samochodowo;)

27.01.09, 23:20
Otóż drogie Dziewczyny. Od kilku miesięcy jesteśmy wraz z mężem szczęśliwymi
posiadaczami kilkuset kg złomu pod wdzięczną nazwą cinquecento. Jak można się
domyślić- nienowy, lat ma naście. Tu dodam, że oboje (ja i mąż, nie ja i
samochód) jesteśmy z rodzin niesamochodowych, więc złomiak jest absolutną
nowością w naszym życiu. Ja przejechałam 23 km, bo skrzynia biegów w nim jest
dla mnie nie do opanowania;/ No, tak czy inaczej, oboje uczymy się o
samochodach wszystkiego teraz i na nim. I już wiemy, że jakkolwiek jeździ
(dobry, kochany złom, wozi mnie co 2 tygodnie 200 km do Krakowa na studia,
znosząc dzielnie po drodze wszystkie górki i wyjąc tylko trochę), to wiecznie
żył nie będzie.

Stąd ten wątek i moje pytanie. Za jakiś czas (pewnie nieprędko, ale...)
będziemy chcieli nabyć coś innego. Na pewno jakieś niewielkie auto, na pewno
używane. Szczególnie jestem zatem zainteresowana autami nieprzekraczającymi
cenowo 10000. Taaak, wiem, że każdy by chciał dobre, ale tanie;) Co z
doświadczenia swojego (lub czyjegoś) możecie polecić, a co odradzić? W jakie
modele/ marki się nie pakować, a co stosunkowo dobrze wytrzymuje próbę czasu?
No i jeszcze jedno- też chciałabym się wreszcie nauczyć jeździć, ale swoim się
boję, za bardzo wymagający jest- więc coś "dla kobiet" poproszę;/

Z góry dzięki:)
    • kk345 Re: samochodowo;) 27.01.09, 23:25
      Ja mam Peugeota 206 i mogę polecić, ma 5 lat i w zasadzie nic się z nim nie dzieje, ładny, niewielki (łatwo zaparkować), mi pasuje:-)
      • kaga9 Re: samochodowo;) 27.01.09, 23:48
        Czyli na Twoim przykładzie można zadać kłam opinii, że wszelkie "francuzy" to
        zuooo?
        • kk345 Re: samochodowo;) 27.01.09, 23:50
          Tak, nawet blacha się nie rozpada ;), dotychczas wymieniane były tylko cewki.
          Ale może trafiłam na wyjątkowy egzemplarz?
          • turzyca Re: samochodowo;) 28.01.09, 00:20
            Firma, w ktorej pracuje moja Mama, wprowadzila w ktoryms momencie Peugeoty jako
            samochody sluzbowe. Matus dostala 307, ktora byla zachwycajaca, zwrotna, zrywna,
            idealna do jezdzenia po miescie, ale dajaca tez dobrze rade na dluzszych
            trasach. W warsztacie goscila tylko z okazji przegladow. Po czym okazalo sie, ze
            to byl jedyny samochod ze wszystkich nowo zakupionych, ktory sie tak swietnie
            sprawowal.
            Tak wiec zdarza sie, ze francuzy dzialaja idealnie. Ale statystyka statystyka.


            A propos statystyka - ADAC i TUV publikuja zestawienia usterkowosci marek z
            podzialem na lata. Nie moge tego teraz po polsku w necie znalezc, ale na pewno
            jest, polskie tlumaczenia sa publikowane chocby w prasie fachowej. Cenne zrodlo
            informacji. :)
            • szarsz Re: samochodowo;) 28.01.09, 08:46
              my mamy peżota 406, kilkuletniego (bliżej mu dziesięciu niż pięciu
              już) i wszystko poza elektroniką działa w nim super. Podobno to
              przypadłość peżotów jest, ta psująca się elektronika, tak
              przynajmniej twierdzą fora peżotowe. Przy czym nie uniemożliwia to
              normalnego korzystania z niego. A to się kontrolka z airbaga świeci,
              a to kierunkowskazu nie słychać, czasem coś mu nie styka i twierdzi,
              że ma wszystko zepsute (ale działa normalnie). A im wyższy model,
              tym gorzej ta elektronika działa. W 407, ale to wiem tylko ze
              słyszenia, podobno jest dramat.
              • kk345 Re: samochodowo;) 28.01.09, 21:40
                Aaaa... to pewnie o to chodzi:-) Ja po prostu mam dość prostą peżotkę, prawie
                bez elektroniki i wygląda na to, ze po prostu nie ma się z niej co zepsuć:-)
        • tinoola Re: samochodowo;) 28.01.09, 09:52
          Ja jezdze 5 letnim renault megane i nic sie nie dzieje. Wczesniej
          mialam 2 citroeny i tez sie nie dzialo :) Dla mnie francuskie auta
          sa najlepsze i najpiekniejsze :)

          t.
        • agnesp76 Re: samochodowo;) 28.01.09, 10:06
          kaga9 napisała:

          > Czyli na Twoim przykładzie można zadać kłam opinii, że wszelkie "francuzy" to
          > zuooo?

          Jest takie powiedzenie, że nie kupuje się samochodów na F - fiatów, fordów i francuskich ;)

          Ja jeżdżę fordem, wcześniej fiestą, teraz mondeo i na awaryjność nie mogę narzekać. Fiesta jest już prawie pełnoletnia (więc cenowo zdecydowanie poniżej Waszych możliwości), ale nowsze modele polecam :) Mondeo nie polecam, bo wielki ;) Tzn. ogólnie polecam - u mnie priorytetem była możliwość wpięcia 2 fotelików i zmieszczenie się osoby z tyłu.
        • besame.mucho Re: samochodowo;) 28.01.09, 11:24
          Moja mama śmigała kiedyś Peżocikiem 306. Nic się w nim nie psuło.
          Poza tym Peżot słynie z najlepszych silników diesla (Co może być
          niezłym pomysłem, jeśli chcesz obciąć koszty - ropa jest jednak cały
          czas tańsza niż benzyna, a i spala się mniej. Peżocik w trasie na
          moją działkę - ok. 400 km - żarł pół baku ropy, a samochód którym
          jeżdżę teraz żre prawie cały bak benzyny).

          Z innymi francuzami nie mam dobrego doświadczenia, bo mój brat
          cioteczny ma megankę, która psuje się średnio co dwa tygodnie ;).

          Z małych i dosyć tanich odradzam Fiaty (bo są dosyć niebezpiecznie,
          jeśli ktoś w Ciebie wiedzie, to jest olbrzymie prawdopodobieństwo,
          że to Tobie stanie się coś poważnego) i Daewoo (kiepsko się
          prowadzi).

          Do 10000 (i z przyzwoitym przebiegiem) na pewno się uda znaleźć
          jakiegoś Peugeota, Toyotę czy Hondę.

          P.S. Najlepiej się uczyć jeździć na czymś z różnych względów
          wymagającym :). Jest trudno, ale za to potem nie masz problemu z
          prowadzeniem czegoś innego. Ja się nauczyłam na wielkim samochodzie
          z trudnym sprzęgłem i teraz prowadzenie jakiegokolwiek mniejszego to
          pikuś. Koleżanka się uczyła na rozpadającym się citroenie starszej
          siostry i teraz niestraszny jej brak wspomagania, gasnące silniki,
          itd. Dobrze mieć jakieś wyzwanie ;)
    • nikusz Re: samochodowo;) 28.01.09, 07:54
      nie wiem, jak to cenowo wyglada, ale moja 5letnia toyota yaris sprawuje sie
      bosko. jak dotad jedyna rzecz, ktora trzeba bylo w niej zrobic, to wymiana sondy
      lambda
      aha, i to automat, wiec problemow ze zmiana biegow niet ;)
      • kk345 Re: samochodowo;) 28.01.09, 21:44
        Jariski niestety stoją dość wysoko cenowo, ale faktycznie, jak wszystkie
        Toyotki, wymagają tylko dolewania benzyny. Mąż jeździ 10-letnią Corollą i nie
        chce jej zmienić na nowsze auto, bo dotychczas jedyną usterką była urwana
        klamka:-)))
    • origami_21 Re: samochodowo;) 28.01.09, 09:48
      Renault Twingo 2001, silnik 1,2 16V benzyna

      Ale mnie nie słuchaj, ja jestem zakochana w tym samochodzie:), jest
      mały na zewnątrz a pojemny w środku, bardzo zrywny - 75 kucyków na
      850 kg daje kopa i wbrew opiniom o francuzach (a to moja druga
      renówka) jest mało awaryjny. Poza zawieszeniem, które przy moim
      stylu jazdy powinno już nieistnieć, robię tylko przeglądy i wymiany
      płynów ,filtrów, klocków itp pierdółek. Pali średnio koło 5,5 l
      Ten rocznik w tej chwili jest wart 7,5 do 10 tys. zł w zależności od
      wyposażenia.

      No i piękny jest wielce:DDD
    • anna-pia Re: samochodowo;) 28.01.09, 10:23
      Jeśli chodzi o tańsze samochody, to polecam Skodę - miałam Fabię (co prawda
      nówka), zwrotne toto (miałam kombi), przemyślane, mało paliło; za podaną sumę
      możesz kupić samochód większy niż w/w francuzy ;) No i Fabia była zdecydowanie
      idiotoodporna (to był mój pierwszy samochód, więc bardzo to doceniłam) i prosta
      w obsłudze.

      Nie wiem, co rozumiesz przez "samochód dla kobiet", dla mnie to oznacza coś
      dużego (zapakujesz zakupy, dzieci/przyjaciółki, a jadąc na wakacje nie musisz
      ograniczać liczby ciuchów, bo "w bagażniku więcej się nie zmieści").
      • szarsz Re: samochodowo;) 28.01.09, 10:32
        anna-pia napisała:
        > coś dużego (zapakujesz zakupy, dzieci/przyjaciółki, a jadąc na
        > wakacje nie musisz ograniczać liczby ciuchów, bo "w bagażniku
        > więcej się nie zmieści").

        otototo, szczególnie z małym dzieckiem, jak masz wózek, łóżeczko
        turystyczne, materacyk i tysiąc pierdół, to bagażnik musi być
        wielki. I podobnie z małym dzieckiem, nie da się nie docenić pięciu
        drzwi, jak wierzgającego potomka trzeba przypiąć do fotela.
      • ocisza Re: samochodowo;) 28.01.09, 12:59
        Jeżdżę Skodą Fabią i nie narzekam, chociaż coś tam przy hamulcach było robione w
        zeszłym roku. Poobijana jest biedulka, bo kiepsko sobie radzę na parkingu, ale
        jeździ bez zarzutu. O Toyotach zwykle się mówi, że to samochody na lata. A
        yariski mają fajną linię i kobiety fajnie w nich wyglądają :)
      • kaga9 Re: samochodowo;) 29.01.09, 18:22
        anna-pia napisała:
        >
        > Nie wiem, co rozumiesz przez "samochód dla kobiet", dla mnie to oznacza coś
        > dużego (zapakujesz zakupy, dzieci/przyjaciółki, a jadąc na wakacje nie musisz
        > ograniczać liczby ciuchów, bo "w bagażniku więcej się nie zmieści").
        >

        A nie,nie:) Miałam na myśli to, żeby nie trzeba było się z nim naszarpać, żeby
        "sam" dużo robił oraz żeby (okazyjnie) ruszał z "dwójki":P Żaden duży, bo
        nigdzie nie zaparkuję!;) Dzieci nie mam, a ciuchów też niewiele;)
        • anna-pia Re: samochodowo;) 30.01.09, 00:45
          kaga9 napisała:

          > anna-pia napisała:
          > >
          > > Nie wiem, co rozumiesz przez "samochód dla kobiet", dla mnie to oznacza c
          > oś
          > > dużego (zapakujesz zakupy, dzieci/przyjaciółki, a jadąc na wakacje nie mu
          > sisz
          > > ograniczać liczby ciuchów, bo "w bagażniku więcej się nie zmieści").
          > >
          >
          > A nie,nie:) Miałam na myśli to, żeby nie trzeba było się z nim naszarpać, żeby
          > "sam" dużo robił oraz żeby (okazyjnie) ruszał z "dwójki":P Żaden duży, bo
          > nigdzie nie zaparkuję!;) Dzieci nie mam, a ciuchów też niewiele;)

          Fabia, Fabia i jeszcze raz Fabia. Nie musisz mieć kombi, są dwie mniejsze.
          Zwrotne toto, odporne i w ogóle :)
    • effka454 Re: samochodowo;) 28.01.09, 21:43
      Hmmm, zaczynałam na maluchu z rozrusznikiem w podłodze (kto pamięta? kto?).
      Jeździłam (może nie w kolejności wymienię): maluchem, tico, matizem, ładą
      samarą, renówką 5, polonezem cargo (takie cuś jak stare karetki), oplem
      curierem, fordem galaxy i teraz doge carawan.
      Lubię duuuuże samochody :D
      Maluch, jak maluch - to już ne wrati ;)
      Poldek - to był czołg - tona na kółkach, bez żadnego wspomagania. Zresztą ładę
      podobnie się prowadziło. Dziw, że nie probiły mi się bicepsy jak u Pudziana ;)
      Renóweczka była zwrotna, miękka, ale zawieszenie nie na polskie drogi. Jak
      przyszło do naprawy, to nie dość że drogo, to jeszcze części trudno dostępne.
      Tico i matizka wspominam mile - takie miejskie toczydełka. Tikuś nawet lepszy,
      bo 5-cio drzwiowy i dwa potwory, na dwa foteliki, swobodnie można było upchnąć.
      Tylko bagażnika nie miałam, bo był gaz zamontowany, więc zapas zajmował całe
      miejsce. Ale na pierwsze podejście uważam, że to świetne samochodziki.
      • agnesp76 Re: samochodowo;) 29.01.09, 09:36
        effka454 napisała:

        > Hmmm, zaczynałam na maluchu z rozrusznikiem w podłodze (kto pamięta? kto?).

        Ja pamiętam :P jeździłam takim, choć to nie był mój tylko szwagra :D Sama
        zaczynałam od malucha el, w ogóle to był najnowszy samochód jaki posiadałam, bo
        miał chyba prawie 3 lata jak go kupiłam. Potem to już kupowałam starsze, ale
        powiedziałabym, że dużo mniej awaryjne :D
      • m.mada Re: samochodowo;) 30.01.09, 21:18
        Ja, ja pamiętam!!! A pamiętasz co się działo jak się zerwała linka od tego
        rozrusznika? Trzeba było zapalać "na szczotkę" tzn. nacisnąć taką blaszkę w
        silniku, żeby zapalił.
        • besame.mucho Re: samochodowo;) 30.01.09, 22:19
          Zerwane linki to zawsze dobra zabawa. U mnie wprawdzie nie w maluchu i
          nie od rozrusznika, ale jak byłam mała i jechaliśmy z rodzicami przez
          Alpy, to zerwała się linka od hamulca. Nie zapomnę taty zjeżdżającego
          całą drogę z Alp z działającym tylko ręcznym. Zabawa na sto dwa ;)
          • agnesp76 Re: samochodowo;) 02.02.09, 09:11
            A trabantem jeździłyście? Ze skrzynią biegów mniej więcej w desce rozdzielczej :D
        • effka454 OT To już jak tak wspomnieniowo-maluchowo 31.01.09, 21:48
          A pamiętacie "system chłodzenia silnika" :)
          My mielismy taki pręt metalowy nagwintowany z obu stron, żeby można było
          przykręcić do klapy i do blachy.

          A odpalanie na szczotkę oczywiście pamiętam :)
    • missmurder Re: samochodowo;) 28.01.09, 22:56
      Mój pierwszy i drugi samochód to były używane Hondy. Jedna po rodzicach, druga z
      komisu. I z żadną nie miałam problemów. Tzn. pierwsza była dosyć niska i z moją
      nogą i naszymi drogami trochę się wahacze rozjeżdżały pod koniec jej bytności w
      moich rękach :) Ale z silnikiem itp zero problemów. A ja nie jeżdżę jakoś
      łagodnie, więc ostro obie były "testowane" :)
      Gorąco polecam Hondę :) Zrywny, niepsujący się, poza najnowszymi modelami jak
      dla mnie ładny samochód. A teraz już nie mam Hondy własnie przez te "kosmiczne"
      civic'i - no nie podobają mi się i nie mogłabym takim jeździć :)
    • kaga9 Re: samochodowo;) 29.01.09, 18:39
      Kobiety, ogromnie Wam dziękuję za podzielenie się doświadczeniem!

      Marzyłoby nam się auto o gabarytach takiej yariski, max corsy. Japończyk
      chętnie, tylko nie wiem, czy się zmieścimy w cenie. Przyznam, że nie sądziłam,
      że rozwinie się dyskusja wokół peżotów- myślałam, że pozachwalacie ja wiem-? -
      golfy, polo (i inne wdzianka;P), może corsy, micry itp. Tym bardziej się cieszę,
      że spytałam Was- praktyków (praktykantki, hehe;)))

      Oczywiście wątek otwarty, ciągle czekam, jakby jeszcze ktoś...coś...:)

      PS To o samochodach na F dobre:)))
      • zazaz3 Re: samochodowo;) 29.01.09, 20:05
        A ja akurat mam na stanie oba zachwalane samochody-peżota i fabię.P.
        był moim wymarzonym autem(206)kupowanym z nabożeństwem,bo takich
        było mało-rocznik 2000.Tuż po wygaśnięciu gwarancji psuło się w nim
        wszystko-amortyzatory ,wały,cewki,elektronika,itd.Mamy go jeszcze,bo
        jestem 1 wlaścicielem i na dojazd 5 km do pracy wystarczy.Z
        dużym "obrzydzeniem "kupiliśmy Fabię combi,bo tania-ale"
        tylko"Skoda,co dla znajomych jest strasznym obciachem-bo niby lepiej
        kupić rozpadające się BMW.Tego auta nie zamieniłabym z nikim-
        bezawaryjna jak ruski czołg.I rowery i narty wchodzą,zakupy i
        wakacyjne torbiszcza .Ważna takze,co nie do przecenienia-gęsta sieć
        serwisowa,czego nie ma w przypadku peżota.
    • thorrey Automat 31.01.09, 17:34
      Jeśli ma być coś "dla kobiet" nad czy się nie trzeba naszarpać, to
      polecam automaty .

      Ja miałam alergię samochodową, za kierownicę siadałam jak musiałam.
      Mieliśmy Lanosa, potem Nissana primerę, potem Mitsubishi, niby nie
      za duże samochody, nic się nie psuło, ale ja jeździć nie chciałam,
      bo się bałam, że mi zgaśnie na skrzyżowaniu i zaraz koś mnie obtrąbi
      albo jeszcze gorzej stuknie.

      Teraz mamy SUVa, wielką krowę z automatyczną skrzynią biegów którą
      się prowadzi jak quada albo skuterek. WSZYSTKO robi za ciebie.
      Żadnego sprzęgła, wrzucania biegów, zaciągania ręcznego na górce,
      nic. Rusza sam delikatnie, do tyłu nie pojedzie, na wstecznym nie
      pojedzie do przodu. Idealny do jazdy miejskiej a i niezłego kopa ma
      na prostej.
      To prawda, że uczyć się trzeba na czymś ciężkim w prowadzeniu - ale
      za to potem przesiąść się na automat to bajka. Teraz to ja uwielbiam
      jeździć samochodem :)
      • besame.mucho Re: Automat 31.01.09, 19:00
        Jeśli o automaty chodzi, to bardzo dużo zależy od stylu jazdy.
        Ja ich na przykład nie lubię i odradzam osobom, które lubią jeździć
        tak jak ja. Chodzi o dwie rzeczy. Po pierwsze - wyprzedzanie.
        Czasami przy wyprzedzaniu przydaje się redukcja biegu, samochód
        dostaje wtedy o wiele większego kopa. Automat natomiast przy
        zwiększeniu obrotów sam przerzuca na wyższy bieg, co czasami nie
        jest fajne. Chodzi o momenty, kiedy musisz docisnąć gaz i
        potrzebujesz sporo mocy, a samochód decyduje się wskoczyć na wyższy
        bieg i moc nagle ucieka.
        Po drugie - zabawa w terenie - manewry na błocie/śniegu/lodzie robi
        się jednak lepiej mogąc samodzielnie dostosować bieg i moc do
        potrzeb. No ale rozumiem, że nie każdego musi kręcić teren ;), więc
        to tylko taka mała uwaga.

        Polecam za to automaty osobom, które jeżdżą głównie po mieście -
        tutaj niezbyt często potrzebna jest duża moc (no, chyba że ktoś lubi
        ścigać się spod świateł ;) ), a w dużym korku można docenić to, że
        nie trzeba co chwila machać sprzęgłem i wajchą.

        Sumując - trzeba po prostu dostosować samochód do potrzeb, automat
        może być dobrym rozwiązaniem, ale nie dla każdego. No i osobiście
        polecałabym najpierw zaprzyjaźnienie się z manualną skrzynią, a
        potem ewentualne przesiadki na automaty - zawsze łatwiej przerzucić
        się później ze zwykłej skrzyni na automatyczną, niż odwrotnie :).
        • malagracja Ja tez wole manualna skrzynie :) n/t 31.01.09, 19:01
        • thorrey Re: Automat 31.01.09, 19:15
          besame.mucho napisała:
          . Chodzi o dwie rzeczy. Po pierwsze - wyprzedzanie.
          > Czasami przy wyprzedzaniu przydaje się redukcja biegu, samochód
          > dostaje wtedy o wiele większego kopa. Automat natomiast przy
          > zwiększeniu obrotów sam przerzuca na wyższy bieg, co czasami nie
          > jest fajne. Chodzi o momenty, kiedy musisz docisnąć gaz i
          > potrzebujesz sporo mocy, a samochód decyduje się wskoczyć na
          wyższy
          > bieg i moc nagle ucieka.

          No tak - automat nie ma "kopa" który ma ręczna skrzynia biegów. Mnie
          to wcale nie przeszkadza, ja lubię jedździć "delikatnie". Zwłaszcza,
          że w tym modelu który mamy nie czuję w ogóle tej straty mocy o
          której piszesz. Oczywiście, po depnięciu gazu następuje ułamek
          sekundy zwłoki zanim samochód "wyrwie" do przodu, ale dla mnie trwa
          to akurat tyle, ile czasu trwałoby wrzucenie niższego biegu.
          Poza tym, na taką jazdę kiedy potrzebne są gwałtowne przyspieszenia
          można przejść na tryb manualny, tj. ręczne redukowanie /zwiększanie
          biegu.

          > Po drugie - zabawa w terenie - manewry na błocie/śniegu/lodzie
          robi
          > się jednak lepiej mogąc samodzielnie dostosować bieg i moc do
          > potrzeb. No ale rozumiem, że nie każdego musi kręcić teren ;),

          To wszystko zależy, jak bardzo "wypasiony" jest model z automatem.
          Akurat nasz ma np. tryb automatyczny który na wzniesiniach/spadkach
          utrzymuje prędkość 7 km/h i sam dostosowuje moment do warunków na
          drodze. Jechałam już i po lodzie i po muldach i strasznie mi się
          podoba, że samochód myśli za mnie :)

          Pewnie, że automatem nie można "palić gumy", no ale co kto lubi :)

          No i osobiście
          > polecałabym najpierw zaprzyjaźnienie się z manualną skrzynią, a
          > potem ewentualne przesiadki na automaty - zawsze łatwiej
          przerzucić
          > się później ze zwykłej skrzyni na automatyczną, niż odwrotnie :).

          To święta prawda :) Nawet już po paru tygodniach jazdy automatem
          strasznie cieżko się przerzucić z powrotem na ręczną skrznię biegów.
          Po prostu do dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja :)
          • besame.mucho Re: Automat 01.02.09, 00:25
            > Zwłaszcza, że w tym modelu który mamy nie czuję w ogóle tej
            > straty mocy o której piszesz.

            Bardzo możliwe, ja niewiele automatów prowadziłam, więc nie mam o
            nich żadnej olbrzymiej wiedzy. Zapamiętałam po prostu, jak się mocno
            niedawno przestraszyłam, kiedy przyzwyczajona do manualnej skrzyni
            biegów wyprzedzałam samochodem z automatem i manewr, który bym sobie
            normalnie zrobiła na czwórce, a wyższy bieg wrzuciła po zakończeniu,
            zrobił się średnio bezpieczny, bo samochód sam mi przeskoczył na
            wyższy bieg i musiałam dać po hamulcach i się schować, bo bałam się,
            że się z wyprzedzeniem nie wyrobię.
            Ale po pierwsze z tego co piszesz nie jest to wadą wszystkich
            automatów, a po drugie to pewnie kwestia przyzwyczajenia i dobrego
            poznania działania własnego samochodu. Ja mój już znam i czuję
            dobrze i wiem na co mogę w nim sobie pozwolić, a na co nie. Każdy da
            się tak poznać i wtedy już wiadomo gdzie się pchać, a gdzie lepiej
            grzecznie poczekać na swoją kolej :).

            > Jechałam już i po lodzie i po muldach i strasznie mi się
            > podoba, że samochód myśli za mnie :)

            No właśnie właśnie, rzecz w tym, na co ma się ochotę. Ja się
            przyznaję, że mało rzeczy sprawia mi taką frajdę jak zabawa w
            trudniejszym terenie (tylko zabawa właśnie - a nie przejechanie
            przez niego po prostu). A żeby była zabawa, to trzeba móc samemu
            myśleć, jakby ją urządzić, bo jak samochód robi to sam, to nie ma
            połowy frajdy. No, ale doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie
            każdego musi cieszyć to co mnie, więc specjalnie do manualnej
            skrzyni namawiała wsystkich nie będę, a jak ktoś mi powie na
            przykład, że jeździ najwięcej w mieście, to mu wręcz automat polecę
            :).
            • kaga9 Re: Automat 01.02.09, 00:36
              No, to tak: ja jestem tak okrutnym leniwcem, że pewnie automat byłby dla mnie
              wymarzony, ale 1) rozsądek Koziorożca mi podpowiada, żeby najpierw się nauczyć
              jeździć z manualną, a dopiero potem się lenić, 2) skutki awarii automatu są
              znacznie boleśniejsze od skutków awarii ręcznej skrzynki (ludzie mówią;)).

              Ale skrzynka w moim złomie to wyzwanie -gigant, na razie nie mam do niej
              natchnienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja