Świat stoi na głowie

04.03.13, 12:09
Ostatnio nie rozumiem co się dzieje. Szpitale są dobrze wyposażone, a nie pomagają dzieciom. Sama nie mam dzieci, mam psa. Rudy został niedawno pogryziony i w niedzielę pojechaliśmy do kliniki weterynaryjnej. Natychmiast się nami zajęto, mieliśmy do dyspozycji cały sprzęt i pomoc personelu.
Z doświadczenia innych psiarzy wiem, że można korzystać z ich pomocy całą dobę. Wprawdzie musimy za to zapłacić, ale nie o to chodzi. Sąsiadka stwierdziła, że jakby jej zachorowało dziecko to zawiezie do weta.
Świat stoi na głowie.
    • dorotaifilip Re: Świat stoi na głowie 04.03.13, 12:40
      balbina11 napisała:

      > Wprawdzie musimy za to zapłacić, ale nie o to chodzi.

      O to chodzi. Zbliża się do nas wielkimi krokami Hameryka. Jak zapłacisz to masz, a państwo to tak aby aby.
      dorota
      • helenka333 Re: Świat stoi na głowie 04.03.13, 13:56
        No właśnie, że o to chodzi! Idziesz do weta płacisz- wymagasz, jak Ci się nie spodoba to idziesz do innego weta. Przecież z dzieckiem też możesz iść do prywatnej kliniki i zapłacić. Tyle , że na dziecko płacisz składki i teoretycznie powinnaś w ramach tych składek mieć zapewnioną opiekę, teoretycznie...
        • kasiadj07 Re: Świat stoi na głowie 04.03.13, 19:29
          helenka333 napisała:

          > No właśnie, że o to chodzi! Idziesz do weta płacisz- wymagasz, jak Ci się nie s
          > podoba to idziesz do innego weta. Przecież z dzieckiem też możesz iść do prywat
          > nej kliniki i zapłacić. Tyle , że na dziecko płacisz składki i teoretycznie pow
          > innaś w ramach tych składek mieć zapewnioną opiekę, teoretycznie...

          Małe sprostowanie, na dzieci nie płaci się składek, podłącza się je niejako pod ubezpieczenie rodzica. A zgodnie z konstytucją o ile dobrze pamiętam, leczenie dzieci państwo musi zagwarantować, nawet, jeśli rodzice są nieubezpieczeni.
          A wracając do tematu, to faktycznie jest to przerażające i nie mieści się w głowie...
          • madzioreck Re: Świat stoi na głowie 04.03.13, 23:14
            > Małe sprostowanie, na dzieci nie płaci się składek, podłącza się je niejako pod
            > ubezpieczenie rodzica.

            Sęk w tym, że ten rodzic wcale nie ma lepiej z tytułu, że te składki płaci. Moje przygody ze służbą zdrowia są takie, że tylko prosić los, żeby poważnie nie zachorować. Jedną z przygód opisywałam niedawno. Druga - zwijając się z bólu, usłyszałam od dyspozytorki pogotowia, ze mam se do pomocy świątecznej jechać, a ja nie mogłam się podnieść. Wiec co tam jakaś gorączka... :/
          • helenka333 Re: Świat stoi na głowie 04.03.13, 23:19
            > Małe sprostowanie, na dzieci nie płaci się składek, podłącza się je niejako pod
            > ubezpieczenie rodzica.

            No tak racja, użyłam skrótu myślowego.
    • balbina11 Re: Świat stoi na głowie 04.03.13, 22:12
      Mam nowe informacje. Koleżanka ma sukę, której paprze się rana po wypadku. Najpierw płaciła za zabieg, teraz jest przyjmowana za darmo, bo wet czuje się odpowiedzialny za to, że rana się nie wyleczyła.
      Zwierzęta w tym kraju są lepiej traktowane. Właśnie czytam, że zmarło kolejne dziecko nie przyjęte do szpitala...
    • ansil bo to chory system jest 04.03.13, 23:00
      w szpitalach sprzęt, na którego limity finansowe wykorzystane są już w lutym i stoi nieużywany, chocby mógł ratować zycie. I nie, nie mozna zapłacić, żeby go uzyli chocby czlowiek chcial- bo to PANSTWOWY aparat.

      obowiazkowe skladki od tych, ktorzy z usług nie korzystaja (bo f-my maja kontrakty z prywatnymi klinikami) idą na kolejny marmurowy ZUS i na premie ministerstwa zdrowia.

      Sprywatyzować to w cholerę, handel sie dało, to czemu by nie służbe zdrowia?
      • maggianna Re: bo to chory system jest 05.03.13, 09:15
        >obowiazkowe skladki od tych, ktorzy z usług nie korzystaja (bo f-my maja kontra
        > kty z prywatnymi klinikami) idą na kolejny marmurowy ZUS i na premie ministerst
        > wa zdrowia.

        Nie korzystaja z uslug bo sa zdrowi - przeciez zadna z tych prywatnych klinik nie ma ani medycyny ratunkowej ani onkologii ani specjalistycznych oddzialow i nie leczy chorob przewleklych ani wypadkow - zazwyczaj sa tam lekarze podstawowej opieki medycznej + chirurgia 1 dnia. Kolega pracuje w duzym warszawskim szpitalu ktory ma podpisana umowe z taka prywanta klinika - jezeli w trakcie prostej operacji sa jakies powiklania to karetka z kliniki "podrzuca" pacjenta na izbe przyjec szpitala finansowego z NFZtu i tyle, dalej przejmuje to system publiczny.
        Skladka firmowa w prywatnych klinikach to kilkadziesiat zlotych miesiecznie i dziala to tak samo jak i NFZ - firma placi za wszystkich pracownikow ale tylko niektorzy beda z takich uslug korzystac ale i tak najdrozsze uslugi medyczne gwarantowane takim kontraktem to kilka tysiecy zlotych. Dokladnie tak samo dziala system panstwowy tyle ze najdrozsze leczenie gwarantowane to moze byc kilkaset tysiecy. I w obu systemach placisz za drogie samochody i wysokie pensje szefow.

        Z prywatnych klinik w Warszawie swietne sa kliniki ortopedyczne ale tam firmy nie wykupuja abonamentu, moze leczyc sie kazdy kto ma pieniadze zeby za to leczenie zaplacic.

        Czy wiesz ile kosztuje specjalistyczne leczenie szpitalne dla osoby nieubezpieczonej ktorego nie da sie zrobic w zadnej prywatnej klinice? Doba pobytu w "panstwowym" szpitalu wg stawek rynkowych jest w zasadzie taka sama jak w prywatnych klinikach.
        • kk345 Re: bo to chory system jest 05.03.13, 17:25
          Oj tam...
          W takich wątkach-narzekalniach głosy rozsądku, jak Twój się nie przebijają:)
        • maith Re: bo to chory system jest 05.03.13, 18:16
          maggianna napisała:
          > Nie korzystaja z uslug bo sa zdrowi - przeciez zadna z tych prywatnych klinik n
          > ie ma ani medycyny ratunkowej ani onkologii ani specjalistycznych oddzialow i n
          > ie leczy chorob przewleklych ani wypadkow - zazwyczaj sa tam lekarze podstawowe
          > j opieki medycznej + chirurgia 1 dnia.

          Racja. A jeszcze zdarza się, że człowiek nie jest w stanie przyjść, jak do uczciwego weterynarza z psem od zaraz i być przyjęty, tylko ma absurdalny termin. Np. oko się babrze, trzeba się pilnie dostać do okulisty, a tu terminy są, ale za 3 tygodnie.

          I Magianna ma rację - to jest bardzo fajny system, jak jeszcze jesteście młodzi i zdrowi. Ale kiedy nagle się na coś rozchorujecie, albo kiedy będziecie musieli ratować rodziców, albo jak dziecko będzie miało rzadką chorobę, za to w pełni wyleczalną, to okaże się, że ten prywatny system niczego nie zapewnia.

          Pełne sprywatyzowanie też ma swoje ciemne strony. Szczególnie, że wtedy państwo musi umieć dobrze wymagać od prywatnych ubezpieczycieli. A tego nie umie. Byłoby gorzej niż z autostradami.

          Przede wszystkim my teraz jesteśmy w systemie - rozkroku.
          Bo NFZ udaje prywatną firmę i zawiera "kontrakty", podczas kiedy tak naprawdę i my wszyscy i wszystkie szpitale, przychodnie itd. jesteśmy w jednym systemie. Czyli to fikcja. I potem wychodzą takie kwiatki, że np. ktoś z Gdańska, musi jechać na operację do Krakowa, bo tam jeszcze jest kontrakt.

          Żeby to miało ręce i nogi, trzeba:
          -usunąć wszystkie pasożytnicze dodatki (jak NFZ ze swoimi oddziałami) który jest w stanie "zaoszczędzić" w jednorocznym budżecie 10 zł wystarczające do szybkiego, skutecznego wyleczenia, nie patrząc, że za rok trzeba będzie wydać na to samo już 1000 zł, tylko dlatego, że głupio zmarnowano ten czas i choroba się posunęła;
          -ustalić jasną odpowiedzialność - za służbę zdrowia odpowiada partia rządząca, ona tworzy rząd, tam jest minister zdrowia i to on musi trzymać wszystkie sznurki;
          -ale też pozwolić na dokupowanie usług, których państwo nie wykupiło.
          Bo nas tak naprawdę nie interesuje, że w sali obok jest kolorowo i smaczniejsze jedzenie, jeśli dzięki temu szpital zarabia i nie musi się szczypać, czy stać go, żeby nam lepiej pomóc.

          Nasze składki medyczne idą w pierwszej kolejności na pałace NFZ-tu, dopiero potem na pałace ZUS-u chyba ;)
          • kotwtrampkach Re: bo to chory system jest 06.03.13, 19:18
            maith napisała:

            > I Magianna ma rację - to jest bardzo fajny system, jak jeszcze jesteście młodzi
            > i zdrowi. Ale kiedy nagle się na coś rozchorujecie, albo kiedy będziecie musie
            > li ratować rodziców, albo jak dziecko będzie miało rzadką chorobę, za to w pełn
            > i wyleczalną, to okaże się, że ten prywatny system niczego nie zapewnia.

            Mój facet czuje się młodo i nie ma problemów zdrowotnych, ale uszkodził sobie kolano, musiał miec zabieg - na NFZ zaproponowali gips i ewentualna rehabilitację za pół roku/moze w przyszłym roku. Uzbieraliśmy kasę i poszedł prywatnie. operacja, rehabilitacja - same konkrety, badania, krótkie terminy.
            Zamiast płacić na NFZ moglibyśmy spokojnie odkładać sobie pieniądze i w takich momentach z nich korzystać.. Bez absurdalnych kolejek, bez łapówek, w miłej atmosferze, prowadzeni krok po kroku.

            • kis-moho Re: bo to chory system jest 06.03.13, 19:28
              > Zamiast płacić na NFZ moglibyśmy spokojnie odkładać sobie pieniądze i w takich
              > momentach z nich korzystać.. Bez absurdalnych kolejek, bez łapówek, w miłej at
              > mosferze, prowadzeni krok po kroku.

              A gdyby (odpukać, teoretycznie, bo oczywiście nie życzę) zachorował na raka, też byś tak pisała?
              Mam wrażenie, że już taka dyskusja kiedyś była grana na offtopach?
              • kk345 Re: bo to chory system jest 06.03.13, 19:37
                Nie musi być rak, zwykly kilkudniowy OIOM kardiologiczny po "malym" zawale serca jest poza możliwosciami finansowymi większosci z nas, o wstawianiu np stentów w tętnice nie wspomnę...O tym się nie mysli, kiedy jest się młodym i zdrowym, wtedy odkladanie własnej kasy na leczenie wydaje się kuszące.
                • kotwtrampkach Re: bo to chory system jest 06.03.13, 19:50
                  To nie jest kwestia myślenia, tylko nieznajomości cen. Pojęcia nie mam ile to moze kosztować i pewno stąd wynika moje myślenie.
                  Z drugiej strony byłam pewna, że rekonstrukcja wiązadeł tez nie jest w naszym zasięgu, a już rehabilitacja zupełnie a okazało się, że nie ma wyjścia.

                  pewnie bylo juz na offtopach o tym, ja już gdzieś się żaliłam..

                  > wtedy odkladanie własnej kasy na leczenie wydaje się kuszące.
                  Dla mnie nie jest kuszące. ja tylko czuję beznadzieję obecnego systemu.

                  • kk345 Re: bo to chory system jest 06.03.13, 20:35
                    > Z drugiej strony byłam pewna, że rekonstrukcja wiązadeł tez nie jest w naszym z
                    > asięgu, a już rehabilitacja zupełnie a okazało się, że nie ma wyjścia.
                    Tak- ale gdyby, odpukać, podczas tej operacji zaczęło się dziać np. coś z sercem to pacjent trafiłby do zwykłego, bezpłatnego szpitala, na NFZ- raz, że prywatni nie sa gotowi na takie interwencje na większą skalę, a dwa, ze koszty by was zjadły, bo to już nie liczy sie w pojedynczych tysiącach zlotych...Dlatego prywatne kliniki nie zajmują sie skomplikowanymi przypadkami ani leczeniem schorzeń przewlekłych, tylko wybierają z tego tortu wysokopłatne rodzynki w postaci prostych, generujących duzy zysk zabiegów.

                    I tu już mowienie o beznadziei systemu nie jest tak oczywiste, jak się wczesniej wydawalo- bo trzeba wybrać, czy leczyć bez kolejki uszkodzone kolano, czy ratowac zycie np po udarze, bo na wszystko w zaden sposob nie chce wystarczyc. Wiem jedno- nigdy w zyciu nie chcialabym być ministrem zdrowia...
                    • kotwtrampkach Re: bo to chory system jest 06.03.13, 20:58
                      kk345 napisała:

                      > Wiem jedno- nigdy w zyciu nie chcialabym być ministrem zdrowia...

                      Ja nie bylabym w stanie w żadnym ministerstwie wytrwać, co nie znaczy, że nie mam ochoty czasem ze złości na system się z niego wypisać :-)
                      Jedno jest pewne - koniecznośc opłacania opieki medycznej z własnej kieszeni zmusiłaby wielu z nas do większego dbania o zdrowie - np. mnie ;-) Bylby plus..
                      • kk345 Re: bo to chory system jest 06.03.13, 21:18
                        Oj tam... wiek predzej czy poźniej i tak Cię zmusi, nie boj żaby;)
            • maggianna Re: bo to chory system jest 06.03.13, 19:42
              O tym tez pisalam - akurat prywatna ortopedia w PL jest na wysokim poziomie, mozna zrobic nawet dosc skomplikowane operacje, wystarczy uzbierac pieniadze i nie sa to bardzo drogie zabiegi, niektore kliniki maja tez programy ratalne.

              Ale juz z cala reszta specjalistycznej medycyny jest problem, poza tym mieliscie czas zeby uzbierac pieniadze - nie jestem ubezpieczona i mimo ze bylam mloda i zdrowa to dosc niespodziewana choroba skonczyla sie operacja i pobytem w szpitalu - koszt ponad 10 tys PLN, mialam 3 dni od diagnozy do operacji - czy w takiej sytuacji jest czas na odkladanie?
              I tak bylo dobrze bo obylo sie bez wiekszych powilkan pooperacyjnych, ale jezeli cos by bylo nie tak to koszt calosci bylby 2 razy wyzszy.
              A to i tak nie byla choroba przewlekla, nie potrzebowalam drogich lekow (mama kolezanki bierze specjalistyczne leki na raka i koszt jest ok 10 tys zl/miesiecznie a musi to brac co najmniej pol roku) - czy chcialbys oszczedzac przez cale zycie na wypadek choroby?

              Doba w specjalistycznym szpitalu w Wawie to 350-500 zl (bez lekow i procedur medycznych, samo lozko), doba na OIMie to ponad 1000 zl, ceny podstawowych operacji zaczynaja sie od 2 tys, leczenie onkologiczne to koszt nawet kilkuset tysiecy zl.

              Nie mowie ze system jest dobry czy swietnie dzialajacy ale zakladanie ze wlasne oszczednosci czy prywatne ubezpieczenie firmowe to lepsza opcja jest utopia - a co z emerytami, dziecmi i chorymi przewlekle i przy okazji malo zarabiajacym, z czego oni mieli by odkladac na lecznie? Czy Twoi rodzice tez mieliby odkladac na swoje leczenie samodzielnie - bo przeciez emerytom rzadko kiedy firma utrzymuje prywatne ubezpiecznie.
              • sylwiastka Re: bo to chory system jest 06.03.13, 22:45
                Z myślenia o prywatnej służbie zdrowia skutecznie wyleczył mnie pobyt w USA. prywatne, a w cześć stanów nieobowiązkowe, ubezpieczenia medyczne to dla mnie coś okropnego, dalekiego od cywilizacji.
                Niektóre rozwiązania naprawdę mi się podobały (przedłużanie recept przez internet czy automatyczny system dystrybucji recept wprost to wybranej apteki), jednak całokształt jest zdecydowanie na nie. Mimo, że ubezpieczał mnie pracodawca, miałam dobry pakiet, te kwoty, szczegółowe procedury i tabele mnie niepokoiły. Bo może czegoś to ubezpieczenie nie przewiduje itp.
                Wolę dzielić się swoimi składkami z tymi potrzebującymi, niż płacić tylko za siebie.
                Zresztą 1/5 składki w USA płaciłam sama, a każda wizyta była częściowo płatna. I to nie jest zły pomysł, coś jak dodatkowe ubezpieczenie, tak samo jak możliwość odpłatnych badań na szpitalnym sprzęcie (tak jak pisała Maith).
                • yaal Re: bo to chory system jest 06.03.13, 23:54
                  Przedłużanie recept przez Internet czy dystrybucja recept to nie są cechy charakterystyczne prywatnej służby zdrowia, ja to mam tutaj w UK w ramach NHS...
                  • sylwiastka Re: bo to chory system jest 07.03.13, 09:13
                    Nie są i nic takiego nie napisałam. Napisałam, że choć generalnie system służby zdrowia w Stanach mi się nie podobał, zauważyłam też dobre rozwiązania, przyjazne pacjentom i tnące koszty. Nie wskazywałam ich jako cech charakterystycznych jednego systemu.
                • turzyca Re: bo to chory system jest 07.03.13, 14:05
                  > Niektóre rozwiązania naprawdę mi się podobały (przedłużanie recept przez intern
                  > et czy automatyczny system dystrybucji recept wprost to wybranej apteki), jedna
                  > k całokształt jest zdecydowanie na nie. Mimo, że ubezpieczał mnie pracodawca, m
                  > iałam dobry pakiet, te kwoty, szczegółowe procedury i tabele

                  Ja lubie spora czesc systemu niemieckiego i chetnie przesadzilabym go do polskiego - wszelkie te automatyzmy, ktore zaoszczedzaja mnostwo czasu pracy lekarzy.

                  Ubezpieczenie zdrowotne - karta z chipem i zdjeciem, nie ma watpliwosci, czy ja to ja, bez tysiaca papiorkow i watpliwosci.
                  Recepta - lekarz wstukuje nazwe i dawke leku, komputer drukuje recepte. Na przygotowanym druczku, ktory mozna tez recznie wypelnic, jakby co. Ale normalnie nie ma problemow, ze nieczytelnie czy brakuje informacji.
                  Odnowienie recepty - dzwonie do lekarza i mowie, ze mi sie leki koncza, recepta czeka na mnie w recepcji.
                  Latwiej sie dostac do specjalisty, ale oni sa tez znacznie mniej oblozeni - lekarze rodzinni maja znacznie wiekszy zakres uprawnien. Na forum wyczytalam, ze polski lekarz rodzinny moze zlecic tylko zbadanie tsh. Niemiecki ma prawo do zrobienia pelnego obrazu krwi i przeprowadzenia usg. Czyli tak powszechne hashi mozna leczyc u lekarza pierwszego kontaktu, bez koniecznosci latania do endokrynologa na kazdorazowa kontrole.
                  I co najwazniejsze: tu sie ma swiadomosc, ile kosztuje wyksztalcenie specjalisty. Widac to na uniwerkach, widac tez w sluzbie zdrowia.
                  Lekarza-specjaliste widzi sie podczas wizyt krotko ale intensywnie. Bo najpierw przychodzi pomoc lekarska, ktora robi wstepne rozeznanie, potem przychodzi lekarz, ktory podczas badania dyktuje notatki, wydaje zalecenia, a na reszte pytan odpowiada pomoc.
                  Wypis ze szpitala - takze wydruk. Kolezanka pracujaca w Warszawie mowila, ile czasu ona spedza na robieniu samych wypisow. Bo ona czesc dokumentacji musi wypelnic recznie! W XXI wieku! To jest ten czas, ktory jest zabierany pacjentom.

                  I na koniec - jako ze kasy chorych placa tez zasilek chorobowy, oplaca sie, zeby chory byl na chodzie. Czyli np. zamiast gipsu szyna.
                  Nie trzeba sprywatyzowac do stopnia amerykanskiego, zeby wymusic lepszy system.
                  • pinupgirl_dg Re: bo to chory system jest 07.03.13, 14:23
                    > Latwiej sie dostac do specjalisty, ale oni sa tez znacznie mniej oblozeni - lek
                    > arze rodzinni maja znacznie wiekszy zakres uprawnien. Na forum wyczytalam, ze p
                    > olski lekarz rodzinny moze zlecic tylko zbadanie tsh. Niemiecki ma prawo do zro
                    > bienia pelnego obrazu krwi i przeprowadzenia usg. Czyli tak powszechne hashi mo
                    > zna leczyc u lekarza pierwszego kontaktu, bez koniecznosci latania do endokryno
                    > loga na kazdorazowa kontrole.

                    Jakiś czas temu słucham wywiadu z Arłukowiczem, mówił, że jego wizja jest taka, że pacjent cały czas leczy się u swojego lekarza rodzinnego, a do specjalisty trafia tylko na konsultację i wraca. A praktyka jest taka, że jak się trafia do specjalisty, to już się tam zostaje. Dla pacjenta też tak byłoby wygodniej, niż jeździć w kilka różnych miejsc, czekać na wizyty, poza tym skróciłoby kolejki. Wydaje mi się też, że dobrze, jeśli jedna osoba czuwa nad całością zdrowia pacjenta, kontroluje wszystkie jego leki itd. Podoba mi się ten pomysł, chociaż nie wiem, na ile jest realny np. właśnie przez ograniczone uprawnienia. Do lekarza rodzinnego chodzi się teraz głównie z przeziębieniem albo właśnie po skierowanie.
                    Tak samo wg mojej ginekolog za granicą usg piersi też wykonują ginekolodzy przy standardowej wizycie.
                    • pierwszalitera Re: bo to chory system jest 07.03.13, 23:26
                      pinupgirl_dg napisała:

                      > Tak samo wg mojej ginekolog za granicą usg piersi też wykonują ginekolodzy przy
                      > standardowej wizycie.

                      W Niemczech tak jest, ale tylko w przypadku podejrzenia o jakieś zmiany. Jeżeli życzę sobie usg piersi jako profilaktykę muszę za nią prywatnie zapłacić. Część okresowego profilaktycznego badania (cytologia, ręczne badanie podbrzusza i piersi, wywiad) płaci mi więc ubezpieczenie, a wszelkie ekstra, które nie należą do standardu (bardziej wypasiona cytologia, usg, badanie poziomu hormonów) wykupuję i wszystko odbywa się w tym samym gabinecie. Przed wejściem na badanie dostaję bowiem formularz, na którym mogę te dodatkowe, prywatne badania zamówić. Te prywatne badania nie są tanie, nigdy nie robię wszystkich na raz, bo w połączeniu z profilaktyką u dentysty i okulisty oraz drobnymi kosmetycznymi zabiegami u dermatologa, (usuwanie nieładnych, ale nieszkodliwych pieprzyków na przykład) kosztowałoby to masę forsy. I jeszcze się nawet nie leczę. Ludziom, którym wyydaje się, że prywatne leczenie jest alternatywą i można na nią nazbierać, są szaleni i nie mają pojęcia, ile co kosztuje. Ja za usunięcie maleńkiej, prawie niewidocznej brodawki laserem z twarzy zapłaciłam ponad 100 euro, a małe badanie krwi, na przykład hormony tarczycy na własne życzenie to też wydatek 50-100 euro. Prywatna rozmowa z lekarzem około 150-300 euro. Prywatnie wypisane recepty są też pełne, a niektóre lekarstwa są przecież okropnie drogie. Gdybym musiała leczyć się poważniej i dłużej prywatnie u specjalisty, jak robi się to w Polsce, to nie wiem, czy starczyłoby mojej pensji, to jest coś dla absolutnych bogaczy. Mam za to możliwość wyboru prywatnego ubezpieczenia. Nie płacę wtedy do publicznej kasy. Takie ubezpieczenie pokrywa zwykle nieco większy koszyk świadczeń, ale to wcale nie jest takie super sprawa jak wygląda, bo prywatne ubezpieczenia nie działają z altruizmu, to jest też coś dla zamożniejszych osób, bo albo stawki są wysokie (zwiększają się też z wiekiem i ryzykiem zachorowania), i/albo do pewnej, niemałej sumy płacę za leczenie sama. Nie zawsze się to więc opłaca. A w razie nagłej trudnej sytuacji finansowej (obniżenie zarobków, czy strata pracy) nie mam już możliwości powrotu do publicznej kasy (gdzie stawki naliczane są według aktualnych dochodów), więc taką decyzję należy podejmować ostrożnie.
                      • pinupgirl_dg Re: bo to chory system jest 08.03.13, 14:17

                        > W Niemczech tak jest, ale tylko w przypadku podejrzenia o jakieś zmiany. Jeżel
                        > i życzę sobie usg piersi jako profilaktykę muszę za nią prywatnie zapłacić.

                        W PL jest tak, że ginekolog nie może tego zrobić, przynajmniej teoretycznie. Miałam przypadki nowotworu piersi w rodzinie i takie usg powinnam wykonywać co roku, bezpłatnie. Nie wiem, jak to jest w przypadku osób nie obciążonych większym ryzykiem. Wydaje mi się, że lepiej, by takie profilaktyczne badania wykonywał ginekolog (skoro gdzie indziej się da), a do specjalistyczne poradni trafiałyby osoby, które bardziej tego potrzebują, ja tam, na szczęście, na razie tylko wydłużam kolejki.
                        W Polsce prywatne leczenie nie jest specjalnie drogie, tak mi się wydaje. Wiadomo, np. leczenie onkologiczne to inna bajka, ale tutaj NFZ też nie może zagwarantować pokrycia wszystkich kosztów
                        jacekgaworski.pl/index.php/category/blog/page/3/
                        Nie wiem dokładnie, usuwanie pieprzyków jest bezpłatne wtedy, gdy stanowią zagrożenie albo są w miejscu drażnienia. U dentysty, z tego się orientuję (nigdy nie byłam z ubezpieczenia) można zrobić chemoutwardzalne plomby od jedynek do piątek, dalej amalgamatowe, wyrwać zęby, raz do roku ściągnąć kamień. Protetyka w jakimś stopniu też jest refundowana, ale nie mostki, leczenie kanałowe, korony, ortodoncja chyba tylko do 12 roku życia.
                  • sylwiastka Re: bo to chory system jest 07.03.13, 20:24
                    To jeśli już mam się rozpisywać, co mi się podobało to:

                    Lekarz rodzinny/pierwszego kontaktu ma za zadanie pilnować profilaktyki, bo zdrowy pacjent to najlepszy pacjent. Przed każdą wizytą pielęgniarka mierzyła ciśnienie krwi, puls oraz ważyła. Te wszystkie dane były na bieżąco uzupełniane i było widać ogólny stan pacjentów na przestrzeni lat. Raz w roku lekarz rodzinny przeprowadzał badania profilaktyczne oglądał od stóp do głowy, sprawdzał znamiona, zlecał morfologię, badał piersi i pobierał cytologię itp.

                    Wyniki badań były wprowadzane do systemu komputerowego i były dostępne dla wszystkich lekarzy oraz pacjenta. Lekarz często kontaktował się emailowo (komentował wyniki badań), w przypadku skierowania do specjalisty, to gabinet dzwonił do mnie i ustalali termin.

                    Recepty były wystawiane elektronicznie, lekarz zaznaczył lek i dawkę. Ja w systemie komputerowym wybierałam dogodna dla mnie aptekę i tam zlecenia były realizowane. Apteka dzwoniła do mnie kiedy leki były do odebrania, w przypadku leków stałych sami pilnowali, kiedy mam odebrać. W sprawie przedłużenia, po prostu klikałam i wysyłałam prośbę.

                    Lekarze tylko leczyli, wspierały ich pielęgniarki, specjaliści zajmowali się przypadkami skierowanymi przez lekarzy rodzinnych, a wszystkim tym koordynowały sekretarki.
              • sylwiastka A propos ortopedii 06.03.13, 22:50
                Zgadza się jest na wysokim poziomie, ale w przypadkach rutynowych. Nie przyjmą przypadku (podobnie jak prywatne kliniki położnicze), który może wiązać się z ryzykiem. Jeśli ktoś wymaga trudnej technicznie operacji to jedynie może liczyć na szpital państwowy, w przypadkach pilnych znajdzie się w miarę szybki termin.
      • turzyca Re: bo to chory system jest 05.03.13, 10:27
        ansil napisała:

        > w szpitalach sprzęt, na którego limity finansowe wykorzystane są już w lutym i
        > stoi nieużywany, chocby mógł ratować zycie. I nie, nie mozna zapłacić, żeby go
        > uzyli chocby czlowiek chcial- bo to PANSTWOWY aparat.

        I to jest to, co mnie naprawde denerwuje. Od lat jestem wsciekla, ze powstal NFZ, system z kasami chorych bardziej mi sie podobal, mialam nadzieje, ze one z czasem sie zroznicuja/sprofiluja, bedzie mozna wykupic dodatkowe formy ubezpieczenia i szpitale beda mogly wykorzystywac sprzet odpowiednio gospodarnie.
        Mam znajoma, ktora miala robiona tomografie jakos o 3 w nocy. Bo nawet oplacenie lekarza w srodku nocy jest tansze niz straty wynikajace z nieuzywania tego strasznie wypasionego sprzetu. A u nas ten sprzet bedzie stal i sie kurzyl...
      • 987ania Re: bo to chory system jest 05.03.13, 11:17
        > Sprywatyzować to w cholerę, handel sie dało, to czemu by nie służbe zdrowia?

        Popieram, sprywatyzować, tylko pamiętaj, że wtedy płacisz za wszystko a twoja składka u ubezpieczyciela zależy od stanu, zdrowia, wieku itp. Za resztę możesz sobie dopłacić prywatnie. Stać będzie na kompleksową opiekę osoby najlepiej zarabiające, i słusznie, a reszta będzie miała pakiet podstawowy i koniec. Jak się urodzi chore dziecko, to będzie wybór czy je ratować na OIOMie i płacić kilka tys. za dobę czy nie ratować, bo ubezpieczyciel uzna, że taki pacjent mu się nie opłaca (przez całe życie najprawdopodobnie będzie klientem szpitali i lekarzy) albo zapłacić z własnej kieszeni. Jak nie masz kasy, to trudno, szpital zapewni godną śmierć. Teraz ratuje się każde dziecko a potem nie dziwmy się, że do specjalisty w CZD "zdrowe" dziecko czeka miesiącami a nawet rok na konsultację, skoro takie ratowane-schorowane dzieci "zajmują" wizyty na cały rok. Ale kto ma powiedzieć rodzicom, że ich dziecka nie ratujemy, bo się nie opłaca? Kto ma dokonywać tego wyboru?

        Druga sprawa, to wczoraj usłyszałam, że w system przez ostatnie lata wpompowano ileś tam milionów. Szkoda że nikt nie mówi głośno o podwyżkach lekarzy za dyżury. U mnie w szpitalu, pensja lekarza jest relatywnie niewielka ale za to za dyżur ma się 2.000pln, czyli 3,5-5tys podstawy i do tego 3-4 dyżury i już.
        W łódzkim szpitalu, widziałam pasek lekarki z ginekologii i położnictwa, a na nim 10tys. Już nie wypytywałam czy to z dyżurami czy nie, po prostu pieniądze poszły w dużej mierze na pensje. Ja też w ciągu 10 lat dostałam 100% podwyżki. W pierwszej pracy dostawałam 1100zł z dyżurami i dodatkami a teraz z dyżurami i dodatkami mam 2100!!
        Ale salowe maja gorzej, obcięto im o 5% dodatku za pracę w nocy i święta 5 lat temu i do tej pory nie dostały żadnej podwyżki.
        Niech lekarze zarabiają ale niech ich zarobki będą uzależnione od wiedzy i umiejętności a nie od tego że są.
        Ech ponarzekałam sobie, dobrze że teraz nie muszę do pracy chodzić, bo tylko płakać się chce.
        • kotwtrampkach Re: bo to chory system jest 06.03.13, 19:40
          987ania napisała:

          > > Sprywatyzować to w cholerę, handel sie dało, to czemu by nie służbe zdrow
          > ia?
          >
          > Popieram, sprywatyzować, tylko pamiętaj, że wtedy płacisz za wszystko a twoja s
          > kładka u ubezpieczyciela zależy od stanu, zdrowia, wieku itp. Za resztę możesz
          > sobie dopłacić prywatnie. Stać będzie na kompleksową opiekę osoby najlepiej zar
          > abiające, i słusznie, a reszta będzie miała pakiet podstawowy i koniec.

          Aniu, myślisz, że faktycznie wielu ludzi nie będzie stać?
          Taki przykład:
          Starsza kobieta, nauczycielska emerytura, student na utrzymaniu i lekkie wspomaganie rodziny drugiego syna, czeka ją operacja ginekologiczna. Niby jej nie stać na prywatny zabieg, ale chodziła na prywatne wizyty (do pani k.miała operować), na łapówkę uzbierała (kwotę dla mnie niemałą - 1500zł), za opiekę zapłaciła pielęgniarce (3 noce, nie pamiętam kwoty).

          Jeżeli będą prywatne kliniki, nie istnieje szansa, ze uslugi będą tańsze?
          taki przykład z mojego podwórka:
          psycholog zatrudniany w projekcie (prejektach unijnych) zarabiał ok.100-150zł za godzine na umowe cyw.-prawną 3-4 lata temu. Dziś mozna znaleźć niemało chętnych do pracy za 25zł za tę samą godzinę.
          Fakt, różnią się doświadczeniem i jakością usług, ale nawet ci lepsi spuszczają z tonu, kiedy nie mają zleceń dłuższy czas..
          NIe wiem, czy jest szansa na podobne wyrównanie stawek w przypadku lekarzy - jest ich mniej na rynku, to pewne. Ale jak nie będzie chętnych do płacenia.. Kto wie..
          • maggianna Re: bo to chory system jest 06.03.13, 19:48
            >Jeżeli będą prywatne kliniki, nie istnieje szansa, ze uslugi będą tańsze?

            Raczej nie, w ciagu ostatnich paru lat otworzono w Warszawie kilkanascie nowych prywatnych klinik i prywatnych gabinetow i ceny regularnie rosna - w 2003 roku wizyta u internisty kosztowala 80 zl, w tej chwili 140-180.

            w USA wszystko jest sprywatyzowane i malo kogo stac na lecznie, koszty ubezpieczenia i leczenia sa bardzo wysokie. Moj kolega pochorowal sie w trakcie studiow - ubezpieczenie studenckie pokrywalo mu wizyte internistyczna ale on mial podejrzenie bezobjawowego zapalenia pluc - diagnostyka, wizyta lekarska, wypisanie recepty i wykupienie lekow kosztowalo go ponad tys dolarow i to w miescie gdzie jest kilkanascie prywatnych klinik.
          • 987ania Re: bo to chory system jest 06.03.13, 20:18
            Myśle ze faktyczny koszt operacji ginekologicznej, to około 7-8 tys z pobytem jednodniowym, tzn. następnego dna wychodzi. Gdyby były komplikacje, to wtedy koszt rośnie. Ponieważ to starsza osoba, więc ryzyko rośnie a co za tym idzie koszt ubezpieczenia tez. Myśle ze mogłoby być podobnie w kosztach dla tej pani, tzn. pakiet podstawowy płaciłby za np. 80% procedury a resztę dopłaca pacjent. Niestety medycyna nie poddaje sie takim prawom jak handel.

            NFZ płaci kwoty, które nie maja nic wspólnego z rzeczywistością. Tzn. wycenia procedurę, np. porod a nie opłaca tego co faktycznie szpital wydał. Inny jest koszt porodu kobiety, która rodzi godzinę po przyjęciu do szpitala i nic jej nie trzeba a po 2 godz. może wyjść a inny jest porod przez cc, gdzie trzeba zaangażować do samego zabiegu 6 osób i osoby do opieki po zabiegu.
            I to jest główny problem. Płaca nierealne kwoty i to jeszcze limitowane. O sprawie ratowania chorych genet. dzieci nie będę wspominać, tylko napisze ze mamy takie dzieci, których koszt leczenia wynosi kilkanaście milionów i leżą miesiącami na intensywnej terapii. A za jednego pacjenta w poz, NFZ płaci 8zl. To jak wybrać czy za milion opłacić dodatkowe konsultacje lekarskie dla wszystkich czy przedłużyć życie o kilka miesięcy? I kto ma podjąć takie decyzje?
            • turzyca Re: bo to chory system jest 08.03.13, 18:17
              . O spra
              > wie ratowania chorych genet. dzieci nie będę wspominać

              A tak z ciekawosci - bo Ty sie znasz, a ja slyszalam rozne opinie - czy to prawda, ze efektem ubocznym polskich regulacji prawnych jest to, ze wydajemy nieproporcjonalnie duze kwoty na leczenie dzieci o niskich szansach przezycia, ktore w innym wypadku pewnie w ogole nie przyszlyby na swiat? Zainteresowalam sie sprawa, gdy w kregu znajomych urodzilo sie dziecko, ktore rozwijalo sie w bardzo malej czesci macicy (macica dwurozna czy wrecz z przegroda) i ktorego matka od wszystkich slyszala, ze taki stan nie jest dobry dla dziecka, ale nikt nie byl gotowy podpisac sie pod decyzja, wiec urodzila je, nieco przedwczesnie zreszta. Dziecko bylo malutkie, bo nie mialo miejsca na normalny rozwoj, czesc organow sie chyba nie do konca wyksztalcila, lezalo pod respiratorem na pewno dobrze ponad rok, kosci lamaly mu sie praktycznie od dotyku (do pierwszych urodzin mialo kilka zlaman), bylo tez nie raz reanimowane. To jednostkowy wypadek czy raczej standard?
          • yaal Re: bo to chory system jest 06.03.13, 23:58
            > Jeżeli będą prywatne kliniki, nie istnieje szansa, ze uslugi będą tańsze?

            Niekoniecznie (zwłaszcza na takie, bez których trudno się obyć).

            Jest za to ryzyko, że przeciętny klient (bo w tym momencie jesteś klientem, a nie pacjentem niestety) będą naciągany na masę zbędnych badań, z których nic nie wynika, dają tylko poczucie "bycia zaopiekowanym" i duuużą kwotę na rachunku.
    • iw1978 Re: Świat stoi na głowie 05.03.13, 09:45
      Niestety, prawda jest taka, że w systemie ciągle jest za mało pieniędzy, a i tymi często kiepsko się gospodaruje. Przerosty zatrudnienia w administracji to tylko wierzchołek góry lodowej. Do tego dochodzi tumiwisizm części personelu, lęk przed przekroczeniem limitu kolejnej części i mamy kolejne źródło problemu. Nieliczni z systemem próbują walczyć w imię dobra pacjenta, ale część w końcu też się poddaje. Dodatkowo, pacjenci walczą o swoje dopiero w ekstremalnych przypadkach. Świeży przykład - znajoma matka bliźniaków - lekarze zalecają karmienie piersią, żeby dzieci wzmocnić, pomów w walce z infekcją, ale jedno dziecko leży na patologii noworodka, matka ma przy sobie drugie. I ta matka robi wszystko, żeby karmić, stawia się na tej patologii o określonych godzinach, gotowa do karmienia, z odciągniętym mlekiem na wypadek gdyby coś nie poszło i co słyszy "Dziecko było niespokojne, już nakarmiłyśmy". Nikt do niej nie zadzwonił (ma telefon szpitalny przy łóżku), nie zawołał. Na innej zmianie było to możliwe, na tej nie. Ja zrobiłabym aferę, ona nie, bo przecież nic się w gruncie rzeczy nie stało.
      Z własnego doświadczenia wiem, że w szpitalu dużo zależy od personelu. Dzieci rodziłam w dwóch różnych szpitalach. Pierwszy - horror, drugi - bajka. W pierwszym awantury o wszystko, chęć pomocy żadna. W drugim niemal wszyscy mili, uprzejmi, chętni do pomocy. Począwszy od lekarzy, poprzez pielęgniarki i położne, na lekarzach skończywszy.
      To samo jest w szpitalach dziecięcych. Bywa że są różnice między oddziałami. Szkoda gadać.
      Prawda jest taka, że bez prywatyzacji służby zdrowia, wprowadzenia częściowej odpłatności, niewiele da się zrobić. Poziom świadczeń też powinien być zależny od poziomu składek, oczywiście w granicach rozsądku. Na zasadzie - wyleczymy każdego w godnych warunkach, ale jak płacisz wyższe składki i/lub dodatkowo się ubezpieczasz, możesz liczyć na leczenie w luksusach.
      • iw1978 errata 05.03.13, 17:16
        Począwszy od lekarzy, poprzez pielęgniarki i położne, na
        > lekarzach skończywszy.

        Miało być Począwszy od lekarzy, przez pielęgniarki i położne, na salowych skończywszy.
      • kk345 Re: Świat stoi na głowie 05.03.13, 17:28
        Ale dlaczego to Cie dziwi? Przecież w kazdym zawodzie są świetni, ludzcy fachowcy i niekompetentne szuje, albo odwrotnie- niekompetentni, ale ludzcy i fachowe szuje- dlaczego w służbie zdrowia miałoby być inaczej? Czynnik ludzki jest tu tak samo zawodny, jak w handlu, u mechanika samochodowego czy w pralni
      • ansil Re: Świat stoi na głowie 06.03.13, 11:00
        iw1978 napisała:

        > Prawda jest taka, że bez prywatyzacji służby zdrowia, wprowadzenia częściowej o
        > dpłatności, niewiele da się zrobić. Poziom świadczeń też powinien być zależny o
        > d poziomu składek, oczywiście w granicach rozsądku. Na zasadzie - wyleczymy każ
        > dego w godnych warunkach, ale jak płacisz wyższe składki i/lub dodatkowo się ub
        > ezpieczasz, możesz liczyć na leczenie w luksusach.


        dokladnie to mialam na mysli piszac o pywatyzacji. jakos w innych krajach sie dalo, wiec czemu u nas nie?
        • nomina Re: Świat stoi na głowie 06.03.13, 14:19
          Oprócz opieki u weta:

          - państwo polskie nie zarejestrowało ANI JEDNEGO leku na dwie moje choroby, które są powikłaniem podstawowego problemu. Leki na jedną z nich sprowadzałam jako pierwszy pacjent w Polsce (wiem, bo musiałam mieć zgodę Ministerstwa Zdrowia), serwis zdrowotny na temat tego schorzenia prowadziłam kilka lat (na tyle skutecznie, że największy autorytet medyczny w Polsce zaproponował mi wspólne napisanie poradnika dla lekarzy, więc chyba nieźle). Leków ani procedur medycznych na drugą nie zarejestrowano do dzisiaj, choć brak tych ostatnich w pewnych, i to nierzadkich sytuacjach gwałtownie podnosi ryzyko zagrożenia życia. Nie dalej niż miesiąc temu w rozmowie telefonicznej MZ poprosiło o bliższe informacje na temat tego schorzenia.

          Od co najmniej 7 lat na oba schorzenia są w Polsce dostępne leki weterynaryjne (bo od tylu lat je śledzę). I weterynarze wiedzą, jak te schorzenia się leczy, na czym one polegają.

          - ze względu na (powikłania, rzecz jasna), uogólnię, stan zapalny układu nerwowego i neuropatię powinnam mieć od początku wdrożone leczenie p/bólowe. Zrobiono to po 7 latach choroby, anestezjolog, który to czynił, powiedział, że niewłączenie tegoż wcześniej, cytuję, "to było barbarzyństwo".

          Mój już nieżyjący piesek przy każdym leczeniu neurologicznym dostawał obligatoryjnie pewną dawkę leków p/bólowych i nikomu by do głowy nie przyszło, by przy takim ataku neuralgii psa torturować nieuśmierzeniem bólu.

          Co do płatnego leczenia... Z racji powyższego oraz konieczności częstego korzystania z usług specjalistów, co przy zakresie kontraktów NFZ jest coraz mniej możliwe, w ciągu kilkunastu lat korzystałam z setek wizyt i badań prywatnych. I nie wiem, czy 10% odpowiadało standardom, które ma się na myśli, mówiąc "leczenie prywatne".

          Przy okazji: potwierdzam przedmówczynie. Mój piesek bardzo często nie płacił za wizyty kontrolne. W zasadzie nigdy, jeśli okazywało się, że nie toleruje leków i trzeba je zmienić. Ja w ciągu kilkunastu lat "kariery pacjenta" tylko u prywatnych dwóch lekarzy zetknęłam się z takim podejściem.

          Tak że konkluzja brzmi:

          - w Polsce naprawdę łatwiej leczyć się u weterynarzy,

          - leczenie prywatne wcale nie gwarantuje jakości.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja