Dodaj do ulubionych

apostrof narzedziem walki klasowej

11.06.08, 03:11
Jako ze od zawsze drazni mnie wszechobecna w NZ nieznajomosc
zastosowania apostrofu (tablice reklamujace Pie's za $1, w
Christchurch jest nawet budynek z piekna tablica z ciezkiego metalu
informujaca, ze budynek stoi na "it's current site" od ktoregos tam
roku czy cos w tym stylu), z ciekawoscia przeczytalam ponizszy
artykul na stuffie postulujacy zniesienie apostrofu jako zupelnie
zbednego narzedzia w jezyku angielskim.

Niech bedzie, ale co mnie powalilo z nog to zdanie:
"In my opinion apostrophes are largely redundant punctuational
paraphernalia, supported by those who have learned how to use them
in order to keep those who haven't in their subordinate place."

Czyli ludzie dziela sie na tych, ktorzy znaja zastosowanie apostrofu
i tych, ktorzy go nie znaja, a sam apostrof jest narzedziem ucisku
grupy drugiej przez grupe pierwsza.

Hmmm... ideologia sie nam chyba zerwala z lancucha?

www.stuff.co.nz/4571564a1861.html
Obserwuj wątek
    • kasia763 Re: apostrof narzedziem walki klasowej 11.06.08, 03:35
      Pole ja on lat uwazam, ze z, rz, u, o, ch, h itd. sa elementem
      ucisku spolecznego, waznym tylko dla tych, ktorzy byli w stanie sie
      ich nauczyc smile Cala reszta ma je w glebokim powazaniu - od paru lat
      wiadomo, ze zeby tekst byl zrozumialy wystarczy, ze pierwsza i
      ostatnia litera kazdego wyrazu beda na wlasciwym miejscu.
      Najwyrazniej w krajach anglojezycznych to jest apostrof i pare
      innych udziwnien ortograficznych.

      A propos to chcialam sie pochwalic polska ortografia w wersji mojego
      lubego - wczoraj napisal "Die me busi"smile
      • abere8 Re: apostrof narzedziem walki klasowej 11.06.08, 08:40
        Moj maz "daj mi buzi" zapamietal od pierwszego kopa i uzywa z upodobaniem smile

        A ten artykul czytalam w Dominion Post w zeszlym tygodniu i az mi sie goraco
        zrobilo ze zlosci, ze babka wykladajaca socjolingwistyke na uniwersytecie moze
        cos takiego wypisywac! Az sie zastanawialam, czy ona tak na powaznie, czy z
        przymruzeniem oka pisala, ale chyba na powaznie. Ja bez problemu moge znalezc
        przyklady, gdzie uzycie apostrofu zmienia znaczenie zdania, niezaleznie od tego,
        co jej sie wydaje. Nowozelandczycy po prostu slyszac "noun", "pronoun" czy
        "posessive" panikuja i od razu stwierdzaja, ze to skomplikowana sprawa. Pisze
        Nowozelandczycy, a nie "natywni uzytkownicy angielskiego", bo moj maz Amerykanin
        zzyma sie na bledy w kiwuskich mailach, ktore dostaje, na rowni ze mna.

        A tak na marginesie, ksiazka "Eats, shoots and leaves" Lynne Truss jest swietna.
        • poledownunder Re: apostrof narzedziem walki klasowej 11.06.08, 11:33
          Anglicy byli pod tym wzgledem niewiele lepsi jezeli chodzi o emaile
          i ogolna korespondencje, choc przynajmniej prasa z tego co pamietam
          pilnowala zeby jakis poziom utrzymac, a w NZ niedbalstwo jest
          tolerowane przez wiekszosc dziennikow.

          Z powszechnych bledow, ktore wywoluja u mnie gesia skorke
          najbardziej chyba drazni mnie mieszanie effect z affect, principle z
          principal, sort after z sought after, i dziwny stwor would of/should
          of zamiast would have/should have - ot taka fonetyczna zgadywanka
          gdzie sie nie zna pisowni.

          Nawet w tym tygodniu w The Press znalazlam takiego kwiatka, a propos
          zerwania umowy miedzy Prostate Cancer Foundation a akcja Movember :
          "People need to know we're disappointed, but there's a principal at
          stake" co znaczy "Ludzie powinni wiedziec, ze jestesmy rozczarowani,
          ale chodzi o dyrektora szkoly". Oczywiscie chodzilo o principle
          czyli zasade...Moze nalezy sie cieszyc, ze nie napisali "at the
          stake".

          W podstawowce, ktora odwiedzilam kiedy szukalismy szkoly dla dziecka
          wyeksponowana stala ksiega pt. "Childrens Storys". Dziecko poszlo
          do innej szkoly. Ale rece i tak opadaja.
          • kairos55 Re: apostrof narzedziem walki klasowej 11.06.08, 16:35
            … a dla tych, ktorzy jednak przywiazuja wage do poprawnej pisowni
            (badz to apostrof czy inne ‚drobiazgi’ jezykowe) poslugujac sie w
            tym celu spell checker, jezeli sami nie sa w stanie wylowic bledow,
            spell checker moze okazac sie wrogiem. Moze i stad sie biora takie
            glupie bledy, jakie bardzo trafnie wymienilas. Mnie dodatkowo razi
            skapstwo w stosowaniu przecinkow w nowozelandzkiej prasie. Czasem
            bywaja w duzej ilosci, ale w niewlasciwych miejscach – przecinki jak
            pieprzem posypane po zdaniach.

            Bardzo mi sie podoba ten wierszyk, ktorego trzeba czytac na glos:
            (przymusowa lektura dla amatorow homonimow)

            I have a spelling checker.
            It came with my PC.
            It plane lee marks four my revue
            Miss steaks aye can knot see.
            Eye ran this poem threw it.
            Your sure real glad two no.
            Its very polished in its weigh,
            My checker tolled me sew.
            A checker is a blessing.
            It freeze yew lodes of thyme.
            It helps me right awl stiles two reed,
            And aides me when aye rime.
            Each frays comes posed up on my screen
            Eye trussed too bee a joule.
            The checker pours o'er every word
            To cheque sum spelling rule.
            Bee fore a veiling checkers
            Hour spelling mite decline,
            And if we're laks oar have a laps,
            We wood bee maid too wine.
            Butt now bee cause my spelling
            Is checked with such grate flare,
            There are know faults with in my cite,
            Of nun eye am a wear.
            Now spelling does not phase me,
            It does knot bring a tier.
            My pay purrs awl due glad den
            With wrapped words fare as hear.
            Of witch won should be proud,
            And wee mussed dew the best wee can,
            Sew flaws are knot aloud.
            Sow ewe can sea why aye dew prays
            Such soft wear four pea seas,
            And why eye brake in two averse
            Buy righting want too please.


            P.S. Przepraszam za ewentualne bledy.

          • abere8 Re: apostrof narzedziem walki klasowej 11.06.08, 21:39
            poledownunder napisała:

            > Z powszechnych bledow, ktore wywoluja u mnie gesia skorke
            > najbardziej chyba drazni mnie mieszanie effect z affect, principle z
            > principal, sort after z sought after, i dziwny stwor would of/should
            > of zamiast would have/should have - ot taka fonetyczna zgadywanka
            > gdzie sie nie zna pisowni.

            A spotkaliscie sie juz z myleniem slow "bought" i "brought"? Po raz pierwszy
            zetknelam sie z tym na TradeMe, gdzie w paru opisach przeczytalam "Brought in
            Japan" czy "Brought in Australia" i na pewno chodzilo im o zakupy w tych
            krajach, a nie przywoz towarow, bo inaczej by napisali "from". Nie do
            uwierzenia, ale zdarza mi sie ten blad uslyszec w mowie! Kolezanka kupila sobie
            buty w Auckland: "I brought them in Auckland". Babka w pracy po
            kilkutygodniowych poszukiwaniach wymarzonej sosjerki mowi triumfalnie: "I
            finally brought my gravy boat today!" W druga strone jeszcze sie nie spotkalam z
            tym bledem, ale to pewnie tylko kwestia czasu uncertain

            Ja jeszcze nie znosze, jak ktos myli "they're" z "their", a tez to czesto widuje
            w mailach. Nie rozumiem, jak ci ludzie pokonczyli szkoly, bedac takimi
            polanalfabetami.

            Wczoraj przeslalam tego linka mezowi, a pare godzin pozniej patrze, a on
            wysmazyl takiego saznistego maila do redakcji, ze chyba sie troche zdziwia smile
            Mam nadzieje, ze jesli go nie wydrukuja wsrod listow, to chociaz przekaza tej
            "pani profesor".
            • poledownunder Re: apostrof narzedziem walki klasowej 11.06.08, 23:00
              O tak, bought i brought jak najbardziej. There i their tez. Czesto
              przewijaja mi sie tez w pracy przez rece listy, w ktorych "your
              invited" albo "your welcome", oraz "something is been done,
              arranged, prepared etc..."

              A dzisiaj z samego rana szef powiedzial o kims ze jest "szemilion"
              (chameleon). Jak sie zapytalam czy chodzi mu o kameleona czy o wino
              semillion, bo slowa "szemilion" chyba nie ma, upieral sie ze tak sie
              w NZ wymawia kameleona. Wg. slownika tak sie nie wymawia, ale coz.

              Przypomnialo mi to o slowie genuine, powszechnie wymawianym
              jako "dzenuajn" - w radio, tv, wszedzie tak mowia, a ja sie nie moge
              przyzwyczaic.
          • kairos55 Re: apostrof narzedziem walki klasowej 11.06.08, 22:21
            Jeszcze taka ciekawostka odnosnie apostrofa i jego stosowania w NZ:

            Urzad zajmujacy sie nazwami geograficznymi, The New Zealand Geographic Board, juz nawet oficjalnie pozbyl sie tej milej kreseczki. Niestety o tym, czy to w poparciu walki klasowej, mi nic nie wiadomo wink

            W aktualnej dyrektywie z roku 2003, Frameworks of the NZGB, punkt 16.9 brzmi nastepujaco: “The possessive form should be avoided (…wink. Where the possessive form is retained, the apostrophe should be dropped.” Wprawdzie nie musi, tylko “powinno” byc bez apostrofa, ale to chyba wyraz nowozelandzkiej uprzejmosci.

            Zaintrygowala mnie ta kwestia dawno temu, poniewaz zauwazylam warianty pisowni jak Hawkes Bay/Hawke’s Bay, Three Kings Islands/Three Kings’ Islands, Greys Avenue/Grey’s Avenue na mapach, broszurkach i.t.p. (czesciej bez apostrofa) i w koncu zadzwonilam do urzedu miejskiego, gdzie mnie poinformowano, ze w przypadku nazw geograficznych w NZ oficjalnie sie z apostrofem pozegnano.
            R.I.P.
            • poledownunder Re: apostrof narzedziem walki klasowej 11.06.08, 23:03
              A to faktycznie ciekawe, nie zauwazylam tego zjawiska, bo u nas na
              poludniu apostrof jeszcze zyje w Arthur's Pass, Porter's Pass itp.
              ale to pewnie kwestia czasu.
    • kasia763 Re: apostrof narzedziem walki klasowej 11.06.08, 22:59
      Nie zgodzie sie z przedmowcami. Uwazam, ze nie nalezy przesadzac z
      perfekcjonizmem, ze wazniejsze jest to, CO sie na do powiedzenia,
      niz tekst idealny pod wzgledem ortograficzno-gramatyczno-
      stylistycznym, ktory jest pozbawionym sensu belkotem.

      Oczywiscie jesli ktos zajmuje sie jezykiem zawodowo, tak jak
      dziennikarze, powinien dbac o jakosc jezyka, ale od tego sa slowniki
      i korektorzy.

      Prosze o odrobine zrozumienia dla osob, ktore nie kochaja ortografii
      i dyslektykow wszelakich.
      • poledownunder Re: apostrof narzedziem walki klasowej 12.06.08, 00:53
        Hmmm, z pelna wyrozumialoscia dla dyslektykow wszelakich, to ja
        niestety do pewnych zasad jestem tak przywiazana, ze jakich by mi
        ktos madrosci nie prawil, to jezeli rzeknie "poszlem" albo "wziasc",
        to ja na to wieksza zwroce uwage, nic na madrosc pod nimi ukryta i
        gdzies w duchu zaczne powatpiewac w madrosc prawiacego madrosci.
        Takie moje dziwactwo. I tak samo mam w angielskim. Zwlaszcza,
        jezeli osoba nalezy do kregu, ktory w moim mniemaniu powinien dbac o
        poprawnosc jezykowa - bo jak dziennikarze i nauczyciele zaczna
        twierdzic, ze zasady pisowni nie maja znaczenia, to co? Wszyscy
        zaczniemy pisac jak nam sie podoba byle bylo zrozumiale?
        • kasia763 Re: apostrof narzedziem walki klasowej 12.06.08, 03:30
          To prawda, ze dziennikarze, a zwlaszcza nauczyciele powinni swiecic
          przykladem. Niestety nie zawsze swieca. Z drugiej strony pamietam na
          przyklad pewnego doktora filologii polskiej, ktory pierwszy wyklad
          rozpoczal slowami: "Prosze panstwa, ja wiem ze sie mowi wlaczac, ale
          nie jestem w stanie sie przelamac. Prosze mi wybaczyc, ale bede
          mowil wlanczac."

          Jakos nie zmienilo to faktu, ze facet byl wyjatkowo inteligentny,
          sympatyczny, uczyl swietnie i to, co mowil mialo sens. Niestety nie
          moge tego powiedziec o wszystkich wykladowcach.

          Czylatam tez historie o jakims swietnym i ze wszech miar powazanym
          dziennikarzu (niestety nie pamietam nazwiska), ktory mial fatalna
          dysleksje. Ktos taki nie mial prawa zrobic kariery w tym zawodzie,
          ale sie uparl i zrobil.

          Nie wiem kogo nalezy bardziej podziwiac - pana dziennikarza, ktory
          byl w stanie przelamac swoje naturalne ograniczenia, oraz pewnym
          stopniu zmienic swiat, czy panienke od korekty, ktora jest w stanie
          wykuc na pamiec reguly ortografii, ale nie ma nic do powiedzenia?

          Co nie oznacza, ze mnie nie trzepie, kiedy slysze "poszlem" i
          podobne kwiatki. Trzepie mnie, ale staram sie powstrzymywac.
          Zreszta... nie sadzcie, abyscie nie byli sadzeni smile Nie chcialabym,
          zeby ktos sie z moich bykow nasmiewal, ktore tez czasami sadze
          zupelnie nieswiadomie.
          • kairos55 Re: apostrof narzedziem walki klasowej 12.06.08, 09:37
            Do typowych bledow chcialabym jeszcze dodac nowozelandzki
            homonim ‘formally/formerly’. Niestety figuruje rowniez na stronie
            www.polishheritage.co.nz/CONSUL/CONSUL.HTM, z ktorej wynika,
            ze konsul honorowy w Auckland, pan John Roy-Wojciechowski, byl
            kiedys formalnie (a nie dawniejszym) kierownikiem zarzadu firmy
            Mainzeal (formally CEO of Mainzeal Group).

            Troszke szkoda, ze przedstawiciel Polonii w Auckland, do ktorego mam
            wielki szacunek, nie skorzystal z uslug profesjonalnego korektora
            lub jakiejs innej utalentowanej osoby, ktora by poprawila bledy na
            stronach internetowych; sa tam juz od kilku lat. Na stronach
            ambasady polskiej w Wellington rowniez kwitna kwiatecki, przede
            wszystkim nieprawidlowe stosowanie rodzajnika 'the'. Szkoda, bo
            strony www sa wizytowka danej organizacji dla calego swiata.

            Oczywiscie zgadzam sie z Kasia, ze wazniejsze jest, co sie ma do
            powiedzenia, niz jak sie pisze/mowi. Nie jestem ani perfekcjonistka,
            ani pedantka. Ale poniewaz pracuje w public relations, co obejmuje
            m.i. funkcje dziennikarska, redaktorska i korektorska (nie w jezyku
            polskim, ale bardzo czesto mam do czynienia z tekstami w jezyku
            angielskim), zwracam na to uwage i stwierdzam, ze wiele firm lub
            innych organizacji marnuje sobie wizerunek, nie dbajac o jakosc
            jezyka. A jezeli kupuje gazete, to chce zaplacic za produkt dobrej
            jakosci, wiec bez bledow wzgl. z minimalna iloscia bledow, poniewaz
            wiem, pod jaka presja czasu produkuje sie gazety dzienne.
            • poledownunder Re: apostrof narzedziem walki klasowej 13.06.08, 03:17
              Do listy dodam stationery/stationary, nie wiem ile razy spotkalam
              sie w dokumentach dotyczacych finansow ze "stationary expenses"...

              A jezeli chodzi o istote problemu, to zupelnie sie zgadzam z tym jak
              ja ujela kairos. Tu nie chodzi o czepialstwo, tylko o pewne
              oczekiwania jezeli chodzi o jakosc, ktore sa zupelnie uzasadnione w
              odniesieniu do dziennikarzy, nauczycieli, ludzi biznesu, ktorzy
              sa "twarza" swojej firmy itp. Tak jak wybacze krzywy szew kolezance
              amatorce podwijajacej mi spodnie, tak sie go przyczepie, jezeli go
              wykona zawodowa krawcowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka