Dodaj do ulubionych

jak rozmawiać z człowiekiem z depresją?

14.01.09, 07:59
Zdiagnozowaną u psychiatry, leczoną dosłownie kilka dni lekami i
terapią. Człowiek ten choć na początku uważał, że taka pomoc mu
potrzebna, teraz sądzi, że to głupoty i nie pomogą - więc wraca do
siedzenia w domu. Jak przekonać go do leczenia? Jak przekonać go, że
dalsze odcinanie się od świata jest bez sensu (nadmienię tylko, że
wspominany człowiek sądzi, że to świat się odciął od niego, więc się
światu należy to samo).
Czy i jak pomóc takiej osobie?
Taki stan trwa wieeeele miesięcy, nawet nie wiem, czy nie liczyć go
w latach (choć od specjalisty z diagnozą pan ten wyszedł dopiero
kilka miesięcy temu, bo było i jest coraz gorzej).
Jest trudno - trudno się ciągle utwierdzać w przekonanu, że to, że
jest opryskliwym, żałosnym, wrednym, złośliwym, samolubnym,
histerycznym, skupionym na sobie, rozmemłanym, zrzędzącym dupkiem -
nie jest jego winą, a wynikiem właśnie depresji. Im bardziej jest
taki, tym bardziej wszyscy się od niego odwracają, a im bardziej się
odwracają, tym bardziej staje się nieznośny. Jak przerwać to koło?
Może któraś z Was ma za sobą podobne doświadczenia, albo sama wyszła
z depresji? Co mają zrobić bliscy?:|
Obserwuj wątek
    • wielebnna Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 08:08
      daj mu jeszcze miesiąc bo leki muszą zadziałać
      a w tym czasie po prostu bądź - i mów, że będzie dobrze choć teraz jest mu w to
      trudno uwierzyć, mów, że to wszystko się zmieni
      i nie każ mu nic robić przez ten miesiąc - on naprawdę nie ma siły na nic
      • luliluli Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 09:00
        cały problem polega na tym, że leki się skonczyły, a on odmawia
        następnych wizyt u specjalisty. Więc nie ma leków, nie ma terapii,
        nie ma sensownego wyjścia:(
        • siamese67 Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 09:07
          Ojej, to teraz rzeczywiście jest problem. Za długo pisałam poprzedniego posta..
          Wydaje mi się, że tylko uparte kładzenie do głowy, że trzeba ponownie podjąć leczenie może być skuteczne. I koniecznie obczytanie w problemie z Twojej strony.
        • tfu.tfu Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 16.01.09, 15:14
          z antydepresantami jest tak, że zanim zacznie być lepiej, to się zwykle pogarsza :(
          nie wiem, jak pomóc, bo o ile pamiętam siebie sprzed lat, to absolutnie NIC nie
          trafiało :(
          trzymam kciuki. nie umiem pomóc inaczej :(
      • siamese67 Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 09:05
        No właśnie, leki stosowane w leczeniu deprsji muszą po prostu mieć czas na zadziałanie. To nie apap, że masz efekt po kilkunastu minutach.
        z tego, co mgliście pamiętam z zajęć z farmakologii, to leki tego rodzaju mają minimum 2 tygodnie czasu zanim w pełni uwidoczni się ich efekt.
        Niektóre z nich zresztą działają w ten sposób, że najpierw zwiększają napęd do działania, a dopiero potem poprawiają nastrój, więc dodatkowo na osobnika należy uważać, żeby w tym podłym nastroju nie zrobił sobie czegoś.
        Poza tym - poszukaj na forach poświęconych depresji, pełno tego w sieci, może jakoś znajdziesz rozwiązanie.
        Powodzenia!
    • wariamiktoria Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 09:44
      Przede wszystkim trzeba mu uświadomić, że leczenie jest bardzo ważne. Brak leczenia może mieć tragiczne skutki. Łącznie z samobójstwem, nie wiem na jakim etapie jest jego choroba. Bo to jest choroba, tak jak i np grypa - trzeba to wyleczyć, można "przechodzić", czasem się to udaje bez konsekwencji. Ale jest ryzyko, że tak jak u mojego dziadka grypa skończy się osłabieniem mięśnia serca i śmiercią. Depresję można też "przejść", ale można dojść do stanu gdy jedynym wyjściem wydaje się śmierć, i wyjść.
      Osoba, która przerwała leczenie nie chce wracać do tego z wielu powodów. Między innymi antydepresanty hamują emocje - zostają nam tylko pośrednie. Odbiera nam się smutek i szczęście w zamian zostawiając tylko zadowolenie. A w chwili gdy człowiek to sobie uświadomi niekoniecznie będzie chciał odbierać sobie emocje. Mi pomogło spojrzenie moich bliskich, których przerażało to co robi ze mną choroba. I dla mojego męża, dla mojej matki chrzestnej, przyjaciół się leczę.
      Przerwanie leczenia to spory problem bo potem ciężko wrócić na tor. Jeśli uznasz, że sama nie jesteś w stanie go namówić - wybierz się do lekarza. Porozmawiaj z nim o tym jak można przekonać osobę z depresją do leczenia. Działaj, daj mu poznać wartość życia. Może jest coś co jest dla niego ważne, pokaż mu związany z tym problem i poproś o rozwiązanie, mężczyźni uwielbiają rozwiązywać problemy (moja męska cecha się odzywa), to wytrąca z marazmu.
      Mojemu eks pomagał seks, pomagało mu to na tyle aby wreszcie "po" wyjść z domu a nie wyłącznie leżeć w łóżku. Mamie mojego kolegi pomogły jego nieudane próby kulinarne (inaczej nic by nie zjadł) i obawa o spalenie kuchni. Mi pomogła świadomość tego ile straciłam w wyniku depresji na tyle aby zacząć leczenie. Aby do leczenia wrócić musiałam zobaczyć mojego przerażonego męża i jego uświadomienie mi jak inną osobą jestem w depresji.
      A depresja to poważna choroba i warto mówić o niej wiele.
      No i nie bać się piętna społecznego, które się z nią wiąże. A jest ogromne.
    • irena.earl Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 10:01
      Rzeczywiście leki muszą mieć czas na zadziałanie - i to nie kilka dni, a
      przynajmniej kilka tygodni. Skłonienie kogoś do brania ich może być
      niewykonalne, bo osoba, która je bierze, często czuje wstyd i nienawidzi, jeżeli
      ktoś wypowie te paskudne słowa na l lub d. Wstyd, bo przypomnienie o lekach
      brzmi dla delikwenta jak: jesteś beznadziejny i nie poradziłeś sobie, a jako
      beznadziejna beznadzieja musisz łykać chemiczną protezę, nie to, co my - zdrowi
      i wspaniali, zajebiści ludzie. Brzmi tak, nawet jeżeli człowiek wypowiadający te
      słowa jest bliski i naprawdę się troszczy.

      Powiem, co mnie by skłoniło do wzięcia leków (całe szczęście sama się
      skłoniłam)- porozmawianie ze znajomą osobą, która miała podobnie i jej pomogło,
      uczciwa rozmowa o skutkach leczniczych i ubocznych. A ciągłe przypominanie przez
      bliskich - idź do lekarza, łykaj leki, blablabla, tylko mnie wściekało. Do tej
      pory jest mi wstyd, zupełnie bez sensu.

      Istnieją też domowe wizyty psychiatry lub psychologa, niestety drogie. Prywatne
      i domowe wizyty są wygodniejsze od zwykłych w państwowej, a nawet w prywatnej
      przychodni, bo lekarz wtedy ma dużo czasu na wyjaśnienie wszystkich wątpliwości,
      a w dodatku nie trzeba nigdzie jechać, więc odpada niebezpieczeństwo, że
      delikwent rozmyśli się i zawróci w połowie drogi do lekarza (zdarza się).

      Ważna jest też edukacja - tj. książki o chorobie, artykuły itp. Depresja jest
      chorobą śmiertelną. Serio - jak rak albo miażdżyca. "Około 10-15% osób z
      diagnozą dużej depresji w końcu odbiera sobie życie" (cytat za: "Depresja",
      Constance Hammen, GWP, Gdańsk 2004). Taka wiadomość skłania do zajęcia się
      problemem.

      Funkcję edukacyjną i uświadamiającą pełnią też różne skale depresji - taki test
      potrafi pokazać człowiekowi czarno na białym, że coś jest nie tak. Podam kilka
      linków (najlepsze byłyby testy wykonane przez lekarza czy psychologa, co w
      państwowej służbie zdrowia jest niedostępne, a w prywatnej drogie):
      www.psychologia.net.pl/testy.php?test=depresja
      www.psychologia.net.pl/testy.php
      Strasznie się rozpisałam, mam nadzieję, ze nie wymądrzam się za bardzo. Mam
      nadzieję, że rozmowa z kimś, komu pomogło, edukacja i dobry lekarz zadziałają.
      Trzymam kciuki, za Ciebie też, bo kontakty z człowiekiem w depresji mogą być
      strasznie męczące.
    • martvica Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 10:10
      Mam znajomego z niezdiagnozowaną depresją, który leczyć się nie będzie bo leki
      zamieniają mózg w papkę.
      >Jak przekonać go, że
      > dalsze odcinanie się od świata jest bez sensu (nadmienię tylko, że
      > wspominany człowiek sądzi, że to świat się odciął od niego, więc się
      > światu należy to samo).

      Ooooo, to to.

      Im bardziej jest
      > taki, tym bardziej wszyscy się od niego odwracają, a im bardziej się
      > odwracają, tym bardziej staje się nieznośny.

      I to też.

      Ja, szczerze mówiąc, nie mam siły. To jak ta analogia z koniem i wodopojem.
    • maith Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 11:04
      Kiedy dowiedziałam się, że moja przyjaciółka ma depresję, to znalazłam w necie porady dla bliskich i rodziny. Pamiętam, że były pomocne. Nie wiem, czy to to samo, ale wygląda podobnie:

      www.nie-dla-depresji.pl/Porady-dla-rodziny-i-bliskich/Poradydlarodzinyibliskich/Czego-nale-y-unika--/tabid/261/Default.aspx
      www.nie-dla-depresji.pl/Porady-dla-rodziny-i-bliskich/Co-robi--/tabid/260/Default.aspx
      www.nie-dla-depresji.pl/Porady-dla-rodziny-i-bliskich/Poradydlarodzinyibliskich/Porady-dla-rodziny-i-bliskich/tabid/257/Default.aspx
      I pamiętam, że mówiłam jej czasem, że to co robi jest straszne i potwornie obciążające, ale wiem, że to choroba, a nie ona, że to nie jej wina.
      Ona i brała leki i chodziła na terapię grupową. I pomogła głównie ta terapia. Dziewczyna jest teraz w znacznie lepszym stanie, mimo że po drodze przeszła rozwód.
    • pitupitu10 Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 11:19
      Może spodziewał się szybkich efektów, a jak nie przyszły to się zniechęcił? Może
      nie do końca jest świadom, że zanim leki zaczną działać musi minąć trochę czasu?
      Może nie "zklikał się" z terapeutą?
    • luliluli Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 11:42
      dziekuję za porady, chętnie przyjme jak najwięcej. Otóż z terapia
      jest u niego jak z innymi sprawami - nie chce mu się, zwłaszcza, że
      terapeutka jest z innego miasta i trzeba do niej POJECHAC (15 min.
      autem). Gdy brał leki, uważał, że go otępiają i nie podobało mu się
      ich działanie:|

      Okrutna jest świadomość, że "trzeba pomóc", czasem sobie myśle (po
      dziecinnemu), że to strasznie niesprawiedliwe, że akurat w moim
      otoczeniu są takie przypadki i akurat ja muszę się zastanawiać, co z
      tym fantem zrobić:( nie mogłabym się przejmować wyłącznie tym, co
      zjeść na śniadanie i jak ubrać się do pracy??

      Czytam i rozwiązuję wszystko, co tu wkleiłyście i w testach samej mi
      wyszło, że mam depresję:P zrzucam to na karb mojego dzisiejszego
      psiego nastroju powiązanego z panem, o którym piszę. Eh, to jeden z
      tych dni, kiedy chciałoby się zamieszkać na bezludnej wyspie, a
      wszyscy akurat czegoś chcą. Idę się wpisać do wątku o wsparciu;(
      • pierwszalitera Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 13:12
        luliluli napisała:

        Gdy brał leki, uważał, że go otępiają i nie podobało mu się
        > ich działanie:|

        Leki antydepresyjne nie muszą otępiać. Nie muszą też w takim samym stopniu na każdego działać, dlatego często stosuje się metodę prób i błędów, by znaleść odpowiedni, indywidualany preparat. To nie tak, że istnieje tylko jeden antybiotyk na wszelkie infekcje i daje się go wszystkim, chociaż nawet przy antybiotykach już obecnie ten sposób nie działa. Więc istnieje spora szansa, że mąż znajdzie lek, którego skutki uboczne będą znośniejsze. Tylko, że trzeba o tym rozmawiać z prowadzącym leczenie. Przy depresji, wydaje mi się, równie ważna jak medykamenty jest psychoterapia. Ludzie z depresją mają bowiem często poczucie utraty kontroli nad swoim życiem, a leki jako ingerencja z zewnątrz, mogą to negatywne uczucie pogłębiać. I tu też trzeba czasem dłużej poszukać. Nie każdy terapeuta będzie z nami współgrał. I to zdarza się nawet dosyć często.
        • luliluli Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 14:04
          domyślam się i wkurzam jednocześnie, bo namówić go na terapię
          jakąkolwiek jest trudno, a dodając, że niekoniecznie od razu
          podziała (co wydaje się oczywiste, ale nie jemu) to będzie przeprawa.
          Nie mam doświadczenia w tej dziedzinie, ale czy Waszym zdaniem
          zapukanie do jego bądź co bądź inteligentnej głowy i podanie "na
          papierze", czym jest depresja i że to nic wstydliwego, że uleczalne,
          może się przydarzyć nawet najtwardszym, idt. ma sens? bo mam
          wrażenie, że on nie widzi, że go to dotyczy. Niby lekarz
          zdiagnozował, ale:
          - "skąd może wiedzieć, przecież go nie zna,
          - nie wie, jak on ma w życiu ciężko,
          - wymyśla jakieś dyrdymały o dzieciństwie, itd."
          W jego rozumieniu lekarka powinna dać mu recepte na jakiś lek, lek
          ma zadziałać natychmiast i na stałe, nie grzebać mu w "duszy" i
          postawić go na nogi za pacnięciem różczki magicznej.


          Więc istnieje spora szansa, że mąż znajdzie
          > lek, którego skutki uboczne będą znośniejsze

          PS sprawa (dzięki Bogu!) nie dotyczy mojego męża
          • luliluli Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 14:06
            różDŻki oczywiście
          • pierwszalitera Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 14:43
            luliluli napisała:

            > - wymyśla jakieś dyrdymały o dzieciństwie, itd."
            > W jego rozumieniu lekarka powinna dać mu recepte na jakiś lek, lek
            > ma zadziałać natychmiast i na stałe, nie grzebać mu w "duszy" i
            > postawić go na nogi za pacnięciem różczki magicznej.
            >

            Acha, tu jest chyba problem. Wygląda na to, że facet trafił na terapeutę orientującego się na psychoanalizie. Istnieją bowiem różne kierunki, szkoły psychologiczne i nie wszystkie się dla wszystkich nadają. Akurat analityczny kierunek może być problematyczny. Takie grzebanie w przeszłości nie jest dla każdego. Ktoś, kto oczekuje szybkich zmian i natychmiastowych rozwiązań może z innymi formami terapii mieć trochę więcej szczęścia. Na pewno nie uda się całkowicie wyłączyć przeszłości, bo teorie powstawania depresjii zakładają często wytworzenie się niekorzystych założeń i podejść do życia, które wymagają pewnej korektury. Terapie behawioralne, a szczególnie kognitywno- behawioralne sprawdzają się tu może nawet lepiej. W każdym razie mogą pochwalić się systematyczną ewaluacją, a o psychoanalizie powiedzieć się tego raczej nie da. Zorientuj się więc może, o jaką formę terapii chodzi i zaproponuj może mężowi zmianę. Poczytaj coś na ten temat, może te inne szkoły podejdą mu z założenia jakoś lepiej. Faceci są często nastawieni na działanie i nie każdy jak Woody Allen lubi kłaść się na kanapie. ;-)
            • mauzonka to nie mąż! 14.01.09, 19:11
              Widzę już którys post z "poradą dla męża", a luliluli już pisała, nie chodzi o jej męża. Naprawdę, nie zawsze jedyni bliscy, na których nam zależy to mężowie:))
              • pierwszalitera Re: to nie mąż! 14.01.09, 19:47
                mauzonka napisała:

                > Widzę już którys post z "poradą dla męża", a luliluli już pisała, nie chodzi o
                > jej męża. Naprawdę, nie zawsze jedyni bliscy, na których nam zależy to mężowie:
                > ))

                Jasne, tak mi się tylko napisało. :-) Ale w zasadzie to wsio ryba: mąż, TŻ, przyjaciel, kochanek, bliski znajomy, krewny, kolega. Ważnych w naszym życiu facetów może być sporo. :-)
          • kuraiko Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 16:36
            "-wymyśla jakieś dyrdymały o dzieciństwie, itd." - ja się nie
            dziwię, że go to wkurza. jeśli człowiek jest dość świadomy, to może
            sam określić co nie tak mogło być w jego dzieciństwie... a mam
            wrażenie, że psychologowie/psychiatrzy trochę tego nadużywają.
            np moja mama miała traumę po wypadku samochodowym, bała się jeździć
            około 2 lata (jako pasażer), wymyślała preteksty żeby nie jechać
            itd. w końcu udała się do psychologa, po pierwszej wizycie
            powiedziała, że chyba pani psycholog ma "kuku", bo wypytywała ją
            właśnie o dzieciństwo, sugerowała jakąś traumę/złe przeżycia z
            dzieciństwa O__o podczas kiedy problem jasno wynikał z wypadku
            samochodowego... (wypadek --> boi się jechać samochodem, a nie ??? --
            > boi się jechać samochodem)
            w każdym razie już nie poszła do tej kobiety.

            a jeśli chodzi o "wstydliwość" to w naszym kraju o chorobach
            psychicznych się nie mówi. zwłaszcza jeśli dotyczą bliskich lub
            krewnych. bo jak ludzie zaczynają reagować jakby to było dziedziczne
            i mogą "wyciągnąć" w pewnych sytuacjach np "jesteś kopnięta jak
            twoja matka, widać to dziedziczne". takie sytuacje raczej nie są
            miłe i sprawiają, że ludzie boją się o tym mówić.
            ja miałam w rodzinie osobę chorą na schizofrenię i dla mnie to była
            codzienność, ale wiem że część nieuświadomionych myśli, że to
            dziedziczna choroba :/
            • pierwszalitera kuraiko 14.01.09, 16:54
              kuraiko napisała:

              > "-wymyśla jakieś dyrdymały o dzieciństwie, itd." - ja się nie
              > dziwię, że go to wkurza. jeśli człowiek jest dość świadomy, to może
              > sam określić co nie tak mogło być w jego dzieciństwie... a mam
              > wrażenie, że psychologowie/psychiatrzy trochę tego nadużywają.
              > np moja mama miała traumę po wypadku samochodowym, bała się jeździć
              > około 2 lata (jako pasażer), wymyślała preteksty żeby nie jechać
              > itd. w końcu udała się do psychologa, po pierwszej wizycie
              > powiedziała, że chyba pani psycholog ma "kuku", bo wypytywała ją
              > właśnie o dzieciństwo, sugerowała jakąś traumę/złe przeżycia z
              > dzieciństwa


              Powstrzymaj się proszę z podobnymi komentarzami, bo nie masz kompetencji, by to ocenić. A że sama odporna jesteś na jakiekolwiek interwencje i nie uznajesz w tej dziedzinie żadnych autorytetów, to już wszyscy wiemy.
              • kuraiko Re: kuraiko 14.01.09, 17:03
                "A że sama odporna jesteś na jakiekolwiek interwencje i nie uznajesz
                w tej dziedzinie żadnych autorytetów, to już wszyscy wiemy. "

                wydawało mi się, że nie pisałam o sobie.
                • pierwszalitera Re: kuraiko 14.01.09, 19:50
                  kuraiko napisała:

                  > "A że sama odporna jesteś na jakiekolwiek interwencje i nie uznajesz
                  > w tej dziedzinie żadnych autorytetów, to już wszyscy wiemy. "
                  >
                  > wydawało mi się, że nie pisałam o sobie.

                  Nie pisałaś o sobie, ale z własnej perspektywny oceniasz. Gdybyś miała inny stosunek do psychologicznych interwencji niekonieczenie zgodziłabyś się ze zdaniem matki i nie wysnuwała ogólnych wniosków o nadużyciach.
            • joankb Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 18:47
              Kuraiko - nie każda z nas musi się wypowiadać w każdym wątku - naprawdę.
              Współczuję tym dziewczyno, które muszą sobie radzić z depresją - własną i
              bliskich, ale ten temat znam tylko z kilku artykułów, jednej książki, jakiegoś
              filmu. Nie jestem fachowcem, nie mam osobistych doświadczeń - czytam, ale nie
              piszę, bo nie wydaje mi się żebym miała coś mądrego do powiedzenia. Co
              niniejszym przedkładam do zastanowienia.
          • wielebnna Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 19:39
            luliluli napisała:

            > W jego rozumieniu lekarka powinna dać mu recepte na jakiś lek, lek
            > ma zadziałać natychmiast i na stałe, nie grzebać mu w "duszy" i
            > postawić go na nogi za pacnięciem różczki magicznej.

            to niech odpuści terapię i łyka leki - tak też można, nie ma obowiązku
            psychoterapii, same leki tez działają cuda
            do terapii może zechce wrócić jak poprawi mu się po lekach

            zamów wizytę domową na nfz - coś takiego istnieje w każdej poradni z kontraktem
            • luliluli Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 15.01.09, 07:39
              > zamów wizytę domową na nfz - coś takiego istnieje w każdej poradni
              z kontraktem

              zielonego pojęcia nie miałam, że w takiej sprawie i w tych czasach
              można zamówić coś takiego jak wizyta domowa! W takim razie
              podowiaduję się jak to sie robi. Dziękuję:)
              • plica Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 15.01.09, 15:20
                zielonego pojęcia nie miałam, że w takiej sprawie i w tych czasach
                > można zamówić coś takiego jak wizyta domowa! W takim razie
                > podowiaduję się jak to sie robi. Dziękuję:)

                zamawialismy ostatnio dla babci (depresja+stany urojeniowe itd.) na
                nfz okazalo sie to niewykonalne niestety - kolejki 3 miesiace.
                predzej zalatwisz kogos prywatnie. jak sie juz zrobi ten pierwszy
                platny krok - latwiej wtedy kontunuowac leczenie na nfz (wlasnie to
                testujemy)
        • milstar Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 16.01.09, 10:43
          Zgadzam się z literą - leki antydepresyjne nie muszą otępiać. Ja biorę obecnie
          2, z czego 1 działa z lekka usypiająco, ale biorę go tylko wieczorem i głównie
          ze względu na to usypiające działanie.
          I spróbowałabym namówić znajomego na terapię, bo leki owszem, poprawią
          samopoczucie, ale nie zlikwidują przyczyny depresji, którą może być np.
          nieumiejętność radzenia sobie z pewnymi sytuacjami.
          Mnie psycholog na pierwszym spotkaniu wypytał o całe życie od dzieciństwa, ale
          potem już do tego czasu nie wracaliśmy. Teraz np. staramy się szukać wyjścia z
          konkretnych sytuacji, w których ja się czuję bezradna.
          Niektórym osobom dobrze robi terapia grupowa, albo taka codzienna 8-tygodniowa,
          albo taka gdzie spotkania są raz w tygodniu. Znajome ją mocno zachwalały.
          Trzymaj się
    • nesene Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 12:11
      Z punktu widzenia osoby chorującej na tę chorobę na d. mogę ci napisać ze
      najgorsze co mozesz zrobić to wyjaśniać mu jak wiele traci odcinajac sie od
      zycia. On zapewne sam dobrze wie co go omija, kompletnie sobie z tym nie radzi i
      to generuje w nim złość.

      Całym sercem zgadzam się z tym co napisała irena.earl o chemicznej protezie. Nic
      tak nie boli jak swiadomosc ze nie jest się "normalnym" a do jakiegokolwiek
      funkcjonowania potrzebna jest tabletka. Wstyd który towarzyszy przyznaniu się ze
      wyjscie do łazienki to godzinna wyprawa jest porażający. Beznadziejnosc
      obezwładnia a te rozkoszne teksty o cudownosci zycia generują coraz wiekszą
      złość a potem dołują jeszcze bardziej.
      Stanełam twarzą w twarz z problemem dopiero kiedy nie mogłam juz siebie zniesc.
      Byłam tak zmęczona byciem zmęczonym, spałam całymi dniami, zajęcia które kocham
      oddalały sie odemnie coraz bardziej a w moim zyciu nie było emocji. Smutne
      rzeczy nie były do konca smutne a wesołe tak naprawde nie były wesołe.

      Mysle ze, mozesz sprobować asekurować go przy jego upadku - dopoki sam sie przed
      sobą nie przyzna ze potrzebuje pomocy.
      Kiedy zewszad nie bedzie atakowany lekarzami, depresjami, diagnozami moze w
      koncu poczuje sie pewniej - nie jak trędowaty - tylko bliska ci osoba.

      Z tego co napisałas staje mi przed cozami obraz nie do konca odpowiedzialnego
      specjalisty wiec moze trzeba wysłac delikwentna do jakeigos sensownego
      psychiatry? Koniecznie z polecenia. Jeśli jestes z wawy mogę ci podrzucic namiar
      na naprawde cudownego człowieka.
      Leczenie farmakologiczne to osobna bajka. Leki potrzebują minimum dwóch tygodni
      zeby zaczac działać i czesto towarzyszące im skutki uboczne sa na tyle parszywe
      ze masz ochotę wywalić je przez okno.
      Zdarza się, ze w pierwszy dniach/tygodniach stan bardzo się pogarsza, pojawiają
      się mysli samobójcze, histerie, stany euforyczne, epizody manii.

      To takie trochę parszywe jest :)
    • plica Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 14:52
      nienawidze tego choróbska. depresja otacza mnie odkad pamietam.
      okresowo cierpi na nia mama, moj maz, na stałe babcia, teść. bliski
      kolega 2 lata temu odebrał sobie zycie - skutek nieleczonej
      depresji. w dalszym otoczeniu - jeszcze wiecej przypadkow.
      troszke zrozumiec i oswoic te chorobe pomogla mi ksiazka taka
      starutka pana Kępińskiego o tytule "Melancholia" - goraco polecam,
      nawet tym, ktorych choroba nie dotyczy.
      z wlasnego doswiadczenia wiem, ze nie ma jednej recepty na depresje.
      jednej z bliskich mi osob pomagalo troche traktowanie tego jak
      zwyczajnej choroby - tak jakby mial grype czy zlamana noge. pomaga
      obecnosc, niezbyt przesadna troska.
      wiem co na pewno nie pomaga. gadanie "wez sie w garsc" "wszystko
      bedzie dobrze" "wyjdz wreszcie z domu" i inne tego typu. w
      depresjach z ktorymi mialam do czynienia takie gadki wywolywaly
      tylko wieksza niechec do siebie chorej osoby i marazm.
      wiem tez, ze niebezpieczny jest moment wychodzenia z glebokiej
      depresji, na poczatku leczenia. latwo wtedy o mysli samobojcze czy
      tez próby..., po okresie totalnej niemocy przychodzi wreszcie siła
      na jakiekolwiek dzialanie i wtedy tym dzialaniem moze sie okazac
      samobojstwo.
    • mauzonka Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 19:19
      Bardzo bliska mi osoba (kobieta) miała późno zdiagnozowaną depresję. I zdaje się, że ta deprecha ciągnęła się u niej ot nastoletniości, tylko wtedy żaden szanujący sie lekarz nie diagnozował takich "nieważnych" chorób. W tej chwili ta osoba jest okazem zdrowia psychicznego. Pomógł - ostry kop w d***ę: zdrada, rozwód, wyjazd dzieci z miasta - wszystko w jednym. Sądzę, że te właśnie czynniki sprawiły, że ta osoba zaczęła zdawać sobie sprawę, że musi o siebie zadbać psychicznie. Doszła do tego sama, a nie - ktoś jej kazał. Po roku unormowały się wszelkie kontakty rodzinne i przyjacielskie, wrećz przyjemni się przebywa w jej towarzystwie. Wcześniej, jak pamiętam, na wszelkie rady pójścia do terapeuty czy poczytania o psychologii objawów, jakie wykazywała, kwitowała popularnym "a co on tam mi może poradzić/a co ja tam ciekawego wyczytam, czego jeszcze nie wiem?!?" I jakoś udało się to nastawienie jej samej zmienić. In plus, rzecz jasna.
    • evunaa Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 20:18
      Ostatnio sama chciałam założyć taki wątek. Na szczęście, kumpela trochę się
      ogarnęła. Liczę, że i u Ciebie to szybko nastąpi.
      W sumie nadal nie mam recepty, jak z taką osobą rozmawiać, zresztą, chyba nie ma
      jednej dobrej...

      Odniosłam jednak wrażenie, że na nic zdawało się nasze mówienie 'będzie dobrze',
      'dasz radę', 'my ci pomożemy', 'daj sobie pomoc' itp, na każdy tekst, ona
      zamykała się w sobie jeszcze bardziej. Z tym, że ja pojęcia nie miałam, co
      innego mam jej powiedzieć. Sprawę komplikowało też to, że ona studiuje w innym
      mieście, nawet nie mogłam do niej po prosu pójść i być. Próbowałam też określić
      jasno problem, pomóc wskazać, co można zrobić. Kiedy się ogarnęła? Kiedy
      dostrzegła, że jest tak źle, że chyba gorzej być nie może, że ona wcale nie chce
      tak żyć, że musi próbować coś zrobić. Ostatnie dni
      przed poprawą były najgorsze. Było bardzo źle. Chyba musiała się odbić od dna.
      Dostrzec to, jak źle jest, otrząsnąć i stwierdzić, że warto coś zrobić i się
      trzymać. Ona mówi, że wolałaby pominąć okres, tego dna, wierzę, ale zastanawiam
      się, czy to aby nie było potrzebne? Wydaje mi się, że w wielu przypadkach w
      człowieku coś po prostu w pewnym momencie pęka.

      Przyznam się też, że w pewnym momencie byłam zniechęcona jej postawą, wręcz zła
      na nią (aż mi głupio teraz), że tak się zachowuje i nie chce nic ze sobą zrobić.
    • m.arta.m Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 20:42
      dostałaś już wiele porad z punktu widzenia osób cierpiących na depresję
      (zakładam, że rzeczywiście) i bliskich takich osób.

      Ja bym Ci jeszcze proponowała ewentualnie kontakt z jego lekarzem, ale
      oczywiście jeśli nie jesteś osobą z rodziny, to raczej nie przewidywałabym sukcesu.

      Spróbuj więc może skorzystac z pomocy Ośrodka Interwencji Kryzysowej
      www.interwencjakryzysowa.pl/osrodki.php
      Pomoc tam mogą uzyskać osoby w kryzysie, ale także ich bliscy.
      Jest szansa, że tam uzyskasz wszystkie potrzebne Ci informacje. Mogą doradzić,
      do jakich innych placówek czy osób się zgłosić.
      Wiedzą (z założenia) jak rozmawiać z osobami z różnymi problemami, a depresja
      absolutnie się w to wpisuje.
      Tym bardziej, że tu problemem nie jest depresja, tylko odmowa leczenia,
      niedostrzeganie jego sensu.
      Przynajmniej spróbuj się z OIK skontaktować, jesli masz taką możliwość (nie
      wiem, z jakiego miasta jesteś)
      • luliluli Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 15.01.09, 07:46
        jest w moim mieście:) nie miałam o tym pojęcia, dzięki, m.arta.m
    • elayne_trakand Re: jak rozmawiać z człowiekiem z depresją? 14.01.09, 21:16
      Moge tylko powiedziec co mnie denerwowalo
      - mowienie, ze musze sie pozbierac itp. (no jakbym sama nie wiedziala ze musze)
      - mowienie, ze przeciez mam meza, fajne dzieci czy ze inni maja gorzej
      ( a co mnie to obchodzi jak maja inni, fajne dzieci? - to prosze je zabrac od
      takiej beznadziejnej matki, meza tez)
      - mowienie ze bedzie lepiej (nie chcialam zeby bylo lepiej, gorzej, jakkolwiek,
      chcialam niebytu i nicosci)

      Pomagalo
      - milosc, czulosc ale taka zwyczajna bez sladu litosci
      - drobne, krotkotrwale zadania (kupienie czegos dla kogos itp.) podnosily
      samoocene, czulam sie potrzebna i czulam, ze jestem stanie cos zrobic/ zalatwic)
      - moderowanie forum (znowu czulam ze jestem potrzebna )

      Nie jestem chyba w stanie nic wiecej konkretnego powiedziec, bo jeszcze w tym
      siedze (choc jest zdecydowanie lepiej niz bylo) i juz chyba za dlugo zebym mogla
      sobie przypomniec jak to jest normalnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka