Dodaj do ulubionych

Samodzielna nauka rosyjskiego

18.04.12, 09:53
Kiedyś lata temu uczyłam się rosyjskiego w szkole - w sumie chyba 8 czy 9 lat. Bez szaleństw, nigdy nie mówiłam płynnie, ale umiałam czytać niezbyt trudne teksty, pisać w miarę szybko, napisać jedną-dwie strony o ostatnich wakacjach i opisać zabytki Moskwy :o) Teraz od lat nie mam z rosyjskim absolutnie żadnego kontaktu, i prawie wszystko - poza może alfabetem - zapomniałam. A chciałabym sobie przypomnieć, już kilka razy w podróży żałowałam, że nic nie pamiętam. Poza tym to taki piękny język, chciałabym znowu coś z niego rozumieć. Znacie jakieś dobre książki do nauki rosyjskiego, na podstawie których mogłabym sobie coś niecoś przypomnieć? Kurs w tym momencie ze względów czasowych nie wchodzi w grę, wolałabym coś, z czym mogłabym sobie czasem wieczorem usiąść w domu. Pomożecie? :o)
Obserwuj wątek
    • anna-pia Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 09:56
      Złośliwie polecę Ci kurs multimedialny do samodzielnej nauki :) Np. taki
      ksiegarnia.pwn.pl/produkt/5615/rosyjski-niet-problem-105310771090-1087108810861073108310771084-poziom-sredni.html
      • kis-moho Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 09:59
        Też może być, nie mam nic przeciwko multimediom :o) Tylko musiałabym mieć taki Niet probliem dla początkujących, nawet jak szybko przez podstawy przelecę, to muszę je sobie przypomnieć, bo po prostu nic nie pamiętam. Czyli mówisz, że ta seria jest OK?
        • anna-pia Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 12:33
          Wiesz, kupiłam sobie to dla zaawansowanych, żeby wyjść z zamkniętego kręgu tekstów specjalistycznych, gdzie bardziej liczy się znajomość angielskiego niż rosyjskiego, i tak dłubię czasem, nie zauważyłam niepokojących objawów, a drogie to nie jest.
    • teresa104 Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 10:10
      Skoro się uczyłaś i znasz bukwy, wymowę i kiedyś coś tam mówiłaś, to ja bym proponowała po prostu wziąć jakąś książkę i czytać. Jakiegoś Gogola choćby, wiersze, są wydawnictwa dwujęzyczne, mniejsze formy, nie od razu wielkie romany.

      No i muzyka. Polecam gorąco Michaela Jacksona ZSRR:
      www.youtube.com/watch?v=yT2MO39vyN8&feature=relmfu
      Jest dobry, bo człowiek nie przestaje się śmiać:) Facet bardzo wyraźnie śpiewa, łatwo o zapis jego tekstów, a te są, co tu kryć, banalne, więc w sam raz do nauki.
      • kis-moho Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 10:18
        > Skoro się uczyłaś i znasz bukwy, wymowę i kiedyś coś tam mówiłaś, to ja bym pro
        > ponowała po prostu wziąć jakąś książkę i czytać. Jakiegoś Gogola choćby, wiersz
        > e, są wydawnictwa dwujęzyczne, mniejsze formy, nie od razu wielkie romany.

        To dla mnie za wysokie progi chyba jeszcze - bukwy czytam, ale już przy pisaniu mam wątpliwości. Wymowa to faktycznie nie problem, takie rzeczy nie wychodzą z głowy. Boję się, że teksty to jednak trochę zbyt zaawansowany poziom, chyba, że to byłby teksty w stylu Sasza poszedł do sklepu i kupił dwa kilo ziemniaków. Jakież ciężkie te ziemniaki!
        Plus ja się uczę języka na tabelkach, gramatyce, regułkach. Dopiero potem jestem w stanie przyswajać słówka i wyrażenia, bez dogłębnie poznanych zasad nie umiem mówić. Zawsze zazdrościłam tym, którzy łapią język sami z siebie, przez czytanie i słuchanie.
        A muzyka to dobry pomysł. Dzięki za link :o)
        • anulla1974 Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 11:53
          Skoro gramatyka i regułki to polecam "Grammatika bez problem" - jak nie wiesz to się nauczysz, a jak wiesz to uporządkujesz wiedzę :)
      • maith Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 19.04.12, 03:12
        Aaa, ZSRR, bo rosyjski Michael Jackson, to raczej Filip Kirkorow ;) Tu nawet się z tego podśmiewują:
        www.youtube.com/watch?v=ejHL6E2FKxA
    • sbarazzina Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 10:38
      Mam namiary na darmowe kursy rosyjskiego w Wiedniu, jakbys jednak znalazla czas :)
      • kis-moho Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 11:06
        > Mam namiary na darmowe kursy rosyjskiego w Wiedniu, jakbys jednak znalazla czas
        > :)

        Z czasem jest taki problem, że jak mam być dwa razy w tygodniu o tej samej porze gdzieś na półtorej godziny, to będę chodzić w kratkę, i to może nie mieć sensu... Ale podsyłaj, podsyłaj, może np. są jakieś spotkania raz w tygodniu, to bym może dała radę. Dzięki!
    • brykanty Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 11:05
      A może poszukać sobie czegoś na tej stronie? Są i podręczniki, i literatura do czytania na różnych poziomach trudności, specjalnie przystosowana dla uczących się języka.
      www.knigi.pl/?d=katalog&k_id=29
      W razie czego mogę pomóc i odebrać osobiście, bo mieszkam b. blisko, a potem wysłać, gdzie trzeba, jeżeli tak wychodziłoby taniej niż przez sklep.
      • kis-moho Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 11:07
        Dzięki Brykanty! Zaraz poprzeglądam.
        • brykanty Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 11:13
          To w razie czego pisz na gazetową.
    • maith Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 14:15
      To ja byłam w podobnej sytuacji. Po wieloletniej "nauce" w szkole została mi tylko umiejętność bardzo wolnego czytania cyrylicy. A teraz czuję się w rosyjskim zupełnie swobodnie. Co ciekawe, w ogóle nie zamierzałam się tego języka znowu uczyć, powtarzać, ani nic. Język sam wszedł mi do głowy, bez specjalnego wysiłku.
      Po prostu mąż wciągnął mnie do gry internetowej, gdzie byli Rosjanie. Jak zaczęłam z nimi grać, to trzeba było się jakoś porozumieć. A nie istnieje większa motywacja niż próba dogadania się na żywo. Do tego w grach ludzie porozumiewają się i pisząc i korzystając z komunikatorów głosowych. Najpierw w razie problemów pytałam Rosjan znających angielski, potem nagle się okazało, że w razie czego o wszystko mogę zapytać i zrozumieć wyjaśnienie po rosyjsku, mogłam się zagadać na tematy polityczne czy kulturowe. Przytomnie poprosiłam, żeby mi poprawiali błędy i już :) I teraz znam ten język wielokrotnie lepiej niż kiedykolwiek w szkole, chociaż znowu miałam przerwę. Ale jakbym teraz w podróży trafiła na Rosjan, to po prostu przeszłabym na rosyjski :)
    • szarsz Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 14:22
      Ja się na nauce nie znam kompletnie, ale nie mogę (NO NIE MOGĘ, BO PĘKNĘ), żeby nie polecić mojej i moich dzieci najukochańszej bajki, którą mogą oglądąć non stop:
      www.youtube.com/show/mashaimedved?s=2009
      Jest cudownie rosyjska, a przy tym mówią niewiele bardzo i tak, że wszystko da się zrozumieć.
      • brykanty Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 15:30
        Ten jest mój ukochany:
        www.youtube.com/watch?v=-eaVOYizc80
        Oglądaliśmy w czasie na Uniwersytecie Otwartym - potem każdy robił w domu własną wersję plastyczną. Stare konie, a ile zabawy! Jedna z dziewczyn zrobiła książeczkę ze stronami z kalki technicznej - jeżyk był coraz mniej widoczny, jak za coraz gęstszą mgłą.
        Wykorzystywaliśmy też w czasie dyskusji o strachu, o tym, czego się boimy, jak sobie radzić z lękiem itp.
        • brykanty Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 18.04.12, 15:34
          A tu nowoczesny trailer do filmu:
          www.youtube.com/watch?v=urMtPiRUknY
      • maith Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 21.04.12, 01:37
        szarsz napisała:

        > Ja się na nauce nie znam kompletnie, ale nie mogę (NO NIE MOGĘ, BO PĘKNĘ), żeby
        > nie polecić mojej i moich dzieci najukochańszej bajki, którą mogą oglądąć non
        > stop rel="nofollow">www.youtube.com/show/mashaimedved?s=2009

        Przesłodka. A szczególnie Маша и каша ;)
        Swoją drogą to ciekawy zestaw, kiedy w roli dziecka-urwisa występuje dziewczynka, a dorosły, który do jakiegoś stopnia cierpliwie bierze na siebie skutki jej działań, to facet. I fajne jest też to "do pewnego stopnia" ;)
        I nawet jak Masza opowiada zmienioną wersję bajki o czerwonym kapturku, to nie ma tam patriarchalnego fragmentu, w którym ginące kobiety ratuje uzbrojony mężczyzna - myśliwy ;)
    • amused.to.death Jestem dokładnie w takiej sytuacji:) 18.04.12, 18:28
      Muszę odświeżyć znajomość rosyjskiego przed wakacyjnym wyjazdem.
      Uczyłam się 8 lat, a potem 15 lat przerwy.

      Co robię?
      - program komputerowy do nauki słownictwa: Profesor Borys. - rewelacja!
      Uczyłam się kiedyś z wersji hiszpańskiej - BARDZO pilnie, dopisując też swoje słówka - rezultat był zawsze taki, że na każdym teście poziom wychodził mi o jeden lub dwa poziomy wyższy niż miałam. Skoro podziałało w hiszpańskim (i francuskim - tyle że tu już sporo zapomniałam, bo też mam przerwę) to pewnie i w rosyjskim podziała - na razie nauczyłam się około 360 słówek i już nawet pisanie na klawiaturze nie jest dla mnie problemem:D - a na początku się w ogóle zastanawiałam co jest co, teraz piszę tak jak po polsku i angielsku - bezwzrokowo (tyle, że o wiele wolniej).
      - repetytorium - stare z liceum sprzed wielu lat - na początku się przeraziłam, że w pierwszej lekcji mam tekst na półtorej strony, ale o dziwo, z pomocą słowniczka pod tekstem byłam w stanie przeczytać - szukam jednak jakiegoś multimedialnego repetytorium, bo nie chce mi się pisać w zeszycie:D
      - piosenki - polecam, ja akurat słucham sporo starych - Wysocki i Okudżawa jak dla mnie śpiewają bardzo wyraźnie i przede wszystkim ich lubię. Na ipodzie mam też trochę współczesnych - ale ani wykonawców ani tytułów nie znam - fajne do osłuchania się.

      Co do bajek/filmów/książek....
      Uważam, że dla mnie książki są za trudne - czytanie ma być przyjemnością a nie męką, a nie może być przyjemnością czytanie czegoś co sprawia mi problemy...
      Bajki - ja akurat nie lubię takich jak te w linkach - i też uważam, że każdy musi sobie znaleźć coś co mu się podoba, bo inaczej będzie to DEmotywujące i nudne.

      Poza tym, dla czystej przyjemności polecę rosyjskie radio online - nadają same rosyjskie piosenki:
      pl.delicast.com/radio/Rosja/Nashe_Radio
      • anna-pia Re: Jestem dokładnie w takiej sytuacji:) 18.04.12, 21:29
        Jeśli chce się znać bardzo potoczny rosyjski, ze wzmacniaczami, genialny jest Leningrad ;) Polak od razu wyłapie, czego w towarzystwie się nie powtarza; IMO Sznurow śpiewa wyraźnie.
      • maith Re: Jestem dokładnie w takiej sytuacji:) 19.04.12, 14:59
        amused.to.death napisała:
        > Uważam, że dla mnie książki są za trudne - czytanie ma być przyjemnością a nie
        > męką, a nie może być przyjemnością czytanie czegoś co sprawia mi problemy...

        To jest taka fajna seria, wydana w Polsce. Kosztuje grosze (ok. 3 zł za sztukę, są 3 części).
        "Anegdoty rosyjskie po polsku i po rosyjsku"
        Teksty są proste i raczej krótkie, co jeszcze ułatwia korzystanie. Ktoś choć trochę znający język może czytać wersję rosyjską i najwyżej w razie problemu podpierać się polską. Ktoś zaczynający naukę może robić odwrotnie.

        merlin.pl/Anegdoty-rosyjskie-po-polsku-i-po-rosyjsku-czesc-1_Rea/browse/product/1,493866.html
    • maith Trochę muzyki do osłuchania 19.04.12, 03:19
      Jak dla dziewczyny, to dobrze by było posłuchać trochę damskich głosów.
      Мельница świetnie się nadaje:
      www.youtube.com/watch?v=uEIVjd52NsA
      www.youtube.com/watch?v=xXMyhC2a7Xw
      www.youtube.com/watch?v=xRi7ux6lmxo
      www.youtube.com/watch?v=hoUnAcanrsE
      • amused.to.death Re: Trochę muzyki do osłuchania 25.04.12, 10:41
        to jest fajne, dzięki Maith:)
    • anulla1974 Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 19.04.12, 08:40
      Чебурашка :)
      oczywiście z YouTube

      A jesli chodzi o książki to tanie e-booki mają tu
    • grecz Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 19.04.12, 11:42
      Z chęcią wykorzystam zapodane tu pomysły, także uczyłam się rosyjskiego, bez przekonania.. W pamięci została mi cyrylica i umiejętność zrozumienia j.rosyjskiego. Kontakt z tym językiem mam ale za nic nie mogę się przemóc do mówienia w nim...
    • filoruska literatura rosyjska 19.04.12, 11:48
      W sieci jest niezliczona ilość książek po rosyjsku w różnych bibliotekach. Jedna z najpopularniejszych, a na pewno najstarszych, to lib.ru Jest też osobna biblioteka literatury fantastycznej. Wielu współczesnych autorów zamieszcza swoje książki na własnych stronach.
      Ale to jest normalna literatura, nie uproszczona, więc raczej dla osób już bardziej zaawansowanych.
      Na youtube jest niezliczona ilość filmów rosyjskich. Można też oglądać online niektóre telewizje rosyjskie np rtr planieta i słuchać online radia (nieskończonej ilości stacji)
      • maith Re: literatura rosyjska 19.04.12, 14:47
        filoruska napisała:
        > Wielu współczesnych autorów zamieszcza swoje książki na własnych stronach.

        Np. Borys Akunin :)
        www.akunin.ru/knigi/
    • clarisse co do literatury 19.04.12, 16:34
      ... to pomyślałabym o poczytaniu po rosyjsku czegoś, co znasz i lubisz po polsku (lub w innym znanym Ci języku). Idealnie, gdyby to była literatura rosyjska, ale jak nie, to może być i tłumaczenie jakiejś światowej klasyki - ważne, byś znała treść, bo to bardzo ułatwia.

      Ja osobiście z dziką przyjemnością czytałam Mistrza i Małgorzatę, tekst np. o tu:
      ilibrary.ru/text/459/index.html
      ale właśnie dlatego, że to była generalnie moja ulubiona książka i cała radość polegała na odkrywaniu, jak znany po polsku tekst brzmi po rosyjsku.

      Poezja miewa edycje dwujęzyczne, to też się rewelacyjnie czyta.
      • anna-pia Re: co do literatury 19.04.12, 21:02
        clarisse napisała:

        > ... to pomyślałabym o poczytaniu po rosyjsku czegoś, co znasz i lubisz po polsk
        > u (lub w innym znanym Ci języku). Idealnie, gdyby to była literatura rosyjska,
        > ale jak nie, to może być i tłumaczenie jakiejś światowej klasyki - ważne, byś z
        > nała treść, bo to bardzo ułatwia.

        Tłumaczenie to już nie to, nawet najlepsze. Chociaż nie wiem, czy na tym poziomie znajomości języka to wyjdzie - pamiętam, że o ile "Dżumy" po polsku nie znosiłam, to czytana w oryginale była zupełnie inną, wspaniałą książką (obie wersje czytałam w tym samym czasie). Moim zdaniem lepiej czytać oryginały, nawet literaturę dla dzieci czy romansidła. Nie wiem, jak po rosyjsku, ale w j. zachodnich istnieją wersje uproszczone.

        > Poezja miewa edycje dwujęzyczne, to też się rewelacyjnie czyta.

        Nie tylko poezja, mam Wilde'a w wydaniu dwujęzycznym :)
        • amused.to.death Re: co do literatury 20.04.12, 14:29
          > Tłumaczenie to już nie to, nawet najlepsze. Chociaż nie wiem, czy na tym poziom
          > ie znajomości języka to wyjdzie

          Tłumaczenie to właśnie często to co jest potrzebne uczącemu się języka. Dlatego, że często jest o wiele łatwiejsze.
          Zachęcanie do czytania wyłącznie oryginałów często bardziej zniechęca jeśli ktoś nie jest na odpowiednim poziomie językom.
          • clarisse Re: co do literatury 20.04.12, 15:01
            Oczywiście wiem, że "tłumaczenie to nie to samo" - ale tu muszę przyznać, że zgadzam się z amused.to.death. Uważam, że na poziomie uczącego się tłumaczenia też mogą być fajne. W sumie biorąc pod uwagę fakt, że nikt nie jest chodzącym słownikiem, to na każdym poziomie - oczywiście musi to mieć jakiś tam sens.

            Dla mnie "tłumaczenie to nie to samo" sprawdza się na poziomie native speakera. W dodatku native speakera znającego język oryginału i świadomie podchodzącego do własnego języka. Czytałam "Pillars of the earth" Folleta i było super. Tłumaczenie na polski było... hmm... niedbałe i moim zdaniem książka dużo przez to traciła. ALE nie mam pojęcia czy to samo wrażenie odniósłby czytelnik bez wykształcenia językowego/filologicznego, nie znający angielskiego, który po prostu sięgnął po książkę sensacyjną, której akcja przypadkiem rozgrywa się w średniowieczu.

            Mój ulubiony przykład to "Imię róży", które w liceum przeczytałam po polsku, a włoskiego nie znam i nie planuję się uczyć. Jednak parę lat temu dorwałam wersję angielską i - naprawdę fajnie się czytało. Z tego względu zaznaczyłam wcześniej, że chodzi mi o światową klasykę, bo wtedy można oczekiwać, że tłumaczenie jest przynajmniej w miarę sensowne.

            Może tu trochę przesadzam, ale zawsze w nauce języka kładę nacisk na to, że to powinno choć w części być FAJNE :) Tzn. znam osoby z wysoką motywacją wynikającą z konieczności, ale że sama się do nich nie zaliczam, nie traktuję tego jako zasady. Dlatego mówiłam o czytaniu czegoś, co się ZNA I LUBI.

            Lubienie daje motywację.
            Znajomość - bardzo, ale to bardzo ułatwia zrozumienie, szczególnie tam, gdzie mówimy o wersjach nie upraszczanych.

            Czemu mówię o wersjach nieupraszczanych w ogóle? Wiem, że w angielskim jest cała masa literatury przerobionej na potrzeby nauczania języka, ale po pierwsze nie wiem, czy to dotyczy też rosyjskiego - po drugie dla mnie osobiście przepaść między wersjami upraszczanymi nawet na poziomie advanced a żywą literaturą była gigantyczna. Stąd znajomość treści, czy wręcz znajomość poszczególnych fraz tekstu, jest ogromną pomocą.

            Oczywiście jest inna strona medalu. Mianowicie nawet teksty oryginalne miewają różną trudność. Niestety nie umiem tu przytoczyć przykładów rosyjskich, bo wstyd się przyznać, po rosyjsku nic nie czytałam od lat. Ale pamiętam sytuację z angielskim. Miałam kiedyś w ręku JEDNOCZEŚNIE (zatem moja znajomość języka była na takim samym poziomie) dwie powieści. Obie fantasy - więc tematyka jakby podobna. Urszulę LeGuin "A wizard of Earthsea" (Czarnoksiężnik z Archipelagu) przeczytałam bez zajrzenia do słownika. Przy T.H. White "The once and future king" ("Był sobie raz na zawsze król") - wymiękłam po kilku stronach, przytłoczyła mnie ilość rzeczy, które musiałabym sprawdzić, żeby cokolwiek zrozumieć.

            Więc oczywiście trzeba uważać, za co się bierzemy, i nie przekładać doświadczenia z jednej książki na inną.
            • anna-pia Re: co do literatury 20.04.12, 15:14
              clarisse napisała:

              > Dla mnie "tłumaczenie to nie to samo" sprawdza się na poziomie native speakera.

              Przyjmę to jako osobisty przytyk i uznam za komplement :) Ale nie zgodzę się co do native speakera, w angielskim daleko mi do tego, a zdecydowanie wolę czytać oryginały. Nie wiem, może po prostu dużo czytam i zwracam uwagę na to, jak tekst jest napisany.

              > W dodatku native speakera znającego język oryginału i świadomie podchodzącego
              > do własnego języka. Czytałam "Pillars of the earth" Folleta i było super. Tłuma
              > czenie na polski było... hmm... niedbałe i moim zdaniem książka dużo przez to t
              > raciła. ALE nie mam pojęcia czy to samo wrażenie odniósłby czytelnik bez wykszt
              > ałcenia językowego/filologicznego, nie znający angielskiego, który po prostu si
              > ęgnął po książkę sensacyjną, której akcja przypadkiem rozgrywa się w średniowie
              > czu.

              Zapewniam cię, że jeśli czytasz książkę o czymś, na czym się znasz, to jeśli są błędy w tłumaczeniu czy jakiekolwiek niedbałości, to zauważasz to natychmiast, niezależnie od tego, czy znasz język oryginału, czy nie. Czytałam biografię Markusa Wolffa, tłumaczoną z niemieckiego, i zgrzytałam zębami. Oryginału długo nie przeczytam...
            • filoruska Re: co do literatury 20.04.12, 15:31
              Nie wiem, czy istnieją wersje uproszczone, bo od lat czytam po rosyjsku w oryginale. Na pewno są teksty trudniejsze i prostsze językowo. Osoba, która nie zna biegle języka nie powinna sięgać po literaturę starszą niż z ostatniego 50-lecia. Przed Puszkinem to zupełnie inny język. Część współczesnych Rosjan go nie rozumie i traktuje jako obcy. Do rewolucji obowiązywały również inne zasady gramatyczne niż współcześnie, są różnice choćby w rodzaju rzeczowników. Pojawiają się też konstrukcje gramatyczne, które wymarły. Pierwsze dziesięciolecia po rewolucji to socjalistyczna nowomowa - masa skrótów, słów, które poza tym okresem się nie pojawiały. To nawet nie wymaga słownika, ale prędzej googla. Oczywiście w tym okresie pojawia się też literatura łatwiejsza językowo, bardziej oderwana od tej nowomowy. Trudniejsi będą np. tzw. pisarze wiejscy, bo oni mocno korzystają z lokalnych dialektów. Takiej "Królowej ryb" Astafiewa to bym się nigdy nie podjęła tłumaczyć, bo każde tłumaczenia ją zabija. We współczesnej literaturze za to pojawia się dużo slangu, również trudnego do przejścia, bo tych słów też nie ma w żadnych słownikach.
              • amused.to.death Re: co do literatury 20.04.12, 15:40
                Filoruska, ktoś mi ostatnio wspomniał o tobie jako pasjonatce Wschodu - nie kojarzyłam za bardzo nicka.
                Słyszałam że dużo też podróżowałaś po Rosji i byłych republikach - posiadasz jakiś blog czy coś?
                - bo moja chęć lekkiego powtórzenia rosyjskiego związana jest z tym, że wybieram się do Gruzji i Armenii, a jak mi się tam spodoba to pewnie trochę będę kontynuować kierunek wschodni:)
                • filoruska Re: co do literatury 20.04.12, 15:48
                  Nie posiadam bloga ani nic w tym rodzaju. Trochę w Rosji posiedziałam. Byłam w różnych miejscach. Poza Rosją byłam, ale krótko, w Turkmenistanie. Skończyłam też filologię rosyjską (w ramach hobby).
            • magdalaena1977 Re: co do literatury 20.04.12, 19:41
              Dla mnie wszystkie te uproszczone wersje to była straszna mordęga - jakieś takie głupawe i bez ikry.
              A czytanie po angielsku załapałam dopiero jak zaczęłam normalne książki, w dodatku dalsze tomy fantastycznych cykli. I zastanawiam się, czy mogłam na to trafić wcześniej.

              A teraz sobie myślę jak przed wakacjami odświeżyć mój niemiecki, zwłaszcza w takiej wersji komunikatywnej. I czy musiałabym dużo powtarzać, żeby zacząć czytać niemieckie fanfiction. Bo niestety współczesnej niemieckiej literatury popularnej w Polsce w zasadzie nie ma.
              • kis-moho Re: co do literatury 20.04.12, 21:51
                Bo niestety współczesnej niemieckiej literatury popular
                > nej w Polsce w zasadzie nie ma.

                Patrzyłaś w dużym empiku? Tam czasem trochę miewali. Jakby co, mogę coś podesłać/przywieźć, jakbyś miała na myśli konkretne tytuły.
                • magdalaena1977 Re: co do literatury 20.04.12, 22:42
                  kis-moho napisała:

                  > Bo niestety współczesnej niemieckiej literatury popular
                  > > nej w Polsce w zasadzie nie ma.
                  >
                  > Patrzyłaś w dużym empiku? Tam czasem trochę miewali. Jakby co, mogę coś
                  > podesłać/przywieźć, jakbyś miała na myśli konkretne tytuły.

                  Chodziło mi raczej o to, że współczesna literatura niemiecka nie jest w Polsce popularna - chyba nie czytałam żadnej książki tłumaczonej z niemieckiego późniejszej od Blaszanego bębenka. Nie ma płomiennych paranormalnych romansów, krwistych kryminałów, ciekawej fantastyki - tzn. pewnie są, ale nie tłumaczy się ich na polski.

                  I nie mam szans na kupienie sobie po niemiecku najnowszej książki ulubionego autora :-(
                  A do aktywnego czytania po angielsku przekonały mnie właśnie takie książki.
                  Oczywiście efekt jest taki, że mam dużo lepsze słownictwo bierne niż umiejętność czynnego mówienia.

                  Może to zabrzmi dziecinnie, ale tak bym chciała uruchomić swój niemiecki, nie spędzając godzin na robieniu nudnych ćwiczeń i wymyślaniu rodzajników, tylko przejść na poziom rozumienia mimochodem o co tym Niemcom chodzi i pytania, czy mają coś bezglutenowego do jedzenia.
                  • kis-moho Re: co do literatury 20.04.12, 23:33
                    > Chodziło mi raczej o to, że współczesna literatura niemiecka nie jest w Polsce
                    > popularna - chyba nie czytałam żadnej książki tłumaczonej z niemieckiego późnie
                    > jszej od Blaszanego bębenka.

                    Aha, to możliwe, z tłumaczeniami nie jestem na bieżąco. Jeśli chodzi o książki po niemiecku, ja kiedyś sporo korzystałam właśnie z empiku, trochę mieli u siebie, a trochę można było u nich zamówić. A jakby co, to jak piszę, polecam się.
                  • mniickhiateal Re: co do literatury 22.04.12, 12:57
                    magdalaena1977 napisała:

                    >
                    > I nie mam szans na kupienie sobie po niemiecku najnowszej książki ulubionego au
                    > tora :-(

                    Yyyy. A niemiecki Amazon? Natomiast jeśli nie musi być kupowana, to przecież jest Goethe Institut? Pewnikiem w Wawie też macie.

                    • scarlet_agta Re: co do literatury 22.04.12, 13:15
                      magdalaena1977 napisała:

                      >
                      > I nie mam szans na kupienie sobie po niemiecku najnowszej książki ulubionego au
                      > tora :-(

                      Yyyy. A niemiecki Amazon? Natomiast jeśli nie musi być kupowana, to przecież jest Goethe Institut? Pewnikiem w Wawie też macie.

                      Mam wrażenie, że Magdalaenie chodziło o to, że ze względu na małą popularność współczesnej literatury niemieckiej (i tym samym brak tłumaczeń) wśród jej ulubionych współczesnych autorów nie ma nikogo kto pisze po niemiecku. Bo gdyby ktoś taki był to na pewno znalazłaby sposób, żeby taką książkę zdobyć.
                      • mniickhiateal Re: co do literatury 22.04.12, 13:32
                        scarlet_agta napisała:

                        > magdalaena1977 napisała:
                        >

                        > Mam wrażenie, że Magdalaenie chodziło o to, że ze względu na małą popularność w
                        > spółczesnej literatury niemieckiej (i tym samym brak tłumaczeń) wśród jej ulubi
                        > onych współczesnych autorów nie ma nikogo kto pisze po niemiecku. Bo gdyby ktoś
                        > taki był to na pewno znalazłaby sposób, żeby taką książkę zdobyć.

                        Ja zrozumiałam, że ma takowych autorów i chciałaby niemieckie tłumaczenie. Ale jeśli pragnie się dopiero nabawić ulubionych niemieckich autorów, to biblioteka Goethe Institut to chyba dobre miejsce na poszukiwania?
                        • magdalaena1977 Re: co do literatury 22.04.12, 16:09
                          scarlet_agta napisała:

                          > Mam wrażenie, że Magdalaenie chodziło o to, że ze względu na małą
                          > popularność współczesnej literatury niemieckiej (i tym samym brak
                          > tłumaczeń) wśród jej ulubionych współczesnych autorów nie ma
                          > nikogo kto pisze po niemiecku. Bo gdyby ktoś taki był to na
                          > pewno znalazłaby sposób, żeby taką książkę zdobyć.

                          Jak najbardziej.

                          mniickhiateal napisała:

                          > Ja zrozumiałam, że ma takowych autorów i chciałaby niemieckie tłumaczenie.

                          Zupełnie szczerze - naprawdę zadziwia mnie jak bardzo różna może być interpretacja innych od tego co ja miałam na myśli. I to w tak niewinnej, niekontrowersyjnej sprawie.

                          > Ale jeśli pragnie się dopiero nabawić ulubionych niemieckich
                          > autorów, to biblioteka Goethe Institut to chyba dobre
                          > miejsce na poszukiwania?

                          Chyba nie, bo tam przecież są "normalne" książki po niemiecku. A ja na znam ten język niezbyt dobrze i właśnie chciałabym poznać go lepiej.
                          W przypadku angielskiego zaczynałam czytanie od kolejnych tomów fantastycznych cykli, które polubiłam w tłumaczeniu. Znałam świat, bohaterów, pchała mnie chęć dowiedzenia się, co będzie dalej.
                          A skoro nie znam żadnych tłumaczeń niemieckich pisarzy, to nie mam szans na powtórzenie tego doświadczenia.

                          A tak swoją drogą - czy znacie jakieś fajne niemieckie powieści przetłumaczone na polski? Bo to jednak absurdalne - kraj leży blisko, kulturowo podobno coraz bliżej, a wymiany literackiej nie ma.
                          • turzyca Re: co do literatury 25.04.12, 16:28
                            Zdecydowanie olej tlumaczenia. Ja sie juz pare razy przejechalam na tym pomysle, niestety literature popularna tlumacza czesto kiepscy tlumacze (na polski tez, nie ma co kryc, ale w jezyku ojczystym kiksy mniej raza.)
                            W Niemczech niedawno swoj boom mial Männerroman - czyli meski odpowiednik "literatury na obcasach". I sprobowalabym isc tym tropem, to jest lekka literatura o dosc codziennych sprawach, pisana zazwyczaj niezbyt trudnym jezykiem, tym bardziej ze dzieki temu lapiesz kontakt rowniez z kultura - ja polecam jedna z pierwszych ksiazek z tej serii czyli "Hartmut und ich", dobrze mi sie to czytalo. Bardzo popularna jest trylogia o Lehmannie Svena Regenera, tez sie dobrze czyta, szczegolnie pierwszy i trzeci tom, a polskie tlumaczenie ktoregos tomu wlasnie sie ukazalo (pewnie da sie gdzies tez sciagnac ekranizacje).

                            Szkoda, ze sie wczesniej nie zgadalo, moglam przywiezc cos z mojej biblioteczki.
          • anna-pia Re: co do literatury 20.04.12, 15:08
            amused.to.death napisała:

            > Tłumaczenie to właśnie często to co jest potrzebne uczącemu się języka. Dlatego
            > , że często jest o wiele łatwiejsze.

            Jeśli jest łatwiejsze, to to nie jest tłumaczenie, tylko adaptacja. Poza tym, tłumaczenie opisuje zwykle inną rzeczywistość niż ta, w której istnieje język tłumaczenia, i to wpływa na słownictwo, tłumaczenie literatury to zawsze są kompromisy, słowa niekoniecznie oddają to, co autor opisywał.

            > Zachęcanie do czytania wyłącznie oryginałów często bardziej zniechęca jeśli kto
            > ś nie jest na odpowiednim poziomie językom.

            Dlatego trzeba znaleźć tekst o odpowiednim poziomie językowym, przecież literatura rosyjska to nie tylko "Cichy Don" czy "Wojna i pokój", ale też choćby "12 krzeseł" czy bajki.

            Dla przykładu: mam rosyjskie tłumaczenie "Potopu" i oryginalne bajki rosyjskie, napisane prostym gramatycznie językiem, czy osobie odświeżającej znajomość języka poleciłabyś "Potop", czy jednak bajki?
            • amused.to.death Re: co do literatury 20.04.12, 15:37
              > Jeśli jest łatwiejsze, to to nie jest tłumaczenie, tylko adaptacja.

              Nie nie mówię o adaptacji, mówię o tłumaczeniu. Tłumaczenia najczęściej są pisane standardowym językiem - nawet jeśli pojawiają się jakieś próby dostosowania to i tak są to takie dosyć ogólne próby.

              Tak np. jest z językiem hiszpańskim - czytam teraz książkę ekwadorskiego pisarza i nie jest łatwo, chociaż z meksykańskim było jeszcze gorzej. Z kolei parę książek autorów skandynawskich i amerykańskich, które czytałam w hiszpańskim tłumaczeniu czytało mi się łatwo, miło i przyjemnie - autorów znam też w wersji angielskiej i wiem, że wcale nie mają 'uproszczonego' języka.
              Jako że Rosja jest duża, to zakładam, że może być bardzo podobnie.

              > tłumaczenie literatury to zawsze są kompr
              > omisy, słowa niekoniecznie oddają to, co autor opisywał.

              Oczywiście - takim przykładem może być popularna ostatnio książka "Służące"
              Czy dla mnie osobiście książki Lee Childa - które po angielsku uwielbiam. Ale tylko po angielsku.

              > Dla przykładu: mam rosyjskie tłumaczenie "Potopu" i oryginalne bajki rosyjskie,
              > napisane prostym gramatycznie językiem, czy osobie odświeżającej znajomość jęz
              > yka poleciłabyś "Potop", czy jednak bajki?

              Jako uczący się języka nie skorzystałabym ani z jednej rady ani z drugiej. Wg mnie do nauki na pewnym poziomie lepiej nie używać książek starszych (tj. napisanych później niż w latach 70 XX wieku) - bo słownictwo jest nieprzydatne, ani książek dla dzieci i bajek - bo też słownictwo jest często niedostosowane do tego co dorosłemu człowiekowi (takiemu jak ja) jest potrzebne.

              Ale z kilku rad które tutaj sie pojawiły zdecydowanie zamierzam skorzystać i posprawdzać linki:))) - cieszę się, ze kis-moho założyła wątek i mam nadzieję, że przy intensywnym powtarzaniu za jakiś czas będę sobie mogła poczytać trochę współczesnej literatury:)
              • anna-pia Re: co do literatury 23.04.12, 13:42
                amused.to.death napisała:

                > Nie nie mówię o adaptacji, mówię o tłumaczeniu. Tłumaczenia najczęściej
                > są pisane standardowym językiem - nawet jeśli pojawiają się jakieś próby dostos
                > owania to i tak są to takie dosyć ogólne próby.

                Wnioski, jakie mi się nasuwają, to po pierwsze, że czytasz książki z jednej półki (klasy literackiej, stylu, tematyki, wybierz, co pasuje), czyli takie, które niezależnie od autora są napisane językiem na podobnym poziomie, i wszelkie drobiazgi nie do oddania w języku tłumaczenia znikają, bo są zbyt słabe, żeby się przebić, lub nie da się ich przekazać w tłumaczeniu; albo - po drugie - wydawane są przez takie sobie wydawnictwa, które stawiają na ilość, nie na jakość, więc i efekty mają ilościowe, nie jakościowe. No i po trzecie, możliwe, że po prostu (z różnych powodów) nie widzisz tych różnic.
                Bo co do meritum to na pewno nie mogę się zgodzić z tym twierdzeniem.

                > Tak np. jest z językiem hiszpańskim - czytam teraz książkę ekwadorskiego pisarz
                > a i nie jest łatwo, chociaż z meksykańskim było jeszcze gorzej. Z kolei parę ks
                > iążek autorów skandynawskich i amerykańskich, które czytałam w hiszpańskim tłum
                > aczeniu czytało mi się łatwo, miło i przyjemnie - autorów znam też w wersji ang
                > ielskiej i wiem, że wcale nie mają 'uproszczonego' języka.

                Po pierwsze, pytanie, który język znasz lepiej, angielski czy hiszpański. Po drugie, co to za autorzy i co za dzieła. Po trzecie, kto tłumaczył. Bo są tłumaczenia, które lepiej się czyta niż oryginały (w opinii literaturoznawców). Po czwarte, "uproszczony" język nie daje gwarancji lekkiego czytania, to jest kwestia stylu, a nie ubogiego słownictwa.
                • amused.to.death Re: co do literatury 23.04.12, 15:01
                  > Wnioski, jakie mi się nasuwają, to po pierwsze, że czytasz książki z jednej pół
                  > ki (klasy literackiej, stylu, tematyki, wybierz, co pasuje),

                  Wnioski, które ci się nasuwają są błędne.

                  > albo - po drugie - wydawa
                  > ne są przez takie sobie wydawnictwa,

                  a tutaj to być może, szczerze mówiąc nie mam pojęcia jaki jest rynek wydawniczy ani w Hiszpanii ani w Ameryce Łacińskiej (a ja podawałam przykład języka hiszpańskiego)

                  > No i po trzecie, możliwe, że po pro
                  > stu (z różnych powodów) nie widzisz tych różnic.

                  Oczywiście, że możliwe, tak samo jak to, że ty się mylisz.

                  > Po pierwsze, pytanie, który język znasz lepiej, angielski czy hiszpański.

                  angielski - skończyłam filologię
                  hiszpański - poziom C1/C2

                  > Po dr
                  > ugie, co to za autorzy i co za dzieła.

                  'dzieła' różne - od Dana Browna, Hemingwaya, C.Lackberg, etc...
                  Teraz czytam 'Hobbita' Tolkiena

                  >Po trzecie, kto tłumaczył.

                  Czy coś ci da jeśli odszukam nazwiska hiszpańskich tłumaczy w książkach?

                  > Po czw
                  > arte, "uproszczony" język nie daje gwarancji lekkiego czytania, to jest kwestia
                  > stylu, a nie ubogiego słownictwa.

                  Chyba mnie nie zrozumiałaś.

                  Podałam przykład hiszpańskiego, który znam bo wydaje mi się, że mogą być tu pewne analogie - ze względu na obszar na którym te języki są używane.
                  Zawsze tłumaczenie będzie jakiś mam uproszczeniem - nawet jeśli tłumacz użyje bogatego języka docelowego to i tak najczęściej jest to język standardowy i nie widać w nim, że tłumacz się urodził w małej wiosce na wschodzie Polski. Podałam już niżej przykład: "Służące".
                  • anna-pia Re: co do literatury 24.04.12, 22:43
                    amused.to.death napisała:

                    > > Wnioski, jakie mi się nasuwają, to po pierwsze, że czytasz książki z jedn
                    > ej pół
                    > > ki (klasy literackiej, stylu, tematyki, wybierz, co pasuje),
                    >
                    > Wnioski, które ci się nasuwają są błędne.

                    Jak przeczysz jednej rzeczy, użyj łaskawie liczby pojedynczej, a nie mnogiej, skoro niżej zgadzasz się z tym, co piszę.

                    > > albo - po drugie - wydawa
                    > > ne są przez takie sobie wydawnictwa,
                    >
                    > a tutaj to być może, szczerze mówiąc nie mam pojęcia jaki jest rynek wydawniczy
                    > ani w Hiszpanii ani w Ameryce Łacińskiej (a ja podawałam przykład języka hiszp
                    > ańskiego)
                    >
                    > > No i po trzecie, możliwe, że po pro
                    > > stu (z różnych powodów) nie widzisz tych różnic.
                    >
                    > Oczywiście, że możliwe, tak samo jak to, że ty się mylisz.

                    Oczywiście, to tylko przypuszczenia.

                    > > Po pierwsze, pytanie, który język znasz lepiej, angielski czy hiszpański.
                    >
                    >
                    > angielski - skończyłam filologię
                    > hiszpański - poziom C1/C2

                    Z tego nic nie wynika, poza tym, że pewnie bez problemu przeczytasz Pope'a w oryginale, a Cervantesa przypuszczalnie byś długo męczyła. Filologię można skończyć ze znajomością współczesnego języka na poziomie B1.

                    > > Po dr
                    > > ugie, co to za autorzy i co za dzieła.
                    >
                    > 'dzieła' różne - od Dana Browna, Hemingwaya, C.Lackberg, etc...
                    > Teraz czytam 'Hobbita' Tolkiena
                    >
                    > >Po trzecie, kto tłumaczył.
                    >
                    > Czy coś ci da jeśli odszukam nazwiska hiszpańskich tłumaczy w książkach?

                    Nie rozumiesz, o co mi chodzi. Nie interesuje mnie, co czytasz, to, co wyliczyłam, to różne możliwości, które można wziąć pod uwagę.
                    Na całokształt tłumaczonego dzieła wpływa nie tylko oryginał, ale też poziom tłumacza. To, czy jest to wyrobnik, czy artysta, sama musiałabyś stwierdzić, mi to rybka, nie czytam po hiszpańsku takich tekstów, żeby to miało dla mnie znaczenie.

                    > > Po czw
                    > > arte, "uproszczony" język nie daje gwarancji lekkiego czytania, to jest k
                    > westia
                    > > stylu, a nie ubogiego słownictwa.
                    >
                    > Chyba mnie nie zrozumiałaś.
                    >
                    > Podałam przykład hiszpańskiego, który znam bo wydaje mi się, że mogą być tu pew
                    > ne analogie - ze względu na obszar na którym te języki są używane.

                    Być może. Jak napisałam wyżej, to tylko teoretyczne prześliźnięcie się po temacie, bez szczególnego zainteresowania odpowiedziami.

                    > Zawsze tłumaczenie będzie jakiś mam uproszczeniem - nawet jeśli tłumacz użyje b
                    > ogatego języka docelowego to i tak najczęściej jest to język standardowy

                    A to już zależy 1. od oryginału: jeśli w nim jest użyty język standardowy, to i takiego należy użyć w tłumaczeniu; 2. od celu tłumaczenia (jeśli wydawca zakłada, że powieść "ma się sprzedać na rynku miejscowym, a powinna, bo rozreklamowano ją na anglojęzycznym, więc niech tłumacz zrobi tak, żeby kupiło ją jak najwięcej ludzi", to i owszem, upraszcza się); 3. od daty wykonania tłumaczenia (porównaj tłumaczenia Biblii); 4. od tłumacza (porównaj tłumaczenia Szekspira na polski). Czy sugerujesz, że tłumaczona literatura jest zawsze pisana językiem wykraczającym znacznie poza standard? No bez jaj.

                    > i nie
                    > widać w nim, że tłumacz się urodził w małej wiosce na wschodzie Polski. Podałam
                    > już niżej przykład: "Służące".

                    No, jeśli po tłumaczeniu byłoby znać miejsce urodzenia tłumacza, to tylko zupełnie beznadziejne wydawnictwo wypuściłoby coś takiego.
                    O "Służących" nie będę się wypowiadać, nie czytałam i nie przewiduję czytać, ani w oryginale, ani w tłumaczeniu.
                    • amused.to.death Re: co do literatury 25.04.12, 10:40
                      Zastanawiam się, co w zasadzie sprawiło, że się tak przyczepiłaś do tego co piszę?

                      Podzieliłam się doświadczeniami na temat uczenia się i tego co pomogło mi, a ty za wszelką cenę starasz mi się udowodnić, że jestem ograniczona, na pewno czytam jeden rodzaj książek, a mój poziom językowy (współczesny) jest po x latach używania gorszy niż w liceum. Niech ci będzie.
                      Jeśli chodzi o tłumaczenia - czuję, że starasz mi się przekazać wiedzę typu: jak smarować chleb masłem. Za to też dziękuję.
                      EOT

                      I teraz jeszcze ogólnie.
                      Co do czytania książek - ten wątek też pokazuje jak ciężko jest zacząć czasami czytać w oryginale. O książkach mówię - bo zawsze można czytać gazety/artykuły online i wtedy jest łatwiej.
                      Jedynie Maith dała taką propozycję. Filoruska dała fajny link do biblioteki - na pewno przydatne dla tych, którzy już czytają, ale dla kogoś kto chciałby zacząć - nie wiadomo jak zacząć, żeby trafić na coś i łatwego/i współczesnego i dobrego - przy czym jej trudno jest radzić, bo dla niej czytanie po rosyjsku jest naturalne i pewnie już nie zawsze pamięta jak to jest uczyć się;)
                      Brykanty dała super link do księgarni, ale wybór tam też byłby na zasadzie 'na kogo wypadnie na tego bęc' bo nie można spojrzeć nawet na dwie przykładowe kartki.
                      Akunin - wg mnie dla początkujących w oryginałach jest trudny - no przynajmniej dla mnie, po przebrnięciu przez pierwsze trzy strony.
                      Bajki - jeśli ktoś lubi, chociaż mnie zawsze zadziwia polecanie bajek - ja tam widzę mnóstwo języka (w każdym języku), który nie jest mi potrzebny na poziomie niezaawansowanym.
                      Polecanie dzieł w stylu '12 krzeseł' z początku XX wieku....hmmm... Filoruska trafnie to skomentowała, zgadzam się z nią całkowicie.
                      • filoruska literatura rosyjska 25.04.12, 12:12
                        To ja dodam jeszcze, że w przypadku czytania po rosyjsku jest dodatkowe utrudnienie w postaci alfabetu. Można znać dobrze język, a mało czytać i wtedy brakuje przyzwyczajenia do litera. Przez to czyta się w pełni ze zrozumieniem, ale bardzo powoli, co niektórych denerwuje.
                        Jako pierwszą książkę polecałabym coś, na przeczytaniu czego na po prostu zależy, żeby chciało nam się za wszelką cenę dobrnąć do końca. Ja się tak w tej chwili męczę z książką po ukraińsku (nie uczyłam się tego języka, ale rozumiem język mówiony, a po polsku nic nie znalazłam z danej dziedziny, więc czytam).
                        Ze współczesnej literatury rosyjskiej prostym językiem pisana jest literatura popularna, taka do czytania w metrze. Jeśli tylko ktoś nie ma alergii, to polecam kryminały. Prosty potoczny język, współczesne realia i argument za tym, żeby doczytać do końca (bo dopiero na końcu wiadomo, kto zabił ;)
                        • annka1989 Re: literatura rosyjska 26.03.13, 23:03
                          Hmm... bardzo ciekawe ujęcie postaci Puszkina, Dostojewskiego i Tołstoja spotkałam ostatnio w gazecie Zupełnie Inny Świat (wpadła mi niedawno w ręce w empiku, ciekawa okładka - wilk i zając). Polecam zerknąć przy okazji:)
    • filoruska rozumienie ze słuchu i zagadki 19.04.12, 22:51
      Jak ktoś chce naprawdę rozumieć natiwów to polecam przede wszystkim telewizję. I to nie jakiejś teatry czy adaptacje wysokiej literatury, tylko tokszoły i seriale. Im ku niższej publice jest to kierowane, tym język bardziej potoczny. Na prędkość mówienia najlepsze są programy informacyjne. Bo co z tego, że przeczytasz Puszkina w oryginale, jak nie zrozumiesz człowieka w kasie metra. Klasyczne dialogi z podręcznika w życiu nie istnieją.

      Dla chętnych zagadki.
      1.Co znaczy i w jakiej sytuacji jest powszechnie spotykane pytanie, które można by zapisać tak: cz'o? i co znaczy cio?
      2. Jak należy się zwrócić do obcego mężczyzny wyglądającego na +/- 35 lat?
      3. Jak zwracamy się do 60 letniej sprzedawczyni w sklepie?
      • anna-pia Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 19.04.12, 23:51
        filoruska napisała:

        > 3. Jak zwracamy się do 60 letniej sprzedawczyni w sklepie?

        Przypomniała mi się typowa sprzedawczyni w Mińsku, warczała: "чего?!". Na szczęście tylko w państwowych sklepach. Żadne zwroty grzecznościowe nie były potrzebne :D
        • filoruska Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 01:05
          Tylko jak ją zawołać, żeby raczyła zaważyć, że wszedł klient. Bo sama z siebie może nic nie warknąć, jeśli ma coś o wiele ważniejszego do zrobienia w tej chwili.
      • maith Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 00:57
        1) чё? То что, tylko tak bardziej po chamsku. Na polski byłoby to coś w stylu "czego"
        2) najlepiej po prostu "здраствуйте" i przejść do rzeczy, ale jak koniecznie trzeba go jakoś dookreślić, to "здраствуйте мужчина"
        3) No tu trzeba mieć świadomość, że jak do wielu z dzisiejszych 60-latek spróbujesz się zwrócić "здраствуйте бабушка" to się to może dla Ciebie źle skończyć ;))
        • filoruska Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 01:03
          maith napisała:

          > 1) чё? То что, tylko tak bardziej po
          > chamsku. Na polski byłoby to coś w stylu "czego"
          zgadza się, że to что, ale ciąg dalszy zdania jest zupełnie błędny
          > 2) najlepiej po prostu "здраству
          > ;йте" i przejść do rzeczy, ale jak koniecznie trzeba go jakoś
          > dookreślić, to "здраствуй
          > ;те мужчина"
          żle, on jest za młody, żeby się tak do niego zwracać
          > 3) No tu trzeba mieć świadomość, że jak do wielu z dzisiejszych 60-latek spróbu
          > jesz się zwrócić "здраствуl
          > 1;те бабушка" to się to m
          > oże dla Ciebie źle skończyć ;))
          Kompletnie nie tak - chodzi mi o zwrócenie się do sprzedawczyni w sklepie, a nie do jakiejkolwiek kobiety w tym wieku.
        • maith Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 01:19
          Czyli w Rosji, w kontakcie z nieznaną osobą najbezpieczniej jest po prostu powiedzieć "здравствуйте" i od razu przejść do pytania, np. do babki w sklepie powiedzieć "Здравствуйте, у вас есть (...)?"

          I sorki, w poprzednim poście zabrakło mi jednego в w здравствуйте :)
          • filoruska Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 01:26
            Nie. Są zwroty do każdej osoby. Za to здравствуйте wcale nie jest tak powszechnie używane, jak to w szkole uczą. Na pewno nie używa się go, jeśli kogoś zaczepiamy, wołamy. Prawidłowe będzie w sytuacjach oficjalnych, albo wobec osób zupełnie nam obcych, choć nie tylko.
            • maith Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 04:11
              Hmmm, niedouczeni Ci Rosjanie jacyś, zupełnie nie znają używanych przez siebie, codziennych zwrotów ;)
              I jeszcze upierają się bezczelnie przy swojej wersji.
              O: "Мы, в России, говорим: 1)Здравсвтуйте, имя (если знакомы). 2)Здравстуйте, сразу вопрос (не знакомы)".
              A na pytanie, no dobra, ale co z tą sprzedawczynią "Здравствуйте, у вас есть что-то".

              Dobra, jutro spróbuję ich mocniej docisnąć, ale obawiam się, że po prostu trafiłam na jakiś niewłaściwy target, nie ta grupa wiekowa, czy coś...
              Zresztą... jak się będę za bardzo czepiać, to jeszcze mi z Hemingwayem wyjadą ;)
              sofisticato.eu/pic/1322159602-SE8ASk.jpg
              • filoruska Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 08:43
                maith napisała:

                > Hmmm, niedouczeni Ci Rosjanie jacyś, zupełnie nie znają używanych przez siebie,
                > codziennych zwrotów ;)
                Znają, znają, tylko Tobie przedstawiają grzeczną wersję, której na codzień większość nie używa. Codzienny język to nie wysoka literatura.

                > I jeszcze upierają się bezczelnie przy swojej wersji.
                > O: "Мы, в России, г
                > оворим: 1)Здраk
                > 4;свтуйте, имя (
                > 077;сли знакомы).
                A wytłumaczyli, kiedy można użyć samego imienia bez otczestwa (bo piszesz czasownik w liczbie mnogiej, więc bez przechodzenia na ty)?

                2> )Здравстуйте,
                > сразу вопрос
                > (не знакомы)".
                Zwrot ok o ile przewidziane jest przywitanie się. Ale często jak chcesz obcego człowieka o coś zapytać, to nie zaczynasz od powitań. Tak samo jest po polsku. Jak chcesz na ulicy zapytać o drogę, to też raczej nie zaczynasz od "dzień dobry", tylko np. od "przepraszam panią/pana, czy..."

                > A na pytanie, no dobra, ale co z tą sprzedawczynią "Здра
                > ;вствуйте, у вk
                > 2;с есть что-то".
                Przywitanie nie jest konieczne, chyba że to mały prywatny sklepik, albo często robisz zakupy i się znacie, ale wtedy można użyć również innych zwrotów. Trochę tu warto wsłuchać się w lokalny koloryt językowy, bo Rosja wielka. Im jest zimniej, tym dialog jest bardziej skrócony. W wersji ekstremalnej nie ma słów grzecznościowych, tylko kupujący mówi, co chce: "2kg jabłek", a sprzedawca odpowiada ile płaci: "70" i koniec.

                Nadal pytam, jak zawołać sprzedawczynię, która udaje, że nas nie widzi, o zwrot odpowiadający polskiemu: proszę pani.

                > Dobra, jutro spróbuję ich mocniej docisnąć, ale obawiam się, że po prostu trafi
                > łam na jakiś niewłaściwy target, nie ta grupa wiekowa, czy coś...
                No masz jakichś grzecznych, którzy Ci podają wersje literackie.
                • maith Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 13:50
                  filoruska napisała:

                  > Znają, znają, tylko Tobie przedstawiają grzeczną wersję, której na codzień więk
                  > szość nie używa. Codzienny język to nie wysoka literatura.

                  Jak im to przekażę, to będą mieli ubaw ;)
                  Chociaż fakt, pilnują, żebym poznając różne wyrazy wiedziała jednak, których nie używać i nie odpowiedziała komuś np. щя ;)
                  Może po prostu Rosjanie nie są podręcznikowi i różnie sobie takie sytuacje wyobrażają.
                  Swoją drogą ja w Polsce też do sprzedawczyni zwróciłabym się przez "dzień dobry, czy jest coś tam", a ktoś inny przez "przepraszam panią".
                  • filoruska Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 14:04
                    maith napisała:

                    > Swoją drogą ja w Polsce też do sprzedawczyni zwróciłabym się przez "dzień dobry
                    > , czy jest coś tam", a ktoś inny przez "przepraszam panią".

                    Do sprzedawczyni owszem. Ale np. na ulicy pytając o drogę to raczej ta druga wersja. Ja pisałam o tej drugiej wersji, a nie o zwracaniu się do sprzedawczyni. Chyba się trochę namieszało, o pytanie brzmiało, jak się zwrócić do sprzedawczyni i chodziło mi nie o samo powitanie, tylko o to, jak ją nazwać w tym zwrocie, o zamiennik "pani".

                    Rosja jest duża. W różnych regionach ludzie trochę inaczej mówią. Inaczej też mówią różne grupy społeczne. Do tego język "się psuje" według niektórych.
                    • anna-pia Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 15:16
                      filoruska napisała:

                      > Rosja jest duża. W różnych regionach ludzie trochę inaczej mówią. Inaczej też m
                      > ówią różne grupy społeczne. Do tego język "się psuje" według niektórych.

                      Polska jest mniejsza, ale zjawiska są te same :)
                      • amused.to.death Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 15:42
                        > Polska jest mniejsza, ale zjawiska są te same :)

                        ale pewnie nie aż w takim stopniu:)
                        • anna-pia Re: rozumienie ze słuchu i zagadki 20.04.12, 19:25
                          Nie, no jasne, językowo jesteśmy dużo bardziej homogeniczni, nie ma ludów podbitych itp. :)
      • maheda Chętnie się dowiem 20.04.12, 07:56
        Filorusko, powiedz :-)
        • filoruska Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 08:46
          Dajmy jeszcze komuś szansę na odpowiedź.
          • brykanty Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 10:19
            Hm, może девушка do sprzedawczyni i парень do 35-latka?
            • filoruska Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 10:52
              brykanty napisała:

              > Hm, może девушка do sprzedawczyni
              Trafione. Bez względu na wiek sprzedawczyni to девушка.


              i &
              > #1087;арень do 35-latka?
              Nie. To słowo nie jest używane w formie wołacza do obcego mężczyzny. Poza tym generalnie dotyczy mężczyzn młodszych, takich bardziej w okolicach dwudziestki.
              • brykanty Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 11:39
                Usiłowałam pójść za ciosem i kombinowałam - skoro panie się odmładza, to i facetów też.
                A чувак to pewnie za slangowe?
                • filoruska Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 11:48
                  brykanty napisała:

                  > Usiłowałam pójść za ciosem i kombinowałam - skoro panie się odmładza, to i face
                  > tów też.
                  Dobry kierunek.

                  > A чувак to pewnie za slangowe?
                  Tak.
                  • brykanty Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 11:54
                    No to strzelam: молодой человек?
                    • filoruska Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 12:07
                      Oklaski, fanfary itp. Póki facet wygląda na młodego, będzie молодой человек. Dopiero jak zaczyna wyglądać poważniej i starzej to będzie мужчина.
                      Oczywiście kobiet ten podział też dotyczy. Jak wygląda na młodą to jest .......? A jak na starszą to .............?
                      Дедушка бабушка to zwroty do osób wyglądających naprawdę staro.
                      • anulla1974 Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 12:23
                        Ale fajna zagadka mnie ominęła. Poproszę o więcej, ale niestety nie mogę obiecać, że będę się udzielać :(

                        Etapy życia kobiety
                        ребёнок, девочка, девушка, молодая женщина, молодая женщина, молодая женщина, молодая женщина, молодая женщина, молодая женщина
                        смерть
                        • filoruska kolejna zagadka 20.04.12, 12:33
                          anulla1974 napisała:

                          > Ale fajna zagadka mnie ominęła. Poproszę o więcej, ale niestety nie mogę obieca
                          > ć, że będę się udzielać :(
                          Tam jest jeszcze nierozwiązana zagadka nr 1.

                          >
                          > Etapy życia kobiety:

                          > девушка, do jakiego wieku?


                          > 4;олодая женщl
                          > 0;на, молодая ж
                          > 077;нщина, молод
                          > 072;я женщина, мо&
                          > #1083;одая женщин&
                          > #1072;, молодая жен
                          > ;щина, молодая
                          > ; женщина
                          > смерть

                          Jak powiedzieć, jeśli ktoś pyta ile mam lat, a ja chcę się wykręcić i odpowiadam (w wersji polskiej), że osiemnaście skończyłam?
                          • brykanty Re: kolejna zagadka 20.04.12, 13:59
                            Wiki prawi, że
                            До 12—14 лет — девочка. После полового созревания — девушка, а в зрелом возрасте (приблизительно 18—55 лет) — женщина. Женщина может создать семью, вступив в брачный союз с мужчиной, тогда она называется женой (супругой). При наличии детей женщину называют матерью (мамой), при наличии внуков — бабушкой. Слово «бабушка» употребляется также для обозначения всех пожилых женщин независимо от наличия внуков. Старуха — более грубое название женщины преклонного возраста.

                            Ale przecież nie zwrócę się na ulicy do 60-letniej kobiety per женщина, chcąc jej zadać pytanie?. Poza tym, że ogólnie przez "wy".
                            • filoruska Re: kolejna zagadka 20.04.12, 14:09
                              brykanty napisała:

                              > Ale przecież nie zwrócę się na ulicy do 60-letniej kobiety per же&#
                              > 1085;щина, chcąc jej zadać pytanie?. Poza tym, że ogóln
                              > ie przez "wy".

                              A dlaczego nie? Pomijając, że jako polskojęzyczna możesz mieć opory psychiczne.

                              Wiki nie odpowiada na pytanie do jakiego wieku można się zwrócić do kobiety: девушка.
                              • brykanty Re: kolejna zagadka 20.04.12, 14:27
                                Faktycznie, to 55 przecież odnosiło się do tego, że przestajesz być żenszcziną a nie diewuszką.
                                No to się poddaję.
                                Z tym чё?, to zauważyłam, że często jest wtedy, kiedy kogoś coś zaskakuje, ktoś się dziwi albo reaguje na czyjeś zdziwienie (ну чё? = takie polskie "no co, nie mogę?"), ew. nie dosłyszał czegoś.
                                Ale to może mi się tak wydaje, po prostu z obserwacji dialogów w filmach i tv.
                        • filoruska Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 12:42
                          anulla1974 napisała:

                          > Ale fajna zagadka mnie ominęła.

                          Może sama jakąś zadasz?
                      • anulla1974 Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 12:31
                        I etapy życia mężczyzny :)
                        ребёнок, мальчик, юноша, мужчина, старик, смерть
          • brykanty Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 10:20
            A jak właściwie z tym pomijaniem otczestwa?
            • filoruska Re: Chętnie się dowiem 20.04.12, 11:20
              To trochę taka nowomowa. Coraz częściej spotykana. Wskazuje na bliższą znajomość i młodszy wiek osoby, do której się mówi. Tak do siebie mogą się zwracać koledzy z pracy. Przechodzenie na ty nie jest tak powszechne, jak w języku polskim. Większość osób dochodzi właśnie do takie formy zwracania się do siebie. Do tego może być to zwracanie się nie pełnym imieniem, ale zdrobnieniem i nadal na "wy".
              Starsze pokolenie używa formy zwracania się przy użyciu wyłącznie otczestwa.
              • maith Imiona itd. 20.04.12, 14:08
                Mnie ten problem całkowicie ominął, bo w Internecie, szczególnie w grach, nikt otczestwa nie używa, a i forma Вы nie jest wcale tak często spotykana. Chociaż muszę uważać, żeby w rozmowie napisać zawsze "Wy Rosjanie", a nie samo "Wy", bo kilka razy zdarzyło mi się, że rozmówca uznał to za przejście na "Wy" czyli jakby nasze Pan/Pani.

                > Starsze pokolenie używa formy zwracania się przy użyciu wyłącznie otczestwa.

                To nawet zrozumiałe. Dawniej ludzie spotykali w życiu mniej osób, to i mieli szansę wszystkich z otczestwem zapamiętać. W dzisiejszych czasach ja sobie tego jakoś nie wyobrażam.

                Na marginesie, bardzo mi się u Rosjan podobają zdrobnienia imion. I to nie tylko kobiecych.

                U nas jak spotyka się paru facetów, to mówią do siebie Krzychu, Rychu, Zdzichu, no ew. Krzysiek, Rysiek, Zdzisiek. Ale żeby jeden do drugiego powiedział Krzysiu czy Rysiu, to w życiu nie słyszałam. Normalnie jakby się bali, że wypadną za mało męsko.
                Tymczasem Rosjanie-faceci mówią do siebie tak ciepło - Саня, Женя :)
                • filoruska Re: Imiona itd. 20.04.12, 14:15
                  maith napisała:

                  > Mnie ten problem całkowicie ominął, bo w Internecie, szczególnie w grach, nikt
                  > otczestwa nie używa, a i forma Вы nie jest wcale tak często spotyka
                  > na.
                  Internet ma swoje prawa. Tak samo jak polski.

                  > Dawniej ludzie spotykali w życiu mniej osób, to i mieli sz
                  > ansę wszystkich z otczestwem zapamiętać. W dzisiejszych czasach ja sobie tego j
                  > akoś nie wyobrażam.
                  Ale w Rosji musisz wszystkich zapamiętywać z otczestwem również dzisiaj i nikt nie ma z tym problemu. Różnica kulturowa. Do starszej od siebie osoby, albo do kogoś na wyższym stanowisku nie wypada się zwrócić tylko po imieniu. Obcokrajowcowi wybaczą. Swojemu nie.

                • jul-kaa Re: Imiona itd. 20.04.12, 16:48
                  maith napisała:
                  > Mnie ten problem całkowicie ominął, bo w Internecie, szczególnie w grach, nikt
                  > otczestwa nie używa, a i forma Вы nie jest wcale tak często spotykana

                  Gdyby chcieć wnioskować na podstawie polskich gier, for, dyskusji, to można by dojść do wniosku, że wszyscy mówią do siebie "na ty" ;)

                  > Chociaż muszę uważać, żeby w rozmowie napisać zawsze "Wy Rosjanie", a nie s
                  > amo "Wy", bo kilka razy zdarzyło mi się, że rozmówca uznał to za przejście na "
                  > Wy" czyli jakby nasze Pan/Pani.

                  Ja na Ukrainie miałam trochę inny problem. Jak chciałam zapytać o coś w liczbie mnogiej (np. Jakie macie tu ciekawe zajęcia na uniwersytecie, jakie potrawy lubią Ukraińcy), to używałam właśnie niezdarnej konstrukcji z "wy" pytajac w rzeczywistości o upodobania rozmówcy, a nie o ogólne sprawy.

                  Ciekawe, ze na Ukrainie "czerez wy" zwracają się do siebie nawet dzieci, młodzi studenci itp.
      • filoruska nadal nierozwiązane zagadki 20.04.12, 15:01
        1. Zwracamy się do kobiety девушка, do jakiego wieku?

        2. Jak odpowiedzieć, jeśli ktoś pyta ile mam lat, a ja chcę się wykręcić i odpowiadam (w wersji polskiej), że osiemnaście skończyłam?

        3. чё? – co to za dziwadełko?
        • kis-moho Re: nadal nierozwiązane zagadki 20.04.12, 15:08
          > 1. Zwracamy się do kobiety девушка, do jakiego wieku?

          Czy девушка funkcjonuje jako "panienka"? Obstawiałabym, że do momentu, do którego kobieta wygląda jak panienka :o) Czyli jakieś 25-30.
          Ale ja tylko zgaduje, z rosyjskim kontaktu mam tyle, że bukwy sobie przypominam.
          • filoruska Re: nadal nierozwiązane zagadki 20.04.12, 15:10
            nie
        • anulla1974 Re: nadal nierozwiązane zagadki 20.04.12, 15:25
          1. девушка -Женщина, еще не вступавшая в брак
          3. чё? - просьба пояснить/повторить сказанное

          Na mnie w zabawie możesz liczyć :)
          • filoruska Re: nadal nierozwiązane zagadki 20.04.12, 15:34
            anulla1974 napisała:

            > 1. девушка -Жен

            > 97;ина, еще не вс&#
            > 1090;упавшая в бр&#
            > 1072;к
            Одкуда знаешь на улице кто за мужем, а кто нет?

            > 3. чё? - просьба п
            > ояснить/повт&
            > #1086;рить сказан&#
            > 1085;ое
            Что это слово обозначает му уже узнали, но не знаем откуда оно и кто и когда его употребляет.

            >
            > Na mnie w zabawie możesz liczyć :)
            • kis-moho Re: nadal nierozwiązane zagadki 20.04.12, 15:36
              > Одкуда знаеш&
              > #1100; на улице кто
              > за мужем, а кт
              > 86; нет?

              Po obrączce? :o)
              • filoruska Re: nadal nierozwiązane zagadki 20.04.12, 15:45
                а зимой?
                • kis-moho Re: nadal nierozwiązane zagadki 20.04.12, 16:12
                  > а зимой?

                  Poddaję się :o)
        • filoruska rozwiązanie zagadki 1 i 3 21.04.12, 10:18
          filoruska napisała:

          > 1. Zwracamy się do kobiety девушка, d
          > o jakiego wieku?

          Dopóki wygląda młodo według oceny mówiącego. Na moje wyczucie granica przechodzi gdzieś około czterdziestki, ale ocena dotyczy wyłącznie wyglądu, więc wiek nie musi być zgodny. To jest zwrot wyłącznie do obcej osoby.


          > 3. чё? – co to za dziwadełko?

          Według moich znajomych rosyjskich lingwistów słowo pochodzenia syberyjskiego (pewne rejony Syberii charakteryzuje mówienie bardzo miękkie wszystkich szypiaszczych, jak ktoś chce to usłyszeć, to proszę posłuchać np. matkę głównego bohatera w filmie Калина красная). W części europejskiej tak nie mówiono. Ale ludzie się przemieszczają i teraz spotykane wszędzie i coraz częściej. Do stosowania w każdej potocznej rozmowie. W zasadzie w języku mówionym powoli zamienia [szto]. W piśmie spotyka się na forach internetowych.
          W polskiej szkole tak mówić nie uczą, ale na polskiej rusycystyce nigdy nie byłam poprawiana, choć mówię w ten sposób od lat.
          • kis-moho Re: rozwiązanie zagadki 1 i 3 21.04.12, 18:50
            > Dopóki wygląda młodo według oceny mówiącego. Na moje wyczucie granica przechodz
            > i gdzieś około czterdziestki, ale ocena dotyczy wyłącznie wyglądu, więc wiek ni
            > e musi być zgodny. To jest zwrot wyłącznie do obcej osoby.

            No to wypisz wymaluj to samo, co z węgierską panienką (kisasszony). Do mnie tak się zwracają, i tłumaczyłam sobie, że młodo wyglądam, bo jak to, trzy dychy na karku i panienka? A tu jak widać marginesy dla panienki i dziewuszki mogą być większe.
            Swoją drogą widać, że się starzeję, bo dwa-trzy lata temu witano mnie zawsze mówiąc cześć, a teraz już tylko "całuję rączki". No cóż, starość nie radość, śmierć nie wesele :o)
            A ten wątek jeszcze bardziej mnie zachęcił do nauki rosyjskiego.
          • festung.breslau Re: rozwiązanie zagadki 1 i 3 22.04.12, 11:47
            filoruska napisała:

            > filoruska napisała:
            >
            > > 1. Zwracamy się do kobiety девушк

            > 72;, d
            > > o jakiego wieku?
            >
            > Dopóki wygląda młodo według oceny mówiącego. Na moje wyczucie granica przechodz
            > i gdzieś około czterdziestki


            Potwierdzam, ja mam trzydziestkę z hakiem i tak właśnie zwróciła się do Rosjanka (miła pani w wieku około sześćdziesięciu lat) pytając o drogę do hotelu. W pierwszej chwili z trudem zachowałam powagę, ale uznałam to za komplement (jak się okazuje, trochę na wyrost:))
    • filoruska jeszcze jedna zagadka 20.04.12, 12:08
      Jakie osoby witają się słowami: здравя желаю?
      • anulla1974 Re: jeszcze jedna zagadka 20.04.12, 12:25
        Здравя желаю, товарищ подполковник :)
        • filoruska Re: jeszcze jedna zagadka 20.04.12, 12:33
          есть!
      • brykanty Re: jeszcze jedna zagadka 20.04.12, 12:34
        pacjenci? :)

        Gugiel wypluwa szczególnie często w połączeniu ze stopniami wojskowymi, to przypadek czy reguła?
        • anulla1974 Re: jeszcze jedna zagadka 20.04.12, 12:38
          reguła
    • amused.to.death Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 20.04.12, 14:32
      ależ pięknie się wątek rozwinął:)
      • kis-moho Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 20.04.12, 14:34
        > ależ pięknie się wątek rozwinął:)

        No właśnie, ja ciągle chcę wszystkim podziękować za rady, ale aż się boję wtrącać w dyskusję :o)
      • brykanty Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 20.04.12, 14:49
        A bo ja strasznie lubię ten język, lubiłam nawet w tych strasznych reżimowych czasach, kiedy musieliśmy czytać czytanki o Leninie. Nie bez powodu chodzę na 4 semestr rosyjskiego na Uniwersytecie Otwartym. Inna rzecz, że nasza lektorka ma odleciane pomysły - ostatnio tłumaczyliśmy na polski rapowaną wersję piosenki Czeburaszki. Oczywiście po polsku też miała się dać zrapować.
        Ale podziwiam tych, co są w stanie przejść przez Mistrza i Małgorzatę - jednak dla mnie za wysoki poziom.
      • filoruska Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 20.04.12, 15:02
        Ja się mogę bawić językiem długo......... o ile ktoś się będzie bawił ze mną :))
        • brykanty Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 20.04.12, 15:13
          a moja odpowiedź z 14.27 o чё?
          • filoruska Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 20.04.12, 15:19
            Obserwacja dobra, tylko to jeszcze nie jest pełna odpowiedź.
    • amused.to.death Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 20.04.12, 15:54
      Ja mam jeszcze jeden problem - pisanie na klawiaturze.
      Klawiaturę sobie ustawiłam tak, żeby się dało przestawiać - trochę czasu mi zajęło nauczenie się co i gdzie. Na początku szło mi bardzo wolno, teraz już lepiej, ale zauważyłam, że jeśli zaraz potem muszę napisać dłuższy tekst po polsku to w drugą stronę mi się wszystkie klawisze mylą....ehhh....

      Czy ktoś ze znających rosyjski lepiej może mi napisać ile czasu zajęło przestawienie się na szybkie pisanie po rosyjsku?
      • filoruska Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 20.04.12, 16:08
        Nauczyłam się pisać bezwzrokowo po rosyjsku w ciągu 3 dni. Po polsku piszę dużo szybciej, chociaż po rosyjsku też piszę w miarę szybko, ale pod warunkiem, że robię to często i dłużej. Jak pisałam pracę przez tydzień tylko po rosyjsku to doszłam do prędkości prawie porównywalnej z polskim. A potem nic nie pisałam i prędkość spadła drastycznie. Szybkość pisania u mnie zależy tylko i wyłącznie od tego, ile piszę.
      • maith Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 20.04.12, 16:23
        Jest rozwiązanie - rosyjska klawiatura w polskim ustawieniu :)
        Wtedy nie będzie Ci się nic mieszało.
        • amused.to.death Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 20.04.12, 16:53
          > Jest rozwiązanie - rosyjska klawiatura w polskim ustawieniu :)

          nie bardzo rozumiem
          ???
          Jaka jest niby różnica między czymś takim a polską klawiaturą z rosyjskim ustawieniem?
          • maith Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 20.04.12, 18:11
            Amused - istnieje specjalny układ klawiatury "fonetyczny", dla osób chcących pisać po rosyjsku, a przyzwyczajonych do klawiatury "qwerty". Klawiatury fizycznie nie wymieniasz, tylko instalujesz w komputerze rosyjską klawiaturę w takim układzie, żeby a było pod a к pod k, в pod w itd.
            • amused.to.death Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 22.04.12, 14:17
              Maith, nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje:)

              Ale w sumie chyba już się przyzwyczaiłam:) i zostanę przy tym co mam - kiedyś, jak trafię do Rosji to tam będzie mi łatwiej pisać:D
      • brykanty Re: Samodzielna nauka rosyjskiego 22.04.12, 23:07
        Mnie idzie koszmarnie. Uparłam się, że się nauczę, ale potwornie mi się myli. Tzn. opanowanie klawiatury, zapamiętanie, gdzie co jest, to nawet szybko poszło. Ale czemuś wbijają mi się sąsiadujące litery - chcę napisać с, piszę ч, to samo z н i г. Kiedy mam napisać jakąś literę, którą u nas wpisuje się z innej ręki, to oczywiście mi się miesza - м usiłuję napisać prawą. Co gorsza, już mi się nakłada jedno z drugim i trzecim - bo literki do postów wklejam z translit.ru.
        Zaobserwowałam też tendencję do kończenia polskich zdań / zamiast kropką, natomiast w rosyjskie oczywiście mają na końcu ю/
        Mam nadzieję, że w końcu zdobędę jakąś płynność - ale od ponad 20 lat piszę dość szybko 10 palcami po polsku i nie jest łatwo to zwalczyć :)
    • filoruska przywitaj się - kolejna zagadka 21.04.12, 21:30
      Jak się ludzie witają w zależności od wieku i poziomu znajomości wzajemnej?
      Taka prosta zagadka na sobotni wieczór. Odpowiedzi jest wiele.
      • brykanty Re: przywitaj się - kolejna zagadka 23.04.12, 23:10
        I nikt się nie odzywa?
        Odpowiednikiem naszego "cześć" jest "привет" - do rówieśników i znających się.
        "Здравствуйте" dla bardziej oficjalnych i nieznających się.
        Ale to pewnie za mało, więc proszę o odpowiedź i szczegóły.
        • filoruska Re: przywitaj się - kolejna zagadka 24.04.12, 10:56
          brykanty napisała:

          > I nikt się nie odzywa?
          No jakoś nie...

          > Odpowiednikiem naszego "cześć" jest "привет
          > " - do rówieśników i znających się.
          A dokładniej? Rówieśnicy w każdym wieku? Jak dobrze znających się?
          Kto zna wersję zmiękczoną tego przywitania?
          A kiedy jeszcze można użyć tego słowa i co wtedy będzie ono oznaczać?

          > "Здравствуйт&
          > #1077;" dla bardziej oficjalnych i nieznających się.
          Mogą być i znający się. To taka forma bardzo neutralna. Do stosowania w każdych okolicznościach. Ma też wariant bardziej dla osób bliżej się znający. Jaki i kto go może użyć? Jest też wariant nieoficjalny, występujący wyłącznie w języku mówionym. Jaki i kiedy stosowany?

          > Ale to pewnie za mało, więc proszę o odpowiedź i szczegóły.
          Mało, mało.
          • maith Re: przywitaj się - kolejna zagadka 24.04.12, 22:58
            Odpowiadasz na:
            filoruska napisała:
            > Kto zna wersję zmiękczoną tego przywitania?

            Ja w praktyce spotykam się z прив, прива, приветик oraz z ку. Wszystkie są wersją mocno wyluzowaną.
        • temprana Re: przywitaj się - kolejna zagadka 24.04.12, 11:10
          Dodałabym jeszcze "здрасьте" (ew. "здрасте" - pisownia nadal nie jest ponoć do końca ustalona) - trochę bardziej familiarne od "здравствуйте", ale nie tak nieoficjalne jak "привет" (w ten sposób np. witaliśmy się z właścicielką naszego rosyjskiego mieszkania, gdy do nas przychodziła). Wiele razy zresztą słyszałam tę formę w sytuacjach, w których wynikała ona nie tyle z poufałości, co ekonomii języka - np. w sklepach, zwłaszcza niewielkich, w których często bywasz. Jest jeszcze koszmarny "приветик", który fatalnie mi się kojarzy - to sposób witania się rozegzaltowanych nastolatek ;) lub zupełnie dorosłych ludzi, którzy nagle zatęsknili do młodych lat i postanowili wyrazić to w sposób cokolwiek infantylny. No i "здорово" - używane przez ludzi, którzy bardzo dobrze się znają, najczęściej młodzież (bardzo rzadko przy tym przez kobiety lub w odniesieniu do kobiet).
          • filoruska Re: przywitaj się - kolejna zagadka 24.04.12, 23:48
            temprana napisała:

            > Dodałabym jeszcze "здрасьте" (e
            > w. "здрасте" - pisownia nadal nie jes
            > t ponoć do końca ustalona) - trochę bardziej familiarne od "здl
            > 8;авствуйте", ale nie tak
            > nieoficjalne jak "привет" (w ten sposób np
            > . witaliśmy się z właścicielką naszego rosyjskiego mieszkania, gdy do nas przyc
            > hodziła). Wiele razy zresztą słyszałam tę formę w sytuacjach, w których wynikał
            > a ona nie tyle z poufałości, co ekonomii języka - np. w sklepach, zwłaszcza nie
            > wielkich, w których często bywasz.
            O to właśnie mi chodziło. To jest słowo z języka mówionego. Nie powinno się pojawiać na piśmie, chyba że w jakiejś współczesnej powieści w dialogach.
            Rosyjski jest generalnie bardzo ekonomiczny. Ale to odrębny temat, albo nawet kilka, bo osobno trzeba by było pisać o imionach, a osobno o samogłoskach, a jeszcze osobno o wypadających spółgłoskach. Do tego dojdzie jeszcze cały szereg zwrotów, które zastępują zdania (jakim zwrotem proponuje się gościowi herbatę?)

            Jest jeszcze koszmarny "при
            > ;ветик", który fatalnie mi się kojarzy - to sposó
            > b witania się rozegzaltowanych nastolatek ;) lub zupełnie dorosłych ludzi, któr
            > zy nagle zatęsknili do młodych lat i postanowili wyrazić to w sposób cokolwiek
            > infantylny.
            Dokładnie.
            • temprana Re: przywitaj się - kolejna zagadka 25.04.12, 00:59
              > Do tego dojdzie jeszcze cały szereg zw
              > rotów, które zastępują zdania (jakim zwrotem proponuje się gościowi herbatę?)

              Powiedziałabym po prostu: "Хочешь/ хотите чаю?", ale nie jestem pewna, czy to o to chodzi i czy nie da się tego jeszcze jakoś skrócić. ;) Ale ja z tych, co to lepiej znają rosyjski z przełomu XIX i XX wieku, bo najczęściej tego typu książki czytają, niż współczesny mówiony rosyjski, z którego mi zostało tyle, ile było potrzeba do codziennej komunikacji przez kilka miesięcy w Rosji.
              • filoruska herbata i kawa 25.04.12, 01:09
                temprana napisała:

                > Powiedziałabym po prostu: "Хочешь/ х&
                > #1086;тите чаю?",
                To nie byłby dobry zwrot. Od razu by było słychać, że jesteś obcokrajowcem. Rozmówca by zrozumiał i odpowiedział prawidłowo, ale powszechnie używa się innych zwrotów.

                Tak samo pyta się o kawę - kto pamięta jak jest kawa, jaki jest rodzaj gramatyczny tego słowa i jakie jest słowo bardzo podobne, które Polacy mylą z kawą?
                • temprana Re: herbata i kawa 25.04.12, 01:35
                  Dajesz mi sporo do myślenia, bo uświadomiłam sobie właśnie, jak łatwo się takie rzeczy zapomina. Wypiłam tam w końcu mnóstwo herbaty, wiele razy mi ją proponowano, a ja nijak nie umiem teraz odtworzyć, w jaki sposób się do mnie zwracano. Czekam więc z niecierpliwością na kogoś, kto zna właściwą odpowiedź. :)

                  Pytanie o kawę zostawię innym.
                  • filoruska Re: herbata i kawa 25.04.12, 12:01
                    Mogłaś się spotkać z pytaniem: хочешь чаю?, ale w tym pytaniu akcent jest na chcenie, o to, czy masz ochotę, na Twoje wewnętrzne nastawienie, a nie na to, że proponowana jest właśnie herbata. Jeżeli chcesz dać akcent na herbatę i to, że ją proponujesz, to byłoby: чай хочешь? oczywiście z odpowiednią intonacją. Ale jest popularniejszy czasownik używany w tym zwrocie. Z tym, że jest to zwrot potoczny, do znajomych. W wariancie oficjalnym byłby inny zwrot.
                    • temprana Re: herbata i kawa 25.04.12, 13:11
                      Jeżeli chcesz dać akcent na herbatę i to, że ją proponujesz, to byłoby
                      > : чай хочешь? oczywiście
                      > z odpowiednią intonacją.

                      O, to chyba w moim wypadku było to. Ale nadal jestem ciekawa, jak można to powiedzieć inaczej i czy, gdy już zagadka będzie rozwiązana, będę mieć wrażenie, że tę formę znam.

                      Tak przy okazji - na marginesie rozmów o współczesnym rosyjskim - osobom znającym język na tyle, by bez problemów słuchać audycji radiowych, polecam jeden z programów Echa Moskwy "ГОВОРИМ ПО-РУССКИ": echo.msk.ru/programs/speakrus/ Prowadząca tę audycję Marina Korolowa jest także autorką cotygodniowych felietonów poświęconych przemianom języka, które można przeczytać tu: www.rg.ru/plus/koroleva

                      Mnie się przy nauce rosyjskiego przydała niewielka książeczka "Говорите и пишите по-русски правильно" Rozentala, przeznaczona dla uczniów rosyjskich szkół. Nie jest to regularny wykład gramatyki, raczej szereg krótkich objaśnień dotyczących kwestii, które mogą sprawiać szczególne problemy. Z rzeczy mniej praktycznych, do których lubię zaglądać po prostu ze względu na fascynację językiem - bardzo lubię "Живой как жизнь (Разговор о русском языке)" Czukowskiego i "На языке улиц: Рассказы о петербургской фразеологии" Sindałowskiego.
                      • filoruska Re: herbata i kawa 26.04.12, 13:31
                        Чай будешь?
                • anulla1974 Re: herbata i kawa 25.04.12, 08:30
                  filoruska napisała:

                  > Tak samo pyta się o kawę - kto pamięta jak jest kawa, jaki jest rodzaj gramatyc
                  > zny tego słowa i jakie jest słowo bardzo podobne, które Polacy mylą z kawą?
                  кофе - nijaki

                  Czy chodzi Ci o "кафе"?
                  • filoruska Re: herbata i kawa 25.04.12, 11:51
                    anulla1974 napisała:

                    > кофе - nijaki
                    nie nijaki

                    > Czy chodzi Ci o "кафе"?
                    Tak.

                    A gdzie w tych słowach są akcenty?
                    • anulla1974 Re: herbata i kawa 25.04.12, 14:33
                      Jak sie pisze bez rannej kawy to sie tak ma :)
                      Oczywiście, że męski (der Kaffee :)).

                      Akcenty: кофе na o, кафе na e.
                      • filoruska Re: herbata i kawa 25.04.12, 14:42
                        anulla1974 napisała:

                        > Jak sie pisze bez rannej kawy to sie tak ma :)
                        > Oczywiście, że męski (der Kaffee :)).
                        >
                        > Akcenty: кофе na o, кафе na e.

                        To jeszcze może rodzaj gramatyczny: кафе
                        I jak to stosować w różnych przypadkach gramatycznych i liczbie mnogiej? Czyli konkretnie, jak brzmi: poproszę pięć kaw?
                        • anulla1974 Re: herbata i kawa 26.04.12, 13:53
                          кафе - nijaki
                          Oba słowa są niedmienne.
                          Пять кофе пожауйста.
                          • filoruska Re: herbata i kawa 26.04.12, 14:40
                            anulla1974 napisała:

                            > Пять кофе пожауйста.
                            ort
    • filoruska odpowiedź na pytanie o wiek 25.04.12, 14:46
      Ciągle na to nikt nie odpowiedział, więc powtarzam:
      chcesz się wykręcić przed ujawnianiem wieku i na pytanie ile masz lat odpowiadasz po polsku: osiemnaście skończyłam. Jak to będzie po rosyjsku?
    • maith Zabawne pomyłki :) 19.05.12, 12:42
      Oj widzę, że wątek nieco siadł. Szkoda by go było, to może pogadajmy na luzie o możliwych pomyłkach. Nasze języki są podobne, co bardzo pomaga, ale potrafi być też źródłem kłopotów. Część słów tylko brzmi podobnie, a znaczenie ma zupełnie inne.
      Choćby słowo pacan, które Polak (zupełnie niesłusznie) odbierze jako obrazę. Tymczasem dla Rosjan oznacza kumpla i ma znaczenie ewidentnie pozytywne.
      A tu przezabawna historia innej pomyłki:
      www.sadistic.pl/koszka-rosyjski-dla-poczatkujacych-vt115655.htm
      • filoruska Re: Zabawne pomyłki :) 19.05.12, 22:44
        Tak mi się skojarzyło:
        Mieliśmy w Rosji panią, która sprzątała cały budynek. Robiła jakieś generalne porządki i miała na rękach gumowe rękawiczki. Powiedziała coś o tych rękawiczkach, że jej niewygodnie. Na to mój znajomy (Polak) odpowiedział:
        Вам нужна мука.
        Dlaczego ja się śmiałam, a on nie rozumiał, dlaczego się śmieję?

        пацан to zdecydowanie mężczyzna, raczej młodszy, tak mówią do siebie mężczyźni w liczbie mnogiej, gdy coś robią grupą, albo do jednego, ale w tonie żartobliwym, gdy coś o nim komentują z lekką ironią, można tak też powiedzieć o nastolatku, podrostku, żółtodziobie.

        Moi znajomi Rosjanie oduczali mnie mówić кошка o nieznanym kocie. Trochę się język zmienia i кошка to kocica, a jak nie wiadomo co, to кот. Mam jednak podejrzenia, że tutaj żywy język będzie zależny od regionu.
        • brykanty Re: Zabawne pomyłki :) 20.05.12, 19:24
          Hihi, pewnie zaakcentował po polsku, więc wyszło, że pani potrzebuje się pomęczyć, a nie użyć mąki zamiast talku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka