Dodaj do ulubionych

Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW]

25.05.10, 18:37
Koleżanka dostała mejla z nieznanego adresu, reklamującego tanią internetową
hurtownię papierosów. Zajrzałyśmy, a tam raj na ziemi dosłownie, kupując 10
paczek można zaoszczędzić nawet i 30zł w stosunku do cen sklepowych, podobno w
związku ze zmianą akcyzy na przełomie czerwca/lipca. Zebrałyśmy zamówienia od
znajomych żeby się podzielić kosztami przesyłki, razem wyszło nam coś koło
500zł bodajże, i nagle kumpeli zaświeciła się czerwona lampka: ta 'firma' nie
podaje o sobie żadnych informacji! Nic, zero, null, brak nazwy, adresu, numeru
NIP czy konta, nawet głupi adres e-mail na który wysyłane są wiadomości
poprzez formularz kontaktowy ukryli w czeluściach skryptu php. Jakby tego było
mało, domena na której stoi ten sklep została zarejestrowana 30 kwietnia br.,
czyli dosłownie chwilę temu, brak nawet jakichkolwiek opinii na temat tego
sklepu na forach internetowych (niedziwne, skoro istnieje od niecałego
miesiąca). W dziale 'O nas' piszą o jakiejś rodzinnej firmie 'Sułtan' z
Rzeszowa, która istnieje podobno od 1999 roku - i znów bez żadnych konkretów -
nie istnieje za to w żadnych książkach telefonicznych, panoramach firm, ani
niczym takim. Teraz do rzeczy:
1) Podobno Ewidencja Działalności Gospodarczej jest jawna. Czy możliwe jest
zweryfikowanie w EDG, czy taka firma w ogóle istnieje?
2) Płatność w tym 'sklepie' jest realizowana przez PayPal. Czy w przypadku,
gdy zapłacimy im ciężką kasę i nie otrzymamy towaru możemy przez PayPal jakoś
to wyegzekwować?
3) Czy sprzedaż papierosów przez internet w ogóle jest legalna? Podobno przy
okazji ostatniej ustawy antynikotynowej była propozycja żeby ją
zdelegalizować, ale nie wiem w końcu na czym stanęło.
4) W jaki inny sposób możemy sprawdzić, czy nie mamy do czynienia ze zwykłymi
wyłudzaczami?

Myślałam nad zamieszczeniem tego pytania na forum prawnym, ale właściwie po
co, skoro Lobbystki Wiedzą Wszystko ;) Właściwie to powinnam się od interesów
z takim podejrzanym sklepem trzymać z daleka, ale różnica w cenie jest
naprawdę powalająca...
Obserwuj wątek
    • edhelwen Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 25.05.10, 19:04
      jest jeszcze coś takiego jak KRS - Krajowy Rejestr Sądowy :>
      krs.cors.gov.pl/

      • the_mariska Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 25.05.10, 19:30
        KRS obejmuje tylko spółki określonych typów, mała rodzinna firma czy choćby
        spółka cywilna raczej nie ma szans się tam znaleźć. Z ciekawości sprawdziłam i
        tam - śladu brak ;)
    • magdalaena1977 Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 25.05.10, 22:10
      warszawska ewidencja działalności jest tu:
      wyszukiwarkaedg.um.warszawa.pl/edg_wyszukiwarka.asp
      Inne miasta chyba nie mają tego internetowo.

      A czy sklep ma regulamin ? To tam powinna być informacja o tym, że
      www.Supersklep.pl to tak naprawdę Jak Kowalski prowadzący jednoosobowo
      działalność pod firmą supersklep w Pcimiu Dolnym
      Jeśli nie ma, to może po prostu napiszcie i zapytajcie się o nazwisko / firmę.
      Jak podadzą, można sprawdzić. Nie podadzą - pewnie oszuści.

      BTW Paypal świetnie sprawdza się na ebayu, gdzie masz dodatkowe zabezpieczenie i
      wiesz, że superzosia ma za sobą kilkadziesiąt transakcji i 99 % pozytywnych
      komentarzy.
      Paypal już raz mi zwrócił kasę, jak nie dostałam zamówionego przedmiotu.

      Ja bym nie wysłała kasy na ślepo. Przy większych zakupach (AGD RTV) wybieram
      zawsze opcję płatności przy odbiorze.
      • the_mariska Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 26.05.10, 02:25
        Opcji płatności przy odbiorze nie ma (wiem, że to niezgodne z prawem). W
        regulaminie nadal wymieniają tylko nazwę firmy i nic poza tym:
        taniahurtownia.com/content/3-regulamin-sklepu .

