Dodaj do ulubionych

Jestem zła/wściekła, bo...

30.01.09, 16:29
Każdemu przyda się czasem taki temat - nie widziałam takowego, więc pozwoliłam
sobie założyć ;)

Jestem wściekła i bym najchętniej wymiotła naszą "kochaną" pocztę, bo mi
gdzieś zagubiła maselniczkę do mojej zastawy, kupioną na ebay'u :((( Myślałam,
że mnie rozerwie. Poza kosztami towaru i przesyłki (głupi small packet :/),
doszły koszty telefonów do naszego i niemieckiego DHLa. Najgorsze jest to, że
ciężko zdobyć elementy tej zastawy. U nas w niektórych miejscach mają różne
elementy, ale w koszmarnych cenach i maselniczek nigdy nie widziałam.
No i do tego Aster sobie w kulki leci, godzinę w środę siedziałam z mało
kumatym panem z obsługi klienta, a mało z tego wyniknęło :/
I co też wkurzające, jestem niekompatybilna z bluzką Biu Biu.
Wrrrrr...
Obserwuj wątek
    • koza-1985 Re: Jestem zła/wściekła, bo... 03.02.09, 20:28
      #bo na dzisiejszym egzaminie poszło mi tak oszałamiająco, że w sobotę o 9 rano
      mam spotkanie z rektorem(notabene nazywa się Żmija;)>>jedyne co chroni mnie
      przed 2,0
      # bo nie byłam w stanie się nauczyć na ten cholerny egzamin,bo wreszcie po
      anatomii, biochemii i innych takich perełkach mój mózg uznał że nigdy
      więcej nie przyswoi takiej dawki wiedzy w ciągu jednej nocy, dobrze
      że to ostatnia sesja...
      # bo po zwiedzeniu wszystkich sklepów w Galerii Krakowskiej nie udało mi
      się kupić koszuli, za to już wiem że potrzebuję rozmiar kombinowany 38/44
      #bo mam w piątek, sobotę, wtorek i piątek egzaminy, bo brakuje mi
      wpisów, bo mam zaległe kolokwium a babka nieuchwytna
      #bo mi opryszczka wyrosła
      # bo jakiś ludź chce ode mnie stanik kupić ale zapomniał o mejlu zwrotnym
      ...bo wieprzowe co se kupiłam jest sojowe :/
      • tfu.tfu Re: Jestem zła/wściekła, bo... 04.02.09, 20:02
        jezó! sojowe wieprzowe? :/ no trauma :P
        • koza-1985 sojowe wieprzowe 04.02.09, 23:15
          sojowe ale z mięsa, czyli produkt mięsopodobny, niby mięso, a jednak nie mięso.
          w poniedziałek puste półki w mięsnym były to kupiłam mielone z
          Unimięsu....takie w kolorze buraczkowym, w składzie białka roślinne,
          zamiast smażyć się to się tak wstrętnie rozsmarowało po patelni:/
          • turzyca Re: sojowe wieprzowe 04.02.09, 23:25
            To pisz, ze kupilas produkt miesopodobny, a nie obrazaj mi soi!



            A tak serio to dobra soja nie jest zla i skala tej niezlosci to jest moje
            najwieksze zaskoczenie odkad przeszlam na wegetarianizm. Pare rzeczy wole w
            wariancie wege niz niewege.
            • koza-1985 Re: sojowe wieprzowe 04.02.09, 23:27
              przepraszam szanowną soję :D
              dobra soja nie jest zła
      • turzyca Re: Jestem zła/wściekła, bo... 04.02.09, 20:17
        Zdecydowanie lepiej niz odwrotnie. :) Sojowe da sie zjesc, nawet jak nie jest
        pyszne, a co by zrobil wegetarianin z wieprzowym? Noooo? :)

        A z cala reszta dasz sobie rade, ludziowi napisz ogloszenie na forum, opryszczka
        sama zniknie jak przestaniesz miec egzaminy. A propos czy opryszczka jest
        zarazliwa jak nie jest aktywna?
        • elrosa Re: Jestem zła/wściekła, bo... 04.02.09, 21:29
          dla mnie właśnie sojowe jest niejadalne, takie kotleciki z trawy ;)))
          a opryszczkę można smarować jakąś maścią - aktualnie mam Herpex. Wprawdzie nie zapobiega wyskakiwaniu, ale przyspiesza gojenie.
        • kasiamat00 Re: Jestem zła/wściekła, bo... 04.02.09, 21:59
          > A propos czy opryszczka jest zarazliwa jak nie jest aktywna?

          AFAIK nie. Wirusy znajdują się wtedy utajone w nerwach, przenoszą się między
          ludźmi w tym płynie co jest w świeżych zmianach. Chyba nawet w momencie, w
          którym zmiany są już przygasłe, ale jeszcze są, nie da się zarazić.
          • pierwszalitera Re: Jestem zła/wściekła, bo... 05.02.09, 00:02
            kasiamat00 napisała:

            > > A propos czy opryszczka jest zarazliwa jak nie jest aktywna?
            >
            > AFAIK nie. Wirusy znajdują się wtedy utajone w nerwach, przenoszą się między
            > ludźmi w tym płynie co jest w świeżych zmianach. Chyba nawet w momencie, w
            > którym zmiany są już przygasłe, ale jeszcze są, nie da się zarazić.

            Chyba tak jak napisałaś, tylko wilgotne pęcherzyki są zaraźliwe, gdy zasychają nie powinny już "prątkować". Trudno jednak znaleść człowieka, który z opryszczką nie miał kontaktu, i u którego, ten wirus gdzieś tam nie siedzi sobie utajony i czeka. Czy wyskoczy zależy od indywidualnych predyspozycji i układu immunologicznego człowieka. U niektórych przy byle okazji, gdy odporność spada, na przykład podczas okresu, albo nagłego słońca, a u niektórych bardzo rzadko, albo nigdy. Mówimy tu naturalnie o opryszce pospolitej herpes simplex.
            • turzyca OT opryszczka 05.02.09, 01:11
              No ja wlasnie musze upolowac jakiegos dobrze obcykanego lekarza (ostatnio
              przepytywany student medycyny w tym zakresie dal ciala).
              Bo zdarzaja sie ludzie, ktorzy nie maja opryszczki. Niewielki procent ale
              jednak. Dlaczego? To po pierwsze.
              Po drugie czy zarazliwy jest tylko ten czas z pecherzykami? Mam jakies dziwne
              podejrzenie, ze jak wszystkie wirusowki ta choroba rozwija sie jakis czas w
              utajeniu, wiec jesli wieczor calowalysmy sie z przystojniakiem, ktory rano
              odkryl u siebie zimno na wardze, to zarobilysmy calkiem niezla porcje swiezego
              wirusa.
              Po trzecie dlaczego, jesli wiekszosc populacji miala kontakt z wirusem, to jest
              tak wiele osob, ktore w ogole nie miewaja tego paskudztwa? Czy da sie to jakos
              wczesniej sprawdzic, czy sprawdza sie metoda do pierwszego wyskoczenia?



              I tak mnie to meczy tylko z czystego umilowania do wiedzenia roznych rzeczy. Do
              niczego w sumie mi ta wiedza nie jest potrzebna. :)
              • plica Re: OT opryszczka 05.02.09, 07:23
                > Bo zdarzaja sie ludzie, ktorzy nie maja opryszczki. Niewielki procent ale
                > jednak. Dlaczego? To po pierwsze.
                i
                > Po trzecie dlaczego, jesli wiekszosc populacji miala kontakt z wirusem, to jest
                > tak wiele osob, ktore w ogole nie miewaja tego paskudztwa? Czy da sie to jakos
                > wczesniej sprawdzic, czy sprawdza sie metoda do pierwszego wyskoczenia?

                samego wirusa moga miec. tylko przez cale zycie siedzi uspiony w nerwach i nie widac, ze maja. nie uaktywnia sie i juz.
              • szarsz Re: OT opryszczka 05.02.09, 12:39
                turzyca napisała:
                > Po trzecie dlaczego, jesli wiekszosc populacji miala kontakt z
                > wirusem, to jest tak wiele osob, ktore w ogole nie miewaja tego
                > paskudztwa?

                To jest dobre pytanie i zadaję je sobie zawsze, kiedy odkrywam
                nieproszonego gościa na ustach. Jakim cudem mój M. przez piętnaście
                lat naszej znajomości się nie zaraził?


                > Po drugie czy zarazliwy jest tylko ten czas z pecherzykami? Mam
                > jakies dziwne podejrzenie, ze jak wszystkie wirusowki ta choroba
                > rozwija sie jakis czas w utajeniu, wiec jesli wieczor calowalysmy
                > sie z przystojniakiem, ktory rano odkryl u siebie zimno na wardze,
                > to zarobilysmy calkiem niezla porcje swiezego wirusa.

                Możesz mieć rację, aczkolwiek niekoniecznie. Wirus, jak mniemam,
                rozmnaża sie wewnątrz komórki i na zewnątrz może nie mieć ujścia.
                Dopiero jak go dużo - rozwala komórkę (całkiem lub częściowo) - stąd
                reakcja obronna, wysięk i pęcherzyki, w których jest wirusa mnóstwo.
                Wydaje mi się, że dopóki skóra nosiciela nie jest uszkodzona,
                opryszczką zarazić się nie da.
    • justinehh Re: Jestem zła/wściekła, bo... 04.02.09, 22:26
      - matka wyżywa się na mnie za głupoty
      - nie mam pracy
      - taki jeden kretyn nie dał mi dziś skończyć materiału i nie wiem, czy będę
      miała siłę skończyć go w piątek
    • elrosa Re: Jestem zła/wściekła, bo... 15.02.09, 08:28
      - plan dnia z ciszą nocną od 22 do 6 układał jakiś kretyn nie mający zielonego pojęcia o moim rytmie dobowym, i przez to jak mi się zepsuło łóżko o północy, to się musiałam kłócić z kretynką, za to jak kretynka o 6 rano ćwiczy swoje możliwości wokalne, to jest dobrze;
      - mimo kłótni szuflada od łóżka dalej nie działa;
      - mam zaraz poprawkę i nic nie umiem;
      - nie umiejąc powiedzieć "nie", wpakowałam się w projekt, który będzie kosztował potwornie wiele czasu i większych niż moje umiejętności, więc będę musiała się doszkalać, za to nie będę miała z niego nic oprócz satysfakcji;
      - skończył mi się chleb na śniadanie, a ostatnie drobniaki mam przeznaczone na bilet tramwajowy :/
    • yarshiva Re: Jestem zła/wściekła... 15.02.09, 11:18
      ... i zaraz normalnie umrę z nerwów, trzecią noc z rzędu spałam 3h, kolega z
      roku zobowiązał się zrobić sprawozdania z laboratoriów z fizyki i sprawę
      zawalił, nic na zaliczenie nie umiem, jestem tak niewyspana, że jak coś na
      egzaminie poprawkowym z algebry zawalę i pomylę, to się nie zdziwię, czuję się
      źle, niedobrze mi i w ogóle... Jak gość po spotkaniu ze mną nie zostanie
      kastratem, to najprawdopodobniej z powodu okazanej mi litości przez p. profesor
      i zaliczenia mi tej nieszczęsnej fizyki.
      Kurczaczek, idę się zbierać i jadę na uczelnię. Módlcie się za mnie, żebym
      dostała to 3 z tych laborek i to samo z algebry.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka