Dodaj do ulubionych

Tarczyca - ktoś się na niej zna?

20.04.10, 15:57
Odebrałam dzisiaj wyniki badania krwi.

TSH - 51,55%
fT3 - 39%
fT4 - 49%

więc te trzy powyższe są OK, ale:

aTPO - 11738% (658,50 przy normie od 0 do 5,61)
aTG - 2717% (111,66 przy normie od 0 do 4,11)

Ki pieron?
Jutro rano idę na USG.
Obserwuj wątek
    • felisdomestica Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 20.04.10, 15:59
      www.endokrynologia.net/?q=content/badania-przeciwcia%C5%82-przeciwtarczycowych-atpo%2C-trab
      • maheda Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 20.04.10, 16:06
        Dzięki, do tej strony jeszcze nie dotarłam.
        • maheda Ale i na niej jest mowa 20.04.10, 16:07
          o wysokim TSH.
          A ja nie mam wysokiego.

          Dlatego właśnie... kiż pieron?!
          • milstar Re: Ale i na niej jest mowa 20.04.10, 18:37
            Ja nie lekarz, ale to prawdopodobnie coś autoimmunologicznego, choć
            niekoniecznie Hasimoto. Jutro mogę koleżankę zapytać, która ma
            podwyższone aTG, o ile dobrze pamiętam przy normalnym TSH.
            Poczekaj na to USG, będzie więcej wiadomo
          • milstar A tu byłaś: 20.04.10, 18:39
            abcbadania.pl/pytania/wyniki-badan-przeciwcial-anty-tg
          • aadrianka Re: Ale i na niej jest mowa 20.04.10, 18:53
            Miałam jakiś rok temu bardzo podobne wyniki. Hormony w normie, na USG
            tarczyca niemal wzorowa, przeciwciała na niebotycznym poziomie.
            Endokrynolog stwierdził, że to teraz prawie choroba cywilizacyjna i
            przepisał Euthyrox, na początek 25, potem 50.
    • bathilda Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 20.04.10, 21:21
      Dziewczyny na tym forum są rozsądne:

      forum.gazeta.pl/forum/f,24776,Hashimoto.html

      tutaj z resztą też:

      forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html

      A jaki jest wynik jednostkowy TSH? Nowa norma mówi, że powyżej 2 to już oznaka,
      że jest coś nie tak.
      • maheda Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 20.04.10, 21:57
        Jednostkowy TSH to 2,484
        Czyli jest coś nie tak.
        • bathilda Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 20.04.10, 22:21
          U mnie przy tym poziomie TSH i wysokim TPO zdiagnozowano Hashimoto. Zrób USG to potwierdzi czy jest stan zapalny. Jeśli tak, to czeka Cię co kwartał wizyta u endokrynologa i codzienne branie tabletek do końca życia. Słowem - da radę. Ogólnie moi lekarze zawsze starali mi się zbić TSH w okolice 1,5.

          Informacja dodatkowa dla starających się o dziecko - TSH powinno być wtedy około 1,0. A w ciąży trzeba się meldować co miesiąc, bo tarczyca ma kluczowe znaczenie dla prawidłowego przebiegu ciązy.
        • kaga9 Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 20.04.10, 22:26
          Ja dopiszę tylko tyle, że przy podobnych parametrach (czyli TSH w normie
          laboratoryjnej, ale wedle stanu mojej wiedzy też znacznie przekroczone; fT3 i
          fT4 też w normie, ale z zaburzonymi proporcjami; znacznie przekroczone
          przeciwciała) mam stwierdzone Hashimoto i niemal wszystkie objawy świadczące o
          niedoczynności, a moja tarczyca na USG wygląda idealnie.

          Aha, i poszukaj dobrego endo, żeby Cię nie spławił, że masz TSH w normie i
          wymyślasz.
        • akna Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 21.04.10, 08:32

          FT3 ,FT4 mam czasami podwyższone a czasami na granicach normy.
          Mnie moja endo powiedziała, że optymalne TSH powinno być koło 1 przy takim
          poziomie pozostałych hormonów. Zobaczymy jak pójdzie z Euthyroxem. USG miałam
          ok. Przeciwciała również ok.
    • madzi1 Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 21.04.10, 09:42
      Nie długo i ja będę w temacie bo właśnie mnie wypuścili ze szpitala
      po badaniach hormonalnych. Na wypisie mam
      napisane "autoimmunologiczna choroba tarczycy" :/ Brzmi strasznie, a
      dopiero za dwa tygodnie idę do lekarza po wszystkie wyniki badań.
      Wstępnie tylko wiem, że może być z tego Hashimoto, ale nie musi...
      • maheda U mnie też coraz bardziej na to wygląda 21.04.10, 10:00
        Dzisiaj byłam na USG:
        Cieśń: 0,37 cm
        Prawy płat: 396 x 128 x 128 (mm)
        Lewy płat: 346 x 142 x 136 (mm)

        Wyczytałam, że normą jest:
        płat: 50-60 x 20-25 x 15-20 (mm)
        cieśń: długość 15-20 mm, grubość 5-10 mm

        Wychodzi, że moja jest jakieś sześć razy za duża w każdą stronę ;)
        • madzi1 Re: U mnie też coraz bardziej na to wygląda 21.04.10, 10:04
          Ja narazie miałam tylko hormony badane.Ciekawe czy po
          przeanalizowaniu wszystkich wyników wyślą mnie na usg... Jak ja
          przeżyję te 2 tygodnie do wizyty u lekarza...
        • szarsz Re: U mnie też coraz bardziej na to wygląda 21.04.10, 15:50
          maheda napisała:
          > Prawy płat: 396 x 128 x 128 (mm)
          > Lewy płat: 346 x 142 x 136 (mm)

          e, ktoś gdzieś chyba zapomniał przecinków wstawić. Przecież takie
          tarczysko by się w Tobie nie zmieściło. 40cm?! No chyba że się komuś z
          płucami pomyliło :)
          • maheda Diagnoza 21.04.10, 18:16
            Oczywiście przecinki po drugiej cyfrze :)

            Diagnoza:
            Mam autoimmunologiczne zapalenie tarczycy.
            Oraz leczenie nie jest potrzebne, bo TSH wynosi zaledwie 2,5 - gdyby wynosiło
            powyżej 3, to by trzeba było leczyć.
            Tarczycę mam malutką, ale nie istnieją żadne normy określające dolną objętość
            tarczycy, "byle nie była ujemna".
            Mam sprawdzać samo TSH co pół roku, a jak przekroczy 3jkę, to zaczynamy leczenie.

            Tyle.

            Byłam u polecanego endokrynologa.
            • onza Re: Diagnoza 25.04.10, 08:49
              Maheda, poczytaj jeszcze forum Hashimoto i idź do innego lekarza. Znajdź
              takiego, który będzie Cię leczył wg wyników ft3 i 4, bo tsh w tym wypadku
              niewiele mówi. Moim zdaniem powinnaś dostać np euthyrox25 i podciągać oba ft do
              poziomu 60-80% mniej więcej. A jak z objawami u Ciebie? zmęczenie? senność? tycie?
              *ps ja znalazłam swojego endokrynologa w 4 podejściu, w innym województwie.
              • maheda Re: Diagnoza 25.04.10, 12:49
                Objawów jest cała masa, z tyciem i niemożnością schudnięcia włącznie.
                Senność, zmęczenie, brak koncentracji, sucha skóra, i tak dalej, i tym podobne.

                Znalazłam swoje stare badania.
                Przed 3,5 roku miałam tarczycę o pojemności 13,8 ml :(
                Co przy obecnej pojemności 6,9 ml wydaje się być kosmiczną wartością.

                Ten endo był polecony z forum Choroby tarczycy i Hashimoto, niestety.

                Teraz będzie drugi strzał, w innym województwie - mam nadzieję, że ten strzał
                będzie udany.
                Tak, też wiem, że powinnam mieć wyższy poziom hormonów. Byle do wiosny ;)
                Dziękuję, Onza.
                • onza Re: Diagnoza 25.04.10, 15:10
                  acha, czyli już wiesz co robić :)
                  to trochę jak z ostanikowaniem: na początku dużo szukania i nauki, ale efekty
                  oszałamiające ;)
                  powodzenia.
    • madzi1 Re: Tarczyca a ciąża 21.04.10, 10:07
      Dziewczyny, a czy któraś z was ma jakieś doświadczenia z
      niedoczynnością tarczycy, albo z Hashimoto i zajściem w ciąże?
      Kurcze nie martwi mnie to, że być może będę musiała łykać jakieś
      piguły z hormonami, kontrolować itd. tylko najbardziej się boję
      problemów z zajściem w ciążę...
      • maheda Jest forum o chorobach tarczycy 21.04.10, 10:08
        Już się rozejrzałam po forach ;)

        O, takie:
        forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html

        A tutaj tylko o Hashimoto:
        forum.gazeta.pl/forum/f,24776,Hashimoto.html
        • madzi1 Re: Jest forum o chorobach tarczycy 21.04.10, 11:26
          O dzięki za linki. Zamiast pracować zaczęłam się zaczytywać ;) I tak
          muszę poczekać na komplet wyników więc narazie temat odkładam. Mam
          nadzieję, że dwa tygodnie miną jak z bicza strzelił i będę wszystko
          wiedzieć.
        • ja_joanna To jest większe i starsze stażem 21.04.10, 14:46
          forum.gazeta.pl/forum/f,24712,Choroby_tarczycy.html
      • anulla1974 Re: Tarczyca a ciąża 21.04.10, 13:40
        Mam znajomą z Hashi, po wyrównaniu hormonów tarczycowych bez
        problemów zaszła w ciążę, donosiła i urodziła. Dziecko jest zdrowe.
        A forum Hashimoto to kopalnia informacji, tylko się nie wystrasz -
        nie u każdego występują wszystkie skutki uboczne, ich nasilenie i
        ciężar też jest różny w zależności od indywidualnych predyspozycji i
        występujących innych schorzeń. Gorzej jak oprócz Hashi występują
        inne zaburzenia hormonalne.
      • ja_joanna Re: Tarczyca a ciąża 21.04.10, 15:01
        Madzi, nic się nie martw. Ważne żeby po stwierdzeniu ciąży od razu
        się wybrać do endokrynologa, który zrobi badania i ustawi
        odpowiednio hormony. Mój radiolog (który bada tarczycę) mówił, że to
        się tak odbywa i że w ciąży się kotroluje poziom hormonów po prostu
        częściej niż zwykle i dopasowuje dawki, ale że nie ma się czym
        martwić. Problem by był, gdyby nie było wiadomo, że jest Hashimoto,
        wtedy byłoby niebezpieczeństwo dla płodu, ale jak już wiadomo, że
        choroba jest, to można ją bez problemu kontrolować lekami.
        • madzi1 Re: Tarczyca a ciąża 21.04.10, 16:05
          Ja sie narazie tak tylko zastanawiam. Oprócz tego wiem też, że mam
          za wysoką prolaktynę, ale wstępnie wyczytałam, że jak się unormuje
          hormony tarczycy to i prolaktyna może spaść. Więcej się napewno
          dowiem od lekarza.
          Jeśli chodzi o ciążę to tak się narazie zastanawiam na ile te moje
          problemy hormonalne mogą mi utrudnić zajście. Czy mogę jeszcze z tym
          poczekać czy lepiej nie tracić czasu i brać się do roboty ;)
          Najchętniej poczekałabym jeszcze ze dwa, trzy lata, ale boję się, że
          im dłużej będę zwlekać tym trudniej później będzie.
          • elftherinii Re: Tarczyca a ciąża 21.04.10, 18:35
            Madzi: może być też na odwrót. U mnie hiperprolaktynemia najprawdopodobniej wywołała zapalenie tarczycy.
            Od 5 lat jestem na Letroxie i Dostinexsie. Więc niekoniecznie spadek tsh wywoła spadek prolaktyny.
          • anulla1974 Re: Tarczyca a ciąża 21.04.10, 22:55
            U mnie najpierw zdiagnozowano PCOS, potem za lat 6 Hashimoto, a rok później
            hiperprolaktynemię. Unormowanie hormonów tarczycy pozwoliło też zmniejszyć dawki
            leków obniżających prolaktynę.
      • bathilda Re: Tarczyca a ciąża 22.04.10, 19:27
        madzi1 napisała:

        > Dziewczyny, a czy któraś z was ma jakieś doświadczenia z
        > niedoczynnością tarczycy, albo z Hashimoto i zajściem w ciąże?

        Moi :) Właśnie jestem w 2-giej ciąży z Hashi. Zasady są 2:

        - przed zajściem w ciążę trzeba hormony wyregulować, najlepiej zbić TSH poniżej
        1. Przy TSH powyżej 2 zaczynają się problemy z zajściem a im wyżej tym trudniej.
        - w ciąży trzeba bezwzględnie regularnie się badać i meldować u endo raz na
        miesiąc. jeśli poziom hormonów zbyt mocno spadnie to ciąża może obumrzeć -
        współczynnik poronień u Hashimotek jest większy niż średnia.

        A branie tabletki co rano jest do przeżycia, naprawdę. Uciążliwe jest to, ze
        trzeba ją zjeść pół godziny przed jedzeniem, więc jak ktoś z tych co się szybko
        zbierają to trzeba wcześniej nastawić budzik ;)
        • madzi1 Re: Tarczyca a ciąża 22.04.10, 20:46
          O bathilda gratulacje :)
          Mnie akurat nie martwi branie tablet, przez ostatnie 6 lat brałam
          anty i przez ostatnie 4 lata chyba ani jednej nie zapomniałam tak mi
          się do wbiło w głowę, że łykałam je już mechanicznie. Także z tym
          akurat nie mam problemów. Budzik nastawiam na 6, a z łóżka zwlekam
          się o 7 ;) Pół godziny przed śniadaniem dam rade.
          Mnie tylko martwi, że mogę mieć problemy z zaciążeniem. Mimo
          wszystko mam nadzieję, że jak pójdę do lekarza po cały komplet
          wyników to nie będzie tak źle jak narazie mi się wydaje :/
          • szarsz Re: Tarczyca a ciąża 22.04.10, 22:00
            Madzi, izi :)
            Nie nastawiaj się od razu na kłopoty. Każda normalna zdrowa para ma
            rok na zajście w ciążę i dla każdej normalnej, zdrowej, regularnie
            współżyjącej pary szansa na zajście w pojedynczym cyklu nie
            przekracza 30%. Jeśli nie wyjdzie od razu w pierwszym czy drugim
            cyklu, to taka jest fizjologia.
          • bathilda Re: Tarczyca a ciąża 26.04.10, 13:28
            Madzi, ekhm, jakby to ująć, teoria mówi, że mogą być problemy z zajściem, ale to
            zawsze kwestia osobnicza ;)

            A tak poważnie to zbadaj się, znajdź dobrego lekarza i będzie dobrze.
            • madzi1 Re: Tarczyca a ciąża 26.04.10, 18:46
              Jeśli chodzi o badania to hormony mam przebadane wzdłuż i wszerz,
              czekam teraz na wyniki. Wizytę u endo-gina mam 6 maja i wtedy
              wszystkiego się dowiem dokładnie. Mam nadzieję, że będzie ok, a jak
              nie będzie to mnie czeka czukanie dobrego endo :/
              • anulla1974 Re: Tarczyca a ciąża 27.04.10, 11:26
                Madzi w Wawie łatwiej znaleźć dobrego endo niż dobrego gin-endo. Ja
                przynajmniej mam takie doświadczenia.
                • madzi1 Re: Tarczyca a ciąża 27.04.10, 11:41
                  Mi się wydaje, że dobrego endo-gin znalazłam tylko niestety pracuje
                  w szpitalu na Karowej, a tam to tak naprawdę loteria kto w danym
                  dniu przyjmuje w przychodni. Dlatego muszę wyszperać, gdzie ten
                  lekarz przyjmuje prywatnie :)
                  Z endokrynologami mam doświadczenia zerowe.
    • madzi1 No i po wizycie u lekarza... 06.05.10, 14:04
      Szlag mnie trafił dzisiaj chyba 1000000 razy i nadal trzyma. Po
      wizycie u lekarza na Karowej wiem praktycznie tyle samo ile przed :/
      Przynajmniej okazało się, że prolaktyny jednak nie mam za wysokiej.
      Za wysoki mam kortyzol i autoimmunologiczną chorobę tarczycy. Cały
      komplet wyników lekarz skomentował chyba w 10 minut bo ewidentnie mu
      się gdzieś spieszyło :/ Jakbym nie zapytała o tą tarczycę to chyba
      by wogóle o tym zapomniał! Dostałam skierowanie na usg tarczycy, po
      czym przy zapisie na usg pani zaproponowała mi termin na LISTOPAD!
      Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Dzisiaj zakończyłam chyba
      moją wieloletnią przygodę ze szpitalem na Karowej.
      Komplet badań mam zrobiony więc zabieram się za szukanie prywatnego
      lekarza. Tylko teraz nie wiem czy szukać endo-gin czy endo? Z tego
      co się już zorientowałam to do tarczycy raczej endokrynolog, ale ja
      mam jeszcze problem z tym kortyzolem i bezowulacyjnymi cyklami. To
      mam latać do dwóch lekarzy, do endo i endo-gina? Strasznie mnie to
      wkurza, że nic nie wiem, a lekarze generalnie mają pacjentów w d....
      Istnieją wogóle tacy którzy traktują pacjenta jak człowieka??
      • maheda Re: No i po wizycie u lekarza... 06.05.10, 16:53
        Nie pocieszy Cię to zapewne, ale musisz się liczyć z tym, że również z
        prywatnymi lekarzami jest problem.
        Poszłam ze sobą w pierwszym rzędzie do prywatnego endo - był szalenie miły,
        bardzo kompetentny, postawił diagnozę... i stwierdził, że jeszcze poczekamy z
        leczeniem, a na razie mam przestrzegać diety i zażywać antydepresanty... Wizyta
        trwała kwadrans.
        Polazłam na konsultacje do całkiem kogo innego, w innym województwie, też
        prywatne - tam się dowiedziałam z szerokim i bardzo szczegółowym opowiadaniem i
        uzasadnieniem, dlaczego moją chorobę należy leczyć już teraz.
        Dostałam zlecenie zrobienia miliona badań krwi jeszcze, plus lekarstwa już na
        dzień dobry, w dawce wstępnej.

        Szukaj opinii na necie - trzeba dobrze się zastanowić przed wyborem lekarza...
      • victoria1985 Re: No i po wizycie u lekarza... 06.05.10, 20:50
        ja bym ci radziła poszukać kompetentnego ginekologa-endokrynologa jest szansa że
        się zajmie tobą bardziej kompleksowo skoro masz problemy nie tylko z tarczycą.
        Ja w wawie czytałam dobre opinie na temat prof dr KRZYSZTOF DYNOWSKI byłam u
        niego w Limie. Na wizytę czeka się ok 3mc nie wiem ile płatna bo mam pakiet w
        limie . W miarę sensowny aczkolwiek byłam tylko po skierowania na badania i
        potem interpretację ich i tyle . Nie mogę się wypowiedzieć odnośnie jego
        skuteczności w leczeniu o tym pewnie będę się mogła wypowiadać gdzieś za 2lata
        dopiero.
        • maheda Opinie są takie sobie 06.05.10, 21:48
          www.znanylekarz.pl/19568/krzysztof-dynowski/ginekolog-endokrynolog/warszawa

          Dobrze byłoby, żeby polecany lekarz umiał zdiagnozować i leczyć konkretnie
          właśnie Hashimoto.
          • maheda To już ta ma lepsze referencje 06.05.10, 21:57
            www.znanylekarz.pl/18507/lucyna-bednarek-papierska/endokrynolog/warszawa

            I to też od Hashimotowców.
      • elftherinii Re: No i po wizycie u lekarza... 06.05.10, 20:56
        Ja Ci powiem, że wybranie gin-endo nie zawsze jest najlepszą opcją. Kiedy dobierałam tabletki anty do już branego Dostinexu i Letroxu lekarka nie poinformowała mnie, że muszę zwiększyć dawkę podawanej tyroksyny! O tym dowiedziałam się dopiero z forum "choroby tarczycy i hashimoto" oraz od następnego lekarza, do którego poszłam.
        Niestety niekompetentna pani doktor wpędziła mnie w niedoczynność (a miałam hormony uregulowane od jakiś 3 lat:().
        Za to pierwsza endo potraktowała moją tarczycę jodem! (mam hashimoto- jod jest zabroniony). A to wszystko to były prywatne wizyty;/
        Najlepiej poszukaj bazy lekarzy na forum "choroby tarczycy i hashimoto". Ono ma krótszy staż niż te dwa pozostałe ale jest tam wyjaśnienie dlaczego w ogóle powstało:) Mnie ono przekonało.
        • madzi1 Re: No i po wizycie u lekarza... 06.05.10, 21:12
          Dzięki dziewczyny. Z tych nerwów to mnie dzisiaj cały dzień głowa
          boli :/ Ale już trochę ochłonęłam. Weekend pewnie spędzę na lekturze
          forum Hashimoto w poszukiwaniu lekarza. Narazie to muszę iść
          prywatnie na te dwa usg, zamówić ksero całej karty leczenia z
          karowej i znowu do lekarza. :/ Przeraża mnie łażenie po lekarzach w
          poszukiwaniu kompetentnego...
          • elftherinii Re: No i po wizycie u lekarza... 06.05.10, 21:33
            forum.gazeta.pl/forum/w,94641,104724137,104724137,Baza_lekarzy_podzial_wedlug_wojewodztw.html
            tu jest link do bazy:)
            • maheda I tutaj druga baza. 06.05.10, 21:50
              forum.gazeta.pl/forum/w,24776,87712086,87712086,Baza_endokrynologow.html

              Ale i tak dobrze jest pooglądać opinie na znanylekarz.pl
              • madzi1 Re: I tutaj druga baza. 06.05.10, 22:09
                Rety dzięki :) Na was to jednak zawsze można liczyć :) Portal
                znanylekarz znam, czytywałam nie raz więc pewnie i tym razem zajrzę.
                • anulla1974 Re: I tutaj druga baza. 07.05.10, 10:16
                  Madzi ja niestety chodzę osobno do gin-endo i osobno do endo od
                  tarczycy. Gin-endo zrobiła badania, przepisała początkową dawkę
                  Euthyroxu i wysłała na leczenie do endo. Listopad to i tak niezły
                  termin. A i na wizytę czekałaś krótko - ja w listopadzie zeszłego
                  roku zapisałam się na kwiecień b.r.
                  • madzi1 Re: I tutaj druga baza. 07.05.10, 10:45
                    Anulla a ty chodzisz na nfz czy prywatnie?
                    Na wizytę czekałam krótko, bo po badaniach szpitalnych zapisują tak
                    żeby długo nie czekać na wyniki. Teraz jakbym chciała się umówić na
                    kolejną wizytę to termin minimum za pół roku, ja dziękuję bardzo za
                    takie leczenie.
                    • anulla1974 Re: I tutaj druga baza. 07.05.10, 13:43
                      Jak się diagnozowałam to prywatnie /bo długo musiałabym czekać na
                      termin na nfz - do endo-gin ok. roku/. Jak już mam ustawione hormony
                      to na nfz, bo czekanie po pół roku na wizytę czy też jeszcze dłużej
                      już mi nie przeszkadza.
                      Ale endo-gin na nfz nie zrobi mi cytologi i nie da skierowania na
                      usg więc wizyty u zwykłego gin robię prywatnie.
    • monika3411 Nie na temat... 07.05.10, 13:44
      Ile razy patrzę na tytuł tego wątku, tyle razy widzę : _Turzyca_ czy ktoś się na
      niej zna.... Ehhh za godzinę idę odebrać okulary ;-)))
    • martvica Podnoszę 19.06.10, 10:00
      Tak postanowiłam napisać, bo może histeryzuję?
      W skrócie wszystko zaczęło się od tego, że zmieniłam wybitnie siedzący tryb
      życia i zaczęłam się trochę ruszać, czyli teraz mam siedzący tryb zycia z
      gimnastyką i rowerkiem. Nie spodziewałam się jakichś powalających efektów, ale
      tak troszkę chociaż. I nic. Nie jem więcej niż jadłam, ostatni napad
      kompulsywnego obżarstwa miałam z rok temu. Ale jakiś czas temu, jak wdzięcznie
      przechylałam głowę, to miałam wdzięcznie przechyloną głowę, a teraz dwie brody.
      Brzuszek rośnie coraz większy. Spróbuję zrezygnować z makaronu i ryżu
      przynajmniej, i ze słodyczy (chociaż nie jem ich jakos powalająco dużo), jestem
      gotowa sobie kupić L-karnitynę i jeść ją przed ćwiczeniami - ale myślicie że
      warto sobie zrobić badania? Bo właściwie mam objawy niedoczynności, poza
      dziwnymi rzeczami z sylwetką:
      # uczucie zmęczenia, osłabienie, senność, trudności w koncentracji, zaburzenia
      pamięci, stany depresyjne (nie zawsze, ale wczesną wiosną potrafiłam spać 12
      godzin dziennie i dostawać zadyszki w trakcie 15minutowego spaceru! zwalałam na
      przesilenie wiosenne)
      # łatwe marznięcie, uczucie chłodu (to zwalałam na niskie ciśnienie)
      #sucha, zimna skóra - tych ciemnych zrogowaceń nie mam. Nie mam tez zaparć
      (chyba że nerwowe jak gdzieś wyjadę), ale jem dużo błonnika.
      Zbadać? Co konkretnie? I jakie są koszty? Boje się że lekarz pierwszego kontaktu
      mnie wyśmieje i każe mniej żreć i skupić się na innych rzeczach niż ja sama :(
      Bo w sumie fakt, zdiagnozowałam sobie juz endometriozę i nerwicę, i chyba wciąż
      mi mało.
      • bathilda Re: Podnoszę 19.06.10, 10:13
        Ja wiem, że w przychodni gdzie ja się leczę prywatnie (Wawa), komplet badań tj.
        TSH, FT3 i FT4 to ok. 120 złotych. Oczywiście jeśli nie ma skierowania i
        abonamentu u nich.

        Najlepiej byłoby się pokazać endokrynologowi i poprosić o skierowanie na
        badania. Ty jesteś młoda dziewczyna - pamiętaj, ze zaburzenia tarczycy
        utrudniają zajście w ciążę. Zawsze możesz pogadać o tym też ze swoim ginem.
        • akna Re: Podnoszę 19.06.10, 12:41
          Za tsh, ft3, ft4 zapłacisz koło 50 zł w normalnym labie. Ale i tak musisz te wyniki pokazać specjaliście. Do tego pewnie by trzeba jeszcze dorobić przeciwciała tarczycowe, żeby wykluczyć Hashimoto. Nawet wyniki mieszczące się w normach mogą wskazywać na chorą tarczycę.
          Zawsze możesz poprosić lekarza pierwszego kontaktu o skierowanie do endo. Niestety dobrych endokrynologów jest u nas jak na lekarstwo. A i czeka się baaaardzo długo na wizyty.
          Może warto się zastanowić nad wykupieniem prywatnego abonamentu medycznego z PZU? Koszt koło 100 zł/miesiąc ale masz w tym usg, badania, wizyty u specjalisty.
          Niestety z przerażeniem obserwuję ile z nas ma chorą tarczycę. A tarczyca rozwala wszystko. Tycie, depresja, zmęczenie...
          Ja z moją niedoczynnością chudnę, ale bardzo powoli- ostatnio 2kg na miesiąc mimo diety :(
          Szkoda, że tak późno wybrałam się do endokrynologa.
          • martvica Re: Podnoszę 19.06.10, 12:51
            Bathilda, mnie na ciąży nie zależy nic a nic, wręcz przeciwnie, najchętniej bym
            się wysterylizowała i/lub wycięła sobie macicę :(

            > Może warto się zastanowić nad wykupieniem prywatnego abonamentu medycznego z PZ
            > U? Koszt koło 100 zł/miesiąc ale masz w tym usg, badania, wizyty u specjalisty.

            Jak kiedys przestanę być bezrobotna, to się zastanowię, na razie nie bardzo mam
            szanse :)

            > Niestety z przerażeniem obserwuję ile z nas ma chorą tarczycę. A tarczyca rozwa
            > la wszystko. Tycie, depresja, zmęczenie...

            No właśnie ta mieszanka mi zaświeciła czerwoną lampkę w głowie, ale może po
            prostu jem za dużo, przejmuję się pierdołami i jestem leniwa? :( Sama nie wiem,
            jak sobie 'wymyślałam' endometriozę, to rodzina i znajomi byli przekonani że mam
            zaawansowaną hipochondrię :(
            Czy lekarz pierwszego kontaktu może dać skierowanie na te badania? Czy tylko
            endokrynolog?
            • akna Re: Podnoszę 19.06.10, 13:01
              > Czy lekarz pierwszego kontaktu może dać skierowanie na te badania? Czy tylko
              > endokrynolog?

              Chyba tylko TSH może dać. A samo TSH bez ft3 i ft4 to za mało. Ale zawsze to
              jakiś zaoszczędzony grosz.
              Wizyta u prywatnego endo z USG to koszt rzędu 200 zł :(
            • pierwszalitera Re: Podnoszę 19.06.10, 14:11
              martvica napisała:

              > No właśnie ta mieszanka mi zaświeciła czerwoną lampkę w głowie, ale może po
              > prostu jem za dużo, przejmuję się pierdołami i jestem leniwa? :( Sama nie wiem,
              > jak sobie 'wymyślałam' endometriozę, to rodzina i znajomi byli przekonani że ma
              > m
              > zaawansowaną hipochondrię :(


              Problem w tym, że styl i podejście do życia ma wielki wpływ na pracę naszych hormonów, także tarczycy, więc organizm ludzki trzeba traktować zawsze jako całość. Jeżeli prowadziłaś długo leniwy tryb życia, to możesz mieć masę tarczycopodobnych symptomów. Naiwnością byłoby też wierzyć, że tylko kilka tygodni sportu i zdrowego życia zmieni natychmiastowo sprawę. By sobie pomóc trzeba się czasem dłużej namęczyć. Co nie znaczy, że nie można zrobić testów, jednak nie można oczekiwać, że jedną tabletką da się zmienić wszystko, co nam się w sobie aktualnie nie podoba. Endometrioza też ma psychosomatyczne powiązania, więc jak napisałam, ciało i umysł, to jedność.
              • martvica Re: Podnoszę 19.06.10, 18:34
                Droga pierwszalitero, ja jestem szalenie naiwna, jednak nie oczekuję że po dwóch
                dniach ćwiczeń będę superlaską, ja oczekuję jakichkolwiek widocznych zmian, bo
                się szybko zniechęcam jak ich nie ma. Dużo dłużej ćwiczę brzuch niż pośladki,
                ale wydaje mi się że dosłownie po tygodniu niezbyt regularnych ćwiczeń tyłek mam
                lepszy. Talia i brzuszek nie zmieniły się od hoho, a jeśli, to na gorsze. To
                samo z twarzyczką.

                To traktowanie ciała i umysłu jako całości - jak to przenieść na polskie
                publicznozdrowiowe warunki? Bo znajomy mi kiedys napisał że wyczytał że kobiety
                chore na endometriozę powinny być pod opieką zespołu lekarzy: ginekologa,
                endokrynologa, psychologa, specjalisty od leczenia bólu i chyba kogos jeszcze.
                Nieźle się uśmiałam.
                Nie oczekuję że jedną tabletką zmienię wszystko. Ale zaczynam szukać przyczyn
                moich problemów, a nie stwierdzać tylko że taka już jestem i koniec. Wprawdzie
                dziwnie mi się przyzwyczaić do myśli że problem z psychiką może leżeć w szyi ;)
                ale a nuż.
                • elftherinii Re: Podnoszę 19.06.10, 19:25
                  Hmm a ja Ci powiem (zdiagnozowane Hashimoto + niedoczynność od 5 lat), że jedna tabletka może bardzo dużo zmienić:)
                  U mnie przy zmianach hormonów pierwsza leci psychika.
                • pierwszalitera Tarczyca, sylwetka i wygodny tryb życia 19.06.10, 21:41
                  martvica napisała:

                  > To traktowanie ciała i umysłu jako całości - jak to przenieść na polskie
                  > publicznozdrowiowe warunki?

                  Ja myślałam raczej w innych kategoriach. Spróbuję ci to wytłumaczyć. Sorry, jak będzie trochę długie. Otóż z twoich postów tu i tam wydedukowałam, że jesteś niezadowolona ze stanu swojej figury i szukasz przyczny, dlaczego się tak stało i dlaczego twój program sportowy nie przynosi (jeszcze) efektów. Ja mam spore doświadczenie z kobietami, które są niezadowolone ze swojego ciała. Większość z nich to kobiety z nadwagą, które przychodzą do mnie by schudnąć, ale nierzadko mam do czynienia też z kobietami, które według medycznych norm mają wagę normalną, czyli BMI poniżej 25 i życzą sobie kosmetycznej korektury. Z reguły dlatego, że coś im się tam przytyło, pokazała się tu i tam jakaś oponka, ciało przestało być jędrne, a wcześniej wszystko wyglądało lepiej. Są więc niezadowolone, przekładają to na inne dziedziny swojego życia, nastrój im spada, skarżą się na brak energii, entuzjazmu i ogólną frustrację. Czasem ograniczają nawet swoje życie według zasady: "jak schudnę to głupie 5kg i odzyskam moją starą wagę, to dopiero wtedy będę czuła się piękna, atrakcyjna, moje życie będzie cudowne i wszystko będzie inaczej". ;-) Oczywiście większość z nich wpadło też już na pomysł, by sprawdzić swoją tarczycę, bo to byłoby przecież proste wytłumaczenie. Przy okazji warto wiedzieć, że niedoczynność tarczycy można być też wtórna i spowodowana częstymi niskokalorycznymi dietami. U niektórych faktycznie coś tam znaleziono, ale mimo tego, że sprawę uregulowano już dawno odpowiednimi hormonami, te kobiety wcale nie chudną i nie odzyskują ładnej figury. Bo to, co te kobiety uważają za patalogię, którą trzeba leczyć, to najzwyklejsza rzecz na świecie. Prowadząc normalny tryb życia nie mamy zwykle szans na utrzymanie młodzieńczej sylwetki i gładkiego, jędrnego ciała na zawsze. Chyba, że mamy wyjątkowe genetyczne szczęście, ale większość kobiet trochę przybiera na wadze, tłuszczyk osadza się nierówno w przeróżnych miejscach, skóra traci sprężystość, nieużywane mięśnie robią wrażenie miękkiego, nieco sflaczałego ciała. Więc jeżeli nie chce się do tego dopuścić, to trzeba niekiedy bardzo ciężko się napracować. Niektóre moje niezadowolone pacjentki robią mi komplementy i nieraz wyczuwam w nich wtedy taką jakby żałość, że je los potraktował niesprawiedliwie, a ja taka szczęściara, ale w późniejszej rozmowie wychodzi potem, ile one gotowe są zainwestować w swoją figurę (oprócz diety) i wtedy się uśmiecham, bo raz w tygodniu, to one chodzą popływać. Ja, by wyglądać, jak wyglądam w moim wieku, zachować w miarę seksowne proporcje i relatywnie niską wagę (a wcale nie wyglądam jak modelka), muszę na to poświęcić około godziny intensywnego sportu dziennie i robię to od wielu, wielu lat. Jak tylko zrobię sobie dłuższą przerwę, bo też lubię być leniwa, to dostaję natychmiast rachunek, w postaci odstającego brzucha, cellulitu na udach i na brzuchu, miękkich, latających ramion i podobnych rzeczy, których u siebie nie lubię i nie mam zamiaru akceptować. Czasem obiecuję sobie, że jak tylko przekroczę 60-tkę, to sobie odpuszczę i spokojnie się rozpadnę. ;-) Na razie walczę z moim ciałem i nie raz traciłam cierpliwość, kiedy po 5-7 tygodniach, nie widziałam spodziewanych efektów, bo tyle czasu to zwykle trwa, zanim ciało zaczyna reagować, gdy pozwoliłam sobie na leniwą zimą. Ponieważ robię to już od dawna, widzę też jak regularny sport wpływa na moją psychikę i urodę. Zwykle poprawia mi się cera, gubią czerwone plamy i pryszczyki na dekolcie, przestają przesuszać nogi i robić zrogowacenia na piętach. Oprócz tego lepiej sypiam, bo mam skłonności do bezsenności, jestem odporniejsza na stres, mam więcej energii, przestaję marznąć przy byle okazji, zyskuje moje życie seksualne, traci się apetyt na słodkie i dramatycznie osłabiają symptomy pms-a. Więc traktuję te codzienne 45 minut na ergometrze plus 30 minut pilatesa, jako eliksir życiowy i jako najlepszą inwestycję w zdrowie fizyczne i psychiczne. Nie liczę tu regularnych zajęć tanecznych i aktywno-sportowych urlopów, które dochodzą ekstra. Wierzę, że przez to poprawiam swoją odporność, redukuję ryzyko wielu chorób, stymuluję pracę hormonów, pomagam zachować moją młodość i minimalizuję kontakt ze wszelkimi publicznozdrowiowymi warunkami. To jest moje całościowe podejście. ;-) Na razie całkiem dobrze funkcjonuje. ;-) Nikogo nie namawiam, by mnie naśladował, ale często przyczyna nie leży w niedoczynności tarczycy, tylko w wygodnym stylu życia i warto zacząć od najprostszego rozwiązania. Tylko tu też nie należy oczekiwać cudów, trzeba być systematycznym i uzbroić się w cierpliwość. Może robisz za krótko i z za małą intensywnością? Albo ćwiczenia wykonujesz nieoptymalnie? Czasem warto się przemóc, poradzić specjalisty na siłowni, albo na jakimś kursie. A czasem trzeba się też pogodzić, że nie wszystko jest osiągalne. Być może gonisz jakieś wyśrubowane ideały i oczekujesz za dużo?
                  • martvica Re: Tarczyca, sylwetka i wygodny tryb życia 25.06.10, 10:09
                    ale nierzadko
                    > mam do czynienia też z kobietami, które według medycznych norm mają wagę normal
                    > ną, czyli BMI poniżej 25 i życzą sobie kosmetycznej korektury. Z reguły dlatego
                    > , że coś im się tam przytyło, pokazała się tu i tam jakaś oponka, ciało przesta
                    > ło być jędrne, a wcześniej wszystko wyglądało lepiej.

                    No to cos jak ja, też nie mam nadwagi, o ile się nie mylę.

                    Są więc niezadowolone, p
                    > rzekładają to na inne dziedziny swojego życia, nastrój im spada, skarżą się na
                    > brak energii, entuzjazmu i ogólną frustrację. Czasem ograniczają nawet swoje ży
                    > cie według zasady: "jak schudnę to głupie 5kg i odzyskam moją starą wagę, to do
                    > piero wtedy będę czuła się piękna, atrakcyjna, moje życie będzie cudowne i wszy
                    > stko będzie inaczej". ;-)

                    No to juz nie. Skłonności depresyjno-dołowe zaczęły mi się w podstawówce. Fakt
                    że siebie wtedy nie akceptowałam totalnie, nie lubiłam też swojego ciała mając
                    lat 18 i ważąc 5kg mniej niż teraz. Pokochałam je trochę później, jak było go
                    więcej. Niedawno stwierdziłam że to więcej jednak wymaga korekty, ale dołów bym
                    z tym nie wiązała.

                    Oczywiście większość z nich wpadło też już na pomysł,
                    > by sprawdzić swoją tarczycę, bo to byłoby przecież proste wytłumaczenie. Przy
                    > okazji warto wiedzieć, że niedoczynność tarczycy można być też wtórna i spowodo
                    > wana częstymi niskokalorycznymi dietami.

                    W życiu nie byłam na diecie, więc też odpada.

                    Zwykle p
                    > oprawia mi się cera, gubią czerwone plamy i pryszczyki na dekolcie, przestają p
                    > rzesuszać nogi i robić zrogowacenia na piętach. Oprócz tego lepiej sypiam, bo m
                    > am skłonności do bezsenności, jestem odporniejsza na stres, mam więcej energii,
                    > przestaję marznąć przy byle okazji, zyskuje moje życie seksualne, traci się ap
                    > etyt na słodkie i dramatycznie osłabiają symptomy pms-a.

                    Pierwszalitero, ja się bardzo cieszę że jesteś piękna i szczęśliwa. I że Ci ruch
                    pomaga. Ale jednak wątpię żeby pomagał każdemu. Śpię jak kamień, chyba że mam
                    silnego stresa (sprawy uczuciowe), moja cera robi jakies dziwne rzeczy, znaczy
                    albo jest sucha jak papier i sprawia wrażenie łupiezu na twarzy, albo po
                    posmarowaniu dowolnym kremem wypuszcza jakies świństwa (Nivea jest w miarę
                    dobrze tolerowana). Nigdy nie miałam nadmiaru energii, od zawsze miałam
                    tendencje do marznięcia (zimne stopy przy temperaturze <22 stopnie
                    gwarantowane), moje życie seksualne natomiast nie istnieje. Mam wrażenie że
                    uważasz że jeśli tylko zacznę się ruszać, to wszystkie moje symptomy przeminą
                    jak ręką odjął. Ja natomiast uważam że jeśli codziennie wychodzę z psem dwa razy
                    i w połowie codziennej, krótkiej przecież trasy łapię zadyszkę (jak mi się
                    zdarzało wczesną wiosną) to coś może być nie tak. Rozumiałabym cos takiego przy
                    ciężkiej nadwadze, ale tak?

                    Więc traktuję te codzi
                    > enne 45 minut na ergometrze plus 30 minut pilatesa, jako eliksir życiowy i jako
                    > najlepszą inwestycję w zdrowie fizyczne i psychiczne. Nie liczę tu regularny
                    > ch zajęć tanecznych i aktywno-sportowych urlopów, które dochodzą ekstra. Wierz
                    > ę, że przez to poprawiam swoją odporność, redukuję ryzyko wielu chorób, stymulu
                    > ję pracę hormonów, pomagam zachować moją młodość i minimalizuję kontakt ze wsze
                    > lkimi publicznozdrowiowymi warunkami. To jest moje całościowe podejście. ;-) Na
                    > razie całkiem dobrze funkcjonuje. ;-) Nikogo nie namawiam, by mnie naśladował,
                    > ale często przyczyna nie leży w niedoczynności tarczycy, tylko w wygodnym styl
                    > u życia i warto zacząć od najprostszego rozwiązania. Tylko tu też nie należy
                    > oczekiwać cudów, trzeba być systematycznym i uzbroić się w cierpliwość.

                    Ja niestety należę do ludzi, którzy się zniechęcają jak nie widzą efektów. To
                    nie muszą być duże efekty, ale jakiekolwiek. żeby było, zebym mogła stwierdzić
                    'o, jest lepiej, warto'. Zwiększyłam ilość przepedałowanych kilometrów do 40 i
                    staram się znaleźć tę godzinę z hakiem codziennie, nie co drugi dzień, ćwiczę
                    konkretne miejsca też codziennie. Łykam l-karnitynę przed treningiem i nawet
                    zaczęłam pic czerwoną herbatę, chociaż smakuje jak wywar z błota. Jeśli za
                    kolejne dwa tygodnie nadal nic nie drgnie, to trzeba będzie poleźć do lekarza i
                    wybłagać to skierowanie.
                    I spróbuję sobie nawet nie zrobic przerwy w treningu z okazji niedyspozycji, o
                    ile cokolwiek na mnie podziała przeciwbólowo tym razem.

                    Może
                    > robisz za krótko i z za małą intensywnością? Albo ćwiczenia wykonujesz nieoptym
                    > alnie?
                    Robię ośmiominutowe zestawy na brzuch, pośladki i nogi, po osiem minut. Plus
                    godzina z hakiem na rowerku. Nie wiem czy można pedałować nieoptymalnie? Staram
                    się jeździć długo i na raczej lekkich obciążeniach, bo podobno to spala tłuszcz,
                    a nie tylko buduje mięśnie. Jakos nie zauważyłam.

                    Czasem warto się przemóc, poradzić specjalisty na siłowni, albo na jakim
                    > ś kursie. A czasem trzeba się też pogodzić, że nie wszystko jest osiągalne. Być
                    > może gonisz jakieś wyśrubowane ideały i oczekujesz za dużo?

                    Nie mam kasy na siłownię :( I nie, nie gonię ideałów. Nie oczekuję za dużo. Nie
                    chcę zrzucić 20 kilo. Chcę mieć nadal moje fajne piersi, i moje biodra, tylko
                    żeby to ciałko pomiędzy się jakoś uklepało i utwardziło.
                    • elftherinii Re: Tarczyca, sylwetka i wygodny tryb życia 25.06.10, 12:02
                      Martvica nie czekaj dwóch tygodni, tylko zrób badania jak najszybciej. Od rodzinnego dostaniesz skierowanie tylko na TSH, resztę (ft3, ft4) i tak musisz płacić (chyba, że dostaniesz skierowanie na badania od endo). Przy okazji podobne objawy daje anemia (skierowanie na badanie ferrytyny chyba może dać rodzinny, a ona jest bardziej miarodajna niż żelazo)
                      Możliwe, że jestem trochę nadwrażliwa ale spanie non-stop jest jednym z moich objawów i wiem jakie to denerwujące. Jeśli to faktycznie tarczyca to na hormonach poczujesz się o wiele lepiej.
                      • martvica Re: Tarczyca, sylwetka i wygodny tryb życia 25.06.10, 13:32
                        A to możliwe żeby objawy przychodziły i odchodziły, nie były stałe? Bo ja nie
                        śpię tyle tak non stop, tylko od czasu do czasu przez parę dni.
                        Kurczę, już byłam prawie przekonana że coś w tym jest, a teraz myślę że może po
                        prostu jestem leniwa i nieruchawa :(
                        • elftherinii Re: Tarczyca, sylwetka i wygodny tryb życia 25.06.10, 14:33
                          forum.gazeta.pl/forum/w,94641,106472464,,lista_objawow_niedoczynnosci.html?v=2 tu jest lista objawów niedoczynności.

                          Ja spałam non stop epizodycznie. Np przez 4-5 dni i potem mi się udawało normalnie funkcjonować jakiś czas. A potem znowu spałam.
                        • elftherinii Re: Tarczyca, sylwetka i wygodny tryb życia 25.06.10, 14:34
                          Za szybko poszło:)
                          hashimoto.pl/test test na niedoczynność tarczycy - warto zrobić.
                          • martvica Re: Tarczyca, sylwetka i wygodny tryb życia 25.06.10, 15:33
                            Yhm, wyszło 24, chociaż kilku rzeczy nie jestem pewna (bo nie wiem czy naprawdę
                            miewam chrypkę i czy kłucie i mrowienie w różnych miejscach które czuję jest
                            takie jak ma być, czy po prostu schizuję. A czwartą część rozwiązałam z własnej
                            perspektywy, więc nie wiem czy się liczy). Mama jedzie na mammografię w
                            czwartek, przejadę się z nią żeby się umówić z pierwszym kontaktem...
                    • pierwszalitera Re: Tarczyca, sylwetka i wygodny tryb życia 26.06.10, 00:43
                      martvica napisała:

                      Mam wrażenie że
                      > uważasz że jeśli tylko zacznę się ruszać, to wszystkie moje symptomy przeminą
                      > jak ręką odjął.

                      Nigdzie tego nie napisałam. Chiałam się podzielić moimi doświaczeniami. Skoro nie chcesz spróbować, to twoja decyzja. Tylko jak testy na tarczycę wyjdą normalne, to się rozczarujesz. A skoro masz skłonności do depresji już od zawsze, to większość symptomów, o których piszesz może być z tym związana. Ruch działa też antydrepsyjnie, warto spróbować, bo od lekarstw na tą przypadłość, jako alternatywa, często się tyje. ;-)


                      Nie oczekuję za dużo. Nie
                      > chcę zrzucić 20 kilo. Chcę mieć nadal moje fajne piersi, i moje biodra, tylko
                      > żeby to ciałko pomiędzy się jakoś uklepało i utwardziło.

                      Oczekujesz jednak sporo. ;-) No niestety, nie każdy ma figurę seksownej klepsydry z wąską talią i płaskim brzuchem, możliwe więc, że jak spadniesz z brzuszka, to pomniejszy się na górze i na dole.
                      • martvica Re: Tarczyca, sylwetka i wygodny tryb życia 26.06.10, 10:20
                        > Nigdzie tego nie napisałam. Chiałam się podzielić moimi doświaczeniami. Skoro n
                        > ie chcesz spróbować, to twoja decyzja.

                        Na rany Bogini, przecież próbuję! Wczoraj zacisnęłam zęby i nawet przejechałam
                        30km, chociaż planowałam 20. Za to odpuściłam sobie ćwiczenia na brzuch, bo nie
                        byłam w stanie. Ale to pierwszy raz od miesiąca.

                        Tylko jak testy na tarczycę wyjdą normal
                        > ne, to się rozczarujesz.

                        Czyli mam się ruszać jeszcze przez ile, zanim pójdę się zbadać jeśli to nie
                        zadziała?

                        >A skoro masz skłonności do depresji już od zawsze, to
                        > większość symptomów, o których piszesz może być z tym związana.

                        Jest mi zimno i mam suchą skórę bo mam depresję?

                        >Ruch działa też
                        > antydrepsyjnie, warto spróbować, bo od lekarstw na tą przypadłość, jako altern
                        > atywa, często się tyje. ;-)

                        Jak już piszę po raz kolejny - próbuję. Ruch absolutnie nie przeszkadza mi w
                        załamywaniu się. Mogę pedałować przez dwie godziny i tłumaczyć sobie że jeszcze
                        trzydzieści lat i wszystko będzie przepięknie, wszystko będzie normalnie, a
                        łzawię z oczu i tak.

                        > Oczekujesz jednak sporo. ;-) No niestety, nie każdy ma figurę seksownej klepsyd
                        > ry z wąską talią i płaskim brzuchem, możliwe więc, że jak spadniesz z brzuszka,
                        > to pomniejszy się na górze i na dole.

                        Ja z natury mam cyc, tyłek i wcięcie w talii, tylko teraz mam dodatkowo oponkę i
                        talia się zrobiła trochę szersza niż normalnie. Jak się odpowiednio ubiorę to
                        jest dobrze, ale chciałabym żeby pod ubraniem też było git.
            • estreno Re: Podnoszę 19.06.10, 18:13
              Ja tez nie moglam schudnac, mimo tego ze regularnie cwiczylam i tanczylam.
              Doszlo do tego, ze w trakcie zajec jogi tracilam sily, nie moglam wytrzymac w
              pozycjach, ktore juz od jakiegos czasu nie sprawialy mi problemow, nie moglam
              sie rano dobudzic, ciagle bylam zmeczona itd. Myslalam, ze wpadam w depresje, bo
              juz takie stany mocno obnizonego nastroju mi sie zdarzaly, ale przemyslalam
              sprawe, doszlam do wniosku, ze to musi byc cos innego i udalam sie do lekarza.
              Na moje wywody lekarz zareagowal kierujac mnie na zwykla morfologie, gdy
              dodalam, ze podczas usg piersi lekarz stwierdzil, ze moge miec cos nie w
              porzadku z hormonami, zlecila mi jeszcze tsh.
              • estreno Re: Podnoszę, cd 19.06.10, 18:17
                Za wczesnie sie wyslalo. Tsh = 8. Sporo za duzo. Od razu dostalam tyroksyne. I
                jest lepiej. Schudlam 3 kg. Sily mam wiecej, ale organizm musi jeszcze dojsc do
                siebie. Dodam, ze nigdy nie jadlam specjalnie duzo, slodyczy niewiele. Teraz nie
                stosuje specjalnej diety, a widze, ze organizm ma lepsza przemiane materii.
                • martvica Re: Podnoszę, cd 19.06.10, 18:41
                  A ten lekarz to jaki? Pierwszokontaktowiec, czy specjalista?
                  Ja rozumiem że moja mama może nie mieć efektów, bo wsiada na rowerek i pedałuje
                  5 minut. Co kilka dni. Ale naiwnie sądzę że ja jednak powinnam jakieś mieć.

                  Od dziś zapisuję to co jem, ale nie wydaje mi się żebym wcinała tyle kalorii
                  żeby to usprawiedliwiało niechudnięcie. Ostatni radosny atak kompulsywnego
                  obżarstwa miałam z rok temu, jak nie lepiej, a wcześniej też się zdarzały
                  rzadko. Miewam poczucie winy za słodkie grzechy, ale jak wyczytałam że niektórzy
                  są w stanie zjeśc tabliczkę czekolady od jednego przyłozenia, a ja mam dość po 2
                  linijkach, to chyba jednak nie w tym tkwi problem. Kupię sobie l-karnitynę na
                  przedtreningi i chyba pokombinuję z umówieniem się do lekarza rodzinnego (kilka
                  dni temu się dowiedziałam że mój jest na emeryturze od trzech lat, taaa).
                  • maheda Re: Podnoszę, cd 19.06.10, 23:00
                    Rodzinny z NFZ może Ci wypisać skierowanie wyłącznie na TSH, natomiast na fT3,
                    fT4, aTPO, aTg, to już tylko endokrynolog.

                    Myślę, że te poziomy zawsze warto sprawdzić. fT3 i fT4 można zrobić w
                    Diagnostyce w Krk za 34 zł razem.
                    Zatem jeśli będziesz miała skierowanie od rodzinnego na TSH, to za 34 zł możesz
                    mieć trzy pierwsze badania.
                    • martvica Re: Podnoszę, cd 25.06.10, 09:44
                      Dzięki, maheda, chyba trzeba się będzie ruszyć.
                      • mania_aniam Re: Podnoszę, cd 28.06.10, 12:50
                        Martvica, idz do rodzinnego, niech Cie normalnie zbada, opowiedz o swoich
                        symptomach. Niech Ci zrobi morfologie, mocz i TSH. TSH jest bardzo czule
                        (oczywiscie istnieja choroby przebiegajace z TSH w normie, a innym rozhustaniem
                        hormonalnym), zmienia sie pierwsze, duzo szybciej niz fT4 i fT3. Popros o
                        skierowanie do endokrynologa i sie zapisz (u mnie czeka sie 2 mies), szybko minie.
                        Kiedy ostatnio bylas u ginekologa? Czy regularnie miesiaczkujesz?
                        Wybierz sie do lekarza pierwszego kontaktu, nie przekladaj tego!
                        • martvica Re: Podnoszę, cd 28.06.10, 23:36
                          Do ginekologa chodzę w miarę często (ostatnio byłam pod koniec maja, wybieram
                          się na początku sierpnia), miesiączkuję regularnie, bo jestem na tabletkach, ale
                          jak nie byłam to raczej też. Prawdopodobnie mam endometriozę i to kolejny schiz:
                          co z tym zrobić, antykoncepty sobie nie do końca radzą.
                          Jutro załatwiam rodzinnego, miałam dzisiaj, ale nie wyrobiłam czasowo. Pójdę z
                          listą wydrukowaną z testu, bo tak to zapomnę powiedzieć. Ehh :(
                          • mania_aniam Re: Podnoszę, cd 29.06.10, 10:26
                            co to znaczy prawdopodobnie mam endometrioze? kurcze, zdrowie to nie zarty, a
                            rozhustana gosp hormonalna szczegolnie. Wybierz sie do rodzinnego, to on bedzie
                            rozkminial i my tu na forum;)
                            • martvica Re: Podnoszę, cd 29.06.10, 10:45
                              Prawdopodobnie, bo zgadza mi sie 9 na 10 objawów czy jakoś tak. Pierwszy
                              ginekolog, państwowy, nie był przekonany, bo stwierdził że mam za małe
                              dolegliwości bólowe (wykrakał, zwiększyły się od tego czasu) i może po prostu
                              jestem taka delikatna, a drugi prywatny że dla nas obojga będzie lepiej jeśli to
                              nie będzie endo i najpierw leczył mnie na stan zapalny (leczenie owszem pomogło
                              na bardzo niefajną cytologię zlekceważoną przez tego pierwszego), a dopiero
                              potem stwierdził że niestety mogę mieć rację i przepisał mi antykoncepty. Inne
                              niż ten poprzedni, ale ich jedynym pozytywnym działaniem jest to że krwawienia
                              są krótsze. No i dobra, zminimalizowały bolesność poza miesiączką. Ale nadal
                              mnie skręca jak pomyślę o zostaniu sam na sam z facetem innym niż lekarz, ze tak
                              to eufemistycznie ujmę :/

                              Idę się dziś umawiać do rodzinnego. I jasne że będę rozkminiać na forum, gdyby
                              nie forumy to bym nie wpadła na to że mogę mieć tak egzotycznie brzmiące
                              schorzenie jak endometrioza.
                              • mania_aniam Re: Podnoszę, cd 29.06.10, 15:03
                                Z gineksow jestem cinias, przyznam sie - nie uczylam sie na cwiczeniach;)
                                jeszcze tylko spytam, ile masz lat? jesli mozna wiedziec:)
                                • martvica Re: Podnoszę, cd 29.06.10, 16:12
                                  Rocznik 1982, czyli, yyyy... 28? ;)
                                  • martvica Re: Podnoszę, cd 01.07.10, 18:03
                                    Jutro mam wizytę u pierwszego kontakta, a dziś niespodziewanie wpadła znajoma
                                    ojca, endokrynolożka, w sprawie czysto prywatnej do niego. Ale jak już była, to
                                    wykorzystałam. Przeleciała wzrokiem wydruk z objawami (ten z testu na
                                    hashimoto), pomacała mnie po szyi, oświadczyła że moja tarczyca jest raczej
                                    nieduża i zwarta (czy jakoś tak), że nie wyglądam na chorą ale oczywiście żeby
                                    mi pierwszy kontakt wypisał skierowanie na badanie TSH. Zapytałam czy tylko TSH
                                    bo chciałam sobie jeszcze zrobić prywatnie te dwa kolejne, i dowiedziałam się że
                                    jak koniecznie chcę płacić, to FT4 mogę, ale FT3 nie ma sensu - to już w biegu,
                                    bo się spieszyła. Co pokazuje FT3? Naprawdę nie ma sensu? Dla mnie to jest
                                    czarna magia, do niedawna nie byłam świadoma że mam tarczycę ;)

                                    Kurczę, może faktycznie histeryzuję i te objawy są ze sobą niezwiązane, może to
                                    jest po prostu depresja, i reumatyzm, i alkohol mi się odkłada w jakichś
                                    komórkach i po paru tygodniach się wydziela i sprawia że z kims rozmawiam i ten
                                    ktoś przestaje mnie rozumieć, a zimno mi bo mam słabe krążenie, a zmęczona
                                    jestem lenistwem. I tyję bo tak.
                                    • elftherinii Re: Podnoszę, cd 01.07.10, 19:59
                                      Martvica nie odbierz tego nieco ee prywatnie? Po 5 latach leczenia się powiem Ci, że albo ja mam wyjątkowego pecha do lekarzy albo oni nie do końca uaktualniają swoją wiedzę (oczywiście nie wszyscy). I na część osób terapia oparta na samym TSH działa a na część nie. Co więcej, ja dobrze się czuję mając TSH~1. Wyższe wartości, mimo że teoretycznie w normie są dla mnie za wysokie, to bardzo indywidualna kwestia.

                                      FT3 i FT4 to są wolne hormony tarczycy i jest pomiędzy nimi zależność (przemiany FT4 w FT3), na którą wpływ ma np selen.
                                      docs.google.com/View?id=dfsrkn8m_47ct4w63fs tu masz tekst o hormonach FT3 i FT4.

                                      Ja badam zawsze oba plus TSH i ferrytyna.
                    • turzyca OT 26.06.10, 10:20
                      maheda napisała:

                      > Rodzinny z NFZ może Ci wypisać skierowanie wyłącznie na TSH, natomiast na fT3,
                      > fT4, aTPO, aTg, to już tylko endokrynolog.

                      A potem sie decydenci dziwia, ze Polacy tak sie pchaja do specjalistow. W
                      Niemczech funkcjonuje podobny system z lekarzem rodzinnym jako pierwsza
                      instancja, ale on ma zdecydowanie wieksze uprawnienia: w przypadku tarczycy nie
                      tylko moze zlecic te wszystkie badania, ale tez (jesli sie doksztalcil)
                      samodzielnie zrobic USG tarczycy.
                      Znowu cos skopiowalismy bez zachowania akurat tego, co nadaje calosci sens...
                      • elftherinii Re: OT 26.06.10, 11:31
                        Mi pierwsze USG tarczycy robiła pediatra - jeszcze zanim trafiłam do endo:) Ale to była przychodnia wojskowa - nie wiem czy to ma jakieś znaczenie?
                        Tak samo pediatra robiła mi USG brzucha.
                    • martvica Re: Podnoszę, cd 05.07.10, 19:07
                      A ja się jeszcze tak głupio spytam, czy do tych prywatnych diagnostyk i innych
                      takich można przyjść 'z ulicy' czy trzeba się umawiać wcześniej? Dostałam
                      skierowanie na TSH plus jakieś inne rzeczy we krwi i na dodatek ogólny mocz, idę
                      z tym jutro do odpowiedniego miejsca przy szpitalu uniwersyteckim i podejrzewam
                      (może niesłusznie) że nie będę miała możliwości zrobienia dodatkowo płatnie ft3
                      i ft4.
                      • zarin Re: Podnoszę, cd 05.07.10, 19:51
                        Jeśli to jest jakieś laboratorium czy coś w tym stylu, to nie trzeba się umawiać, po prostu przychodzisz, podchodzisz do rejestracji, płacisz za badanie i idziesz się kłuć.
                        No chyba że w ogóle placówka nie przewiduje prywatnej diagnostyki, ale wtedy po prostu góglasz jakieś najbliższe laboratorium i idziesz.
                        • martvica Re: Podnoszę, cd 05.07.10, 19:58
                          Dzięki, idę 'państwowo' i chodziło mi o to czy w razie czego (braku prywatnej
                          diagnostyki właśnie) mogę ot tak napaść jakieś prywatne laboratorium, jak guglnę
                          jakieś w okolicy ;)
                          • martvica Wyniki 07.07.10, 17:42
                            TSH 1,45
                            FT3 3,30
                            FT4 1,12
                            Wygląda na to ze wszystko jest w porządku. Przynajmniej mam jeden powód do
                            zmartvień mniej ;)
                            • elftherinii Re: Wyniki 07.07.10, 17:52
                              Oblicz sobie jeszcze procentowo FT3 i FT4 - one powinny być mniej więcej tak samo (procenty, nie liczby). Jeśli nie są to zazwyczaj radzi się przyjmować selen - albo w tabletkach albo po dwa orzechy brazylijskie na dzień.:)
                              Żelazo i ferrytynę masz w normie?
                              • martvica Re: Wyniki 07.07.10, 18:07
                                Yyyy, jak się oblicza procentowo?
                                Ferrytyny nie miałam badanej, żelastwo 19,50 <czegoś> przy normie 10,60-28,30
                                (chyba zachowam ten wynik i będę pokazywać fanatycznym antywegetarianom).
                                • martvica Re: Wyniki 07.07.10, 18:16
                                  Ha, znalazłam
                                  Jesli dobrze policzyłam ;)
                                  FT3 83,8%
                                  FT4 53,8
                                  Dwa orzechy brazylijskie dziennie, powiadasz? ;)
                                  • elftherinii Re: Wyniki 07.07.10, 22:09
                                    Tak to obliczyły dziewczyny na forum, które wcześniej linkowałam:) Ja łykam selen w tabletkach, bo zawsze zapominam kupić orzechy lub zjadam całą paczkę na raz:)

                                    Gdybyś robiła jeszcze jakieś badania z krwi to warto dorzucić ferrytynę. Ja miałam hemoglobinę ok a ferrytynę bardzo niską. Ale jest to raczej anomalia a nie reguła.
                            • pierwszalitera Re: Wyniki 08.07.10, 19:12
                              martvica napisała:

                              > Wygląda na to ze wszystko jest w porządku. Przynajmniej mam jeden powód do
                              > zmartvień mniej ;)

                              No widzisz, tarczycę masz w porządku. Zapisz się lepiej na jogę, albo inny autogenny trenning, bo twoje nerwy płatają ci figla. Weź pod uwagą autentycznie psychsomatyczne problemy, odpręż się, uporządkuj życie, postaw na rzecz, które są ci ważne, wyrzuć to, co męczy, zajmij czymś intersującym. :-) Zobaczysz, że będzie lepiej. A endometrioza nie jest w ogóle egzotycznym schorzeniem. Według statystyk endometrioza jest po mieśniakach macicy najczęstyczym schorzeniem ginekologicznym i wiele kobiet na to cierpi. Ponieważ oprócz tabeletk antykoncepcyjnych powstrzymujących rozwój endometrium i operacji polegającej na wyczyszczeniu większych skupisk, nie ma w zasadzie efektywnej terapii endometriozy, trzeba wrzucić na luz. Bardzo dużą rolę gra tu psychika. Im bardziej się stresujesz, tym większe masz bóle miesiączkowe i tym bardziej dokuczają ci problemy związane z endometriozą. Nie licz na wielką pomoc lekarzy, zacznij lepiej wierzyć w swoje ciało i jego umiejętność do regeneracji, i samoistnego reparowania wielu problemów. Niektórzy stawiają przy endometriozie na zmianę odżywiania. Szczególnie zdrowe tłuszcze i kwasy omega-3 mają grać tu wielką rolę. Ta książka może trochę pomóc:
                              Michael Vernon, Dian Shepperson Mills: Endometriosis: A Key to Healing And Fertility Through Nutrition. Thorsons, 2002,
    • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 13.07.10, 15:12
      Ja odebrałam dziś swoje wyniki. Wszystko w miarę w normie, tylko płytki MPV
      nieco poniżej (7.3, norma >7.5) i wartość procentowa LUC nieco powyżej (4.9%,
      norma do 4.0%), wartość bezwzględna w normie. TSH 6.06 przy normie 4.2. Zaczynam
      panikować...
      • mania_aniam Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 13.07.10, 17:43
        Objetosc plytek troszke mniejsza, ale tym bym sie raczej nie przejmowala. LUC -
        oznacza (1.ze robilas badanie w dobrym laboratorium z calkiem nowym sprzetem)
        2.large unstained cells, czyli duze niebarwiace sie komorki, moga to byc atypowe
        limfocyty. Czy mialas rozmaz krwi?
        TSH podniesione, wiec wybierz sie do lekarza rodz, wypisze Ci skierowanie pewnie
        do endokrynologa, ktory zrobi Ci fT3 i fT4. Albo mozesz sobie sama zrobic, bo
        kolejka jest pewnie dluuugaa...
        • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 13.07.10, 18:47
          Tak, miałam morfologię z rozmazem. Wszystko oprócz tych płytek i % LUC jest ok.
          Jednostkowa ilość LUC też w normie. Do lekarza i tak się wybieram.
          • mania_aniam Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 13.07.10, 19:34
            Czyli aparat policzyl ktores normalne, ale troszke wieksze komorki jako LUC.
            Jesli rozmaz jest ok, to nie ma sie czym martwic. Ale z TSH sie wybierz.
            • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 14.07.10, 17:12
              Byłam u rodzinnego. Powiedział, że mam zapalenie tarczycy, które wywołuje
              niedoczynność, ale raczej nie hashi, bo nie mam klusek na szyi. Przepisał coś i
              wysłał do endo. Teraz misja: znaleźć endo w miarę blisko i z kolejką mniejszą
              niż do końca roku...
              • elftherinii Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 14:45
                indigo-rose napisała:

                > Byłam u rodzinnego. Powiedział, że mam zapalenie tarczycy, które wywołuje
                > niedoczynność, ale raczej nie hashi, bo nie mam klusek na szyi. Przepisał coś i
                > wysłał do endo. Teraz misja: znaleźć endo w miarę blisko i z kolejką mniejszą
                > niż do końca roku...

                Jakich klusek na szyi? ^^ hashi mam, klusek nie - o cokolwiek by mu chodziło.
                • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 14:49
                  Może chodziło mu o powiększenie węzłów? Nie wiem, endo twierdzi że mam powiększoną tarczycę. Ale skoro miano przeciwciał mam niskie, to hashi chyba mi nie grozi ;)
      • maheda Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 13.07.10, 20:04
        TSH wskazuje na niedoczynność, ale może też być podniesione z jakiego innego
        powodu. Trzeba powtórzyć. No i oczywiście zrobić fT3 i fT4 - tak, OBYDWA te
        badania. Wielu lekarzy uważa, że są one (a już "na pewno fT3") całkowicie zbędne.
        • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 04.08.10, 20:37
          No to byłam u endo. Wysłała mnie jeszcze raz na badania, na TSH i na anty-TPO.
          Powiedziała, że samo TSH nie przeraża, ale że nie może wykluczyć Hashimoto.
    • nieco8 Bathilda-możesz podać namiary na swojego endo 14.07.10, 14:27

      Szukam dobrego endokrynologa w Wawie. Spisałam sobie z polecanych forów 3
      nazwiska, ale szukam takiego, którego mogłabym odwiedzać w ramach pakietu
      medycznego (m.in Lim, Luxmed, Damian). Niestety, jak sprawdziłam, polecana i tu
      dr Lucyna Bednarek-Papierska już w Damianie nie przyjmuje.
      • bathilda Re: Bathilda-możesz podać namiary na swojego endo 01.08.10, 11:52
        Odpisałam na maila. Sorry za spóźnienie - na urlopie byłam :D.
    • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 11:57
      Powtórzyłam badania.
      TSH spadło z 6,06 do 4,76.
      aTPO 13,5 przy normie do 34. Odetchnęłam z ulgą, że to jednak nie Hashimoto.
      Prolaktyna 32. Przy normie do 23. To mnie akurat wystraszyło niesamowicie. Konsultację mam w piątek dopiero, chyba zdąży mnie stres zeżreć na amen.
      • elftherinii Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 12:02
        Z prolaktyną pewnie będziesz musiała zrobić jeszcze badanie z lekiem. W ten temat się nie wgłębiałam bo u mnie wystarcza łykać raz na tydzień tabletkę i prolaktyna siedzi w normie od 4 lat:) (mam hiperprolaktynemię czynnościową).
        W sumie to z prolaktyną mi łatwiej niż z tarczycą, więc bez stresu!:)
        • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 12:17
          Prolaktyna jest z tarczycą jakoś powiązana?
          Ja na razie wcinam tylko grzecznie Euthyrox. Jak widać podziałało na TSH, ale domyślam się że na prolaktynę bierze się dodatkowo coś innego?
          • elftherinii Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 13:14
            Szczerze mówiąc nie zgłębiałam tematu - nie mam efektów ubocznych = nie interesuję się schorzeniem:D. Mama coś czytała, że problem z przysadką (prl) mógł wywołać problem z tarczycą ale nie wiem na ile to jest pewna informacja.

            Na prolaktynę biorę Dostinex ( leki-informacje.pl/lek/charakterystyka-szczegolowa/366,dostinex,2.html )raz w tygodniu - ma w zasadzie jedną wadę, jest drogi. Efektów ubocznych nie mam od 4 lat. Leczy się też to Bromergonem ( www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=393 ) - tańszy, łyka się codziennie i podobno ma bardziej uciążliwe skutki uboczne. Tyle z tego co kiedyś się dowiedziałam od swojej endo - jeśli masz coś innego niż ja to możliwe, że leczenie będzie zupełnie inne. Aha - czasami robi się też rezonans w celach diagnostycznych ale jakiś czas temu podobno odeszło się od leczenia gruczolaków przysadki operacyjnie i leczy się tylko farmakologicznie (informacje mojej endo).
      • sharteel Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 14:58
        indigo-rose napisała:
        > Prolaktyna 32. Przy normie do 23. To mnie akurat wystraszyło niesamowicie.

        Nie bój się, prolaktyna też jest dla ludzi. Na ogół bierze się tabletki i wynik spada.
        Tata miał dziesięciokrotnie przekroczoną normę i też udało się wyrównać.
        • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 21:38
          OK. Byłam dziś u endo (od tarczycy, bo jeszcze idę do gin-endo) i dowiedziałam się, że:
          1. Prolaktyną faktycznie na razie nie trzeba się przejmować. Może była podwyższona od jakichś innych czynników, może za wcześnie rano zbadana, może od tarczycy i spadnie razem z TSH. Okaże się przy następnym badaniu. Jeszcze dopytam gin-endo, ale czuję się uspokojona.
          2. TSH trzeba zbić do 2,5. Nie wiem czemu aż tak bardzo, skoro norma to 4, ale skoro trzeba to trzeba. Euthyrox 25, cały, a jak trzeba będzie to więcej.
          3. aTPO trzymają się w normie i to dobrze, ale ich nie powinno wcale być. Zestaw: niedoczynność i obecność przeciwciał oznacza Hashimoto, ale najwyraźniej u mnie nie zdążyło się rozszaleć.
          Dzięki za wsparcie, dziewczyny :)
          • elftherinii Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 21:41
            indigo-rose napisała:

            > OK. Byłam dziś u endo (od tarczycy, bo jeszcze idę do gin-endo) i dowiedziałam
            > się, że:
            > 1. Prolaktyną faktycznie na razie nie trzeba się przejmować. Może była podwyższ
            > ona od jakichś innych czynników, może za wcześnie rano zbadana, może od tarczyc
            > y i spadnie razem z TSH. Okaże się przy następnym badaniu. Jeszcze dopytam gin-
            > endo, ale czuję się uspokojona.

            A czujesz jakieś efekty uboczne zbyt wysokiej prolaktyny?

            > 2. TSH trzeba zbić do 2,5. Nie wiem czemu aż tak bardzo, skoro norma to 4, ale
            > skoro trzeba to trzeba. Euthyrox 25, cały, a jak trzeba będzie to więcej.

            Wiele osób uważa, że normy są i tak zawyżone - 2,5 jest w środku więc czemu nie?:) Ja najlepiej się czuję kolo 1. To indywidualna kwestia.

            > 3. aTPO trzymają się w normie i to dobrze, ale ich nie powinno wcale być. Zesta
            > w: niedoczynność i obecność przeciwciał oznacza Hashimoto, ale najwyraźniej u m
            > nie nie zdążyło się rozszaleć.
            > Dzięki za wsparcie, dziewczyny :)
            • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 21:53
              No ja i tak czuję się lepiej z 4,7 niż z 6. Pewnie ma rację, w końcu to ona jest lekarzem :) tylko się trochę zdziwiłam, bo na ogół przy takiej niedoczynności lekarze machają ręką i każą się nie przejmować.
              Co do prolaktyny - nawet nie wiem, jakie są efekty uboczne. Coś z cyklami? Moje są zakręcone jak świński ogon, ale idę właśnie do gin-endo, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie mam jeszcze jakichś innych problemów, no i pewnie przy okazji dowiem się czegoś więcej.
              • elftherinii Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 22:02
                Objawy chorobowe występujące u kobiet: ( www.hiperprolaktynemia.ujastek.pl/objawy.html )

                1. Wtórne zaburzenia miesiączkowania (oligomenorrhea, amonorrhea, rzadziej hiper -/ polymenorrhea, będące wynikiem skrócenia fazy lutealnej)
                2. Niepłodność (przy anowulacji)
                3. Łojotok, hirsutyzm (mały / umiarkowany)
                4. Dyspareunia
                5. Mlekotok (galactorrhea)
                6. Osteopenia, osteoporoza
                7. Intensywniejsze odkładanie się tkanki tłuszczowej w obrębie brzucha, przyrost masy ciała
                8. Niepokój, depresja, uczucie zmęczenia, drażliwość, labilność emocjonalna
                9. Objawy związane z masą guza okolicy podwzgórzowo – przysadkowej
                10. Bóle głowy (50 – 70 % pacjentów, co ciekawe niemal z taką samą częstością w przypadku mikro – jak i makroprolaktynoma)
                11. Zmniejszenie ostrości wzroku lub / i ubytki pola widzenia
                12. Pierwszy / wtórny hipopituitaryzm dotyczący różnych osi hormonalnych
                13. Nadczynność przysadki w różnym zakresie, jeśli guz ma histologicznie charakter mieszany i oprócz PRL wydziela, np. GH (+ objawy akromegalii), TSH (+ objawy nadczynności tarczycy), ACTH (+ objawy zespołu Cushinga)
                14. Wyciek z nosa (rzadko)

                ale to już przy bardzo dużej ilości prolaktyny pewnie.
                Mnie mdliło np:P
                • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 22.09.10, 22:07
                  U mnie trochę 7 - nie tyję wprawdzie, ale mam brzuszek i wał podobwodowy, co przy mojej posturze jest trochę dziwne, i trochę 8 - ale gorzej było przy wyższym TSH.
                  11 też, ale to raczej moja krótkowzroczność się odzywa ;)
                • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 23.09.10, 12:29
                  A i jeszcze pytanie :) czy wysoka prolaktyna/Hashimoto wpływają na skuteczność albo ogólnie możliwość brania tabletek anty?
                  • elftherinii Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 23.09.10, 12:38
                    indigo-rose napisała:

                    > A i jeszcze pytanie :) czy wysoka prolaktyna/Hashimoto wpływają na skuteczność
                    > albo ogólnie możliwość brania tabletek anty?

                    Medycznie Ci nie odpowiem ale ja z unormowaną prolaktyną i Hashimoto spokojnie od 7 miesięcy łykam Yaz:) Z tym, że w czasie brania miałam zarówno niedoczynność jak i nadczynność i etap gdzie tarczyca była ok.

                    Z kolei na Dostinexie jest napisane, żeby używać tylko mechanicznych środków antykoncepcyjnych ale żaden lekarz nie był w stanie mi tego wyjaśnić (dlaczego). Na żadnej z ulotek nie jest napisane żeby którykolwiek ze składników obu leków zwalczał działanie jakiegoś innego.
                    Jedyne co wymyśliłam to fakt, że obniża się prolaktynę (dostinexem) przy problemach z zajściem w ciążę, a wtedy anty są raczej niewskazane, co nie?
                    • indigo-rose Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 24.09.10, 15:21
                      Byłam u gin-endo, też machnęła ręką na prolaktynę, powiedziała że powinno spaść razem z TSH i wszystko się unormuje. Powiedziała też, że Hashi nie przeszkadza w braniu tabletek i też dostałam Yaz :)
          • bathilda Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 23.09.10, 14:48
            indigo-rose napisała:

            > 2. TSH trzeba zbić do 2,5. Nie wiem czemu aż tak bardzo, skoro norma to 4, ale
            > skoro trzeba to trzeba. Euthyrox 25, cały, a jak trzeba będzie to więcej.

            Nikt nie wie dla kogo normą ma być te 4,4 ale na pewno nie dla kobiety w wieku rozrodczym. Tu norma to 2,5 a najlepiej żeby było poniżej 2. A już przy staraniach o dziecko powinno być koło 1. Więc lekarz ma bezwzględnie rację że trzeba zbijać Euthyroxem.
            • zuzaneczka1 Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 26.09.10, 00:50
              Witam! Kogo z endo możecie polecić na Śląsku, najlepiej w Katowicach?
              • elftherinii Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 26.09.10, 01:31
                dr Krysiak. Przyjmuje w centrum medycznym 4health www.4health.pl/o_nas.php . Wizyta płatna 150 plus 50 zl usg.
                Jest to mój 4 endo i jedyny, który w końcu próbuje diagnozować dalej a nie machać ręką.
                --
                elftherinii@yahoo.com
    • la_parisienne.biubiu Hashimoto i niedoczynność 14.11.10, 19:26
      W ciągu 2 lat przytyłam jakieś 25kg, zwalałam to na karb przeżywanych stresów, pracy po kilkanaście godzin na dobę /7 dni w tygodniu, nieregularnego i niehigienicznego trybu życia i depresji, a konkretnie antydepresantom, które zaczęłam w międzyczasie przyjmować...
      Leki pomogły, pomogły mi przejść przez życiowe zakręty, ale nadal nie miałam siły do życia, najchętniej spałabym całymi dniami.
      Ponieważ już wcześniej miałam nadmiary po ciąży, te 20 kilosów, zrobiły ze mnie otyłą osobę, myślałam, że przyczyną mojego złego samopoczucia jest właśnie wysoka waga, więc zaczęłam stosować niezawodnego dla mnie wcześniej montiego, ale waga ani drgnęła...
      Poszłam do endo i diagnoza brzmiała: hashimoto i niedoczynność.
      Od czerwca brałam euthyroks, po którym wcale nie czułam się lepiej, wręcz gorzej, do tego strasznie zaczęłam puchnąć, budziłam się z opuchnięta twarzą, powiekami, nogi spuchnięte od rana do wieczora, ja cała jak balon. Zmieniłam za radą koleżanki euthy na letyroks (podobno od euthy często się puchnie), ale niewiele to dało. Od czerwca (zmieniając dietę na nisko węglowodanową, włączając warzywa, których wcześniej prawie nie jadłam) przytyłam kolejne 6kg :/ czuję się jak kaleka, jak wykluczona ze społeczeństwa.
      Dla mnie osobiście - pomijając fakt złego samopoczucia- najgorszy do zaakceptowania jest mój wygląd, kiedyś byłam seksbombą, teraz - nie przypominam kobiety :(
      Endokrynolog ma dla mnie radę: kupić kijki do nordic walking... fantastyczny pomysł...

      Nie wiem już co robić, w desperacji, pomimo słabych nerek - zaczęłam dukanować - pierwsza opuchlizna "zeszła", zobaczymy jak będzie dalej.

      Przeczytałam w wątku dukanowskim o HiT i problemach Nominy - czyżby to i mnie dotyczyło?
      Nigdy na nic nie byłam uczulona, jak sprawdzić czy problemy z histaminą mnie dotyczą?

      Aha, mam bardzo niski poziom witaminy B12 - grubo poniżej normy, endo powiedziała, że się nie suplementuje, bo jest kancerogenna...??? a rodzinna zapisała B12 w zastrzykach - kogo słuchać?
      • elftherinii Re: Hashimoto i niedoczynność 14.11.10, 19:49
        b12 suplementuje się w zastrzykach, tak jak zapisała rodzinna. Tak twierdzą osoby z forum choroby tarczycy i hashimoto.
        Przeczytaj sobie objawy braku b12 (chociażby na wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Niedob%C3%B3r_witaminy_B12#Objawy_i_przebieg ). Ja bym na twoim miejscu zaczęła brać zastrzyki.
      • bathilda Re: Hashimoto i niedoczynność 14.11.10, 19:51
        Paryżanko, stare wyjadaczki z forum o Hashimoto

        forum.gazeta.pl/forum/f,24776,Hashimoto.html

        mówią, żeby B12 brać. Bo ona stymuluje rozwój komórek. Wszystkich komórek, także rakowych. Ale jeśli nie masz obciążonego wywiadu w kierunku nowotworów to nie ma co dmuchać na zimne tylko zastrzyki B12 brać.

        Co do wagi to niestety nie pomogę. Ale może załóż wątek właśnie na forum o Hashi. Dziewczyny mają duże doświadczenie. Tylko wpisz im od razu swoje wyniki badań na poszczególnych dawkach leków (przeliczone na procenty wg kalkulatora zalinkowanego w główce forum).
      • nomina Re: Hashimoto i niedoczynność 14.11.10, 20:11
        Paryżanko, ja się chyba nieprecyzyjnie wyraziłam. Nie chodziło mi o wmawianie Ci kolejnej choroby :), tylko o to, że zaburzenia różnych hormonów i enzymów w moim przypadku powodowało efekt odwrotny w diecie, i dopiero, gdy dowiedziałam się, na czym to polega, mogłam jakoś nad tym zapanować. W teorii, bo w praktyce potrafię niewiele jedząc, prawie nic, ale pozwoliwszy sobie np. na coś wysokohistaminowego, potrafiłam przytyć w ciągu 1 dnia prawie 2 kg! Jakieś 5 razy więcej, niż wagowo zjadłam. Może więc przy Twoich hormonach tarczycy skupienie się na pewnych produktach, zobaczenie, po których najbardziej przybierasz na wadze (może jakieś skrobiowe warzywa? Może mają wysoki IG? Strzelam teraz...), pomoże Ci opanować sytuację?

        Tak sobie gdybam, ale zauważyłam, że jak jest coś nie tak z hormonami/enzymami różnorakimi, to człowiek wymyka się wszelkim normom :(.

        Natomiast absolutnie nie myśl o sobie tak, jak piszesz! Widziałam Cię ostatnio w gazecie - wyglądałaś jak modelka firmy BiuBiu, nie jej projektantka :)!
        • la_parisienne.biubiu Re: Hashimoto i niedoczynność 14.11.10, 21:12
          Dzięki dziewczyny- forum hashimotowe znalazłam jakiś czas temu, ale nie miałam czasu czytać, postaram się w chwilach wolnych postudiować.
          Nie no, Nomino, ja poważnie się zastanawiam nad tym HiT-em, przeraża mnie to, nawet nie bardzo mam czas na zgłębianie tematu.
          Ale jeśli okaże się, że tak restrykcyjna dieta jak Dukanowa, ściśle przestrzegana, połączona z umiarkowaną aktywnością ruchową (na razie nie czuję się na siłach na ekstremalny wysiłek) nie pomoże - zainteresuje się bliżej i zgłoszę na korepetycje.
          • nomina Re: Hashimoto i niedoczynność 15.11.10, 10:24
            Paryżanko, Ty się nie przerażaj, ja po prostu niosę HIT-owy kaganek oświaty, ale to nie znaczy, że Ty masz mieć tego typu problemy. Jak chcesz pogadać tak "bardziej intymnie" o pewnych zdrowotnych sprawach, to podaj mi jakiś prywatny mail.
      • estreno Re: Hashimoto i niedoczynność 15.11.10, 13:59
        Hej, też mam Hashimoto i niedoczynność. Podczytuje forum Choroby tarczycy i hashimoto - forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
        Tam zalecane jest branie wit. B12, a już na pewno jeśli poziom masz poniżej normy.
        Jaką masz ferrytynę? Jeśli też niską, to to również może być powodem, że waga Ci nie spada. Tylko potrzebne jest badanie ferrytyny (zapas żelaza), nie zwykłego żelaza.
        Ważna jest też regulacja hormonów, trzeba badać ft3, ft4 i tsh. Stosunek ft3 do ft4 ma znaczenie, oba hormony powinny być mniej więcej na tym samym poziomie procentowym i dobrze, żeby powyżej 50 % - wyliczysz to sobie w kalkulatorze na forum tarczycowym - www.chorobytarczycy.eu/kalkulator . Czy chodzisz do dobrego lekarza, tzn. takiego, który zwraca uwagę nie tylko na tsh, ale też inne hormony i na Twoje samopoczucie? Może poszukaj lekarza w bazie tych polecanych na forum - forum.gazeta.pl/forum/w,94641,104559661,104559661,Polecam_lekarza_malop_slask_dolnoslk_opolskie.html . Może masz za małą dawkę tyroksyny, obojętne czy w postaci euthyroksu, czy letroksu. Być może to jest zbyt krótki czas, by wszystko się unormowało. Ja jestem na leczeniu od ponad roku, a hormony jeszcze sobie dziwnie pogrywają, poza tym mogą też wariować podczas rzutu choroby, który może trwać i kilka miesięcy, zależy od organizmu.
        Na dietach się nie znam, ale skoro masz kłopoty z nerkami, to jednak nie szłabym w Dukana (mojej koleżance szybciutko nerki dały to do zrozumienia). Ja zainteresowałam się dietą dra Pape - na offtopach są dwa wątki na jej temat. Od tygodnia ją stosuję, więc jeszcze nie mam szczególnych obserwacji. Tam udziela się Pierwszalitera, która współpracuje z doktorem, więc pewnie mogłabyś jej zadać kilka pytań, by rozwiać wątpliwości. Ja głównie przeszłam na tę dietę, bo przemawia do mnie pozytywnie możliwość regulacji gospodarki insulinowej, a rodzinnie jestem obciążona cukrzycowo, poza tym cukrzyca to też jest choroba autoimmunologiczna jak Hashimoto, więc trzeba się mieć na baczności, bo choroby autoagresyjne lubią chodzić parami. Być może masz zaczątki insulinoodporności i to też jest powodem, że Ci nie ubywa kilogramów.
        No i w Hashimoto nie jest wskazany stres, ale to już osobna bajka, bo pozbyć się zgreda łatwo w dzisiejszych czasach nie jest. Stany depresyjne są też jednym z objawów problemów tarczycowych. Bardzo niski poziom wit. B12 też ma wpływ na stan psychiczny - forum.gazeta.pl/forum/w,94641,118318186,118318186,wit_B12_a_stan_psychiczny.html .
        To bezsensowne tycie jest ogromnie frustrujące, ale myślę, że przy regularnych badaniach, pewnie włączeniu diety, może suplementacji żelaza i z czasem, jeśli będziesz miała więcej energii (wiem, że z tym w niedoczynności może być miejscami bardzo krucho) wysiłku fizycznego, jest spora szansa na zahamowanie tego procesu i schudnięcie. Mnie trwale od zeszłego roku ubyło 4 kg (byłam na granicy nadwagi), zobaczymy, czy coś się ruszy dzięki diecie, choć utrzymanie obecnej wagi też mnie satysfakcjonuje, byleby nie szła w górę.
        W każdym razie trzymam kciuki za Ciebie :))
    • nomina Jak to jest w TSH u młodszych kobiet? 05.01.11, 18:43
      Dziewoje drogie, lekko głupieję. Kiedy zaczęłam chorować na te swoje rzeczy, zrobiono mi też TSH i któreś fT. TSH wyszło 4,1, lekarka orzekła, że to tylko nieznaczne podwyższenie (miałam 24 lata) i sprawa umarła śmiercią naturalną. Powtórzono mi TSH kilka lat później, nie pamiętam wartości, ale druga połowa normy. Dwa lata temu, kiedy nagle wysiadła mi przysadka i nadnercza i wzięto mnie na cito na endo - TSH było już 2,7. Teraz, nie mogąc doczekać się wizyty (czekam od czerwca, a wizyta za 2 miesiące), sama sobie zrobiłam panel tarczycowy i wyszło mi tak:

      TSH: 0,63
      ft3: 3,22
      ft4: 1,02
      a-TPO: 7
      a-TG: 10,99.

      Mnie się te wyniki podobają, ale koleżanka mówi, że mi TSH dryfuje w kierunku nadczynności i że mam obserwować. A ja znowu pamiętam jakąś niedawną wypowiedź jednej z Lobbystek, że kwasy omega ładnie jej zbiły TSH i im mniej, tym lepiej (nb. ja też tylko na omegach ciągnę). Wprawdzie jestem w czwartej dekadzie życia, ale dalej uważam się za osobę młodą, więc - jaka jest norma w moim przedziale wiekowym?
      • elftherinii Re: Jak to jest w TSH u młodszych kobiet? 05.01.11, 19:03
        Przede wszystkim jakie są normy badań? Bo same cyferki nic nie dają;)
        Nie jest tak, że im mniej tym lepiej - każdy ma swoją wartość, no i jednak kiedyś pojawia się nadczynność. Ale generalnie np przy Hashimoto najlepiej jest mieć tsh~1.

        Jeśli podasz normy to sprawdź procentowo jak masz ft3 i ft4 - powinny mieć mniej więcej tyle samo procent w swoich normach. (Gdzieś wyżej podawałam kalkulator z tarczycowego forum).

        Przy TSH jest ważne pytanie "jak się czujesz?" ale szczerze mówiąc nie wiem na ile będziesz w stanie stwierdzić czy dany objaw jest od tarczycy czy od czegoś innego, na co chorujesz:(.
        • nomina Re: Jak to jest w TSH u młodszych kobiet? 05.01.11, 19:28
          Już podaję normy:
          TSH - 0,27 - 4,20
          ft3 - 2,00-4,40
          ft4 - 0,93 - 1,70
          a-TPO - do 34
          a-TG - do 115.

          Hm, ja się czuję "tarczycowo" - ale objawy typu szybkie, intensywne tycie, zmęczenie, zła kondycja włosów, problemy z pęcherzem, miesiączkami, krążeniem itd. to objawy setek innych schorzeń, więc bardziej sprawdzam to pro forma. Natomiast interesuje mnie, jak to jest z tą optymalną wartością TSH.
          • nomina Re: Jak to jest w TSH u młodszych kobiet? 05.01.11, 19:34
            O, kalkulator na stronie

            www.chorobytarczycy.eu/kalkulator
            wyliczył mi:

            FT4 11.69% [ wynik 1.02, norma (0.93 - 1.7)]

            FT3 50.83% [ wynik 3.22, norma (2 - 4.4)]

            Jak to rozumieć?
            • elftherinii Re: Jak to jest w TSH u młodszych kobiet? 05.01.11, 19:43
              Że są złe proporcje. Możesz suplementować selen w diecie? Powinno pomóc na wyrównanie proporcji:) Najogólniej jedna forma przechodzi w drugą, tylko nie pamiętam teraz czy ft3 w ft4 czy na odwrót. Gdy proporcje są rozjechane to jest problem na etapie zamiany jednego w drugie.

              Objawy które podałaś pasują bardziej do niedoczynności, więc trochę kiepsko związane z wynikami:).

              Jeśli chodzi o normę tsh - istnieje teoria (założenie? kurcze nie wiem jak to nazwać, w każdym razie część lekarzy twierdzi), że obecne normy tsh są zawyżone. Optymalna wartość TSH jest (oczywiście:/) kwestią osobniczą. Ja najlepiej się czuję mając większość hormonów w dolnej granicy (zwłaszcza prolaktynę - najcudowniej była jak była za niska^^).
      • mania_aniam Re: Jak to jest w TSH u młodszych kobiet? 05.01.11, 22:05
        > Dwa lata temu, kiedy nagle wysiadła mi przysadka i nadnercza i wzięto mnie na c
        > ito na endo - TSH było już 2,7.

        Co to znaczy 'wysiadla mi przysadka i nadnercza'? Przełom nadnerczowy? Postawiono Ci jakies rozpoznanie?
        • nomina Re: Jak to jest w TSH u młodszych kobiet? 05.01.11, 22:58
          Mania - nagle większość hormonów (poza płciowymi, ale ja byłam wtedy na tabletkach) miałam przekroczone o 50-500% ponad normę. Lekarz wziął mnie na cito do szpitala, jak zobaczył wyniki, ale po 9-dniowym pobycie i kilkudziesięciu badaniach okazało się, że wszystkie hormony, poza kortyzolem, wróciły do normy. Kortyzol się uspokoił, jak inny rozumny lekarz orzekł, że moje duszności, niemożność oddychania, bóle w klatce piersiowej, tachykardia, nadciśnienie i takie różne rzeczy - to nie nerwica, jak mi wmawiali źli lekarze, tylko nieleczona astma spowodowana nieleczoną 10 lat chlamydią pneumoniae (plus alergia ogólnie i HIT). Dostałam pulmicort i w tydzień moje 10 lat oporne problemy kardiologiczne się cofnęły lub wyraźnie zmniejszyły. A, no i z endokrynologicznych spraw jeszcze insulinooporność została, ale mam wrażenie (bo dawno nie byłam na OGTT), że po omegach i tu mam znacznie stabilniej.

          Elfi - selen, odkąd znalazłam taki bezpieczny dla mnie (nie z drożdży), to ja bardzo chętnie, bo on wspaniale działa na ból neuropatyczny. Swoją drogą - jeśli ja mam bardzo zaawansowaną, powikłaną neuralgię, to może być tak, że organizm zużywa więcej selenu, mam niedobór i stąd te rozchwiania? A pytając, jak rozumieć, miałam na myśli taką tabelkę, jaką widziałam w labo - poszczególne hormony tarczycy w różnych konfiguracjach były przedstawione na diagramie jako objaw takiej czy innej niedomogi.


          Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę karolinasykulska.pl
          • elftherinii Re: Jak to jest w TSH u młodszych kobiet? 05.01.11, 23:22
            Wiesz co tabelki nigdy nie widziałam.:)

            Hmm na neurologii nie znam się zupełnie ale ten selen to lek czy suplement diety? Bo z suplementami jest problem taki, że one nie muszą w ogóle pomagać- nasze prawo jest tutaj do kitu. Nie wiem na ile masz kasę i dostęp do laboratorium ale może warto zrobić badanie na poziom selenu? Tylko wiem, że w Katowicach nikt nie chciał mi tego zrobić (ani badania na wchłanianie żelaza:/ - nic nie pomaga, że od kilku lat próbuję się wyleczyć z anemii, odsyłali mnie albo na oddział albo do kliniki hematologicznej.)

            Co do selenu: forum.gazeta.pl/forum/w,94641,110382493,,Brak_poprawy.html?v=2 to jest mój wątek na forum tarczycowym - mam o wiele mnie rozjechane ft3 i ft4 i dziewczyny od razu mówiły o selenie. Ogólnie polecam forum - może załóż tam wątek, dziewczyny znają się na rzeczy:) Gdyby nie one to teraz pewnie dalej bym siedziała w depresji przez tarczycę i nawet nie zdawała z tego sprawy.

            Generalnie jest tak, że tsh poniżej normy - nadczynność, powyżej - niedoczynność. U młodych osób z autoimmunologicznym zapaleniem tarczycy najlepiej żeby TSH było koło 1. O coś takiego chodziło? Fajnie że antyTPO i antyTG masz w porządku bo to wyklucza zapalenie tarczycy. O ft3 i ft4 nic więcej Ci niestety nie napiszę, ale jeśli masz dobrego endo to powinno być ok. I ja bym radziła zrobić USG tarczycy.

            • nomina Re: Jak to jest w TSH u młodszych kobiet? 05.01.11, 23:38
              USG to ja robię regularnie co kilka miesięcy, bo zrobiła mi się mała torbielka. Nic wielkiego, ale endo chce obserwować (u mnie z powodu powikłań nie bardzo można podawać leki na cokolwiek, a jeśli już - to indywidualnie dobierane i jak najkrócej, więc lekarz przeciąga do ostatniej chwili, i chwała mu za to).

              Kasy już nie mam, dostęp do labo tak, i to niejednego, zobaczę, co da się zrobić. Tyle że, jak mawia mój gin o hormonach, poziom w surowicy to jedno, a wysycenie receptorów to zupełnie inna sprawa, więc nie wiem, na ile to jest wiarygodne.
              • elftherinii Re: Jak to jest w TSH u młodszych kobiet? 05.01.11, 23:52
                Heh, małą torbielka chyba nie jest taka zła, dopóki jest mała i pod kontrolą?:) Ja mam jakieś zwłóknienia i tego typu syfy:/

                o wysyceniu receptorów nic nie wiem - na szczęście ja jeszcze jestem w miare w stanie rozróżnić, który objaw może być wynikiem którego zachwianego hormonu i zmodyfikować sobie dawkę. Teraz np wiem, że muszę zwiększyć tyroksynę bo wymawiając przekręcam słowa - strasznie denerwujące, a przede mną ustne egzaminy.
    • maheda Selen a wysokość aTPO 20.05.11, 15:01
      Dla wszystkich, których to może dotyczyć:

      W dniach 30 kwietnia - 04 maja 2011 odbył się w Rotterdamie Europejski kongres endokrynologów.
      W materiałach został między innymi poruszony temat wpływu selenu na autoimmunologiczne choroby tarczycy.
      Tutaj link do abstraktu: www.endocrine-abstracts.org/ea/0026/ea0026p378.htm

      Pozwoliłam sobie ten artykuł zgrubnie przetłumaczyć dla dziewczyn nieznających angielskiego.

      Leczenie selenem w przewlekłych chorobach autoimmunologicznych tarczycy
      Autorzy: I. Z. Kun, Zs. Szanto & I. Kun
      Uniwersytet Medycyny i Farmacji
      Targu Mures, Rumunia

      Cel: Ocenić wpływ selenu na autoimmunologiczne schorzenia tarczycy poprzez miana aTPO.

      Materiał i metoda: Włączono selen (0,1–0,2 mg dziennie) do podstawowego leczenia dysfunkcji tarczycy u 21 kobiet z wysokimi poziomami aTPO (norma < 34 U/ml). Śledziliśmy działanie tarczycy oraz wartości aTPO zazwyczaj po 2-6 miesiącach podawania selenu.

      Efekty: Dziesięć pacjentek z niedoczynnością tarczycy miało zapalenie tarczycy Hashimoto, u sześciu zdiagnozowano nadczynność tarczycy w chorobie Hashimoto, trzy osoby miały czynną chorobę Gravesa, a dwie kobiety miały eutyreozę [eutyreoza to normalny stan hormonów - przyp. mój] i nie były leczone. Początkowe poziomy aTPO miały wartości z zakresu od 185 do 2090 U/ml ze średnią wartością 802 U/ml, przy czym w większości (15 przypadków) było to 10-krotne przekroczenie górnej wartości normalnej. Jedenaście pacjentek otrzymywało najpierw lewoskrętną tyroksynę lub leki przeciwtarczycowe, a selen włączono później (pierwsza grupa), podczas gdy w pozostałych dziesięciu przypadkach od razu połączono podstawowe leczenie tarczycy z podawaniem selenu (druga grupa). W pierwszej grupie początkowa średnia wartość aTPO wynosiła 942 U/ml, w czasie terapii podstawowej średnia ta zmniejszyła się do 808 U/ml, ale indywidualne poziomy aTPO zmniejszyły się tylko w pięciu przypadkach (ze średniej 1166 do 634 U/ml), natomiast u pozostałych sześciu pacjentek znacząco wzrosły (ze średniej 756 do 1060 U/ml); dla odmiany leczenie selenem spowodowało obniżenie średniej wartości aTPO w ciągu 2–6 miesięcy do 237 U/ml, bez wzrostu jego poziomu u żadnego z pacjentek. W drugiej grupie średni poziom aTPO wynosił 578 U/ml przed leczeniem, natomiast łączona terapia zastosowana przez stosunkowo krótki okres czasu (1–4 miesiące) zredukowała do stopniowo do 296 U/ml. Zaobserwowaliśmy znaczne różnice indywidualne odpowiedzi na leczenie selenem. Wydaje się, że efekt działania selenu jest silniejszy u pacjentów o bardzo wysokim początkowych poziomach aTPO w porównaniu z pacjentami o średnio zwiększonych mianach. Na odpowiedź miała także wpływ długość okresu podawania selenu.

      Wnioski: W autoimmunologicznych schorzeniach tarczycy przy jednoczesnym występowaniu niedoczynności/nadczynności tarczycy, lub bez ich występowania, selen w dawce około 0,1 mg na dobę znacząco zmniejsza wysokie poziomy aTPO i może spowodować zwolnienie postępu autoagresywnych procesów tarczycowych
      • indigo-rose Re: Selen a wysokość aTPO 20.05.11, 15:07
        W zasadzie ostatnio coraz bardziej dochodzę do wniosku, że moje problemy zdrowotne leżą w diecie i takich tam. Gdyby się potwierdziło, że mój problem z tarczycą to tak naprawdę niedobór selenu, byłabym wielce uradowana :)
        Trochę offtopowo: a co zawiera selen w jakichś większych ilościach?
        • elftherinii Re: Selen a wysokość aTPO 20.05.11, 16:46
          Orzechy brazylijskie;)

          Hmm o wpływie na dobre proporcje ft3 i ft4 wiedziałam, o tym nie. Chyba muszę odgrzebać moje niełykane suplementy selenu...
          • maheda Ty też musisz odgrzebać? ;-) 20.05.11, 19:56
            Ja odgrzebałam już swoje.
            I grzecznie łykam na razie 200 mcg dziennie. Przy moich wynikach przekroczenia górnej granicy normy 140 razy (tak, tak, górna granica normy pomnożona przez 140) jakoś nie chce mi się zaczynać od setki.
            Selen ponoć zaczyna szkodzić przyjmowany w dawkach powyżej 24 mg dziennie, a do tego to mi dużo brakuje :D
            • elftherinii Re: Ty też musisz odgrzebać? ;-) 20.05.11, 20:07
              Przy diecie przeciętnego Polaka to nie ma szans przekroczyć dawki selenu :P.

              No muszę:( Zwłaszcza, że dzisiaj potwierdzono mi kolejną diagnozę - PCOS;( Może mi chociaż na doła orzechy pomogą...
              • maheda Łomatko, no tak :( 20.05.11, 20:17
                To smacznych orzechów w takim razie...
      • anulla1974 Re: Selen a wysokość aTPO 22.05.11, 15:33
        Mi selen zbił aTPO z wartości w tysiącach do kilku setek. Nie mam teraz możliwości zajrzeć do wyników więc dokładnie nie podam, ale zmniejszyło mi się prawie 3-krotnie. Włączyłam go sobie do leczenia sama.
        • anulla1974 Re: Selen a wysokość aTPO 22.05.11, 15:36
          0 gdzieś przepadło. Nie 3-krotnie tylko 30-krotnie
          • indigo-rose Re: Selen a wysokość aTPO 22.05.11, 21:56
            Lubię orzechy. Może będę zdrowa, fajnie :D
          • nomina Re: Selen a... 22.05.11, 22:25
            Ja brałam selen jako swoisty koanalgetyk, bo podobno selen stymuluje wzrost poziomu endorfin, które działają p/bólowo.

            Przy okazji: ostatnia kontrola wykazała, że jedna torbielka zniknęła, druga się zmniejszyła. Brałam tylko omegi i selen, z takich "protarczycowych" rzeczy.
    • kis-moho O tarczycy w wysokich obcasach 27.05.11, 18:12
      Wlasnie wpadlam na ten artykul - nie jestem lekarzem, ale moja skromna wiedza o tarczycy (dzieki Hashimoto od x lat) mowi mi, ze calkiem sensowny. Wrzucam link, bo moze komus sie przyda:
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,9625780,Tarczyca.html?as=1&startsz=x
      • madzi1 Re: O tarczycy w wysokich obcasach 24.06.11, 11:56
        Całkiem fajny wywiad. Miałam do czynienia z tym lekarzem i jak na wszystkich endokrynologów których spotkałam wydawał się całkiem rozsądny.
    • tfu.tfu niby wszystko ok 24.06.11, 11:27
      tylko aTPO miałam 65,4 (norma poniżej 60)
      kazali sprawdzić za pół roku i właśnie się przymierzam.
      powinnam zacząć panikować, czy jeszcze nie? ;)
      lata temu miałam niedoczynność i mnie skutecznie wyleczono, ale na usg były jakieś guzy na prawym płacie, lekarz zbagatelizował, ja też, wszystko pięknie, tylko to aTPO teraz.
      badania mogę zrobić, ale nowy lekarz i nowe miasto, na co powinnam zwrócić uwagę prosząc lekarza o skierowanie (czy olać i zrobić tylko aTPO prywatnie?)
    • pinupgirl_dg Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 14.06.12, 19:31
      Podpinam się pod wątek.

      U mojej mamy zdiagnozowano niedawno Hashimoto. Ma 90% objawów, które wskazywały na tarczycę, do endokrynologa skierował ją lekarz rodzinny jak zobaczył jej cholesterol. Endokrynolog powiedział, że choroba może też dotykać dzieci, więc uległam prośbom i dla świętego spokoju się przebadałam. Miałam zbadać TSH i anty-TPO, pani w przychodni namówiła mnie jeszcze FT4 w pakiecie. Moje wyniki:

      TSH 7,55 norma 0,35 - 4,94 (tutaj mam oznaczone, że przekroczone)
      FT4 1,09 norma 0,70 - 1,48 (w normie)
      anty-TPO >1000,00 norma do 5,91 (tutaj nic nie jest napisane, że przekroczone, więc nie wiem, o co chodzi).

      I tak się wybierałam dziś do ginekolog po receptę, więc stwierdziłam, że jej pokażę te wyniki (jest ginekologiem-endokrynologiem). Zrobiła mi jeszcze USG, powiedziałam, że obraz typowy dla Hashimoto. Hormony dostałam, ale nie te, po które przyszłam (Euthyrox 50). Za trzy miesiące do kontroli.

      W czym tkwi problem? Ano w tym, że ja wcale nie czuję się chora, czuję się wręcz jak młoda bogini. Nie tyję, futro na głowie gęste, pazury takie, że można nimi ziemię orać, żadnego zmęczenia, nawet zwykle sucha skóra ostatnio wyewoluowała w kierunku zupełnie normalnej. Wszystkie wyniki krwi do tej pory świetne. Nie mam nawet pół żadnego tarczycowego objawu, więc trudno mi uwierzyć i zastanawiam się, czy jednak się nie wybrać do innego endokrynologa, żeby to Hashimoto potwierdzić, czy jednak pogodzić się z losem i od jutra grzecznie zajadać tabletki?
      • bathilda Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 14.06.12, 22:50
        50 na dzień dobry to może być szok dla organizmu. Proponowałabym zacząć od połówki i za jakieś 2 tygodnie całą tabletkę. A w ogóle idealnie to pewnie byłoby zacząć od ćwiartki.

        Co do objawów to kazdy je odczuwa trochę inaczej. Może Ty akurat nie masz objawów które wymieniłaś, może to sam początek choroby, a może masz inne których z Hashi nie łączysz.

        Ja ogólnie polecałabym zajrzeć na forum o Hashimoto które już w tym wątku było linkowane.
        • pinupgirl_dg Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 14.06.12, 23:14
          Od jakiegoś czasu podczytuję hashimotowe strony, ze względu na mamę. Ona też dostała na początku połowę dawki (przez 3 tygodnie, ale jej się pokręciło i wskoczyła na 50 po tygodniu).
          No nic, w takim razie dołączam do grona. Gdyby nie USG, to bym podejrzewała, że komuś się fiolki w laboratorium pomyliły.
          • bathilda Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 15.06.12, 08:50
            No to ja ze swej strony dodam, ze z oswojonym Hashi da się w miarę normalnie żyć. Więc nos do góry :).
            • pinupgirl_dg Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 15.06.12, 09:37
              > No to ja ze swej strony dodam, ze z oswojonym Hashi da się w miarę normalnie ży
              > ć. Więc nos do góry :).

              Dzięki :). Już mi minął pierwszy szok. Trochę mi przykro, ale w sumie to jeszcze nie koniec świata :). Dobrze, że się dowiedziałam o chorobie praktycznie na starcie (wnioskując z tego, że jeszcze żadnych specjalnych objawów niedoczynności nie mam). Właśnie doczytałam, że przy Hashimoto nie będę już mogła oddawać krwi - szkoda...
              • klymenystra Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 25.10.13, 22:13
                Nikt jeszcze nie podał sensownych powodów, czemu Hashi ma wykluczać z dawstwa krwi i szpiku. Powiedziane jest ogólnie o chorobach autoimmuno, ale w to wchodzą także alergie, a kto przy zdrowych zmysłach nie oddaje krwi, mając alergię na koty?
                Konsultowałam sprawę ze specjalistą od przeszczepu szpiku (zapisałam się do bazy przed diagnozą) i powiedział, że nie ma powodów, dla których Hashi miałoby wykluczać potencjalne dawstwo. Tym się nie można zarazić. Na forum Hashimoto zostałam zjechana jak bura samica psa, a ja uważam, że z gdyby nawet istniały takie czary, jak zakaźne Hashi, to lepiej zarazić się tym, a uniknąć choroby czy śmierci niż mieć dalej białaczkę i umrzeć.
                Pani z punktu krwiodawstwa poradziła ukryć w ankiecie, że się cierpi na Hashi - wiele osób tak robi, bo to ograniczenie nie ma sensu.
                • bathilda Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 25.10.13, 22:45
                  klymenystra napisała:

                  > Nikt jeszcze nie podał sensownych powodów, czemu Hashi ma wykluczać z dawstwa k
                  > rwi i szpiku. Powiedziane jest ogólnie o chorobach autoimmuno, ale w to wchodzą
                  > także alergie, a kto przy zdrowych zmysłach nie oddaje krwi, mając alergię na
                  > koty?
                  > Konsultowałam sprawę ze specjalistą od przeszczepu szpiku (zapisałam się do baz
                  > y przed diagnozą) i powiedział, że nie ma powodów, dla których Hashi miałoby wy
                  > kluczać potencjalne dawstwo. Tym się nie można zarazić. Na forum Hashimoto zost
                  > ałam zjechana jak bura samica psa, a ja uważam, że z gdyby nawet istniały takie
                  > czary, jak zakaźne Hashi, to lepiej zarazić się tym, a uniknąć choroby czy śmi
                  > erci niż mieć dalej białaczkę i umrzeć.
                  > Pani z punktu krwiodawstwa poradziła ukryć w ankiecie, że się cierpi na Hashi -
                  > wiele osób tak robi, bo to ograniczenie nie ma sensu.

                  O, ja też nie wiem czemu nie można, ale wiem że formalnie nie można. I też się zastanawiałam, że przecież na logikę Hashi to są przeciwciała przeciwko komórkom mojej tarczycy. Jeśli nie atakują innych moich tkanek to i chyba nie zaatakują tarczycy obcego człowieka. Bo one są dlatego takie wredne że idealnie skalibrowane na moją tarczycę.
                • pinupgirl_dg Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 26.10.13, 07:05
                  Ja na dniach postaram się zrobić TSH i przeciwciała właśnie, jeśli będą niskie, to pójdę do centrum krwiodawstwa i będę negocjować :).
                  Wiem, że są ludzie, którzy jawnie oddają z hashi, nie znam się na tym i nie wiem, czy to może zaszkodzić potencjalnemu dawcy. Przy wysokich przeciwciałach może bym nie ryzykowała, ale gdyby akurat były w normie, to czym moja krew się różni od krwi zdrowego człowieka?
      • pinupgirl_dg Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 07.09.12, 15:37
        Melduję się po kilku miesiącach. W międzyczasie mama zapisała mnie jeszcze do swojej lekarki. Diagnoza została potwierdzona a dawka Euthyroxu podtrzymana. Lekarka twierdzi, że najprawdopodobniej choruję od lat, teraz jak się wczytam w objawy, to coś tam u siebie widzę, ale jak się jeszcze bardziej wczytam, to znajdę u siebie każdą inną chorobę :D, więc trudno mi ocenić ;).
        Ostatnio robiłam TSH i wyszło trochę ponad 4, zdaniem endo jeszcze za dużo i teraz jem na zmianę 50 z 75. Docelowo moja lekarka chce uzyskać TSH około 2. Na lekach czuję się bardzo dobrze, trudno powiedzieć, czy lepiej, czy gorzej, bo wcześniej też nic specjalnego mi nie dolegało. Chociaż mam chyba więcej energii, ale to może być placebo.
        Jeszcze co do chudnięcia, bo było to już tu gdzieś poruszane - moja mam pytała i lekarka twierdzi, że leczenie daje najlepsze rezultaty u osób, które chorują od niedawna. Powiedziała szczerze, że lepiej nie robić sobie nadziei, bo to, co choroba już zdążyła zepsuć, raczej się tak łatwo nie naprawi. A wręcz ostrzegała, że podczas leczenia może nastąpić wzrost apetytu i efekt może być odwrotny od oczekiwanego. Poza tym mówiła, że to dość indywidualna kwestia, niektórzy widzą od razu, że coś się dzieje i mają wszelkie możliwe objawy, inni wcale.
        Z ciekawostek - próbowałam przez dwa miesiące rysować NPRowy wykres i nic nie wyszło. Tzn coś tam nieśmiało widać, ale baaardzo słabo. A wcześniej wykresy miałam tak idealne, że aż trudno uwierzyć, piękne, wyraźne skoki. Chociaż może coś się zmieniło od tamtej pory, bo przez dłuższy czas byłam na hormonach.
        • anulla1974 Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 07.09.12, 21:00
          Mi polecono rysowanie wykresów NPR w ramach sprawdzania, czy dawka euthyroxu jest dobra i czy nic się znów nie zaczyna dziać - po prostu spadała mi temperatura podstawowa, potem w wynikach wychodziło wyższe TSH i zwiększałam dawkę ethyroxu.
          • pinupgirl_dg Re: Tarczyca - ktoś się na niej zna? 07.09.12, 21:11
            > Mi polecono rysowanie wykresów NPR w ramach sprawdzania, czy dawka euthyroxu je
            > st dobra i czy nic się znów nie zaczyna dziać - po prostu spadała mi temperatur
            > a podstawowa, potem w wynikach wychodziło wyższe TSH i zwiększałam dawkę ethyro
            > xu.

            O! To ciekawe. Bo u mnie faktycznie cały wykres przeniósł się w górę o jakieś 2-3 kreski. Ale przy tym jest mocno niewyraźny, pokombinuję jeszcze z termometrem i godziną pomiarów. Reszta obserwacji bez zmian.
    • pinupgirl_dg Niedoczynność a antykoncepcja 25.01.13, 12:10
      Gdzieś się już tu przetoczyła taka dyskusja, ale nie mogę znaleźć, więc dopiszę się na końcu jak to wygląda na podstawie moich doświadczeń z lekarzami. Endo umywa ręce, odsyła do ginekologa. Moja poprzednia ginekolog nie chciała mi nic dać, zanim nie ustawię hormonów tarczycy, po ustawieniu sugerowała Atywię (gdzieś na necie znalazłam podobną informację, że Atywia i jeszcze jedne tabletki są najlepsze w tym wypadku, ale nic konkretnego). Ostatnio byłam u innego ginekologa i ta dla odmiany wręcz zaleciła mi hormony przy hashimoto, ze względu na częste przy tej chorobie problemy z miesiączkami (i wykrakała, bo znów mam bardzo bolesne, męczące okresy), wysokiego tsh nie uznała za przeciwskazanie. W rezultacie wracam do NuvaRing.
      • kis-moho Re: Niedoczynność a antykoncepcja 25.01.13, 12:16
        Ostatnio byłam u innego ginekolo
        > ga i ta dla odmiany wręcz zaleciła mi hormony przy hashimoto, ze względu na czę
        > ste przy tej chorobie problemy z miesiączkami

        Przy źle ustawionym TSH ("norma" do 4) faktycznie można mieć nieregularne miesiączki. A chęć regulacji problemów z okresem za pomocą pigułek u wielu lekarzy mnie przeraża...
        Nie spotkałam się nigdy z żadnymi przeciwwskazaniami, poza tym, że po rozpoczęciu brania pigułek może wzrosnąć zapotrzebowanie organizmu na tyroksynę (trzeba po pewnym czasie sprawdzić TSH i zobaczyć, czy nie trzeba podwyższyć dawki, po odstawieniu pigułek - odwrotnei).
        • pinupgirl_dg Re: Niedoczynność a antykoncepcja 25.01.13, 12:25
          > Przy źle ustawionym TSH ("norma" do 4) faktycznie można mieć nieregularne miesi
          > ączki. A chęć regulacji problemów z okresem za pomocą pigułek u wielu lekarzy m
          > nie przeraża...

          W tej chwili mam tsh 4,5 albo 4,7 nie pamiętam dokładnie, norma wg laboratorium jest do 4,9 , miałam już kiedyś nawet 4,2 , ale skoczyło. Endo mówi, że za wysoko, mamy zejść do 2,5. Jem Euthyrox 75.
          A co do okresów - ja mam raczej regularne, ostatnio się coś popsuło trochę, ale nadal w normie. Narzekam tylko na bolesność i czas trwania. Czy to kwestia tsh, czy taka moja uroda - trudno stwierdzić. BTW endo twierdzi, że nie wszystkie zmiany wywołane niedoczynnością muszą się cofnąć przy wyrównaniu tsh, możliwe, że część pacjentek będzie mieć dalej huśtawki.
          • kis-moho Re: Niedoczynność a antykoncepcja 25.01.13, 12:27
            > W tej chwili mam tsh 4,5 albo 4,7 nie pamiętam dokładnie, norma wg laboratorium
            > jest do 4,9 , miałam już kiedyś nawet 4,2 , ale skoczyło. Endo mówi, że za wys
            > oko, mamy zejść do 2,5.

            To masz sensownego endokrynologa, ja znam też takich, którzy uważają 4.5 za normę, a anemię i złe samopoczucie za przesilenie wiosenne ;o)
            • pinupgirl_dg Re: Niedoczynność a antykoncepcja 25.01.13, 12:45
              > To masz sensownego endokrynologa, ja znam też takich, którzy uważają 4.5 za nor
              > mę, a anemię i złe samopoczucie za przesilenie wiosenne ;o)

              ;). Niektórzy twierdzą, że to zależy też od wieku i od płci, chociaż moja endo kręciła nosem też nad wynikami mojego brata (tsh ma podobne jak ja teraz). Anty TPO ma ok, kazała jeszcze przebadać anty TG.
    • heliamphora Chyba jestem spławiana przez lekarza :> 01.02.13, 23:10
      "Od zawsze" mam prawie komplet objawów niedoczynności tarczycy: tycie, senność, marne włosy, zadyszka i częsta chrypka, obniżony nastrój. Wymusiłam na lekarzu badanie i wyszło:
      TSH: 5,16 (norma 0,27-4,20)
      FT3: 3,04 (norma 2,00-4,00)
      FT4: 1,09 (norma 0,93-1,70)

      Lekarz (internista) mówi, że nic się nie dzieje, w porządku itp. A im więcej czytam, tym częściej napotykam opinię, że ta norma do 4,2 to bardzo zawyżona. A ja ją i tak przekraczam. I objawy są. Chyba się jednak przejdę do endokrynologa, sądząc po tym, co piszecie o wynikach i ich bagatelizowaniu...
      • pinupgirl_dg Re: Chyba jestem spławiana przez lekarza :> 01.02.13, 23:23
        Idź, idź. Na pewno warto to skontrolować.
        Co do norm, to różnie ludzie prawią, jedno TSH 5 uznają za normę, inni uważają za zło wszystko powyżej 1. Ostatnio głosy na temat zawyżonej normy słychać głośniej. Mój endo jest po środku i glosuje na TSH 2,5.
        Jeśli podejrzewasz hashimoto, to możesz sobie zrobić badanie przeciwciał anty TPO, moje wyniki też nie były tragiczne, a jednak. Chociaż czasami już USG daje dobry ogląd, ale może dzięki temu badaniu sprawa szybciej się rozwikła.
        Powodzenia!
    • tfu.tfu pomocy! 24.10.13, 13:28
      Dziewczęta, ponieważ endo złapię pewnie dopiero w przyszłym roku, to mam pytanie: TSH przy badaniach zleconych przez chirurga(sic!, powiedziałam, że jakoś słabo się czuję) wyszło poniżej normy. ja oczywiście wiem, że muszę do lekarza dotrzeć (30.10 wizyta), ale tak na szybko, co można zrobić, żeby po przejściu 200m nie czuć się jak po przebiegnięciu maratonu? da radę cokolwiek czy trzeba cierpliwie czekać na jakieś leczenie? bo to jednak upierdliwe taka niemoc, ciągłe zmęczenie i ogólne niechciejstwo :-(
      • kis-moho Re: pomocy! 24.10.13, 13:31
        Ponizej normy? Tzn. ile? Nie powyżej? Na szybko to tylko do lekarza się diagnozowac, domowych sposobów na tarczycę nie ma.
        • tfu.tfu Re: pomocy! 24.10.13, 14:39
          na to uczucie zmęczenia, na tarczycę to wiadomo ;-) endo w przyszłym roku, rodzinny może jutro, a jak nie będę w stanie się zwlec to 30.
          • kis-moho Re: pomocy! 24.10.13, 14:46
            Mi pomaga tylko ustawienie tarczycy. Tylko dodam dla pewności- niedoczynność jest przy TSH powyżej normy, nie poniżej.
      • kaga9 Re: pomocy! 24.10.13, 16:53
        Tarczyca to samo zuo i trud w diagnostyce. TSH poniżej normy -> nadczynność tarczycy, a Ty masz objawy niedoczynności. Zmierz sobie temperaturę, masz obniżoną? Ja przed rozpoczęciem leczenia miałam tak, że słupek rtęci w starym termometrze mi się prawie nie podnosił, 35 i 3 kreski np. Straszne osłabienie, ruszyć się nie mogłam.
        • tfu.tfu Re: pomocy! 25.10.13, 14:24
          no właśnie nie, ciepła jestem i pocę się jak szczur, dochtor zdecyduje, póki co jakoś sobie radzę, ale słabo. no jakbym miała mało problemów :-(
          • kis-moho Re: pomocy! 25.10.13, 14:26
            A moze to w ogole nie chodzi o tarczyce? Idz predko do rodzinnego.
            • pinupgirl_dg Re: pomocy! 25.10.13, 16:06
              Zgadzam się, do rodzinnego, chociaż objawy właśnie na nadczynność wskazują, to i tak jeśli nie ma możliwości konsultacji z endo, doraźnie bym poszła do lekarza ogólnego. Pewnie będzie wiedział lepiej, niż my, co robić.
          • kaga9 Re: pomocy! 25.10.13, 15:41
            Pocić się możesz też z osłabienia, ja wtedy po umalowaniu sobie oczu musiałam drugi raz prysznic brać, taki to był wysiłek. Nie żartuję.
      • helenka333 Endo Poznań 02.12.13, 12:02
        Możecie polecić jakiegoś endokrynologa w Poznaniu, na nfz oczywiście?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka