eponak
30.04.09, 10:23
Nie zabijajcie, jeśli był już taki wątek :) W nocy nie mogłam spać z powodu
zaczynającego się sezonu wiosenno-letniego. Pogoda, ptaszki i słoneczko - niby
wszystko ok, ale dla mnie zaczyna się lekka trauma: sezon na żmije ;)
Wychowałam się właściwie na terenie parku narodowego, gdzie występuje to jakże
piękne stworzenie, a od paru lat miałam niebywałą okazję obserwować jak w
związku z poprawianiem ekosystemu (czyt. wypuszczaniem tysięcy nowych okazów w
parku) zamiast jednej żmii zrobiły się dwie: tradycyjna-zygzakowata i tzw
rdzawka, a także czasami dziwne mieszańce do żmij niepodobne.
Nigdy mnie nie ugryzła, ani nic w tym guście (nawet to ja jedna mam na
sumieniu, przyznaję), ale samo to że żmije się pojawiają bezszelestnie i
znikąd mnie przeraża :D Wiem świetnie, że nie umrę w trzy sekundy po
ugryzieniu, szpital niby jest kilka kilometrów dalej, ale jednak samo
wspomnienie uniemożliwia spanie :)
No i wspomnienie ulicy z rozjechanymi okazami - głównie młodymi i brrr...
Czy tylko ja jestem taką dziwaczką? :) Pewnie nie - czego się tak boicie,
boicie, bardzo i bardzo? :D