Dodaj do ulubionych

popieranie lokalnej produkcji

23.03.09, 13:53
zostalam zainspirowana watkiem o zywnosci ekologicznej :)

staracie sie popierac malych, lokalnych producentow?
w niemczech to staje sie coraz trudniejsze, bo giganci rzadza...
ale sie staramy, jak umiemy.

maz uwaznie sprawdza, gdzie sa produkowane spozywcze rzeczy, ktore kupujemy w
supermaketach regulatnie. i wybieramy te, ktore sa produkowane blisko nas (to
tez zachowanie pro-ekologiczne, bo transport takich produktow mniej "kosztuje"
srodowisko - blizej jest).

ja uwielbiam kupowac w malych, lokalnych warzywniakach. sporo jest tutaj
takich tureckich. wybor warzyw wiekszy, czasem sa jakies typowo tureckie
produkty - poznaje sie cos nowego (chocby okhra - graniasta fasolka, czy kaki
- taki niby-pomidor, niby-sliwka).

mielismy tuz kolo pracy (pracujemy z mezem w tym samym miejscu) fajny plac
targowy, zaopatrywalismy sie tam w warzywa, owoce, kwiaty, czasem w wedline.
ale teraz remontuja, czekamy z niecierpliwoscia, az znow otworza.

u nas w pracy jest ciekawa inicjatywa lokalna. niedalego od nas (duze miasto),
za rzeka, jest obszar rolniczo-sadowniczy. jezdzimy tam lecie po owoce, a
jesienia na szarlotki, soki, przetwory ze swiezych jablek i po warzywa.
jeden z naszych kolegow w pracy tam mieszka i zajmuje sie dostarczaniem
produktow od lolaknych, malych rolnikow i sadownikow (jego znajomych). raz w
tygodniu wysyla maila z oferta na dany tydzien, wysyla mu sie odpowiedz co sie
chce i ile i co czwartek rano czeka na nas dostawa (pod drzwiami biura meza
:). pieniadze sie przelewa na konto po dostawie. mamy od niego jablka,
gruszki, w lecie i jesienia sezonowe. jajka. dzemy. pyszne soki wyciskane na
miejscu. a na kazde swieta dostajemy "kosz obfitosci" z roznymi drobiagami :)
ceny tez przyzwoite, w okolicach normalnych. a mamy swiadomosc, ze robimy cos
fajnego dla malego przedsiebiorcy :)

a jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • kuraiko Re: popieranie lokalnej produkcji 23.03.09, 14:12
      ja popieram ;)
      w pierwszej kolejności staram się kupować produkty polskie
      (niektórzy mają takie przeświadczenie, że zagraniczne = lepsze :/),
      następnie jeśli mam wybór, to te z regionu, albo przynajmniej bliżej
      mojego regionu, a nie z np Pomorza.
      pieczywo zawsze z lokalnych piekarni, przetwory mleczne głównie
      lokalne, jabłka tak samo, miód od sąsiada. trudno powiedzieć, czy to
      głównie małe przedsiębiorstwa, ale na pewno "swoje" ;)
    • agmani Re: popieranie lokalnej produkcji 23.03.09, 15:43
      Tak, bardzo chetnie. Jak to mawia moj chlop, zeby dzieci nie myslaly, ze
      wszystko jest od Nestle.
      Lubie bio, lubie mala siec Tegut (oni wlasnie wyszukuja takie lokalne bio
      produkty, np. swietne piwo z malego browaru czy wedliny znalezlismy). Jak nie
      upieke sama chleba, to sie staramy kupic w malej piekarni, a nie w sieciowce. W
      tym roku bedziemy tez zamawiac warzywa i owoce prosto od rolnika, akurat tak sie
      fajnie zlozylo, ze naszej niani rodzice maja gospodarstwo ekologiczne.
      U Turka i Taja tez czesto kupuje, duzo warzyw, sery, owoce morza, ziola,
      przyprawy itd.
      Mnie przeraza to, ze w Niemczech sa miejscowosci, gdzie jest tylko supermarket.
      A we wsiach nie ma w ogole sklepu (wsiada sie w samochod i jedzie raz na tydzien
      do pobliskiego centrum handlowego, starsze osoby musza kogos poprosic o
      zrobienie zakupow). Kiedys sporo jezdzilam rowerem z paczka znajomych i w koncu
      sie nauczylismy, ze jak nam zabraklo wody, to po prostu pytalismy ludzi, czy
      moga nam dac kranowe ;). Czasem wywolywalo to zdziwienie, ale z reguly wszyscy
      byli bardzo uprzejmi, czesto proponowali rozne inne rzeczy...ale jesli byla
      niedziela i bylismy na jakiejs wsi, a zabraklo wody zabranej z domu, to nie bylo
      szans nic kupic.
      Czesto tez jak jestem w innym regionie, to staram sie wyszukiwac produkty
      regionalne, chocby maslo czy jogurt ;), a nie ze wszedzie jogurt Bauera i maslo
      irlandzkie ;).
      Aha i jeszcze staram sie kupowac produkty sezonowe, a nie ze teraz bedziemy jesc
      gruszki z Afryki i sliwki z Chile (przeraza mnie, jak to musi byc zsypane na
      droge) wzglednie dostepne caly rok jablka z Chin. Oczywiscie sa wyjatki, ale
      chodzi mi o zasade (czyli jak u nas sezon na truskawki, to jem truskawki z
      sasiedniej wsi, a nie owoce z Nowej Zelandii i Peru).
      ps. Dzieki Turkowi tez nauczylam sie jesc rozne wczesniej dziwne rzeczy, np.
      mlecze, Mangold (polskie slownik mowi mi, ze to bocwina, a mi to z kolei nic nie
      mowi, bo nigdy w domu nie jadalo sie bocwiny), dziesiatki rodzajow papryki,
      swieza kolendre itd.
      • pierwszalitera Mangold 23.03.09, 21:05
        Mangold to odmiana buraka, znana też jako burak szpinakowy, czasem właśnie boćwina. Chociaż w Polsce boćwiną albo botwiną nazywa się młode liście zwykłych buraków i w moim domu rodzinnym robiło się z tego wiosną gęstą zupę z mięsem, zabielaną śmietaną i z jajkiem na twardo. Bardzo dobre. :-) Mangold uprawia się dla dużych jadalnych liści, potrzebuje chyba trochę delikatniejszego klimatu. Bardzo popularny jest krajach środziemnomorskich , a w Niemczech w zachodnich landach, tam można go kupić w prawie każdym supermarkecie. W moim Rewe na rogu jest zawsze mangold. :-) Smakuje też troszkę inaczej niż polska botwinka, delikatniej, mniej ostro, odrobinę jak szpinak, ale soczyściej i podobnie jak szpinak się przyrządza. Ja uwielbiam mangold z odrobiną czosnku jako podkład do smażonej ryby. :-)
        • agafka88 Re: Mangold 23.03.09, 21:09
          pierwszalitera napisała:

          > Mangold to odmiana buraka, znana też jako burak szpinakowy, czasem właśnie boćw
          > ina. Chociaż w Polsce boćwiną albo botwiną nazywa się młode liście zwykłych bur
          > aków i w moim domu rodzinnym robiło się z tego wiosną gęstą zupę z mięsem, zabi
          > elaną śmietaną i z jajkiem na twardo. Bardzo dobre. :-)



          Narobiłaś mi smaka! :) To była jedna z niewielu zup, które uwielbiałam.
    • yaga7 Re: popieranie lokalnej produkcji 23.03.09, 17:57
      Jakbym w okolicy miała bazarek / żywność ekologiczną / sklepy bio / rolników, to
      bym tam kupowała. Ale nie mam. W okolicy pracy też nie mam, bo pracuję w domu ;))
      A nie będę autobusem jechać na drugi koniec miasta, żeby od rolnika coś kupić,
      bo moim zdaniem mija się to z celem.
      Jakby ktoś mi chciał coś przywozić do domu - to ja chętnie, ale jeszcze nie znam
      takiej inicjatywy ;))
      Ale może poszukam :)
    • szarsz Re: popieranie lokalnej produkcji 23.03.09, 18:15
      To w nawiązaniu do eko- / bio- :)

      Nie kupię miodu ze zlewni, tylko od lokalnych pszczelarzy. Ale już
      nie od babci na bazarku, tej nie ufam.

      Nabiał kupuję z mniejszych mleczarni (śp. trzebnicka Hana była
      rewelacyjna), wszystkie danony i inne zotty tylko wtedy, kiedy nie
      ma innego wyjścia.

      Ale już sery, jeśli kupuję, to z Moniek, czyli dokładnie z drugiego
      końca Polski. Bo inne w okolicznych sklepach są tragiczne.

      Imho nawet w osiedlowym sklepiku czasem jest wybór. Na szczęście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka