saga55-5 29.11.14, 17:31 Zaczynam się dziś przeprowadzać, ale.............idzie mi to jak po grudzie Za mało męskich i silnych rąk a domu...........nawet noża znaleźć nie mogę Trzymajcie kciuki żebym nie oszalała. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zulka01 Re: Przeprowadzka 29.11.14, 19:34 Spokojnie. Dasz sobie radę.Ja przeprowadzam się średni co 3-5 lat i żyję. A przeprowadzam się bo lubię zmiany. Ostatnio (2011) wybudowałam dom i przeniosłam się na wieś. Teraz wiem,że żyję Choć nie wykluczam kolejnych przeprowadzek. Odpowiedz Link
alus59 Re: Przeprowadzka 30.11.14, 17:36 I jak tam z tą przeprowadzką ? Ostatni raz przeprowadzałam się 15 lat temu, ale wcześniej to dosyć często i baaaaaardzo to lubiłam. Teraz lata już nie te Odpowiedz Link
pi.asia Re: Przeprowadzka 30.11.14, 18:43 Łomatko, ja niby mieisąc temu się przeprowadziłam, ale jeszcze niektóre rzeczy mam w tamtym mieszkaniu, a w tym jeszcze nie wszystko na swoich miejscach, a do tego jeszcze likwiduję mieszkanie po Tacie, więc mam równocześnie jakby trzy przeprowazdki naraz. Od oszalenia dzieli mnie cienka czerwona linia.... Odpowiedz Link
saga55-5 Re: Przeprowadzka 30.11.14, 19:04 Ech......... póki co, tylko szafa skręcona a i to nie do końca Troszkę rzeczy corki i część książek jest na nowym. Wszystko przez takiego jednego......... który obiecał przewieźć a później......nie wiadomo czemu się rozmyślił. Dwa przyszłe weekendy mam zajęte ( degustacja i Turniej taneczny ) więc muszę to zrobić w ciągu tygodnia, a niekoniecznie w tygodniu znajduje czas. Ale...... na głowie stanę, a święta spędzę w nowym Odpowiedz Link
saga55-5 Re: Przeprowadzka 30.11.14, 19:10 Dodam jeszcze tylko że wszystkie rzeczy przygotowałam, by meble wynosić, więc w domu jest taki bałagan że chodzimy slalomem. No i to mnie najbardziej wkurza. Jedyny plus to taki, że nie sprzątałam i nie byłam podłóg jak co tydzień Odpowiedz Link
yvi1 Re: Przeprowadzka 01.12.14, 07:01 To trzymam mocno kciuki zeby znalazl sie taki drugi,ktory wszystkie rzeczy bez problemu przewiezie . I zycze zeby do Swiat przeprowadzka byla tylko wspomnieniem ! Odpowiedz Link
zew-is Re: Przeprowadzka 01.12.14, 14:20 To macie wesoło, trzymajcie się tam jakoś, niedługo będzie już tylko przyjemnie Odpowiedz Link
karple Re: Przeprowadzka 01.12.14, 20:26 Nie zwariujesz...... dasz radę bo i cel jest skoro Święta chcesz spędzic już w nowym mieszkanku to motywację masz!!! Trzymam kciuki żeby sie udało Odpowiedz Link
saga55-5 Re: Przeprowadzka 03.12.14, 01:37 Chyba dziś w końcu nastąpi TEN dzień Oby mi wszystko wyszło to, co zaplanowane Odpowiedz Link
salimis Re: Przeprowadzka 03.12.14, 11:13 Kciuki są. Pewnie jeszcze przez najbliższy tydzień dwa nie będziesz "ogarniać tej kuwety" ale potem będzie błoogi odpoczynek zero stresu. Odpowiedz Link
salimis Re: Przeprowadzka 03.12.14, 12:10 aaa, gdy ja się przeprowadzałam po 18 latach do "nowego" mieszkania to przez dobre cztery miesiące czułam się jakbym do obcego wchodziła. Nie mogłam się przyzwyczaić. Na dodatek paniusia czyli ja przeprowadzała się z kaloryferów na piec. Tak więc był to dla mnie dodatkowy hardcor .Wcześniej musieliśmy całe mieszkanie wyremontować czyli zwalić odparzony tynk, rozebrać w kuchni angielkę, przewody od prądu pozrywać i zakładać nowe, bo stare leciały po wierzchu ściany. Wyrzucić stare meble po poprzedniej mieszkance która zmarła 3 lata wcześniej. Tak więc w kuchni stał stary ciężki kredens, taki z lat 50 tych . Jakby co, fota zerżnięta z netu Stary stół z szufladą i jakieś stare krzesła. Natomiast w pokoju stały dwa ciężkie sprężynowe łóżka, stara trzydrzwiowa szafa którą z resztą paliliśmy w piecu podczas remontu bo przypadło to na zimową porę, jakiś niski duży okrągły stolik i chyba kanapa. Ściany w kuchni były od połowy w górę na zielono z białym wałkiem zaś w dół olejnica którą opalałam i skrobałam. Pokój natomiast był w kolorze pomarańczowym plus wałek oczywiście, tak więc gdy po raz pierwszy weszliśmy i zobaczyliśmy mieszkanie, było w nim ciemno pomimo że na dworze jasno. Ogólnie ogarnęła mnie czarna rozpacz gdy zobaczyłam ile będzie roboty a ja od kilku miesięcy dopiero usamodzielniałam się bo wyszłam za mąż. Z mężem nie mieliśmy nic jeśli chodzi o meble poza jego kanapą , fotelami i pufami. Aaaa, przypomniało mi się, ja wniosłam w posagu moją pralkę Można powiedzieć że dobrze trafiliśmy bo na umeblowane mieszkanie Na dodatek ubikacja wspólna z sąsiadem na półpiętrze. Tak więc jako że kuchnia była duża - 15 metrów kwadratowych , część z niej oddzieliliśmy nidą i dzięki temu powstał przy wejściu mały korytarzyk i łazieneczka z ubikacją w miejscu angielki. Tak więc nowa rura bo stara żeliwna okazała być się pęknięta, rureczki do wody. Szczęście w tym wszystkim że rura w całym pionie była typowo kanalizacyjna bo inaczej musielibyśmy kupować ubikację z rozdrabniaczem a stały one wówczas coś po ok. 4000 tysiące. Tak więc koszty jak na świeżo poślubione małżeństwo były spore. Gruntowny remont plus zakupienie wyposażenia do kuchni : garnków, lodówki, kuchenki, bojlera, mebli do kuchni i pokoju, telewizora, dywanu który obecnie ledwo już zipie . Ale to wszystko było kupowane z czasem. Plusem "nowego" mieszkania które nota bene w tamtych czasach było jeszcze zakładowe, była bliskość do pracy bo kamienica stoi tuż przy samej firmie i cisza bo jest to ślepa ulica dzięki czemu nie ma ruchu. Pierwsze wrażenia z zamieszkania na nowym niezapomniane, szczególnie podłoga która trzęsła się przy każdym kroku lub trzaśnięciu drzwiami przez sąsiada mieszkającego piętro niżej. Jak babcię kocham posr ... byłam ze strachu że kiedyś zlądujemy do sąsiada od tych drgań. Dzisiaj już tego tak nie odczuwam, przyzwyczaiłam się. Aczkolwiek gdy powiedziałam kiedyś koleżance że podłoga tak się trzęsie że herbata z kubka mi się wylewa, uwierzyła .Tak samo miała się rzecz gdy po kilku latach musieliśmy przestawić piec, a ona pyta się : a w które miejsce chcecie go przestawić ? Na to ja odpowiedziałam : do łazienki. A zmieści się tam, zapytała zdziwiona a ja ryczałam ze śmiechu. Mądra byłam bo w temacie a ona taka sama paniusia jak ja, wcześniej pieca na oczy nie widziała Odpowiedz Link
saga55-5 Już :) 04.12.14, 01:09 Znowu chodzę wężykiem ( jak to się stało że mamy tylko we dwie tyyyyle rzeczy ? ) ale dziś pierwsza noc na nowym. Zanim to ogarne to się sporo zejdzie, zwłaszcza że 2 kolejne weekendy mam poza domem Dziecko me zasnąć nie mogło, ale jest tak ucieszone że dziś tak sama z siebie ( jak NIGDY ) chciała sobie odpuścić tańce. Jutro znowu ........... Odpowiedz Link
saga55-5 Salimis 04.12.14, 01:11 Jak kiedyś nie zapomnę i vena przyjdzie, to opiszę moje pierwsze mieszkanie baaardzo podobne do Twojego. Żeby napalić w piecu trza było ............palic i wietrzyć..........tak się kopciło. Odpowiedz Link