Dodaj do ulubionych

klienci się ożywili :)

12.06.13, 19:05
Nadeszło lato, więc klienci się ożywili i zaczęli mówić rzeczy dziwne.
Oto przykłady z dzisiaj.

1. klientka: te truskawki są suche czy zagnite?
( w Częstochowie nie mówi się "zgniłe" tylko "zgnite", ale formy "zagnite" dotąd nie słyszałam)

2. małżeństwo w średnim wieku
ona: po ile młode ziemniaki?
ja: 3,80
ona: ale drogo!
on: a co ty gadasz, koło Sezamu jest drożej!
(tam jest ryneczek)

3. klient na rowerze zagląda przez drzwi, widzi włoszczyznę w koszyku
- nie ma pani takich warzyw na wagę?
- mam
- to postawię rower i idę
Wchodzi, rozgląda się
- no to gdzie są te warzywa
- tutaj (pokazuję regał z warzywami)
- ale mnie chodzi o takie warzywa do jedzenia
- no przecież one są do jedzenia
- ale gdzie je pani ma?
- no tutaj, o!
- nie widzę, gdzie?
- o, marchew, cebula, buraki...
- ale nie takie!
- a jakie?
- no takie w pojemnikach, pokrojone, co na wagę się sprzedaje
- panu chodzi o surówki?!
- no takie gotowe do jedzenia
- a to takich nie mam.

No i w ten sposób dowiedziałam się, że nie mam warzyw do jedzenia na wagę wink
Obserwuj wątek
    • arim28 Re: klienci się ożywili :) 12.06.13, 23:26
      Roslinozerca gora!!! smile
      • salimis Re: klienci się ożywili :) 13.06.13, 10:16
        pi.asiu szanuj swoich klientów jacy by nie byli bo dzięki nim masz pracę.
        • jottka Re: klienci się ożywili :) 13.06.13, 10:28
          nieno, toż pi.asia nie pisze, że to tępe palanty i niech się zmywają, tylko rejestruje przedziwne obyczaje rodaków częstochowskich - z czego jeszcze nie wynika, że obdarza ich pogardliwymi spojrzeniami na co dzień. szacunek czyli też zwykła uprzejmość wobec otoczenia to co innego niż autocenzura.
    • yoma Re: klienci się ożywili :) 13.06.13, 10:34
      W ten sposób dowiedziałaś się, że nie masz pokrojonych warzyw w pojemnikach na wagę smile Z nami mięsożercami nie ma takich problemów. Dawaj jeszcze.
      • pi.asia Re: klienci się ożywili :) 13.06.13, 20:11
        Sytuacja sprzed roku, ale teraz mi się przypomniała, bo są truskawki. Uwaga - będą słowa niecenzuralne.
        Rok temu truskawek było mało, bo w czasie kwitnienia przyszedł przymrozek i zniszczył kwiaty. Kilogram kosztował ok. 9 zł.
        Wchodzi klient, widzi cenę i zaszokowany stwierdza:
        - ale kurwy drogie!!! O rany, ja panią bardzo przepraszam!
        Ja spokojnie:
        - wie pan, dobra kurwa nigdy nie jest tania...
        Oboje zaczęliśmy się śmiać, do tej pory wspominamy tamto zdarzenie. Klient klnie sporo, ale robi to z niewymownym wdziękiem i humorem.
        • saga55-5 Re: klienci się ożywili :) 13.06.13, 20:27
          Niezłe !!!
          Podoba mi się smile
          • pi.asia Re: klienci się ożywili :) 14.06.13, 19:25
            Naprawdę się dzieje wink

            Nie miałam ceny na kalafiorach, każdy zainteresowany pytał "po ile kalafiory?" więc odpowiadałam "po sześć pięćdziesiąt" aż w końcu straciłam cierpliwość i nalepiłam cenę.Od tej pory klienci pytali "kalafiory po sześć pięćdziesiąt?"

            Blondynka obejrzała truskawki i zapytała: A jak doniosę do domu to nie będą pozagniatane?

            • pi.asia Warzywo na "A" 14.06.13, 19:58
              Wiecie jakie jest warzywo na "A"?
              Nie zgadlibyście, warzywo na "A" to cebula.
              Już wyjaśniam.

              Na dziesięciu klientów, którzy wracają od drzwi albo już zza drzwi, bo czegoś zapomnieli, siedmiu wraca z okrzykiem "A cebulę miałem jeszcze kupić!"
              Dlatego cebula jest warzywem na "A" wink
              Mam nawet jedną klientkę, która od progu oświadcza "na początek proszę kilo acebuli, bo znowu zapomnę!"

              Co do szacunku wobec klientów:
              1. kilkanaście osób ma mój numer i wie, że mogą coś zamówić telefonicznie
              2. nawzajem ja niektóre osoby zawiadamiam, że przywiozłam coś, na co czekają (pani C. na boczniaki, dr B. na szparagi)
              3. z kilkoma osobami jestem po imieniu
              4. wielu osobom przynoszę rośliny z działki
              5. nie raz i nie dwa zostałam poczęstowana domowym ciastem albo czymś pysznym
              6. można u mnie zostawić zakupy i iść do marketu, a odebrać wracając
              7. poznałam niejeden przepis, sama dałam kilka; obejrzałam niejedno zdjęcie dziecka/wnuczęcia/zwierzaka

              Mam nadzieję, że powyższe siedem punktów świadczy nie tylko o wzajemnym szacunku ale wręcz o sympatii.

              Śpiewania wspólnie z emerytowaną rusycystką "Modlitwy" Okudżawy w oryginale wyprę się, bo nie było świadków. Zresztą kto by w to uwierzył... wink
              • dorcia1234 Re: Warzywo na "A" 14.06.13, 20:06
                smile
                dobrze, że wiem skąd jesteś.
                Właśnie wczoraj zaniosłam mojej pani z warzywniaczka przepis na zawsze udające się ciasto
              • pi.asia ziemniaczek 14.06.13, 20:22
                ziemniaczek - domek.
                Ma dach, dwa okienka i nawet komin.

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/J0l0kF8c7q2gSA5CcX.jpg
                • arim28 Re: ziemniaczek 14.06.13, 20:52
                  E, nie!
                  Ja widze postac otylego mezczyzny.
                  Wyraznie widac twarz, dwa otyle ramiona, brzuch zwisajacy. Nogi schowane pod brzuchem smile
                  • andy3458 Re: ziemniaczek 14.06.13, 21:19
                    Eee tam. To jest popiersie kobiety sowicie obdarzonej przez naturę tym, co u kobiety najpiękniejsze.big_grin
                    • yoma Re: ziemniaczek 17.06.13, 13:57
                      Widzę troglodytę z wydatnymi łukami brwiowymi.
              • salimis Re: Warzywo na "A" 15.06.13, 00:09
                Co do szacunku wobec klientów:
                1. kilkanaście osób ma mój numer i wie, że mogą coś zamówić telefonicznie
                2. nawzajem ja niektóre osoby zawiadamiam, że przywiozłam coś, na co czekają (pani C. na boczniaki, dr B. na szparagi)
                3. z kilkoma osobami jestem po imieniu
                4. wielu osobom przynoszę rośliny z działki
                5. nie raz i nie dwa zostałam poczęstowana domowym ciastem albo czymś pysznym
                6. można u mnie zostawić zakupy i iść do marketu, a odebrać wracając
                7. poznałam niejeden przepis, sama dałam kilka; obejrzałam niejedno zdjęcie dziecka/wnuczęcia/zwierzaka

                Mam nadzieję, że powyższe siedem punktów świadczy nie tylko o wzajemnym szacunku ale wręcz o sympatii.

                Rozumiem że ci wspomniani to ci sami których z takim zapałem "obsmarowywujesz" wink

                Nic tobie nie ujmując to pani Ania u której kupuję żwirek lub coś dla kociastych także posiada wymienione cechy typu sympatia i życzliwość. Jest tak samo serdeczna, można z nią gadać godzinami nie koniecznie na tematy zwierzęce (obgadywałyśmy swoich chłopów zaśmiewając się do rozpuku wink ) , można przechować zakupy, pożyczyć pieniądze w razie W gdy pobliski bankomat jest nieczynny.
                Nie raz nie dwa dała jakieś fanty na bazarek, przekazała karmę dla fundacji do której akurat jechałam, lajtowo potraktowała mnie w przypadku znalezienia Sonii. Odwdzięczyłam się jej przepysznym likierem, wyrobami firmy w której jeszcze pracuję.
                Przedstawiałam jej moje koty jadąc akurat do weterynarza. Prysia powaliła ją na łopatki.
                I chociaż nadal sobie paniujemy to mamy do siebie zaufanie.
                Chciałoby się powiedzieć że nie tylko reklama dźwignią handlu ale przede wszystkim sympatyczny i uczciwy sprzedawca smile
                Takich pań jak ty pi.asiu czy pani Ania mam kilka i gdy robię zakupy do południa przed pracą mam problem, bo z tą chwilę pogadam, z tamtą a czas leci wink a ja nie mam w zwyczaju robić całych zakupów w jednym sklepie.
                Niedawno dołączył do tego szlachetnego grona pan który prowadzi sklep a u którego kupuję chleb.
                W sumie to od niego zaczynam zakupy i krótką pogawędkę, później np. rzeźnik i tam przemiłe panie, znowu pogawędka, następnie pani Ania. I tak, wychodzę po zakupy o 9 tej a wracam o 11 tej wink

                I nie myśl sobie że moim poprzednim wpisem chciałam być złośliwa wobec Ciebie ot po prostu powoli zaczynam wkraczać w ciemną doopę co jest niezależne ode mnie i stąd słowa które napisałam. Poniekąd mają coś wspólnego z moją przyszłą i niedaleką sytuacją życiową.
                • saga55-5 Re: Warzywo na "A" 15.06.13, 00:21
                  > Mam nadzieję, że powyższe siedem punktów świadczy nie tylko o wzajemnym szacun
                  > ku ale wręcz o sympatii.
                  salimis-święta prawda
                  Szacunek, sympatia-posłuchałabyś dr. Prokopa z Częstochowy to byś wiedziała że trafiłaś w sedno smile
                  A wracając do klientów.
                  Zazwyczaj swoich klientów oglądam tylko kilka razy w roku, niektórych w ogóle.
                  Do niektórych tylko dzwonię i załatwiam sprawę, ale z niektórymi gadam przez telefon pół godziny albo więcej.
                  Jak trafimy na osobę nadającą na tych samych falach, to szybko rodzi się zażyłość.
                  Dla wszystkich trza być miłym, ale nie ze wszystkimi się człowiek zżyje
                  • salimis Re: Warzywo na "A" 15.06.13, 00:51
                    saga, to co przytoczyłaś to był akurat tekst pi.asi, mi cytat nie wyszedł i wszystko się zlało wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka