ukrytynick
27.11.12, 21:22
Koleguję (przyjaźnię?) się z pewnym facetem od dziewięciu miesięcy. Czuję do niego coś więcej od trzech. Nie wiem jak to rozegrać i czy w ogóle coś rozgrywać, czy może wyłożyć uczucia kawa na ławę i jeśli nic do mnie nie czuje - po prostu przestać się widywać.
Poznaliśmy się, kiedy ja byłam jeszcze w innym związku (chylił się ku upadkowi) i na starcie dałam mu znać, że ja z kimś jestem. Nie widywaliśmy się często, ale kiedy mój związek się skoczył (w marcu) zaczęliśmy więcej czasu spędzać ze sobą. Teraz dzwoni do mnie wiele razy dziennie, widujemy się kilka razy w tygodniu, chodzimy do kina, na spacery. Nigdy mnie nie pocałował, nigdy nie wziął mnie za rękę.
Kiedyś powiedział, że nie jest gotowy wchodzić w żaden nowy związek, bo ma za dużo balastu - choruje na zzsk, dalej jest straumatyzowany rozstaniem ze swoją narzeczoną (sprzed 2wóch lat - sic!). Jest narcystyczny w typie - lubi mówić jakie ma niskie poczucie własnej wartości, trochę pławi się w tym marazmie, jaki to on nieszczęśliwy. Za dużo pracuje.
Po pijaku potrafi wysłać mi smsa, że mnie kocha i mu na mnie zależy, a rano nie próbuje ustosunkować się do tych wyznań. Powiedział mi, że uważa, że jestem bardzo atrakcyjna i niesamowicie kobieca. Mówi, że wyzbył się potrzeby bliskości odkąd rozstał się ze swoją byłą N. i nie potrafi się przytulić.
Wiać czy próbować?