sowietolog
16.03.12, 01:06
Dochodzę do wniosku, iż największym błędem putinowskiej, neoimperialnej Rosji w okresie ostatnich kilkunastu lat było wypuszczenie z rąk Libii. Libii w rękach reżimu Kaddafiego. Błędem w postaci grzechu zaniechania. Jak widać, sam Kreml jest tego świadomy - stąd ta tak dynamiczna i ostra rosyjska interwencja w osłonie Syrii i w konsekwencji Iranu. Widocznie ekipa dawnych KGBowców i GRUowców Putina potrzebowała takiego wstrząsu, policzka...
Oczywiście, utrata Libii jest nieodwracalna, jednak waga tego dla Rosji zależy od jednej sprawy. Libia nie była celem w samym sobie, lecz przeszkodą do celu dla USA/UE. Co Rosja straciła i potencjalnie mogła/może zyskać? Straciła sojusznika geopolitycznego i - obok Algierii (ale ta tylko pro forma) ostatnie "prorosyjskie" państwo w Afryce Północnej. Straciła sporego odbiorcę ros. uzbrojenia (szacowanego na zakupy wynoszące kilkanaście mld $; Su-30 i S-300 za kilka mld już były negocjonowane - teraz te "kontrakty" zostały przejęte przez Francję), straciła potencjalnego sojusznika Rosji w OPEC i przyszłego, planowanego przez Rosję "gazowego OPEC". To wszystko jednak jest tak naprawdę strawne dla Rosji, a potencjalnie wręcz zyskowne - gdyby chaos w Libii się przedłużał czy wręcz rozwinął w wieloletnią wojnę domową, blokującą eksport libijskich surowcow, to w konsekwencji wzrosłyby ceny ropy i gazu na światowym rynku (vide prosperity Rosji po awanturze irackiej).
Jest tylko jeden hipotetyczny aspekt, który z "utraty" Libii przez Rosję ma kardynalne znaczenie dla geoplitycznej rozgrywki "możnych" świata, a w konsekwencji pozbawia Kreml prawdziwego asa w rękawie. Otóż chodzi mi o te "spiskowe" spekulację dotyczące rozpoczętego przez Kaddafiego programu nabycia ogromnych ilości złota dzięki zyskom z eksportu libijskiej ropy, co miałoby być podstawą do zaproponowania sporej części krajów Afryki wspólnej waluty opartej na parytecie złota - "złotego dinara" Kaddafiego. Byłoby to prawdziwe novum na globie i wraz z kolejnymi QE dokonywanymi przez FED w USA czy EBC w UE naprawdę mogłoby zaszkodzić państwom NATO i ich finansowej stabilności. Ścisły sojusz Rosji z taką Libią i "porządkowaną" przez nową walutę Afryką umożliwiłby Kremlowi kreację sporego zagrożenia dla dawnych "wrogów" w postaci Waszyngtonu, Londynu, Paryża i Berlina. Zagrożenia dla państw NATO i UE. Oczywiście, jeżeli te spekulacje są prawdą.
Podejrzewam, iż gdyby można było cofnąć czas, to flota NATO spotkałaby się z Kuzniecowem (tak jak w Syrii) i Piotrem Wielkim, NATOwskie lotnictwo z masą baterii S-300, natomiast NATOwscy komandosi i katarski korpus ekspedycyjny z brygadami Specnazu (tak jak obecnie w Syrii)...