flamengista
04.01.11, 23:04
Jakiś rok temu wysłałem tekst do czasopisma zagranicznego. Po 3 miesiącach dostałem recenzje. 1 - zasadniczo pozytywną, choć sugerującą istotne zmiany w tekście. 2 - zdecydowanie negatywne, ale zawierające całą listę wskazówek co poprawić [zakładam, że początkowo były 2 recenzje: pozytywna i negatywna; 3 negatywna przesądziła sprawę]
Jak idiota posiedziałem nad tekstem, w zasadzie napisałem go od nowa uwzględniając niemal wszystkie te wskazówki. Następnie dałem do korekty native speakerowi, żeby i stylistycznie było bez zarzutu.
Tym razem odpowiedzi nie było b. długo, więc w końcu naciskam na redaktor. A ta tym razem odpowiada, że faktycznie nie zdążyła mi napisać - tekst wysłała do tych samych recenzentów i uznali oni poprawki za niewystarczające. [Przy czym śmiem wątpić, czy oni ten tekst dostali: w przypadku jednej recenzji, która wyglądała jak "instrukcja naprawy" wprowadziłem wszystkie sugerowane zmiany.]
Wszystko fajnie - tylko wcześniej sama napisała, że tekst został odrzucony i mogę nadesłać go ponownie w poprawionej wersji, ale będzie traktowany jak nowe zgłoszenie i nowy artykuł. Czyli dostanę nowe recenzje. I taki tekst właśnie napisałem - tytuł podobny, ale zupełnie inna zawartość.
Jestem wściekły. Głównie na siebie, bo nowy artykuł powinienem był nadesłać do innego czasopisma. Ale zakładałem, że skoro tu już się wahali czy publikować i była jedna recenzja pozytywna - to należy spróbować jeszcze raz. Cóż, płacę frycowe żółtodzioba.
Pytanie: zdarzyła się wam kiedyś podobna sytuacja?