Dodaj do ulubionych

Mowę mi odjęło...

22.09.11, 00:07
Ematki wykopały:
tiny.pl/h1q26
tiny.pl/h1q2v
Powiem Wam, że mowę mi odjęło...
Obserwuj wątek
    • slotna Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 00:12
      Heh, widze, ze Madzia nie byla wczesniej znana szerszej publicznosci. Ona tak ma od zawsze ;) Natalia Julia Nowak tez fajna, polecam.
      • pierwszalitera Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 00:48
        Szkoda czasu na czytanie i emocje. Przecież to propagandowy bełkot. Psy, a raczej suki szczekają, a karawana idzie sobie dalej... ;-)
        • pinupgirl_dg Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 10:30
          > Szkoda czasu na czytanie i emocje.

          Też doszłam do tego samego wniosku po pierwszym akapicie.
        • slotna Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 12:06
          Oj tam emocje. Posmiac sie mozna.
        • edhelwen Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 21:48
          racja, szkoda czasu.
      • ananke666 Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 11:59
        Wypluj to! Zaraz tu przylezie!
        • ananke666 Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 12:00
          To było do Slotny, oczywiście...
          • slotna Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 12:07
            NJN? Niech przylezie, dobierze sobie stanik ;)
            • ananke666 Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 16:53
              slotna napisała:

              > NJN? Niech przylezie, dobierze sobie stanik ;)

              E, nikt tu nie zna chyba nic odpowiednio aseksualnego i dziewiczego.
              No chyba, że w końcu znajdzie się chętna na Doreen.
              • slotna Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 21:51
                E tam. Wlasnie moze sie zachwycic iloscia bazowych siermieznych golfow.
                • anna-pia Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 23:48
                  Wobec tego lepiej niech siedzi w domu, zacznie je kupować i zakłóci nam równowagę, sklepy zaczną sprowadzać więcej aseksów i znowu nie dostaniemy kolorowych.
                  Niech chodzi w 75B.
    • ederlezi1981 Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 02:23
      Przyjaciółka dzismi opowiadała o niedzielnym kazaniu i wątku "grzesznej ideologii gender".
    • maith Poleć lepiej coś, co warto czytać 22.09.11, 03:10
      A nie robisz reklamę jakiemuś bełkotowi.
    • maheda O, jakie fajne! 22.09.11, 07:44
      W końcu jakaś przeciwwaga do artykułów ostrych, wojujących feministek :-)

      Żeby istniała dyskusja - muszą być dwie strony o różnych poglądach.
      Świetnie, że istnieją też blogerki "z tej drugiej strony" w stosunku do obecnie panującego tryndu :-)
      • pinupgirl_dg Re: O, jakie fajne! 22.09.11, 10:29
        Niby tak, słyszałam opinie, że żeby mieć właściwy pogląd trzeba czytać i NIE, i Nasz Dziennik. Ja tak nie uważam, pewne rzeczy wpadają u mnie do kategorii "bzdury i kłamstwa". Jestem w tej kwestii sprawiedliwa, to jest niezależne od tego, po której stronie barykady są pisane.
        • maheda Re: O, jakie fajne! 22.09.11, 12:04
          Tyle, że - wg mnie - aby sobie wyrobić o niemal wszystkim własną opinię, warto zaznajomić się ze zdaniem różnych stron i różnymi stanowiskami.
          Inaczej istnieje zagrożenie, że opinia będzie mocno stronnicza i nieraz niesprawiedliwa.
          Widzę też, że wiele rzeczy, które uważałam za bzdury w wieku około 25 lat, teraz uważam za sensowne.
          Oraz staram się szanować fakt, że ktoś może mieć inne zdanie od mojego.
          Jak to mówią - prawda jest jak d... - każdy ma swoją. I żadna nie jest lepsza ani gorsza.
          • kis-moho Re: O, jakie fajne! 22.09.11, 12:48
            > Tyle, że - wg mnie - aby sobie wyrobić o niemal wszystkim własną opinię, warto
            > zaznajomić się ze zdaniem różnych stron i różnymi stanowiskami.

            Zdanie roznych stron owszem, ale to jednak nie znaczy, ze trzeba czytac kazda bzdure.
            • pinupgirl_dg Re: O, jakie fajne! 22.09.11, 17:18
              > Zdanie roznych stron owszem, ale to jednak nie znaczy, ze trzeba czytac kazda bzdure.

              Dokładnie :). Ja poprzestanę na Wyborczej i Tygodniku Powszechnym, jeśli mogę pozostać przy moim porównaniu. Kiedyś czytałam wszystko jak leci, im bardziej odjechane, tym lepiej. Teraz jednak wiem, że za krótko żyję, żeby poświęcać czas każdemu autorowi. Takie rzeczy traktuję jak tę przysłowiową kobietę z brodą - jak nie mam nic lepszego do roboty (a ostanio zwykle mam ciekawsze rzeczy), to można poczytać i się podziwować, może trochę pośmiać albo powspółczuć.
      • bebe.lapin Re: O, jakie fajne! 22.09.11, 12:27
        o rany, gdyby jakas feministka napisala tekst o z argumentami na proporcjonalnym poziomie i o proporcjonalnej sile razenia, ze to tak nazwe, naprawde potraktowano by ja jako uciekinierke z wariatkowa i jako antyspoleczna anarchistke w jednym.
        feministkom obrywa sie za o wiele lagodniejsze publikacje :)
        • butters77 Re: O, jakie fajne! 22.09.11, 18:38
          Jestem tego samego zdania - poziom naiwności argumentów pani Żuraw jest obezwładniający.

          Czytałam tylko pierwszy tekst - o kobietach, które realnie nie wpłynęły na naukę i sztukę - i pozostało mi wrażenie nieudanej, tendencyjnej rozprawki.

          Przytoczenie przypadkowych nazwisk twórców i naukowców nie jest jeszcze erudycją.
          • butters77 Brr, wcale nie fajne! 22.09.11, 18:38
            Korekta - musiałam zmienić tytuł, z którym się nie identyfikuję ;-)
    • ko_kartka Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 08:48
      Mnie się banan na twarzy zrobił, jak przeczytałam, że, cyt. "Mądry, wartościowy mężczyzna jest chlubą kobiety. Zaś jego wyższość intelektualna przyozdabia ją pełnym blaskiem, który wzbudza zazdrość u niewiast związanych z głupszymi od nich mężczyznami. I uwaga: jak pięknie jest gdy kobieta nie wie o czym mówi jej mężczyzna a podziwia sposób w jaki mówi!".

      Ale przyznam, trochę się tu zacukałam. Najważniejszą cechą mężczyzny jest piękna dykcja...? Pomijam ten intelekt, bo zdaje się, że autorkę poziomem intelektualnym przewyższa nawet noga stołowa.
      • mankencja Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 22:27
        > Ale przyznam, trochę się tu zacukałam. Najważniejszą cechą mężczyzny jest piękn
        > a dykcja...?

        i znajomość słów zakończonych na -cja, one tak pięknie brzmią
    • anna-pia Eee tam. 22.09.11, 09:12
      Pierwszy raz masz do czynienia z idiotką dumną z tego, że jest głupia? Niedouczoną, zazdrosną o sukcesy innych? Głupich, zawistnych facetów też nie brakuje.
      Dopisz tam rozsądny komentarz.
      • ananke666 Re: Eee tam. 22.09.11, 12:02
        Och, ona jest douczona. Zamiast patrzeć z nabożeństwem na pana męża - skończyła studia, publikuje i nawet chyba kandyduje do sejmu.
        • slotna Re: Eee tam. 22.09.11, 12:08
          Wlasnie to jest najzabawniejsze :) Jak z takim przekonaniem peroruje, ze kobieta powinna siedziec w domu i cicho.
          • anna-pia Re: Eee tam. 22.09.11, 13:09
            Gdyby była douczona, to by nie strzelała argumentem, że nie było kobiet na miarę takich twórców/badaczy, jak mężczyźni. Wiedziałaby, że po pierwsze, trochę ich było, a po drugie, czemu tak mało.
            • butters77 Re: Eee tam. 22.09.11, 18:39
              > Wiedziałaby, że po pierwsze, trochę ic
              > h było, a po drugie, czemu tak mało.

              Otóż to.
              • pinupgirl_dg Re: Eee tam. 22.09.11, 18:43
                > > Wiedziałaby, że po pierwsze, trochę ic
                > > h było, a po drugie, czemu tak mało.
                >
                > Otóż to.

                Ja też się pod tym podpisuję. Święte słowa.
        • anna-pia Re: Eee tam. 22.09.11, 13:14
          ananke666 napisała:

          > skończyła
          > studia, publikuje i nawet chyba kandyduje do sejmu.

          studia każda dziunia może skończyć, o ile wybierze takie, na które wystarcza IQ na poziomie średniej prędkości miejskiej
          publikuje - a ileż to chłamu się publikuje?
          kandyduje - cóż, jeśli prawdą jest, że średnia IQ w Polsce to ok. 107, to znaczy, ze większość społeczeństwa jest zdecydowanie głupsza ode mnie, więc niech i oni mają kogoś, kto w ich imieniu kandyduje (tylko niech nie wejdzie... tam idiotów nie potrzeba)
          • pierwszalitera Re: Eee tam. 22.09.11, 20:40
            anna-pia napisała:

            > kandyduje - cóż, jeśli prawdą jest, że średnia IQ w Polsce to ok. 107, to znacz
            > y, ze większość społeczeństwa jest zdecydowanie głupsza ode mnie, więc niech i
            > oni mają kogoś, kto w ich imieniu kandyduje (tylko niech nie wejdzie... tam idi
            > otów nie potrzeba)

            Ty tu nie obrażaj ludzi z przeciętną inteligencją, bo stanowią większość społeczeństwa i jakoś cywilizacja z tego powodu się nie wali. ;-) Pytanie moim zdaniem nie jest, jak inteligentna jest ta pani, tylko do kogo i w jakim celu kieruje te słowa. Dla pewnej grupy ludzi może brzmieć bowiem przekonywująco. Ja nie myślę, że ta pani jest głupia, ona stosuje tylko coś, co nazywa się populizm i w nosie ma, czy osoby o innych poglądach znajdą w jej tekście braki w argumentacji. Stara zasada mówi bowiem, że wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się kiedyś tam prawdą, albo inaczej, gdy rzuca się wystarczająco często błotem, to istnieje spora szansa, coś z niego na słuchaczach zostanie. To propagandowe chwyty stosowane już od zawsze w ideologicznej walce. Jak widzisz od Goebbelsa, który niskiego IQ na pewno nie miał, też można się czegoś nauczyć. ;-)))
            • roza_am Re: Eee tam. 22.09.11, 21:05
              Tyle, że populizm to broń obosieczna. Przyciąga zwolenników, ale równie silnie mobilizuje też przeciwników danych poglądów. A najbardziej tracą miłośnicy zrównoważonego środka.
            • anna-pia Re: Eee tam. 23.09.11, 00:08
              pierwszalitera napisała:

              > Ty tu nie obrażaj ludzi z przeciętną inteligencją, bo stanowią większość społe
              > czeństwa i jakoś cywilizacja z tego powodu się nie wali. ;-)

              Kołem napędowym cywilizacji są ludzie ponadprzeciętnie inteligentni, reszta tylko korzysta z rozwoju. Nie wali się dlatego, że przeciętni idą za inteligentnymi albo są przez nich ciągnięci, z różnym zresztą efektem.

              > Pytanie moim zdani
              > em nie jest, jak inteligentna jest ta pani, tylko do kogo i w jakim celu kieruj
              > e te słowa. Dla pewnej grupy ludzi może brzmieć bowiem przekonywująco.

              Są ludzie, dla których przekonujące są plotki w kolorowych magazynach.

              > Ja nie m
              > yślę, że ta pani jest głupia, ona stosuje tylko coś, co nazywa się populizm i w
              > nosie ma, czy osoby o innych poglądach znajdą w jej tekście braki w argumentac
              > ji. Stara zasada mówi bowiem, że wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się kie
              > dyś tam prawdą, albo inaczej, gdy rzuca się wystarczająco często błotem, to ist
              > nieje spora szansa, coś z niego na słuchaczach zostanie.

              Pani zapewne naczytała się angielskiej literatury z XIX wieku i powtarza tamtejsze ówczesne stereotypy.

              > To propagandowe chwyty
              > stosowane już od zawsze w ideologicznej walce. Jak widzisz od Goebbelsa, który
              > niskiego IQ na pewno nie miał, też można się czegoś nauczyć. ;-)))

              Samo IQ nie wystarcza, należy umieć wykorzystywać je tak, aby nikomu nie szkodzić, czego Goebbels jest zaprzeczeniem, więc jako przykład jest zupełnie nieadekwatny.
              • kis-moho Re: Eee tam. 23.09.11, 00:16
                > Kołem napędowym cywilizacji są ludzie ponadprzeciętnie inteligentni, reszta tyl
                > ko korzysta z rozwoju. Nie wali się dlatego, że przeciętni idą za inteligentnym
                > i albo są przez nich ciągnięci, z różnym zresztą efektem.

                Takim samym kolem napedowym sa ludzie, ktorzy dla tej cywilizacji pieka chleb, szyja buty, czy dbaja, zeby nikt w zimie nie zamarzl. Takze ten ponadprzecietny inteligent, bo on sam by za duzo nie ponapedzal.
                • anna-pia Re: Eee tam. 23.09.11, 11:35
                  kis-moho napisała:

                  > Takim samym kolem napedowym sa ludzie, ktorzy dla tej cywilizacji pieka chleb,
                  > szyja buty, czy dbaja, zeby nikt w zimie nie zamarzl. Takze ten ponadprzecietny
                  > inteligent, bo on sam by za duzo nie ponapedzal.

                  Nie, oni tylko trzymają cywilizację w całości, żeby ludzkość nie wymarła. Gdyby nie inteligentniejsi niż reszta, do dzisiaj zbieralibyśmy korzonki na sawannie.
                  W sumie to geniusze i przeciętni muszą koegzystować, obie strony ciągną korzyści z istnienia tych drugich, ale postęp zależy mimo wszystko od tych inteligentniejszych.
                  • kis-moho Re: Eee tam. 23.09.11, 11:59
                    > Nie, oni tylko trzymają cywilizację w całości, żeby ludzkość nie wymarła. Gdyby
                    > nie inteligentniejsi niż reszta, do dzisiaj zbieralibyśmy korzonki na sawannie

                    A mi sie zawsze wydawalo, ze postep bierze sie z doswiadczenia. Trzeba troche czasu poswiecic na zbieranie roznych korzonkow, zeby wiedziec, ktore sa lepsze, a ktore gorsze. A jeszcze lepiej pogadac z ludzmi z sasiedniej wsi, powymieniac doswiadczenia. Einstein moze spowodowac, ze ewentualnie rozne rzeczy nieco szybciej sie zmienia. Ja widze postep w masie doswiadczenia, a nie w jednym pomysle.
                    Ale o to mozemy sie spierac do konca swiata, z tego co wiem, zadna z nas nie jest historykiem. Moze jest jakis na sali? :o)
                    • turzyca Re: Eee tam. 23.09.11, 12:25
                      > A mi sie zawsze wydawalo, ze postep bierze sie z doswiadczenia. Trzeba troche c
                      > zasu poswiecic na zbieranie roznych korzonkow, zeby wiedziec, ktore sa lepsze,
                      > a ktore gorsze. A jeszcze lepiej pogadac z ludzmi z sasiedniej wsi, powymieniac
                      > doswiadczenia. Einstein moze spowodowac, ze ewentualnie rozne rzeczy nieco szy
                      > bciej sie zmienia. Ja widze postep w masie doswiadczenia, a nie w jednym pomysl
                      > e.
                      > Ale o to mozemy sie spierac do konca swiata, z tego co wiem, zadna z nas nie je
                      > st historykiem. Moze jest jakis na sali? :o)

                      Jest, jest. I zwroci uwage na to, ze istnieja odkrycia i wynalazki. Do odkrycia czesto specjalnej inteligencji nie potrzeba, raczej troche odwagi, ocierajacej sie czasem wrecz o glupote (co bedzie jak zjem te jagodki). Do wynalazkow potrzebna jest inteligencja - narzedzi uzywaja tylko najinteligentniejsze zwierzeta, ktore sa w stanie wymysle zastosowanie juz istniejacych rzeczy, a na dalszym etapie uformowac sobie potrzebne im narzedzia. I nie siegalabym az do Einsteina, korba, kolo, papier, druk, to sa proste rzeczy, ktore spowodowaly znaczny postep.
                      • kis-moho Re: Eee tam. 23.09.11, 12:30
                        > I nie siegalabym az do Einsteina
                        > , korba, kolo, papier, druk, to sa proste rzeczy, ktore spowodowaly znaczny pos
                        > tep.

                        Wlasnie o to mi chodzilo. Anna-pia napisala, ze:

                        > W sumie to geniusze i przeciętni muszą koegzystować, obie strony ciągną korzyści z
                        > istnienia tych drugich, ale postęp zależy mimo wszystko od tych inteligentniejszych.

                        A ja sie z tym nie zgodzilam, bo uwazam, ze do postepu potrzebny jest i ten, co zje dla draki jagodki, i ten, co wymysli wspomniany przez ciebie papier czy korbe, i co jakis czas i Einstein.
                        • turzyca Re: Eee tam. 23.09.11, 12:47

                          > A ja sie z tym nie zgodzilam, bo uwazam, ze do postepu potrzebny jest i ten, co
                          > zje dla draki jagodki, i ten, co wymysli wspomniany przez ciebie papier czy ko
                          > rbe, i co jakis czas i Einstein.

                          A o to juz mozemy sie spierac do upojenia, bo to juz kwestia przekonan i przykladania roznej wagi do rzeczy - wazniejsze jest jedzenie 5 zamiast 4 rodzajow jagodek czy wazniejsze jest zwiekszenie efektywnosci pracy?
                          I o to, czy wynalezienie korby bylo dostepne przecietnie inteligentnej malpie czy wynalazkiem na miare einsteinowskiej teorii wzglednosci - ja pamietam, ze korba to rzecz sredniowieczna, w antyku takiego prostego a tak zwiekszajacego wydajnosc pracy urzadzenia nie uzywano.
                          A w ogole to jako pendant do dyskusji narzuca mi sie ostatnia z "naukowych" ksiazek Pratchetta.
                          • kis-moho Re: Eee tam. 23.09.11, 12:56
                            > A o to juz mozemy sie spierac do upojenia, bo to juz kwestia przekonan i przykl
                            > adania roznej wagi do rzeczy - wazniejsze jest jedzenie 5 zamiast 4 rodzajow ja
                            > godek czy wazniejsze jest zwiekszenie efektywnosci pracy?

                            To jasne. Ja sie z racji wyksztalcenia (a raczej braku odpowiedniego) nie czuje na silach dyskutowac o szczegolach. Nie spodobalo mi sie natomiast takie postawienie sprawy, ze gdyby nie geniusze, to bysmy nadal jedli korzonki, a wiekszosc ludzi zapewnia cywilizacji jedynie przezycie, ale nie postep. Wydalo mi sie nieco niesprawiedliwe i przesadzone. Oczywiscie, ze sa wynalazki wazniejsze i mniej wazne z punktu widzenia postepu, ale tu pewnie by trzeba bylo dyskutowac o konkretnych przykladach.
                            • turzyca Re: Eee tam. 23.09.11, 14:47
                              W sumie to, do czego zaraz dojdzie ta dyskusja, nie lezy juz w obrebie historii, bo pewne zaleznosci latwiej ustalac eksperymentalnie. Np. w grupach malp.
                              www.polityka.pl/nauka/ekologia/1502933,1,malpy-prawie-jak-ludzie.read
                              Kim jest Imo dla swoich pobratymcow i w jaki sposob jej obecnosc zmienia zycie reszty? Czy do tego samego wyniku - bardzo czystych ziemniakow pozbawionych piasku - mozna bylo dojsc doswiadczeniem?
                              • kis-moho Re: Eee tam. 23.09.11, 16:43
                                > Kim jest Imo dla swoich pobratymcow i w jaki sposob jej obecnosc zmienia zycie
                                > reszty? Czy do tego samego wyniku - bardzo czystych ziemniakow pozbawionych pia
                                > sku - mozna bylo dojsc doswiadczeniem?

                                Pewnie nie mozna bylo do tego dojsc doswiadczeniem, ale czy Imo musial byc geniuszem, zeby wpasc na mycie ziemniakow? Moze byl po prostu ciekawski (co bedzie, jak zjem te jagodki?)?
                                Bardzo fajny artykul. Powinni go przeczytac ludzie, ktorzy nie widza problemu z trzymaniem malp w zoo...
                                • turzyca Re: Eee tam. 23.09.11, 17:52
                                  > Pewnie nie mozna bylo do tego dojsc doswiadczeniem, ale czy Imo musial byc geni
                                  > uszem, zeby wpasc na mycie ziemniakow? Moze byl po prostu ciekawski (co bedzie,
                                  > jak zjem te jagodki?)?

                                  Sama ciekawskosc by nie wystarczyla, bo oprocz przeprowadzenia eksperymentu trzeba jeszcze wyciagnac wnioski. Co bedzie jak wrzuce ziemniaka do wody? Ziemniak jest mokry i bez piasku. Czyli nie musze trzec ziemniaka, moge go zanurzyc w wodzie. Pytanie jak nazwac narzedzie, ktore pozwala komus na wyciagniecie takich wnioskow.

                                  Bo wg mnie Imo miala cechy, ktorych nie miala zasadnicza wiekszosc jej spolecznosci. Z tego dla mnie wynika, ze byla jednostka niezwykle utalentowana czyli jak mowi SJP geniuszem. Przy okazji uwazam, ze zgodnie z np. piagetowska definicja inteligencji mozna uznac, ze te cechy Imo mozna nazwac wysoka inteligencja. Tylko dzieki tym cechom jej spolecznosc mogla spozywac roznorodne pokarmy pozbawione piasku (bo wymyslila nie tylko mycie ziemniakow ale i plukanie pszenicy), co moim zdaniem mozna uznac za postep. Inne cechy, np. duza sprawnosc dloni ulatwiajaca wycieranie ziemniakow, ani doswiadczenie grupy nie umozliwily osiagniecia tego celu. I moje wyczucie podpowiada mi, ze sytuacja spolecznosci Imo nie jest wyjatkowa, ze praktycznie zawsze pojednycze jednostki obdarzone specyficznymi cechami rozwijaly nowe metody dzialania, tworzyly narzedzia, rozwiazywaly problemy, a dzieki kulturze ich dzialalnosc zmieniala na lepsze zycie calych spolecznosci. Tak wiec teza, ze to ponadprzecietnie inteligentni ciagna rozwoj jest na podstawie takich faktow do obronienia.
                                  Ja w kazdym razie nie jestem w stanie znalezc kontrprzykladu.

                                  Ale moje wnioski opieraja sie o moje rozumienie uzywanych terminow. Mysle, ze bedzie sie nam latwiej dyskutowac, jesli sprecyzujesz swoje definicje nastepujacych slow: inteligencja, geniusz, ciekawskosc, doswiadczenie oraz postep.
                                  • kis-moho Re: Eee tam. 23.09.11, 18:12
                                    > Ale moje wnioski opieraja sie o moje rozumienie uzywanych terminow. Mysle, ze b
                                    > edzie sie nam latwiej dyskutowac, jesli sprecyzujesz swoje definicje nastepujac
                                    > ych slow: inteligencja, geniusz, ciekawskosc, doswiadczenie oraz postep.

                                    Tez mi sie wydaje, ze ta dyskusja sie rozbija o definicje. Bo w pelni sie z toba zgadzam, ze Imo w pewnym sensie jest genialny, bo ma cechy, ktorych nie ma reszta jego spolecznosci, czy nazwiemy to ciekawoscia, czy nie, na pewno byl w stanie wyciagnac wnioski po wykapaniu ziemniaka. Nie wiem, czy inne malpy tych wnioskow by nie wyciagnely, czy po prostu nie przyszlo by im do glowy wsadzenie ziemniaka do wody. Tak czy inaczej Imo byl wyjatkowy.

                                    > moje wyczucie podpowiada mi, ze sytuacja spolecznosci Imo nie
                                    > jest wyjatkowa, ze praktycznie zawsze pojednycze jednostki obdarzone specyficzn
                                    > ymi cechami rozwijaly nowe metody dzialania, tworzyly narzedzia, rozwiazywaly p
                                    > roblemy, a dzieki kulturze ich dzialalnosc zmieniala na lepsze zycie calych spo
                                    > lecznosci.

                                    No wlasnie zastanawiam sie, czy naprawde tak jest, ze pomysly pojedynczych jednostek licza sie bardziej niz doswiadczenie grupy? Ale przyznaje, ze nie mam szczegolnie silnych argumentow poza "wydaje mi sie, ze nie"...
                                    • turzyca Re: Eee tam. 23.09.11, 19:45
                                      > iemniaka do wody. Tak czy inaczej Imo byl wyjatkowy.

                                      No ja Cie prosze, Imo jak kazdy geniusz - Kopernik, Einstein, MSC - byla kobieta.

                                      > No wlasnie zastanawiam sie, czy naprawde tak jest, ze pomysly pojedynczych jedn
                                      > ostek licza sie bardziej niz doswiadczenie grupy? Ale przyznaje, ze nie mam szc
                                      > zegolnie silnych argumentow poza "wydaje mi sie, ze nie"...

                                      Powiedzialabym, ze doswiadczenie grupy to ewolucja, pojedyncze jednostki to rewolucja. Doswiadczenia grupy pozwalaja nosic wode jak najefektywniej, jednostka wymysla Q-drum: www.qdrum.co.za/image-gallery
                                      • kis-moho Re: Eee tam. 24.09.11, 01:08
                                        > No ja Cie prosze, Imo jak kazdy geniusz - Kopernik, Einstein, MSC - byla kobiet
                                        > a.

                                        Faktycznie, stoi jak byk w pierwszym zdaniu. Nie mam nic na swoja obrone :o)
              • pierwszalitera Re: Eee tam. 23.09.11, 00:25
                anna-pia napisała:

                > Kołem napędowym cywilizacji są ludzie ponadprzeciętnie inteligentni, reszta tyl
                > ko korzysta z rozwoju. Nie wali się dlatego, że przeciętni idą za inteligentnym
                > i albo są przez nich ciągnięci, z różnym zresztą efektem.

                Tu możemy polemizować, bo ktoś te pomysły "inteligencji" musiał realizować. Nie mówiąc już o tym, że genialność leży często blisko obłędu i produkuje nie tylko konstruktywne myśli.


                > Są ludzie, dla których przekonujące są plotki w kolorowych magazynach.

                Ja bym powiedziała, że rozrywkowe i nie wiem, dlaczego na przykład nauka języków obcych miałaby być lepszą zabawą.


                > Pani zapewne naczytała się angielskiej literatury z XIX wieku i powtarza tamtej
                > sze ówczesne stereotypy.

                Twierdzeniem, że jakaś myśl jest z przeszłej epoki, nie zmniejszysz niebezpieczeństwa, że może stać się znowu aktualna.

                > Samo IQ nie wystarcza, należy umieć wykorzystywać je tak, aby nikomu nie szkodz
                > ić, czego Goebbels jest zaprzeczeniem, więc jako przykład jest zupełnie nieadek
                > watny.

                O, jeżeli chodzi o propagandę i umiejętność manipulacji, to Goebbels na pewno nie zawiódł. Nie dyskutujemy tu też o tym, czy komuś zaszkodził, bo ta pani od artykułu też sobie tego pytania nie stawia.
                • anna-pia Re: Eee tam. 23.09.11, 11:32
                  pierwszalitera napisała:

                  > anna-pia napisała:
                  >
                  > > Kołem napędowym cywilizacji są ludzie ponadprzeciętnie inteligentni, resz
                  > ta tyl
                  > > ko korzysta z rozwoju. Nie wali się dlatego, że przeciętni idą za intelig
                  > entnym
                  > > i albo są przez nich ciągnięci, z różnym zresztą efektem.
                  >
                  > Tu możemy polemizować, bo ktoś te pomysły "inteligencji" musiał realizować. Nie
                  > mówiąc już o tym, że genialność leży często blisko obłędu i produkuje nie tylk
                  > o konstruktywne myśli.

                  Napisałam: przeciętni idą za inteligentnymi, czyli realizuja ich pomysły albo udowadniają, że na razie nie nadają się do realizacji. Nie ma o czym dyskutować.

                  > > Są ludzie, dla których przekonujące są plotki w kolorowych magazynach.
                  >
                  > Ja bym powiedziała, że rozrywkowe i nie wiem, dlaczego na przykład nauka językó
                  > w obcych miałaby być lepszą zabawą.

                  Dla mnie są nudne. Ostatni magazyn tzw. damski miałam w rękach ze 3 lata temu i nie tęsknię.

                  > > Pani zapewne naczytała się angielskiej literatury z XIX wieku i powtarza
                  > tamtej
                  > > sze ówczesne stereotypy.
                  >
                  > Twierdzeniem, że jakaś myśl jest z przeszłej epoki, nie zmniejszysz niebezpiecz
                  > eństwa, że może stać się znowu aktualna.

                  Ale lepiej sobie z tym niebezpieczeństwem poradzę, bo wiem, jakie kiedyś to miało efekty.

                  > > Samo IQ nie wystarcza, należy umieć wykorzystywać je tak, aby nikomu nie
                  > szkodz
                  > > ić, czego Goebbels jest zaprzeczeniem, więc jako przykład jest zupełnie n
                  > ieadek
                  > > watny.
                  >
                  > O, jeżeli chodzi o propagandę i umiejętność manipulacji, to Goebbels na pewno n
                  > ie zawiódł. Nie dyskutujemy tu też o tym, czy komuś zaszkodził, bo ta pani od a
                  > rtykułu też sobie tego pytania nie stawia.

                  Ona chyba w ogóle niczego nie stawia ;p
          • madzioreck Re: Eee tam. 22.09.11, 21:32
            > kandyduje - cóż, jeśli prawdą jest, że średnia IQ w Polsce to ok. 107, to znacz
            > y, ze większość społeczeństwa jest zdecydowanie głupsza ode mnie, więc niech i
            > oni mają kogoś, kto w ich imieniu kandyduje (tylko niech nie wejdzie... tam idi
            > otów nie potrzeba)

            Ach tak... od jakiego IQ nie jest się "idiotą"...?
            • turzyca Re: Eee tam. 22.09.11, 21:48
              > Ach tak... od jakiego IQ nie jest się "idiotą"...?

              A wedlug jakiej skali? ;)
              pl.wikipedia.org/wiki/Niepe%C5%82nosprawno%C5%9B%C4%87_intelektualna_w_stopniu_znacznym
              Pokusilabym sie, ze czarno-bialosc wizji swiata tej pani i wyobrazenia o zyciu - ach ten ksiaze, co mu zbroje bede polerowac i machac chusteczka - jest na poziomie 6 latki... :P
              • turzyca errata 22.09.11, 21:50
                Cos mi zezarlo, mialo byc:
                Pokusilabym sie o twierdzenie, ze czarno-bialosc wizji
              • madzioreck Re: Eee tam. 22.09.11, 22:02
                > A wedlug jakiej skali? ;)

                No o to to zapytaj Annę-pię, a nie mnie, ale wg jej skali ci "głupsi" od niej to idioci...
                • kis-moho Re: Eee tam. 22.09.11, 22:09
                  > No o to to zapytaj Annę-pię, a nie mnie, ale wg jej skali ci "głupsi" od niej t
                  > o idioci...

                  Anna-pia chyba nie to miala na mysli, bo to dosc malo pochlebne stwierdzenie, gdyby sie nad nim dokladniej zastanowic.
                  • madzioreck Re: Eee tam. 22.09.11, 22:11
                    Nie wiem, co kto ma na myśli, czytam, co napisane.... ale może jestem za mało inteligentna, żeby właściwie zrozumieć.
                    • kis-moho Re: Eee tam. 22.09.11, 22:15
                      Madziorek, ja sobie troszke zartuje. Gdyby Anna-pia napisala, ze wszyscy glupsi od niej to idioci, to by znaczylo, ze uwaza, ze sama jest niejako "na granicy" glupoty. Dlatego nie wydaje mi sie, ze to miala na mysli.
                      Szutki takie, nie moglam sie oprzec.
            • anna-pia Re: Eee tam. 22.09.11, 22:13
              madzioreck napisała:

              > Ach tak... od jakiego IQ nie jest się "idiotą"...?

              O ile pamiętam, to chyba od 50 czy 70. "Idiota" odnosi się do pani ałtoressy artykółu (ortografia zamierzona), w sejmie zdecydowanie jej nie chcę. Pisać bzdury może, jeśli harlekiny się publikuje, to czemu nie ją?
              • madzioreck Re: Eee tam. 22.09.11, 22:18
                No dobra. Tylko niepotrzebnie wmieszałaś to IQ. Idiotka można być bez względu na możliwosci intelektualne.
                • anna-pia Re: Eee tam. 22.09.11, 23:34
                  Niestety, piszę skrótowo i upycham za dużo informacji w jednym zdaniu. Mea culpa, na emeryturze pójdę na kurs ładnego pisania ;)
                • indigo-rose Re: Eee tam. 23.09.11, 02:17
                  IQ było w ten dyskurs wmieszane od początku:
                  "Nie jesteśmy, drogie panie, geniuszami – i całe szczęście! Jesteśmy kobietami – tym, co zostało stworzone, by być upiększeniem i ostoją dla geniusza! Nie rozumiemy, że posiadanie mniejszego IQ nie świadczy o mniejszej wartości osoby? Nie? No właśnie.."

                  W takim razie przy moim IQ to ja powinnam nieszczęśliwą samotną babą być, ewentualnie szukać partnera w Mensie. A już na pewno nie mam prawa być dumną ze swojego faceta, bo żeby docenić jego intelekt, musiałabym być głupsza. No i on czasem mówi, że jest dumny ze mnie, jak mi dobrze na studiach idzie. Na pewno kryptogej. Wybaczcie ten zalew jadu, ale wydaje mi się, że ta panna wylewa frustracje i próbuje sama sobie coś wmówić, bo jej w teście nie wyszło tyle intelektu, ile by chciała.

                  Nas uczyli teorii 50/50, nie pamiętam czyjej, że inteligencja jest w połowie wrodzona, w połowie nabyta. Ponoć potwierdzone doświadczalnie. Moje doświadczenie z kolei mówi, że IQ nie przekłada się na chęć do roboty ani na śmiałość i łatwość radzenia sobie w życiu, więc jest nieco przereklamowane.
              • pierwszalitera Re: Eee tam. 22.09.11, 22:43
                anna-pia napisała:

                > O ile pamiętam, to chyba od 50 czy 70. "Idiota" odnosi się do pani ałtoressy ar
                > tykółu (ortografia zamierzona), w sejmie zdecydowanie jej nie chcę.

                Inteligencja to sprawa wrodzona i nikt sobie jej nie wybiera. Wysoka inteligencja nie jest więc powodem do dumy, bo na nią sobie niczym nie zapracowałaś i w dodatku o niczym nie świadczy, a na pewno nie o tym, jak sobie radzimy w życiu. Istnieje też coś takiego jak rozkład Gaussa i trudno by każdy miał IQ ponad 120. W ogóle nie wiem, po co mieszasz w to wszystko inteligencję i IQ, bo autorka artykułu na pewno na niskie IQ nie cierpi, a elitarnym wywyższaniem się oddajesz jej tylko przysługę, bo wysyłasz ludzi na barykady. Być może właśnie tego właśnie chciała, z jednej strony aroganckie wykształciuchy, feministyczne babochłopy, a z drugiej ona i jej zrozumienie dla "maluczkich" i tych bez "nowoczesnych" ambicji. To tylko próba skłócenia narodu, zaostrzenie istniejących frontów, a ty wyjeżdżając na "głupaków" z IQ 107 dałaś się na to nabrać.
                • jul-kaa Re: Eee tam. 22.09.11, 22:51
                  pierwszalitera napisała:
                  > Inteligencja to sprawa wrodzona i nikt sobie jej nie wybiera. Wysoka inteligenc
                  > ja nie jest więc powodem do dumy, bo na nią sobie niczym nie zapracowałaś i w d
                  > odatku o niczym nie świadczy, a na pewno nie o tym, jak sobie radzimy w życiu.

                  Inteligencję (wg Spaermana) dzielimy na płynną i skrystalizowaną. Płynna to ta wrodzona, zdeterminowana biologicznie, skrystalizowana zaś to właśnie to, co z naszymi wrodzonymi możliwościami w życiu zrobiliśmy. Skrystalizowana jest dużo bardziej zależna od kultury, otoczenia, ale także od naszych własnych wyborów i własnej pracy.
                  A jedna z powszechniej uznanych koncepcji inteligencji mówi, że jest to właśnie wynikająca z umiejętności do postrzegania i analizy rzeczywistości zdolność adaptacji, czyli po prostu to, jak radzimy sobie w życiu.
                  • pierwszalitera Re: Eee tam. 22.09.11, 23:14
                    jul-kaa napisała:

                    > Inteligencję (wg Spaermana) dzielimy na płynną i skrystalizowaną.

                    Nie musisz robić mi wykładów o inteligencji, bo to niczego nie wnosi do dyskusji. Bo wtedy musiałbyśmy zacząć od tego, co w ogóle wyraża IQ (czyli co mierzy test na IQ) i jakie ma to praktyczne znaczenie dla ludzkiego życia. Zresztą bez pewnych genetyczynych predyspozycji niczego nie skrystalizujesz i dobrze wiemy też, że największe znaczenie dla rozwoju naszych talentów mają wczesne lata naszego życia i tu nie każdy może sobie wybrać, w jaki sposób był pobudzany i wspierany. IQ mierzonego w dorosłym życiu wiele już nie zmienimy i jego wysokość nie jest, a przynajmniej nie powinna być powodem do dyskryminacji i elitarnego myślenia. Gdyby anna- pia zamiast o niskim IQ pisała o niskim stanie konta w banku, to byś pewnie protestowała, że wyśmiewa się z biedniejszych, ale po IQ poniżej pewnej liczby można sobie pojeździć?
                    • jul-kaa Re: Eee tam. 22.09.11, 23:21
                      pierwszalitera napisała:
                      > Nie musisz robić mi wykładów o inteligencji, bo to niczego nie wnosi do dyskusji

                      Wnosi jedynie naprostowanie podawanej przez Ciebie nieprawdy, a to wg mnie dość istotna kwestia.
                      • pierwszalitera Re: Eee tam. 22.09.11, 23:28
                        jul-kaa napisała:

                        > Wnosi jedynie naprostowanie podawanej przez Ciebie nieprawdy, a to wg mnie dość
                        > istotna kwestia.

                        Weź mnie nie rozśmieszaj. Tym razem nie mam ochoty na durną dyskusję.
                        • anna-pia Re: Eee tam. 22.09.11, 23:36
                          pierwszalitera napisała:

                          > Weź mnie nie rozśmieszaj. Tym razem nie mam ochoty na durną dyskusję.

                          To po co zaczynasz? Julka napisała rzeczowo, a ty zaraz podskakujesz. Coś niewygodnego napisała?
                          • pierwszalitera Re: Eee tam. 22.09.11, 23:45
                            anna-pia napisała:

                            > To po co zaczynasz? Julka napisała rzeczowo, a ty zaraz podskakujesz. Coś niewy
                            > godnego napisała?

                            Nie rzucam się po prostu na każde słowo, jak ty i julka, i z litości nie napisałam, że podziału na inteligencję płynną i skrystalizowaną dokonał nie Spearman, a Cattell. To po pierwsze. Po drugie w psychologii nie ma zgodności, co do tego, który z tych czynników jest silniejszy. W ostatnich latach podkreśla się znaczenie determinacji biologicznej, wpływ otoczenia na inteligencję stał się mniej modny. ;-) A po trzecie, zauważyłam, że julka zignorowała moje merytoryczne argumenty i prowokuje przeciąganie sił. Jak jej się nudzi, niech spróbuje u kogoś innego. ;-)
                            • jul-kaa Re: Eee tam. 22.09.11, 23:53
                              pierwszalitera napisała:
                              > z litości nie napisa
                              > łam, że podziału na inteligencję płynną i skrystalizowaną dokonał nie Spearman,
                              > a Cattell.

                              Odwrotnie, Cattel rozwijał teorię Spaermana.

                              Jestem bardzo ciekawa, co to znaczy "z litości". Ja nie traktuję emocjonalnie faktów, więc jeśli napiszę coś niezgodnego z prawdą, to możesz mi to śmiało wytknąć, nie będę reagować przesadnie i Tobie również takie zachowanie polecam.
                              • pierwszalitera Re: Eee tam. 23.09.11, 00:06
                                jul-kaa napisała:

                                > Odwrotnie, Cattel rozwijał teorię Spaermana.

                                O matko i córko. Spaerman nie pisał o inteligencji płynnej i skrystalizowanej, to wymyślił sobie Cattel, na podstawie spearmanowskich faktorów s. Spearman nie potrafił zresztą udowodnić niezależności tych s od generalnego faktoru g. Daj sobie spokój julka, ja posiadam porządny dyplom z psychologii i nie zależy mi udowadnianiu, która z nas jest w tej dziedzinie lepsza, to nikogo tu nie interesuje.
                                • jul-kaa Re: Eee tam. 23.09.11, 00:20
                                  pierwszalitera napisała:
                                  > na podstawie spearmanowskich faktorów s.

                                  Chyba czynnika g. Coś Ci dzwoni, ale nie wiesz dokładnie gdzie :)
                                  • pierwszalitera Re: Eee tam. 23.09.11, 00:28
                                    jul-kaa napisała:

                                    > Chyba czynnika g. Coś Ci dzwoni, ale nie wiesz dokładnie gdzie :)

                                    Aaa, a teraz udajemy, że przeczytanie i połączenie w logiczną całość dwóch kolejnych zdań w jednym tekście jest za trudne?
                                    • anna-pia Re: Eee tam. 23.09.11, 11:51
                                      Nie wstydź się, że czegoś nie wiesz, mamy XXI wiek, nie da się wiedzieć wszystkiego. Julka na pewno ci wybaczy.
                • anna-pia Re: Eee tam. 22.09.11, 23:43
                  To jest forum Madzioreck, jak jej się nie spodoba to, co piszę, to mi napisze maila, i wtedy mogę się dostosować.
                  Skłócaniem narodu się nie martw, Polacy sami sobie świetnie radzą i zawsze znajdą powód do kłótni, nie ten, to inny.
                  • pierwszalitera Re: Eee tam. 22.09.11, 23:47
                    anna-pia napisała:

                    > To jest forum Madzioreck, jak jej się nie spodoba to, co piszę, to mi na
                    > pisze maila, i wtedy mogę się dostosować.

                    To trzeba było od razu na prywatną pocztę do Madzioreck, nie byłoby publicznie wyrażonej opinii i nie byłoby dyskusji. ;-)
                    • anna-pia Re: Eee tam. 23.09.11, 11:45
                      To jest forum, moja droga, i każda ma prawo pisać, co jej się podoba. A jestem tu zdecydowanie dłużej niż ty ;p
                      • pierwszalitera Re: Eee tam. 23.09.11, 12:06
                        anna-pia napisała:

                        > To jest forum, moja droga, i każda ma prawo pisać, co jej się podoba.

                        Dokładnie to chciałam wyrazić. Nie jestem jednak twoja droga, więc nie zapędzaj się z czułościami.

                        > A jestem tu zdecydowanie dłużej niż ty ;p

                        I co z tego dokładnie wynika? Niedowartościowana jesteś? Jak nie wysokie IQ, to prawo pierwszeństwa na forum? Być może zabawki masz jeszcze ładniejsze od innych? ;-)
                        • anna-pia Re: Eee tam. 23.09.11, 15:12
                          pierwszalitera napisała:

                          > anna-pia napisała:
                          >
                          > > To jest forum, moja droga, i każda ma prawo pisać, co jej się podoba.
                          >
                          > Dokładnie to chciałam wyrazić. Nie jestem jednak twoja droga, więc nie
                          > zapędzaj się z czułościami.

                          Nie interpretuj wszystkiego tak dosłownie :D
    • helenka333 ona tak serio? 22.09.11, 12:18
      Feministką to ja bynajmniej nie jestem, ale tego nie ogarniam...
      • bebe.lapin Re: ona tak serio? 22.09.11, 12:30
        eee, takie poglady nie sa bynajmniej ewenementem w pewnych kregach, ale nie wywolujmy wilka z lasu ;)
        ja tylko nie rozumiem kobiet, ktore sie z usmiechem pod tym podpisuja, bo ze sa mezczyzni, ktorzy bronia swojej uprzywilejowanej pozycji, to nic dziwnego.
        • myff Re: ona tak serio? 22.09.11, 12:59
          "Miast dążyć do doskonalenia siebie przy kimś mądrzejszym, wybiera sobie przygłupa, który podziwia jej mądrość. Niesamowita plątanina nieporozumień.." no to jak można doskonalić bardziej głupotę? powtarzać sobie co dzień jaka jestem głupia, jakie to szczęście, że przynajmniej mój mąż jest nieco mądrzejszy? Zapewne odcięcie się od słowa pisanego- tych strasznych pisemek i książek pozwoli na zubożenie słownictwa i pewne nienadążanie za sytuacją na świecie w kraju...bo tv też kłamie i nie pozwala doskonalić swojej ciemnoty.

          Tak, jest kobiety won ze szkół!
          Mahedo, pewnie masz rację, że nie ma prawd lepszych i gorszych, ale ta kobieta się za galopowała. Żeby nie szukać daleko Skłodowska Curie i jej genialne córki Virginia Woolf, Szymborska, Clinton, Rice (Condolizza), Cheryll Sandberg, nawet Ty- to są idiotki zazdrosne o penisa? One nie zrobiły NIC? Skąd ten ból i niechęć do kobiet, które chcą być inne? Takie "niekobiece" Skoro i tak jako jakoby gorsze, głupsze mniej uzdolnione nie są żadnym "zagrożeniem" dla tych geniuszy. Czy rzeczywiście zabierają mężczyznom pracę? Skoro są tak beznadziejne, to mężczyźni i tak je wygryzą- ot, ewolucja i przetrwa najsilniejszy. Więc skąd ten lęk? O co?

          I tak na sam koniec, widziała gdzieś która te legendarne feministki palące staniki? Bo ja nie.
          Kuchnia- ogród ziemskich rozkoszy:)
          • ananke666 Re: ona tak serio? 22.09.11, 13:11
            > I tak na sam koniec, widziała gdzieś która te legendarne feministki palące stan
            > iki? Bo ja nie.

            Ja tak. Kiedy już kupiły lepsze.

            (No dooobra, nie paliły, tylko z nienawiścią podziabały i wyrzuciły).
      • nick_pacynka Re: ona tak serio? 22.09.11, 16:09
        Jako osoba mająca kiedyś styczność z panią Magdą wypowiem się ze specjalnego nicka :-) Mam nadzieję, że zrozumiecie - choć jak PIS dojdzie do władzy to i tak będą mnie mogli namierzyć po IP i wyląduję w mamrze ;-)
        Od jakiegoś czasu w gronie osób, które ją kiedyś znały toczy się dyskusja, czy jej wyprano mózg, czy też skrzętnie ukrywała swoje poglądy, bo nic nie zapowiadało tego, co ostatnio czytam. Wydawała się normalna i niegłupia (tak, wiem, najczęściej się to słyszy o seryjnych mordercach - to taki sympatyczny człowiek). Dlatego najwięcej głosów zyskuje opinia, że to czyste kunktatorstwo polityczne. Chce dziewczyna zrobić karierę, więc wypisuje rzeczy, dzięki którym będzie o niej w mediach głośno i będzie wyrazista i zapamiętana. Gdyby nie te teksty, to kto by o niej usłyszał? Byłaby jednym z aniołków z plakatu, ewentualnie mignęłaby w Wiadomościach czy Faktach obok prezesa.

        Mogą zagłosować na nią ludzie, którzy co prawda nie mają aż tak radykalnych poglądów, ale denerwują ich feministki i sam fakt, że kobiety żądają dla siebie szacunku. Skoro jest kobieta, która wręcz namawia do tego, by nią pomiatać, to znaczy, że to feministki są dziwne i trzeba popierać "normalne i naturalne" poglądy.

        Tak więc oburzanie się na te wypociny nie ma sensu, bo pani M. i tak w nie nie wierzy. Popieram Pierwsząliterę i Pinupgirl:
        > Szkoda czasu na czytanie i emocje. Przecież to propagandowy bełkot. Psy, a racz
        > ej suki szczekają, a karawana idzie sobie dalej... ;-)
        • bebe.lapin Re: ona tak serio? 22.09.11, 18:02
          osobiscie wisi mi jednostkowa kariera tej pani, ale to, co robi, jest dosc szkodliwe spolecznie.
        • butters77 OT 22.09.11, 18:41
          Cudowny nick, roześmiałam się :-)
        • helenka333 Re: ona tak serio? 23.09.11, 18:19
          To też właśnie się zastanawiałam czy ta Pani tak 'serio', bo myślałam, że to albo jakaś prowokacja, albo ukryta ironia, której nie wychwyciłam bo mi się zwyczajnie nie chciało tego dalej czytać...albo właśnie tekst pisany w jakimś bardzo konkretnym celu. Tylko mnie przeraża to, że jeśli ona to pisze nawet nie z prawdziwego, wewnętrznego przekonania tylko po coś, to pisze to dla kogoś, że są kobiety, które tak właśnie myślą...
          • ko_kartka Re: ona tak serio? 24.09.11, 22:57
            helenka333 napisała:


            > Tylko mnie przeraża to, że jeśli ona to pisze nawet nie z pra
            > wdziwego, wewnętrznego przekonania tylko po coś, to pisze to dla kogoś, że są k
            > obiety, które tak właśnie myślą...

            Ależ do licha ciężkiego, SĄ TAKIE KOBIETY. Może mają niskie IQ, może są po lobotomii, gdzie pozbawiono je ambicji lub zwyczajnie urodziły się jakoś uszkodzone, ale istnieją. Takie, co to chcą księcia i jego zbroi do polerowania. To co, w planach jakieś krucjaty a'la dwunastowiecze w celu ich nawrócenia, czyli wybicia co do nogi...?

            A nie łaska nie przerażać się i świecić po prostu własnym przykładem, aż coś dotrze do tych uszkodzonych móżdżków? Wojujący feminizm nie jest atrakcyjny i chociaż autorka wzbudza we mnie jeno śmiech, to drugie dno wyraźnie ukazuje, że kobiety zwyczajnie boją się postawy "albo jesteś feministką albo nie jesteś kobietą" i tutaj tkwi to nieprzyjemne ziarno prawdy.
            • slotna Re: ona tak serio? 24.09.11, 23:16
              > Ależ do licha ciężkiego, SĄ TAKIE KOBIETY. Może mają niskie IQ, może są po lobo
              > tomii, gdzie pozbawiono je ambicji lub zwyczajnie urodziły się jakoś uszkodzone
              > , ale istnieją. Takie, co to chcą księcia i jego zbroi do polerowania. To co, w
              > planach jakieś krucjaty a'la dwunastowiecze w celu ich nawrócenia, czyli wybic
              > ia co do nogi...?

              Aha, nawrocenia tych, ktore mysla, ze kazda kobieta tak powinna.

              Ja tam swietnie sie nadaje na kure domowa i nie mam z tym problemu. Mialabym, gdyby to byla dla mnie jedyna opcja zyciowa, jesli nie faktycznie, z przymusem bezposrednim, to chocby socjalnie.
              • ko_kartka Re: ona tak serio? 24.09.11, 23:33
                slotna napisała:

                >
                > Aha, nawrocenia tych, ktore mysla, ze kazda kobieta tak powinna.

                Ale wiesz... Zasadniczo to każda feministka myśli, że KAŻDA kobieta powinna myśleć tak, jak ona... To co, wracamy do krwawych krucjat jednak...?

                > Ja tam swietnie sie nadaje na kure domowa i nie mam z tym problemu. Mialabym, g
                > dyby to byla dla mnie jedyna opcja zyciowa, jesli nie faktycznie, z przymusem b
                > ezposrednim, to chocby socjalnie.

                Ale feministki mają z tym problem. Jesteś kobietą, jesteś feministką. Znasz to skądś? Bo ja z tego forum właśnie.
                • azymut17 Re: ona tak serio? 24.09.11, 23:45
                  ko_kartka napisała:

                  > slotna napisała:
                  >
                  > >
                  > > Aha, nawrocenia tych, ktore mysla, ze kazda kobieta tak powinna.
                  >
                  > Ale wiesz... Zasadniczo to każda feministka myśli, że KAŻDA kobieta powinna myś
                  > leć tak, jak ona... To co, wracamy do krwawych krucjat jednak...?
                  >
                  Zasadniczo to każda feministka myśli, że KAŻDA kobieta powinna mieć wybór swojej drogi życiowej i prawo spędzenia całego dnia na polerowaniu zbroi, jeśli jest to jej świadomy wybór, a nie przymus. I nikt, ani facet, ani druga kobieta, feministka czy nie, nie może decydować za nią.

                  > > Ja tam swietnie sie nadaje na kure domowa i nie mam z tym problemu. Miala
                  > bym, g
                  > > dyby to byla dla mnie jedyna opcja zyciowa, jesli nie faktycznie, z przym
                  > usem b
                  > > ezposrednim, to chocby socjalnie.
                  >
                  > Ale feministki mają z tym problem.

                  A skąd pomysł, że mają z tym problem? Ja jako feministka nie mam :-)
                  • ko_kartka Re: ona tak serio? 24.09.11, 23:57
                    azymut17 napisała:

                    > ko_kartka napisała:
                    >
                    > >
                    > Zasadniczo to każda feministka myśli, że KAŻDA kobieta powinna mieć wybór swoje
                    > j drogi życiowej i prawo spędzenia całego dnia na polerowaniu zbroi, jeśli jest
                    > to jej świadomy wybór, a nie przymus. I nikt, ani facet, ani druga kobieta, fe
                    > ministka czy nie, nie może decydować za nią.

                    Ależ mnie też o to chodzi, dokładnie. I autorce artykułu też dokładnie o to chodzi. Te wszystkie: "nie dajcie sobie wmówić" w przytoczonym artykule obecne o tym świadczą, nieprawdaż...? Autorka zwalnia z obowiązku obwiniania się wszystkie te kobiety, które nie czują powołania w kierunku zdobycia najmarniej doktoratu, żeby udowodnić innym kobietom, że siedzą w garach z własnego wyboru, a nie z przymusu... To kuszące, naprawdę, nawet dla kobiety z IQ powyżej 50.

                    > > Ale feministki mają z tym problem.
                    >
                    > A skąd pomysł, że mają z tym problem? Ja jako feministka nie mam :-)

                    Z całym szacunkiem dla ważkości Twojej opinii, nie uwierzę, póki nie zobaczę manify pt.: "Kobiety mają prawo polerować zbroję!!!" ;)
                    • slotna Re: ona tak serio? 25.09.11, 00:02
                      > Autorka zwalnia z obowiązku obwiniania się wszystki
                      > e te kobiety, które nie czują powołania w kierunku zdobycia najmarniej doktorat
                      > u, żeby udowodnić innym kobietom, że siedzą w garach z własnego wyboru, a nie z
                      > przymusu...

                      Pierwsze slysze, zebym musiala sie obwiniac i cokolwiek udowadniac.

                      > Z całym szacunkiem dla ważkości Twojej opinii, nie uwierzę, póki nie zobaczę ma
                      > nify pt.: "Kobiety mają prawo polerować zbroję!!!" ;)

                      Aha, i dlaczego Nergal nie podarl Koranu...
                      • ko_kartka Re: ona tak serio? 25.09.11, 00:24
                        slotna napisała:
                        >
                        > Aha, i dlaczego Nergal nie podarl Koranu...

                        Ja tu akurat widzę warunkowanie kulturowe, ale może jednak zapytam, na wszelki wypadek, bo nie jestem na bieżąco: hę?!
                        • slotna Re: ona tak serio? 25.09.11, 00:48
                          > Ja tu akurat widzę warunkowanie kulturowe, ale może jednak zapytam, na wszelki
                          > wypadek, bo nie jestem na bieżąco: hę?!

                          Takie skojarzenie. Pytasz dlaczego feministki nie walcza o cos, co istnieje, a od paru dni wszedzie widze pytanie czemu Nergal nie walczy z czyms, co mu nie przeszkadza.
                    • azymut17 Re: ona tak serio? 25.09.11, 11:40
                      o_kartka napisała:

                      > azymut17 napisała:
                      >
                      > > ko_kartka napisała:
                      > >
                      > > >
                      > > Zasadniczo to każda feministka myśli, że KAŻDA kobieta powinna mieć wybór
                      > swoje
                      > > j drogi życiowej i prawo spędzenia całego dnia na polerowaniu zbroi, jeśl
                      > i jest
                      > > to jej świadomy wybór, a nie przymus. I nikt, ani facet, ani druga kobiet
                      > a, fe
                      > > ministka czy nie, nie może decydować za nią.
                      >
                      > Ależ mnie też o to chodzi, dokładnie. I autorce artykułu też dokładnie o to cho
                      > dzi.

                      Chyba czytałyśmy inne teksty. W zalinkowanym stoi jak byk:
                      "Miejscem kobiety jest dom. Dobra literatura, poezja (pisana przez mężczyznę), ukochane dziecko. Tam może się rozwijać, tam realizować i stamtąd zmieniać świat."
                      I takiemu decydowaniu za mnie się sprzeciwiam i tego nigdy nie zaakceptuję. Potrafię sama stwierdzić, gdzie jest moje miejsce, czy tego też wespół z autorką artykułu mi zabraniasz?

                      > Z całym szacunkiem dla ważkości Twojej opinii, nie uwierzę, póki nie zobaczę ma
                      > nify pt.: "Kobiety mają prawo polerować zbroję!!!" ;)

                      Na pewno wujek gugiel coś by znalazł, bo sama tego nie wymyśliłam. Ja niestety jako leżąca ciężarna nie mam siły na szukanie, bo muszę być jak najdłużej spoziomowana.
                      • azymut17 Re: ona tak serio? 25.09.11, 11:46
                        P.S. Teraz widzę, że przy cytowaniu ucięło mi Twój nick, przepraszam.
                • slotna Re: ona tak serio? 24.09.11, 23:59
                  > Ale wiesz... Zasadniczo to każda feministka myśli, że KAŻDA kobieta powinna myś
                  > leć tak, jak ona... To co, wracamy do krwawych krucjat jednak...?

                  Znaczy, chodzi ci o to, ze kazda feministka mysli, ze KAZDY (bo i faceci tez) powinien wiedziec, ze KAZDY (bo i faceci tez) ma prawo do wyboru wlasnej drogi zyciowej? I to takie zle przeslanie, krucjata i zamordyzm?

                  > Ale feministki mają z tym problem.

                  Khem, ja jestem feministka.

                  > Jesteś kobietą, jesteś feministką. Znasz to skądś? Bo ja z tego forum właśnie.

                  Sorry, nie znam kontekstu.
                  • ko_kartka Re: ona tak serio? 25.09.11, 00:22
                    slotna napisała:

                    > > Ale wiesz... Zasadniczo to każda feministka myśli, że KAŻDA kobieta powin
                    > na myś
                    > > leć tak, jak ona... To co, wracamy do krwawych krucjat jednak...?
                    >
                    > Znaczy, chodzi ci o to, ze kazda feministka mysli, ze KAZDY (bo i faceci tez) p
                    > owinien wiedziec, ze KAZDY (bo i faceci tez) ma prawo do wyboru wlasnej drogi z
                    > yciowej? I to takie zle przeslanie, krucjata i zamordyzm?

                    Ale co, NIEZBYT WYRAŹNIE napisałam, że " K A Ż D A K O B I E T A " czy co...? Bo nie kumam?

                    Tak, tak, tak. Po trzykroć jeszcze, do potęgi trzeciej dodatkowo. Dlaczemuż mamy zmuszać masajskie wioski do wynalezienia koła, skoro przez osiem tysięcy lat ich kultury świetnie działały na kwadratach? To wyższość przemawia przez nas, oświeconych, jak przez katolickie hordy krwią niewiernych psów spryskane. Nieświeża to koncepcja, w dobie tolerancji multikulturorowej, nie? Czemuż więc mamy zabraniać kobietom przeświadczonym o konieczności usługiwania mężczyznom ich przekonań? Wszak wszelkie mniejszości to doskonale nośny temat dzisiejszych czasów. Dlaczego tak chętnie przyznajemy gejom, że nie są chorzy, a kobietom "zaprogramowanym na zbroję" plujemy w twarz? W czymże są gorsze, skoro jest im z tym dobrze? Skoro myślą, że świadomie wybrały tę rolę? Nawet jeśli my WIEMY, że to nieprawda? Że to po prostu warunkowanie patriarchalnej kultury? Hę?

                    > > Ale feministki mają z tym problem.
                    >
                    > Khem, ja jestem feministka.

                    No i...?

                    > > Jesteś kobietą, jesteś feministką. Znasz to skądś? Bo ja z tego forum wła
                    > śnie.
                    >
                    > Sorry, nie znam kontekstu.

                    Nie trzeba znać. Zdanie jest bardzo popularne. Znaczy, mniej więcej, jak sobie wyobrażam, bo feministką nie jestem, że rodząc się kobietą, rodzisz się feministką, ot tak. Wybór za ciebie uczyniły trzy pokolenia wstecz, od sufrażystek choćby poczynając.
                    • slotna Re: ona tak serio? 25.09.11, 00:44
                      > Tak, tak, tak. Po trzykroć jeszcze, do potęgi trzeciej dodatkowo. Dlaczemuż mam
                      > y zmuszać masajskie wioski do wynalezienia koła, skoro przez osiem tysięcy lat
                      > ich kultury świetnie działały na kwadratach? To wyższość przemawia przez nas, o
                      > świeconych, jak przez katolickie hordy krwią niewiernych psów spryskane. Nieświ
                      > eża to koncepcja, w dobie tolerancji multikulturorowej, nie?

                      Nie rozumiem. Moze sprobuj napisac to jakos mniej ozdobnie.

                      > Czemuż więc mamy z
                      > abraniać kobietom przeświadczonym o konieczności usługiwania mężczyznom ich prz
                      > ekonań?

                      Znaczy, jest jakas ustawa, ktora tego zakazuje, czy co?

                      > Wszak wszelkie mniejszości to doskonale nośny temat dzisiejszych czasów

                      A masz jakis dowod na to, ze nie-feministki sa (globalna? polska?) mniejszoscia?

                      > Dlaczego tak chętnie przyznajemy gejom, że nie są chorzy,

                      ???

                      > a kobietom "zaprogramowanym na zbroję" plujemy w twarz?

                      Nie wiem o kim mowisz. Mnie nikt w twarz nie pluje.

                      > W czymże są gorsze, skoro jest im z tym dobrze?

                      Nie rozumiem wynikania, w ogole nie rozumiem tej konstrukcji. Psychopatom moze byc dobrze z zabijaniem, leniwym do szczetu z zyciem na koszt opieki spolecznej...

                      > Skoro myślą, że świadomie wybrały tę rolę? Nawet jeśli my WIEMY, że to ni
                      > eprawda? Że to po prostu warunkowanie patriarchalnej kultury? Hę?

                      Swiadomy wybor jest ok i z nim nikt nie walczy. Walka toczy sie z falszywym przekonaniem o rzekomo istniejacej naturalnej prawidlowosci.

                      > No i...?

                      No i jako feministka nie mam problemu z wlasnymi preferencjami. Wg tego co piszesz, powinnam sie wstydzic, cos udawac itp.

                      > Nie trzeba znać. Zdanie jest bardzo popularne. Znaczy, mniej więcej, jak sobie
                      > wyobrażam, bo feministką nie jestem, że rodząc się kobietą, rodzisz się feminis
                      > tką, ot tak. Wybór za ciebie uczyniły trzy pokolenia wstecz, od sufrażystek cho
                      > ćby poczynając.

                      Obawiam sie, ze jednak kontekst by sie przydal, bo nadal nie rozumiem. Ciekawa za to jestem, skad wzielas definicje feminizmu, ktora najwyrazniej brzmi wedle ciebie "wszystkie kobiety na traktory".
                    • pierwszalitera Re: ona tak serio? 25.09.11, 00:48
                      ko_kartka napisała:

                      > Nie trzeba znać. Zdanie jest bardzo popularne. Znaczy, mniej więcej, jak sobie
                      > wyobrażam, bo feministką nie jestem, że rodząc się kobietą, rodzisz się feminis
                      > tką, ot tak. Wybór za ciebie uczyniły trzy pokolenia wstecz, od sufrażystek cho
                      > ćby poczynając.

                      No bo to jest faktem. Korzystasz z praw, których kobiety kiedyś nie miały i na pewno byś ich dzisiaj już nie oddała. Wydają ci się oczywiste, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu były feministyczne. Dlatego jesteś feminstką. Chyba, że chciałbyś, by każda kobieta obowiązkowo miała życie, jak przedstawia je autorka artykułu. Wtedy możesz odciąć się od feminizmu.
                    • satia2004 Re: ona tak serio? 25.09.11, 00:50
                      ko_kartka napisała:
                      > Czemuż więc mamy zabraniać
                      > kobietom przeświadczonym o konieczności usługiwania mężczyznom ich przekonań?
                      > Wszak wszelkie mniejszości to doskonale nośny temat dzisiejszych czasów.
                      > Dlaczego tak chętnie przyznajemy gejom, że nie są chorzy, a kobietom
                      > "zaprogramowanym na zbroję" plujemy w twarz?

                      Może ja spróbuję - nikt tej pani nie 'pluje w twarz' za to, że ona chce swoje życie spędzić polerując swojego rycerza w zbroi. Pluć jej w twarz można by za uzasadnianie swojego zdania jako jedynie słusznego argumentami w stylu, że kobiety są głupsze i w związku z tym ich rola powinna się ograniczać do usługiwania mądrzejszemu mężczyźnie.
                      • madzioreck Re: ona tak serio? 25.09.11, 01:40
                        > Może ja spróbuję - nikt tej pani nie 'pluje w twarz' za to, że ona chce
                        > swoje życie spędzić polerując swojego rycerza w zbroi. Pluć jej w twarz można b
                        > y za uzasadnianie swojego zdania jako jedynie słusznego argumentami w stylu, że
                        > kobiety są głupsze i w związku z tym ich rola powinna się ograniczać do
                        > usługiwania mądrzejszemu mężczyźnie.

                        No, wreszcie w krótkich, konkretnych słowach... zgadzam się.
    • myff Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 12:39
      "I uwaga: jak pięknie jest gdy kobieta nie wie o czym mówi jej mężczyzna a podziwia sposób w jaki mówi!"

      tu płaczę z zażenowania pomieszanego nieco z rozbawieniem. Naprawdę wolę mdłą żabkę, która nie bełkocze do mnie w sposób nie zrozumiały ze swojego karego rumaka..
      Ta pani poważnie to pisze, czy ja jestem tak tępa, że nie zauważam ironii podniesionej już do potęgi trzeciej w tym tekście?
      • turzyca Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 12:52
        myff napisała:

        > "I uwaga: jak pięknie jest gdy kobieta nie wie o czym mówi jej mężczyzna a podz
        > iwia sposób w jaki mówi!"
        >
        > tu płaczę z zażenowania pomieszanego nieco z rozbawieniem. Naprawdę wolę mdłą ż
        > abkę, która nie bełkocze do mnie w sposób nie zrozumiały ze swojego karego ruma
        > ka..
        Jej nie o belkot chodzi, ale o mundrosc. Mam takie doswiadczenie, bo szczerze mowiac, jak moj chlop zejdzie sie ze swoimi kumplami ze studiow (wszyscy po informatyce i w trakcie doktoratu), to ja faktycznie ni w zab nie rozumiem, o czym oni mowia, ale z przyjemnoscia slucham, jak oni ladnie dyskutuja. Tylko ze rownie pieknie jest, gdy moj chlop siedzi ze mna w stadzie historykow i przysluchuje sie, nie bedac w stanie wniknac w tresc.
        Obawiam sie, ze to ostatnie zdanie niestety jest juz feministyczne.


        > Ta pani poważnie to pisze, czy ja jestem tak tępa, że nie zauważam ironii podni
        > esionej już do potęgi trzeciej w tym tekście?

        Nie. Ona tak serio.
        Wrzuce Wam wieczor, co jeszcze ematki wykopaly, mnie sie ostatnio bardzo horyzonty poszerzyly...
        • anna-pia Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 13:23
          Nie wykopuj, tu jest link

          forum.gazeta.pl/forum/w,567,129082532,129082532,Jak_kobieta_moze_glosic_cos_takiego_.html
          • turzyca Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 19:06
            Nie, mnie o cos innego chodzilo: forum.gazeta.pl/forum/w,567,128014661,128014661,Domowa_Dyscyplina.html
            pogrzebalam w tym glebiej, takze po angielsku.
            Horyzonty to teraz mam szerokie jak zad perszerona, nie da sie ukryc.
            • szarsz Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 22:00
              oszlag, gdzie jest moja szczęka? Też mi się poszerzyło to i owo, nie powiem.
            • madzioreck Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 22:05
              Co za psychol...
            • anna-pia Re: Mowę mi odjęło... 23.09.11, 15:10
              Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze robię, nie zaglądając do tego gniazda żmij ;)
        • butters77 Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 18:43
          turzyca napisała:
          > Tylko ze rown
          > ie pieknie jest, gdy moj chlop siedzi ze mna w stadzie historykow i przysluchuj
          > e sie, nie bedac w stanie wniknac w tresc.

          Co Ty, turzyco, on się wtedy przypatruje Waszej promieniejącej na wszystkie strony intuicji ;-)
          • turzyca Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 19:28

            > Co Ty, turzyco, on się wtedy przypatruje Waszej promieniejącej na wszystkie str
            > ony intuicji ;-)


            Uwzgledniajac fakt, ze grono dysponuje takimi atrybutami, jak: sliczne rzesy, blekitne oczy, ujmujacy usmiech oraz pewna doza niesmialosci i dziewczecy wdziek, masz absolutna racje. Tryskamy intuicja.
    • brykanty Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 14:31
      Eee... Tam naprawdę jest napisane: "Te z kobiet, które wybierają księciów"???

      Faktycznie, jak pięknie jest gdy kobieta nie wie o czym mówi... (interpunkcja oryginału).
      • szarsz Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 17:12
        Lepiej księciów niż księżów, tfu ;)

        Btw teza o wyborach wydaje mi się bardzo sensowna. Niestety.
    • indigo-rose Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 15:47
      I oczywiście źródłem zła są spodnie. Jak kobieta nosi spodnie, to znaczy, że na bank nawiedzona feministka.
    • maith No dobra - faceci nabrali się na tę prowokację 22.09.11, 17:47
      No dobra - faceci nabrali się na tę prowokację, ale Wy?
      Jakby dziewczynka wierzyła w to co pisze, to by z kuchni nosa nie wychylała i dzieci kolejne rodziła.
      A ta się do sejmu pcha ;)
      • madzioreck Re: No dobra - faceci nabrali się na tę prowokacj 22.09.11, 20:05
        Tu nawet nie chodzi o nabranie się, czy nie, prowokacja, czy nie - zresztą chyba bardziej byłoby dla mnie akceptowalne przyjąć, że ta... pani naprawdę tak myśli. Jeśli to prowokacja, to tym gorzej...
    • besame.mucho Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 23:25
      Pani ewidentnie miała ochotę zyskać rozgłos i równie ewidentnie jej się udało. Trzy dni temu nie miałam pojęcia kto to jest, a teraz mamy wątek tutaj, linkujecie do wątków na innych forach, a przed chwilą jeszcze rzucił mi się w oczy na głównej stronie gazety link "Magdalena Żuraw. Fenomen polskiej polityki" (i to nie żeby gdzieś w kącie, ale na samym środku). Obstawiam jeszcze jakieś pół tygodnia i człowiek będzie miał wrażenie, że pani Żuraw zaraz wyskoczy z jego lodówki.

      Swoją drogą pal sześć prawdziwe czy sfabrykowane na potrzeby rozgłowu poglądy tej pani, ale czy ludzie, którzy nie potrafią posługiwać się poprawną polszczyzną, a mają parcie żeby zostać osobami publicznymi, nie mogliby prosić kogoś o korektę swoich tekstów? Przecież tych "księciów" i tak dalej szkoda czytać.
      • besame.mucho Re: Mowę mi odjęło... 22.09.11, 23:32
        Rozgłosu oczywiście, chociaż rozgłów też brzmi dobrze! Jak ktoś półgłówek to się rozgłowił.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka