Dodaj do ulubionych

Rower a kręgosłup

10.03.14, 12:34
Czy jest tu ktosia, która ma chory kręgosłup lędźwiowy i jeździ na rowerze?

Mój rehabilitant mówi, że rowerkowanie świetnie wpłynie na moje kolana i nie wpłynie niekorzystnie na chory kręgosłup (a mój rezonans widział i kręgosłup rehabilitował). Z kolei moja instruktorka pilatesowa uważa, że ze względu na słabe mięśnie brzucha i pleców (po 1,5 roku indywidualnych ćwiczeń, więc imho nie takie słabe jak kiedyś, poza tym przecież nie będę od razu na tym rowerze zasuwać codziennie kilkanaście km) istnieje ryzyko, że się bardziej uszkodzę niż naprawię. I że mam znaleźć taki rower, na którym siedzę prosto (???). A to nie na każdym rowerze się prosto siedzi?

W każdym razie ani z rehabilitantem, ani z instruktorką na zakupy rowerowe nie pójdę, więc chętnie poczytam Wasze doświadczenia rowerowo-kręgosłupowe, o ile je macie :)


Obserwuj wątek
    • besame.mucho Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 12:45
      > I że mam znaleźć taki rower, na którym siedzę prosto (???). A to nie na każ
      > dym rowerze się prosto siedzi?

      W temacie się nie wypowiem, bo nie mam problemów z kręgosłupem, ale na różnych rowerach się siedzi bardzo różnie :). Ja najbardziej lubię jeździć tak klasycznie sportowo, że mam siodełko wyżej niż kierownicę, o coś takiego:
      https://oi62.tinypic.com/34y7dx2.jpg


      więc siedzi się na tym mocno pochylonym, o mniej więcej tak:
      https://sinewtherapeutics.com/images/sports-cycling-injuries.jpg


      Dużo osób sobie natomiast chwali za wygodę takie rowery:
      https://oi59.tinypic.com/20aujbc.jpg

      bo siedzi się na nich zupełnie inaczej, sylwetka jest dużo bardziej wyprostowana:
      https://oi58.tinypic.com/oaaetv.jpg
      • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 12:50
        Dzięki za wyjaśnienie, ja laik rowerowy jestem :)

        Ok, to wiem, że muszę mieć ten drugi typ wobec tego. A czy ten drugi typ to będzie tylko do miasta, czy może to też być rower turystyczny?
        • besame.mucho Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 12:56
          Może być też turystyczny, tylko raczej nie w super trudny teren. W sensie raczej jakaś w miarę twardawa leśna droga, a nie błocko i wertepy. I w terenie wygodniej jest na zwykłych kołach, a nie na super wąskich.
          No i jeśli ma być do jazdy za miastem, to radziłabym Ci kupić nowy rower, a nie używaną holenderkę (używane są bardzo popularne, bo są dużo tańsze i często bardzo ładne) - nowsze materiały są po prostu często znacznie lżejsze, a z taką ciężką starą ramą możesz się przy innym jeżdżeniu niż po mieście porządnie napocić.
          Najlepiej byś zrobiła gdybyś się wybrała do jakiegoś porządnego rowerowego sklepu a nie do ogólnosportowego marketu - zazwyczaj w takich sklepach pracują zapaleńcy i będą Ci umieli pomóc dobrać rower do wzrostu, wagi i terenu po jakim chcesz jeździć.
          • besame.mucho Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 12:58
            (A, nowy w sensie "z ostatnich lat", a nie w sensie "koniecznie nieśmigana nówka", jeśli nie wiesz czy Ci się ten sport spodoba, to kupienie używanego może być niezłym pomysłem, bo rower będzie dużo tańszy, chodziło mi tylko o to, żebyś sobie znalazła coś z tych czasów, w których się już ramy robiło nieco lżejsze).
          • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 13:01
            Super trudny teren to nie, ale właśnie mamy w okolicy (dostępnej samochodowo) lasy z takimi wytyczonymi drogami - płaskie, bez wertepów, ale nie asfalt. I po czymś takim zamierzam jeździć.
            Po mieście jeździć nie będę, bo podobnie jak jazda autem - nie sprawia mi to przyjemności, a nie muszę ;)

            Nad używanym nawet nie myślałam, nie potrafiłabym sama wybrać - za dużo musiałabym doczytywać.

            Na szczęście mam fajny sklep rowerowy w okolicy, Luby kupował tam rower w zeszłym roku i jest mega zadowolony. Więc może coś mi dobiorą. Tylko właśnie zastanawiam się nad kręgosłupem, pewnie i tak powiem panu w sklepie, że mam taki problem, ale własnie nie wiem, czy on coś z tym zrobi ;)
            • besame.mucho Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 13:06
              > Super trudny teren to nie, ale właśnie mamy w okolicy (dostępnej samochodowo) l
              > asy z takimi wytyczonymi drogami - płaskie, bez wertepów, ale nie asfalt. I po
              > czymś takim zamierzam jeździć.

              Aaa, to spokojnie, to nawet takim starym z ciężką ramą byś na luzie dała radę :). To ja bym tylko zwróciła uwagę na te koła - da się na wąskich jeździć takimi drogami, ale jednak wygodniej jest na zwyczajnych, trochę szerszych, zwłaszcza jak jest długo sucho i na drodze się miejscami troszkę grzęźnie w piasku.

              > Tylko właśnie zastana
              > wiam się nad kręgosłupem, pewnie i tak powiem panu w sklepie, że mam taki probl
              > em, ale własnie nie wiem, czy on coś z tym zrobi ;)

              Myślę, że jeśli jedyne lekarskie zastrzeżenie było takie, że masz siedzieć prosto, to jak to powiesz w sklepie, to Ci spokojnie coś dobrego doradzą :).
    • zawsze_zielona Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 14:09
      Najlepsze sa rowery na ktorych sie lezy albo siedzi. Bo prawda jest taka, ze na zwyklym rowerze sie stoi. Wpisz sobie w google resumbent bike i zobaczysz roznosci.
      Moj chlop ma taki pol na pol, znaczy pedaly sa w zwyklym miejscu ale rama jest inaczej zbudowana, przez co rower jest sporo dluzszy. Gdy wyprobowalam ten rower pierwszy raz, to nie chcialam oddac. Jest tak samo szybki jak moja kolarka a jezdz sie duzo wygodniej. Troche podobny do tego:
      https://www.bicycleman.com/recumbents/rans/images/rans_fusion_lg.jpg

      • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 14:35
        Poczytałam trochę o tych rowerach poziomych, ale 1) są droższe niż normalne, 2) są dłuższe niż normalne, więc obawiam się, że w moim przypadku odpadają.
        Długość jest o tyle istotna, że rower będzie przewożony na haku na kole zapasowym samochodu, więc nie może za bardzo wystawiać po obu stronach samochodu, w sensie nie może wystawać bardziej niż normalny rower :)

        Aczkolwiek faktycznie wyglądają fajnie, pewnie gdyby mi nie zależało na czasie (chcę zacząć jeździc tej wiosny, w miarę szybko), miałabym miejsce na przechowywanie takiego giganta itp... to czemu nie :)
        • zawsze_zielona Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 14:42
          yaga7 napisała:

          > Poczytałam trochę o tych rowerach poziomych, ale 1) są droższe niż normalne, 2)
          > są dłuższe niż normalne, więc obawiam się, że w moim przypadku odpadają.

          Sa. Moj maz swoj sprowadzil ze Stanow, wiec wyszlo troche taniej. W kazdym razie, choc wygladaja conajmniej dziwnie, to komfort jazdy jest nieporownywalny do zwyklego roweru.

          > Długość jest o tyle istotna, że rower będzie przewożony na haku na kole zapasow
          > ym samochodu, więc nie może za bardzo wystawiać po obu stronach samochodu, w se
          > nsie nie może wystawać bardziej niż normalny rower :)

          Nie da sie, mowie od razu, bo przymierzalismy.

          W kazdym razie, przy zakupie roweru zwroc uwage na wage. Moze i na holenderkach sie wygodniej siedzi, ale czasem potrafia wazyc 20 kg. Do tego zwykle nie posiadaja przerzutek. Nie wiem, jak sie jezdzi pod gorke bez przerzutek;) Poza tym polecam damskie siodelko, jesli sie zdecydujesz na cos innego nie holenderka. Niestety, to dodatkowy wydatek, bo rowery maja zawsze zamonowane meskie siodleka, ale znow komfort jazdy jest nieprownywalny.
          • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 14:46
            > Sa. Moj maz swoj sprowadzil ze Stanow, wiec wyszlo troche taniej. W kazdym razi
            > e, choc wygladaja conajmniej dziwnie, to komfort jazdy jest nieporownywalny do
            > zwyklego roweru.

            Wyobrażam sobie, że komfort jest nieporównywalny, no ale niestety, nie dla wszystkich dostępny :)

            > W kazdym razie, przy zakupie roweru zwroc uwage na wage. Moze i na holenderkach
            > sie wygodniej siedzi, ale czasem potrafia wazyc 20 kg. Do tego zwykle nie posi
            > adaja przerzutek. Nie wiem, jak sie jezdzi pod gorke bez przerzutek;) Poza tym
            > polecam damskie siodelko, jesli sie zdecydujesz na cos innego nie holenderka. N
            > iestety, to dodatkowy wydatek, bo rowery maja zawsze zamonowane meskie siodleka
            > , ale znow komfort jazdy jest nieprownywalny.

            Nie wiem, co to jest holenderka :) (naprawdę jestem laik rowerowy, na ostatnim rowerze siedziałam lat temu 15, przejechałam 200 metrów i powiedziałam nigdy więcej ;) )
            I dobrze wiedzieć, że jest coś takiego jak damskie siodełko, też o tym nie wiedziałam.
            • zawsze_zielona Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 15:47
              Holenderka to ten ostatni linkowany rower przez besame:)
          • besame.mucho Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 16:15
            > W kazdym razie, przy zakupie roweru zwroc uwage na wage. Moze i na holenderkach
            > sie wygodniej siedzi, ale czasem potrafia wazyc 20 kg. Do tego zwykle nie posi
            > adaja przerzutek. Nie wiem, jak sie jezdzi pod gorke bez przerzutek;)

            No no, dokładnie. Dlatego pisałam, że jak na przejażdżki po lesie, to lepiej nowy w typie holenderki, niż faktyczną holenderkę - bo lżejszy :).
            • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 16:19
              No ale czy waga ma aż takie znaczenie, jak ja tego roweru nie będę nosić? Będzie sobie mieszkać w garażu, potem będzie wrzucany na samochód i tyle. Po schodach nosić go nie zamierzam ;)

              Natomiast w zamierzchłej przeszłości, gdy ostatni raz miałam rower, to faktycznie waga była gigantyczną przeszkodą, bo noszenie kilka pięter w dół i w górę (nie mieścił się do windy), to była masakra, i między innymi dlatego przestałam jeździć.
              • besame.mucho Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 16:36
                Oj ma, serio. Ja zanim sobie kupiłam rower, to podkradałam bratu - brat jest ode mnie o wiele wyższy, więc rower ma przystosowany do dużego faceta - nie tylko wysoki, ale i odpowiednio bardziej masywny, żeby mógł wozić cięższego kolarza. Niby źle mi się na nim nie jeździło, ale muszę powiedzieć, że jak sobie kupiłam rower przystosowany do własnych gabarytów, to nagle górki, które ledwo pokonywałam, okazały się jakieś przyjemnie niższe ;). Nie uważam, że przy tym jak chcesz jeździć musisz inwestować w jakieś super-duper stopy tego i owego o wadze piórka, ale jednak na czymś co waży z 15-17 kg będzie Ci dużo przyjemniej niż na czymś >20.
              • marisella Re: Rower a kręgosłup 14.03.14, 19:37
                yaga7 napisała:

                > No ale czy waga ma aż takie znaczenie, jak ja tego roweru nie będę nosić? Będzi
                > e sobie mieszkać w garażu, potem będzie wrzucany na samochód i tyle. Po schodac
                > h nosić go nie zamierzam ;)

                Tak jak mówi Besame - ma :) Ludzie czasem opony zmieniają albo amortyzatory, żeby 200 gram zaoszczędzić ;)
                Ja może 200 gram bym nie poczuła, ale czuję ogromną różnicę w lekkości jazdy nawet gdy głupi łańcuch wyjmę z koszyka i jadę bez (gdy wiem, że nie będę musiała roweru zostawiać/przypinać, czasem nie biorę łańcucha :)). To niby tylko 4 kilo, a różnica niebywała :)

                Ja mam zresztą ogólnie ciężki rower (kupowałam gdy ważyłam 120 kilo i planowałam wyprawę z sakwami do tego, wiec potrzebowałam czegoś innego niż teraz i niż normalnie ludzie potrzebują :)) i jak przesiadam się na przykład na rower brata to czuję, jakby sam jechał :)
                A na wyprawie rowerowej widać to już bardzo wyraźnie, bo były górki, z których zjeżdżając moja mama, ex czy brat jechali luzem, a ja musiałam pedałować żeby jechać w tym samym tempie :) Że już nie wspomnę o podjazdach, hahaha.... :D

                I choć mówiłam zawsze, że to mój ukochany rower i nigdy go na żaden inny nie wymienię, bo jest bardzo wygodny (odpowiada mi jego geometria :)), to jednak powoli zaczyna mi chodzić po głowie przesiadka na coś lżejszego... :)
          • slotna Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 20:36
            > Do tego zwykle nie posi
            > adaja przerzutek. Nie wiem, jak sie jezdzi pod gorke bez przerzutek;)

            Jak dzialaja przerzutki i kiedy sie je stosuje?

            Mialam rowery i bez przerzutek i z - w tych drugich latwiej mi bylo zalozyc lancuch, jesli spadl, poza tym nie widzialam zastosowania. Juz ktorys raz sie natykam na informacje, ze to przydatne, wierze, ale kurcze nie wiem jak :)
            • besame.mucho Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 20:55
              Najprościej mówiąc działają tak, że masz całą skalę, na której jednym końcu znajduje się pedałowanie ciężko, z dużym oporem, za to przy każdym obrocie pedałów pokonywanie dużego odcinka, a na drugim końcu pedałowanie leciutko, niemal bez oporu i rower przemieszczający się dosyć pomału. Przy szybkiej jeździe na płaskim terenie wygodniej jest jeździć na tych ciężkich przerzutkach, bo można jechać szybciej i nie trzeba w jakimś ekstremalnie szybkim tempie przebierać nogami, żeby tego dokonać. Za to podjechanie pod potężną górkę na takiej przerzutce wymaga nie lada siły w nogach, więc wtedy wygodniej jest zmienić na lżejszą - człowiek przy takim samym tempie pedałowania przemieszcza się wolniej, ale nie trzeba wkładać tyle siły.
            • mniickhiateal Re: Rower a kręgosłup 11.03.14, 07:59
              To, co bardzo prawdziwie napisała Besame, można jeszcze uzupełnić przez naukowe opisy fizyczne, jeśli to Cię interesuje. Koła zębate (w sumie odmiana dźwigni, a dzięki dźwigniom możesz np. huśtać się na huśtawce z lekkim dzieckiem, o ile tylko siądziesz dostatecznie blisko osi) w przerzutce przenoszą siłę pedałującego od pedałów, przez łańcuch, do koła. Jeśli jedziesz po płaskim, możesz bez wielkiego wysiłku wolniejszym kręceniem pedałów uruchamiać duże kółko i jechać szybko. Kiedy teren się wznosi, uruchamianie dużego kółka wymaga b. dużo siły, i lepiej przestawić przerzutkę na mniejsze kółko. Musisz pedałować szybciej i jedziesz znacznie wolniej, ale kosztuje to mniej wysiłku, nadal jedziesz, a rower nadal jest stabilny i się nie przewraca.

              Ciężko sensowne popularno-naukowe artykuły znaleźć w PL internetach, ale to jest przyzwoite i nie przeraża wzorami:
              vibrationanalysis.wordpress.com/tag/przerzutki/
              A to jest ENG i już b. dobre i komprehensywne i z obrazkami ruchomymi i w ogóle:
              auto.howstuffworks.com/gears.htm
            • szarsz Re: Rower a kręgosłup 11.03.14, 22:10
              > Mialam rowery i bez przerzutek i z - w tych drugich latwiej mi bylo zalozyc lan
              > cuch, jesli spadl, poza tym nie widzialam zastosowania. Juz ktorys raz sie naty
              > kam na informacje, ze to przydatne, wierze, ale kurcze nie wiem jak :)

              Ale jeździłaś nimi pod górkę? Pytam poważnie, bo zadziwiającym mi się wydaje, że można NIE CZUĆ różnicy.
            • slotna Re: Rower a kręgosłup 12.03.14, 07:53
              Dzieki, dziewczyny, o to mi chodzilo :)

              Jezdzilam po roznym terenie, ale nie wiedzialam, jak z tych przerzutek korzystac, wiec nie korzystalam ;) Ostatni raz jezdzilam na rowerze sto lat temu zreszta.
    • pierwszalitera Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 15:22
      Jeżeli rower chcesz kupić głównie w celach rehabilitacyjnych, a nie jesteś pewna, czy stanie się on twoim hobby i jak naprawdę będą reagować twoje stawy i kręgosłup, to wstrzymaj się z kupnem, a znajdź sobie siłownię, czy klub sportowy, gdzie mogłabyś 2-3 razy w tygodniu skorzystać z rowerka stacjonarnego. Sama mam problem z kolanem i o ile stacjonarnie jazda na rowerze mi pomaga, to jazda w terenie nie zawsze się sprawdza. Nierówna droga, utrzymanie równowagi, przeszkody, różna szybkość, konieczność nagłego hamowania itp., to może być dla kogoś, kto długo nie jeździł na rowerze i ma problemy twojego typu bardzo obciążające. Już kiedyś wracałam do domu koleją, bo podczas wycieczki rowerowej kolano nagle mocno mi napuchło. Więc dałabym sobie kilka miesięcy na sprawdzenie sportu i wzmocnienie odpowiednich mięśni w hali, a rower terenowy kupiła dopiero latem.
      • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 15:34
        No nie, nie powiedziałabym, że w celach rehabilitacyjnych, raczej rekreacyjnych :)

        Do rowerka stacjonarnego w klubie fitness przymierzam się od dobrych paru miesięcy, ale do tej pory mi to nie wyszło i pewnie nie wyjdzie.
        Parę lat temu jeździłam na takim stacjonarnym, ale to zupełnie nie jest dla mnie przyjemne, niestety. Sportów jako takich nie lubię i jak mam wybierać, wolę je uprawiać na świeżym powietrzu, szybciej się do nich przekonam. Zwłaszcza dlatego, że i tak ćwiczę pilates 3x w tygodniu wewnątrz, więc wolałabym nie dokładać kolejnej aktywności wewnątrz, tylko jechać do lasu i tam pojeździć.

        Aha, na początek nie planuję mega długich wycieczek, nie wiem, czy przejechanie 5 km po płaskim (mówię o konkretnych znanych mi trasach, po których i tak spacerujemy czy łazimy z kijkami) to będzie jakoś mega obciążające?
        Zanim się wybiorę w nieznany teren rowerem, pewnie trochę minie, na razie wybitnie chcę zacząć od znanego terenu.

        Natomiast z obiektywnego punktu widzenia masz pewnie całkowitą rację, na pewno powinnam najpierw pojeździć stacjonarnie, a potem się przesiadać na normalny - sama rozsądkowo też do tego doszłam, tylko z realizacją gorzej ;)
        • magdalaena1977 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 15:45
          a nie masz tam w okolicy jakiejś wypożyczalni rowerów? W Warszawie jest Veturilo i za kilka złotych możesz spróbować, jak Ci się jeździ.
          • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 15:49
            Z tego, co wiem, to wypożyczalnie są w centrum, u mnie w dzielnicy nie ma. Czyli musiałabym dojechać samochodem do centrum (korki i parkingi), wrzucić rower na samochód, pojechać za miasto (najpierw dowiedzieć się, czy w ogóle mogę wywieźć taki wypożyczony rower za miasto), pojeździć i wrócić. Trochę to skomplikowane ;)

            W mieście jeździć nie chcę, Kraków ma tak zasyfione powietrze, że codziennie otrzymuję na maila informację, że osoby z problemami oddechowymi, astmą, itp. powinny siedzieć na tyłkach w chałupie i nie wietrzyć mieszkań ;) Dlatego jak już mam gdzieś jeździć, wolę po lesie, liczę na to, że mniej zasyfiony...
            • magdalaena1977 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 18:06
              Ale mogłabyś wypożyczyć rower raz czy dwa i zobaczyć jak zachowa się Twój kręgosłup.
              • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 18:11
                Pewnie mogłabym :)

                Ale z moim kręgosłupem to nie jest tak, że on boli, bo prawie w ogóle nie boli, więc po takiej jednorazowej akcji raczej mi nic nie będzie, w sensie nie podejrzewam, żebym coś poczuła. To raczej chodzi o to, żeby w długim okresie mi się nie pogorszyło.

                Ale może faktycznie zobaczę, czy nie ma jakichś wypożyczalni bliżej mnie.
              • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 18:18
                Ha! Dzięki za pomysł :) Znalazłam wypożyczalnię poza Krakowem, koło puszczy, tam gdzie spacerujemy i tam gdzie chciałam jeździć :) To na pewno skorzystam.
                • 100krotna Re: Rower a kręgosłup 11.03.14, 22:06
                  > Ha! Dzięki za pomysł :) Znalazłam wypożyczalnię poza Krakowem, koło puszczy, ta
                  > m gdzie spacerujemy i tam gdzie chciałam jeździć :) To na pewno skorzystam.


                  Zaproś się do mnie na kawę po rowerze, bo coś czuję, że to blisko mnie ;)
                  W puszczy, jak Ci się spodoba, mogę pokazać nawet 60km trasy ;)
        • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 16:02
          Aha, jeszcze w sprawie obciążania kolan czy kręgosłupa - na nartach mogę jeździć po parę godzin i obecnie ani kręgosłup, ani kolana nie nawalają, więc w sumie mam nadzieję, że wypad rowerem raz na tydzień czy na 2 tygodnie na początek nie będzie bardziej obciążający :)
        • pierwszalitera Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 16:17
          yaga7 napisała:

          > No nie, nie powiedziałabym, że w celach rehabilitacyjnych, raczej rekreacyjnych
          > :)

          Jeżeli ta rekreacja wyglądać ma jak rekreacja, czyli popedałowanie sobie raz w tygodniu w wolnym tempie, bo nie możesz liczyć na efekty rehabilitacyjne. To znaczy, że żadnym rowerem sobie wtedy nie zaszkodzisz, ale poprawy problemów związanych z kolanami, czy kręgosłupem raczej też nie możesz oczekiwać. Co nie znaczy, że roweru kupować nie ma sensu, ale mnie osobiście byłoby szkoda forsy, spacery więcej dają.
          A tak na marginesie, zadziwia mnie ta popularność roweru w rekreacji. W czasie weekendu nie korzystam z tzw. zielonych dróg rekreacyjnych w moim mieście, bo chociaż są dla rowerzystów i pieszych, to pieszych w ogóle tam nie uświadczysz, a ja jak ten ostatni Mohikanin na własnych nogach muszę mieć oczy w tyłku, by nie wrócić z niedzielnego spaceru w gipsie. Cały świat wozi swoje cztery litery na rowerach. I nie widać, by ten "sport" jakoś korzystnie wpływał na kondycję i wizualność niedzielnych rowerzystów.
          Jakieś sto lat temu czytałam komiczne opowiadane w "Fantastyce". Gdzieś w dalekiej przyszłości jakiś rachityczny gościu wychodzi z kapsuły stanowiącej coś w rodzaju stanardowego pojazdu-wehikułu dla ludzi i pokazuje innym, że MOŻNA poruszać się na WŁASNYCH nogach. Ogólna konsternacja, bo jak to i przed wszystkim PO CO? Czasem myślę, że powoli zdążamy w tym kierunku, bo coraz mniej ludzi po prostu chodzi. ;-)
          • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 16:22
            Nie, na początku na pewno nie liczę na żadne efekty rehabilitacyjne, spoko :)

            Ze spacerów rezygnować nie zamierzam, tylko wiem, że akurat Luby wolałby raz się przejechać rowerem, raz przejsć się po górach, raz przejść się z kijkami - w sensie, żeby różnorodność była. I o to też mi chodzi. Przynajmniej w tym roku :)

            Natomiast nie wykluczam, że może w przyszłości, jak złapię bakcyla, będę jeździć więcej, no ale to są jakieś dalsze plany.

            Sama chodzić bardzo lubię, więc z tego na pewno nie zrezygnuję.

            A czemu uważasz, że spacery więcej dają?
            • pierwszalitera Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 17:00
              yaga7 napisała:

              > A czemu uważasz, że spacery więcej dają?

              Bo moim zdaniem używa się większej ilości mięśni. Poza tym szybciej podkręcisz puls zwiększając tempo marszu i możesz wykorzystać interwały szybkiego i wolniejszego marszu, bez narażania się na niebezpieczeństwo dużej prędkości na rowerze. Na rowerze trzeba po prostu bardziej uważać. Do tego przez dłuższą ilość czasu wykorzystuje się tylko rozpędzenie roweru i nasza aktywność fizyczna jest przy tym prawie zerowa. I jeszcze rower w mieście jest czasem upierdliwy, często trzeba go najpierw gdzieś transportować, albo narażać się na ruch uliczny.
              Nie chcę nikomu roweru wyperswadować, jak się lubi, to się lubi, rowerowa wycieczka nie jest zła, ale biorąc po uwagę korzyści fizyczne więcej pożytku ma się już z zakupienia rowera stacjonarnego. Chyba, że rower ma służyć jako codzienny środek lokomocji.
              • 100krotna Re: Rower a kręgosłup 11.03.14, 22:24
                Pierdoły gadasz.

                Do tego przez dłuższą ilość czasu wykorzystuje się tylko rozpędzenie roweru i nasza aktywność fizyczna jest przy tym prawie zerowa

                Rower to nie perpetum mobile. Jak chcesz jechać ze stałą prędkością po drodze o jednym poziomie, to musisz pedałować cały czas.

                Bo moim zdaniem używa się większej ilości mięśni.
                Mylisz się, ręce, ramiona, mięśnie tułowia również pracują. A nogi, to już zdecydowanie w większym zakresie ruchu. Nie mówiąc już o jeździe po drogach mniej gładkich niż asfalt - tam pracuje całe ciało. A w przypadku jazdy górskiej, to nawet można sobie całkiem ładnie ramiona i plecy wyrzeźbić.

                Poza tym szybciej podkręcisz puls zwiększając tempo marszu i możesz wykorzystać interwały szybkiego i wolniejszego marszu, bez narażania się na niebezpieczeństwo dużej prędkości na rowerze

                Średnia prędkość rekreacyjnego rowerzysty to ok 10-15 km/h, w płaskim terenie. Prędkość rowerzysty średniozaawansowanego to 20-25km/h, żeby się rozpędzić na standardowej "maszynie" do 30 km/h to już trzeba się solidnie namachać. Rowery zwykle też są zaopatrzone w hamulce. Nie demonizuj.
                Jazda w pagórkowatym terenie jest świetnym przykładem interwałów. Z własnego doświadczenia - rower jest genialny, jeśli chodzi o budowanie kondycji, wystarczająco lekki wysiłek na początek i wiele możliwości modyfikacji później. Wielokrotnie sprawdzone (mam w nogach (i w pedałach), bez przesady, tysiące kilometrów, w różnym terenie).
                Dodatkowo, pedałowanie na rowerze jest mniej obciążające dla stawów kolanowych i biodrowych niż chodzenie czy bieganie, bo nie mamy momentu uderzenia stopą w podłoże.
                • pierwszalitera Re: Rower a kręgosłup 13.03.14, 10:35
                  100krotna napisała:

                  > Pierdoły gadasz.

                  Powiedział kto? Specjalista od czego?

                  > Rower to nie perpetum mobile. Jak chcesz jechać ze stałą prędkością po drodze o
                  > jednym poziomie, to musisz pedałować cały czas.

                  Nasz organizm to też nie perpetum mobile. Kalorie spalasz leżąc nawet brzuchem do góry na kanapie. Chodzi jednak o ilość użytej energii i zaangażowania odpowiednich mięśni.

                  > Mylisz się, ręce, ramiona, mięśnie tułowia również pracują. A nogi, to już zdec
                  > ydowanie w większym zakresie ruchu. Nie mówiąc już o jeździe po drogach mniej g
                  > ładkich niż asfalt - tam pracuje całe ciało. A w przypadku jazdy górskiej, to n
                  > awet można sobie całkiem ładnie ramiona i plecy wyrzeźbić.

                  Nigdzie nie insynuowałam, że rower jedzie sam. Efekty rekreacyjnej jazdy na rowerze są jednak marne w porównaniu z innymi formami ruchu. A o jeździe po górach i rozjeżdżaniu wrażliwej przyrody w ogóle tu nie dyskutowałyśmy.

                  > Średnia prędkość rekreacyjnego rowerzysty to ok 10-15 km/h, w płaskim terenie.
                  > Prędkość rowerzysty średniozaawansowanego to 20-25km/h, żeby się rozpędzić na s
                  > tandardowej "maszynie" do 30 km/h to już trzeba się solidnie namachać. Rowery z
                  > wykle też są zaopatrzone w hamulce. Nie demonizuj.

                  Z hamulców trzeba jeszcze umieć korzystać. I ja nie demonizuję, tylko odnoszę się do osobistych doświadczeń. Grupa pieszych poruszająca się z prędkością 5km/h jest mi milsza i bezpieczniejsza od tych migających mnie co chwila niedzielnych rowerzystów nie panujących nad swoimi super duper wehikułami z fefnastoma przerzutkami. Ja jako piesza kasku na głowie nie mam, a często powinnam.

                  > Jazda w pagórkowatym terenie jest świetnym przykładem interwałów. Z własnego d
                  > oświadczenia - rower jest genialny, jeśli chodzi o budowanie kondycji, wystarcz
                  > ająco lekki wysiłek na początek i wiele możliwości modyfikacji później. Wielokr
                  > otnie sprawdzone (mam w nogach (i w pedałach), bez przesady, tysiące kilometrów
                  > , w różnym terenie).

                  Jak uprawiasz swój sport gdzieś na prowincji, to możesz sobie na to pozwolić. Ja pisałam o terenach rekreacyjnych okolicy zaludniającej ponad 5 milionów mieszkańców i co drugi ma tu rower w piwnicy.

                  > Dodatkowo, pedałowanie na rowerze jest mniej obciążające dla stawów kolanowych
                  > i biodrowych niż chodzenie czy bieganie, bo nie mamy momentu uderzenia stopą w
                  > podłoże.

                  Moje kolano puchnie po dłuższym czasie pedałowania w terenie. Statystyczne kolano nosić mnie nie będzie.
                • teresa104 Nie mam gdzie trzymać roweru:( 13.03.14, 16:23
                  Rower to przede wszystkim potężna frajda. Pęd, wiatr, poczucie mocy. Z tego samego powodu fajnie jest pędzić samochodem, karuzelą, awionetką, motorówką, fajnie jest zjeżdżać z górek, skakać ze spadochronem i fajnie jest wychylać się przez okno w pociągu. Nijak z chodem tego się nie da porównać. To przyjemności zupełnie innego typu.

                  Co do kolan to pewno zależy od kolan. Są kolana, którym zakazano wysiłku w zgięciu. Na szczęście nie są to moje. Uderzenia w chodzie amortyzowane są przez stopy, nie dotyczy stóp obutych w jakieś koszmarne dyby na obcasie.
                  • virgaaurea A sufit? 13.03.14, 19:13
                    a te sufitowe rozwiazania znasz i ich nie chesz, tak?
                    mialam takie przez jakis czas z braku innych mozliwosci, i wbrew pozorom nie trzeba byc pudzianem, zeby rower sciagnac i zalozyc, potrzebowalam tylko pomocy przy zainstalowaniu tego ustrojstwa, ale ogolnie niegramotna jestem mechanicznie, wiec jak ktos zmyslniejszy to sobie poradzi. Sasiadowi dziury w podlodze tez nie zrobilam, a mialam wtedy tani i ciezki jak cholera rower.
                    • teresa104 Re: A sufit? 13.03.14, 19:29
                      No nie. Mamy małe mieszkanie, jednym pokoju mam całą ścianę gitar, ukulele, trąbki, fletnie, gongi i inne kozie zezwłoki. I to już mnie estetycznie dręczy, bo lubię pustkę. Rower na suficie groziłby mi hysiem. Ale zawsze mogę wysowywat'sja w pociągu;)
                      • virgaaurea Re: A sufit? 13.03.14, 19:44
                        > No nie. Mamy małe mieszkanie, jednym pokoju mam całą ścianę gitar, ukulele, trą
                        > bki, fletnie, gongi i inne kozie zezwłoki.
                        no to faktycznie nie bardzo:D

                        mi sie w czasach wielkiej ciasnoty lokalowej wiele lat marzylo cos, na co kompletnie nie bylo mnie wtedy stac:
                        www.sklep.dahon.pl/pl/p/JACK-D7/39
                        w sumie zawsze mozna wypozyczyc na godzinke czy dwie, to tez jakas opcja jak ci sie zachce pojezdzic;
                        • teresa104 Re: A sufit? 13.03.14, 19:50
                          O, można przecież na stałe przechowywać w bagażniku!

                          A gdyby tak do bagażnika te gitary dać... To wróciłabym na rynek matrymonialny, póki jestem jeszcze co warta:)
          • besame.mucho Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 16:42
            Dla mnie to są dwie zupełnie nieporównywalne czynności. Czasem mam ochotę na spacer, a czasem na rower. Kiedy na przykład chcę którąś z tych rzeczy robić z kimś, to prawie zawsze wybiorę spacer, bo na rowerze (jeśli wychodzę na rower w ramach sportu, a nie po prostu traktuję rower jako środek transportu) lubię jeździć bardzo szybko i porządnie się zmachać (nie, nie jeżdżę tak w miejscach, w których chodzą ludzie, nie planuję nikogo wpakować w gips :) ), to nie są warunki, żeby sobie z kimś poplotkować. Albo kiedy mam ochotę posłuchać muzyki, bo nie jeżdżę rowerem ze słuchawkami na uszach. A kiedy chce się wyżyć, to rower (albo bieganie interwałów, ale po tym to umieram), spacer mi tu nie wystarczy.
            • pierwszalitera Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 17:06
              besame.mucho napisała:

              lubię jeźd
              > zić bardzo szybko i porządnie się zmachać (nie, nie jeżdżę tak w miejscach, w k
              > tórych chodzą ludzie, nie planuję nikogo wpakować w gips :) ),

              Jak masz takie warunki, to super, ale u mnie trudno o miejsca, które można używać do jazdy rowerowej i w których nie ma innych ambitnych rowerzystów, albo pieszych. To kwestia popularności sportu pewnie i u mnie daje się we znaki pewne przesycenie. W weekendy ulice w mieście bywają luźniejsze, bo wszyscy są "na rowerach" za miastem. ;-)
        • nikusz Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 17:37
          to jeszcze ja dorzucę swoje 3 grosze.
          jestem po urazie kręgosłupa lędźwiowego (ale dawno). rowerem jeżdżę rekreacyjnie, bez dolegliwości, mój lekarz zapytany w czasach zamierzchłych powiedział, żeby sprawdzić, i zrezygnować, jeśli będzie bolało. sugerował też, żebym wypróbowała amortyzowaną sztycę podsiodłową, ale potem się dowiedziałam, że to się buja na boki, więc zrezygnowałam. pierwszy rower nie miał amortyzatora, następny tylko amortyzator z przodu i jest ok. jak możesz wypożyczyć/pożyczyć, to spróbuj i wtedy się zdecyduj.
          a jeśli chodzi o stacjonarny, to nie cierpię pedałowania w domu, nawet, jeśli słucham przy tym audiobooków/muzyki/oglądam filmy. za to równocześnie uwielbiam grupowe zajęcia na rowerkach stacjonarnych typu spinning czy les mills RPM - z zastrzeżeniem, że les mills rpm to dużo bardziej powtarzalny format i muzyka, ale tak czy inaczej dużo zależy od instruktora, na mojej siłowni są tacy, pod których wybieram, kiedy iść, i tacy, do których chodzę tylko wtedy, jeśli nie uda mi się innego dnia. więc jeśli Twoja niechęć do roweru stacjonarnego wzięła się z pedałowania w domu, to rozważ spróbowanie spinningu/rpm chociaż jeden raz.
          • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 17:49
            To może spróbuję taki grupowy spinning, to już do mnie bardziej przemawia niż samotne rowerkowanie na siłowni. Aczkolwiek i tak nie wiem, czy znajdę na to czas dodatkowo do moich obecnych zajęć.
            • marisella Re: Rower a kręgosłup 14.03.14, 19:28
              Yaga, ja jestem z tych, co ich pedałowanie stacjonarne nie kręci w ogóle (za to prawdziwe baaardzo i jeżdżę sporo całorocznie, upał czy śnieg, tylko w deszczu odpuszczam :)) i w ogóle jak miałabym wsiąść na rower stacjonarny to jak za karę ;)
              Ale poszłam kiedyś dla eksperymentu na zajęcia, z dużą dozą sceptycyzmu, sądząc, że to nuda (godzinę pedałować przy Backstreet Boys?) i co to dla mnie, a wyszłam... ledwo wyszłam :) Przy czym to było takie fajne zmęczenie :)

              Do Energymu w Czyżynach masz chyba niedaleko, a to jedno mogę tam polecić (bo normalny fitness - dla mnie DRAMAT), byłam megazadowolona z zajęć Fartlek u Łukasza i żałuję, że z braku czasu nie chodzę regularnie... Zajęcia są prawie po ciemku (głupie, że to zwraca uwagę, ale jest przyjemnie tak bez głównych lamp :)), przy muzyce, której tempo się zmienia, tempo jazdy też jest rożne i ćwiczy się 3 techniki jazdy a nie tylko siedzi na tyłku, przy czym instruktor pokaże Ci też jak poprawnie siedzieć i pedałować :)

              Nie wiem czy Ci się spodoba, ale na pewno jest to ZUPEŁNIE co innego, niż takie pedałowanie na siłowni - na to też nikt by mnie nie namówił, bo już wolę na tę siłownię przyjechać rowerem od siebie ze wsi i tam robić coś innego :D
              Możesz spróbować _oprócz_ zwykłych wypadów na rower :)
              • nikusz Re: Rower a kręgosłup 16.03.14, 16:25
                milo wiedziec, ze nie tylko ja tak mam :D
                a to, ze po ciemku, tez zwrocilo moja uwage w pozytywnym sensie, za pierwszym razem czlowiek sie czuje taka bezpiecznie schowana przed oceniajacym wzrokiem innych ;) a potem po prostu jest klimatycznie
    • teferet Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 17:11
      Jeżdżę holenderską damką, starą (faktycznie ciężką) i siedzę na niej wyprostowana. Trzeba zwrócić uwagę na ustawienie siodła względem sztycy (ta rurka na której zamocowane jest siodełko), ostatnio chłopak mi przesunął bardziej w stronę kierownicy i wyprostowałam się jeszcze bardziej. Też mam problemy z kolanami, więc siodełko mam na takiej wysokości, żeby w żadnym momencie nie prostować całkiem kolan i póki co ta taktyka działa, nie odczuwam pogłębienia problemu. Na lekki teren można taką holenderkę łatwo dostosować zmieniając koła na grubsze i z większym bieżnikiem. Przerzutki mam całe 3 i na jazdę po płaskim w zupełności wystarczają. Na podjeżdżanie gór mam całkiem inny rower ;) Dla większej wygody pleców można by się też pokusić o mocno sprężynowane siodło albo amortyzowaną sztycę.
    • virgaaurea Re: Rower a kręgosłup 10.03.14, 21:01
      Yaga, ja:)

      Jezdze, zdecydowanie wiecej niz te kilkanascie km na raz jesli juz; mtb wiec nie siedze prosto:D

      15km spaceru rowerowego po lesie na tzw. rowerze turystycznym (siedzisz w miare prosto, nie az tak jak na holendrze, masz szersze opony niz holender) krzywdy Ci nie zrobi.
      I dobrze pisza dziewczyny - ma miec przerzutki i byc lekki:D Spokojnie taki tanio dostaniesz, wystarczy Ci prosty rower by cieszyc sie lasem i jazda.
      • yaga7 Re: Rower a kręgosłup 11.03.14, 09:27
        Dzięki za info :)

        Ponieważ znalazłam wypożyczalnię w sensowym miejscu, najpierw będę wypożyczać - cena to 10 zeta za 3 h, więc na chwilę obecną nie widzę sensu kupowania roweru, może kiedyś :)
    • jhbsk Re: Rower a kręgosłup 12.03.14, 11:18
      Dzień dobry
      Pozwolę sobie odpowiedzieć. Mam kręgosłup po dwóch operacjach z powodu dyskopatii. Jeżdżę rowerem. Z tym, że musi to być rower, na którym mocno opieram się na kierownicy - to znaczy jeżdżę pochylona. Niewskazana jest wyprostowana postawa. Przy pochyleniu i mocnym oparciu kręgosłup jest odciążony.
      Ja jeżdżę na tzw „góralu”.
      Pozdrawiam
      • mmb Re: Rower a kręgosłup 16.03.14, 22:47
        Ja również mam problemy z kręgosłupem lędźwiowym(operacje/dyskopatia)
        i jeżdżę na rowerze rekreacyjnie.
        Ja również nie mogę jeździć na rowerze który wymusza w pełni wyprostowaną pozycję ciała (przy dyskopatii jest zbyt duże niebezpieczeństwo urazu na wybojach).
        Z drugiej strony rower typu góral jest dla mnie zbyt pochylony,
        dlatego wybrałam rower typu tradycyjna damka która jest rozwiązaniem pośrednim.

        Przykłady:
        TAK:
        https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRz65giqXQ0mqyzN0IGHj1x6NdyeMYmBbqDHC-IulbiBa8J8-00Mg

        NIE
        https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQteVb8q8VibH3LlWE5QvEPJNsEywCIeCJV0sDBdJ9M6Bp8jOFenA

    • 7mysz Re: Rower a kręgosłup 13.03.14, 15:15
      Witam, mój mąż ma 2m wzrostu przy wadze 115kg-również problemy z kręgosłupem lędźwiowym itp.. Rehabilitant stwierdził, że rower odpada,a jeśli już to tylko stacjonarny. Jednak przy takim wzroście jest mega ciężko coś znaleźć. Może pomożecie? pewnie lepszy będzie rowerek poziomy ale takie o długości 135cm są niby za małe?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka