zmarznietastokrotka
11.02.13, 00:04
Mój 'problem' pewnie zabrzmi infantylnie, ale może się wyżalę i będzie mi lepiej, może mnie wyśmiejecie, albo uznacie za zaborczą, a może mi przyznacie rację, i wreszcie może dowiem się jak powinnam się zachować. Chodzi o to, że mój facet co jakiś czas dostaje zaproszenie na imprezę od pewnej grupy znajomych koleżanek, i jest to jedyna część jego znajomych, z którą ja nie jestem w dobrej komitywie, głównie dlatego, że słabo się znamy, ale też nie było okazji żebyśmy się lepiej poznali- on mnie na te imprezy nie zabiera tłumacząc, że ja nie byłam zapraszana. No właśnie- cała reszta znajomych z jego strony jak nas zaprasza to traktuje nas jako jedność, czyli czy zadzwonią do mnie czy do niego, wiadomo, że przybywamy razem. Nie chodzi o to, że musimy wszędzie chodzić razem, przecież może mieć grupę znajomych 'dla siebie', ale do diaska czemu to musi być stado młodych, samotnych dziewczyn i imprezy typowo studenckie, po których leczy kaca dwa dni? Główny powód moich obaw- kiedyś, jeszcze nie mieszkaliśmy razem, jak poszedł na taką imprezę w sobotę, to 'odnalazł się' w poniedziałek późnym popołudniem, nie wiedziałam co się z nim dzieje, ani gdzie jest przez dwa dni. Wolałabym żeby co tydzień chodził na 'piwo z kumplami' a tego nie praktykuje. Ja też mam swoich znajomych, z którymi sama się spotykam, ale to są osoby tej samej płci co ja- dziewczyny, psiapsióly, z którymi się pije wino i plotkuje, z resztą jak się z nimi spotykam to i tak pytam go czy chce iść ze mną. No i teraz była taka sama sytuacja, poszedł znów na imprezę do tych dziewczyn, mimo że prosiłam żeby został albo wziął mnie ze sobą. Wiem, to brzmi strasznie dziecinnie, jak wypowiedź jakiejś gimnazjalistki, a mamy przecież prawie po 30 lat. I nie wiem jak się powinnam zachować, jak rozwiązać ten problem, który będzie wracał ilekroć on dostanie do nich zaproszenie. Nie czuję się traktowana poważnie. Nie chcę strzelać fochów, z resztą nie umiem nawet, tłumaczenie i rozmowa nic nie da, bo on wie co i dlaczego mi w tej sytuacji nie pasuje. Chciałam się spakować i wynieść na kilka dni do koleżanki, ale to też takie głupie robienie na złość w sumie chyba nawet sobie bardziej. Co robić?