heliamphora
26.01.11, 18:31
Pokazała mi się na mailu na wp zajawka, a ja nieopatrznie kliknęłam w link o tym, jak to "żona nie zrobiła kolacji, mąż za to zagroził, że przestanie dawać jej pieniądze, ona podała go do sądu a sąd ukarał męża za to, że taka groźba jest dla żony poniżająca".
Mniejsza o samą treść artykuliku, bo przede wszystkim jest tam za mało informacji, żeby sie wypowiadać, ale po raz kolejny zdenerwowały mnie komentarze pod tekstem. Że mąż ma prawo się domagać. Że kilka czynności w domu to żadna praca. Że jakie te kobiety leniwe i aroganckie. Że przecież powinien być podział obowiązków i praw zgodny z naturą/boskim prawem.
Powiedzcie mi, jak to jest, bo jako żywo zwątpię w ten świat. Zawsze chciałam wierzyć, że pod takimi tekstami wypowiadają się osoby, które jako tako opanowały składanie literek w słowa, a słów w zdania lub formy je przypominające, ale ich umiejętności nie wystarczają, żeby napisać sensowny tekst polemiczny czy porozmawiać realnie, z wymianą argumentów, a nie tylko żali i wyzwisk. Wrzucają więc krótkie, zacietrzewione, nieprzemyślane wypowiedzi w internecie, kiedy natrafią na treść, która jest dla nich niezrozumiała i je przestraszyła.
W to zawsze chciałam wierzyć. A ostatnio przyglądam się ludziom, których spotykam na co dzień i bardzo wiele osób rozumuje i zachowuje się podobnie również w dyskusjach na żywo. Ktoś uważa inaczej niż ja, więc należy na niego podnieść głos, nazwać go świrem i idiotą. A w rozmowie z kobietą ośmielającą się nawiązać do feminizmu, najlepiej rzucić niewybrednym żartem o tym, że pewnie jest niewystarczająco atrakcyjna dla mężczyzn, ma niezaspokojone potrzeby seksualne i dlatego coś jej się nie podoba. I głosno zarechotać, żeby nie było słychać tego, co ona na to odpowiada.
Słabo wygląda ten szacunek do inności i konstytucyjna równość. Oj słabo.