Dodaj do ulubionych

drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni idealne

24.06.10, 14:57
pewnie nie umknelo uwagi co-po-niektorym, ze szukam pracy i nadaza sie oferta,w ktorej bede musiala opisac swoje przemyslenia na temat sposobow nauczania studentow :)

w obowiazkach sa wyklady dla studentow oraz cwiczenia do wykladow, z przedmiotow scislych.

w komisji rekrutacyjnej ok 1/3 stanwia wlasnie studenci (2 osoby na 7 lub na 5, nie pamietam). dlatego chcialam zasiegnac opini obecnych tutaj studentek (i nie tylko) na temat moich metod. nie wykladalam i nie mialam cwiczen ze studentami jeszcze, ale sporo z nimi wspolpracowalam w prayc naukowej, tak wiec jakies doswiadczenie mam.

mam nadzieje, ze wywiaze sie ciekawa dyskusja, ktora czegos mnie nauczy :)

co do wykladow (przedmiot scisly), to jestem zwolenniczka mieszania roznych mediow (tak popularna ostatnio multimedialnosc ;)). nie dlatego, ze to chwytliwe, tylko uwazam, ze tak najlepiej przyswaja sie wiedze.

musi byc troche tradycyjnego pisania na tablicy - dowody najlepiej tak sie przeprowadza, wzory wyprowadza, hipotezy formuluje... powoli, krok za krokiem, studenci dokladnie wiedza, co sie dzieje w kazdym kroku i jak przebiega rozumowanie.

oprocz tego transparencje - tez bardzo fajne medium, gdy trzeba pokazac wykresy, wyniki innych badan, zestawy eksperymentalne itp. trudno to zastapic wlasnorecznymi rysunkami na tablicy :)

komputer to tez fajna rzecz, zeby pokazac rozne symulacje - gdy wykonanie samodzielne doswiadczenia jest trudne/nuzaca/malo ksztalcace, ale chetnie by sie ogladnelo takie doswiadczenie zrobione przez kogos (video) lub zasymulowane na komputerze.

oprocz tego - poniewaz to nauki przyrodnicze - jestem zdecydowanie za robieniem eksperymentow w czasie wykladow. na ogol prostych, fundamentalnych, latwych do zrozumienia. zeby nie trzeba bylo wyjasniac przez 2 wyklady tego, co sie zobaczylo. po to, zeby zobrazowac proste przyklady dzialania praw i zeby zachecic do wlasnorecznego eksperymentowania. przy bardziej skomplikowanych rzeczach mozna pokazac jakies kroki posrednie w budowie calego zestawy eksperymentalnego, a wyniki duzego eksperymentu opisac/pokazac na kompie albo na transparencjach.

mysle tez, ze ciekawie byloby wykorzystanie netu (czyli "zabawa" on-line w czasie wykladu), tylko trzeba by sie dobrze zastanowic, co i jak pokazac.

wydaje mi sie, ze po kazdej logicznie skonczonej czesci wykladu powinno byc pare minut na pytania od studentow, na interakcje, na mini-dyskusje. zeby watpliwosci/niezrozumienie sie nie zasiedzialy, tylko byly wyjasnione od razu.

do kazdego wykladu bylby material przygotowany przeze mnie (tresc wykladu, slajdy, strony www, programy itp), dostepny dla kazdego studenta.

co do cwiczen.
wolalabym, zeby dalo sie je zorganizowac bardziej na zasadzie dyskusji, burzy mozgow, niz nudnego rozwiazywania zadan. na pewno uczylabym studentow wykorzystywania komputera jako narzedzia w pracy oraz korzystania z roznych programow, z sieci itp. ale nie zaniedbalabym zanczenia biblioteki i ksiazek :)

w sumie na takich cwiczeniach chcialabym bardziej nauczyc studentow nie rozwiazywania konkretnych zadan, ale globalnego spojrzenia na problem. chcialabym nauczyc ich umiejetnosci radzenia sobie z problemami, umiejetnosci krytycznego myslenia, kreatywnego myslenia, wykorzystania swojej wiedzy w typowych i nietypowych problemach.

jak cos mi sie przypomni, to dopisze.
a teraz czekam na uwagi, jak to sie ma do Waszego idealnego wykladu/cwiczen/zajec...

pewnie mnie skrytykujecie totalnie :)
Obserwuj wątek
    • psuj-ka Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 15:34
      Więc tak - nie jestem w stanie odnieść się do wszystkich Twoich pomysłów za jednym zamachem, bo Twój plan jest niezwykle ambitny :D

      Uważam, że nie dasz rady wykorzystać wszystkiego, o czym piszesz, w wykładach. To jest po prostu za dużo i studenci przestaną rozumieć, co się dzieje dookoła.

      Zacznijmy od materiałów.
      Muszą być konkretne, poukładane, umieszczane odpowiednio wcześnie przed zajęciami, przypisane do danych wykładów (w tym semestrze miałam idealny antywzorzec - slajdy do wykładów umieszczane 2-3 godziny przed wykładami :/, co chwilę zmieniane, także po odbyciu się odpowiedniego wykładu, chaotyczne).

      Żaden student nie przyswoi takiej ilości materiałów do wykładu ;) wykładowcy często zapominają, że studenci mają wiele przedmiotów i poza nauką inne zajęcia. Slajdy do wykładów + ewentualnie jakieś dodatkowe linki dla zainteresowanych wystarczą.

      Pisanie na tablicy - wyprowadzanie wzorów. Wolne tempo i dokładne tłumaczenie poszczególnych etapów jest koniecznością. Nie ma nic gorszego, niż cała tablica zapisana skomplikowanymi wzorami, z których nic nie rozumiem.

      Transparencje - masz na myśli takie przezroczyste folie do rzutnika? wg mnie jest to niepotrzebne, lepiej umieszczać wykresy na slajdach prezentacji.

      Symulacje na komputerze - bardzo fajna rzecz, ożywia trochę znudzonych studentów.

      W kwestii eksperymentów trudno mi się wypowiadać, bo do moich studiów zupełnie nie pasują ;) w każdym razie znacznie lepiej zobaczyć coś na żywo, niż wkuwać o tym z książek.

      Przerwy na pytania - u mnie zwykle nikt nie ma pytań, pomijając szalonych pasjonatów. Osoby dobre już wszystko zrozumiały, osoby słabsze nic nie rozumieją i głupio im pytać.
      Złym pomysłem jest wg mnie wyrywkowe wypytywanie studentów na wykładach - strasznie stresuje.

      Forma ćwiczeń - wg mnie lepsze są ćwiczenia polegające na nudnym liczeniu zadań, które przygotują mnie do egzaminu, niż burze mózgów, a potem na egzaminie klapa ;) oczywiście do tego liczenia zadań można podejść na wiele sposobów, kreatywność jest tu wskazana.


      Uff, zmęczyłam się :D
      • kura17 Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 16:09
        dzieki za odzew.

        pare moich uwag "na szybko".

        1) odnioslam wrazenie, ze myslisz, ze wszystkie te metody chce stosowac na
        kazdym wykladzie??? w takim razie zle sie wyrazilam. nie mam ambicji, zeby kazdy
        wyklad zawieral kazda metode :) za duzo tego dobrego by bylo! mysle, ze 2,
        maksymalnie 3 rzeczy na 1 wykladzie byloby dobrze (np wyklad na tablicy plus
        eksperyment lub tablica+slajdy lub tablica+slajdy+eksperyment). czasem nawet 1
        rzecz bedzie wystarczajaca - to zalezy bardzo od tematyki i od konkretnego
        zagadnienia.

        2) przez transparencje rozumiem generalnie material pokazywany, nie pisany
        wlasnorecznie na tablicy. czyli albo slajdy foliowe, albo z komputera, co
        wygodniej przygotowac ;)

        3) nie chodzi o to, zeby student przyswajal taka ilosc materialOW, ale zeby
        przyswoil o co na wykladzie chodzilo ;) to ma byc pomoc (ta wielosc srodkow
        wyrazow), a nie przeszkoda :) rozumiesz, o co mi chodzi? najpierw wyprowadze
        jakies prawo, potem pokaze doswiadcznie je obrazujace, a na koniec moge pokazac
        pare slajdow z zastosowaniem tego prawa do konkretnych rzeczy w zyciu codziennym.

        4) rozumiem, ze studenci chcieliby miec wszystkie materialy do wykladu z
        wyprzedzeniem, tak??? to dla mnie dosc nowy koncept, szczerze przyznam. nam albo
        dawano skrypty na poczatku roku, z zarysami wykladow - reszte trzeba bylo
        notowac - albo po konkretnym wykladzie dostawalismy materialy z tego wlasnie
        wykladu.
        po co te materialy z wyprzedzeniem? tak sie pytam z ciekawosci :)

        czy teraz na wykladach robi sie notatki? moze chodzi o to, zeby notowac na
        slajdach z wykladu, ktore sie juz ma?

        5) oczywiscie nie mam zamiaru nikogo pytac na wyrywki!!! bron boze :)
        chodzi o pytanie "czy ktos ma jakies watpliwosci/pytania?". ale widze, ze to zly
        pomysl, co?

        6) znajomy student podpowiedzial mi, zeby na poczatku wykladu zawsze
        przypomniec, o co chodzilo na poprzednim, a na koncu - podsumowac to, co sie
        dzis wylozylo. niby oczywiste, ale uwazam to za dobry pomysl.

        7) cwiczenia ;) widzisz, to ja sie tutaj bardzo roznie... ja bym chciala nauczyc
        ludzi MYSLEC, bo wtedy z zadaniami nie powinno byc klopotow... kurcze, to nie
        liceum i matura ;) poza tym - to ja bym robila egzaminy, czyli moglabym
        egzaminowac we wlasnym stylu ;)

        ale elaboraty nam wychodza :D
        • sharteel Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 16:21
          kura17 napisała:

          > 4) rozumiem, ze studenci chcieliby miec wszystkie materialy do wykladu z
          > wyprzedzeniem, tak??? to dla mnie dosc nowy koncept, szczerze przyznam. nam alb
          > o
          > dawano skrypty na poczatku roku, z zarysami wykladow - reszte trzeba bylo
          > notowac - albo po konkretnym wykladzie dostawalismy materialy z tego wlasnie
          > wykladu.
          > po co te materialy z wyprzedzeniem? tak sie pytam z ciekawosci :)
          >
          > czy teraz na wykladach robi sie notatki? moze chodzi o to, zeby notowac na
          > slajdach z wykladu, ktore sie juz ma?

          Nie wiem jak jest w Niemczech. Uważam, że musisz się dowiedzieć, czy ta uczelnia
          tego wymaga.
          Tutaj jest silny trend, aby materiały można było pobrać z netu przed wykładem -
          i faktycznie, wydrukowane slajdy służą wielu do robienia na nich uzupełniających
          notatek.
        • psuj-ka Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 16:22
          1) nie wiedziałam, jak ten ogrom środków przekazu chcesz rozdzielić na wykłady, w takiej wersji jak o tym piszesz - jak najbardziej :)

          3) u nas materiały do wykładów są zwykle w postaci slajdów z treścią wykładu, ewentualnie jakieś odnośniki dla zainteresowanych

          4) wielu wykładowców chce, żebyśmy przynosili gotowe, wydrukowane materiały na wykłady. z jednej strony można właśnie od razu robić notatki w odpowiednich miejscach, do tego łatwiej się czyta z własnej kartki, niż z ekranu.

          wykładowcy na mojej uczelni mają obowiązek zakładać "kursy" ze swoich przedmiotów na portalu dla studentów i zwykle wrzucają tam swoje prezentacje. z notowaniem bywa różnie, wszystko zależy od przedmiotu. jeżeli chodzi o przedmioty ścisłe (u mnie akurat są to matematyczne), to ja zwykle notuję sobie na materiałach wszystko, co ułatwi mi zrozumienie wykładu, jak będę go czytała 2 miesiące później :D
          jedno z pierwszych pytań do wykładowcy na każdym nowym przedmiocie to "czy będą umieszczone slajdy z wykładów w necie?" od odpowiedzi zależy podejście do notowania.

          5) oczywiście takie pytanie powinno paść, ale nie liczyłabym na duży odzew studentów. zwykle studenci zaczynają martwić się tym, że czegoś nie rozumieją dzień przed kolokwium/egzaminem :P

          7) Twój pomysł jest dobry, ale obawiam się, że przeceniasz studentów :P tymczasem ja widzę szarą rzeczywistość, gdzie znajomi nie potrafią rozwiązać prostego zadania, mimo tego, że identyczne ze zmienionymi liczbami było na zajęciach :]
    • roza_am Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 15:34
      Kuro - co do konkretnych "bajerów", to niech się wypowiedzą aktualne studentki,
      bo one najlepiej wiedzą co się sprawdza w praktyce, a co nie.

      Ja mam tylko taki pomysł, cobyś spróbowała ułożyć te swoje pomysły wg jakiegoś
      planu. A właściwie dwóch planów: ogólnego (czyli ramowa organizacja całego cyklu
      zajęć) i szczegółowego (przykład konkretnego tematu zajęć - jak chciałabyś go
      poprowadzić na wykładzie, a jak na ćwiczeniach; ew. 2 różne pomysły tematyczne
      pokazujące dostosowanie formy zajęć do ich treści, np. jeden temat bardziej
      eksperymentalny, drugi bardziej teoretyczny). Myślę, że takie przedstawienie
      Twojej koncepcji będzie i ciekawsze dla odbiorcy (komisji), i Tobie pomoże
      łatwiej te pomysły ogarnąć. Pamiętaj, że zajęcia mają określone ramy czasowe i
      żeby się w nich zmieścić trzeba wybrać z puli pomysłów te najbardziej adekwatne
      do danego tematu i najwięcej studentom dające.
      • kura17 Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 15:58
        dzieki, musze oczywiscie przemyslec sposob prezentacji.
        jedyne co wiem, to ze mam ok 1 strony na to poswiecic - niezbyt duzo...

        bardziej, zeby zareklamowac swoje metody, niz pokazac, jak konkretnie bede rozne
        rzeczy robila.
        mysle, ze na takie konkrety przyjdzie czas pozniej, w kolejnych etapach
        rekrutacji (jesli w ogole przejde dalej...)
        • sharteel Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 16:28
          Zawsze możesz napisać sobie konspekcik:

          cele podstawowe:
          1. ...
          2. ...
          3. ...

          cele uzupełniajace:
          - ...
          - ...
          - ...

          metody osiągnięcia celów:
          - ...
          - ...
          - ...

          środki techniczne użyte podczas zajęć:
          - ...
          - ...
          - ...

          Nie po to, żeby tak to komisji przedstawiać punktowo, ale żeby Tobie samej
          łatwiej było planować.

    • sharteel Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 16:17
      Dziewczyno! Próbuję za Tobą nadążyć, ale nie daję rady - ledwo wyskrobałam, że
      powinnaś najpierw sama wymyśleć, co chciałabyś robić na zajęciach, a tu widzę,
      że wszystko to opisałaś w drugim wątku ;)))
      Super, że masz tyle pomysłów.

      Na ogół obecnie na uczelniach są projektory podłączane do komputerów - nie używa
      się starego typu rzutników na folie itp.

      Warto dowiedzieć się, jakim sprzętem dysponuje uczelnia do której aplikujesz -
      będziesz wtedy w stanie zaproponować eksperymenty, które da się tam wykonać na
      zajęciach. Eksperymenty to bardzo fajna sprawa.

      Zadania do wykonania na ćwiczeniach mogą być skierowane nie do pojedynczych
      osób, a do grup / zespołów. Więcej wysiłku organizacyjnego, ale i więcej
      satysfakcji.

      Jak nie boisz się burzy mózgów, zadawania pytań, itd. - to znaczy, że świetnie
      nadajesz się do uczenia i dasz radę :)))
      • victoria1985 Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 17:28
        NAJLEPSZY WYKŁADOWCA TO TAKI który lubi swój przedmiot i lubi studentów wykłada
        z pasją . Niema nic gorszego niż wykładowca czytający z kartki, a nie daj boże z
        książki . Książki to ja se mogę w domu poczytać ;) . Ważna jest też odpowiednia
        modulacja głosu nie ma nic gorszego niż wykładowca mówiący tym samym głosem,
        student najczęściej wtedy usypia.
      • kura17 Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 21:03
        hehe... no nie jest tak, ze ja zupelnie nie wiem, co robic itp... jakies tam
        doswiadczenie mam, ale jestem takie zwierze zupelnie a-spoleczne i a-polityczne
        - nie mam wyczucia, jesli chodzi o rozne niuanse PR itp... mysle, ze moge byc
        naprawde wartosciowym pracownikiem, ale nie mam zdolnosci dobrego zareklamowania
        siebie.

        jeszcze ok 5 lat temu mysle, ze same moje osiagniecia by wystarczyly, nie
        musialabym sie wysilac z CV i LM... no - nieszczerze przyznam - swietna wtedy
        bylam, rozwijalam sie, dobrze mi szlo i w ogole bylam na fali... potem
        pozmienialy mi sie warunki, priorytety, urodzilam dwojke dzieci, z kazdy
        spedzilam okolo roku w domu... i jakos tak... zdechlo ;)

        teraz juz swietna nie jestem (choc mam ochote byc znowu ;)), wiec musze sie
        lepiej zareklamowac. mam swietna przeszlosc i przecietna terazniejszosc...
        potrzebuje jakiegos kopa, moze nowa praca mi pomoze? ;)

        i musze to wszystko sprytnie wykorzystac.

        no zobaczymy.
        za duzych nadziei na dostanie tej pracy nie mam...
        • victoria1985 Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 21:24
          grunt to dobre nastawienie i wiara że sie uda ;)tak mówią że wiara przenosi góry
          :) Sama jestem w podobnej sytuacji bo jestem zmuszona poszukać sobie pracy chcę
          pracować w jakimś biurze, recepcji a do tej pory od 10 lat byłam niania wiec
          przeskok ogromny . Niestety mogę tylko pochwalić się moim doświadczeniem jako
          niania i licencjatem z turystyki. Grunt to się nie poddawać i trochę więcej
          wiary w siebie a na pewno się uda
          Nowa praca to dobry sposób na zmienienie swojego życia
          • kura17 Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 21:36
            dzieki, Victoria :)
            mam nadzieje, ze Ci sie uda przekwalifikowac... mozliwe, ze ja tez bede musiala,
            hehe... ale u mnie to bedzie "stety", bo nie chce...

            ... ale zawsze moze to byc poczatek nowego zycia :)
        • sharteel Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 25.06.10, 11:31
          Wiesz, to bardzo szybko wraca - te umiejętności sprzed lat. Nawet jeśli na
          codzień ich nie wykorzystujesz. Drzemią uśpione i tylko czekają na okazję, żeby
          się wyrwać na zewnątrz :-) Zobaczysz.

          Pamiętaj, że to nie polska korporacja ;-) W Niemczech jest większa akceptacja
          dla kobiet i tego, że czasem rodzą dzieci. Uczelnia - też inne podejście. Poza
          tym parytety zatrudnieniowe, o których wspomniałaś. Głowa do góry.

          A jeśli nawet tym razem się nie uda, to przynajmniej będziesz miała pozbierane
          dokumenty, odnowione CV i w głowie plan zajęć. Dobry punkt wyjścia do dalszej
          drogi :-)
          • wariamiktoria Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 25.06.10, 13:57
            Jedyne co mogę powiedzieć dobitniej bo większość rzeczy już dziewczyny
            powiedziały to naprawdę bardzo ważne jest przerywanie wykładu czy ćwiczeń czymś
            rozrywającym- przykładem praktyczny, właśnie doświadczeniem, anegdotą. Bardzo
            trudno długo skupić bardzo intensywnie uwagę i nawet super fascynująca rzecz
            może usypiać jeśli nie jest kawałkowana na przystępne kęsy. Bardzo ważne są
            powtórzenia materiału bo po pierwsze dyscyplinuje po drugie pokazuje co jest
            najważniejsze do opanowania i zdecydowanie ułatwia naukę.
            I głos - modulacja, intonacja i wyraźne mówienie - bez tego super interesująco
            prowadzony wykład z bardzo interesującego mnie życiowego przedmiotu usypiał.
            Jeśli robią coś studenci na ćwiczeniach niech to będzie 1/3-1/2 a nie całość bo
            często robią to tylko przez ctrl+c i ctrl+v i reszta czuje się zwolniona z
            myślenia a i sami robiący nie uczą się a tylko odwalają.
            Jak już będziesz uczyć to na zajęciach organizacyjnych zapytaj co jest dla nich
            ważne, czego oczekują, jak chcą wykorzystać wiedzę - niech zobaczą sens swojej
            przyszłej pracy.
            I skrypt dobrze zrobiony z którego można się uczyć, w którym po każdym szerszym
            temacie jest bibliografia a nie na sam koniec gdy nie wiadomo czego gdzie szukać.
            Ja jeszcze bardzo lubię jak to prowadzący dostarcza nam lektury a nie musimy za
            nią ganiać, nie znoszę jak mam coś znaleźć w jakiejś tam książce dostępnej tylko
            w 1 miejscu i na dodatek z reguły wypożyczonej właśnie przez prowadzącego bez
            świadomości że nie ma jak do tego dotrzeć.
            I pamiętaj, że tylko część będzie bardzo zainteresowana, większość będzie obojętna.
            Aha i tak jak pisała Daslicht jak będą dopytywania to nie nastawiaj się, że
            student chce cię zglebić ale odpowiadaj tak aby nie mógł. Jak czegoś nie wiesz
            to albo to przyznaj albo choć wskaż gdzie można znaleźć odpowiedź na pytanie.
            Ja akurat z tych z reguły dopytujących po wiedzę ale bywało, że miałam zły dzień
            i tylko tak podpytywałam aby nie było normalnych, nudnych zajęć.
    • milstar Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 18:14
      A wykładowca też się może wypowiedzieć?
      • kura17 Milstar 24.06.10, 19:04
        nie wyglupiaj sie, tylko dawaj :)
        • milstar Re: Milstar 24.06.10, 19:20
          As you wish ;)
          To ja piszę na maila, boby mi strasznie długi post wyszedł ;)
    • chattetoutenoire Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 18:36
      To może się wypowiem z punktu widzenia studentki.

      Jestem z tradycjonalistek. Nie lubię prezentacji w power poincie. Strasznie mnie nużą, bo zazwyczaj albo nauczyciel czyta co sam napisał na slajdzie, a jeśli nie, to mam zgrzyty - co innego mówią, a na slajdzie co innego i mam problem z rozumieniem i skupieniem uwagi.

      Za to nauczyciel korzystający z tablicy super. Pod warunkiem oczywiście, że zachowuje na tablicy "porządek". Miałam wykłady z facetem, który każdy kolejny wątek zaczynał w innym miejscu - jeden w prawym górnym rogu, drugi w lewym dolnym, potem przeskakiwał na prawe skrzydło, potem wracał na środek tablicy... Wszystko oddzielał kolorowymi markerami, kółkami, a między wzorami robił rysunki... Masakra, nie wiadomo gdzie patrzeć i co się do czego odnosi po pewnym czasie.

      Wszelkie transparencje bardzo mile widziane jako uzupełnienie tego co dzieje się na tablicy. Tak samo jak np. modele (nie wiem jaka dziedzina, ale na wykłady z chemii moja prof przynosiła zestawy do budowania modeli cząsteczek i na każdym budowała jakieś:) Do tej pory wspominam te wykłady.

      Bardzo fajne jest wykorzystywanie filmików. Zwłaszcza jeśli nie da się przeprowadzić eksperymentu w sali wykładowej, lub pokazać jak działa jakaś wieeeeelkaaa maszyna, co się na wykładach naszych zdarzało.

      A same eksperymenty, na jedne wykłady z fizyki chodziłam tylko dla eksperymentów:D Na tych wykładach nauczyciel pokazywał nam też zdjęcia różnych przedmiotów codziennego użytku i zadawał pytanie typu "jak myślicie jak to się ma do poruszanego dzisiaj tematu?". Takie pytania pod koniec wykładu są bardzo fajne, o ile nie ma obowiązku odpowiedzi. Wtedy często studenci stają się kreatywni i sami się wyrywają do odpowiedzi.

      Jeśli ma to być przedmiot, w którym da się coś zobrazować za pomocą eksperymentów to super. I pytanie czy: na początku wykładu, a potem tłumaczenie dlaczego tak się dzieje, czy: pod koniec aby pokazać, że teoria ma zastosowanie w praktyce.

      Co do notatek udostępnianych po wykładzie przydają się. Czasem jednak wychodzą "mniej zaangażowanym" studentom na szkodę - Nie przykładają się do notowania, nie skupiają się na wykładzie, bo przecież potem i tak dostaną gotowca, potem nie pamiętają o co chodziło i jak czytać materiały, a notatek własnych brak.

      Notatki podawane z wyprzedzeniem w kilku przypadkach się u mnie sprawdziły. Nauczyciele prosili, żeby notatki przed wykładem wydrukować, chociaż raz przeczytać, żeby wiedzieć już co się będzie działo na wykładzie i od razu zastanowić czego się nie rozumie. I wymagali aby notować już na notatkach jedynie to czego wcześniej nie rozumieliśmy, co zostało dopowiedziane, poszerzone. Stawiali na to żebyśmy zrozumieli, a nie notowali na głupka cokolwiek.

      Co do ćwiczeń to moje ulubione, z kontroli procesów, wyglądały tak - mieliśmy zadania z życia wzięte, jakie nam się przydadzą w późniejszej pracy. Nauczyciel nie pokazywał nam jak rozwiązać zadanie, tylko kazał nam zabierać notatki z wykładów i zaglądać do nich. Przy każdym etapie rozwiązywania zadania zadawał pytanie "co teraz?", i mieliśmy wspólnie wymyślić na podstawie notatek. Raczej nadzorował czy idziemy w dobrą stronę. Ja totalnie zbłądziliśmy to podpowiadał gdzie szukać. Ponieważ wszystko opierało się na statystyce to wykorzystywaliśmy i metody "na piechotę", excela, programy statystyczne. Ale zawsze wiedząc, że wszystko wychodzi ze wzorów i definicji.

      A teraz: ja ze studentów pasjonatów:). Wiem, że wielu moich znajomych z roku wściekało się na zajęcia i wykłady, które ja uwielbiałam. Oczywiście było też odwrotnie. Bo woleli na wykładzie rozwiązywać krzyżówki, pogadać, zasnąć... Potem dostać slajdy z prezentacji i mieć z głowy. Nie wiem na jakich studentów rekrutujących trafisz, więc zaznaczam.
    • miss-alchemist Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 18:59
      tradycyjne pisanie na tablicy jest ZŁE, chyba, że masz mało studentów i małą salę. ja siedząc nawet w pierwszych ławkach nic nie widzę z tej cholernej tablicy (literki są zwykle po prostu ZA MAŁE, do tego koślawym pismem :P). jeśli już pisać na tablicy, to bardzo powoli, bez skrótów myślowych, wyraźne i DUŻE literki. czasem, jak rozwiązywałam na ćwiczeniach zadania przy tablicy, to wydawało mi się, że piszę duże, a dopiero jak siadałam w ławce, to widziałam, jakie są malutkie :P

      jeśli będziesz wykładać w sali z białą tablicą, ZAWSZE miej swoje pisaki. te uczelniane nigdy nie działają :D

      mikrofon generalnie nie gryzie. teoretycznie sale wykładowe powinny mieć dobrą akustykę, ale teoria może mijać się z praktyką. prowadzący używajacy mikrofonu mają jednak zwykle z tym lekki problem - naprawdę nie trzeba go trzymać tuż przy ustach :P

      co do materiałów - jeden z prowadzących od nas wydaje właśnie taki skrypt do swojego przedmiotu - na jednej stronie po dwa slajdy z prezentacji, po drugiej kartka na notatki. bardzo wygodne, bo nie trzeba wszystkiego przepisywać/przerysowywać i można skupić się na treści wykładu. minus skryptu jest jeden - prezentacja na kompie jest kolorowa, a skrypt czarno-biały i jak jest dużo kolorowych wykresów, to robi się to problematyczne. taki skrypt jest wydawany przez wydawnictwa mojej uczelni i kosztuje niecałe 20 zł. nie majątek, a duża pomoc. można to zastąpić umieszczaniem materiałów na swojej stronie internetowej przed wykładem, żeby studenci mogli sobie wydrukować i później robić na nich notatki.

      ja generalnie jestem osobą, która nie chodzi na wykłady, bo nie umiem wysiedzieć półtorej godziny na zadku i wykłady dla mnie są generalnie nudne. były jednak takie, na które chodziłam, np. na programowanie obiektowe. prowadzący był strasznie śmieszny i problemy programowania przedstawiał poprzez analogię do świata rzeczywistego. ciągle się z nas nabijał i była dosyć luźna atmosfera na wykładzie, a jednocześnie realizował cały materiał.

      najgorsze, co można zrobić
      - wykład czytać, nie opowiadać
      - ciągle mówić monotonnym głosem
      - odbiegać ciągle od tematu, lub wręcz przeciwnie, nie odbiegać ani na chwilę - jakaś anegdota wtrącona w trakcie rozluźnia i pozwala się skupić ponownie
      - pisać wzory od prawej do lewej i od dołu do góry na nie do końca zmazanej tablicy
      - pisać jedną ręką, a drugą już zmazywać.

      Warto zadawać studentom pytania i za udzielnie prawidłowej odpowiedzi stawiać jakieś plusy, które mogą potem pomóc na egzaminie - to bardziej mobilizuje do słuchania i skupienia się na treści wykładu.

      jeśli chodzi o ćwiczenia - chyba wolę jednak konkretne zagadnienia i zadania do rozwiązania, niż jakąś burzę mózgów. raz, że potem są sensowne notatki w zeszycie, z których można się uczyć, dwa, że ja po prostu lubię zadania :D

      uwagi o studentach
      - prawie nigdy "nie mają" pytań ani wątpliwości. przyjdą dopiero w godzinach konsultacji
      - jak gadają/grają/rysują etc masowo, to naprawdę znaczy, że się nudzą. jak gra/gada/rysuje tylko kilka osób, to ich problem, ale jak wszyscy - to już problem, wykładowcy.
      - Kuro, Ty chyba nie zamierzasz uczyć w Polsce, ale gdyby jednak - studenci lubią ściągać, lubią się tym chwalić i w ogóle to taki lans i bauns, jak się nic nie umie, a się zaliczy. fakt, nie jestem święta, zdarzyło mi się parę razy w życiu coś spisać, ale z perspektywy czasu wiem, że to było złe i nie ściągam. bardzo mnie zabolało teraz to, że na najważniejszym egzaminie w całym toku studiów inżynierskich sporo osób nic nie umiało i bezczelnie ściągnęło - zaliczyli. ja się uczyłam bardzo dużo, starając się zrozumieć temat, nie trafiłam w jedno pytanie (trzeba było odpowiedzieć na każde) i nie zaliczyłam mimo nieporównywalnie większej znajomości tematu. dzisiaj już poszło dobrze (uzupełniłam wiedzę), ale lekki niesmak pozostał, jak te osoby się tak chwaliły swoim "ściągniętym" zaliczeniem. raz, że mój ewentualny dyplom będzie mniej wart (bo taki sam będą mieć i takie osoby), dwa, że to może zadecydować o stypendium naukowym. prowadzący przymykają oko na ściąganie i to jeszcze bardziej rozochoca studentów. [wybacz, że w Twoim temacie, ale musiałam się wyżalić]. oka nie przymykać. podrzucać zadania i tematy na zrozumienie, nie wykucie.

      i studenta trzeba szanować. wiem, że to pewnie dla Ciebie oczywiste, ale niektórzy prowadzący wywalają np. studentów z godzin konsultacji albo w ogóle na nie nie przychodzą...

      a na koniec roku warto zrobić anonimową ankietę, co się studentom podobało, a co nie :)

      przepraszam, że tak chaotycznie :D
      • psuj-ka Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 19:21
        Skrypt za 20zł? studenci i tak skserują :P

        najlepsze wykłady u mnie do tej pory - wykłady z prawa. Nie spodziewałam się zupełnie, bo zainteresowania tematem nie wykazuję żadnego, ale wykładowca rewelacyjnie opowiadał, bez żadnych slajdów, i do każdego zagadnienia miał zabawną anegdotkę ze swojej praktyki prawniczej :)

        miss-alchemist, łączę się w bólu w kwestii ściągania :( ja nie ściągam w ogóle, nigdy nie ściągałam. Nie dlatego, że uważam to za totalnie niewskazane (historia i tym podobne przedmioty w liceum :P), po prostu nie chcę. Ludzie mają ogromne ściągi, zwijane, składane, poza tym ściągają od kogo popadnie, nawet jeżeli ta osoba się na to nie zgadza. A wykładowcy w zasadzie nic z tym nie robią :/

        • miss-alchemist OT o ściąganiu 24.06.10, 22:53
          hehe, ale jaka to wygoda mieć taki skrypt, naprawdę fajna sprawa :P a skserowany byłby niewygodny w użyciu i niewyraźny.

          co do ściągania - nie jestem święta, zdarzyło mi się kilka razy w życiu, na studiach może ze dwa razy (kolokwium z metreologii, dzięki niebiosom, że to już nigdy nie wróci), ale w życiu mi by nie przyszło do głowy ściągać na takim egzaminie, jak układy elektroniczne - w zasadzie całe nasze studia sprowadzają się do tego przedmiotu, to jest absolutna podstawa podstaw.

          nie lubię, nie umiem i nie chcę ściągać (zawsze byłam traktowana z tego powodu jak ufo), a teraz na studiach, na czwartym semestrze, gdzie nie ma już właściwie ogólnych, niepotrzebnych przedmiotów, to nawet nie widzę celu. później to się ta niewiedza ciągnie i ciągnie...

          ale najgorsze jest to uczucie, że taki oszust często dostaje lepszą ocenę, ma lepsze wyniki i zabiera to stypendium naukowe, które w normalnych warunkach należałoby się komuś innemu. już nie mówiąc o tym, jak takie osoby psują rynek pracy (kończą studia bez elementarnej wiedzy i potem pracodawcy łapią się za głowę, kogo to oni zatrudnili), dyplom magistra inżyniera robi się coraz mniej wart... jak sobie człowiek pomyśli, jakie będą z nich inżyniery...

          niby nie moja sprawa, głównie oni tracą, ale raz, że walczę o stypendium, dwa, że w tym semestrze średnia będzie się liczyć przy kolejności wyboru bloków obieralnych. jak nie dostanę się na wymarzony blok, bo nie ściągałam... co prawda, na razie mam dobre oceny i mi to nie grozi, ale taka sytuacja przed dzisiejszą poprawką była bardzo możliwa.

          mamy grupowego maila, gdzie coraz częściej pojawiają się wiadomości typu "eeeee, wrzućcie jakieś ściągi". krew zalewa, że tym burakom już nawet się nie chce nie tylko nauczyć, ale nawet ściągi samemu napisać!

          albo np przed sesją wszyscy są dla mnie czy TŻ bardzo mili, pod tytułem "weź mi daj swoje sprawozdanie", "rozwiąż mi zadanie", "podrzuć mi swoje notatki".

          no way. ta sesja robi ze mnie strasznego aliena i istotę aspołeczną, ale od teraz moje sprawozdania, projekty, notatki będą chyba ściśle tajne. ja siedzę po nocach, żeby się nauczyć, napisać sprawozdanie, a ktoś zrobi swoje metodą Copy'ego-Paste'a i zadowolony, bo też dostał pięć, bo prowadzący ma w zasadzie wszystko w nosie? bo na ściąganie jest ciche pozwolenie? i na kopiowanie też?

          no, może jestem aspołeczna, ale system mnie do tego zmusza. nie będę robić za innych, wystarczy, że robię za siebie.

          no, wyżyłam się.

          i tak nigdy nie będę asertywna :D
          • daslicht Re: OT o ściąganiu 24.06.10, 23:19
            Też mnie to wkurza. Strasznie.
            No i wykładowcy, którzy mają to gdzieś i nie przejmują się, że praca została wykonana metodą CP.
      • chattetoutenoire Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 19:45
        O, widzę, że mimo dłuuuugaśnej wypowiedzi nie napisałam wszystkiego:)
        Co do widoczności z tablicy i własnych pisaków, oczywiście zgadzam się z miss-alchemist. Na mojej uczelni w aulach są projektory po prostu, więc nauczyciele piszą na kartce A4 pod projektorem a to jest widoczne w duuużym powiększeniu na ekranie. Tablice są tylko w małych salach, co mają góra 4 rzędy ławek. Wzięłam za pewnik, że inne uczelnie też tak mają:). Jeśli jednak tablica mała, a aula wielka, warto w prezentacji np. kolejne przekształcenia wzorów przenosić na nowe slajdy, a dopiero pod koniec wywodu wyświetlić jeden slajd z całym przekształceniem. Łatwiej jest się połapać.

        Co do mikrofonów na aulach - też zapomniałam, dla mnie norma, że używane:) Mój ulubiony doktor chodził sobie po całej auli i gadał ze słychawkami z mikrofonem (takie jak do gadania na skype) co polecam, ręce wolne i mikrofon zawsze w tej samej odległości od ust.

        Jeśli chodzi o samo mówienie. Nie znoszę gdy nauczyciel nie tyle mówi cicho, bo zawsze można poprosić o "podgłośnienie", co NIEWYRAŹNIE. Głupio mi zwrócić uwagę, a w momencie jak słowa słyszę pierwszy raz w życiu i nie wiem jak je powtórzyć, a co dopiero zapisać, to wielki problem.

        Stawianie plusów na wykładach popieram. Tylko trzeba mieć przygotowaną listę, nosić ją ze sobą etc. Ewentualnie mieć jakiś inny system, żeby nie zapomnieć co się komuś przyznało. Jeśli chodzi o system nie oparty o listę studentów, można podpisać studentowi kartkę z napisanym "student: imię nazwisko nr indeksu, otrzymał dnia, plusa (albo kilka)" I niech kartkę z odpowiednią czcią przechowuje student, nie wykładowca:) Bo zdaję sobie sprawę ile trzeba się w innym przypadku nanosić papieru.

        Do jednego z punktów miss-alchemist się jednak przyczepię. Studenci z różnych powodów na wykład przychodzą. Jeśli wykład obowiązkowy - przyjdą i będą gadać. Jeśli są jakieś plusy do przyznania za odpowiedź na pytanie - przyjdą, bo akurat może się trafi, ale będą gadać. Jeśli za obecności na wykładzie są jakieś plusy, przyjdą ale będą gadać. Tak wyglądały wykłady u mnie na roku. Bez względu na to jak dobrze i ciekawie były prowadzone. A na wykłady nieobowiązkowe lub "bezplusowe" przychodziło łącznie w porywach 15 osób. Nie gadał nikt, chyba, że ktoś nie zdążył czegoś zanotować to szeptaliśmy między sobą o podpowiedzenie co tam umknęło. I pytania zadawaliśmy w ilościach dużych. A nauczyciele zachęceni sami nam opowiadali jakieś ciekawostki. U mnie na roku chyba ten drugi patent był lepszy, bo osoby zainteresowane miały fajne wykłady, nikt im nie przeszkadzał gadaniem, wykładowca był bardziej zmotywowany. A osoby niezainteresowane kserowały sobie notatki od tych chodzących na wykłady. Ale to już zależnie od ludzi na roku i relacji między nimi. Poza tym u mnie 80% ludzi trafiło na mój kierunek z przypadku, więc wykłady z definicji były dla nich nudne.
      • kotwtrampkach Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 26.06.10, 23:13
        miss-alchemist napisała:

        > najgorsze, co można zrobić
        > - wykład czytać, nie opowiadać (...)

        nie trawię takich wykładów - wyłączam się po 3-4 minutach. Nie znoszę czytania z
        notatek, czytania z książki, czytania treści prezentacji..

        A najwygodniej -mnie osobiście - przyswajać treść, kiedy wykładowca nawiązuje do
        praktyki, życia, potrafi pokazać/wykazać przydatnosć :-)
    • kura17 Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 19:09
      odpowiem potem dokladniej :)

      teraz tylko pare slow...

      ja (na razie) nie prowadze zadnych wykladow, ani nie mam w planie ;)
      ale ubiegam sie o pozycje, gdzie bede musiala sporo wykladac i robic cwiczenia.
      i juz w liscie motywacyjnym musze opisac swoje metody nauczania, podejscie do
      wykladow i cwiczen.
      dlatego chcialam "przepuscic przez Was" moje pomysly, bo przeciez nie wszystkie
      musza byc dobre ;)

      i z tego wszystkiego (i dodatkowych poszukiwan) musze sporzadzic okolo 1 strony
      oszalamiajacej samoprezentacji na temat moich metod nauczania i pomyslow na
      nauczanie :)
    • thorrey To i ja się dorzucę.. 24.06.10, 19:29
      Nie wiem, jaki jest idealny wykład/ćwiczenia z przedmiotów ścisłych,
      ale powiem wam jaki jest mój osobisty znienawidzony sposób
      prowadzenia wykładów, który namiętnie wykorzystywali wykładowcy na
      moich ostatnich studiach. Oto na początku semestru wykładowaca
      prznosił karteczkę z tematami, studenci sobie wybierali albo mieli
      przydzielane owe tematy a potem przygotowywali po kolei wykłady.
      Rola wykładowcy ograniczała się do podrzucenia paru ściągniętych z
      netu wydruków.

      Aha, i to nie było "seminarium z czegoś tam" tylko normalny,
      wykładany przedmiot.

      A na egzaminie i tak trzeba było wszystko wiedzieć.. niezależnie od
      tego, co, kto i jak mówił na prezentacji, bo tematy do egzaminów
      wybierał wykładowaca. Nie sposób było dostać dobrą ocenę, nawet jak
      było się na WSZYSTKICH prezentacjach. No krew mnie zalewała.
      Lenistwo podniesione do potęgi n-tej.

      Tak mi się coś wydaje, że to są właśnie nowe trendy w szkolnictwie,
      przynajmniej tutaj w Polsce. No to ja jestem zapiekłą
      tradycjonalistką, która woli rozwiązywanie zadań, ćwiczenia i wykład
      prowadzony na tablicy. Zawsze można bliżej usiąść, jak się z daleka
      nie widzi...
    • caitlin82 Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 19:50
      Z punktu widzenia byłej już studentki matematyki i informatyki, obecnie doktorantki na informatyce.

      Wykłady z twardej matematyki (definicja - twierdzenie - dowód) TYLKO metodą kreda + tablica. Prowadzenie takich wykładów z rzutnika powinno być zakazane ;) Wykład z rzutnika bardzo ciężko się śledzi, a wykładowcy ZAWSZE prowadzą taki wykład za szybko. Praktycznie nie ma możliwości prowadzenia własnych notatek. Zanim zdąży się przepisać, to wykładowca jest 5 slajdów dalej. Dostępność slajdów wcześniej (mnie) nie pomaga. Ja z tych co lubią mieć własne notatki, a w cudzych slajdach bardzo trudno jest mi się odnaleźć. Zwłaszcza na wykładzie, gdy szukam jak brzmiał ten piąty punkt z definicji, który właśnie dowodzimy.

      Notatki wykładowcy do takiego wykładu są oczywiście bardzo mile widziane, acz dla mnie niekonieczne. Weź pod uwagę, ile czasu zajmie Ci ich przygotowanie.

      Wykłady bardziej miękkie mogą być z rzutnika. Jeśli pokazujesz slajdy z komputera, to fajnie jest udostępnić studentom na stronie www przedmiotu.

      Pokazywanie symulacji, wykresów, eksperymentów może być fajnym uzupełnieniem wykładu. Co do "zabaw online", nie bardzo mam wizję o jakie zabawy może chodzić :) , ale przy dużej grupie wykładowej to może być trudne logistycznie. Przy czym wyobrażam sobie taki wykład obowiązkowy, dla powiedzmy 100 osób; jeśli to jest kameralna grupa 20 osób, to sytuacja wygląda inaczej.

      Pytania "czy wszystko jasne" jak najbardziej można co jakiś czas zadać. Choć prawdę mówiąc ci zadający pytania i komentujący będą je zadawać w trakcie wykładu. Ale są też tacy, którzy potrzebują wyraźnej zachęty ze strony wykładowcy.


      Ćwiczenia moim zdaniem powinny być nakierowane na rozwiązywanie zadań, czasem nawet zadań typowo pod egzamin. To nie wyklucza myślenia, burzy mózgów, zadawania pytań, pracy w grupach, itd. a pozwala uporządkować zajęcia i Tobie, i studentom. Ja często robię ćwiczenia według schematu: zadania łatwe (przypominamy pojęcia, wyjaśniamy definicje, podajemy przykłady), zadania średnie/ciekawostki i kurioza, zadania trudne/zadania egzaminacyjne. Aha, warto przy przejściu do nowego zagadnienia przypomnieć podstawowe fakty, definicje, wzory, twierdzenia. Można wspólnie ze studentami, ale zwykle, nawet jeśli dopiero co wyszli z wykładu, trzeba im pomóc.

      Tego może nie pisz, bo popularności Ci to nie przysporzy ;) ale warto zadawać prace domowe. Nie muszą być trudne i pracochłonne. Chodzi o to, żeby w domu studenci musieli otworzyć książkę czy zeszyt i przypomnieli sobie, co było na zajęciach. Tylko pamiętaj, żeby były łatwe do sprawdzania ;)

      Taka uwaga na marginesie, studenci są znaczenie bardziej bezkompromisowi w ocenie wykładowców niż wykładowcy w ocenie studentów. Przypuszczam, że jeśli ktoś z komisji będzie się czepiał twojego braku doświadczenia w nauczaniu, to będą to właśnie studenci.
    • daslicht Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 21:26
      Najbardziej mnie wkurza jak wykładowca ma słabe pojęcie o tym, o czym gada. Nie cierpię jak czyta ze slajdów/z książki, a najgorzej jeśli potem zgrywa ważnego i wymagającego. Nojapitule.

      Jeśli jest ekspertem z danej dziedziny, to świetnie. Niech sobie będzie wymagający i ważny. Przynajmniej ma uzasadnienie.

      Lubię jak wykładowca mówi dużo sam od siebie, a nie czyta ze slajdów. Czytać to ja też umiem.

      Jeśli jesteś ekspertką ze swojej dziedziny, to niektóre pytania mogę wydac się głupie, ale nie ma głupich pytań!
      Jeśli pytanie jest trudne/dziwne, to nie jest to spisek przeciwko tobie, tylko po prostu pytanie.
      Jeśli pytam się "czy x działa tak jak y?", to odpowiedź powinna być an temat, tzn. "tak, x działa jak y, mają takie same ....." lub "nie, przecież różnią się .....". A nie, że następne pół godziny słucham jak działa y, a potem musze znowu zadać pytanie "no dobra, ale czy x działa tak samo?" i znowu jest "poczucie wielkiego spisku" i strzelenie focha.

      Jeśli czytałam o czymś "w temacie" i mówię, "że czytałam i to było ciekawe, jak to można podłączyć do tej już zdobytej wiedzy?", to też nie knuję spisku, ale zadaję konkretne pytanie.

      Jak ktos lubi temat i się dużo wypytuje, to też wcale nie knuje spisku. Jesli masz już tej osoby dość, powiedz gdzie może zajrzeć, a nie strzelaj focha.

      Jesli czegoś nie wiesz, to nie strzelaj focha, nie gadaj od rzeczy, tylko powiedz "nie wiem, ale książka .... z pewnością wie, zajrzyj tam"
      • kura17 Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 21:38
        no ja troche pracowalam ze studentami, nawet blisko i ani nie wesze spisku, ani
        nie strzelam fochow generalnie :)

        ale dzieki za przestrogi!
        na razie pracy nie mam, dopiero skladam papiery i tam musze sie zaprezentowac
        jako potencjalny wykladowca idealny ;)

        ... ale chyba nie powinnam w LM zamieszczac informacji, ze nie strzelam fochow i
        nie wesze spiskow??? :D
        • szarsz Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 21:42
          to by było niezłe, aczkolwiek trzeba by było przemyśleć słowa, w
          jakie to ubierzesz :)
          • daslicht Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 23:00
            Napisz, że jesteś cierpliwa i chętnie odpowiadasz na wszystkie pytania studentów, a także potrafisz poradzić, gdy temat kogoś zainteresuje :)
    • szarsz Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 21:35
      Kuro - wyprowadzania wzorów tylko tablica + kreda, krok po kroku,
      bez skrótów myślowych, na tyle ile czas pozwoli, inaczej nikt nic
      nie będzie wiedział.
      wykłady, ćwiczenia, w ogóle długie zajęcia najlepiej prowadzi się
      metodą "rwaną", czyli 10 minut ostrego wysilku umysłowego, a potem
      odprężenie znienacka, zmiana tematu na lżejszy, anegdota, przykład z
      życia
      Podstawowe eksperymenty na wykladach - super pomysl. Nawet
      niekoniecznie eksperymenty, ale prawdziwy sprzet do ilustracji, zeby
      pokazac, o czym sie wlasciwie mowi.
      Slajdy sprawdzaja sie bardzo dobre, gdy trzeba cos umiejscowic,
      pokazac w swiecie, gdy trzeba cos "zareklamować", zasygnalizować, a
      nie zgłębiać problem.

      Jak znajdę dobre materiały, to postaram się w ciągu kilku dni wysłać
      Ci.
      • szarsz Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 21:41
        Aha, ćwiczenia sprawdzają się tylko na przykładach i zadaniach,
        burza mózgów jest marzeniem wielu z nas, ale nigdy nie wychodzi :D
        Ale ja się wcale nie dziwię, myśleć abstrakcyjnie i analogiami można
        wtedy, kiedy ma się juz jakąś wiedzę, na zerowym poziomie (a oni
        przychodzą, żeby się nauczyć) myśli się dobrze na konkretach,
        najlepiej łatwo wyobrażalnych. Jeśli różne substancje, to wybierasz
        takie, z którymi każdy mógł się zetknąć, jeśli zjawiska, to dobrze
        znaleźć takie, które znamy z życia...
    • sarahdonnel Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 21:41
      Miałam taki parszywy dla 'humanistów' przedmiot (w sumie z własnej woli, bo na
      moich magisterskich - Uni v. Amsterdam - wszystkie się wybierało z dostępnej
      puli, poza tym ja akurat wstrętu do wzorów i schematów nie mam ;), gramatykę
      generatywną, wersja najświeższa, czyli minimalizm: drzewka, schematy, dużo
      przekształceń. Fascynaci generatywizmu mają zwykle genialną pamięć i myślą
      przestrzennie, w sposób... indywidualnie logiczny i uporządkowany.

      Wykładowca z gatunku 'barwnych postaci' (poza 'ciężkim' generatywizmem prowadził
      też seminarium z kreoli dla mgr anglistyki, i byłam sporo zawiedziona, bo
      zajęcia były właśnie 'poprawne', ale nie zmuszały do myślenia jak ta gramatyka
      generatywna), stawał przed tablicą z markerem, albo przysiadał na stole, jak
      chciał kawałek bardziej 'gadany'.

      Z jednej strony - przygotowywał handout na paręnaście stron z przykładami, z
      drugiej - trzymał się go luźno, i jak przyszło mu do głowy coś lepszego, to
      opowiadał o tym, zamalowując całą tablicę przekształceniami. Do każdych zajęć
      były przypisane bazowe artykuły/rozdziały z książki, przydawały się, ale jako
      'luźne nawiązania', czyli np. dyskusja z zawartością hipotezy X, albo przykłady
      z pierwszego języka wykładowcy (Gungbe/Gengbe ;).

      Na zaliczenie były dwa abstrakty 'dyskusyjne' na 3 strony (w bloku na 1/2
      semestru). Zajęcia trzygodzinne z jedną przerwą w trakcie, przez 7 tygodni.
      Zadawanie pytań mile widziane, na początku, w trakcie i na końcu. Nie chodziło o
      to, żeby zreprodukować, ale żeby pokazać, że zrozumiało się 'zasadę', i potrafi
      się powiązać ze sobą fakty.
      Oczywiście taka forma może zachwycić nielicznych, wciągniętych w temat ;). Nas
      akurat było malutko, seminarium do wyboru jako jedno z wielu.

      Kurs z kreoli natomiast - niby ten sam wykładowca, ogromna wiedza, teoretycznie
      ten sam poziom, a wydawały mi się... bezjajeczne, jakby facet chciał powiedzieć
      dużo więcej, a musiał się mocno hamować. Fakt faktem, że było tam więcej ludzi z
      anglistyki, którzy gramatyki mają raczej mniej niż więcej, ale miałam wrażenie
      (z punktu widzenia fascynata gramatyk porównawczych), że jak dochodziliśmy do
      czegoś 'twardszego' to połowa sali się wyłączała, albo kończyło się na wracaniu
      do ewidentnych (dla mnie) podstaw. Dodajmy, na kursie z kreoli były handouty,
      slajdy/powerpointy (umieszczane po zajęciach na 'systemowej' stronie kursu) i
      nie wiadomo, jakie inne bajery. Na UvA w każdej sali jest komputer z dostępem do
      internetu i rzutnikiem, oraz bezprzewodową klawiaturą i myszką. Jest więc opcja
      pisania handoutu 'na żywo' (np. wzorów z przekształceniami, jak ktoś jest na
      tyle biegły we wprowadzaniu formuł). Zaliczenie tego kursu z kreoli polegało na
      'wyspecjalizowaniu się' w jakimś kreolu i poprowadzeniu dwóch prezentacji -
      jedna 'wprowadzająca', druga wgryzająca się w jakiś konkretny pod-temat
      dotyczący danego języka. Na podstawie drugiej prezentacji - esej na ok. 12 - 15
      stron znormalizowanego maszynopisu (1,5 interlinia, czcionka 12 pt., margines
      2,5 cm).

      Kurs z gramatyki generatywnej był na 5 punktów kredytowych, kreole - na 10,
      nawiasem mówiąc.


      Jeżeli te zajęcia mają być dla 1 - 2 roku 'licencjackiego' (bachelor, czy
      cokolwiek podobnego), to dużo osób może nie mieć jeszcze opanowanej terminologii
      czy szybko czytać symboli. U nas był duży problem z różnicami pomiędzy
      magistrantami językoznawstwa a anglistyki (językoznawcy mogli chodzić na
      seminaria do anglistów, a wykładowcy z językoznawstwa prowadzili seminaria dla
      anglistów). Otóż np. angliści nie czytali biegle International Phonetic
      Alphabet(IPA), i trzeba było na piechotę tłumaczyć, o co chodzi z, dajmy na to,
      różnicą pomiędzy kropeczką a ogonkiem ;).

      W sumie, jeżeli potrafisz opowiadać o jakimś zagadnieniu 'z jajami', to możesz
      nawet stać z pisakiem przy tablicy, a i tak będą słuchać.

      Ja tak poza tym, że studiuję (po drobnej przerwie), jestem też nauczycielem z
      zawodu (lektorką, pracuję dużo z dorosłymi). Gramatykę wprowadzam często na
      'żywo-wykładowo', przez porównywanie różnych konstrukcji i ich przekształcanie
      (a co się stanie, kiedy zamienimy to a tamto tak czy tak...). Mam wrażenie, że
      jak moi kursanci się wciągają w ten system, to pal sześć 'techniczne' błędy, ale
      właśnie mają 'wyczucie' gramatyki i globalnie, i w niuansach. Czyli właśnie nie
      odklepanie zadania, a zrozumienie bazy i zbudowanie szerszego systemu
      odpowiedniego do pracy na większej ilości zmodyfikowanych przykładów.
      • daslicht Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 24.06.10, 23:14
        sarahdonnel napisała:

        "Miałam taki parszywy dla 'humanistów' przedmiot (w sumie z własnej woli, bo na moich magisterskich - Uni v. Amsterdam - wszystkie się wybierało z dostępnej puli, poza tym ja akurat wstrętu do wzorów i schematów nie mam ;), gramatykę generatywną, wersja najświeższa, czyli minimalizm: drzewka, schematy, dużo przekształceń. Fascynaci generatywizmu mają zwykle genialną pamięć i myślą przestrzennie, w sposób... indywidualnie logiczny i uporządkowany."

        Chyba by mi się to spodobało ^^

        Kuro! Bo tak mi te schematy przypomniały.
        Wielu ludzi myśli słowami, ale nie wszyscy. Niektórzy myślą w obrazie. NIENAWIDZĘ, jak nauczyciel nie ma nic wizualnego, tylko cały czas gada. Dla mnie to jest zwykły szum, z którego niewiele zapamietam.

        Nie cierpię też, kiedy nie mogę się skupić na wykładzie, bo muszę nadążyć żeby przepisać wielkie bloki tekstu ze slajdów. Najlepsze wyjście: treści na papierze/stronie po wykładzie, a wykład konkretny, z wyjaśnieniami i dużą ilością grafiki.

        Chaotyczny wykład to zło! Prowadzący powinien wyjaśniać jasno i konkretnie, po kolei, a nie rozmyślać się co chwila, zmieniać zdanie, przeskakiwać z tematu na temat. Brrrrr!
        • sarahdonnel Re: drogie studentki - ... (OT [@Daslicht]) 25.06.10, 10:58
          daslicht napisała:

          > sarahdonnel napisała:
          >
          > "Miałam taki parszywy dla 'humanistów' przedmiot (w sumie z własnej woli, bo na
          > moich magisterskich - Uni v. Amsterdam - wszystkie się wybierało z dostępnej p
          > uli, poza tym ja akurat wstrętu do wzorów i schematów nie mam ;), gramatykę gen
          > eratywną, wersja najświeższa, czyli minimalizm: drzewka, schematy, dużo przeksz
          > tałceń. Fascynaci generatywizmu mają zwykle genialną pamięć i myślą przestrzenn
          > ie, w sposób... indywidualnie logiczny i uporządkowany."
          >
          > Chyba by mi się to spodobało ^^
          >
          Ależ mnie obwołano na moich pierwszych studiach zboczeńcem, bo szczerze
          znienawidziłam 'opowiadane' kursy, a wolałam te wymagające 'przetwarzania'
          danych. Już nie mówiąc o tym, jak asystentka od filozofii stwierdziła 'A co Pani
          w ogóle robi na tym wydziale?'. (Coś porównałam chyba do zasady nieoznaczoności
          Heisenberga w fizyce... w towarzystwie natchnionych młodych polonistów ;).

          A ten minimalizm wymaga 'skakania' z elementu na element. O ile można nadążyć za
          'skokami' prowadzącego, to dla mnie jest ok.

          A dziś dla odmiany to ja muszę pogadać do 'publiczki', w ramach 'publicznej'
          części obrony. Wczoraj 'do ściany' wyszło dwa - trzy razy za długie niż ustawa
          przewiduje...
    • the_mariska Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 25.06.10, 04:17
      Kurko, podziwiam twoją pasję i zaangażowanie, gdyby moi wykładowcy
      przygotowywali się choćby w 1/5 jak ty, świat byłby piękniejszym miejscem :)

      Największym problemem na polskich uczelniach jest to, że zatrudniają świetnych
      naukowców, za to wyjątkowo kiepskich nauczycieli. To, że ktoś posiada
      przeogromną wiedzę nie znaczy jeszcze, że potrafi tę wiedzę choćby w szczątkowym
      stopniu przekazać. Pamiętam jednego z moich wykładowców z matematyki, urodzony
      geniusz, zaczął studia w wieku 14 lat, w wieku 23 lat miał doktorat na kilku
      uczelniach - co z tego, kiedy w trakcie wykładów był myślami zupełnie nieobecny
      (pewnie w myślach opracowywał nowe, rewolucyjne twierdzenie ;)), a dowody
      twierdzeń pomijał lub strasznie skracał mówiąc, że 'to przecież oczywiste' :)

      Tak naprawdę z mojego punktu widzenia sposób prowadzenia zajęć jest rzeczą
      zupełnie drugorzędną w porównaniu z zaangażowaniem (sądząc po twoich
      wypowiedziach, nie będziesz z tym mieć absolutnie najmniejszego problemu ;)) i
      retorycznymi umiejętnościami. Najlepsze slajdy, filmiki czy też inne materiały
      dydaktyczne nie zastąpią słowa mówionego - slajdy mogę spokojnie poczytać w
      akademiku, na wykład idę po ciekawe uzupełnienie. Wykład z filozofii, który dla
      nas był typowym 'odchamiaczem' wciśniętym na siłę wspominam dużo lepiej (i dużo
      więcej z niego wyniosłam) niż z 90% przedmiotów kierunkowych, choć prowadzący
      nie używał nawet kredy i tablicy. No ale było widać, że prowadził go z pasją,
      którą potrafił zarazić studentów.

      Podstawowymi grzechami wykładowców są:
      - Przepisywanie książki (często własnego autorstwa) na tablicę bez zasadniczego
      komentarza - o zgrozo takie przypadki naprawdę się zdarzają, znajomi przez pół
      semestru prowadzili notatki z tego typu bzdurnego wykładu, zanim zorientowali
      się, że w zasadzie przepisują książkę... Nawet numeracja akapitów (1.1.2.5.
      Jakieśtam zagadnienie) się zgadzała.
      - Czytanie slajdów - jak wyżej, slajdy mogę sobie spokojnie sama przeczytać, na
      wykład idę po troszkę więcej ;)
      - Mówienie do tablicy/ekranu/laptopa - większość naukowców zapomina, że na sali
      są żywi ludzie, których trzeba do tematu jakoś zachęcić. Odwracanie się do nich
      cały czas plecami z pewnością tego nie ułatwia ;)
      - Chaotycznie zorganizowane materiały i brak orientacji w nich - jeden z moich
      wykładowców przez dwugodzinny wykład przerzucał w kółko 5 folii tam i z
      powrotem, próbując nam wytłumaczyć jakieś zagadnienie. Sprawiał wrażenie, jakby
      sam go kompletnie nie rozumiał...
      - Pisanie na tablicy i ścieranie tego z prędkością światła - należę do osób
      raczej szybko piszących, a i tak za niektórymi dowodami matematycznymi nie dałam
      rady nadążyć.
      - Mówienie jednostajnym, monotonnym głosem - uśpi nawet najwytrwalszych :)

      To teraz z pozytywnych wrażeń:
      - Przerywanie suchych faktów co 5-10 minut delikatną dygresją, anegdotą,
      najlepiej humorystyczną, niekoniecznie związaną ściśle z tematem. Pomaga ożywić
      wszystkie ospałe osobniki :)
      - Podpieranie faktów przykładami z życia wziętymi - świetnie się słuchało
      doświadczeń wykładowcy ze wspomagania decyzji jakie nabył pracując jako analityk
      giełdowy, czy też wykładowcy od baz danych kiedy współpracował przy jakiejś
      misji wojskowej. Czemu tak mało wykładowców mówi o swoich osobistych
      doświadczeniach?
      - Interakcja ze słuchaczami - broń Boże pod postacią wypytywania na wyrywki,
      raczej w formie postawienia nowego problemu i wspólnego szukania możliwych
      rozwiązań.
      - Ton głosu - koniecznie odpowiednio modulowany, ożywiony i zaangażowany - to
      naprawdę słychać, kiedy wykładowcę nudzi to o czym mówi. A skoro jego to nudzi,
      to jak ma nas nie nudzić? ;)
      - Poświęcenie szczególnej uwagi na wytłumaczenie skomplikowanych i kluczowych
      kwestii. Znając życie, 10% osób będzie to nudzić, bo już to dawno pojęli, ale
      dla pozostałych 90% warto najważniejsze rzeczy dokładnie przewałkować :)
      - Robienie przerwy w trakcie dwugodzinnego wykładu - większość wykładowców woli
      z niej zrezygnować na rzecz urwania się 15 minut wcześniej. To tak nie działa!
      Te 15 minut poza duszną aulą przeznaczone na spacer, kawę czy też papierosa
      naprawdę robi różnicę w późniejszej koncentracji :)

      Jeżeli wykładowca stosuje unika złych praktyk przeze mnie wymienionych a stosuje
      te dobre, to choćby stał całe 2 godziny nieruchomo bez choćby kredy w ręce, to
      naprawdę słucham go z ogromną przyjemnością :) Multimedia są bardzo miłym
      urozmaiceniem i aż się prosi żeby je wykorzystać, ale moim skromnym zdaniem
      ponad nimi powinno być to słowo mówione.

      Chociaż szczerze mówiąc moje rady są zupełnie niepotrzebne, bo analizując styl
      twoich wypowiedzi stwarzasz wrażenie osoby głęboko zaangażowanej w każdy
      poruszany przez ciebie temat, a co dopiero mówić taki, który jest twoją pasją i
      zajmujesz się nim od lat :) Powodzenia :)
    • pierwszalitera Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 25.06.10, 10:31
      Kura, a czy ty w ogóle wiesz, jak wyglądają w Niemczech takie ćwiczenia? Bo pomysły masz fajne, ale ja nie wiem, czy nie trochę za ambitne i czy ty nie chcesz trochę to much. Przed przerzucenien się na psychologię studiowałam na niemieckim uniwersytecie kilka semestrów biologii, obowiązkowe były na niej zajęcia z chemii, fizyki i matematyki, więc nauki przyrodnicze. Zajęcia były w różnych instytutach, ale zorganizowane w jeden stały sposób. Do zajęć trzeba było się przygotować samodzielnie w domu, ewentualnie na wykładach, tzw. wiedzy ogólnej nikt tam nie przekazywał, a zajęcia były tylko bardzo praktycznym egzaminem wykorzystania tej wiedzy. Notatki, nauka, przygotowanie do egzaminów, po to są wykłady prowadzone przez profesorów. Na ćwiczeniach dostawało się wybrany problem, który rozwiązywało się najczęściej w małej w grupie (w laboratorium), a prowadzący tylko tą pracę nadzorował służąc pomocą. Ćwiczenia w Niemczech (seminar) służą pracy praktycznej samych studentów. Bardzo, bardzo często, to oni mają nawet za zadanie przygotowanie tematu ćwiczeń i przedstawienie swojego rozpracowania przygotowanej działki, zwykle chodzi o ściśle określony problem, dosyć wąsko zdefiniowany, a prowadzący ma tylko zadanie moderujące. Mniej chodzi tu o tłumaczenie nowych skomplikowanych zagadnień i przyswajanie wiedzy, a raczej o ćwiczenie akademickich metod pracy. Być może powinnaś to uwzględnić i pomyśleć, jak rozwiązać to w ciekawy sposób, bo nikt nie wymaga od ciebie na ćwiczeniach, byś to ty się produkowała, to jest pole do popisu dla studentów.
      • sarahdonnel Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 25.06.10, 11:14
        Na studiach 'humanistycznych' (moje akurat są takie trochę 'lewe' humanistyczne,
        podobnie jak wszelkie psychologie i socjologie ;) też się da.
        Jedna osoba przygotowuje temat krótkiej prezentacji (część literatury podanej i
        'koniecznie wykorzystać', część trzeba uzupełnić jako tzw. dyskusję), dwie -
        przygotowują się do zadawania pytań. Dodatkowe zagadnienia do rozszerzenia
        dyskusji (typu 'tu jest przykład z pracy w terenie, czy na podstawie hipotezy X
        można wyjaśnić zaobserwowane zjawisko') ma prowadzący, a teksty źródłowe są
        dostępne dla wszystkich. Działało nawet w listopadzie-grudniu o zachodzie
        słońca, nikt nie przysypiał.
    • aadrianka Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 25.06.10, 16:49
      Studentką nie jestem już od kilku lat, ale miałam okazję porównać
      wykłady w Polsce i w Niemczech, więc się wypowiem.
      Jedna z gorszych rzeczy, jakie mogą się trafić, to zajęcia
      zaplanowane od pierwszej do ostatniej minuty i nie przewidujące
      żadnego odstępstwa od sztywnej ramówki. Miałam taką prowadzącą -
      uczyła nas metodyki;) Kiedyś udało mi się rzucić okiem na konspekt,
      na podstawie którego prowadziła ćwiczenia. Rozpisane dokładnie, w
      której minucie która folia trafi na rzutnik. Oczywiście, chaos jest
      bardzo niemile widziany, ale pewna elastyczność i dopasowanie się do
      grupy to moim zdaniem konieczność.
      Mój ulubiony wykładowca przygotowywał prezentacje w PP - plansze
      zawierały głównie zdjęcia, mapy, najważniejsze dane, daty, pojęcia
      (przedmiot: archeologia średniowieczna i nowożytna). Wszystko
      uzupełniane wykładem o świetnie wyważonych proporcjach: anegdot i
      dygresji akurat tyle, żeby utrzymać słuchaczy w czujności, a nie
      rozproszyć. Na nieobowiązkowe wykłady tegoż profesora (na temat
      uzbrojenia i sztuki wojennej w Polsce średniowiecznej) przybywały
      tłumy.
      Profesorowie w Niemczech hołdowali przeważnie metodom tradycyjnym:
      wykład, uzupełniony ewentualnie o slajdy. Ponieważ jednak należę do
      osób, którym najwygodniej robić własne notatki, zupełnie mi to nie
      przeszkadzało. Nadmiar mediów rozprasza i jakoś przesłania mi całość
      przekazywanej wiedzy.
      Uważam też, że wykład/ćwiczenia wcale nie muszą dostarczać całej
      wymaganej wiedzy, w końcu to studia, czyli rozwijanie umiejętności
      korzystania ze źródeł:) Możliwe jednak, że od tego poglądu się
      odchodzi, chociaż wielka to byłaby szkoda:)
      • wariamiktoria Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 25.06.10, 17:54
        Multikierunkowość i praca sprawiają, że ciężko jest studiować i sięgać po coś
        dodatkowego. Ja mam tylko jeden kierunek ze specjalizacją jak drugi i małe
        dziecko i jeszcze czasem udaje się poczytać coś dodatkowo ale ludzie z 2 lub
        więcej robią minimum i żeby szybciej i jak najłatwiej. Oczywiście są wyjątki,
        moja koleżanka studiuje 2 kierunki przy czym na pierwszym 3 specjalizacje z
        których 2 są jeszcze powiązane ale 3 jest właśnie jak dodatkowy kierunek więc
        IMO studiuje 3,5-4 kierunki i mimo że nie jest na wszystkich zajęciach to
        pracuje na maksa, jak się pojawia to super przygotowana i chętnie podejmuje się
        nowych rzeczy. Tyle, że ona stawia rzeczywiście na naukę i to jest jej priorytetem.
    • amoureuse Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 25.06.10, 18:36
      Przepraszam jeśli się powtarzam, nie miałam siły czytać wszystkich postów tutaj, a chciałam się wypowiedzieć na temat idealnej wykładowczyni, z którą miałam przyjemność się spotkać :)

      mieszanie metod, pisanie na tablicy-jasne :) tylko moja uwaga co do symulacji komputerowych: przygotuj sobie wcześniej wszystko w domu, zobacz jak działa program, żeby Cię nic nie zaskoczyło (to się często zdarza wykładowcom, który pokazują jakiś program co roku na jednym wykładzie i zapominają o nim na kolejny rok).
      Eksperymenty też fajne, łatwiej się zapamiętuje.
      Widziałam, że wątpliwości forumowiczek budzą pytania na końcu wykładu. W Polsce rzeczywiście nie ma to w większości przypadków sensu, ale za granicą studia wyglądają zupełnie inaczej, jak najbardziej powinno być kilka minut na dyskusję :)
      Materiały dostępne przed wykładem, żeby student mógł się z nimi zapoznać (to nie jest jakaś moja fantazja o dobrych studentach, dostawaliśmy od naszej wykładowczyni materiały i zawsze je czytaliśmy, chociaż nie prosiła). Pomaga to też przy robieniu notatek, wystarczy tylko dopisać brakujące informacje. Łatwiej się skupić na tym, co mówi wykładowca, kiedy przed zajęciami zapoznaliśmy się z tematem.
      Nie uciekałabym natomiast od "żmudnych" ćwiczeń. Niestety, żeby opanować jakąś dziedzinę (i mówię tu zarówno o gramatyce obcego języka jak i o chemii organicznej) trzeba zrobić przysłowiowe miliony nudnych zadań. Nie jest to przyjemne, ale nauka sama do głowy nie wlezie, nawet tym najzdolniejszym :) Inną sprawą jest, żeby ćwiczenia nie składały się z samych nudnych zadań. My np mieliśmy na 1,5 godziny jakieś 20, maksymalnie 30 minut nudnej gramatyki, często były to te same przykłady powtarzane po kilka razy, ale dzięki temu mam je cały czas w głowie...
      Aha, i regularne kolokwia :) nie wiem, jak to wygląda u Was :) ale ja wolałam 5 czy 6 kół w jednym semestrze niż 1 wielkie koło, na które nie sposób się nauczyć. No i system ten sprzyja regularnej nauce.
      Przepraszam za tak chaotyczny post, strasznie zmęczona jestem...
      • amoureuse Re: drogie studentki - wyklad/zajecia/cwiczeni id 25.06.10, 18:41
        A, i jeszcze jedna, banalna wskazówka: ciekawe przykłady!!! Wiedza sama wskakuje do głowy :) np na teorii tłumaczenia o wiele lepiej zapamiętywałam przykłady podawane na podstawie "Emila" A. Lindgren niż Strindberga czy innego Ibsena :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka