Dodaj do ulubionych

Ostry tekst barona

28.01.11, 20:34
Kiedyś powiedziałem, że gdyby obrady naszych ciał kolegialnych były transmitowane w telewizji, to Sejm zredukowałby nakłady na naukę do zera przy powszechnym poparciu społeczeństwa.

Więcej...

Obserwuj wątek
    • chilly Re: Ostry tekst barona 28.01.11, 21:17
      Mocne. A fragmentu zaczynającego się od słów "... system funkcjonowania naszego Uniwersytetu jako mieszankę feudalizmu, kapitalizmu i socjalizmu" nauczę się chyba na pamięć.
      • tocqueville Re: Ostry tekst barona 28.01.11, 21:20
    • loleklolek_pl Re: Ostry tekst barona 28.01.11, 21:30
      Mówiąc szczerze mam podobne spostrzeżenia nt. pracy różnych uczelnianych komisji... zamiast rzeczowych debat kończących się konkluzjami i działaniem, tylko wiecznie niekończące się debaty purystów językowych, jak na jakimś forum onetu ;-)...

      No ale pocieszam się tym, że jest na uczelni kilka osób poważnych - chcących działać i mam cichą nadzieję, że jak sam dochrapię się do władzy, to jeszcze nie będę aż tak zgnuśniały, by ten stan rzeczy podtrzymywać :-).
    • eeela Re: Ostry tekst barona 28.01.11, 21:40
      O kurczę, ale ta Aula Leopoldyńska to naprawdę fajna jest :-)
      • eeela Re: Ostry tekst barona 28.01.11, 21:48
        A tekst rzeczywiście ostry. Własnie przeczytałam. Taki, za który można się spodziewac nieprzyjemności. Nie wiem, ile w nim racji, bo daleko mi do omawianych w nim realiów, ale trzeba się wykazywac sporą dozą odwagi, żeby takie cos napisać.
    • niewyspany77 Barona? 28.01.11, 22:02
      Ja się nie zdziwię, jak go momentalnie do parteru sprowadzą. Czy pan politolog nie ma na tyle rozumu, by wiedzieć, że takich tekstów się przed hab nie puszcza?
      Dobrze pisze, ale ja mu wróżę bardzo trudną ścieżkę awansu, o ile jakikolwiek będzie.
      • eeela Re: Barona? 28.01.11, 22:24
        Nie wiem, czy ten pan jest przed habilitacją, czy po, ale twoja reakcja jest dokładnie tym, przeciwko czemu pan politolog grzmi. I chyba grzmi słusznie.
        • niewyspany77 Re: Barona? 28.01.11, 23:40
          Czekaj, a kto pisze niżej o kalkulacji wkładania do gara?
          Mam głęboko w nosie, co dr X, Y czy Z sądzą o uczelni Alfa, Gamma czy Zeta. Po prostu sam pan doktor wyraźnie opisuje klimat uczelniany wprost (dokładnie cytuje Toc). Grzmieć może słusznie, ja tylko przypomnę stare powiedzenie: co wolno wojewodzie... niezależnie od poziomu "słuszności".
          • eeela Re: Barona? 28.01.11, 23:46

            > Czekaj, a kto pisze niżej o kalkulacji wkładania do gara?

            Ja :-) Ale nie przypisuję sobie moralnje racji w tym względzie :-)
            • niewyspany77 Re: Barona? 28.01.11, 23:52
              Ojej, ale czy ja przypisuję? Moralnie? No bez ten tego proszę.
              • eeela Re: Barona? 28.01.11, 23:54
                "Moralnej" miało być, gwoli ścisłości, nie chciałam cię broń Boże o żadne moralne przypisywanie oskarżać ;-)
                • niewyspany77 Re: Barona? 28.01.11, 23:59
                  No więc co jest nie tak z moją reakcją, bo nie rozumiem.
                  • eeela Re: Barona? 29.01.11, 00:03
                    To:

                    >>Dobrze pisze


                    >>Czy pan politolog nie ma na tyle rozumu, by wiedzieć, że takich tekstów się przed hab nie puszcza?


                    Jak pisze dobrze, to powinno to być - w teorii przynajmniej - niezależne od habilitacji, n'est-ce pas?
                    • niewyspany77 Re: Barona? 29.01.11, 00:06
                      W teorii wszystko powinno wyglądać inaczej. Bardzo inaczej. Ale to jest Polska, a dokładniej, Naóka Polska ;) I scenariusz nie jest ani fajny, ani kolorowy. I Ty chyba też coś o tym wiesz, nespa?
                      • eeela Re: Barona? 29.01.11, 00:09
                        Wiem. Dlatego piszę o wkładzie do garnków. Ale mam niejaki szacunek do ryzykanckich rewolucjonistów.
                        • niewyspany77 Re: Barona? 29.01.11, 00:17
                          Jak to historycy mawiają, na cmentarzach pełno takich.
                          • loleklolek_pl Re: Barona? 29.01.11, 00:58
                            hmm... to na poważnie się zapytam, co ten człowiek ma tak właściwie do stracenia, że jest nazwywany rewolucjonistą? Pensję 2500 (porównywalną z pensją trochę lepszej McPracy)? Coraz mniej wygodne pod względem przywilejów miejsce pracy? Wątpliwy i coraz częściej podważany status kogoś należącego do elit? Brak jakiegoś lepszego tytułu, który tak właściwie dziś jest być może jeszcze jako tako poważany przez środowisko naukowe?

                            Przecież, że się tak wyrażę, nikt na poważnie nie będzie brał pod uwagę głosu środowiska naukowego, jeżeli środowisko naukowe samo nie zadba o to, by wyglądać poważnie - ale powaznie nie pod względem, jakiś strojów żywcem wyciągniętych z teatru (które oczywiście może i sa fajne do urządzania fajnych spektakli), ale pod względem tego, co się dzieje w środku i co jest doskonale widoczne na zewnątrz. Bo sorry, ale nikt w Polsce nie wrzuci większych środków na naukę i dydaktykę, jezeli z miejsca każdą prośbę może odrzucić argumentując to tym, że kolesiowstwa i nepotyzmu nie wspiera. Zresztą w podobny sposób można odczytać argumenty za tym, by nie oceniać za często pracowników naukowych (stawiane zdaje się m.in. przez Solidarność), bo to nijak się ma do gospodarki, w ktorej od jakiś 20 lat przeciętny człowiek jest non-stop oceniany i w każdej chwili może dostać wypowiedzenie (o ile w ogóle pracuje na etacie, a nie na jakiejś umowie-zleceniu). No sorry, ale jeżeli środowisko samo wewnętrznie nie zadba o zmianę swojego wizerunku, to jedyne czego można oczekiwać w najbliższej przyszłości, to stałego obcinania środków na naukę. Puszczanie w TV obrad jakiś tam uczelnianych senatów tylko by przyspieszyło ten proces, ale nie jest niezbędne do jego postępownia. A lamenty totalnie skompromitowanego środowiska ani trochę w tym nie przeszkodzą, a nawet sprawę przyspieszą.
                            • niewyspany77 Re: Barona? 29.01.11, 01:08
                              Nie mam pojęcia, dlaczego ów pan nazywany jest rewolucjonistą. Nazwanie syfu po imieniu, publicznie, to nie jest rewolucja.
                              • eeela Re: Barona? 29.01.11, 01:20
                                Nazwanie syfu po
                                > imieniu, publicznie, to nie jest rewolucja.


                                a) a jednak często bywało, przynajmniej jej zarzewiem
                                b) czy naprawdę przy każdym, nawet najlżej żartobliwie/emfatycznie/ironicznie (niepotrzebne skreślić) użytym słowie, trzeba walić emoty?
                        • flamengista ryzykancki rewolucjonista? 29.01.11, 09:23
                          Raczej zadeklarowany konformista, który nagle się "nawrócił". Z powodów, które są nam nieznane, dlatego lepiej zachować ostrożność z pochwałami.
                          • charioteer1 Re: ryzykancki rewolucjonista? 29.01.11, 13:37
                            Dolozyl wszystkim, ale przede wszystkim jedzie ostro po Pacholskim.
      • loleklolek_pl Re: Barona? 28.01.11, 22:26
        A ja sobie pospekuluję w ten sposób, że człowiek sobie wszystko przemyślał i wyszło mu, że warto zaryzykować, bo przy obecnych trendach ten jego awans może nie być nic warty ;-), a z drugiej strony po takim tekście zwiększa się jego szansa na jego karierę polityczną, czy też dziennikarską ;p
        • eeela Re: Barona? 28.01.11, 23:32
          No w sumie byłoby trochę dziwne, gdyby taki tekst walił w ciemno, nie zastanawiając się nad tym, czy w następnym miesiącu nie będzie miał co do garnka włożyć ;-) Niemniej z pewnością był to krok ryzykancki. Sama, szczerze mówiac, wcale nie jestem pewna, czy by mnie było na taki stać, ale wywołuje u mnie odruch podziwu.
          • flamengista za co go podziwiasz? 29.01.11, 09:19
            Za przepychanie pociotków na egzaminach, czy za załatwianie im pracy? Bo sam się w tekście przyznaje do takich praktyk...

            Czy za to, że jak powoli kończy mu się czas na habilitację, to nagle postanawia urządzić sobie publiczne samobiczowanie?

            Powiem szczerze - nie kupuję tego. Gdyby sam był człowiekiem bez skazy, jego głos miałby znaczenie.
            • tocqueville Re: za co go podziwiasz? 29.01.11, 09:40
              dlatego, że ma skazę jego głos jest cenny, bo doświadczył jak działają układziki
              poznał je od środka

              ps: najdoskonalsze krytyki komunizmu pisali byli komuniści (np. czarna księga) - czy ich głos nie ma znaczenia? znali teorię i praktykę dlatego mieli coś do powiedzenia
              -
              • flamengista dla kogo jest cenny? 29.01.11, 09:50
                Chyba nie dla nas, bo jego diagnoza nowatorska i szokująca nie jest.

                Może dla urzędników, chcących dodatkowo obciąć środki na szkolnictwo wyższe i na naukę. Każdy argument za cięciami jest cenny, a przecież autor przyznaje się do marnotrawienia milionów złotych rocznie.

                Faktycznie, mamy za co baronowi dziękować.
            • znajacyprawde1 Re: za co go podziwiasz? 10.02.11, 14:08
              Sprawdz ustawe dot sprawowania funkcji. Dr Dybczynski ma dodatkowo 6 lat na zrobienie haba. Dlaczego? Bo na czas sprawowania funkcji dyrektorka instytutu zawiesza mu sie okres na zrobienie habilitacji. I moze wlasnie za to go podziwiam, ze nie byl taki glupi by bawic sie w polityke a tracic czas na zrobienie haba. Nic mu nie ucieklo, ale Wam leci...Tik tak, tik tak
      • flamengista jakoś tak mi się skojarzyło... 29.01.11, 09:04
        Z dr Migalskim. Ciekawe, czy dr Dybczyński też chce zrobić z siebie "ofiarę". Artykuł jest o tyle oburzający, że wszędzie używa liczby mnogiej. "My" żremy i pchamy się do koryta na bankietach, "My" marnotrawimy miliony złotych. Gdybym był pracownikiem tej uczelni, czułbym się osobiście obrażony przez tego Pana. Bo sugeruje tym samym, że wszyscy tolerują patologię i ją utrwalają.

        Fakty są następujące. Andrzej Dybczyński doktorat obronił w marcu 2003 roku. Dorobek naukowy dosyć skromny - poza dwoma rodzynkami: artykułem w przyzwoitym "Perspectives on European Politics and Society" z 2005 roku. Do tego monografia opublikowana w 2006 roku. Od 2006 roku dorobek na własnej stronie pracowniczej nieaktualizowany, w bazie MAK nieobecny po 2005 roku. A to dziwne, bo jeśli ktoś zajmuje się stosunkami międzynarodowymi i chce się liczyć w nauce polskiej, to musi mieć przynajmniej 1 artykuł opublikowany w Sprawach Międzynarodowych, Polskim Przeglądzie Dyplomatycznym czy Roczniku Polskiej Polityki Zagranicznej.

        Teraz mamy początek 2011 roku, więc dr Dybczyński jest 8 lat po doktoracie.
        • matdokt Re: jakoś tak mi się skojarzyło... 29.01.11, 14:20
          w zupełności z tobą się zgadzam, już o tym pisałem więc się powtórzę: zgodnie ze zmianami w statucie UWr pan Dybczyński wylatuje z Uniwersytetu w ciągu najblizszego roku, dwóch, wiec jego uzewnętrznianie się ma na celu wprowadzenie pewnego fermentu wokół Uniwersytetu, zeby później powiedzieć jak tam było źle więc go wywalili

          bardziej ogólniej: Pacholski chciał wprowadzić na całym Uniwersytecie system, który jest na Wydziale Mat&Inf (oraz na paru innych ścisłych wydziałach), tzn. system oceny pracowników, zwalnianie nieaktywnych naukowo (mogę podać całą listę osób wyrzuconych, z ostatnich paru lat), zatrudnianie w ramach konkursów. Niestety wydziały humanistyczne na to się nie zgodziły, bo mają dużo studentów i pracę naukową w dupie, w przeciwieństwie do wydziałów ścisłych. Te z kolei mają problem z naborem, nawet pomimo studiów zamawianych, mnóstwa grantów, dodatków do pensji za publikacje. Nastąpił konflikt interesów. Jednak statut jest już uchwalony i innego wyjścia jak wywalać nie ma.
          • pfg Re: jakoś tak mi się skojarzyło... 29.01.11, 15:09
            I wszystko jasne :-(
            • flamengista tak, dla nas 29.01.11, 16:08
              no na forum pod artykułem dziesiątki osób solidaryzują się z "odważnym opozycjonistą".

              Czuję, że zaraz da się ukrzyżować i wynieść na ołtarze. Wybory na jesieni, może się załapie;)
              • tocqueville Re: tak, dla nas 29.01.11, 16:12
                na tym forum to niezly bajzel zdążył już zrobić Keller razem z tym drugim
                robią z nas (DNU) klikę hamulcowych polskiej nauki :)
                • pfg Re: tak, dla nas 29.01.11, 16:14
                  To jest cena wolności słowa: przyzwolenie na publikację bzdur, które nam się nie podobają.
                  • tocqueville Re: tak, dla nas 29.01.11, 16:22
                    • flamengista do tego pamiętajmy, że 29.01.11, 17:48
                      CytatKłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą - Josef Goebbels
                  • dala.tata Re: tak, dla nas 29.01.11, 16:34
                    po raz kolejny myslisz wolnosc slowa z przyzwoleniem na kradziez tozsamosci i obrazanie innych. to nie ma nic wspolnego z wolnoscia slowa. w duzej mierze, to co robi Keller nadaje sie do sadu - podszywanie sie pod innych jest przepstepstwem, przynajmniej w cywilizowanym swiecie. tyle, ze sadzenie sie z takim indywiduum jest legitymizacja tegoz indywiduum. i miedzy innymi dlatego nie robie tego.

                    pfg napisał:

                    > To jest cena wolności słowa: przyzwolenie na publikację bzdur, które nam się ni
                    > e podobają.
                    • pfg Re: tak, dla nas 29.01.11, 17:24
                      Nie, mój drogi, ja niczego nie mylę. Uważasz, że postępowanie Kellera jest nie do przyjęcia - podaj go do sądu. To jest twoje prawo, podobnie jak i twoim, i moim prawem jest publicznie zdezawuować impostora, czym oni zresztą się na ogół nie przejmują. Prawem zaś i głupców, i mędrców, i ludzi małostkowych, i wielkodusznych, i mściwych, i szlachetnych jest postępować - w tym wypowiadać się publicznie - w sposób, jaki dyktuje im ich intelekt i sumienie, ryzykując, że jeśli złamią przy tym prawo, zostaną ukarani. Tego prawa nie wolno nikomu bez wyroku sądu odbierać, to zaś stwierdzenie nie jest bynajmniej tożsame z pochwałą tych zachowań, w tym obrzydliwych postępków Kellera. Jednak - neminem captivabimus nisi iure victum.
                      • dala.tata Re: tak, dla nas 29.01.11, 18:16
                        alez nie dosc ze wolno, to na dodatek odbiera sie. zarowno przez regulacje prawne (wbrew pozorom jest cala masa przepisow ograniczajaca wolnosc slowa: od kontrowersyjnego klamstwa osiwecimskiego, przez oszczerstwa az do ochorny tajemnic przeroznych), jak i przez praktyke sadowa. wedle mnie glosisz zasade typu: nie nalezy ludziom odbierac prawa do popelniania przestepstwa, bo zawsze mozna isc do sadu. bo przeciez

                        Prawem zaś i głupców, i mędrców, i ludzi małostkowych, i wielkodusznych, i mściwych, i szlachetnych jest postępować - w tym wypowiadać się publicznie - w sposób, jaki dyktuje im ich intelekt i sumienie, ryzykując, że jeśli złamią przy tym prawo, zostaną ukarani

                        z tego wynika, ze dlatego wlasnie ludzie maja prawo do tego, zeby kupowac bron, prawda? maja prawo tez do ekspresji morderstwem, a postronny czlowiek nie powinien sie wtracac, bo przeciez czlowiek ma prawo postepowac w zgodzie ze swoim sumieniem. w zgodzie z wlasnym sumieniem mozna tez podporzadkowac kobiete gwaltem - i jakim prawem chcialbys powiedziec, ze akurat gwalt nie, ale oszczerstwo tak?

                        otoz ja sie z tym nie zgadzam. duzo bezpieczniej jest np. zabronic sprzedazy broni, a kogos, kto wlasnie planuje zamach terrorystyczny zamknac do pudla (rzecz jasna po udowodnieniu mu tego), zanim bedzie mogl 'postapic w zgodzie ze swoim sumieniem'. ja jednak wole ograniczyc to prawo postepowania w zgodzie ze swoim sumieniem.

                        co do Kellera, ktory glownie pluje, niespecjalnie jest cos do zrobienia. mozna ignorowac lub isc do sadu. jednak tolerowanie tego, co robi, nie ma nic wspolnego z wolnoscia slowa. to jest tolerowanie przestepstwa, sukinsynstiwa, ohydy (jakkolwiek to nazwac) ze wzgledu na 'znikoma szkodliwosc', a nie pamiec o tym, ze mamy prawo do tego, by mowic w zgodzie ze swoim sumieniem.

                        zostaje przy swoim, moj drogi. mylisz pojecia w zapedach, oddam Ci, choc ze spoznieniem, pieknym za nadobne, by z politycznej poprawnosci zrobic sztuke piekna.
                        • pfg Re: tak, dla nas 29.01.11, 18:56
                          dala.tata napisał:

                          > co do Kellera, ktory glownie pluje, niespecjalnie jest cos do zrobienia. mozna
                          > ignorowac lub isc do sadu. jednak tolerowanie tego, co robi, nie ma nic wspolne
                          > go z wolnoscia slowa.

                          Tolerowanie Kellera ma wszystko wspólnego z wolnością słowa. Chcesz, żeby ludzie mogli krytykować Kaczyńskiego, Tuska czy Mubaraka bez obawy, że zostaną namierzeni, zidentyfikowani i ukarani przez władze? Tym samym tworzysz miejsce dla działań postaci w rodzaju Kellera. Chcesz wprowadzić mechanizmy blokujące Kellerów i innych oszczerców? Blokujesz tym samym tych, którzy walczą w słusznej sprawie. Jak powiadam, działalność Kellera to jest cena, jaką przychodzi płacić za wolność słowa. A tolerancja nie oznacza ani pochwały, ani uznania czegoś za działalność słuszną bądź tylko uprawnioną. To jest raczej smutna zgoda na rzeczywistość w imię obrony wyższych wartości. Jeśli ten aspekt rzeczywistości cię uwiera, walcz z nim w sądzie lub interweniuj u administratorów portalu. Ja jednak doradzałbym wypicie szklanki wody, choćby z tego względu, że nic tak nie cieszy szkodników, jak świadomość tego, że zaszkodzili.

                          Nb, argumentacja przez eskalację (typu: jeśli nie odbierasz głosu Kellerowi, jesteś za sprzedażą broni mordercom) to też jeden z chwytów opisanych już przez Schopenhauera.
                          • flamengista nie zgadzam się 29.01.11, 19:09
                            Mamy niestety taki przypadek w realu. Osoba z ew. zaburzeniami chodzi po uczelni i opowiada totalne bzdury, kompletne bujdy.

                            Niestety, cena za tą "wolność słowa" jest trochę za wysoka. Bo niektórzy w te fantastyczne historie, mimo że dla nas brzmią one absurdalnie - jednak wierzą.

                            My jednak nie mamy żadnego dowodu na pomówienia, tu dowody są czarno na białym. Dala jako główny obiekt tego ataku ma prawo ostro zareagować i moim zdaniem powinien to zrobić. Mnie jeszcze to do pewnego momentu śmieszyło, ale to jest jednak chore.

                            BTW: nie da się wystosować oficjalnego pisma do administracji portalu, by blokowała IP Lesia? Przecież on te wszystkie farmazony plecie za pośrednictwem serwera w Portugalii.
                            • tuluz-lotrek Re: nie zgadzam się 29.01.11, 19:22
                              Dopóki Lesio (a masz absolutną pewność, że to on, i ewentualnie - że wyłącznie on?) szkoduje tylko nickowi dala.tata, to nie jest to chyba aż taki wielki problem - zwłaszcza, że i tak dala.tata w nagłówku wygenerować nie potrafi. Kumaci użytkownicy internetu widzą, co się dzieje, a tymi niekumatymi i tak nie ma się co przejmować. Wariatów i chamów na forach niemoderowanych nie da się zwalczyć, bo taka jest natura tego medium - to tak, jak walczyć z napisami w wychodkach. Zgadzam się, że to jest pewien problem, od kiedy wychodek stał się ogólnoświatowy, ale nie bardzo widzę, jak miałoby się temu zapobiegać bez wprowadzania totalnego zamordyzmu. Za jakiś czas wstyd będzie być osobą publiczną, nie będąc jednocześnie opluwanym przez jakiegoś furiata.
                              • dala.tata Re: nie zgadzam się 29.01.11, 20:12
                                nie, nie jest to wielki problem i dlatego nie proponuje wprowadzenia ultracenzury i nowej ustawy nieszkodowania dala.tacie. ja jedynie mowie, ze tolerowanie Lesia nie ma nic wspolnego z obrona wartosci, imponderabiliow i innych fantastycznosci. jest to tolerowanie chamstwa, takiego, jak tego, ze auto przejedzie przez kaluze i cie ochlapie.

                                a jako ze nie jest to 'wielkim problemem' to tak ogolnie nie reagujemy.

                                pytanie dla mnie jest takie: kiedy zatem to staje sie juz 'wielkim problemem'? wtedy kiedy odkryje moja tozsamosc i zalozy konto pod moim nazwiskiem i bedzie durnoty wypisywal (bloga pod moim nickiem juz zalozyl)? czy wtedy kiedy sobie wyorbi na moje nazwisko karte kredytowa? wtedy juz sie bedzie kwalifikowalo? a moze dopiero wtedy, kiedy na policje trafi (nadal tylko slowa, a przeicez wolnosc slowa jest nadrzedna!) oskarzenie ze molestuje male dziewczynki? wtedy tez bronimy wolnosci slowa?

                                chetnie uslysze, gdzie zaczyna sie granica 'wielkiego problemu'?
                                • tuluz-lotrek Re: nie zgadzam się 30.01.11, 15:13
                                  chetnie uslysze, gdzie zaczyna sie granica 'wielkiego problemu'?

                                  Może tam, gdzie dolegliwość będzie dość duża albo zagrożenie wystarczająco poważne, by skłonić Cię to ujawnienia swojej tożsamości w celu ścigania impostora? Bo jako dala.tata, jak zauważył powyżej PFG, pozwu chyba złożyć nie możesz.

                                  Pomyśl o tym w inny sposób - ci wszyscy żałośni podszywacze i jątrzyciele pół życia spędzają na opluwaniu nicków i innych "awatarów". To chyba lepiej, niż gdyby napastowali czy lżyli słabszych (ten typ silniejszych w realu nie zaczepi) na ulicy? A tak możesz poczuć się dowartościowany - podobnie jak Tusk czy Kaczyński masz własnego obsesjonata!
                                  • eeela Re: nie zgadzam się 30.01.11, 23:06
                                    A tak możesz poczuć się dowartościowany - podobnie jak Tusk czy Kaczyń
                                    > ski masz własnego obsesjonata!


                                    Posiadanie własnych obsesjonatów nie ma w moim odczuciu żadnego wpływu - ani pozytywnego, ani negatywnego - na samoocenę. Ale ma za to wiele innych wad, a przede wszystkim jest męczące.
                                    • tuluz-lotrek Re: nie zgadzam się 31.01.11, 15:36
                                      Posiadanie własnych obsesjonatów nie ma w moim odczuciu żadnego wpływu - ani pozytywnego, ani negatywnego - na samoocenę. Ale ma za to wiele innych wad, a przede wszystkim jest męczące.

                                      Ale akurat w internecie to nie jest wielki problem. Ot, jest tuluz-lotrek, a już za minutę go nie będzie. Hasła zapomniałem, no i co zrobię? Może powrócę jako szykowne zwierzątko, np. wydra? :)
                            • loleklolek_pl Re: nie zgadzam się 29.01.11, 19:35
                              "BTW: nie da się wystosować oficjalnego pisma do administracji portalu, by blokowała IP Lesia? Przecież on te wszystkie farmazony plecie za pośrednictwem serwera w Portugalii."

                              Z tym to akurat ciężka sprawa jest, tzn. bardzo łatwo ominąć taką blokadę, a przy zbyt szerokim jej ustawieniu ucierpieć mogą też inne postronne osoby.
                          • dala.tata Re: tak, dla nas 29.01.11, 20:01
                            przypisujesz mi slowa, ktorych nie wypowiadam i to raczej ty rozszerzesz zakres rozmowy.

                            to, co robi Keller, nie ma nic wspolnego z krytkowaniem polityka. co wiecej, ja wcale nie proponuje go zamknac w wiezieniu czy odebrac mu prawa do internetu. prosze wiec mi darowac insynuacje cenzury politycznej. ja sie odnioslem do twego, po raz koleny, politcznego poprawnie stweirdzenia, ze tu chodzi o wolnosc slowa. nie, nie chodzi. bo Keller nie korzysta z wolnosci slowa, Keller jej naduzywa. powtarzam, bo ci pewnie umknelo, demokratyczne panstwa maja cala mase przeroznych obostrzen wolnosci slowa. nie ma dzis kraju, w ktorym wolnosc slowa jest absolutna (i slusznie). wolnosc slowa nie jest i nie powinna byc wartoscia nadrzedna, na przyklad przedkladana nad cudze zdrowei, zycie, czy nawet dobre imie.

                            co do eskalacji, proponuje, zebys przeczytal, co napisales. celowo podkreslilem to, ze TO TY odnosiles sie do postepowania, a nie tylko do dzialania slowem. to, ze nie masz dobrego argumentu, moj drogi pfg, na to konsekwencje tego, co mowisz, trudno. zapewne tez w erystyce jest opisany zabieg nieodnoszenia sie do tego, co powiedzial przedmowca.
                            • pfg Re: tak, dla nas 29.01.11, 20:25
                              dala.tata napisał:

                              > prosze wiec mi darowac insynuacje cenzury politycznej

                              Nie, ty nie chcesz wprowadzać cenzury politycznej. Ty tylko nie możesz lub nie chcesz zrozumieć, że obecność potwarców, oszczerców, trolli i oszołomów jest ceną, jaką się za brak cenzury politycznej płaci.

                              A z tą poprawnością polityczną to jak kulą w płot: Zwolennicy poprawności politycznej nie są zwolennikami wolności słowa, a ściślej, chcą ograniczyć tę wolność do wypowiedzi, z którymi się zgadzają.
                              • dala.tata Re: tak, dla nas 29.01.11, 20:42
                                pfg, powtorze sie: niezle ci sie udaje nawigowac w moich odpowiedziach. :-)

                                i nie. to ty nie chcesz zrozumiec, ze wolnosc slowa nie jest wartoscia nadrzedna, nie przebija wszystkich innych. i swietnie ci sie udaje nie odnosic do tego problemu.

                                nie podoba ci sie poprawnosc polityczna? no coz, nie bede korzystal z wolnosci slowa i mowil, jak inaczej mozna to nazwac :-)
                                • pfg Re: tak, dla nas 29.01.11, 20:54
                                  dala.tata napisał:

                                  > i nie. to ty nie chcesz zrozumiec, ze wolnosc slowa nie jest wartoscia nadrzedn
                                  > a, nie przebija wszystkich innych. i swietnie ci sie udaje nie odnosic do tego
                                  > problemu.

                                  Bo być może dopiero teraz zidentyfikowaliśmy problem. Otóż moim zdaniem wolność słowa jest jedną z wartości nadrzędnych. Trzeba bardzo szczególnych okoliczności i bardzo wielkich dóbr, żeby wolność tę ograniczyć.
                                  • dala.tata Re: tak, dla nas 29.01.11, 21:07
                                    to ja proponuje, bys zmienil wytlusczenie i napisal:

                                    jedna z wartosci nadrzednych.

                                    bo ja mniej wiecej o tym mowie od czasu, kiedy sie o to spieramy.

                                    cieszy mnie to, ze rezygnujesz z absolutyzacji. bo wolnosc slowa nie jest absolutna. i nie dosc ze mozna, to na dodatek w szczeoglnych przypadkach nalezy ja ograniczyc (dokladnie tak, jak to sie dzieje wokol nas). co jest tym szczegolnym przypadkiem, jest oczywiscie inna kwestia - na dodatek trudna i skomplikowana.


                                    pfg napisał:

                                    > Bo być może dopiero teraz zidentyfikowaliśmy problem. Otóż moim zdaniem wolność
                                    > słowa jest jedną z wartości nadrzędnych. Trzeba bardzo szczególnych oko
                                    > liczności i bardzo wielkich dóbr, żeby wolność tę ograniczyć.
                              • charioteer1 Re: tak, dla nas 29.01.11, 21:25
                                pfg napisał:

                                >obecność potwarców, oszczerców, trolli i oszołomów jest ceną, jaką się za brak cenzury politycznej płaci.

                                Zartujesz chyba. Oszczerstwo i oszustwo sa przestepstwami sciganymi na mocy kk. W USA facet dostalby zakaz wchodzenia do internetu, a gdyby nie poskutkowalo, zostalby zamkniety w instytucji.
                                • pfg Re: tak, dla nas 29.01.11, 22:45
                                  charioteer1 napisał:

                                  > W USA facet dostalby zakaz wchodzenia do internetu, a gdyby nie poskutkowalo,
                                  > zostalby zamkniety w instytucji.

                                  Szczerze? Bardzo w to wątpię. Zapoznałem się tylko z niewielką próbką dzieł Kellera, więc może coś mi umknęło, ale Keller chyba nie wzywa do fizycznego rozprawienia się z dala.tatą, więc jakieś oskarżenie o "conspiracy to break the law" odpada. Kradzież tożsamości jest przestępstwem, ale czy jest nim kradzież anonimowego nicka? Tym bardziej, że Keller mógłby się bronić, że - jak to słusznie już podniesiono - dla każdego średnio rozgarniętego użytkownika forum jest jasne, iż "Gość: dala.tata" to co innego, niż "dala.tata" linkujące do odpowiedniego profilu na forum, a zatem Keller w istocie nie ukradł nicka. Pozostawałby pozew o damages, bardzo trudny i kosztowny, tym bardziej, że faktyczna osoba posługująca się przedmiotowym nickiem musiałaby (a) ujawnić swoją tożsamość, (b) wykazać, że oszukańcze posty Kellera wyrządzają jej szkodę.

                                  Moim zdaniem Keller drastycznie narusza dobre obyczaje. I tyle.
                                  • adept44_ltd Re: tak, dla nas 29.01.11, 23:07
                                    no to nie znasz sporej części dorobku fidi Kellera... ;-), myślę, że złote czasy to jednak forum nauka...i myślę, że karalne wypowiedzi o konkretnych osobach
                                  • loleklolek_pl Re: tak, dla nas 29.01.11, 23:09
                                    "Kradzież tożsamości jest przestępstwem, ale czy jest nim kradzież anonimowego nicka?"

                                    prawo.vagla.pl/node/8068
                                    Hmm... ja tam prawnikiem nie jestem, ale wydaje mi się, że dala mógłby wstąpić na drogę sądową w związku z naruszeniem dóbr osobistych. chociaż procesy w zakresie prawa nowych technologii są dość trudne i czasem miewają zaskakujące zakończenie.
                                    • pfg Re: tak, dla nas 29.01.11, 23:25
                                      Ciekawe i pouczające. Ale proces byłby bardzo trudny.
                          • sendivigius Re: tak, dla nas 30.01.11, 11:23
                            pfg napisał:

                            > Tolerowanie Kellera ma wszystko wspólnego z wolnością słowa. Chcesz, żeb
                            > y ludzie mogli krytykować Kaczyńskiego, Tuska czy Mubaraka bez obawy, że zostan
                            > ą namierzeni, zidentyfikowani i ukarani przez władze? Tym samym tworzysz miejsc
                            > e dla działań postaci w rodzaju Kellera. Chcesz wprowadzić mechanizmy blokujące
                            > Kellerów i innych oszczerców? Blokujesz tym samym tych, którzy walczą w słuszn
                            > ej sprawie. Jak powiadam, działalność Kellera to jest cena, jaką przychodzi pła
                            > cić za wolność słowa. A tolerancja nie oznacza ani pochwały, ani uznania czegoś
                            > za działalność słuszną bądź tylko uprawnioną. To jest raczej smutna zgoda na r
                            > zeczywistość w imię obrony wyższych wartości. Jeśli ten aspekt rzeczywistości c
                            > ię uwiera, walcz z nim w sądzie lub interweniuj u administratorów portalu. Ja j
                            > ednak doradzałbym wypicie szklanki wody, choćby z tego względu, że nic tak nie
                            > cieszy szkodników, jak świadomość tego, że zaszkodzili.


                            Dokladnie tak.
          • pfg Re: jakoś tak mi się skojarzyło... 29.01.11, 18:15
            matdokt napisał:

            > w zupełności z tobą się zgadzam, już o tym pisałem więc się powtórzę: zgodnie z
            > e zmianami w statucie UWr pan Dybczyński wylatuje z Un
            > iwersytetu w ciągu najblizszego roku, dwóch

            Zaraz, zaraz. Dybczyński jest wicedyrektorem Instytutu - czy wspomniane zmiany w statucie UWr nie stwierdzają, że zegar adiunktowi niehabilitowanemu nie tyka w czasie sprawowania tej funkcji?
            • matdokt Re: jakoś tak mi się skojarzyło... 29.01.11, 21:02
              tak, jeśli "wicedyrektor" to to samo co "zastępca dyrektora ds...", to zegar do habilitacji nie tyka
          • znajacyprawde1 Re: jakoś tak mi się skojarzyło... 10.02.11, 14:05
            Śmiać mi się z Was wszystkich chce. Gdyby ktokolwiek z Was wiedział, że dr. Dybczyński ma jeszcze ok 6 lat na habilitacje to by nie pieprzył takich głupot. Proszę sięgnąć do Ustawy Senatu UWr i przeczytać uważnie zapis dotyczący sprawowania funkcji... Na czas sprawowania funkcji "zawiesza się" robienie haba.... Tak wiec dr Dybczyński ma jeszcze jakies 5-6 lat, a nie rok. Minka zrzedla ????
        • tocqueville Re: jakoś tak mi się skojarzyło... 29.01.11, 16:26
          wyslalem ci e-maila z zestawieniem publikacji Barona
          • flamengista dzięki 29.01.11, 17:49
            odpisałem, sprawa jest teraz jasna.
            • bumcykcyk2 Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 07:47
              Co jest niby jasne? Po raz kolejny dostrzegam na tym forum zdumiewającą manierę. Każdego krytykującego stan polskiej nauki prześwietlacie pod kątem dorobku, by zazwyczaj wydać tę samą opinię "no tak, przeterminowany doktor, który nie jest w stanie stworzyć habilitacji, znów wylewa swoje sfrustrowane żale". A ja się pytam, z jakiej niby racji miałby ten dorobek w pocie czoła tworzyć, skoro płaci mu się 2500 zł netto plus jakieś śmieszne obrywki? Ludzie, bądźmy poważni! Dla mnie dętym frajerem i idiotą jest ten kto rzetelnie pracuje za tak śmieszne pieniądze. Jeśli ktoś mnie zamierza wywalić (a nie zanosi się...) za to że leżę naukowo do góry kalafiorem, to mi to zwisa i powiewa - wszystkie osoby, które dotąd SAME odeszły z mojej prestiżowej Alma Mater jedynie na tym finansowo zyskały, bo mogą odtąd sprawować nieźle płatne funkcje kierownicze w prywatnych szkołach gotowania na gazie.

              Nie można w XXI wieku propagować modelu życiowego Siłaczki, co uporem czyni Dala.tata (prawdziwy, a nie Keller;-) czy prof. Hartman. Jaka płaca, taka praca.
              • adept44_ltd Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 08:34
                ogólnie masz rację, pozostaje wszakże jedno pytanie, dlaczego autor nie zauważa tego w momencie, w którym się zatrudnia? I to mniej więcej tyle, chodzi o zwykłą obłudę...
              • prawdziwam2011 Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 09:00
                Według Twoich standardów jestem dętą frajerką i idiotką. Nie rozumiem tylko dlaczego ci "leżący do góry kalafiorem" masowo nie odchodzą z uczelni, a trzymają się etatu adiunkta pazurami.
                • bumcykcyk2 Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 12:33
                  Prawdziwam2011 nie jesteś frajerką, bo zapewne utrzymuje Cię facet (sorry strzelam na oślep, nie chce mi się sprawdzać w wyszukiwarce postów).

                  Dlaczego trzymają się pazurami? Nie wiem, odpowiem Ci na swoim przykładzie. Od 3 roku studiów zarabiam w różny sposób na swoje utrzymanie, obecnie poprzez biznesy (legalnie, przez własną firmę). Uczelnia jest mi bardzo potrzebna dla zus-u, ponadto daje gwarancję jakiegoś comiesięcznego minimum - nie jestem wielkim życiowym chojrakiem i doskonale pamiętam jak circa 10 lat temu dupnęło mi w jednym miesiącu 5 niezależnych źródeł utrzymania, została wtedy jedna jedyna uczelnia. Co prawda płacili zaledwie na kilka pełnych baków paliwa do ówczesnego samochodu, ale płacili te grosiki jak w zegarku co miesiąc. Wtedy postanowiłem, że tę socjalną poduszkę bezpieczeństwa warto zachować na dłużej i popełniłem doktorat. Pozdrawiam
                  • prawdziwam2011 Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 14:44
                    No tak, nie ma to jak stereotypowe myślenie. Ale mniejsza o to. Według Twoich standardów jestem frajerką, bo poważnie potraktowałam swoje obowiązki, ba, uważałam że pana Boga złapałam za nogi (bo ja taka bez koneksji w postaci dziadka, babci tudzież wujka). Gdy inni "tłukli kasę na n-etatach", ja zasuwałam prowadząc kolejne badania (w obecnej nomenklaturze niepotrzebnie, bo tylko zmarnowałam papier pisząc kolejne dzieła - monografie autorskie są passe). No szlag mnie trafia, gdy słysze o tych zdolnych, zapowiadających się, świetnych dydaktykach albo organizatorach, którym nie starcza już czasu na "zrobienie habilitacji" (co to w ogóle za zwrot). Ale ja jestem profesorski beton oderwany od rzeczywistosci. Również pozdrawiam:-)
                    • dala.tata Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 14:51
                      mysle podobnie.

                      beton pozdrawia beton :-)

                      prawdziwam2011 napisała:

                      > papier pisząc kolejne dzieła - monografie autorskie są passe). No szlag mnie tr
                      > afia, gdy słysze o tych zdolnych, zapowiadających się, świetnych dydaktykach al
                      > bo organizatorach, którym nie starcza już czasu na "zrobienie habilitacji" (co
                      > to w ogóle za zwrot). Ale ja jestem profesorski beton oderwany od rzeczywistosc
                      > i. Również pozdrawiam:-)
                      • prawdziwam2011 Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 16:10
                        Bardzo mi miło:-)
                    • ford.ka Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 15:27
                      A to w ramach opcji "zero życiowych potrzeb" czy raczej "niezależne źródło finansowania"? Podziwiam zwłaszcza wszystkich tych, którzy na koszt partnerów czy rodziców są w stanie ponieść wszelkie wyrzeczenia dla nauki ;)
                      W teorii w grę wchodzi opcja "teraz zacisnę zeby, ale jak przeskoczę kolejny stopień, będę już mógł co miesiąc odłożyć nawet sto złotych na emeryturę" ale to dla najtwardszych hardcoreowców. Ja się na to nie piszę, więc nie mam czasu.
                      • tocqueville Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 15:50
                        W teorii w grę wchodzi opcja "teraz zacisnę zeby, ale jak przeskoczę kolejny stopień, będę już mógł co miesiąc odłożyć nawet sto złotych na emeryturę" ale to dla najtwardszych hardcoreowców

                        o kurcze, to moja opcja
                        zacisnąłem zęby, zredukowałem do maksimum nadgodziny, ograniczyłem maks. życie towarzyskie (zresztą i tak kasy brak:) i siedze i pisze hab. (w przerwach między czasem dla rodziny) w nadziei że dzięki temu uda się wskoczyć na nieco wyższy pułap -
                        tylko internet jest nałogiem i zajmuje kilka godzin dziennie :( - trzeba bedzie sieć wyłączyć
                      • prawdziwam2011 Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 16:07
                        Najpierw sadzam cztery litery (i to jest najtrudniejsze)... Poza tym zawsze można "przejść na buddyzm", chyba pan Krawczyk z UWr do takiego podejścia w ramach hobby się przyznaje. Ciekawy gość, zwala winę na wielkie obciążenia dydaktyczne. No ja chyba mam niezłą kondycję, i stąd to wszystko:-)
                      • prawdziwam2011 Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 16:51
                        Na marginesie naszej wymiany patentów: właśnie Kleiber mówi w TV o skandalicznym poziomie finansowania nauki...
                • pzgr Re: Stado domorosłych Katonów 31.01.11, 22:40
                  ZUS Droga Koleżanko, ZUS...
              • dala.tata Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 11:19
                a z tego prosto dosc wynika po chwili: jaka praca, taka placa, nie?

                co wiecej, to wlasnie dzieki takim gadkom, ci, ktorzy zapieprzaja, nigdy nie dostana wiecej, bo 'trzeba byc detym frajerem'...

                bumcykcyk2 napisał:

                > Nie można w XXI wieku propagować modelu życiowego Siłaczki, co uporem czyni Dal
                > a.tata (prawdziwy, a nie Keller;-) czy prof. Hartman. Jaka płaca, taka praca.
                • tocqueville Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 13:19
                  tym razem zgadzam się z dala.tatą
              • loleklolek_pl Re: Stado domorosłych Katonów 30.01.11, 13:52
                zapiepszam więcej, zarabiam wiecej... Tyle, co inni robiąc standardowe 8h dziennie.

                Po prostu lubię to co robię i tyle :-)
              • flamengista włożyłeś kij w mrowisko... 30.01.11, 20:55
                i bardzo dobrze:)

                Ja przeczytałem tekst Barona i nie ukrywam że bardzo mi się nie spodobał. Nie dlatego, że nie jest prawdziwy. Raczej dlatego, że gość pisze o swoich przekrętach i zaniedbaniach, używając liczby mnogiej. Bardzo ładnie dzieli się smrodkiem, który narobił z innymi pracownikami UWr. O których nie wiemy wiele, ale można się domyślać że jest podobnie jak gdzie indziej w Polsce. Są porządni i cwaniacy. Nie podoba mi się, że wszystkich wrzuca się do jednego worka.

                Przeczytałem tekst po raz drugi i zobaczyłem funkcje, które pełni autor. U nas generalnie do takich funkcji są kolejki chętnych, w senacie nie zasiada się przypadkowo i z miłości czystej do nauki. Od razu skojarzyła mi się sprawa Migalskiego.

                Tak się akurat składa, że mam wrodzoną podejrzliwość do "nagle nawróconych" karierowiczów, którzy nagle dokonują publicznego rachunku sumienia. Przy okazji trzymając się nadal swoich stołków. Rozsądne jest więc zadać pytanie: jaki gość ma w tym interes?

                Moim zdaniem prosty. Rządzenie mu się spodobało, ale facet jest ambitny i chce mieć już habilitację. To chyba oczywiste. Tymczasem gołym okiem widać, że dorobek b. skromny, więc bez poparcia GTW szans na habilitację nie ma. Ergo: skoro dokonuje publicznego sepuku, widać skalkulował że i tak dostałby czarną polewkę. W rezultacie może ugrać coś więcej i chodzić w glorii męczennika, uciskanego przez system.

                BTW: podoba mi się twoja filozofia pracy, przynajmniej jesteś szczery:) Natomiast od Barona jednak cię sporo różni.
                • charioteer1 Re: włożyłeś kij w mrowisko... 31.01.11, 02:40
                  flamengista napisał:

                  > Tymczasem gołym okiem widać, że dorob
                  > ek b. skromny, więc bez poparcia GTW szans na habilitację nie ma. Ergo: skoro d
                  > okonuje publicznego sepuku, widać skalkulował że i tak dostałby czarną polewkę.

                  Dzizas, a moze po prostu facet wylozyl publicznie poglady GTW ze swojego wydzialu? Mnie akurat nie zdziwiloby wcale, gdyby wladze politologii byly sklocone z Pacholskim.
      • oluuu Re: Barona? 29.01.11, 16:40
        Być może "ten pan" wcale nie chce przechodzić przez farsę habilitacji?
        Ma otwartą głowę i bardzo rzadką cechę - dystans do siebie.
        • tocqueville Re: Barona? 29.01.11, 16:47
          naukowca oceniamy po dorobku naukowym a nie po dystansie do siebie,
          nie chce przechodzić? to świadomy wybór? i dlatego nie gromadził celowo dorobku? brak publikacji to forma protestu przeciw habilitacji?
          • oluuu Re: Barona? 29.01.11, 20:49
            Jak słyszę słowo "dorobek" to kojarzy mi się słowo "urobek", czyli liczony na tony węgiel w kopalni.
            Co to jest dorobek? Ile to ma "ważyć" albo ile ma mieć sztuk? Czy habilitacja jest dorobkiem?
            Czy dorobek to jest to samo, co wartościowa praca naukowa?
            Niestety, w obecnym systemie awansu wszystkie stopnie się "robi", co jest celem samym w sobie. Ile z tego nauki, to widać szukając efektów (komercjalizacji, wynalazków, powszechnie stosowanych metod, itp.) "robienia" doktoratu, habilitacji czy profesory.
            Studenci mówią już nawet, że "robią magisterkę". Tu, całe szczęście, dorobek niepotrzebny.
            • flamengista lepiej bym tego nie ujął 29.01.11, 21:39
              CytatJak słyszę słowo "dorobek" to kojarzy mi się słowo "urobek", czyli liczony na tony węgiel w kopalni.

              Ten tekst nadaje się na świetną sygnaturkę;)

              Oddaje istotę całego naszego systemu. Bo w nauce chodzi o to, by coś odkryć. U nas - by coś opublikować, i to jak najwięcej. Co nie znaczy wcale - jak najlepiej.

              Dorobek jest oczywiście ilościowy, nie jakościowy.
            • dala.tata Re: Barona? 29.01.11, 21:45
              troche przesadzasz. dorobek to, to co zrobiles. twoj: work. zawsze sie zastnaawiam, jak przetlumaczyc to slowo na ang. i to jest wlasnie: work. czyli OPUS. i nie ma nic zlego w dorobku.

              to, o czym mowisz, to proby kwantyfikowania dorobku. tyle punktow, tyle tekstow, tyle grantow. to jest zreszta dzisiejsza 'filozofia' nauki, niestety.
              • charioteer1 Re: Barona? 30.01.11, 01:43
                Rzecz w tym, ze w praktyce akademickiej sens tego dorobku calkowicie sie wypacza i nic nie pomaga nawet to, ze Centralna Komisja od czasu do czasu pogrzmi, ze nie liczba publikacji jest najwazniejsza, ale co one wnosza i gdzie zostaly opublikowane. Opublikowal 80 artykulow w pcimskich zeszytach naukowych? Opublikowal. No i co, ze w pcimskich? Dorobek jest, jak sie patrzy!
    • dala.tata i ciag dalszy 29.01.11, 00:16
      nastapil
    • tocqueville Re: Ostry tekst barona 29.01.11, 01:22
      baron, to i honorowy
      student się zobowiązał w zakładzie do zjedzenia skryptu, to baron dopilnował dotrzymania danego słowa :)
      www.youtube.com/watch?v=CaNKklb_geg
      • loleklolek_pl Re: Ostry tekst barona 29.01.11, 03:13
        geez, czym więcej czytam to forum, to tym bardziej przekonuję, że nie zasługuję na nick lolek, bo patrząc na zachowania innych, to jestem arcypoważnym i skrajnie normalnym smutasem. ;p
    • flamengista pojechał po bandzie i to konkretnie 29.01.11, 09:14
      Moim zdaniem to jest przegięcie.

      Jeśli autor pisze w pierwszej osobie, miotając gromy:

      CytatWstydzę się za swoją uczelnię. Wstydzę się za siebie. Wstydzę się za to, czym zajmują się ludzie korzystający z przywileju życia na koszt podatników. Wstydzę się opowiadać Tomkowi, jak wygląda szara codzienność mojej uczelni, czym ona żyje, jaka jest jej przyszłość. Nie wiem, co odpowiadać Robertowi, gdy pyta mnie, czy warto, by wysłał swojego jedynego syna na Uniwersytet. Nie potrafię wytłumaczyć Justynie, dlaczego kwestia jakiegoś portretu jest tak ważna.

      To ok, jego sprawa. Ma prawo się wstydzić i o swoich troskach publicznie opowiadać, choćby na łamach GW. To wolny kraj.

      Ale jak pisze:

      Cytat Funkcjonujemy pod kloszem, utrzymywanym przez rodziców naszych studentów. Marnotrawimy pieniądze liczone w dziesiątkach milionów złotych i użalamy się nad sobą, żyjąc zastępczymi tematami i w głębi duszy nie wierząc już chyba w żadną z wartości, które lata temu, gdy opuszczaliśmy licea, kojarzyły nam się ze słowem "Uniwersytet". Na uczelnianych bankietach przepychamy się do stołów jak wygłodniała paryska tłuszcza. Z fałszywym uśmiechem mijamy na Hali Targowej lekceważących swoje obowiązki pracowników administracji. Za cóż ich winić, skoro sami lekceważymy zajęcia, a studenci śmieją się z naszych pożółkłych kartek z dwudziestoletnimi konspektami wykładów? Dla wygody bądź z politycznej kalkulacji przymykamy oczy na nieprawidłowości przy wyborach do samorządu studenckiego, demoralizując dzieciaki, których rodzice naiwnie wierzą, że trafiły one pod skrzydła elity tego kraju. Rozpisujemy grafik, by zmusić się do chodzenia na oficjalne akademickie uroczystości, bo przecież czas nam pochłania załatwianie naszych małych interesików.

      Pisząc "My" - sugeruje, że wszyscy pracownicy tego uniwersytetu tak robią. Marnują miliony złotych, prowadzą wykłady z pożółkłych kartek, tolerują fałszerstwa wyborcze i załatwiają prywatne interesiki.

      Chciałoby się powiedzieć - Szanowny Panie, mów Pan za siebie. Na szczęście to nie tekst o całej społeczności akademickiej w Polsce, a o jednym uniwersytecie.

      Natomiast dalsza część tekstu:

      CytatA to trzeba popchnąć sprawę przyjęcia do pracy córki kuzynki sąsiadki z parteru, a to syn brata sekretarki troszkę boi się przed egzaminem, trzeba chłopcu pomóc, bo zdolny, choć trochę nieśmiały. Nie, nie jestem bez winy. Prosiłem i spełniałem takie prośby. Uśmiechałem się i udawałem, że wszystko jest w porządku. Słyszałem i przekazywałem. Gdy tego potrzebowałem bądź gdy było to dla mnie wygodne. Częściej niż inni. Podlej niż inni. Zresztą dalej tak robię.

      kwalifikuje się do wszczęcia procedury dyscyplinarnej. Sam się oskarża o wspieranie nepotyzmu na uczelni. On praktycznie sam domaga się ukarania!

      Dziwny facet.
    • ford.ka O sobie czy o nas? 29.01.11, 17:33
      Tak się zastanawiam, czy ten artykuł i debata o nim, więcej mówią o PT Autorze czy o nas.
      Tutaj wyrok już zapadł i apelacji nie będzie. Facet nie ma dorobku (jak rozumiem, na podstawie danych sprzed pięciu lat) i nie ma szans na habilitację, więc robi wokół siebie szum na do widzenia. No i w ogóle skurwiel, bo zamiast żyć z pensji kelnera tyle że bez napiwków, ma drugi etat w prywatnej szkole.
      Aha! Wszystko, o czym pisze, to może dzieje w jakimś Wrocławiu, który tak naprawdę jest w Niemczech, ale nie u nas, nie w piastowskiej Warszawie czy jagiellońskim Krakowie.
      • tocqueville Re: O sobie czy o nas? 29.01.11, 17:43
        na dorobek ostanich 5 lat składa się 6 kilku-kilunastronictowych tekstów w zbiorówkach (konferencyjniakach) pod redakcją swojej promotorki
        plus dwa teksty w podobnych monografiach (ale jako jeden z współautorów)


        • charioteer1 Re: O sobie czy o nas? 29.01.11, 17:47
          Typowy dorobek dla wielu doktorow, ktorzy sa jednoczesnie zastepcami dyrektora instytutu, czyli w praktyce orza za szefa.
          • flamengista ok 29.01.11, 17:53
            Ale habilitacji nie robi się z dorobku w CV, w tym doświadczeń w pracy administracyjnej - tylko w oparciu o dorobek naukowy.

            Skoro facet dorobek ma mizerny (btw: podobny do Migalskiego), a do końca kontraktu zostało mu najprawdopodobniej 2 lata - jego publiczna spowiedź i bicie się w piersi nie brzmi do końca szczerze.
            • charioteer1 Re: ok 29.01.11, 18:06
              Do konca kontraktu zostalo mu tyle, ile bylo zapisane w statucie, kiedy sie zatrudnial jako adiunkt. Prawdopodobnie wiecej niz 2 lata. Prawa nabyte.
              • flamengista hmm 29.01.11, 18:53
                W wątku dyskusyjnym pod artykułem ktoś pisał, że Pacholski wprowadził zmiany w polityce kadrowej uczelni. I wg. tych nowych zapisów, adiunkci mieli mniej czasu na habilitację.

                Niestety, źródła nie mam. Ale brzmi to sensownie, szczególnie że Pacholskiego Baron krytykuje.
                • pfg Re: hmm 29.01.11, 18:57
                  flamengista napisał:

                  > Niestety, źródła nie mam.

                  matdokt podał w swoim liście.
                • charioteer1 Re: hmm 29.01.11, 19:02
                  To polaczyles troche fakty na sile. Basia Kudrycka tez chciala zmienic warunki zatrudnienia adiunktom juz zatrudnionym. Skonczylo sie na tym, ze beda miec jeszcze wiecej czasu na habilitacje. Gdyby Pacholski skrocil czas na habilitacje juz zatrudnionym, to by sie skonczylo w sadzie. Uczelnia moze jedynie skrocic tym, ktorzy sa zatrudniani na stanowisku po wejsciu w zycie nowego statutu.
                  • trzy.14 Re: hmm 30.01.11, 00:24
                    > Gdyby Pacholski skrocil czas na habilitacje j
                    > uz zatrudnionym, to by sie skonczylo w sadzie

                    Eee, zaraz w sądzie. Delikwent dostaje dwie negatywne oceny z powodu "braku realnych perspektyw zakończenia habilitacji w ciągu 2 lat" i do widzenia. We Wrocławiu prawa nabytego w tym kontekście nie ma, o sprawach sądowych nie słyszałem.
    • dr_pitcher Re: Ostry tekst barona 29.01.11, 19:44
      Tak sobie czytam i sie dziwuje.
      Gdyby jego wysokosc "Baron" miast narzekac na wladze wyzsze, wzial sie do roboty i spedzal wiecej czasu na nauke to moze byloby lepiej. Plus jako "baron" sam jest czescia systemu, na ktory narzeka.
    • matdokt Re: Ostry tekst barona 30.01.11, 01:53
      sprawa zaczyna żyć dalszym życiem, została już wykopana, a J. Marcinkowskiego (aka jma) poproszono o replikę, jestem ciekaw jego zdania
      • pfg Re: Ostry tekst barona 30.01.11, 12:19
        Daj link, gdy odpowiedź się ukaże! Też jestem jej bardzo ciekaw.
    • tocqueville Re: Ostry tekst barona 30.01.11, 13:13
      na forum ukazał się list otwarty do barona

      Drogi Andrzeju!
      Wielki niesmak wzbudziły we mnie Twoje "niby zwierzenia". Mieszasz w nich bowiem (oczywiście, że świadomie) sprawy ważne i nieważne, mijając się przy tym z prawdą. Co do portretu, o którym piszesz-ani go nie widziałem, ani mnie on nie interesuje, ani zapewne nie zainteresuje, jak wielu innych pracowników Uniwersytetu. Wmawiasz natomiast czytelnikom, że "wojna o portret" jest wojną powszechną-nie jest, o czym wiesz doskonale. Piszesz, że "cywilna odwaga oraz swoboda wypowiedzi mają swoje granice, zwłaszcza na Uniwersytecie" i że jedną z metod walki z oponentami to przypisywanie im łatki "wariata". Maz rację-wszak sam tę swobodę świadomie ograniczałeś i sam uczestniczyłeś w "robieniu wariata"-między innymi ze mnie. Piszesz, że wbrew ustawowym obowiązkom Senat uczelni nie uchwalił kryteriów ocen okresowych pracowników. Uchwalił! A że Twoi i moi pryncypałowie opiniowali i oceniali pracowników wbrew owym kryteriom, za to według fochów własnych, jest kwestią odrębną. Piszesz o biciu piany w sprawie różnicy pomiędzy "parametrem i kryterium". Wiesz przecież, że meritum jest w czymś innym-w tym mianowicie, że władze wydziałowe nie mogą zgodnie z prawem ustanawiać ekskluzywnych kryteriów dla oceniania pracowników wyłącznie danego wydziału; tak, jak nie mogą oceniać wyłącznie adiunktów. Piszesz: "żyjemy", "nie wierzymy" etc., świadomie tworząc jakieś sztucznie "MY". Pisz, Drogi Andrzeju, w swoim własnym imieniu, to bowiem, iż nie wierzysz (TY nie wierzysz!!!) "już chyba w żadną wartość", jest dla mnie i dla wielu oczywiste od lat. W swoim własnym imieniu opowiadaj również o przysługach, które wyświadczałeś członkom rodzin i znajomym kadry uniwersyteckiej. Nie czyń zaś tego zwłaszcza w moim imieniu, bo ja takich usług nie świadczyłem. Tak, jak nie przychodziłem na zajęcia i/lub wykłady z pożółkłymi konspektami oraz nie robiłem wielu rzeczy, które robili jacyś "MY". Drogi Andrzeju, jesteś członkiem rady instytutowej i wydziałowej oraz Senatu UWr. Byłeś również-za kadencji rektora Pacholskiego-we władzach Związku Zawodowego Nauczycieli Akademickich. Ja-oprócz krótkiego współprzewodniczenia związkowi-żadnej z tych funkcji nie pełniłem. Więcej, kiedy uznałem, iż związek-także z powodu Twojej szkodliwej działalności-nie spełnia swej ustawowej i statutowej roli, odszedłem. Ty od lat zasiadasz w oby radach i w Senacie. Nie uczyniłeś jednak nic, by wymienione ciała uczelniane działały in gremio w sposób bardziej racjonalny. Nawet nie zdobyłeś się na to, by w ramach protestu zrzec się członkostwa w obu radach i mandatu Senatora. Gorzej-jako członek dyrekcji Instytutu Politologii aktywnie współuczestniczyłeś w procesie stworzenia z tej jednostki "obozu pracy dydaktycznej". Nie ważne były ani prawo, ani zdrowy rozsądek, ani poziom kształcenia, zwłaszcza nie ważne były badania naukowe. Liczyła się tylko ilość studentów!!! Piszesz, że się wstydzisz-jest za co! Wmawiasz jednocześnie czytelnikom, że wstydzić się powinni jacyś "My", choć większość tych "My" ma czyste sumienie. Osobiście uważam, że niczego się nie wstydzisz, grasz jedynie na emocjach czytelników głównie dla obrony interesu własnego, acz pod płaszczykiem interesu ogółu. Nikomu nie odmawiam prawa do rachunku sumienia i zmiany postępowania, także Tobie. Nie napisałeś jednak, iż publicznie "wyznajesz" rzekomą prawdę o błędach i wypaczeniach w sytuacji dla siebie wyjątkowo niekorzystnej. Powoli jesteś bowiem rozliczany z konkretnych decyzji i konkretnych zaniechań przez coraz lepiej zorganizowaną opozycję wobec uniwersyteckich patologii, opozycję także wobec Ciebie.
      Dr Tomasz Krawczyk
      adiunkt w Instytucie Politologii
      Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego
      • lesny_emilek Dr Krawczyk potwierdza tezy dr. Dybczyńskiego 30.01.11, 13:34
        Nie należę do środowiska naukowego, więc zaraz ktoś powie, że nie powinienem się wypowiadać, jednak z drugiej strony płacę podatki m. in. na to środowisko, więc jednak mam prawo do wypowiedzi. No to się wypowiem.
        Otóż jeżeli zarzuty dr. Kowalczyka przetłumaczymy na język, w którym nie występują elementy walki i ucieczki, to powstanie następująca lista:
        - na Uniwersytecie Wrocławskim ogranicza się wolność wypowiedzi i szkaluje kolegów, robiąc z nich „wariatów”
        - przełożeni lekceważoną oficjalne kryteria oceny pracowników i oceniają ich według fochów własnych
        - związek zawodowy nie spełnia swej ustawowej i statutowej roli
        - Senat i rady instytutowa i wydziałowa działają nieracjonalnie
        - Instytut Politologii jest w istocie obozem pracy dydaktycznej, a nie instytutem naukowym
        - w Instytucie nie przykłada się wagi do poziomu nauczania, ani do poziomu badań naukowych
        - na Uniwersytecie Wrocławskim istnieje opozycja wobec patologii, która powoli zaczyna rozliczać winnych.
        Czym ta lista pod względem merytorycznym rózni się od zarzutów Waszego „Barona”, nie śmiem dociekać :)
        • prawdziwam2011 Re: Dr Krawczyk potwierdza tezy dr. Dybczyńskiego 30.01.11, 14:47
          Jeśli się nie mylę: zarzuty Krawczyka są skierowane przeciwko Baronowi. Zarzuty Barona zaś przeciwko "My".
          • lesny_emilek Re: Dr Krawczyk potwierdza tezy dr. Dybczyńskiego 30.01.11, 15:08
            Z mojego punktu widzenia jedne i drugie zarzuty są skierowane przeciwko "Uniwersytet Wrocławski", a to, czy "My" jest winne przez współudział czy przez zaniechanie, rzostrzygajcie sobie we własnym gronie. Co też, jak widzę, usilnie czynicie :)
    • sendivigius Lesio inspiruje 30.01.11, 15:56
      Dla potomnosci (z dyskusji pod artykulem)

      Autor: januszz4 29.01.11, 23:02

      Odpowiedz Penie Profesorze dr hab. dala.tata,

      Poglądy bardzo trafne, z tym tylko, że w Pańskich propozycjach zabrakło jeszcze kilku szczególów. A mianowicie:
      1. Proponuję wprowadzić w polskiej nauce dodatkowe tytuły. Oprócz profesora belwederskiego powinien być jeszcze profesor wawelski i podwawelski z dodatkowymi honorowymi tytułami: zwyczajny, podsuszany, suchy i jałowcowy.
      2. Tytuły naukowe począwszy od dr. hab. powinny być dziedziczne i przechodzić w linii męskiej z ojca na syna (tzw. delfina habilitowanego), a w żeńskiej - z matki na córkę.
      3. Procedura starania się o habilitację powinna skorzystać z doświadczeń procedury beatyfikacyjnej (1 cud zaliczony). A procedura uzyskiwania tytułu profesorskiego - z procedury kanonizacyjnej (co najmniej 2 cuda). Rady Wydziałów muszą dostać odpowiednie uprawnienia do kwalifikowania tych cudów.

      To narazie tyle. Myślę, że warto nadal pracować nad wykreowaniem nowych pomysłów wzbogacających naszą naukę i uzupełnić przygotowywaną przez Panią min. Kudrycką ustawę o te wszystkie postulaty.


      forum.gazeta.pl/forum/w,72,121493766,121535973,Re_Jestem_baronem_Niech_chce_dluzej_zyc_w_sredn.html
      MNie najbardziej ujal "delfin habilitowany".
      • prawdziwam2011 Re: Lesio inspiruje 30.01.11, 16:14
        Ja już nie wiem po tych najseksowniejszych czy Lesio to tak na poważnie czy dla jaj.
      • adept44_ltd Re: Lesio inspiruje 30.01.11, 17:22
        ja się obawiam, że Lesio inspiruje Lesia...
      • charioteer1 Re: Lesio inspiruje 30.01.11, 18:14
        Keller gada tam sam ze soba zmieniajac nicki i adresy IP. Zreszta to samo robil juz na innych forach.
    • matdokt Re: Ostry tekst barona 30.01.11, 19:18
      Jednak moje przewidywania co do motywacji Dybczyńskiego moze nie sa najlepsze. On byl wicedyrektorem (zastepca ds. ...), wiec wywalenie za brak habilitacji zgodnie ze statutem mu nie grozi, no chyba, ze przy poprzedniej ocenie pracownikow (o ile tam w ogole oceniali) mial ocene negatywna i teraz szykuje mu sie nastepna negatywna, ale tego nie wiem. Mozliwe, ze jak nie zrobi habilitacji, to przesuną go na starszego wykładowcę.

      Moze mu chodzi o poprawe sytuacji na swoim wydziale. Moze sadzi ze na wszystkich wydzialach UWr jest taki syf jak na jego (co nie jest prawda) i dlatego uzywa wszedzie my, a może jest zazdzrosny o to że ktoś na UWr ma lepiej i nie zarabia wcale 2500 tylko znacznie więcej, przy tym pracując na jednym etacie. Choc on jako wicedyrektor na dodatek funkcyjny.

      Z wypowiedzi na forum studentów informatyki np. tutaj wynika, że studentom jego wykłady podobają się, jednak on prowadził wykłady tzw. niekierunkowe, od których nie wymaga się dużego zaangażowania intelektualnego studentów.
      • flamengista jakie to ma znaczenie? 30.01.11, 20:45
        Jakie ma znaczenie to, że go nie wyrzucą za 2 lata za niezrobienie habilitacji? Moim zdaniem niewielkie.

        Facet w wieku 32 lat zostaje wicedyrektorem instytutu, w 4 lata później trafia do senatu. Robi tzw. "karierę" na uczelni. Taki człowiek musi być ambitny i z pewnością chce zostać profesorem przed 40tką, by kosić więcej kasy i mieć więcej władzy. Mając doktorat, osiągnął max. tego, co się dało jeśli chodzi o stanowiska. A apetyt rośnie w miarę jedzenia.

        Kwestia, że złożył pracę habilitacyjną pojawia się kilkanaście razy w dyskusji pod jego artykułem - wysuwana przez różnych forumowiczów.

        Moja hipoteza jest następująca: facet poczuł się zbyt pewnie, uznał że ma odpowiednie poparcie w środowisku - złożył habilitację i teraz widzi że dorobek zostanie uznany za zbyt skromny i go odwalą. Więc robi raban, by wyjść na ciemiężonego opozycjonistę.
        • charioteer1 Re: jakie to ma znaczenie? 31.01.11, 02:35
          Bardzo smiala hipoteza. A moze zlozyl habilitacje i teraz nudzi sie jak mops, czekajac kolejny miesiac na recenzje?
        • spokojny.zenek Re: jakie to ma znaczenie? 01.02.11, 11:30
          Bardzo to być może.
    • charioteer1 Re: Ostry tekst barona 31.01.11, 20:32
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9032658,Andrzej_Dybczynski_oddal_sie_do_dyspozycji_rektora.html
      • matdokt Re: Ostry tekst barona 31.01.11, 21:51
        charioteer1 napisał:

        >
        rel="nofollow">wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9032658,Andrzej_Dybczynski_oddal_sie_do_dyspozycji_rektora.html

        I powinni go jak najszybciej wywalić. Ten człowiek jest skończony i nie powinien mieć nic wspólnego ze szkolnictwem wyższym.
        • salzburg Re: Ostry tekst barona 31.01.11, 21:56
          Będzie odwrotnie i bardzo dobrze. Nikt go nie wywali. Ba mało tego włos mu z głowy nie spadnie, a troche sławy pozażywa. Zreszta ja nic niestosownego i niczego szczególnie mądrego w tym artykule nie widzę.
      • flamengista nowa świecka tradycja 31.01.11, 22:23
        w Polsce.

        Trener przegrywa całą rundę, jego piłkarze grają tragicznie, styl drużyny przypomina wczesne NRD, kibice go nienawidzą. Trener na konferencji "oddaje się do dyspozycji zarządu". Nie, nie zwalnia się z pracy czego wymaga elementarne poczucie honoru. Czeka na zerwanie kontraktu i wypłatę całej należnej kasy.

        Teraz dr Dybczyński wpisuje się w ten trend. Panie Dybczyński, w dyspozycji rektora to jest Pan przez cały czas!
        • dr_pitcher Re: nowa świecka tradycja 31.01.11, 23:53
          Mnie zastanawia w jaki sposob "baron" zostal wice-dyrektorem instytutu. Przeciez na takie stanowisko winno wybierac sie kogos z doswiadczeniem i tzw. niezaleznych. Nie-habilitowani samodzielni nie sa - zaleza od profesora. A zatem mamy paradoks - bo szef pana "barona" teoretycznie mu podlega, zatem jego szefem nie jest. W "cywilizacji", dyrektorem czy tez vice zespolu, departamentu, labolatorium moze zostac jedynie assistant professor (a przewaznie co najmniej associate). Post-doktorant czy lecturer (a takim jest "baron") - raczej nie.
          • salzburg Re: nowa świecka tradycja 01.02.11, 11:38
            "Mnie zastanawia w jaki sposob "baron" zostal wice-dyrektorem instytutu"

            Mozliwe sa dwie interpretacje: pierwsza teza o feudalnych warunkach o której pisze Dybczyński jest fałszywa, skoro doktor czyli szlachta szaraczkowa moze pełnic co najmniej funkcje wicehrabiego.
            Albo druga szlachcic klamkowy, całkowicie zalezny, wyniesiony na wysoka funkcje będzie musiał robic co chca arystokraci.
        • spokojny.zenek Re: nowa świecka tradycja 01.02.11, 11:31
          Z prawnego punktu widzenia ten modny ostatnio koncept "oddawania sie do dyspozycji" jest w ogóle bardzo ciekawy :-)
    • pr0fes0r Odpowiedź rektora 04.02.11, 17:44
      Odpowiedź rektora UWr

      www.uni.wroc.pl/blog/marek-bojarski/rozmawiajmy

      a raczej jego reakcja. Znamienny jest też dopisek JM dotyczący postępowania dziennikarzy GW; ładnie wpisuje się w naszą dyskusję o rzetelności dziennikarskiej w temacie o odmowie habilitacji za młody wiek.
      • pr0fes0r Re: Odpowiedź rektora 04.02.11, 21:22
        I następny tekst w ten deseń, znacznie mniej stonowany:

        www.uni.wroc.pl/blog/grzegorz-rdzanek/doktor-kananga-i-mister-big-dwie-twarze-doktora-dybczy%C5%84skiego
    • dala.tata odzywa sie byly rektor 05.02.11, 16:26
      Tekst linka
      • charioteer1 Re: odzywa sie byly rektor 05.02.11, 20:40
        Bardzo madrze sie wypowiedzial. Bardzo pozytywnie mnie ta wypowiedz zaskoczyla, w porownaniu do dogmatycznych i calkowicie nierealistycznych propozycji, ktore forsowal w prasie jako ekspert E&Y. Jednak trzeba przyznac racje Dybczynskiemu, ze nie wystarczy miec racje, trzeba jeszcze miec wladze. Jednak sama wladza to za malo. Trzeba umiec przekonac do swoich racji innych i trzeba tez zmyslu praktycznego, by nie wyrzadzic jeszcze wiekszych szkod, realizujac sluszne z zalozenia postulaty.
    • pr0fes0r Che Dybczyński 11.02.11, 12:50
      wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,9087389,Dybczynski__Buntownik_z_Uniwersytetu_Wroclawskiego.html
      Coraz bardziej mi to pachnie lokalnymi przepychankami, w których wrocławska GW bierze czynny udział.
      • pr0fes0r Re: Che Dybczyński 11.02.11, 18:32
        I reakcja na powyższe:

        www.uni.wroc.pl/blog/grzegorz-rdzanek/goldfinger-doktor-dyrektor-with-the-golden-touch#comment-6
        "„Zdarzyło się, że doprowadził studentkę do płaczu” – tak, to standardy godne naśladowania. „Potem przeprosił” – jednak wielki Pan, mógł zabić w jednej chwili, a darował życie. Z niecierpliwością oczekuję dalszych przykładów - z zapewne długiej listy - cudów, które uczynił doktor Dybczyński."

        To mnie rozbawiło nawet ;)
      • charioteer1 Re: Che Dybczyński 11.02.11, 20:08
        CytatSzef ma dla niego jeszcze dwa zadania - zdobycie uprawnień do nadawania habilitacji przez instytut i przekształcenie instytutu w osobny wydział.

        Bardzo to ladne jest. Pan doktor najpierw zdobedzie uprawnienia do habilitowania, a potem zrobi habilitacje.
    • dala.tata Re: Ostry tekst barona 12.02.11, 21:39
      zagladnalem na forum pod tekstem 'barona'. ze 100 ostatnich postow gdzie 80-90 jest autorstwa Kellera dyskutujacego dzielnie ze swoimi przeroznymi wcieleniami (w tym z dala.tata).

      i pisze to z pewnym podziwem: ze jemu sie chce!
      • dala.tata Re: Ostry tekst barona 12.02.11, 21:39
        zauwazylem tez ze tocq sie do Portugalii przeniosl!
      • salzburg Re: Ostry tekst barona 12.02.11, 21:43
        Obawiam sie, że członkowie forum powinni zrobic sciepe na psychiatre dla niego - bo coś mi się wydaje, że podupadł na zdrowiu przez odrzucenie.
        • adept44_ltd Re: Ostry tekst barona 12.02.11, 21:46
          e tam, był podupadnięty już onegdaj
        • dala.tata Re: Ostry tekst barona 12.02.11, 21:55
          jest jednak cos fascynujacego w tym. Lesio sam tworzy potezna dyskusje, w ktorej wystepuje jako ja, jako eeela, adpet, tcqueville, zbyszenko i wielu innych. co wiecej, czesc tych wypwoiedzi to posty skopiowane z DNU.
          • pzgr Re: Ostry tekst barona 12.02.11, 22:14
            a jak to się robi, że się ma czyjś nick?
            nieboldem :-)
            • eeela Re: Ostry tekst barona 13.02.11, 00:59
              On się nie loguje, tylko w polu "gość" wpisuje nasze nicki.

              Poczekaj, poczekaj, jeszcze trochę tu posiedzisz, a dorobisz się własnej lesiowej podróbki ;-)
      • tocqueville Re: Ostry tekst barona 12.02.11, 21:58
        a ja bardzoe chciałbym żeby pfg zapoznał się z tymi ostatnimi 200-300 wpisami na forum
        tutaj i zobaczył jak by wyglądało forum DNU gdyby nie cenzura - jest o co walczyć?
        • tocqueville Re: Ostry tekst barona 12.02.11, 22:04
          o tutaj jaki wolnościowy wpis,
          tutaj
          albo ten
          szkoda, że nie u nas, przydałoby się trochę ożywczej dyskusji w wykonaniu Kagana prawda pfg?
        • pfg Re: Ostry tekst barona 12.02.11, 22:38
          *sigh* Znowu?

          Ja nie mam problemu z odróżnianiem zwalczania spamu od cenzury. Czyżbyś ty miał?
          • tocqueville Re: Ostry tekst barona 12.02.11, 23:16
            • pfg Re: Ostry tekst barona 12.02.11, 23:34
              Albo wiesz, że to, co napisałeś, to nieprawda, albo masz. Tertium non datur.
        • eeela Re: Ostry tekst barona 13.02.11, 01:05

          > a ja bardzoe chciałbym żeby pfg zapoznał się z tymi ostatnimi 200-300 wpisami n
          > a forum


          O rany boskie, zaczynam mieć wrażenie, że mamy do czynienia z botem :-D
          • eeela Re: Ostry tekst barona 13.02.11, 01:09
            Dalatowsiał nam zwartusiał, a Zenobia nam upiecze pierniczki... Jaka cudowna abstrakcja... :-D
            • dala.tata Re: Ostry tekst barona 13.02.11, 01:30
              Lesio na biezaco kopiuje nasze posty. cos czuje ze znow zalozy forum doktoraty-uczelnie-naukowcy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka