Dodaj do ulubionych

Problem z facetem- inny nick

11.02.13, 00:04
Mój 'problem' pewnie zabrzmi infantylnie, ale może się wyżalę i będzie mi lepiej, może mnie wyśmiejecie, albo uznacie za zaborczą, a może mi przyznacie rację, i wreszcie może dowiem się jak powinnam się zachować. Chodzi o to, że mój facet co jakiś czas dostaje zaproszenie na imprezę od pewnej grupy znajomych koleżanek, i jest to jedyna część jego znajomych, z którą ja nie jestem w dobrej komitywie, głównie dlatego, że słabo się znamy, ale też nie było okazji żebyśmy się lepiej poznali- on mnie na te imprezy nie zabiera tłumacząc, że ja nie byłam zapraszana. No właśnie- cała reszta znajomych z jego strony jak nas zaprasza to traktuje nas jako jedność, czyli czy zadzwonią do mnie czy do niego, wiadomo, że przybywamy razem. Nie chodzi o to, że musimy wszędzie chodzić razem, przecież może mieć grupę znajomych 'dla siebie', ale do diaska czemu to musi być stado młodych, samotnych dziewczyn i imprezy typowo studenckie, po których leczy kaca dwa dni? Główny powód moich obaw- kiedyś, jeszcze nie mieszkaliśmy razem, jak poszedł na taką imprezę w sobotę, to 'odnalazł się' w poniedziałek późnym popołudniem, nie wiedziałam co się z nim dzieje, ani gdzie jest przez dwa dni. Wolałabym żeby co tydzień chodził na 'piwo z kumplami' a tego nie praktykuje. Ja też mam swoich znajomych, z którymi sama się spotykam, ale to są osoby tej samej płci co ja- dziewczyny, psiapsióly, z którymi się pije wino i plotkuje, z resztą jak się z nimi spotykam to i tak pytam go czy chce iść ze mną. No i teraz była taka sama sytuacja, poszedł znów na imprezę do tych dziewczyn, mimo że prosiłam żeby został albo wziął mnie ze sobą. Wiem, to brzmi strasznie dziecinnie, jak wypowiedź jakiejś gimnazjalistki, a mamy przecież prawie po 30 lat. I nie wiem jak się powinnam zachować, jak rozwiązać ten problem, który będzie wracał ilekroć on dostanie do nich zaproszenie. Nie czuję się traktowana poważnie. Nie chcę strzelać fochów, z resztą nie umiem nawet, tłumaczenie i rozmowa nic nie da, bo on wie co i dlaczego mi w tej sytuacji nie pasuje. Chciałam się spakować i wynieść na kilka dni do koleżanki, ale to też takie głupie robienie na złość w sumie chyba nawet sobie bardziej. Co robić?
Obserwuj wątek
    • plecha1 Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 00:30
      Wiesz co? Jak dla mnie to pal sześć, że to są same kobiety. Mnie dziwi po fakt zniknięcia na dwa dni bez znaku życia, gdzie miałaś zafundowany niezły stres, czy aby coś się nie stało jak nocą wracał z imprezy.

      Dodatkowo ja wiem, że nie ma obowiązku lubić partnera naszego znajomego. Można za nim nie przepadać, nie lubić go, więc woleć spotykać się tylko ze znajomym, bez dziewczyny czy chłopaka. Natomiast traktowanie tej osoby jak powietrza i udawanie, że ona nie istnieje jest jak dla mnie w mocno złym guście, zwłaszcza w sytuacji, w której się jej prawie nie zna. Nikt nie wymaga od nich zaproszenia Cię na wspólny wyjazd na miesiąc na jachty, gdzie będziecie siedzieć sobie na głowie non stop i się wkurzać.

      A czy Twój facet nie może ich zaprosić do Was, skoro one nie zapraszają Ciebie? Może to by jakoś przełamało lody?
      • mniickhiateal Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 08:00
        No właśnie ja mam bardzo podobne w wydźwięku odczucia, zwłaszcza jak chodzi o skalę zjawiska, tj. że nie jest to parogodzinne wyjście na piwo, a nieprzewidywalnie długie pójście w balety.

        Poza tym: z całego grona opisanych uczestników dramatu zasadniczo możesz tak dosyć wisieć tym znajomym faceta, ale nie powinnaś wisieć własnemu facetowi. Natomiast z tego, co napisałaś, odnoszę wrażenie, że facet a) wspiera aktywnie raniący Cię proceder wykluczania Cię; b) wręcz się Twoimi prośbami o zmianę tego stanu upaja, no bo ewidentnie jest ważny i rozchwytywany, Ty jesteś zazdrosna, no super dogłaskane ego. Brrr. Nie wiem, czy to błędne wrażenie, czy nie, może to jakoś subiektywnie opisałaś inaczej, niż jest, ale jeśli tak jednak jest, to nie jest to stan poprawny. Facetowi powinno IMO zależeć na tym, żebyś się czuła dobrze w związku. Dość oczywisty savoir-vivre chyba może mu dostarczyć tutaj podstawy teoretycznej, jeśli nie wie, jak się zachować - na zaproszenie na imprezę, niewłaściwie skierowane jedynie do niego, może odpowiedzieć w Waszym imieniu, tj. zakładając, że zapraszający miał oczywiście na myśli Was oboje ("o super, sprawdzę, czy miłości mego życia pasuje i chętnie przyjdziemy"), co zapraszającemu daje okazję do korekty zaproszenia, a w ostateczności do jakiegoś bardziej konfrontacyjnego wyjaśnienia sprawy. Ale i bez tego powinien naprawdę aktywnie chcieć zadbać o Twój dobrostan, choćby jeśli miało by się okazać, że faktycznie nie macie wspólnych tematów z tymi innymi znajomymi, i że po obejrzeniu tych imprez bez problemu będziesz go na nie wysyłała samego.
        • plecha1 Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 10:22
          Wychodzę z założenia, że nie na każdą imprezę gospodarz musi zapraszać parę. Niemniej jednak nie wiem w czym problem, żeby spytać wieloletnich znajomych o to, czy dziewczyna chociaż raz może przyjść. Dziwi mnie też unikanie rozmów o przyczynie innej niż powierzchowne "Nie byłaś zaproszona". Ja bym wolała usłyszeć wprost "Wiesz, słuchaj, nie znoszą cię" czy coś w tym guście.
          • mniickhiateal Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 10:41
            W sumie się zgadzam, jednak jeśli partnerce tak bardzo przeszkadza stan obecny, to jej facet powinien coś konstruktywnego uczynić, choćby, jak proponujesz, powiedzieć kawonaławicznie raniącą prawdę (i może sobie przy okazji wyklarują model związku, bo może on myśli, że mają otwarty związek jak chodzi o starych dobrych fuckbuddies, a ona o tym nie wie?), plus jednak trzymać się jakichś sensowniejszych ram czasowych tych imprez, żeby się nie denerwowała przez parę dni (kosmos).
          • pinupgirl_dg Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 12:29

            > Wychodzę z założenia, że nie na każdą imprezę gospodarz musi zapraszać parę.

            Moim zdaniem to zależy. Na duże imprezy to normalna rzecz, że ktoś może wziąć parę, to jak osoba towarzysząca na weselach i nie wyobrażam sobie, żeby mnie ktoś musiał pytać, czy może przyjść z Basią, to oczywista oczywistość. Zakładam, że mogę znajomym ufać na tyle, że nie przyprowadzą kogoś, kto zdemoluje mieszkanie i wyniesie magnetowid. Co innego bardziej kameralne spotkania.
            • kk345 Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 15:30
              > wyniesie magnetowid
              Teraz się wynosi BlueRay i DVD:)
            • plecha1 Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 15:48
              Ja bym w sumie ZWŁASZCZA na weselach to dogadała. Może być zgrzyt, gdy okaże się, że dla osób towarzyszących miejsca i posiłki przewidziane nie są. Niby ekstremalny przykład i pewnie bardzo mało osób by w taki sposób wesele organizowało, ale lepiej się upewnić, jeśli na zaproszeniu nie ma wyraźniej adnotacji "Z osobą towarzyszącą", zamiast przyjmować coś z góry jako oczywistość.
        • pierwszalitera Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 10:25
          mniickhiateal napisała:

          Nato
          > miast z tego, co napisałaś, odnoszę wrażenie, że facet a) wspiera aktywnie rani
          > ący Cię proceder wykluczania Cię; b) wręcz się Twoimi prośbami o zmianę tego st
          > anu upaja, no bo ewidentnie jest ważny i rozchwytywany, Ty jesteś zazdrosna, no
          > super dogłaskane ego. Brrr. Nie wiem, czy to błędne wrażenie, czy nie, może to
          > jakoś subiektywnie opisałaś inaczej, niż jest, ale jeśli tak jednak jest, to n
          > ie jest to stan poprawny

          Przesadzasz i to grubo. Dopatrujesz się w jego zachowaniu jakiejś celowej złośliwości. Moim zdaniem prawda jest o wiele bardziej banalna. Chłopakowi, owszem, zależy na stałym związku i zmarznietastokrotka jest mu ważna, ale na balangach z innymi laskami może jednocześnie wyżywać swoją drugą stronę, jako szczęśliwy singiel. Jak ona pójdzie tam razem z nim, to mu wszystko zepsuje, te imprezy przestaną mu w ogóle sprawiać przyjemność, bo musiłaby się inaczej zachowywać. Nie bowiem o pielęgnowanie znajomości z tymi konkretnymi laskami chodzi, tylko o możliwość grania roli, na którą w stałym związku nie może sobie już pozwolić. Nie wykluczam, że facet przeciągając te imprezki do późnego popołudnia, korzysta tam z zakazanego owocu obcego łóżka, w końcu swobodna seksualność też należy do programu wolnego strzelca, ale on nie robi tego by upokorzyć stałą dziewczynę, on to robi dla siebie. Bo chce zjeść ciastko i mieć ciastko, przynajmniej od czasu do czasu. Nie wiem jak zmarznietastokrotka powinna się zachować, nie jest przecież od wychowywania swojego faceta i nie sprawi, że zrobi się nagle dorosły. Ja osobiście traktowałabym go tak, jak na to zasługuje, czyli jak mało odpowiedzialnego nastolatka. A to znaczy, pozwoliłabym mu pójść na tą imprezę samemu, ale wyznaczyła mu ścisły przedział czasowy. Znaczy ma być o konkretnej godzinie w domu. Wyraziłabym to ostro, tak by wiedział, że nie należę do kobiet czekających cichutko po nocach na marnotrawnych facetów i jak mi będzie za dużo, to wyciągnę odpowiednie konsekwencje. W ten sposób ograniczam nieco szkody, bo myślenie o tym, że musi trzymać się moich reguł, jakichkolwiek reguł, mentalnie go nieco hamuje, by pójść ze wszystkim na całość w sensie hulaj dusza, piekła nie ma. Może z czasem sam odkryje idiotyzm własnego zachowania. ;-)
          • mniickhiateal Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 10:37
            No właśnie ja się nie dopatruję ani nie przesadzam, tylko pytam, czemu to tak przykro z tonu posta wynika.

            Co do reszty - z tego, że się facet z opisu zachowuje jak niedojrzałe dziecko (dziecka lubią być głaskane po ego), wynika moja wstępnie negatywna ocena jego postawy. Wątkotwórczyni nie sprawia również wrażenia, jakby się umawiali na taki model związku i ogólnie wygląda na niespecjalnie zadowoloną. Co do proponowanych przez Ciebie akcji odwetowych, też w sumie zależy wszystko od właśnie pożądanego przez obie strony modelu związku. Jak najbardziej jakaś ostra reakcja byłaby na miejscu, pytanie tylko, czy to dla dziewczyny zabawne i rozwijające, tak sobie partnera musieć tresować.
            • pierwszalitera Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 11:35
              mniickhiateal napisała:

              Co do proponowany
              > ch przez Ciebie akcji odwetowych, też w sumie zależy wszystko od właśnie pożąda
              > nego przez obie strony modelu związku. Jak najbardziej jakaś ostra reakcja była
              > by na miejscu, pytanie tylko, czy to dla dziewczyny zabawne i rozwijające, tak
              > sobie partnera musieć tresować.

              Ja nie proponuję żadnych "akcji odwetowych", tylko konsekwencje. Z wypowiedzieniem związku włącznie. Napisałam przecież, że związek dwojga dorosłych ludzi, to nie relacja dziecko - rodzic i nie zadaniem dziewczyny jest wychowywanie faceta. Mogą się na coś jasno umówić, co ona jest w stanie zaakceptować (ograniczony czas solo imprezy), ale może wtedy wymagać, by on się tego trzymał. A jak nie, to spadaj gościu, inne matki mają też pięknych synów. ;-)
          • zmarznietastokrotka Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 11:37
            Jak ona pójdzie tam razem z nim, to mu wszystko zepsuje, te imprezy p
            > rzestaną mu w ogóle sprawiać przyjemność, bo musiłaby się inaczej zachowywać.

            Przypuszczam, że właśnie w tym rzecz, sam z resztą kilka razy powiedział, że przy mnie się inaczej zachowuje, aaa i podobno się kłócimy, ale jakoś przy innych znajomych się nie kłócimy. No i ta druga część znajomych to w większości są pary, jak widać tam pasuję.

            . Nie wykluczam, że facet przeciągając te imprezki do późnego popołudnia, korzy
            > sta tam z zakazanego owocu obcego łóżka, w końcu swobodna seksualność też należ
            > y do programu wolnego strzelca, ale on nie robi tego by upokorzyć stałą dziewc
            > zynę, on to robi dla siebie. Bo chce zjeść ciastko i mieć ciastko, przynajmniej
            > od czasu do czasu.

            Raczej wątpię, choć w sumie niczego być pewnym nie można. Raczej chyba chodzi o "prezentowanie pióropusza" i sprawdzenie jakie jeszcze mam możliwości i podbudowanie swojego ego, ale czy to by znaczyło, że ja nie dość go potrafię dowartościować?

            Jeszcze tak sprostowując, ta akcja z nie wracaniem dwa dni, była jednorazowa, generalnie jak wychodzi to wraca o normalnych porach, jak to z imprezy. To w ogóle był kiedyś bardzo imprezowy typ, z resztą sami poznaliśmy się na imprezie, teraz to on prowadzi ascetycki tryb życia w porównaniu do tego sprzed naszego związku. Czuję, że go bronię :P
            • pierwszalitera Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 12:02
              zmarznietastokrotka napisał(a):

              > Raczej wątpię, choć w sumie niczego być pewnym nie można. Raczej chyba chodzi o
              > "prezentowanie pióropusza" i sprawdzenie jakie jeszcze mam możliwości i podbud
              > owanie swojego ego, ale czy to by znaczyło, że ja nie dość go potrafię dowartoś
              > ciować?

              Wybij sobie od razu ze ślicznej główki, że mogłabyś jakąś osobę (faceta) uszczęśliwiać w stu procentach. ;-) No nie da się. Zawsze są jakieś płaszczyzny, których nie dasz rady zaspokoić i to jest całkiem normalna sprawa. Związek to nie jest spotkanie dwóch idealnie pasujących do siebie połówek pomarańczy, które kąpią się na wieczność w harmonicznej szczęśliwości, tylko kompromis. Ty nie końca dajesz mu wszytsko, czego on by chciał, on też tego nie robi. Może tego jeszcze nie wiesz, ale prędzej, czy później zauważysz. Związane jest to przede wszystkim z tym, że ludzie mają często sprzeczne potrzeby i wykazują się sporą ambiwalencją. Kobiety też wymagają często od faceta, by był raz namiętnym amantem tryskającym na lewo i prawo testosteronem, a następnęgo dnia czułym, wiernym misiem. A to może być w przypadku konkretnego faceta niewykonalne i trzeba się zdecydować, kogo się chce mieć. Ty spełniasz pewnie priorytetowe potrzeby swojego partnera, ale od czasu do czasu on chce czegoś innego, co z tobą jest niemożliwe, więc nie ściągaj się w dół problemami z dowartościowaniem jego ego, tylko zastanów, czy jesteś w stanie te imprezy zaakceptować. Bo nie musisz, ale to może mieć konsekwencje, bo albo on musiałby z czegoś zrezygnować, albo ty z niego.
            • pinupgirl_dg Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 12:24
              > Raczej wątpię, choć w sumie niczego być pewnym nie można. Raczej chyba chodzi o
              > "prezentowanie pióropusza" i sprawdzenie jakie jeszcze mam możliwości i podbud
              > owanie swojego ego, ale czy to by znaczyło, że ja nie dość go potrafię dowartoś
              > ciować?

              Tak, na pewno wszystko to Twoja wina ;).
              Stokrotko - widziały gały, co brały, jeśli to typ imprezowicza, to nie ma co liczyć, że jak go odpowiednio dopieścisz, to będzie siedział w domu i robił na drutach.
              • pierwszalitera Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 15:26
                pinupgirl_dg napisała:

                > Stokrotko - widziały gały, co brały, jeśli to typ imprezowicza, to nie ma co li
                > czyć, że jak go odpowiednio dopieścisz, to będzie siedział w domu i robił na dr
                > utach.

                No widziały, ale stokrotka oceniła jego imprezowe potrzeby według swoich i założyła, że jak będą razem, to będą razem imprezować. Albo będą zachowywać się według przyjętej ogólnie normy, że jak impreza bez partnera, to tylko taka w stylu facet plus kumple przy piwie i kobieta plus psiapsióły przy winku. A tu okazuje się, że nie imprezowanie samo w sobie jest mu ważne, tylko on ma jakieś inne potrzeby emocjonalne, a może nawet seksualne, które chce zaspokajać bez niej. Przypomina mi to trochę konsternację kobiet, które łapią partnera na samotnym oglądaniu pornografii, a przecież mają częsty i kreatywny seks, więc niczego nie powinno mu brakować. Na dodatek, te laski z pornograficznych filmów to biuściaste blondyny, a stała partnerka jest szczupłą brunetką i już mamy ziarno niepewności w głowie kobiety. A jedno z drugim nie musi mieć przecież nic wspólnego, tak samo jak podkręcanie sobie ego na imprezach z obcymi laskami nic z jakością stałego związku, czy partnerki. Nie piszę, że stokrotka musi to akceptować, zrozumienie motywów działania u drugiej osoby nie oznacza automatycznie zgody na to zachowanie.
                • pinupgirl_dg Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 15:57
                  Ja sądzę, że problem jest gdzie indziej. Tu nie chodzi nawet o to, że on się spotyka z innymi ludźmi, ani o to, co ewentualnie wyobraźnia podpowiada, ale o to, że nie potrafi z tego ani razu zrezygnować mimo próśb i mimo tego że widzi, że drugą stronę rani. Może się nie dogadują, ale dla mnie najważniejsze jest to, że Stokrotka nie czuje się traktowana poważnie. To jest, według mnie, dużo większy problem, niż ukłucie zazdrości.
                  • pierwszalitera Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 16:12
                    pinupgirl_dg napisała:


                    Może się nie dogadują, ale dla mnie najważniejsze jest to,
                    > że Stokrotka nie czuje się traktowana poważnie. To jest, według mnie, dużo wię
                    > kszy problem, niż ukłucie zazdrości.

                    Ale on może chcieć traktować ją poważnie, ale nie chce zrezygnować z własnej przyjemności, bo jego zdaniem nie ma to nic wspólnego z ich związkiem i może nie mieć ochoty na ustępstwa, które mają dla niego posmak walki o dominację, czyli o to, kto postawi na swoim, chociaż chodzi o błahostkę. Być może on nie zdaje sobie sprawy, że dla stokrotki sprawa jest o wiele poważniejsza, bo ona gra przed nim rolę bardziej tolerancyjnej niż jest w rzeczywistości?
                    Byłoby fajnie, gdyby ludzie ze sobą więcej rozmawiali i byli odrobinę bardziej szczerzy. ;-)
                    • pinupgirl_dg Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 16:25
                      Zgadzam się w całej rozciągłości. Chociaż nie wykluczam, że jednak nie traktuje jej poważnie, może chce, a nie potrafi, może nie chce, ale to jedne z wielu opcji.
          • pinupgirl_dg Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 12:15
            > Ja osobiście traktowałabym go tak, jak na to zasługuje, czyli jak mało
            > odpowiedzialnego nastolatka. A to znaczy, pozwoliłabym mu pójść na tą imprezę
            > samemu, ale wyznaczyła mu ścisły przedział czasowy. Znaczy ma być o konkretnej
            > godzinie w domu. Wyraziłabym to ostro, tak by wiedział, że nie należę do kobiet
            > czekających cichutko po nocach na marnotrawnych facetów i jak mi będzie za duż
            > o, to wyciągnę odpowiednie konsekwencje.

            Dla mnie to z kolei jest nie do pomyślenia. Gdybym chciała takie Misia, to bym się rozejrzała od razu wśród zerwanych ze smyczy pierwszoroczniaków, w wieku lat 30 to już nie ten wdzięk, nie ten czar ;).
    • besame.mucho Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 11:07
      > Główny powód moich obaw- kiedyś, jeszcze nie mieszkaliśmy razem, jak
      > poszedł na taką imprezę w sobotę, to 'odnalazł się' w poniedziałek późnym popoł
      > udniem, nie wiedziałam co się z nim dzieje, ani gdzie jest przez dwa dni

      To oczywiście strasznie słabe, ale czy to się stało raz i nigdy więcej nie powtórzyło?

      Jeśli tak, to nie do końca wiem na czym dokładnie polega problem - tzn. na tym, że facet chodzi bez Ciebie na spotkania ze znajomymi, na tym, że ci znajomi to kobiety, czy na tym, że uważasz, że "nie jesteś zapraszana" to głupia wymówka?
      Dla mnie to, że partner posiada znajomych, z którymi lubi widywać się sam, to nic karygodnego, a płeć tych znajomych mnie mało interesuje (może dlatego, że sama mam przyjaciół - facetów - i nie wyobrażam sobie faceta, który stawia mi ultimatum, że albo się z nimi widuję z nim albo wcale).
      Za to wymówka "nie jesteś zapraszana" jest głupia, bo skoro to jego dobre koleżanki, to nic nie stałoby na przeszkodzie, żeby powiedział "przyjdę z dziewczyną, ok?". Więc to czego ja bym wymagała od faceta, to żeby podał mi prawdziwy powód ("nie lubią cię", "lubię mieć grono znajomych z którymi spotykam się sam" itd).
      Jeszcze inna sprawa, że imprezy typowo studenckie to zupełnie nie mój klimat, więc gdyby mój facet wyraził chęć chodzenia na takie, to sama bym go wykopywała żeby szedł sam i nie pokazywał mi się na oczy dopóki nie będzie trzeźwy ;).
      • pierwszalitera Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 11:43
        besame.mucho napisała:

        > Jeszcze inna sprawa, że imprezy typowo studenckie to zupełnie nie mój klimat, w
        > ięc gdyby mój facet wyraził chęć chodzenia na takie, to sama bym go wykopywała
        > żeby szedł sam i nie pokazywał mi się na oczy dopóki nie będzie trzeźwy ;).

        Ja przypuszczam, że w tym przypadku nie chodzi o chęć brania udziału w tej konkretnej zabawie, a o zazdrość. Autorka wątku podejrzewa, że facet zgrywa tam amanta i wolnego samca, być może nie dochowuje jej nawet do końca wierności i czuje się taką sytuacją zagrożona.
        • pinupgirl_dg Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 12:57
          > Ja przypuszczam, że w tym przypadku nie chodzi o chęć brania udziału w tej konk
          > retnej zabawie, a o zazdrość. Autorka wątku podejrzewa, że facet zgrywa tam ama
          > nta i wolnego samca, być może nie dochowuje jej nawet do końca wierności i czuj
          > e się taką sytuacją zagrożona.

          Możliwe, chociaż ja wychodzę z z założenia, że zazdrość często kryje inne problemy (przynajmniej tak mi się wydaje po sobie). Zazdrosna jestem bardzo, ale ze zdumieniem odkryłam, że pojawia się to wtedy, gdy na zupełnie innej płaszczyźnie coś nie gra i nawet nie tyle czuję się zagrożona, co czuję się nie szanowana.
          • pierwszalitera Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 15:11
            pinupgirl_dg napisała:

            > Możliwe, chociaż ja wychodzę z z założenia, że zazdrość często kryje inne probl
            > emy (przynajmniej tak mi się wydaje po sobie). Zazdrosna jestem bardzo, ale ze
            > zdumieniem odkryłam, że pojawia się to wtedy, gdy na zupełnie innej płaszczyźni
            > e coś nie gra i nawet nie tyle czuję się zagrożona, co czuję się nie szanowana.

            Ludzie są różni, więc lepiej nie zakładać niczego "po sobie". ;-) Ekstremalna zazdrość związana jest z niską samooceną, ale odrobinę zazdrosnym jest pewnie każdy. Niekiedy wynika ona też z niezrozumienia, albo zbyt wyśrubowanych oczekiwań, niekoniecznie naszych, czasem takich podyktowanych przez "normę społeczną" środowiska, w którym żyjemy. Kiedy zaczniemy zdawać sobie jednak sprawę z tego, że partner może mieć potrzeby, których nie musimy spełniać i nie oznacza to nic złego, to łatwiej nam pewne rzeczy zaakceptować. Albo i nie, ale wtedy szuka się kogoś, kto na tej konfliktowej płaszczyźnie jest z nami lepiej kompatybilny.
            • 100krotna Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 21:37
              Właśnie chciałam napisać, że mnie zdarzało się być zazdrosną często tylko dlatego, że wydawało mi się, że powinnam być w danej sytuacji zazdrosna. Później poszłam po rozum do głowy i traktuję trochę na zasadzie "co z oczu, to z serca", zwracając raczej uwagę na to, jak mi dobrze z partnerem. Pewnie gorzej bym się czuła, jeśli ktoś z zewnątrz przyszedłby do mnie i skarżył, wtrącając w zupełnie nie swoje sprawy: "słuchaj, twój facet to i tamto, zrób coś z tym"
              Ale czułabym się gorzej raczej przez wścibstwo i niezrozumienie tej osoby, niż przez to, że mój facet to i tamto :) Oczywiście w granicach tolerancji, mówię raczej o flircie, porno, czy jakiejś imprezie, niż o biciu ludzi na ulicach.
              Zgadzam się z Pierwsząliterą, na temat niemożliwości zaspokojania absolutnie wszystkich potrzeb w związku. Spotkanie takiej, dopełniającej nas w stu procentach osoby jest prawdopodobieństwem w granicach błędu statystycznego. Do tego obydwie strony musiałyby mieć jeszcze oprócz idealnie dopasowanych cech, identyczne podejście ;) Lepiej cieszyć się tym, że jest nam dobrze, a nie szukać problemów.

              Nie podoba mi się tylko sytuacja ze zniknięciem na dwa dni. Ale sama napisałaś, że to jednorazowy wyskok. Mam nadzieję, że już wyjaśnione i nie powtórzy się nigdy.

              --
              Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)
              • pinupgirl_dg Re: Problem z facetem- inny nick 11.02.13, 21:44
                > Właśnie chciałam napisać, że mnie zdarzało się być zazdrosną często tylko dlate
                > go, że wydawało mi się, że powinnam być w danej sytuacji zazdrosna.

                To ja poszłam krok dalej wpadłam w poważnego doła, bo mi się wydawało, że powinnam być zazdrosna, ale nie byłam i nawet za bardzo nie potrafiłam sobie wkręcić ;). Pomyślałam, że go może nie kocham czy co?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka