Dodaj do ulubionych

czego nie lubicie w czasie wypoczynku?

01.07.09, 13:35
pytanie niby generalne, ale chodzi mi glownie o zachowania tzw "rodzin z
dziecmi" ;)
my takowa jestesmy i czasami jezdzimy na wakacje tez ;) staramy sie jezdzic
poza sezonem (wolimy, jest mniej ludzi!), ale ludzie prawie zawsze som :) no i
my, jako rodzice dwojki dzieci, czasem (czesto?) zastanawiamy sie, na ile
jestemy irytujacy dla innych ludzi. no bo my jestesmy na wszelkie uroki
inwentarza skazani niejako w wlasnej woli, ale inni ludzie - juz nie. i
chcielibysmy innym nie zaklocac odpoczynku, ale tez odpoczac samemu (tzn nie
spedzac calego czasu pilnujac, aby nikt naszych dzieci nie widzial i nie
slyszal...).

dlatego napiszcie, czego nie lubicie, nie trawicie, nienawidzicie, gdy na
wakacjach ladujecie kolo "rodzinki z dziecmi". w watku o opalaniu bylo kilka
uwag o plazach i dzieciach ;) napiszcie wiecej. moze uda mi sie jakies
rozsadne wnioski wyciagnac, hehe. a potem wprowadzic w zycie.

dodam, ze mamy male dzieci, 4 i 2 lata. i raczej zywe i glosne.

do ataku! :) licze na szczere odpowiedzi, nie chce byc postrzegana jako
egoistyczna matka paskudnych bachorow :( wielu rzeczy nie jestem pewnie w
stanie zmienic, ale wiele moge skorygowac, przytuszowac, wyeliminowac. ale
musze wiedziec, CO konkretnie jest takie klopotliwe, bo moja (nasza - z mezem)
ocena nie jest zupelnie obiektywna...
... my bysmy najchetniej na wakacje bez dzieci jezdzili, hehe :)
Obserwuj wątek
    • luliluli Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 14:30
      - nie cierpię dostać w łeb piłeczką/kołem ratunkowym/krzesełkiem;)
      - nie lubię rodziców, których piecza nad dzieckiem ogranicza się do ciągłego
      gderania "Maciusiu, zostaw" "Aniu, przestań" i kropka, zero reakcji rodzica,
      zero reakcji dziecka. A dziecko jak robiło coś niefajnego tak robi je dalej. Juz
      wolę dostać piłką "po cichu" niż przy niekończącym akompaniamencie gderania bez
      efektu;)
      - nie lubię nieszanowania cudzej własności - byłam świadkiem jak grupka dzieci
      dosłownie demolowała hotelową zjeżdżalnię, a ich rodzice bez mrugnięcia okiem
      nadal w najlepsze popijali drinki z parasolkami:|

      Generalnie - poza jakimiś jaskrawymi przewinieniami dziecięco-rodzicielskimi nie
      mam nic do urlopu w towarzystwie rodzin z dziećmi, dzieci ogólnie bardzo lubię,
      sama kiedyś będę je mieć i z nimi wypoczywać:) i jeszcze bardzo mnie mierzi lot
      samolotem wypełnionym niemowlakami (ubiegły rok mi to zafundował) - płacz kilku
      dzieciaczków na raz jest nie do zniesienia zarówno ze względu na poziom decybeli
      jak i na bezradność, która towarzyszy nie tylko rodzicom takich maleństw, ale
      też współpasażerom. Ja chyba bym się nie zdecydowała na lot z takim minidzieckiem;)
      To chyba bardzo nieprzyjemne, gdy się nie wie, jak sobie odetkać zatkane uszy po
      starcie/lądowaniu, a przecież niemowlaki tego nie umieją
      • koza-1985 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 14:36
        myślałam że to wątek gdzie sobie popiszę o młodocianych bandach damsko-męskich upojonych alkoholem i własną głupotą, a tu lipa, nic chyba nie napisszę, bo dzieciaczki mi nie przeszkadzają, rodzice ich owszem czasem tak ;)dostać łopatką w głowę ok, jeśli rodzic tego nie oleje i nie uzna że to świetna zabawa.
        --
        • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 14:41
          sorry, Koza :)
          jesli chcesz, to mozesz sobie zrobic offtop damsko-meski, prosze bardzo! :)
      • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 14:40
        Luliluli, a jak rodzic 2 razy upomina (ale nie gdera, jeno dziarsko mowi ;), a
        za 3 razem egzekwuje zakaz, co na ogol konczy sie placzem (raczej krotkim)
        dziecka, to jest lepiej? bo u nas mniej wiecej tak to wyglada wlasnie. z tym, ze
        dzieci albo nie placza, gdy egzekwujemy, albo dra sie krotko, bo zawsze staramy
        sie jakos ich uwage odwrocic lub zwrocic ku czemus innemu.

        na szczescie nie niszcza i nie bija itp. zreszta my wybieramy miejsca jak
        najdalej od ludzi (na ile sie da :), aby i im i nam umilic pobyt ;)

        a co do lotu z niemowlakiem - na dlugie trasy - nie. ale lecialam z malymi
        dziecmi hamburg-krakow i to nie jest takie zle. zwlaszcza, ze to najkrotsza
        opcja tej podrozy. latwo odetkac uszy niemowlaka - wystarczy podac piers lub cos
        do picia (butla) - odruch ssania oddtyka uszy :) akurat moje dzieci nie plakaly
        nigdy przy ladowaniu lub startowaniu, natomiast zdarzalo im sie w trakcie lotu,
        gdy byly zmeczone (ale wtedy plakaly i bez latania ;). na szczescie te nasze
        loty trwaly maks 1.5 godziny w samolocie, wiec nie bylo tak zle. no i dzieci nie
        plakaly caly czas. teraz jest lepiej. plakac nie placza, ale trudno je utrzymac
        na miejscu :) wszystko trzeba zwiedzic, lacznie z sikaniem w samolotowym klopie,
        koniecznie we trojke (dzieci + mamusia...), przy otwartych drzwiach, a jak!
        • luliluli Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 14:58
          sama nie wiem, powiem Ci, że jako bezdzietna jestem zapewne nieco
          nietolerancyjna wobec rodzin, bo idealnie dla mnie byłoby, gdyby dziecko było
          grzeczne i po drugiej uwadze karnie dostosowało się warunków, jakie stawiają
          rodzice;)))

          wiele zależy od ogólnej sympatii dla takiej rodziny, bo jak "sympatyczna mamuśka
          ma problem ze swoim szalonym dzieckiem" to inaczej się to traktuje niż sytuację,
          gdy "ta różowa lala znowu nie patrzy co robi jej rozpuszczony bachor";)
          najbardziej doceniam rodziców, którzy mają swoje sposoby, tak jak Twój z
          odwracaniem uwagi:)

          Krótko mówiąc chodzi mi o to, że inaczej traktuję zblazowanego lachona, który ma
          wypisane na twarzy, że świat jest do bani, a dzieci niech robią co chcą byle nie
          męczyły mamusi (miałam taką panią w tamtym roku - jak odzywała się do dzieci, to
          się chciało podejść i zdzielić ją ręcznikiem) a inaczej jak widać, że rodzic
          chociaż stara się zająć swoim dzieckiem:)

          co do lotu - mój trwał 1,5 godziny, na pokładzie było około 5-10 małych dzieci
          (nie liczę tych w wieku 5+) i było to doświadczenie okropne, bo przez CAŁY lot
          któreś z nich płakało:| no ale wiem - nie na wszystko mają wpływ rodzice


          71/96-98
          LOBBY_BIUŚCIASTYCH
          sprzedam prawie nową Eleanor Raisin 65FF
          • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 15:19
            wiesz, ja ewentualnie olewam "zle zachowanie", gdy nie sprawia ono klopotu
            innym. np gdy dzieciaki obrzucaja SIEBIE piaskiem, a nie ma w poblizu nikogo,
            kto moglby ucierpiec, to czasem dla swietego spokoju pozwalam (skoro lubia? ;),
            ale zaznaczam, ze to sytuacja wyjatkowa.

            natomiast naprawde staram sie, zeby nasze dzieci innym nie uprzykrzaly
            wypoczynku. tylko nie zawsze wiem, co komu naprawde przeszkadza.
            np mamy szergowke i ogrod. obok ogrody sasiadow. i starszak lubi bawic sie dosc
            halasliwie. kiedys u sasiadow bylo w ogrodzie jakies zebranie starszych pan ;)
            siedzialy, jadly cos i pily i gadaly. a maly szalal i wariowal. wiec bylo mi
            glupio... ale kobiety byly zachwycone, zagadywaly go, wziely go nawet na chwile
            do siebie do ogrodu :) teraz wiem juz, czego sie po tych sasiadach spodziewac :)
            zreszta maja wnuka w wieku naszego mlodszego, wiec widac, ze ich stosunek do
            dzieci generalnie jest wyluzowany :)
            • luliluli Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 15:29
              moim zdaniem, najgorsze nie są wcale takie maluszki, tylko raczej dzieciaki
              wczesnoszkolne. Mam całą masę dzieci w rodzinie i mogę powiedzieć, co mnie
              wkurzyło w ten weekend, gdy nas rodzina odwiedziła:
              - niedojrzałe orzechy w ogromnej ilości zerwane z drzewa, o które szczególnie dbamy,
              - wspomniane orzechy wrzucone do wodnego oczka, które jest oczkiem w głowie
              mojego ojca, na które chucha i dmucha całymi dniami,
              - doszczętnie porysowane jakimś kawałkiem patyka meble ogrodowe,
              - pies zestresowany do granic możliwości sterroryzowany przez targanie go i
              ganianie za nim sfory rozwścieczonych dzieciaków:)
              i to wszystko wpisuje sie w moją wizję rodzicielstwa w stylu "my sobie pogadamy
              a dzieci zajmą się sobą same"...
              • plica natchnelas mnie luliluli ! 01.07.09, 19:19
                wiem! nie cierpie jak dzieci mecza mojego kota. reszte da sie przezyc, ale kota wybaczyc nie moge. w sumie nie tylko mojego, ale kazdego.
                • kura17 Re: natchnelas mnie luliluli ! 02.07.09, 11:30
                  nie no! meczenie jakiegokolwiek zwierzecia jest nieakceptowalne!
                  ale zawsze tlumaczymy, o co chodzi. moja siostra ma psa, dzieci SPECJALNIE nie
                  chca mu zrobic krzywdy, ale jakies proby ciagniecia, czy gonienia sie zdarzaly.
                  i zawsze reagowalismy, upominalismy, tlumaczylismy, ze nie wolno i dlaczego. 1-2
                  dni i problemu nie bylo, dzieci bawily sie z psem, a ich zachowania w stosunku
                  do niego byly totalnie akceptowalne :) nie trzeba bylo ododabniac, tylko
                  wytlumaczyc i przypomniec pare razy :) a mlodszy synek mial ok 1.5 roku tylko.
    • luliluli Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 14:38
      na plaży jeszcze - nie znoszę jak mi biegające dziecko (czy też dorosły) lata
      obok leżaka, bo zazwyczaj dostaję piachem spod stopy w twarz (tudzież inne
      miejsce ciała wysmarowanego olejkiem na przykład).

      Natomiast w kwestii zaczepności małych dzieci - wprost uwielbiam jak mnie
      zaczepia jakiś towarzyski maluch, ale to chyba akurat rezultat jakiegoś
      zalążkowego instynktu macierzyńskiego:P
      • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 14:44
        no fakt, z tym bieganiem i piachem to trzeba uwazac... nasze dzieci trudno
        upilnowac, lubia biegac, dlatego staramy sie je kierowac tam, gdzie ludzi nie ma
        (albo jest malo...)

        co do zaczepiania... Ty jestes szczupla i sliczna, wiec pewnie nie masz potrzeby
        sie bac ;) ale dzieci potrafia byc totalnie szczere, co czasem zabawne nie jest...
        jechalismy kupic dla mnie rower, po zakupach spozywczych w realu. janek (4 lata)
        pyta taty "dlaczego nie kupilsimy roweru dla mamy w realu? tam tez byly, a my
        nawet nie popatrzylismy?". tata "ja patrzylem wczesniej, one nie sa dobre
        gatunkowo. nie sa porzadne". janek "no tak, to sa rowery dla chudych, mama jest
        gruba, to potrzebuje porzadny rower dobrego gatunku" :D
        • luliluli Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 14:49
          hahaha:D świetne
          jesli chodzi o dziecięcą szczerość - mój szwagier (? brat męża) słynie w swojej
          rodzinie z teksu wypowiedzianego do ciotki - "zostaw mnie ty stara wiedzmo":D
          • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 15:09
            mam nadzieje, ze byl to tekst wypowiedziany przez dziecko :) :)

            a co do zaczepiania, to rok temu, nasz wtedy 3-latek, uwielbial chodzic do ludzi
            "za parawany" i zagadywac. zeby go nie zniechecac w zapedach towarzyskich,
            obserwowalismy z daleka, patrzac na reakcje ludzi i albo interweniowalismy od
            razu, gdy widzielismy kwasne i niezadowolone miny, albo dawalismy mu kilka minut
            na pogaduszki :) na ogol ludzie sie usmiechali i gadali z nim, nie bylo problemow.
      • kotwtrampkach Re:piasek 03.07.09, 19:42
        luliluli napisała:
        > na plaży jeszcze - nie znoszę jak mi biegające dziecko (czy też dorosły) lata
        > obok leżaka, bo zazwyczaj dostaję piachem spod stopy w twarz (tudzież inne
        > miejsce ciała wysmarowanego olejkiem na przykład).

        hehe, ja wychodziłam zawsze z założenia, że jak ktoś przychodzi z leżakiem na
        plażę, to po prostu lubi smarować się olejkiem zmieszanym z piaskiem:):):)
        inaczej przecież siedziałby na tarasie lub trawniku, no nie? :)
    • czerwona_pomadka Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 14:54
      nie znoszę, jak dzieci chlapią mnie wodą w basenie prosto w oczy (które mam
      strasznie wrażliwe) :p
    • luliluli Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 15:03
      wiem!
      (ale postów tu napłodzę...)
      nie lubię, gdy dziecko do zabawy dostaje zabawkę głośnogrającą/głośnomówiącą -
      coś z muzyczkami, odgłosami, piszczeniem, pierdzeniem, graniem czy śpiewaniem.
      Do szału mnie doprowadza cykliczność włączanych co kilka sekund dzwiękowych
      efektów, które - nie oszukujmy się - w dziecięcych zabawkach są wyjątkowo
      kretyńskie i monotonne
      • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 15:12
        Luliluli, ja tez takich zabawek nienawidze!!!
        niestety, to ulubione prezenty od ludzi :(
        jak moje dziecko dostalo "gitarke elektryczna" z wbudowanymi melodiami, to po 1
        dniu wyjelam baterie (wiem, swinia jestem), "zepsulo sie"...

        oczywiscie takich zabawek na wakacje nie bierzemy!
        ... ale, nie da sie ukryc, nasze dzieci tak gadaja, ze dodatkowe efekty
        dzwiekowe nie sa potrzebne, niestety... non stop yada yada yada :(
        • kotwtrampkach Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 03.07.09, 19:51
          kura17 napisała:

          > Luliluli, ja tez takich zabawek nienawidze!!!
          > niestety, to ulubione prezenty od ludzi :(

          też nie cierpię. tez wyciągam baterie, czasem zaklejam plastrem. I uczę dziecko,
          ze mozna sobie włączać do woli jak się jest samemu, ale przy kimś (np.przy
          mamie) to co najwyżej dwa razy :-)

          a mówienie jest do zaakceptowania, no moze z jednym wyjatkiem : zrzędzenia :-)
    • yaga7 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 15:24
      Ja się przyznam, że dzieci nie lubię, własnych mieć nie chcę i dlatego staramy
      się wybierać hotele / miejsca / czas wypoczynku tak, aby mieć jak najmniej
      kontaktów z dziećmi. Czyli hotele z opisem dla par, a nie dla rodzin itp.

      Nie znoszę przede wszystkim jak ktoś narusza moją przestrzeń osobistą - czy to
      fizycznie, łażąc koło mnie i sypiąc piachem, czy to słuchowo - wrzeszcząc nad
      moim uchem.
      W samolotach nie znoszę kopania w tył mojego fotela albo wiszenia nade mną z
      fotela przedniego czy bocznego. Nie mówiąc już o płaczu / wyciu itp.

      Na szczęście bardzo rzadko jesteśmy zaczepiani bezpośrednio przez dzieci -
      widocznie nie wyglądamy przyjaźnie :P
    • tinoola Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 15:32
      ja nie lubie gdy:
      - dzieci sasiadow z gory biegaja po mieszkaniu do poznej nocy, a u
      mnie w mieszkaniu rozlega sie dudnienie

      - dzieci podbiegaja do mojego psa, zeby poglaskac ... nie widze
      problemy gdy dziecko spokonie podejdzie i zapyta czy moze, ale do
      szalu doprowadza mnie "atakowanie" psa

      - rodzice wsadzaja dzieci do koszykow/wozkow na zakupy w markecie...
      nie chodzi mi o sadzanie na siedziskach tylko wkladanie dzieciakow z
      brudnymi buciorami do czesci zakupowej wozka

      moze nie jest to typowo wypoczynkowe, ale mnie wkurza i musialam
      sie "wygadac" ;)

      pzdr
      t.
    • jul-kaa Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 16:06
      Dzieci cudze lubie, mam z nimi dobry kontakt, własnych nie planuję (na razie,
      może wcale), przez kilka lat pracowałam z dziecmi uposledzonymi, wiec malo mnie
      dziwi i "rusza".

      Nie znosze natomiast durnych rodzicow. Dziecko latajace i wrzeszczace z radosci
      - ok. Dzieko wrzeszczace z nudy, niezaopiekowane, drace gebe, jak mamusia czyta
      gazete badź poleruje paznokcie - drazni mnie niemozebnie.
      Nie znoszę w ogóle, jak rodzice nie zwracają uwagi na dzieci lub patrzą na nie z
      bezkrytycznym uwielbieniem. Dziecko samo z siebie oprzeciez nie wie, co jest
      dobre, a co złe, co może być przykre itp. Egocentryzm dzieciecy to silny
      mechanizm :)

      Bylismy w zeszlym roku w Hiszpanii - nigdzie wczesniej nie widzialam takich
      paskudnych bachorow. Dzieci sa wiecznie splakane, rozwrzeszczane, sa wszedzie i
      zawsze. I sa zawsze centrum swiata - albo pozytywnie, albo negatywnie. Mowie o
      Hiszpanach, bylismy na połnocy i prawie nie bylo obcokrajowcow.

      Nasi rodzice byli w tym samym czasie w pd Hiszpanii i wrocili z pajdofobią :)
      Dzieci wiecznie skakaly do basenów (takze do tych, ktore mialy oznakownaie
      DZIECI PRECZ) chlapiąc wokól, drąc się i... sikając na plazy. Co kilka-set
      metrow były "oazy" - trochę cienia i roslin. Niestety - wiecznie śmierdzące
      sikami... Przy czym to raczej nie byly dzieci hiszpanskie :):)

      Nie znoszę kopania w siedzenie w samolocie oraz rzucania sie do tylu
      (gwaltownego opierania się). Jedna osmiolatka oparzyla mnie herbata wlasnie
      przez cos takiego.

      Byłam raz w Meksyku w hotelu 21+. Niezwykle doznania :):)
    • turzyca Rodzicow pogardzajacych dziecmi 01.07.09, 16:36
      Nic mnie do takiej szewskiej pasji nie doprowadza jak rodzice pogardzajacy
      wlasnymi dziecmi.
      -Smazacy na lezaczkach, gdy dziecko w wodzie (gdy dziecko jest w wodzie
      odpowiedzialny za niego dorosly ma byc w zasiegu 3 sekund. BEZ DYSKUSJI).
      -Odpowiadajacy na pytania zadawane dziecku na jego temat (naprawde dziecko samo
      umie odpowiedziec, ze chodzi do trzeciej klasy).
      -Wyrazajacy sie o swoich dzieciach w sposob pogardliwy.
      -Zwracajacy sie do swoich dzieci w sposob pogardliwy. (Chodzi mi zarowno o
      mowienie per "gowniarzu" jak i odpowiadanie na normalne pytanie metoda "nie
      zawracaj glowy".)
      -I przeklinajacy do dzieci.
      -Traktujacy dzieci jak roboty (4-letnie dziecko ma przez 6 godzin siedziec na
      miejscu bez zadnego zajecia.)
      -Grozacy biciem.
      -Bijacy.
      -I jakby-to-sformulowac... niech bedzie: nie wprowadzajacy w swiat.
      (kolejnosc dowolna, nie waznosciowa)

      W sumie nie ma chyba zadnego denerwujacego mnie zjawiska, ktore nie wynika z
      powyzszego zachowania. Lacznie z halasem.
      • kura17 Re: Rodzicow pogardzajacych dziecmi 02.07.09, 11:05
        to ja sie do jednego grzechu przyznaje. i tylko dodam, ze nie wynika absolutnie
        z pogardy dla moich dzieci, ino ze zwyklego przemeczenia materialu (czasem, bo
        zdarza mi sie on tylko czasem).

        otoz czasem nie mam juz sily odpowiadac na "normalne pytania" i po 2-3 godzinach
        gadania non stop prosze, zeby mi dano na chwile swiety spokoj... ze potrzebuje
        10 minut, w czasie ktorych nikt do mnie nie mowi i o nic nie pyta, bo sie musze
        zregenerowac... nie jest to typowe "nie zawracaj glowy", ale efekt jest podobny
        - odmawiam odpowiedzi na pytania (przez chwile) ;)

        no i jeszcze czytam sobie na lezaczku, a dzieci w wodzie doglada maz - bo on
        LUBI sie moczyc :) NIGDY nie sa bez opieki, moj tata utopil sie w baltyku, przy
        plazy, jak mialam 6 lat, wiec nikt nie musi mi przypominac, jak zdradziecka moze
        byc "zwykla" woda :(

        a propos wprowadzania w swiat ;) tak sie czasem zastanawiam, czy my z mezem
        jakos nie "zabijamy uroku dziecinstwa" naszym sposobem wprowadzania w swiat
        naszych dzieci. poniewaz oboje jestesmy naukowcami, nie przechodza nam przez
        gardlo "dzieciece" wyjasnienia, fantazyjne, bajkowe, itp. na pytania odpowiadamy
        zawsze prawde, nie wymyslamy historyjek, oczywiscie poziom dostosowujemy do
        poziomu dziecka. moja siostra, na przyklad, jak pada, to mowi, ze anioly
        podlewaja kwiatki... no ja tak nie potrafie :) opowiadam, mniej wiecej, jak sie
        tworza chmury i pada deszcz...
        ... i tak sobie mysle, czy dobrze robie? czy oni nie beda zalowali, ze tych
        bajkowych wyjasnien nie bylo wiecej?
        jak patrze na ich reakcje, to widze szeroko otwarte ze zdziwienia oczy i przy
        bajkach o aniolach i przy opisie tworzenia sie deszczu... starszy zadaje
        pytania, ktore wyraznie pokazuja, ze zastanawia sie nad tymi odpowiedziami i
        chce je zrozumiec. jakos MOJ instynkt mi mowi, ze lepiej opowiadac prawde o
        swiecie, a bajkowosc zostawic do poczytania przed snem... ale moze nie mam
        racji? jak myslicie?
        • blueann Offtop o wprowadzaniu w świat 02.07.09, 11:31
          Nie sądzę, żebyście zabijali jakiekolwiek uroki. :) Dzieci mają naturalną
          ciekawość świata i chęć uczenia się - rozwijaj to w nich, wzbudzaj tę chęć, żeby
          nie osłabła, kiedy dzieci pójdą do szkoły (bo niestety szkoła potrafi stłumić
          ciekawość i wepchnąć w rutynę...).

          Oczywiście, że są zafascynowane opisem tworzenia się deszczu, przecież to jest
          fascynujące - myślę, że nie mniej magiczne, niż te podlewające anioły.

          Skoro widzisz, że dzieciak stara się zrozumieć Twoje odpowiedzi i poukładać
          sobie logicznie całą wiedzę o świecie, to już wiesz, że słusznie robisz,
          odpowiadając konkretnie na jego pytania. Przecież on właśnie tego oczekuje. Nie
          ma co zaciemniać naukowego obrazu mitami i baśniami (w sensie, że nie akurat w
          tym momencie; na mity i baśnie jest inny czas), skoro rzeczywistość jest dla
          dziecka wystarczająco fascynująca. A przecież chcemy, żeby się uczyło i
          poszerzało wiedzę.

          kura17 napisała:
          >
          > a propos wprowadzania w swiat ;) tak sie czasem zastanawiam, czy my z mezem
          > jakos nie "zabijamy uroku dziecinstwa" naszym sposobem wprowadzania w swiat
          > naszych dzieci. poniewaz oboje jestesmy naukowcami, nie przechodza nam przez
          > gardlo "dzieciece" wyjasnienia, fantazyjne, bajkowe, itp. na pytania odpowiadam
          > y
          > zawsze prawde, nie wymyslamy historyjek, oczywiscie poziom dostosowujemy do
          > poziomu dziecka. moja siostra, na przyklad, jak pada, to mowi, ze anioly
          > podlewaja kwiatki... no ja tak nie potrafie :) opowiadam, mniej wiecej, jak sie
          > tworza chmury i pada deszcz...
          > ... i tak sobie mysle, czy dobrze robie? czy oni nie beda zalowali, ze tych
          > bajkowych wyjasnien nie bylo wiecej?
          > jak patrze na ich reakcje, to widze szeroko otwarte ze zdziwienia oczy i przy
          > bajkach o aniolach i przy opisie tworzenia sie deszczu... starszy zadaje
          > pytania, ktore wyraznie pokazuja, ze zastanawia sie nad tymi odpowiedziami i
          > chce je zrozumiec. jakos MOJ instynkt mi mowi, ze lepiej opowiadac prawde o
          > swiecie, a bajkowosc zostawic do poczytania przed snem... ale moze nie mam
          > racji? jak myslicie?
          • kura17 Re: Offtop o wprowadzaniu w świat 02.07.09, 11:39
            no wlasnie mysle podobnie, jak Ty. jest czas na magie i basnie - czytanie,
            opowiesci, zarty. i jest czas na powazne wyjasnienia.

            ale poniewaz widze, ze wiele osob wokol mnie uwaza inaczej, to i ja sie czasem
            zastanawiam, czy mam racje ;)

            i mam wrazenie, ze jednak postepujemy nietypowo. i czasem zastanawiam sie, czy
            ludzie naokolo uwazaja nas za snobow?...
            chocby taka rzecz z przedszkola. starszy synek ma pokoj pod dachem, jak byl
            maly, kazdego wieczoru przed spaniem patrzylimy z nim na niebo przez okno i jak
            nie bylo chmur, pokazywalismy mu wensu i mowili, ze to najjasniejsza gwiazda na
            niebie.
            kiedys w przedszkolu 3 osoby opowiedzialy nam (z zadziwieniem i ekscytacja)
            nastepujaca historie (synek mial ok 1.5-2 lat). stal sobie rano kolo okna i
            czegos wypatrywal. pani podeszla i zapytala, czy patrzy na samolot? albo na
            ptaka? a on odpowiedzial, ze oglada sobie wenus :) i rzeczywiscie - widac bylo
            wenus, najjasniejsza gwiazde na niebie :) panie podobno zaliczyly kompletny opad
            szczeny, jak nam opowiadaly, hehe...
            ... a ja potem sie zastanawialam, czy uwazaja nas za ludzi, ktorzy dziecku
            wbijaja do glowy takie informacje, zeby potem szpanowac przed innymi ;)
            • roza_am Re: Offtop o wprowadzaniu w świat 02.07.09, 14:45
              Wydaje mi się, że zarówno poezja i magia, jak i poważne wyjaśnianie świata są dziecku potrzebne. Magia pobudza wyobraźnię twórczą i rozwija wrażliwość, wyjaśnienia naukowe rozbudzają zainteresowanie światem i uczą przyczynowo-skutkowego patrzenia na rzeczywistość. Są to elementy uzupełniające się, a nie wykluczające.

              Skoro regularnie dostarczasz dzieciom porcji baśni i opowieści, to IMO nie masz się czym przejmować. Zwłaszcza, że widzisz po dzieciach, że takie proporcje obu czynników im odpowiadają (a przecież dzieci są szczere do bólu i gdyby potrzebowały czegoś innego, powiedziałyby ci o tym :)).

              Tobie jest łatwiej objaśniać dzieciom świat w sposób poważny i naukowy. Osobom o cechach Twojej siostry zapewne łatwiej jest przedstawiać wyjaśnienia poetyckie i magiczne. Pewnie tego typu skojarzenia łatwiej im przychodzą do głowy i wydają się być ciekawsze do przekazywania dziecku. To może także prowadzić do wytwarzania się specyficznej (fantazyjno-magicznej) relacji z dzieckiem.
              Taka osoba może, dla odmiany, dostarczać dziecku wyjaśnień naukowych innymi kanałami - poprzez lektury, filmy, pro-dzieciowe festiwale nauki itp.

              Myślę, że to ciekawe i wartościowe dla Twoich dzieci, że mają w rodzinie osoby o różnym podejściu, dostarczające im innych wrażeń, prezentujące różne sposoby patrzenia na świat.
              • luliluli Re: Offtop o wprowadzaniu w świat 02.07.09, 14:52
                > Wydaje mi się, że zarówno poezja i magia, jak i poważne wyjaśnianie świata są d
                > ziecku potrzebne. Magia pobudza wyobraźnię twórczą i rozwija wrażliwość

                i dlatego kocham i polecam baśnie. Jako dziecko je uwielbiałam, do dzis mam do
                nich sentyment i zdarzyło mi się też sprawić prezent w postaci baśni właśnie.
                Grimmowie i Andersen to dla mnie klasyka nie do przebicia. W wieczornej lekturze
                takich książek jest wystarczająca ilość magii, moim zdaniem;)
                • bebe.lapin Re: Offtop o wprowadzaniu w świat 02.07.09, 18:58
                  Mysle, ze basnie najlepiej jest czytac/opowiadac, zwlaszcza te wersje
                  nieprzerobione przez przemysl rozrywkowy (nt. basni polecam "piekne i
                  pozyteczne" bruna bettelheima;)).

                  Ja wlasnie kupilam zbior "bajarka opowiada", to bylo mgliste wspomnienie z
                  dziecinstwa i pierwszych krokow czytelniczych (5 lat), myslalam, ze nigdy nie
                  bede miala okazji znowu jej przeczytac, ale od czego jest allegro..:D dzis
                  zachwyca tak jak 20 lat temu..niesamowite przezycie, pamietam obrazki, tytuly,
                  historie..:D

                  Natomiast wydaje mi sie, kuro, ze dobrze robisz, wyjasniajac dzieciom naukowo,
                  dzieci nie nalezy traktowac jak idiotow, to, ze sa male, to nie znaczy, ze we
                  wszystko uwierza. Pamietam, ze sama dostawalam takie realne odpowiedzi i to
                  rozbudzalo moja ciekawosc swiata, a np. gdy czytalam serie o tomku wilmowskim
                  (gdy bylam troche strasza niz twoje dzieci), to czytalam wszystkie przypisy,
                  dosc encyklopedyczne, i dalo mi to duza widze historyczno-geograficzna jak na
                  ten wiek, przydawalo sie pozniej w szkole :)
                  Acha, no i moi rodzice mieli u mnie autorytet dlatego, ze do dosc poznego wieku
                  nastoletniego byli mi w stanie udzielic rzeczowych odpowiedzi na rozne kwestie i
                  mieli potrzebna wiedze, nie musieli sie wykrecac.
                  • kotwtrampkach Re: Offtop o wprowadzaniu w świat 03.07.09, 20:11
                    ja uwielbiam baśnie, często do nich wracam, często coś porównuję - niedawno
                    pokazywałam córce chmarę niebieskich ważek i mówiłam jej że wyglądają trochę jak
                    małe wróżki. (wyglądały:-) )

                    Ale marzyć i używać wyobraźni ona potrafi sama z siebie, ja jej jestem potrzebna
                    do wyjaśniania, nie mącenia w małej główce. Pamiętam do dziś mój zamęt w kwestii
                    "skąd się biorą dzieci" ;-) zdecydowanie prawda o prawach przyrody czy biologii
                    jest bardziej baśniowa i magiczna od samych bajek ;-) Jest równie ciekawa a
                    bardziej sie przydaje.

                    dlatego właśnie, zawsze jak słyszę ze ktoś opowiada mojemu dziecku niestworzone
                    historie, sprowadzam na ziemię. mówię jak jest, tłumaczę że babcia/ciocia
                    żartowały, albo co chciały osiągnąć. (kiedyś teściowa broniąc się przed
                    wkładaniem małej ręki do swego stanika wymyśliła że ma w biustonoszu żabę!! ech,
                    ile musiałam włożyć wysiłku w to , żeby wyjaśnić małej, ze kobiety mają w
                    stanikach zazwyczaj piersi..) i nie uznaję wyjaśnień w stylu "aniołki podlewają
                    ziemię" (a moze sikają? :-| ), jak czegoś nie wiem, to sprawdzamy albo
                    zastanawiamy się kogo można zapytać.

                    Uważam, kuro, ze Twoje wyjaśnianie dzieciom co z czego i dlaczego jest oznaką
                    szacunku ;-) szacunku choćby dla czasu, który mały człowiek musi poświęcić na
                    zdobycie wiedzy o świecie. Bajki są potrzebne małemu człowiekowi, ale lepiej
                    żeby zawsze zamkniete były w konkretne ramy "zaczynam bajkę - kończę bajkę" a
                    reszta to prawda :-)
        • turzyca OT 02.07.09, 11:42
          Ja widzialam, jak sie topi dziecko. Trzy kroki ode mnie, cztery kroki od mojego
          ojca, na plyciznie siegajacej dzieciom do pasa. Bo te trzy kroki dalej w nocy
          dno sie osunelo, dzien wczesniej sie tam bawilismy. Jej rodzice, siedzacy na
          plazy zaledwie dwa metry dalej, zauwazyli, co sie stalo, dopiero jak moj tata ja
          wynosil na brzeg. Byl na tyle blisko, ze skonczylo sie tylko na opiciu, ale do
          tej pory mi serce staje, jak sobie przypomne te jej bezwladna walke i jak
          bezradnie szla pod wode. I wtedy zrozumialam, dlaczego moi rodzice tak zelaznie
          przestrzegali tej zasady. A swoja droga, zeby zmniejszyc obciazenie pojedynczego
          rodzica jezdzilismy zazwyczaj w co najmniej dwie rodziny. Wtedy sa cztery osoby
          do pilnowania. :)

          tak sie czasem zastanawiam, czy my z mezem
          > jakos nie "zabijamy uroku dziecinstwa" naszym sposobem wprowadzania w swiat
          > naszych dzieci.

          Mi sie wydaje, ze sama sobie odpowiedzialas na pytanie. :) Jak naprawde powstaje
          deszcz jest chyba nawet bardziej fascynujace niz teoria z aniolkami. Dorosli
          chyba zapominaja, ze takie codzienne sprawy moga byc bardzo zajmujace, bo dla
          nas to jest oczywista oczywistosc. A dla dzieci nie. :)
          No i ja sie przyznam, ze jako osoba tak wlasnie wychowana, bardzo takie
          wychowanie doceniam. Bo np. takie dzwignie to nie byla czesc obrzydliwej fizyki
          z 7 klasy tylko cos, co tata mi wytlumaczyl, jak mialam piec lat, za pomoca
          widelca i dwoch pudelek zapalek. A potem z fascynacja sprawdzalam, ze to, co
          tata powiedzial, sie zgadza! Jak sie usadzi dwoch grubych kolegow na koncu
          hustawki, a na drugiej dwoch chudych, to nie da sie hustac, ale jak sie zrobi
          pary grubo-chude, to sie da. O! Naprawde niesamowite. I jaki autorytet daje na
          podworku. No i potem nie mialam problemow na fizyce w siodmej klasie. :)
          I popatrz - jak opowiesz, jak sie robi deszcz naprawde, to od razu masz
          wytlumaczenie, dlaczego widac pare i nad gotujaca sie woda i nad otwarta
          zamarazarka, dlaczego szklanka z lodowki jest oszroniona, dlaczego zima widac
          oddech. Aniolki tego nie zalatwiaja. ;)
          • kura17 Re: OT 02.07.09, 12:02
            a jeszcze cos...
            nienawidze, naprawde nienawidze, jak ktos oklamuje moje dziecko w powaznych
            sprawach. wyjasnienia bajkowe jeszcze zniose, jesli mnie zapyta, to odpowiadam
            uczciwie. ale jak ktos probuje oklamac dziecko, to sie wsciekam (rzadko to
            robie!). uwazam, ze sie nie ma prawa tego robic, bez wzgledu na wiek dziecka.
            ja nigdy swiadomie nie oklamalam swoich dzieci. czasem zdarza mi sie ZAPOMNIEC o
            obietnicy, ale jak tylko ja, lub dziecko, przypomnimy sobie, to przepraszam,
            prosze o wybaczenie i naprawiam to.
            kiedys, jeden jedyny raz probowalam "oszukac" dziecko (pierwszy raz). bardzo
            chcial cos miec (wychodzilismy z domu), na odczepnego powiedzialam, ze dostanie,
            jak wrocimy. a nie mialam zamiaru mu tego dac! i OD RAZU mi sie zrobilo tak
            bardzo wstyd, ze przysieglam sobie, ze tego wiecej nie zrobie. i oczywiscie
            obietnicy dotrzymalam i dziecko DOSTALO to cos, jak wrocilismy.

            to akurat przyklad na niedotrzymywanie obietnicy, ale czasem ludzie takie
            brednie dziecku wygaduja, niby (?) w dobrej wierze, ze az szok :( zwlaszcza
            starsi ludzie - klamstwa, straszenie dzieci, brrrr... :(

            przeciez nie tak trzeba dziecko w swiat wprowadzac!
            ja nie musze dac dziecku przeswiadczenia, ze jestem nieomylna, ale chce dac
            przeswiadczenie, ze moze na mnie (i na moich odpowiedziach) polegac.
            • luliluli Re: OT 02.07.09, 12:24
              no tak:) kiedyś w kolejce w markecie pani powiedziała dziecku, że jak będzie
              nadal takie niegrzeczne to pani (czyli ja) go zabierze:| nic tylko puknąć w łeb
              • olusimama Re: OT 02.07.09, 12:40
                kiedyś na takie dictum odpowiedziałam "proszę mną dziecka nie straszyć"

                Oraz analogicznie, starszy pan do mojej trzyletniej wówczas córki "bądź grzeczna
                bo cię zabiorę od mamusi", noż ludzie, jak się we mnie zagotowało! Młodej się
                zrobiły oczy jak spodki, mówię do pana "proszę mi dziecka nie straszyć, nikt jej
                ode mnie nigdy nie zabierze". Dzieciaka musiałam uspokajać trzy dni :-/
                • turzyca Re: OT 02.07.09, 13:06
                  A ja w sumie takie sytuacje lubie. Bo jak ktos straszy dziecko policjantem czy
                  czarna wolga, to nie bardzo moge skomentowac, a jak straszy mna, to czuje sie
                  upowazniona do interakcji. Szczegolnie jesli ktos mowi, co ja jego zdaniem
                  mysle. Owszem jestem wtedy zabijana wzrokiem za lamanie zmowy doroslych, ale to
                  mi akurat nie przeszkadza. Powinni sie cieszyc, ze nie mowie, co mysle o nich
                  samych.
                  • agafka88 Re: OT 02.07.09, 13:44
                    turzyca napisała:

                    > A ja w sumie takie sytuacje lubie. Bo jak ktos straszy dziecko
                    policjantem czy
                    > czarna wolga, to nie bardzo moge skomentowac

                    Moi rodzice na szczescie takich glupot nie praktykowali. Ale nie
                    moge sie nadziwic brakiem wyobrazni ludzi, ktorzy strasza male
                    dzieci policjantem (a co jezeli dziecko sie zgubi? bedzie sie balo
                    podejsc do policjanta), cyganem (wpajanie dziecku rasizmu), czy
                    jakims "dziadem" - czemu ma to sluzyc?
                    • turzyca Re: OT 02.07.09, 14:13
                      Moi tez nie. Ale niektorzy rodzice to robie, a dlaczego - tu dochodzimy do
                      kwestii zasadniczych, ktore spokojnie moglyby byc tematem na inny watek.

                      >Czemu to ma służyć?
                      Natychmiastowemu efektowi. Opowiesci o tym, ze ktos dziecko zabierze, sa
                      dzialaniem krotkofalowym: dziecko pod wplywem strachu zaczyna dzialac tak, jak
                      rodzic chce. No i jest spokoj, a to przeciez chodzi. A ze moga byc jakies skutki
                      dlugofalowe, ze dziecko moze zaczac sie bac policjantow czy stracic zaufanie do
                      wlasnych rodzicow (bo jak sie mozna czuc, jesli sie wie, ze rodzice pozwola
                      zabrac czy zgola sami oddadza?) - ach, to trzeba by pomyslec. A myslenie jak
                      wiadomo boli.
              • kotwtrampkach Re: OT 03.07.09, 20:16
                luliluli napisała:

                > no tak:) kiedyś w kolejce w markecie pani powiedziała dziecku, że jak będzie
                > nadal takie niegrzeczne to pani (czyli ja) go zabierze:| nic tylko puknąć w łeb

                też mnie to spotkało. Te przerażone oczy dziecka i głupia mina matki, kiedy
                wyjaśniłam maluchowi, ze z pewnością tak nie zrobię, bo jego mamusi byłoby
                nieziemsko przykro.
                mam nadzieję, ze się czegoś nauczyła :)
            • jul-kaa okłamywanie dzieci 02.07.09, 13:20
              Mam takich znajomych, którzy swojego synka okłamuja wiecznie i we wszystkim.
              "Nie można podlać teraz kwiatków, bo sie kran zepsuł" (!?), "nie można wyjść na
              dwór, bo będzie burza" (jaka burza do cholery, a nawet jesli, to co z tego?!),
              "nie można tego dotykac, bo ciocia julka będzie krzyczeć" (a guzik! dotykaj jak
              chcesz), "nie można się tym bawić, bo to jest z takie coś, co Cię może zranić"
              (że co!?)
              Inwencja tych ludzi w wymyślaniu absolutnie debilnych tłumaczeń (nigdy nie
              prawdziwych) sięga zenitu. Nie umiem ich nawet przytoczyć, bo mi wyobraźni nie
              starcza. Wkurza mnie to strasznie, choć bardzo i ich, i ich synka lubię...
              • agafka88 Re: okłamywanie dzieci 02.07.09, 13:38
                > Inwencja tych ludzi w wymyślaniu absolutnie debilnych tłumaczeń
                (nigdy nie
                > prawdziwych) sięga zenitu. Nie umiem ich nawet przytoczyć, bo mi
                wyobraźni nie
                > starcza. Wkurza mnie to strasznie, choć bardzo i ich, i ich synka
                lubię...

                O takich glupich tlumaczeniach opowiadala mi ostatnio kolezanka.
                Siedziala sobie mama z dzieckiem na miejskim skwerze kolo fontanny.
                Dziecko podnosilo z ziemi male kamyki i rzucalo nimi w kierunku
                fontanny. Na murku od fontanny siedzieli ludzie i oczywiscie co
                ktorys kamyczek w nich uderzal. A rozsadna mamusia powiedziala
                dziecku: "Nie rzucaj kamykami, bo POPSUJESZ"
                • agafka88 Re: okłamywanie dzieci 02.07.09, 13:41

                  ehhh, za wczesnie enter.

                  Mamusia do dziecka powiedziala:
                  "Nie rzucaj kamykami, bo POPSUJESZ fontanne". 0_o Kamyki byly takiej
                  wielkosci, ze fontanne mogly co najwyzej posmyrac, z czego chyba
                  dziecko zdawalo sobie sprawe.

                  Nie rozumiem, czemu ta kobieta nie powiedziala czegos w stylu: "nie
                  rzucaj kamykami, bo kogos uderzysz i go bedzie bolalo"
                  Jakby mi ktos wyjechal z psuciem fontanny, to chyba bym sobie dalej
                  rzucala ;)
                  • blueann Re: okłamywanie dzieci 02.07.09, 14:47
                    Ooo, super, to ja tu mogę zacytować moją ulubioną głupotę skierowaną do dziecka,
                    jaką usłyszałam: "Córeczko, nie biegaj, BO SIĘ ZMĘCZYSZ". Nooo, słusznie,
                    przecież nie można dopuścić, żeby dziecko się zmęczyło. Odrobina aktywności
                    fizycznej może je zabić. Jeśli matka go nie dopilnuje, to jeszcze się zabiega na
                    śmierć, bo nie będzie wiedziało, kiedy przestać, prawda?

                    Ile razy sobie przypominam tę scenę, pokładam się ze śmiechu. Nawiasem mówiąc,
                    nie mam pojęcia, o co matce chodziło i dlaczego córce nie wolno było biegać.
                    Wyjaśnię, że spacerowaliśmy po łące, wokół żywej duszy, czyste powietrze i
                    sielski górski krajobraz w tle. Ja osobiście zachęcałabym dziecko, żeby jak
                    najwięcej korzystało z tak pięknych okoliczności przyrody, ale widać niektórzy
                    wolą, żeby dziecko w ogóle się nie ruszało.
                    • kotwtrampkach Re: okłamywanie dzieci 03.07.09, 20:21
                      blueann napisała:

                      > "Córeczko, nie biegaj, BO SIĘ ZMĘCZYSZ"

                      hihi, ja słyszałam "nie biegaj, bo się spocisz" babcia do wnuczka na placu zabaw
                      (nie, nie był w wizytowym ubranku, nie był przeziębiony, nie było wietrznie..)
        • luliluli Re: Rodzicow pogardzajacych dziecmi 02.07.09, 11:49
          > a propos wprowadzania w swiat ;) tak sie czasem zastanawiam, czy my z mezem
          > jakos nie "zabijamy uroku dziecinstwa" naszym sposobem wprowadzania w swiat
          > naszych dzieci. poniewaz oboje jestesmy naukowcami, nie przechodza nam przez
          > gardlo "dzieciece" wyjasnienia

          Uważam, że to całkiem mądre, zresztą każdy wyjaśnia dziecku świat na swój własny
          sposób, dlatego potem nie jesteśmy wszyscy tacy sami:)
          Dzieci nie są głupie tylko małe, mają chłonne umysły i myślę, że wielu rodziców
          tego nie docenia i nie widzi (ta sama grupa, która wkurza wczasowiczów zapewne:P)

          Takie podejście jest mi bliższe niż ciucianie i picianie jak do półgłupiego
          chomika:| w mojej pracy pewna pani na widok znajomego dziecka (około 2letniego)
          zawsze zadaje pytania w rodzaju "a cio tio? ronćka malutka? ojeeeeej, pokaź pani
          rońćke" - aaaaaa!!! gdyby film "I kto to mówi" był oparty na faktach, ta pani
          byłaby na pewno pierwowzorem zdurniałych ciotek, na widok których chce się
          uciekać...
        • anna-pia odpowiedzi dla dzieci 02.07.09, 12:34
          kura17 napisała:

          > a propos wprowadzania w swiat ;) tak sie czasem zastanawiam, czy my z mezem
          > jakos nie "zabijamy uroku dziecinstwa" naszym sposobem wprowadzania w swiat
          > naszych dzieci. poniewaz oboje jestesmy naukowcami, nie przechodza nam przez
          > gardlo "dzieciece" wyjasnienia, fantazyjne, bajkowe, itp. na pytania odpowiadam
          > y
          > zawsze prawde, nie wymyslamy historyjek, oczywiscie poziom dostosowujemy do
          > poziomu dziecka. moja siostra, na przyklad, jak pada, to mowi, ze anioly
          > podlewaja kwiatki... no ja tak nie potrafie :) opowiadam, mniej wiecej, jak sie
          > tworza chmury i pada deszcz...
          > ... i tak sobie mysle, czy dobrze robie? czy oni nie beda zalowali, ze tych
          > bajkowych wyjasnien nie bylo wiecej?
          > jak patrze na ich reakcje, to widze szeroko otwarte ze zdziwienia oczy i przy
          > bajkach o aniolach i przy opisie tworzenia sie deszczu... starszy zadaje
          > pytania, ktore wyraznie pokazuja, ze zastanawia sie nad tymi odpowiedziami i
          > chce je zrozumiec. jakos MOJ instynkt mi mowi, ze lepiej opowiadac prawde o
          > swiecie, a bajkowosc zostawic do poczytania przed snem... ale moze nie mam
          > racji? jak myslicie?
          >

          nie jestem naukowcem, ale mam wiedzę, którą przekazuję dzieciom - uważam, że
          odpowiedzi "bajkowe" świadczą o ignorancji odpowiadającego i jego braku szacunku
          dla dziecka, to się zresztą potem mści reakcjami "a co ty matka/ojciec wiesz..."
        • roza_am Re: Rodzicow pogardzajacych dziecmi 02.07.09, 14:21
          Kuro, mam nadzieję, że nie traktujesz tego "grzechu" poważnie ;)
          Matka też człowiek i ma prawo być zmęczona i potrzebować chwili odpoczynku. Skoro przez 2-3 godziny non-stop zaspokajasz potrzeby dzieci, masz prawo przez 15 min. zająć się własnymi. Nie dajmy się zwariować :)

          Ponadto uważam, że pozwalanie sobie na takie przerwy, odmawianie od czasu do czasu czegoś dziecku jest dla tego dziecka rozwojowe. Malutki człowieczek jest (z definicji) całkowicie skoncentrowany na sobie i w miarę dorastania powinien stopniowo, dla własnego dobra, nauczyć się, że tak naprawdę nie jest pępkiem świata a inni ludzie (w tym mama) nie żyją tylko po to, by zaspokajać wszelkie jego potrzeby. Oczywiście nie powinna to być wymówka do niezwracania na dziecko uwagi, a raczej hamulec do niepopadnięcia w drugą skrajność.


          > to ja sie do jednego grzechu przyznaje. i tylko dodam, ze nie wynika absolutnie
          > z pogardy dla moich dzieci, ino ze zwyklego przemeczenia materialu (czasem, bo
          > zdarza mi sie on tylko czasem).
          >
          > otoz czasem nie mam juz sily odpowiadac na "normalne pytania" i po 2-3 godzinac
          > h
          > gadania non stop prosze, zeby mi dano na chwile swiety spokoj... ze potrzebuje
          > 10 minut, w czasie ktorych nikt do mnie nie mowi i o nic nie pyta, bo sie musze
          > zregenerowac... nie jest to typowe "nie zawracaj glowy", ale efekt jest podobny
          > - odmawiam odpowiedzi na pytania (przez chwile) ;)
        • justyna-8 Re: Rodzicow pogardzajacych dziecmi 11.07.09, 11:28
          Bo naukowcy to tak mają. Ja ostatnio tłumaczyłam prawie 5-cio
          latkowi ruch obrotowy Ziemi i siłę odśrodkową.
          A na pytanie o deszcz, też odpowiadam zgodnie z prawdą. Opowiadam
          jak powstają chmury i co się dzieje.
          Przez gardło mi nie przejdzie zbywające, dziecinne wyjaśnienie.
          Takie dziecko chłonie wszystko jak gąbka i późnie będzie głupoty
          gadało.
    • juannita Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 17:48
      Bardzo egoistycznie - nie znosze, kiedy rodzice pozwalaja bachorkom
      wrzeszczec od switu.
      Kiedy mam wakacje, to lubie pospac troche dluzej i strasznie mnie
      irytuja ludzie, ktorzy wysylaja dzieci wrzeszczec innym, np kolo
      mojego namiotu :(
      Halas w ciagu dnia mi nie przeszkadza, ale rano kulturalni ludzie
      powinni dopilnowac, zeby dzieci daly innym pozyc.
    • aadrianka Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 19:39
      Wakacje staram się organizować sobie tak, by nie mieć do czynienia z
      rodzinami z dziećmi. Dzieci nie lubię i już. Ale jeszcze bardziej
      nie lubię durnych dorosłych, dołączanych w zestawie do niektórych
      dzieci - komplet składa się na ogół z mamuśki, tatuśka i co najmniej
      jednej ciotki/wujka. Towarzystwo jest rozwrzeszczane, nadają na
      wysokich częstotliwościach, równie rozkrzyczanemu dziecku zwracają
      uwagę za pomocą wulgaryzmów, którymi zresztą posługują się w dużych
      ilościach.
      Inna sprawa, że z plaży nie korzystam, samolotami nie latam, na
      wycieczki zorganizowane nie jeżdżę, więc właściwie nie mam problemu:)
    • mmm-mm Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 19:47
      Mi male dzieci nie przeszkadzaja. Dopoki nie stana w miejscu i zaczna sie drzec
      przez dluzszy czas jakby kto je ze skory obdzieral, z niewiadomego powodu. I
      drze sie i drze, a ja zatykam uszy. Nic mi nie przeszkadza, nawet jak sa glosne
      kiedy sie bawia. Ale jak taki kilkuletni maluch sie rozdziera na calego i nie
      zamierza przestac, to ma szczescie, ze nie jest moim dzieckiem.
    • tfu.tfu Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 20:03
      hałasu. to niewiarygodne ile decybeli jest w stanie wyprodukować 3-latek! dziś w
      pracy miałam panią z 2 dzieci i jedno się rozdarło radośnie tak, że włosy mi
      dęba na głowie stanęły :/
      nie pomaga prośba, groźba, nic. dziecie lubi się drzeć, się drze :( serio,
      miałam ochotę huknąć na małą, ale akurat byłam zajęta, więc może to i dobrze...
      właściwie nie cierpię małych dzieci, lubię takie 5+, z którymi można pogadać.
      • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 12:04
        Tfu.Tfu, ale to dziecko sie wydzieralo, czy zwyczajnie glosno gadalo?
        bo na glosnych gadaczy to raczej nie ma lekarstwa :(
        dzieci w tym wieku czesto gadaja non stop, a jak maja donosne glosy, to po
        prostu jest halas niesamowity :( i nie bardzo cos z tym zrobisz. ja powtarzam
        czesto, zeby byli ciszej, co konczy sie SZEPTANIEM przez pare minut, a potem
        wraca do "normalnej" (dla niego)
        glosnosci...
        • tfu.tfu Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 05.07.09, 00:35
          nie gadało, to był taki wrzask radosny, ale upiooooooooooooorny :/
          a mała fajna bardzo, tylko gdyby się dało pilotem dźwięk wyłączyć ;)
          wiesz, ja nie mam pretensji, ja po prostu miałam po 4 czy 5 "syrenie" tę małą
          udusić/zakneblować/cokolwiek, bo mózg mi popękał z bólu.
    • edytaf5 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 01.07.09, 22:05
      Ja akurat pracowalam w szkole angielskiego dla dzieci. Bylam sekretarka.
      Wkurzalo mnie niesamowicie, ze rodzice czekajac z dzieckiem na drugie dzecko,
      uwazali, ze nic sie nie stanie jak dziecko sobie pochodzi po szkole i przyjdzie
      do mnie. Tak jakbym nie miala swoich obowiazkow w pracy, tylko zajmowala sie
      cudzymi dziecmi, bo mama musi sobie pogadac z innymi mamami!
      Problemu nie ma, gdy dziecko jest wygadane i towarzyskie. Wtedy sobie pracuje,
      czasami nawet dzieciaki chca pomoc ;) Ale denerwuje mnie jak przyjdzie taka
      jedna (ok 10 lat), siadzie sobie naprzeciwko mnie i patrzy. A ja sobie mysle, ze
      jak to jej mama slyszy z poczekalni, to pomysli sobie zle o mnie. No to probuje
      zagadac, ale z niej jest taki mruk, ze nic nie gada! Juz zrobilam tym
      "dziwniejszym" dzieciom kacik do kolorowania rysunkow, ale ilez mozna powtarzac,
      ze maja gdzie czekac? Juz mi glupio i znowu przylaza do mnie...
      Ale najgorsze jest jak przychodzi jedna matka z 4-latkiem. Ona oczywiscie zajeta
      rozmowa, a syneczek rozlewa po calej szkole wode, nalewa sobie herbatki do 5
      kubeczkow, po czym wszystkie zostawia/rozlewa, kiedys zrobil straszny balagan w
      pokoju z pomocami naukowymi. Jak nie ma z kim dziecka zostawic, to niech mu
      zabiera zabawki, jakos zorganizuje czas. To jest chyba najgorsze w dzieciach, ze
      maja takie matki!!!

      Ale ogolnie dzieci bardzo lubie i chyba do wszystkich sie usmiecham i wszystkie
      moglabym przygarnac ;)
      • anna-pia Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 00:17
        edytaf5 napisała:

        > Ale denerwuje mnie jak przyjdzie taka
        > jedna (ok 10 lat), siadzie sobie naprzeciwko mnie i patrzy. A ja sobie mysle, z
        > e
        > jak to jej mama slyszy z poczekalni, to pomysli sobie zle o mnie.

        Ale to problem tej matki, nie twój :) Zresztą, co ma usłyszeć - ciszę? A
        dziewczynka pewnie chce sobie posiedzieć w spokoju i popatrzeć na twoją pracę,
        nie zagaduj, jak sama się nie odzywa, może jest nieśmiała.
        • edytaf5 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 04.07.09, 07:43
          Ale wlasnie mnie denerwuje to, ze ona tak patrzy. Wolalabym sobie porozmawiac z
          jakims dzieckiem, niz zeby ktos mnie tak ciagle obserwowal...
      • limonka_01 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 08:14
        edytaf5 napisała:


        > Ale najgorsze jest jak przychodzi jedna matka z 4-latkiem. Ona oczywiscie zajet
        > a
        > rozmowa, a syneczek rozlewa po calej szkole wode, nalewa sobie herbatki do 5
        > kubeczkow, po czym wszystkie zostawia/rozlewa, kiedys zrobil straszny balagan w
        > pokoju z pomocami naukowymi.

        Jak najbardziej masz prawo wymagać, aby posprzątało bałagan, a przynajmniej próbowało posprzątać, ewentualnie pomogło Ci przy sprzątaniu. Jeżeli poprosisz o to bez emocji, ale spokojnie i taktownie, przypominając, że takie tu panują zasady i każdy ich przestrzega, to nikt nie będzie miał pretensji do Ciebie. Dzieciaki uwielbiają bałaganić, a wdrożenie ich do pozostanianie po sobie porządku jest jednym z elementów wyhowania. Np. w przedszkolu obowiązuje zasada, że po skończonej zabawie zawsze odkłada się zabawki tam, skąd zostały zabrane. Inaczej nie można przystąpić do kolejnej zabawy, czy posiłku.
        • edytaf5 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 04.07.09, 07:42
          To jak narozwalal zabawki, zobaczylam juz po jego wyjsciu... Nastepnym razem jak
          poszedl do tego pokoju, to poszlam za nim i powiedzialam, ze nic tam nie mozna
          ruszac i sobie poszedl ;)
    • anna-pia cudzych dzieci ;p 02.07.09, 00:15
      Serio - dzieci jako zjawiska społecznego nie lubię, pomijam dzieci znajomych, z
      reguły są podobne do rodziców z charakteru i temperamentu i jest OK, nawet z
      takim roczniakiem da się nawiązać kontakt.
      Na wakacjach wybieramy miejsca "dla rodzin" - BTW, jak byliśmy parę lat temu w
      Wilnie, pasowały nam z punktu widzenia lokalizacji dwa hotele, jeden oznaczony
      "family friendly", drugi "gay friendly" :D - nie chcę, żeby moje dzieci
      denerwowały innych ludzi, a jak już denerwują, to w miejscu, gdzie dzieci są
      przewidziane. Trudno, nie będę siedziała z nimi cały rok w domu.
      Co do wrzasku - cóż, jedne się nudzą, inne mają problem i jeśli dziecko nie
      mówi, to czasem rozwiązanie problemu trwa (mój 2-latek dziś darł się 10 minut,
      zanim doszłam do tego, że chciał być okryty kocykiem podczas zasypiania...), a
      czasem dziecko chce coś, czego mu nie dam. A czasem dziecko jest rozwydrzone -
      to już wina rodziców, a czasem ma problem (nadpobudliwość, ADHD, autyzm,
      Asperger, co tam jeszcze). Moja córa ma zdiagnozowaną nadpobudliwość
      psychowo-ruchową, u dorosłego to się pewnie objawia ciągłym machaniem nogą czy
      kręceniem ołówkiem, ona nie może usiedzieć w miejscu.

      Rok temu nad morzem staraliśmy się usadawiać z daleko od ludności, ale
      zastanawiało mnie, czemu ludzie bez dzieci nie szli gdzieś dalej, tylko
      rozkładali się niedaleko nas czy innych dzieciatych, a potem narzekali. No
      luuudzie, jak nie miałam swoich dzieci, to unikałam sąsiedztwa dzieci w ogóle -
      jakoś ci z dziećmi wstają wcześniej ;) i dawało się unikać ich po prostu omijając.
      Samolotem z dziećmi nie leciałam, to że płaczą, to nie ich wina, nie umieją dać
      sobie rady z ciśnieniem.
      • turzyca Re: cudzych dzieci ;p 02.07.09, 00:39
        ale
        > zastanawiało mnie, czemu ludzie bez dzieci nie szli gdzieś dalej, tylko
        > rozkładali się niedaleko nas czy innych dzieciatych, a potem narzekali.

        U mnie w miescie to jest fajnie rozwiazane. Przypadkowo chyba, bo przypadkowo,
        ale jednak. Plaza wschodnia ma kilometry wody po kolana i tam bywaja rodziny z
        dziecmi. Plaza zachodnia ma szybko opadajace dno i tam skupiaja sie ludzie
        bezdzietni. Oczywiscie sa podpodzialy bo np. jedna z plaz zachodnich sluzy
        glownie do lansu, a na jednej z plaz wschodnich dominuja surferzy, ale czlowiek
        ma pelna swiadomosc, ze jak chce sie wybrac studencka paczka to jedzie na
        zachod, a jak (za cene pewnego braku spokoju) nie ma ochoty na zastanawianie
        sie, jak kto oceni jego celulit, to jedzie sie na wschod. I jus. ;D

        > Samolotem z dziećmi nie leciałam, to że płaczą, to nie ich wina, nie umieją dać
        > sobie rady z ciśnieniem.

        Bywa i tak. Ale zdarzylo mi sie podrozowac z urocza trzylatka, ktora podczas
        startu i ladowania mimo smoczka troche plakala z bolu, a poza tym byla
        rozbrajajaco grzeczna i ladnie sie bawila, jak i z koszmarna czterolatka, ktora
        urzadzila potworna awanture, ze nie moze ogladac bajki juz i teraz. I zadne
        ksiazeczki, kolorowanki, zabawki nie wchodzily w gre, ona musi miec swoja bajke,
        teraz, juz, w trakcie startu samolotu... Druga awantura byla 1,5 h pozniej w
        trakcie ladowania.
        • anna-pia Re: cudzych dzieci ;p 02.07.09, 00:55
          turzyca napisała:

          > Ale zdarzylo mi sie podrozowac z urocza trzylatka, ktora podczas
          > startu i ladowania mimo smoczka troche plakala z bolu, a poza tym byla
          > rozbrajajaco grzeczna i ladnie sie bawila, jak i z koszmarna czterolatka, ktora
          > urzadzila potworna awanture, ze nie moze ogladac bajki juz i teraz. I zadne
          > ksiazeczki, kolorowanki, zabawki nie wchodzily w gre, ona musi miec swoja bajke
          > ,
          > teraz, juz, w trakcie startu samolotu...

          Czyżbym nie ujęła kategorii "koszmarne rozpuszczone bachory"? ;) Niestety, to
          nie ich wina, to wina rodziców.
          Są grzeczne dzieci, tak jak są spokojni dorośli, którzy siedzą na krześle
          godzinami, i są tacy, którzy muszą wstać co pół godziny i zrobić cokolwiek. Ja
          należę do tych drugich :)
          • turzyca Re: cudzych dzieci ;p 02.07.09, 11:20
            > Czyżbym nie ujęła kategorii "koszmarne rozpuszczone bachory"? ;) Niestety, to
            > nie ich wina, to wina rodziców.
            > Są grzeczne dzieci, tak jak są spokojni dorośli, którzy siedzą na krześle
            > godzinami, i są tacy, którzy muszą wstać co pół godziny i zrobić cokolwiek. Ja
            > należę do tych drugich :)

            Eeee, ja bym na to jednak inaczej patrzyla. Albo przynajmniej jakos bardziej
            podkreslila wine rodzicow...
            Pamietam, ze ludzie sa rozni. I zdarzylo mi sie podrozowac z chlopcem, ktory byl
            z gatunku placzliwo-ruchliwych. O ile ruchliwy w tym wieku to norma, to
            placzliwy byl koszmarnie - na propozycje kanapki z serkiem, mowil nie, potem
            wybuchal placzem, a dwie minuty pozniej mowil, ze tak, bardzo chce. Ale przez
            cala podroz w ciasnym przedziale osobowego jego rodzice starali sie go zajac
            tak, zeby nie plakal z nudow, niewygody i unieruchomienia. I mieli i ksiazeczki
            i jakas gre wymagajaca zaangazowania z ich strony i ogladali instalacje kolejowe
            (i umieli mnostwo o tym powiedziec) i chodzili na jakies spacerki. I tu mimo ze
            dziecko samo w sobie bylo straszne, trudno bylo miec zarzuty do rodzicow. Oni
            naprawde robili wszystko, co tylko mogli, zeby dziecko jak najlepiej znioslo
            podroz i bylo jak najmniej uciazliwe. Z mniej histerycznym egzemplarzem w ogole
            by pewnie dziecka nie dalo sie zauwazyc. A trafilam tez w podrozy na dwoje
            dzieci, ktore byly przez mamusie z babcia uwazane za koszmarne, rozwydrzone
            bachory, bo nie siedzialy na tylkach nieruchomo. Jak dalam dzieciom kartke
            papieru i dwa dlugopisy, to przez godzine zgodnie graly w kolko i krzyzyk, za
            kazdym razem znajdujac takie rozwiazanie, zeby zadne z nich nie przegralo. Czyli
            wystarczylo troszeczke je zajac i byly cichutkie, bezwonne i super grzeczne. A
            zaledwie kwadrans wczesniej faktycznie krzyczaly na pelen regulator.
            A w przypadku dziewczynki samolotowej cisnelo sie na usta pytanie - kto do
            jasnej anielci uzaleznil swoje dziecko od ekranu i dlaczego.

            Zaczynam dochodzic do wniosku, ze dzieci faktycznie sa jak szuflady.
            • anna-pia Re: cudzych dzieci ;p 02.07.09, 12:43
              turzyca napisała:

              > Zaczynam dochodzic do wniosku, ze dzieci faktycznie sa jak szuflady.

              Też zaczynam dochodzić do tego wniosku :)
              • kotwtrampkach Re: cudzych dzieci ;p 03.07.09, 20:33
                anna-pia napisała:

                > turzyca napisała:
                >
                > > Zaczynam dochodzic do wniosku, ze dzieci faktycznie sa jak szuflady.
                >
                > Też zaczynam dochodzić do tego wniosku :)>

                ja juz dosyć długo żyję z tą świadomością i strasznie mnie wkurza, ze
                rozmnażanie u gatunku ludzkiego jest takie proste..
    • klaranyc Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 00:22
      Kura, moje marzenie - aby wszyscy rodzice byli tacy, jak Ty.

      Czego nie lubię:

      - wrzasku, pisku, kwiku, innych efektów dźwiękowych w miejscu nie
      będącym placem zabaw, a służącym celom rozrywkowym wyjca. Na
      szczęście wyprowadziłam się z poprzedniego mieszkania - sąsiedzi
      mieli dziecko, które kwiczało codziennie non stop przez 3-4 godziny
      na całe gardło i nie zdarło sobie strun głosowych.

      - dotykania - bleee, szczególnie w samolocie. Ludzie mają małą
      wyobraźnię. Jeśli w samolocie są 3 siedzenia w rzędzie, rodzic,
      dziecko i pasażer, rodzic powinien usiąść w środku i nie narażać
      pasażera na kontakt z dzieckiem, nie dla każdego jest to przyjemne.
      To samo w innych środkach komunikacji.

      - bieganie, skakanie, taniec, często przy akompaniamencie wycia i
      kwiku, w innych miejscach niż plac zabaw. Szczególnie skakanie w
      butach po kanapach w banku, poczekalni u lekarza itp. miejscach
      gdzie ludzie pracują i należy zachować ciszę.

      - wycie, bieganie, zaczepianie ludzi w bibliotece - kurcze, skoro
      nie umie czytać, nie przyprowadzaj/przynoś go do biblioteki, to nie
      plac zabaw. Nie masz z kim zostawić, skróć wizytę w bibliotece do
      minimum i trzymaj latorośl.

      - w restauracji - przewijanie na stołach, plucie i rzucanie
      jedzeniem w ludzi, jak wyżej efekty dźwiękowe i ruchowe, zaczepianie
      klientów itp., chyba że jest to restauracja dla dzieci. Nie chodzę
      już do restauracji. Zwyczajnie brzydzę się.

      - karmienie - jeśli piersią, można to zrobić dyskretnie, a nie
      ostentacyjnie; karmienie większego dziecka - jeśli nie umie jeszcze
      jeść kulturalnie, nie powinno się go karmić w miejscu, gdzie
      przebywają ludzie. Przeżuwanie z otwartą buzią, której połowa
      jedzenia wypada oraz towarzyszące temu dźwięki wcale nie są
      przyjemne dla otoczenia.

      - dziecko w barze w godzinach nocnych, jw wycie, bieganie itp.
      (supermarkecie lub w jakimkolwiek innym miejscu po północy) - są
      takie miejsca, gdzie dorośli chodzą odpocząć, porozmawiać z
      przyjaciółmi, dziecko tam nie pasuje. Swoją drogą, jestem wdzięczna
      moim rodzicom, że wykazali te minimum zdrowego rozsądku i pozwolili
      mi spać, zamiast ciągnąć mnie do baru.

      - urzędy - wkurza mnie, jak widzę dwoje dorosłych ciągnących dziecko
      lub dzieci do urzędu, a podwójnie mnie wkurza, gdy wokół urzędu jest
      park, ławeczki i ładna pogoda. Po co? Czasami mam wrażenie, że
      niektórych myślenie boli. I nie mówcie mi, że musieli tam iść oboje,
      bo większość spraw urzędowych może załatwić jedna osoba, zwłaszcza
      tutaj, w USA, gdzie biurokracja jest ograniczona do minimum, a
      urzędy dostępne zdalnie (przez pocztę i internet).

      - fryzjer, paznokcie itp. - jak wyżej, wrzask, wycie, bieganie,
      dotykanie i zaczepianie innych klientów wkurza. To nie jest miejsce,
      do którego iść trzeba, jak do lekarza, apteki czy spożywczego. Bez
      fryzjera jeszcze nikt nie umarł, można iść w innym terminie, gdy
      łatwiej zorganizować opiekę.

      Odbiegłam trochę od tematu, bo miało być o wakacjach...
      • pierwszalitera Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 00:57
        O matko i siostro klaranyc, jaka lista! ;-) Sama jestem z przekonania bezdzietna i nie rozczulają mnie posmarkane brzdące, ale nie jestem pewna, czy zostawiłaś swoją wyliczanką ludziom z dziećmi chociaż minimalną szansę na korzystnie z normalnego życia społecznego. ;-) I co to jest dla ciebie ostentacyjne karmienie piersią? Coś w rodzaju ekshibicjonizmu? Bo ja myślałam, że tą pierś w publicznym miejscu wyciąga się dla dziecka i raczej z konieczności, a nie po to, by pochwalić się światu.
        • anna-pia Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 01:00
          O karmieniu piersią publicznie - dla większości matek to jest strasznie
          krępujące. Ale IMO lepiej nakarmić niemowlaka i olać niechętne spojrzenia "bo
          karmi publicznie", niż narażać malucha na płacz z głodu, a siebie na niechętne
          spojrzenia "bo ryczy".

          Co do urzędów - w Polsce paszport dla dziecka wyrabiają oboje rodzice naraz, za
          pominięciem jakichś tam okoliczności, które muszą być należycie udokumentowane.
          Gdybym chciała iść sama wyrobić paszport, musiałabym mieć notarialnie
          poświadczone oświadczenie ojca dziecka.
          • klaranyc Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 01:23
            anna-pia napisała:

            > O karmieniu piersią publicznie - dla większości matek to jest
            strasznie
            > krępujące. Ale IMO lepiej nakarmić niemowlaka i olać niechętne
            spojrzenia "bo
            > karmi publicznie", niż narażać malucha na płacz z głodu, a siebie
            na niechętne
            > spojrzenia "bo ryczy".

            Ale można to zrobić dyskretnie, wystarczy trochę pomyśleć.
            >
            > Co do urzędów - w Polsce paszport dla dziecka wyrabiają oboje
            rodzice naraz, za
            > pominięciem jakichś tam okoliczności, które muszą być należycie
            udokumentowane.
            > Gdybym chciała iść sama wyrobić paszport, musiałabym mieć
            notarialnie
            > poświadczone oświadczenie ojca dziecka.

            Oprócz paszportu dla dziecka istnieje jeszcze całe mnóstwo spraw
            urzędowych, gdzie oboje w ogóle nie są potrzebni. Poza tym, jeśli
            już ktoś naprawdę nie ma wyjścia i musi zabrać dziecko do urzędu, to
            może wymagać od niego jakiegoś minimum, nie musi od razu pozwalać na
            kwik i skakanie po meblach.
            • anna-pia Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 01:43
              klaranyc napisała:

              > Ale można to zrobić dyskretnie, wystarczy trochę pomyśleć.

              To znaczy? Burką się zakryć, bo...?

              > Oprócz paszportu dla dziecka istnieje jeszcze całe mnóstwo spraw
              > urzędowych, gdzie oboje w ogóle nie są potrzebni. Poza tym, jeśli
              > już ktoś naprawdę nie ma wyjścia i musi zabrać dziecko do urzędu, to
              > może wymagać od niego jakiegoś minimum, nie musi od razu pozwalać na
              > kwik i skakanie po meblach.

              Jesteś urzędniczką?
              Czy mogę wysnuć wniosek, że z USA nie ma dzieci, tylko rozwydrzone bachory?
              BTW, próbowałaś przemówić do rozsądku półtoraroczniakowi? Dwulatkowi?
              • klaranyc Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 04:42
                anna-pia napisała:

                > klaranyc napisała:
                >
                > > Ale można to zrobić dyskretnie, wystarczy trochę pomyśleć.
                >
                > To znaczy? Burką się zakryć, bo...?

                A czy pomiędzy strojem Ewy a burką nie ma żadnych odcieni szarości?
                Przecież wystarczy obszerna bluzka. W zależności od sytuacji, Można
                na przykład odejść trochę dalej, w bardziej ustronne miejsce.
                Widziałam kiedyś parę z dzieckiem na lotnisku, poszli nakarmić
                dziecko na siedzenia obok wyjścia, z którego akurat nie startował
                żaden samolot, zamiast siedzieć przy "swoim" wyjściu, pełnym
                pasażerów. Pani miała luźną bluzkę, zasłoniła się. To samo dziecko
                płakało przez cały lot, ale oboje na zmianę je uspokajali. I moim
                zdaniem, byli to kulturalni, szanujący innych, ludzie. Próbowali,
                nie dało się - trudno, nie mam pretensji, jeżeli ktoś dokłada
                wszelkich starań, irytuje natomiast totalne olewanie innych.
                Zakładam, że tak samo o innych myśli Kura i dlatego zapytała o
                irytujące zachowania.

                > > Oprócz paszportu dla dziecka istnieje jeszcze całe mnóstwo spraw
                > > urzędowych, gdzie oboje w ogóle nie są potrzebni. Poza tym,
                jeśli
                > > już ktoś naprawdę nie ma wyjścia i musi zabrać dziecko do
                urzędu, to
                > > może wymagać od niego jakiegoś minimum, nie musi od razu
                pozwalać na
                > > kwik i skakanie po meblach.
                >
                > Jesteś urzędniczką?

                Na szczęście nie, rzuciłabym tę pracę po 5 minutach, tak samo jak
                każdą pracę związaną z obsługą klienta.

                > Czy mogę wysnuć wniosek, że z USA nie ma dzieci, tylko rozwydrzone
                bachory?

                Z moich obserwacji wynika, że większość jest rozwydrzona, niektóre
                są dobrze wychowane, zwykle żydowskie i chińskie. Podobno zależy też
                od lokalizacji, ale nie byłam we wszystkich Stanach, opisuję to co
                widziałam. Nie wiem, jaki Ty wysnułabyś wniosek, gdybyś tu
                mieszkała. Mojego męża na przykład opisane wyżej zachowania nie
                irytują, bo sam trzydzieści parę lat temu pluł na ludzi w
                restauracjach i twierdzi, że logicznie rzecz biorąc, nie powinien
                mieć w związku z tym pretensji do innych.

                > BTW, próbowałaś przemówić do rozsądku półtoraroczniakowi?
                Dwulatkowi?

                Widziałam będąc w ubiegłym roku w Warszawie, że ludzie uciszają
                dziecko ZANIM właściwie zacznie wrzeszczeć, zapewne znają je dobrze
                i wiedzą, że ma zamiar. Zresztą w Polsce nigdy nie widziałam takich
                zachowań, jakie opisuję w swoim pierwszym poście. Jak w przykładzie
                wyżej, doceniam wszelkie próby, nawet nieudane, potępiam olewanie. W
                zależności od sytuacji, można przeprosić i wyjść, uciszyć na
                zewnątrz, itp. ale oczywiście trzeba chcieć.
                • palacsinta Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 10:42
                  klaranyc napisała:

                  > > Czy mogę wysnuć wniosek, że z USA nie ma dzieci, tylko rozwydrzone
                  > bachory?
                  >
                  > Z moich obserwacji wynika, że większość jest rozwydrzona, niektóre
                  > są dobrze wychowane, zwykle żydowskie i chińskie. Podobno zależy też
                  > od lokalizacji, ale nie byłam we wszystkich Stanach, opisuję to co
                  > widziałam.

                  Haha, to mi przypomina, jak moja znajoma z Tennessee pewnym głosem orzekła, że z
                  dziećmi japońskich rodziców jest coś "głęboko nie tak", bo są spokojne. I że
                  normalne dziecko poznaje się właśnie po tym, że się drze, zaczepia nieznajomych,
                  tłukąc ich na oślep łapami, kopiąc i tak dalej. Co prawda inna tego samego stanu
                  uważała, że takie zachowanie jest jednak oznaką rozwydrzenia, a nie normalności,
                  ale ta druga dorabiała na studiach w różnorakich obsługach klienta:)
          • narcyza5 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 10:17
            anna-pia napisała:


            > Co do urzędów - w Polsce paszport dla dziecka wyrabiają oboje
            rodzice naraz, za
            > pominięciem jakichś tam okoliczności, które muszą być należycie
            udokumentowane.
            > Gdybym chciała iść sama wyrobić paszport, musiałabym mieć
            notarialnie
            > poświadczone oświadczenie ojca dziecka.

            e, nie - my byliśmy osobno - raz tatuś z potomstwem a parę dni
            później (do 5 dni bodajże) samotnie:) ja, żeby się podpisać na
            wniosku. A z notarialnym upoważnieniem to w wypadku, gdyby jedno z
            nas się nie mogło osobiście stawić.

        • klaranyc Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 01:19
          Ale można to zrobić dyskretnie.
          • pierwszalitera Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 01:37
            klaranyc napisała:

            > Ale można to zrobić dyskretnie.

            To znaczy jak? Przykryć wszystko pieluchą? Pytam dlatego, bo żyję już długo na tym świecie, ale niedyskretnych matek karmiących dzieci piersią w publicznym miejscu jeszcze nie widziałam. Zwykle nie widać więcej piersi niż przy półnagich nastolatkach w bułkujących push upach, więc o co chodzi? O samą czynność karmienia?
            • klaranyc Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 04:50
              pierwszalitera napisała:

              > klaranyc napisała:
              >
              > > Ale można to zrobić dyskretnie.
              >
              > To znaczy jak? Przykryć wszystko pieluchą? Pytam dlatego, bo żyję
              już długo na
              > tym świecie, ale niedyskretnych matek karmiących dzieci piersią w
              publicznym mi
              > ejscu jeszcze nie widziałam. Zwykle nie widać więcej piersi niż
              przy półnagich
              > nastolatkach w bułkujących push upach, więc o co chodzi? O samą
              czynność karmie
              > nia?

              Uśmiałam się z bułkujących push-upów, bo sama niedawno takie nosiłam
              ;-) z tą różnicą, że nie byłam półnaga. Z moją obecną świadomością
              zauważyłabym swoje buły pewnie nawet pod zimowym płaszczem :-D

              Fakt, w Polsce też nie widziałam niedyskretnego karmienia. Widziałam
              za to, gdy byłam w Warszawie w ubiegłym roku, wielu kulturalnych
              ludzi (kiedyś myślałam, że w Polsce Panuje chamstwo, zmieniłam
              zdanie), myślących o tym, żeby swoim zachowaniem jak najmniej
              przeszkadzać innym. Opisałam, co widziałam tutaj, bo Kura pytała,
              jakie zachowania są irytujące, a my przecież tak bardzo lubimy ślepo
              kopiować wszystko, co amerykańskie, że może to do Polski dotrzeć.
              Lista wyszła długa, a i tak mam wrażenie, że o czymś zapomniałam ;-)
              • palacsinta Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 10:57
                klaranyc napisała:

                >Widziałam
                > za to, gdy byłam w Warszawie w ubiegłym roku, wielu kulturalnych
                > ludzi (kiedyś myślałam, że w Polsce Panuje chamstwo, zmieniłam
                > zdanie), myślących o tym, żeby swoim zachowaniem jak najmniej
                > przeszkadzać innym. Opisałam, co widziałam tutaj, bo Kura pytała,
                > jakie zachowania są irytujące, a my przecież tak bardzo lubimy ślepo
                > kopiować wszystko, co amerykańskie, że może to do Polski dotrzeć.

                No cóż, nie wiem, czy to był wpływ amerykańskich obyczajów, czy jednak czysto słowiańskie chamstwo, ale niedawno podczas spaceru w Łazienkach natknęliśmy się z rodzicami na chłopców goniących przerażonego pawia z wrzaskiem: "zabij go, zabij!". Rodzice na prośbę o pilnowanie pociech zareagowali w sposób, który na jakiś czas skutecznie zepsuł nam spacer.

                Dla mnie to jest zresztą kolejny punkt na liście: dzieciom czasami przychodzi do głowy ganianie za psami, ptakami itd., dla nich to jest zabawa, dla zwierząt, nie. I o ile ja sama mogę wytrzymać jakieś wrzaski czy sypanie piaskiem, o tyle kiedy przy mnie dręczy się zwierzę, skacze mi ciśnienie i szlag mnie trafia, co oczywiście psuje mi wypoczynek.
                • anna-pia Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 11:03
                  palacsinta napisała:

                  > klaranyc napisała:
                  >
                  > >Widziałam
                  > > za to, gdy byłam w Warszawie w ubiegłym roku, wielu kulturalnych
                  > > ludzi (kiedyś myślałam, że w Polsce Panuje chamstwo, zmieniłam
                  > > zdanie), myślących o tym, żeby swoim zachowaniem jak najmniej
                  > > przeszkadzać innym. Opisałam, co widziałam tutaj, bo Kura pytała,
                  > > jakie zachowania są irytujące, a my przecież tak bardzo lubimy ślepo
                  > > kopiować wszystko, co amerykańskie, że może to do Polski dotrzeć.
                  >
                  > No cóż, nie wiem, czy to był wpływ amerykańskich obyczajów, czy jednak czysto s
                  > łowiańskie chamstwo, ale

                  Rany, czy wy macie jakieś kompleksy? Akurat największe prostactwo i chamstwo to
                  z USA wyłazi, wystarczy popatrzeć na amerykańskie wycieczki w Europie i na raperów.
                  • palacsinta Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 11:45
                    anna-pia napisała:

                    > Rany, czy wy macie jakieś kompleksy? Akurat największe prostactwo i chamstwo to
                    > z USA wyłazi, wystarczy popatrzeć na amerykańskie wycieczki w Europie i na rape
                    > rów.

                    Piszesz na poważnie, czy ironizujesz? Bo moje stwierdzenie o słowiańskim chamstwie było ironiczne. Trochę pojeździłam po świecie, poznałam ludzi z różnych nacji i nauczyło mnie to, że w obrębie każdego narodu można trafić na pełne spektrum zachowań. Dotyczy to zarówno Polaków, jak i Amerykanów. Ogólnie rzecz biorąc nie uważam, żeby Polacy wyróżniali się na minus, ale z drugiej strony widząc źle zachowującego się Polaka nie zwalam tego na wpływ amerykańskich wycieczek i raperów, rodak jest po prostu źle wychowany i tyle.
                    • turzyca Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 11:52
                      Trochę pojeździłam po świecie, poznałam ludzi z różnych nac
                      > ji i nauczyło mnie to, że w obrębie każdego narodu można trafić na pełne spektr
                      > um zachowań.

                      I to jest w sumie podsumowanie tej dyskusji.
                      A ja tu w Niemczech uswiadomilam sobie, ze sa tez Niemcy, ktorzy strasznie sie
                      wstydza za stereotypowych niemieckich turystow (tych co to piwo pija, krzycza
                      glosno, w ogole sa koszmarni i demoluja Majorke). I jak sie zzymam na jakies
                      polskie zachowanie, to zamiast mowic pod nosem "no tak, polactwo i ja potem
                      jestem z takimi utozsamiana" to sobie mysle, ze w kazdym narodzie sa rozni
                      ludzie, a jak ktos na podstawie zachowan jednostkowych wyrabia sobie pojecie o
                      calej nacji, to jest glupi jak but.
              • pierwszalitera klaranyc 02.07.09, 11:16
                klaranyc napisała:

                Fakt, w Polsce też nie widziałam niedyskretnego karmienia. Widziałam
                > za to, gdy byłam w Warszawie w ubiegłym roku, wielu kulturalnych
                > ludzi (kiedyś myślałam, że w Polsce Panuje chamstwo, zmieniłam
                > zdanie), myślących o tym, żeby swoim zachowaniem jak najmniej
                > przeszkadzać innym.


                Nie mogę się powstrzymać, by na to odpowiedzieć. ;-) Nie dlatego, że zgorszyła mnie podobna wypowiedź, tylko, że jest ona symptomatyczna dla stylu twoich postów w tym wątku. Już samo założenie, nawet w przeszłości, że w jakimś kraju panuje chamstwo, świadczy o pewnej sztywności myślenia. Bo zwykle ludzie zastanawiający się na światem, wiedzą, że takie uogólnienia nie mogą być prawdziwe i wpadają one tylko w kategorię emocjonalnych uprzedzeń. Kraje różnią się ustrojami, strukturami, tradycjami itp, ale ludzie wszędzie są tak samo wredni. ;-) Ok, w tym przypadku sprawdziłaś swoje wyobrażenie o kulturze Polaków na rzeczywistości i jesteś jednego uprzedzenia mniej. Fajnie. Tylko zastanów się, czy Twoje podjeście do dzieciaków i wyobrażenia o tym, jak powinny zachowywać się karmiące matki i w ogóle rodzice, też nie są zaśmiecone uprzedzeniami. ;-)
      • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 11:22
        Klara - nie zgodze sie, jesli chodzi o karmienie piersia. jak to mozna robic
        ekschibicjonistycznie?? czasem matka zwyczajnie nie pomysli, nie ma czasu
        pomyslec, zeby sie "schowac" tak, by innych nie urazac.
        nakarmi, chwile to potrwa, po bolu. jesli kogos drazni - odwraca glowe i NIE
        PATRZY. nie ma obowiazku :)

        to jest dyskusja, ktora z siostra prowadzilam juz wiele razy... ona by chciala,
        zeby kobieta w knajpie wyszla do toalety dziecko karmic :( a nie prosciej
        odwrocic od tej kobiety oczy, zajac sie swoimi sprawami?...

        (ja nigdy publicznie nie karmilam, wiec nie bronie siebie ;) jeno prawa innych
        do naturalnej czynnosci)


        dotykanie w samolocie. ja na ogol podrozuje sama z dwojka dzieci, jedno na
        kolanach. jesli sa 3 siedzenia w rzedzie, nie ma szans, zeby jedno z dzieci nie
        siedziala kolo kogos innego, jesli samolot jest pelny (jesli sa wolne miejsca,
        to zawsze stewardesy zadbaja, zeby jedno z nich bylo kolo mnie). oczywiscie
        pilnuje dzieci, jak moge, ale nie moge zagwarantowac, ze ktores kogos nie dotknie ;)

        a propos samolotow... kiedys siedziala kolo nas mloda dziewczyna. w drodze
        zagadala do mojego starszaka, porozmawiali, poczestowala go winogronami (zjadl
        chetnie, az za chetnie, na moj gust ;).
        gdy wracalismy tymi samymi liniami 2 tygodnie potem, ZNOWU byla w samolocie ta
        sama kobieta! podbiegla do mnie z wypiekami na twarzy i skruszonym glosem
        pytala, czy synek dobrze sie czul po przylocie???? okazalo sie, ze ona sie
        strasznie strula zaraz po przylocie i byla pewna, ze przyczyna byly...
        winogrona... i czuja sie okropnie myslac, ze zatrula tez naszego malego... na
        szczescie jemu NIC nie bylo :) bardzo ja ta wiadomosc ucieszyla.

        a jeszcze co do dzieci w restauracjach. ja biegac, dotykac, pluc itp oczywiscie
        nie pozwalam, to jest niedopuszczalne. ale nie moge zagwarantowac, ze male
        dzieci beda jadly super kulturalnie - a pisalas o otwartych buziach, rzuciu itp.
        akurat oboje synowie jedza normalnie na swoj wiek (tzn siedza, nie wrzeszcza,
        nie rozrabiaja), ale do kultury jedzenia doroslych im sporo brakuje (zwlaszcza
        2-latkowi). i wydaje mi sie, ze skoro siedza w miare cicho i kulturalnie, to
        mozna im wybaczyc, ze jedza z otwarta buzia, cos im tam wypada, itp. mozna nie
        patrzec, prawda? :)
        nie chodzimy czedto do knajp, ale na wakacjach zdarza nam sie zjesc obiad w
        jakiejs restauracyjce. siadmy daleko od innych, ale nie zagwarantuje, ze nikt
        nic nieaptycznego nie zobaczy...
        ... jesli bedzie sie przypatrywal ;)

        a i jeszcze: piszesz o fryzjerze, kosmetyczce itp. ja akurat z dziecmi do takich
        przybytkow nie chodze (chyba, ze po to, aby ich wlosy obciac), ale potrafie
        zrozumiec, ze sa matki, ktore NIE MAJA innej mozliwosci, jak isc z dzieckiem.
        oczywiscie powinny im zorganizowac tam czas (mozna), ale czasem nawet spokojne
        dzieci sie nudza...
        ja bylam kiedys z niemowlakiem u ortodonty (musialam). uprzedzilam, ze moze byc
        wrzask, bo mlodszy syn byl trudnym niemowlakiem. lekarz sie usmiechnal i
        stwierdzil, ze ma duzo asystentek, beda bawic! on ma czworke dzieci, to jemu
        niestraszne pracowac w halasie :) (synek akurat przespal cala wizyte, hehe).
        nasza dentystka tez jest pzygotowana na zabawianie wrzaskunow, gdy ona pracuje,
        moj ginekolog tez. wydaje mi sie, ze wiekszosc miejsc "uslugowych" zdaje sobie
        sprawe, ze czasem matka MUSI przyjsc z dzieckiem, a male dziecko CZASEM moze sie
        zle zachowywac. nie chodzi o rozwydrzenie, wariowanie itp (ukrucenie tego nalezy
        do obowiazkow rodzicow), ale o fakt, ze mali ludzie czasem nie potrafia sobie
        poradzic ze swiatem i o tym donosnie informuja.
        a czasem mam wrazenie, ze osoby bez dzieci nie do konca potrafia te zachowania
        (czasem!!!) rozgraniczyc. ja tez nie bardzo umialam, troche zmienilam optyke,
        gdy sama zostalam mama i spotykam sie na codzien z tymi, niezrozumialymi czesto
        dla mnie, emocjami dzieci.
        • roza_am Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 15:07
          > dotykanie w samolocie. ja na ogol podrozuje sama z dwojka dzieci, jedno na
          > kolanach. jesli sa 3 siedzenia w rzedzie, nie ma szans, zeby jedno z dzieci nie
          > siedziala kolo kogos innego, jesli samolot jest pelny (jesli sa wolne miejsca,
          > to zawsze stewardesy zadbaja, zeby jedno z nich bylo kolo mnie). oczywiscie
          > pilnuje dzieci, jak moge, ale nie moge zagwarantowac, ze ktores kogos nie dotkn
          > ie ;)

          Dotykanie jest OK, pod warunkiem, że dziecko ma czyste łapki. Nie chodzi o sterylność :), ale o nie zostanie ufajdanym jakimś jedzeniem, śliną czy flamastrem. Zwłaszcza w sytuacjach typu oficjalny biały kostium, bo na plaży czy przy ognisku pewne niespodzianki są wliczone w okoliczności :)
          • yaga7 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 16:03
            Zgadzam się. Czyste łapki nie przeszkadzają tak bardzo, ale zazwyczaj te
            macające pasażerów łapki nie są czyste ;)

            Z innych sytuacji:
            Mnie bardzo przeszkadza wnoszenie na rękach większych dzieci, które mają na
            stopach brudne buty. I te buty latają wokół mojej bluzki / spodni itp.

            Albo gdy dziecko siedzi na kolanach opiekuna w autobusie i majta nogami w butach
            i kopie (umyślnie albo i nie) osobę siedzącą przed nim.

            Oczywiście to nie wina dzieci tylko opiekunów i ich bezmyślności.
            • kotwtrampkach Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 03.07.09, 20:47
              yaga7 napisała:

              > Albo gdy dziecko siedzi na kolanach opiekuna w autobusie i majta nogami w butach
              > i kopie (umyślnie albo i nie) osobę siedzącą przed nim.
              > Oczywiście to nie wina dzieci tylko opiekunów i ich bezmyślności.

              czasem zagapienia się. Ja wychodzę z założenia, ze jak czyjeś zachowanie mi
              przeszkadza, mogę to ścierpieć, albo zwrócić uwagę. Niezależnie od tego, czy to
              starsza Pani dźga mnie parasolem, czy dwulatek kopie.

              z mojego skromnego doświadczenia wynika, ze jak sama powiem dwulatkowi, że
              przeszkadza mi jego kopanie, to lepiej zadziała, niz gdy mu zwraca uwagę matka :)
    • ederlezi1981 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 00:37
      kura, nic więcej nie wymyślę, tu jest z dużo mądrych kobiet ;-)
      Lubię wiedzieć, że rodzic kontroluje dziecko i zwraca na nie uwagę. Parę razy łapałam się na tym, że w zatłoczonym autobusie irytowało mnie płaczące dziecko. Zresta, ja z dziećmi się zazwyczaj spotykam w pojazdach komunikacji miejskiej- mogę się powygłupiać, czemu nie? Kiedys jechałam pociagiem pospiesznym z Warszawy do Katowic - 5 godzin, nabity przedział- ja, pan w wieku średnio/starszym z ok 10-latkiem z zespołem Downa i panie a la kwiat urzędu polskiego. Nuda, ciasno itd- dzieciak był bardzo pobudzony, wszystkich zaczepial, jego tacie/opiekunowi było głupio, widac było, że stara sie go jakos utemperować. Panie (przez duże Pe, to nie były takie sobie stworzonka, jak ja- to były Panie eleganckie, niewątpliwie asystentki, żadne tam zwykłe sekretarki) udawały, że nic sie nie dzieje, ja podjęłam interakcję i w sumie było całkiem miło, poszarpalismy się o butelkę coli trochę.
    • madzi1 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 09:48
      Generalnie już chyba wszystko zostało powiedziane. Opiszę sytuację
      jaka mi się raz zdarzyła na wakacjach. Dodam, że za dziećmi nie
      przepadam, zaczynają mnie irytować po ok 10 minutach obecności.
      Trochę dłużej toleruję dzieci znajomych. Najczęściej jednak w
      przypadku dzieci denerwuje mnie głupota ich rodziców. To, że dla
      rodzica taki dzieciak to "najlepsze i najsłodsze dziecko na świecie"
      nawet jak się nie słucha i robi co chce nie znaczy, że tak samo
      myślą inni ludzie.
      Wracając do sedna. Wyjechałam na weekend majowy odpocząć. Przez dwie
      noce było ok, byliśmy sami. Dwie ostatnie noce, a raczej poranki
      pobudka o 6 rano! Mieszkaliśmy w gospodarstwie agroturystycznym, na
      piętrze domu. Obok siebie były 3 pokoje, po wejściu na górę po
      schodach był taki niewielki przedsionek i dopiero drzwi do pokojów.
      Przyjechała para z dzieckiem w wieku max do roku. I w co zamienił
      się owy przedsionek? W bawialnie! Pod moimi drzwiami! Tatuś rano z
      dzieckiem zamiast wyjść na dwór albo bawić się z dzieckiem w pokoju
      wychodził do tego przedsionka i tam maluch grasował. A to wszystko
      po to, żeby mamusia mogła się wyspać! Pomijam już fakt, że przy
      każdym wyjściu z pokoju trzeba było omijać stos zabawek. Pokoje nie
      były na tyle małe, żeby dzieciak nie moógł się tam bawić. No po
      prostu masakra, zero myślenia.
      Denerwuje mnie też jak mnie dzieciak zaczepia, albo próbuje dotykać.
      Raczej rzadko mi się to zdarza bo nie wyglądam chyba dla nich
      przyjaźnie, ale jednak ;)
      • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 10:56

        > Denerwuje mnie też jak mnie dzieciak zaczepia, albo próbuje dotykać.

        czy "zaczepianie dzieciaka" to rowniez wtedy, gdy podchodzi (jestes w miejscu
        publicznym), przyglada sie, mowi cos na ksztalt "czesc" albo "co robisz?"?

        nasz starszy czasem tak robi. w sytuacjach oczywistych (ktos je itp) go
        zabieramy od razu, usmiechajac sie i przepraszajac.
        ale jak zagaduje kogos na plazy, w parku itp, to czekamy na rozwoj sytuacji -
        tzn na reakcje zaczepianego :) czasami widac, ze komus to nie pasuje, wtedy
        podchodzimy i delikatnie sie wycofujemy, ale czasem ludzie lubia sobie pogadac z
        malymi ludzmi ;)
        • madzi1 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 11:45
          Jeśli takie "czesc co robisz" spotyka się z mojej strony z brakiem
          reakcji i dziecko sobie odchodzi bo widzi, że nic z tego nie
          będzie ;) to mi nie przeszkadza. Albo jak mu odpowiem "czesc" i
          sobie pojdzie to ok. Denerwuje mnie bardziej upierdliwość dzieci :)
          Myślę, że nie ma co popadać w skrajności. Brak reakcji ze strony
          rodziców na męczące dziecko jest denerwujące, ale w drugą stronę też
          nie można przesadzać. Pewnych zachowań dzieci się nie uniknie, bo to
          dzieci i wiele ludzi to napewno rozumie.
          • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 11:54
            no to chyba mojego starszego bys uznala za upierdliwca :)
            bo po "czesc", zaczyna sie gadka... jak raz odpowiesz - wpadlas na amen. bedzie
            pytal, albo przynajmniej sie przygladal.
            mysle, ze dla dzieci fascynujace jest oladanie innych, nasz czesto sie ludziom
            przyglada, czasem podchodzi zdecydowanie za blisko.
            ale, jak pisalam, obserwujemy reakcje i w razie zniecierpliwienia obiektu
            uwielbienia - ewakuujemy delikatnie dziecko :)
            • bebe.lapin Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 23:18
              Wiesz kuro, mam wrazenie, ze akurat twoje dzieci w zadnym wypadku nie podpadaja
              pod kategorie roznej masci ochydnych bachorow, o ktorych jest tutaj mowa. Mysle,
              ze to sa fajne, rezolutne dzieciaki, i milo sie z nimi rozmaweia, kiedy kogos
              zaczepia, a takze potrafia zrozumiec, ze ktos nie wyraza checi na blizsza
              znajomosc :) Rodzice, ktorzy wychowuja swoje dzieci, tak jak ty ze swoim
              partnerem, maja urocze pociechy :D

              A poza tym, prawda jest taka, ze nieznosne dzieci to jest tylko i wylacznie wina
              rodzicow, i nalezaloby raczej zrobic watek o tym, na jakich rodzicow sie nie
              chce trafic ;)

              A dla ludzi, ktorzy nie toleruja nawet zwyklej dzieciecej ciekawosci albo
              odmiennosci zachowania (od zachowania doroslych) - troche szacunku, to od tych
              ludzi zalezy nasz emerytura ;)
              • kotwtrampkach Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 03.07.09, 21:00
                bebe.lapin napisała:

                > A poza tym, prawda jest taka, ze nieznosne dzieci to jest tylko i wylacznie win
                > a
                > rodzicow, i nalezaloby raczej zrobic watek o tym, na jakich rodzicow sie nie
                > chce trafic ;)

                o tak, tak :-)


                > A dla ludzi, ktorzy nie toleruja nawet zwyklej dzieciecej ciekawosci albo
                > odmiennosci zachowania (od zachowania doroslych) - troche szacunku, to od tych
                > ludzi zalezy nasz emerytura ;)

                hmm, nie myślałam tak o tym, ale przecież z odmiennością dziecka jest tak samo
                jak z każda inna odmiennością. czyli jeżlei wymagam od ludzi i siebie tolerancji
                dla innej kultury, rasy, wyznania itd to dlaczego nie dla obecności/istnienia
                dziecka.

                :)
                • bebe.lapin Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 03.07.09, 23:28
                  tzn chodzilo mi raczej o to, ze dzieci w roznym wieku uzywaja roznych
                  mechanizmow poznawczych i widza swiat w inny, ograniczony w stosunku do
                  pojmowania doroslych, sposob. Nie mozna np. wymagac od malego dziecka, ktore
                  dopiero uczy sie swojego ciala, jego mozliwosci, a zabawa jest dla niego powazna
                  i ciezka praca, ze bedzie sie zachowywalo tak, zeby nie sprawiac zadnego klopotu
                  doroslym poprzez swoja aktywnosc, bo to niemozliwe. Dzieci maja swoja pule
                  mozliwych zachowan i reakcji i to do doroslych nalezy zadanie zdawania sobie z
                  yego sprawy i dostosowanie sie do poziomu intelektualnego dziecka, aby
                  komunikacja z nim byla mozliwa, a wspolzycie znosne.
      • chocochoco Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 14:30
        Ło Jezu ja tez nienawidzę jak jakiś dzieciak mnie zaczepia, albo się na mnie
        gapi, a jak mnie dotknie to narusza moja przestrzeń i mi psuje humor na długi
        czas. Wiem, dziwna jestem :P
    • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 10:53
      dziekuje za wszystkie odpowiedzi :)
      widac, ze ludzie sa rozni i rozne rzeczy im przeszkadzaja ;)
      najlepiej byloby nie draznic nikogo, ale to pewnie niewykonalne...
      widze jednak, ze nasze starania, zeby innym nie uprzykrzac urlopu, nie wypadaja
      tak zle - patrzac _subiektywnie_ mysle, ze nie narzekalybyscie ZA BARDZO na nas ;)

      najgorzej, przynajmniej u nas, jest z wyeliminowaniem halasu. i nawet nie chodzi
      o placz, czy wrzask rozdraznionego dziecka, bo to, jesli sie zdarza, to juz
      potrafiny (na ogol) szybko ukoic. a jesli sie nie da, a jest to miejsce
      publiczne z duza iloscia ludzi, to jedno z nas sie ewakuluje z wrzaskunem i koi
      w spokoju ;) (nasz starszy synek zachowuje sie dosc histerycznie, gdy sie
      uderzy, zrani, itp i wtedy naprawde trudno mu przestac plakac, a robi to
      niesamowicie glosno...)

      chodzi o "zwykly" halas, ktory generuja dzieci, bawiac sie itp. sa dzieci
      cichsze, sa glosniejsze - nam sie przytrafily te bardzo glosne... (a ja nawet do
      netowania muzyki nie slucham, bo za glosno dla mnie... ;)). i to jest bardzo
      trudno kontrolowac. moge tysiac razy powtarzac, zeby mowily ciszej (i to
      robie!), a one wciaz nie rozumieja - przeciez mowia NORMALNIE :( straszy na
      upomnienie zaczyna... szeptac ;) no ale szybko zapomina...
      ... a dodatkowo nasze dzieci sa bardzo komunikatywne, rozmowne, wiec buzie im
      sie nie zamykaja... ja sama czesto dostaje szalu od tego gadulstwa :)

      i niestety wstaja BARDZO wczesnie (w wakacje regularnie przed 6, czesto kolo 5
      :( ). oczywiscie staramy sie je utrzymac w rozsadnej glosnosci, ale nawet ich
      gadanie moze komus przeszkadzac, a nie moge prosic 2 latka, zeby przez 2 godziny
      milczal :( nawet ogladanie ksiazek laczy sie z opisywaniem, pytaniami,
      ekscytacja - czyli efektami dzwiekowymi... oczywiscie nigdy nie wystawiamy
      dzieci "do przedsionka", na ogol zabieramy na spacer do piekarni, po buleczki
      (ale w niedziele, o zgrozo, piekarnie czynne DOPIERO od 7:30, hehe). najciszej
      byloby pewnie posadzic je przed tv, ale (wybaczcie wszyscy, ktorych denerwujemy
      halasujac rano) tego nie robimy z przyczyn ideologicznych (mam nadzieje, ze
      rozumiecie?)

      na szczescie wnajmujemy miejsca, gdzie nie ma za wiele osob blisko (domki), ale
      bezposredni sasiedzi moga ucierpiec (do konca nie wiem nigdy, ile nas slysza. do
      tej pory jeszcze nikt sie nie skarzyl, ani nie patrzyl na nas potepienczo ;)
      • luliluli Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 11:14
        Kuro, tak naprawde to chyba nie trzeba się jakoś specjalnie spinać:) jeśli się
        zwraca jakąkolwiek uwagę na swoje dziecko i na to, że poza nim istnieje też
        świat, to współodpoczywający raczej na tym nie cierpią:) najbardziej wkurzają
        przypadki rodziców, którzy myślą tylko o sobie - i w znaczeniu spędzania czasu
        jakby dzieci w ogóle nie było, i w takim, że myśli się tylko o swojej rodzinie
        (patrz: przypadek z tatusiem, który nie chcąc budzić mamusi, budził
        współmieszkańców) zapominając, że w hotelu jest jeszcze cała masa innych ludzi:)
        Myślę, że rodziny z dziecmi nie są wcale bardziej wkurzające od grup
        nastolatków, znudzonych małżeństw z wąsami, Włochów w grupie, Niemców w
        podeszłym wieku czy gromady cwanych mięśniaków - czyli każdy może wywinąć coś
        wkurzającego, ale zasady nie ma, więc nie ma się co uprzedzać;P osobiście
        najbardziej nie znoszę podnieconych wakacyjną atmosferą nastolatków
        • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 11:26
          ja tez staram sie podchodzic na luzie (w koncu to wakacje :)
          ale czasem czytam wlasnie wypowiedzi typu "straszne rodziny z dziecmi" i
          przychodzi moment zadumy... przykro mi jest, ze ktos moglby i nas tak odczytac.
          wiadomo, idealnie nie jest, czasem i MY chcemy odpoczac, a dzieci lataja troche
          samopas, ale zawsze JEST kontrola i sprawdzanie faktu, zeby nikomu za bardzo nie
          dokuczyly :)
          • turzyca Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 11:45
            Wiesz co? To jest jak z biustem. Sa ludzie, ktorym zawsze cos bedzie nie
            pasowac, jednej beda wytykac za maly biust, drugiej za duzy. I niezaleznie od
            tego, jak bardzo bedziesz sie starac, sam fakt, ze masz dzieci, a nie dwie lalki
            bedzie straszna zbrodnia. Ale gdyby Ciebie nie bylo, to ci sami ludzie znajda
            sobie powod do innego marudzenia. Np. ludzie w przedziale rozmawiali i smieli
            sie smiac. Albo wrecz przeciwnie czytali ksiazki, snoby jedne, nieuzytki takie,
            szesc godzin nie ma z kim slowa zamienic.
            • kura17 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 11:56
              heh, w czasach przed dziecmi to ja wlasnie takim snobem bylam - nienawidze
              takich gadek z obcymi ludzmi...
              ... ale czasy sie zmieniaja, hehe...

              choc teraz tez raczej czytam na placu zabaw (obserwujac dzieci, rzecz jasna),
              niz gadam z innymi mamami...
              ... choc te lubia sie mi zwierzac, czasem z takich hustori, ze az strach ;)
            • panistrusia Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 12:54
              To ja jeszcze dodam, że najbardziej narzekają ludzie, którzy wprost
              Ci nie powiedzą, że coś im nie pasuje.

              A jeżeli ktoś cierpi z powodu bycia dotkniętym w łokieć przez
              współpasażera...


              Do tego uważam, że 'wszystkie dzieci nasze są'. Ludzie, pamiętajcie,
              że te dzieciaki, na które teraz burczycie, będą potem nastolatkami, a
              jeszcze później urzędnikami, pielęgniarkami, budowniczymi autostrad
              itd. Chyba warto włożyć nieco wysiłku, abyśmy się nawzajem szanowali
              i może choć trochę lubili?
    • olusimama Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 12:51
      sam fakt, że takie pytanie zadałaś świadczy o tym, ze Twoje dzieci w niczym by
      mi nie przeszkadzały, gdybyśmy leżały obok siebie na plaży, siedziały w
      autokarze itp. Bo najwyraźniej _myślisz_ o tym, że obok są inni ludzie.

      A właśnie niemyślenie o tym mnie denerwuje. Dziecko to dziecko, samo z siebie
      wielu rzeczy nie wie czy nie przeczuwa, ma w sobie naturalny egocentryzm i
      zachowuje się tak jak mu wygodnie i jak mu rodzice pozwolą.
      A wielu rodziców na wakacjach wychodzi z założenia, ze oto będą odpoczywać i
      odpoczywają sobie w najlepsze włącznie z olewaniem własnych dzieci. Dzieci
      natomiast latają samopas, sypią piachem, hałasują, rzucają mokrą piłką po
      ludziach, ciskają mokrymi wodorostami, idą przed siebie wzdłuż plaży i się gubią
      a potem dostają od nieodpowiedzialnej mamusi jeszcze lanie. ITD...

      To mi przeszkadza - jak dorośli mają te dzieci w nosie, bo się smażą i
      ograniczają się najwyżej do "Wojtuś, cicho" "Zosia, przestań" wyjęczane co 30
      sekund spod parasola albo liścia na nosie, bez nawet uniesienia głowy.

      Uważam, jako rodzic, za zdrowe, spędzenie części wakacji bez dzieci, tylko z
      partnerem czy też grupą znajomych. Jestem wyrodną matką ;-)
      • justyna-8 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 11.07.09, 13:12
        Ostatnio byliśmy w restauracji. Do mojej rocznej córeczki podeszła
        może 2-letnia dziewczynka. I tak stała i się patrzyła. Dla mnie to
        było krepujące, szczególnie, że później dołączyła do niej mama
        tłumacząc, że mała tak lubi małe dzieci. A co mnie to obchodzi w
        momencie kiedy nie mogę zjeść w spokoju obiadu i porozmawiać z
        rodziną. Dodam, że mała (moja) akurat jadła i tacy gapie zwyczajnie
        ją rozpraszali.
    • chocochoco Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 02.07.09, 14:24
      Ja wole przejść 500 m dalej od wejścia na plażę i nie siedzieć koło rodzin z
      dziećmi, dla mnie to nie problem, a dla całej rodzinki z mnóstwem rzeczy pewnie
      już większy.
    • kotwtrampkach Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 03.07.09, 21:10
      bardzo ciekawe odpowiedzi , fajnie się je czyta ;-) i znowu potwierdza się fakt,
      zę na lobby dużo mądrych kobiet bywa :)

      jak juz kilkakrotnie było napisane - mnie też najbardziej z "rodzinnych
      przeszkadzaczy" wkurzają rodzice ;-)
      i poza sytuacjami opisanymi, nie cierpię przemocy wobec dzieciaków - nie mogę
      patrzeć, jak dorosły szarpie, popycha, obraża. Nie znoszę też nierealnych
      wymagań wobec malucha, upominania "na pokaz", zakazywania wszystkiego.
    • madzioreck Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 04.07.09, 12:27
      Najbardziej mnie wkurzają nie dzieci, a rodzice. Jasne, że nie szaleję z
      radości, jak mi wpada do oczu piasek podbijany przez dziecięce stópki, ale bez
      przesady, to tylko dzieci, ja też tak szalałam jako dziecko. Ale do szału mnie
      doprowadza wieczne pokrzykiwanie mamuś i tatusiów "zostaw to!" "przestań!"
      "chodź tu!", najlepiej, jak dziecko siedzi i się nie rusza, bo szanowne
      rodzicielstwo chce się spokojnie poopalać. Albo odwrotnie, jak dzieci naprawdę
      przeginają, a wtedy rodzice właśnie mają to w poważaniu, bo przecież dzieci się
      tylko bawią. "Nie kop pani, bo się spocisz", kurczę.
    • jolka-pol-ka Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 04.07.09, 12:57
      do szału doprowadza mnie ZAWSZE, a na urlopie szczególnie - hałas :(
      Dzieci to albo krótko, albo szczebiotliwie. Nocne rodaków "śpiewy" -
      to jest dopiero dramat! Uwielbiam każdą zwierzynę, ale pies
      otrząsający się z wody na pomoście pełnym ludzi to jest FUJ.
      Najlepsza historia jaką widziałam, to wodołaz "ratujący" obcego
      człeka z kąpieli :((
    • inez69 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 19.05.10, 20:00
      Czas urlopowy się zbliża, a wątek jest ciekawy i pomocny, więc go
      odkopuje, może komuś się przyda.
      • kk345 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 20.05.10, 00:06
        Wątek fajny, choć nie mam już małych dzieci:) A tak offtopowo- zachowała się tu
        archiwalna wypowiedź jul-kii sprzed niemal roku, że dzieci nie planuje (na
        razie,może wcale) - jakie to życie jest zaskakujące :))) Pozdrowienia dla młodej
        mamy:))
        • madzioreck Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 20.05.10, 01:18
          No właśnie napisałam na Lobby Matkujących :)
        • jul-kaa Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 20.05.10, 09:36
          Ha, w ciążę zaszłam ok. 2 tyg. po napisaniu tego postu. No i przecież przyznałam
          się już, że to wpadka była :)))
          • luliluli Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 20.05.10, 09:53
            :D:D:D
          • kk345 Re: czego nie lubicie w czasie wypoczynku? 20.05.10, 10:15
            > Ha, w ciążę zaszłam ok. 2 tyg. po napisaniu tego postu. No i
            przecież przyznała
            > m
            > się już, że to wpadka była :)))

            Stąd mój post o zaskakującym życiu:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka