Chodzi o bób, czyli warzywo. Z powodu zalecanej okresowo rezygnacji z surówych pomidorów, ogórków i sałaty, podejrzanych o nosicielstwo bakterii EHEC, byłam zmuszona do kreatywnej kuchni z warzyw gotowanych. Jakaś sałatka do każdego dania jest najłatwiejszym i często najszybszym rozwiązaniem, więc przestawienie się na gotowane warzywa było na początku trochę kłopotliwe, ale stało się ciekawym eksperymentem smakowym. Doszłam do wniosku, że istnieje cała masa "starych" warzyw, które się w kuchni trochę zaniedbuje, a szkoda. I tak odkryłam na nowo marchewkę, kalafiora, kalarepę, pora, fasolkę szparagową i szparagi, szpinak, buraczki, młodą kapustę, a nawet ziemniaki, których też aż tak często nie jadałam, bo makaron jakoś tak robił się szybciej. Wczoraj zobaczyłam w sklepie świeży bób w strąkach. Znam tylko jeden sposób przyrządzania bobu, z boczkiem na gęsto, ale to trochę nudne. Może ktoś zna jakieś ciekawe przepisy na bób? U mnie w domu się tej rośliny strączkowej w ogóle nie jadało, ale to przecież tradycjonalne warzywo i na pewno wykorzystywane na różny sposób. Chętnie dałabym sobie bobu...