        Chyba najprościej będzie do nich po prostu napisać, w najgorszym wypadku
        przekonam się, że po prostu nie warto u nich nic zamawiać ;)
    • bell9 Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 25.05.10, 23:36
      "podobno w związku ze zmianą akcyzy na przełomie czerwca/lipca"

      coś mi tu śmierdzi.Stara akcyza (z 2009) obowiązywała w handlu( tj. z tą akcyzą wolno było sprzedawać) do 28.02.2010.Od 1.03 obowiązuje nowa akcyza na 2010r.Jeśli bedą handlowac(czego im w zasadzie nie wolno) ze starą mogą się doigrać kontroli i kary.
      Była taki moment w tamtym roku właśnie chyba czerwiec/lipiec kiedy to zmieniał się wzór banderoli/akcyzy, wtedy była własnie wymiana.i zasada była taka sama do któregoś tam obowiązywała stara a potem to tylko NOWA.
      • bell9 Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 25.05.10, 23:43
        www.info.elblag.pl/5,14973,Nowe-banderole-na-paczkach-papierosow.html
      • the_mariska Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 26.05.10, 02:22
        Masz rację, to z akcyzą okazało się być tylko przypuszczeniami koleżanki, bo
        'promocja' trwa akurat do końca czerwca. Papierosy mają ponoć banderolę na 2010
        rok.

        Co nie zmienia faktu, że nadal nie wiem, czy w ogóle jakiekolwiek papierosy by
        do nas dotarły ;) Niby zakupy w internecie zawsze obarczone są pewnym ryzykiem,
        ale praktycznie każdy sklep internetowy podaje jakieś informacje o sobie...
    • kasienka.body Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 26.05.10, 11:16
      Bałabym się kupić cokolwiek w sklepie, w którym nie ma podanych danych - nazwy, adresu firmy. Ostatnio przeglądałam pewną perfumerię internetową i też nie było żadnych danych. Zaniechałam zakupów, chociaż ceny były przystępne, ale nie chcę się potem użerać.
      • pierwszalitera Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 26.05.10, 11:46
        kasienka.body napisała:

        > Bałabym się kupić cokolwiek w sklepie, w którym nie ma podanych danych - nazwy,
        > adresu firmy. Ostatnio przeglądałam pewną perfumerię internetową i też nie był
        > o żadnych danych. Zaniechałam zakupów, chociaż ceny były przystępne, ale nie ch
        > cę się potem użerać.


        Zgadzam się. Po kilku trochę nieprzyjemnych doświadczeniach nie ufam też sklepom, które oferują swoje towary wyjątkowo tanio, o wiele taniej niż inne podobne sklepy, bo nie wierzę w charytatywność sprzedających. To tak jak w stacjonarnych sklepach, w tych "tanio, taniej, wszystko za bezcen" nie spodziewam się dobrego servicu w razie nieporozumień, bo każda potencjalna usługa typu reklamacja też musi być opłacona. Za darmo nikt nie pracuje. Chyba, że ryzyko jest finansowo dla mnie malutkie i strata mnie w ogóle nie zaboli.
        No i nie wiem, jak to jest w Polsce, ale w Niemczech sklep bez podstawowych danych (nie tylko sklep, a nawet komercjalna strona internetowa musi posiadać impressum) jest niezgodny z prawem i naraża się na spore finansowe nieprzyjemności. Nikt uczciwy i z IQ powyżej idioty, by tego nie ryzykował. Istnieją nawet prawnicy, którzy żyją z przeszukiwania netu i wyłapywania nieostrożnych.
        • zireael00 Re: OT językowy 26.05.10, 20:14
          Komercyjna strona, nie komercjalna.
          • pierwszalitera Re: OT językowy 26.05.10, 22:51
            zireael00 napisała:

            > Komercyjna strona, nie komercjalna.

            Słownik pwn podaje obie możliwości jako prawidłowe:
            sjp.pwn.pl/szukaj/komercjalny
            Lata emigracji robią wprawdzie swoje, ale czasem wyczucie mnie nie do końca myli. ;-)
            • turzyca Re: OT językowy 28.05.10, 18:13
              Zirael ma racje: komercjalny jest slowem istniejacym i poprawnym, ale
              zdecydowanie nieuzywanym - jak wrzucisz w google'a to nie dosc, ze bedziesz
              miala prawie 100 razy mniej wynikow, to jeszcze beda to glownie odsylacze do
              slownikow.
              • pierwszalitera Re: OT językowy 28.05.10, 21:29
                turzyca napisała:

                > Zirael ma racje: komercjalny jest slowem istniejacym i poprawnym, ale
                > zdecydowanie nieuzywanym - jak wrzucisz w google'a to nie dosc, ze bedziesz
                > miala prawie 100 razy mniej wynikow, to jeszcze beda to glownie odsylacze do
                > slownikow.

                No i co z tego, że rzadziej używane? I od kiedy to google jest objawieniem językowej prawdy? Skoro słowo istnieje w słowniku, to nie widzę powodu, by się czepiać. U mnie w rodzinnym mieście też mówiło się rzeźnik, chociaż częściej używanym obecnie słowem w Polsce jest pewnie sklep mięsny.
                • turzyca Re: OT językowy 28.05.10, 21:40
                  > No i co z tego, że rzadziej używane?

                  To z tego ze jest tak rzadko uzywane, ze wystepuje w zasadzie tylko w
                  slownikach. Czyli ze rozmawiajac z osoba uzywajaca jezyka na co dzien wywolasz
                  albo niezrozumienie albo wrazenie Twojej obcosci. To jak z "negotieren" po
                  niemiecku - slowo istnieje, jest odnotowywane przez slowniki, osoby wyksztalcone
                  domysla sie, o co chodzi, ale dla wlasnego dobra lepiej go nie uzywac,
                  "verhandeln" jest lepszym wyborem.


                  I od kiedy to google jest objawieniem języ
                  > kowej prawdy?

                  Google nie jest objawieniem jezykowej prawdy i niczego takiego nie pisalam. Ale
                  jest bardzo dobrym narzedziem do sprawdzania czestotliwosci wystepowania danego
                  slowa w "zywym" jezyku. I do tego zastosowaniu google'a, z ktorego korzystaja
                  tez jezykoznawcy, odnosilam sie w mojej wypowiedzi.

                  Uzycie slowa, ktore jest po prostu nieuzywane, brzmi zle, razi, jest czyms innym
                  niz uzycie regionalizmu. Naramkow czy placu nikt sie nie bedzie czepiac.

                  Troche nie rozumiem sytuacji: prosilas, zeby zwracac Ci uwage, jesli Twoje
                  wypowiedzi sa "niepolskie" (cytuje z pamieci, wiec niedokladnie), a teraz
                  upierasz sie przy swojej, razacej polskie ucho/oko, wersji.
                  • pierwszalitera Re: OT językowy 28.05.10, 23:37
                    turzyca napisała:

                    To jak z "negotieren" po
                    > niemiecku - slowo istnieje, jest odnotowywane przez slowniki, osoby wyksztalcon
                    > e
                    > domysla sie, o co chodzi, ale dla wlasnego dobra lepiej go nie uzywac,
                    > "verhandeln" jest lepszym wyborem.

                    Dziwny przykład. Słowo negotieren słyszałam tysiące razy w wieczornych wiadomościach, więc nie należy w ogóle do rzadkich i rozumianych tylko przez "wykształconych".


                    > Uzycie slowa, ktore jest po prostu nieuzywane, brzmi zle, razi, jest czyms inny
                    > m
                    > niz uzycie regionalizmu.

                    To, że ktoś nie spotkał się z takich słowem często, nie znaczy, że słowo nie jest używane. By udowodnić, że słowo nie jest w ogóle używane potrzeba trochę więcej niż tylko lakonicznego stwierdzenia, jak w poście koleżanki, która zwróciła mi uwagę.


                    > Troche nie rozumiem sytuacji: prosilas, zeby zwracac Ci uwage, jesli Twoje
                    > wypowiedzi sa "niepolskie" (cytuje z pamieci, wiec niedokladnie), a teraz
                    > upierasz sie przy swojej, razacej polskie ucho/oko, wersji.

                    Upieram się, bo nie jestem idiotką, która zapomniała polskiego języka. Zdarza mi się w pośpiechu popełnić jakiś germanizm, ale skoro znajduję w słowniku spontanicznie użyte przez mnie polskie słowo, to nie będą przyznawała nikomu racji tylko z tego powodu, że komuś brzmi ono mało elegancko.
                    Poza tym Magdalena Tytuła i Marta Łosiak w książce "Polski bez błędów. Poradnik językowy dla każdego" podają: Komercjalny/komercyjny, to synonimy oznaczające: ‘oparty na regułach rynkowych, ekonomicznych, nastawiony na zysk ekonomiczny'.
                    Udowodnij najpierw, że popełniłam faktycznie błąd.
                    • turzyca Re: OT językowy 29.05.10, 00:07
                      > Dziwny przykład. Słowo negotieren słyszałam tysiące razy w wieczornych wiadomoś
                      > ciach, więc nie należy w ogóle do rzadkich i rozumianych tylko przez "wykształc
                      > onych".

                      W moich wieczornych wiadomosciach to slowo nie wystepuje. Ale slucham NDR2, wiec
                      mozliwe, ze zakres leksykalny na polnocy Niemiec jest inny. Doswiadczenia z
                      aktywnych prob uzycia tego slowa sa zreszta zblizone, kazde uzycie konczylo sie
                      duzymi oczami rozmowcy, proces "aha, to musi miec cos wspolnego z Negotiation"
                      przechodza nieliczni. Chetnie uzywam slow z lacinskim zrodloslowem, w tym
                      przypadku musialam sobie wbic do glowy niemiecki synonim. No ale "verhandeln"
                      jest jakies 400 razy popularniejszym slowem niz "negotieren"...

                      > Udowodnij najpierw, że popełniłam faktycznie błąd.

                      A gdzie ja napisalam, ze popelnilas blad? Napisalam, ze uzywasz slowa, ktore
                      jest bardzo, bardzo, bardzo, bardzo rzadko uzywane, co moze u odbiorcy powodowac
                      problemy ze zrozumieniem i/lub wskazywac na Twoj rzadki kontakt z jezykiem oraz
                      ze popularniejszy synonim bedzie lepszym wyborem. Zirael podrzucila po prostu
                      tylko popularniejsze slowo bez pisania calego uzasadnienia.
                      Blad dopiero mozesz popelnic, jesli bedziesz sie upierac przy rownowaznosci
                      uzycia tych dwoch slow.


                      > To, że ktoś nie spotkał się z takich słowem często, nie znaczy, że słowo nie je
                      > st używane.

                      Korpus jezykowy wskazuje, ze jest praktycznie nieuzywane, wszystkie wyniki, do
                      ktorych mam dostep, pochodza z prac DWOCH autorow.


                      By udowodnić, że słowo nie jest w ogóle używane potrzeba trochę wię
                      > cej niż tylko lakonicznego stwierdzenia, jak w poście koleżanki, która zwróciła
                      > mi uwagę.

                      Ale to zajmuje wiecej czasu niz napisanie tych 4 slow, ktore napisala Zirael w
                      swoim poscie.
                      A poza tym nawet udowodnienie za pomoca narzedzi stosowanych przez jezykoznawcow
                      ze "komeracjalny" jest praktycznie nieuzywane w porownaniu z "komercyjny" i tak
                      Cie nie przekonuje, wiec co za roznica, czy napisze sie 4 slowa, czy prawie 200
                      skoro Ty i tak wiesz lepiej?
                  • jul-kaa Re: OT językowy 29.05.10, 00:07
                    Turzyco, ja też już dostałam od pierwszejlitery po nosie za zauważenie jej
                    błędu, można więc uznać, że jej prośba o zwracanie uwagi na niepoprawności była
                    zwykłą kokieterią.
                    • pierwszalitera Re: OT językowy 29.05.10, 12:11
                      jul-kaa napisała:

                      > Turzyco, ja też już dostałam od pierwszejlitery po nosie za zauważenie jej
                      > błędu, można więc uznać, że jej prośba o zwracanie uwagi na niepoprawności była
                      > zwykłą kokieterią.

                      Prosiłam o poprawianie u mnie błędów, a nie wytykanie mi mniej literackiej polszczyzny. I po nosie dostałaś ode mnie za coś zupełnie innego. Jeżeli chcesz się teraz odegrać, to stać cię moim zdaniem na lepsze wnioski. Ja i kokieteria, koń by się uśmiał. ;-)
                      • jul-kaa Re: OT językowy 29.05.10, 12:37
                        Fakt, chodziło o mix dwóch powiedzonek. Wybacz ;)
                • sarahdonnel Re: OT językowy 28.05.10, 23:59
                  Google traktuje się jako podręczny korpus, językoznawcy z UW jak najbardziej
                  obsługują go, szczególnie przy badaniach języka potocznego i tzw. 'zapisanego'.
                  Bestia liczy trafienia i pokazuje okoliczne wyrazy, a w przypadku kolokwializmów
                  jest nie do zastąpienia.

                  PWN ma też 'twardy' korpus, którego używa się do budowania słowników, dostępny
                  bezpłatnie na stronie internetowej, zbudowany głównie na tekstach z 'Rzepy',
                  czyli dość wysokiego rejestru.

                  Redaktorzy SJP apelują o bazowanie na tzw. 'uzusie', czyli częstotliwości
                  użycia. W ten sposób, żeby nie sprawiać wrażenia 'sztywniaków', wprowadzili tzw.
                  normę potoczną, i tam pojawiają się jako akceptowalne/poprawne 'tą książkę', a
                  ostatnio nawet dyskutowało się o koszmarkach (moim prywatnym zdaniem) pt.
                  'wyszłem/przyszłem'.

                  Jestem polonistą-językoznawcą z wykształcenia, a po 3 latach kontaktu
                  praktycznie wyłącznie z (za)pisaną polszczyzną widzę, na ile 'detale' języka
                  trafia u mnie szlag. 80% czasu myślę, pracuję, spędzam czas wolny po angielsku i
                  to zmienia, już teraz, nawet składnię. Przypadkowo zajmuję się też tzw. językami
                  mieszanymi i kreolami, i zakładam, że nic nienormalnego się nie dzieje, ale
                  'wyczucia' poprawności trochę mi szkoda.

                  W innym wątku też Dziewczyny mnie poprawiły, i dobrze ;).
                  • sarahdonnel Corpus delicti... Z korpusu PWN ;) 29.05.10, 00:21
                    Komercjalny: 10 znalezionych
                    korpus.pwn.pl/results.php?k_set=0&k_find=komercjalny&k_free=free&k_limit=300&k_ile=100&k_left=10&k_right=10&k_order=Center
                    Komercyjny: 256 trafień
                    korpus.pwn.pl/results.php?k_set=0&k_find=komercyjny&k_free=free&k_limit=300&k_ile=100&k_left=10&k_right=10&k_order=Center
                    To nie jest błąd-błąd, jak np. "dziwna" odmiana przez przypadki ('ton mędrcy' vs
                    'ton mędrca'). Preferencja w kierunku akurat tej, mniej używanej formy, może być
                    klasycznym wpływem tzw. transferu (wg Winforda, bo ci od języków obcych mają
                    inna definicję 'transferu'), czyli mieszania języków. Norma w przypadku osób
                    wielojęzycznych.

                    Żeby przywołać lżejszy przykład (średnio cenzuralny), z angielskiego: mimo
                    dominacji 'ass', ja z uporem maniaka pozostaję przy 'starszej' i wyraźnie
                    'oznaczonej' geograficznie formie 'arse'. Mój partner używa akurat tej
                    popularniejszej, tubylcy raczej też, a ja obstaję przy swoim i mam tę dominację
                    nieużywanej przeze mnie formy w... za przeproszeniem, właśnie inkryminowanym
                    obiekcie.
    • nomina Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 26.05.10, 19:16
      Ja proponuję sprawdzać przez GUS. Regon ma każda firma, niezależnie od formy
      prawnej.

      A co do papierosów - gdybam sobie, ale mnie się to kojarzy z handlem papierosami
      z Ukrainy. Za czasów moich wyjazdów papierosy typu Marlboro kosztowały w
      przeliczeniu hrywny na złotówki ok. 50% ceny polskiej, teraz pewnie jeszcze
      mniej. Tam akcyza jest inna. Niby przewieźć można wagonik, ale studenci ze
      Wschodu w akademikach handlowali hurtowo (to wiem od znajomej). Może to jakaś
      tego typu działalność?
    • bell9 Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 27.05.10, 08:35
      napisałam do nich przez ich formularz kontaktowy.Ciekawe czy odpiszą i czy rzetelnie na zadane pytania.
      • kindafunny Re: Jak sprawdzić firmę - widmo? [LWW] 29.05.10, 13:27
        robisz tak:
        dzwonisz do UM Przeszów, prosisz z Ewidencją działalności i pytasz o firmę sułtan. Wypisz sobie każdą firmę z Sułtan w nazwie, którą pani Ci poda. Dodatkowo pytasz o rok założenia.
        W EDG tylko pesela czasem nie podają, a zawarte są tam nastepujące informacje:
        nazwisko przedsiębiorcy, adres domowy, adresy firmy, rozpoczęcie działanosci, nip, regon, przedmiot działalności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka