kardla 29.03.11, 13:56 No dobra, nie o morderstwo ani porwanie. Wlasnie przylazl i poprosil o darmowe wpuszczenie na konferencje przy ktorej bede pracowac. Bo on nie chce placic 400 euro. No i co mam zrobic? Grr! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
marialisboa Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 14:22 Działaj zgodnie ze swoim sumieniem ;) Wiesz co, swoją drogą dziwie ci się dlaczego nadal masz tego promotora...wiem , wiem, pewnie są ważne powody...ale częstotliwość pojawiających się problemów z twoim promotorem, o których czytam na forum, jest porażająca ;) Ja już dałabym sobie spokój i wybrała kogoś innego. A wyjścia masz dwa, albo go wpuścisz i będzie cię to dręczyć do końca życia, albo go nie wpuścisz, on się obrazi i znowu będzie się znęcał... Ostatnio też znajoma marudziła jak to musi ciągle po piwo chodzić do sklepu...bo promtoor spragniony ;) Odpowiedz Link
kardla Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 14:29 Nie moge zmienic promotora. Musialabym zaczynac od poczatku w innym kraju, a na to za stara jestem juz. Musze kontynuowac ignorowanie go i jakos dotrwac do konca, pracujac nad tym co mnie naprawde interesuje. Odpowiedz Link
h_hornblower :) 29.03.11, 16:52 marialisboa napisała: > będzie cię to dręczyć do końca życia Marialisboa, nie przesadzasz trochę? :) pzdr horny Odpowiedz Link
eeela Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 14:22 Powiedzieć mu, że nie masz takiej mocy decyzyjnej. Odpowiedz Link
kardla Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 14:27 On tak sie dostaje na konferencje od dawna, i wie doskonale ze moc jest. Odpowiedz Link
eeela Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 14:35 Moc gdzieś na pewno jest, ale skąd on wie, że akurat ty ją masz? Odpowiedz Link
kardla Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 14:46 Bo zawsze ktos z naszego biura pracuje przy tej konferencji i wiadomo dokladnie kto co moze. I wiadomo ze to nie problem wydrukowac podrobione nametags. Odpowiedz Link
eeela Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 15:05 Muszę przyznać, Kardla, że twoja historia o promotorze coraz bardziej mnie zastanawia. Trudno mi jest uwierzyć w taką czystą koncentrację zła i wszelkich wad, jakie tylko naukowiec może posiadać, w jednej osobie, która jest na dodatek wszechmocna, publikuje tysiące artykułów swoich setek doktorantów pod swoim nazwiskiem, zakazuje ci brac udział w różnych projektach, i na dodatek tak doskonale się orientuje, jaki jest zakres twoich obowiązków przy organizowaniu konferencji. Mnie się wydaje, że albo przesadzasz, albo wręcz konfabulujesz, albo - jesli nie robisz jednego ani drugiego - jesteś potworna ciapa, która daje się zastraszyć i włazić sobie na głowę. Jeśli to wszystko prawda, co piszesz o swoim promotorze, ja bym już dawno zwinęła manatki. Mieć doktorat fajna rzecz, ale być czyjąś ścierą już mniej fajna. No, ale oczywiście każdy sam sobie ustala priorytety. Odpowiedz Link
kardla Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 15:14 Ja akurat uchodze za rebelianta. :P Rebelia jest cicha, bo po prostu z nim nie rozmawiam, nie smieje sie z jego dowcipow i robie (zwykle) co chce nie informujac go o tym. Co nie jest trudne bo na wydziale bywa najwyzej godzine tygodniowo. Apropo zwijania: w ciagu roku dwie osoby sie zwinely, trzecia sie szykuje. Facet jest moze nie genialny, ale dosyc blisko. Naprawde ma ogromna wiedze. I kontakty. Artykulow nie publikuje pod swoim nazwiskiem, tylko wymaga zeby go dopisac do artykulu nawet gdy go nie widzial na oczy. Ale artykulow studentom nie zabiera (co sie tez zdarza w mojej dzialce). Pracowalam poza akademia. Po 6 miesiacach najwyzej zaczyna mi sie nudzic. badania mi sie nie nudza. Musze zacisnac zeby i skupic sie na tym co lubie, kontynuujac ignorowanie dziada. Odpowiedz Link
eeela Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 16:25 > Pracowalam poza akademia. Po 6 miesiacach najwyzej zaczyna mi sie nudzic. badan > ia mi sie nie nudza. Musze zacisnac zeby i skupic sie na tym co lubie, kontynuu > jac ignorowanie dziada. Ale czy ty rozumiesz, że na tym dziadzie może się nie skończyć? jeśli twoja branża tak wygląda, takie są w niej stosunki, to i po doktoracie możesz się zmagac z takimi samymi problemami. Będziesz się z nimi zmagać do momentu, w którym sama dorośniesz do pozycji, w której będziesz dziadem (tzn. babą), bo możesz stać się tak zgorzkniała, cyniczna, a zarazem przyzwyczajona do tych "norm", że zdziadziejesz, ani się obejrzysz. Nigdzie nie jest idealnie, ale takie mocne postanowienie tkwienia w samym centrum patologii mnie zastanawia. Jesli kochasz prace badawczą tak wielce, że ci to nie przeszkadza - twój wybór. Odpowiedz Link
h_hornblower btw 29.03.11, 16:55 kardla napisała: > Facet jest moze nie genialny, ale dosyc blisko. Naprawde ma ogromna wiedze. Mam nadzieję, że nie utożsamiasz jednego (geniusz) z drugim (wiedza)? :) pzdr horny Odpowiedz Link
mr.mud Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 16:56 głupie tłumaczenia. Miałem naprawdę genialnego promotora, ale świnię, chciwca i skończonego chama - zanim to zrozumiałem już nie miałem wyjścia - musiałem skończyć doktorat, dzisiaj mogę dać jedną radę - zanim nie będzie za późno zmienić promotora. W przeciwnym przypadku po obronie przyjdzie rozżalenie na kilka lat. A braku odpowiedniej ilości punktów za różnego rodzaju publikacje itepe nikt nie zwróci. Odpowiedz Link
h_hornblower rzeczywiście 29.03.11, 17:02 mr.mud napisał: > głupie tłumaczenia. Miałem naprawdę genialnego promotora, ale świnię, chciwca i > skończonego chama - zanim to zrozumiałem już nie miałem wyjścia - musiałem sko > ńczyć doktorat, dzisiaj mogę dać jedną radę - zanim nie będzie za późno zmienić > promotora. W przeciwnym przypadku po obronie przyjdzie rozżalenie na kilka la > t. A braku odpowiedniej ilości punktów za różnego rodzaju publikacje itepe nikt > nie zwróci. W pełni się zgadzam z tym wpisem. Jesli to mozliwe - warto zmienić "dziada". pzdr horny Odpowiedz Link
larusse kardla... 30.03.11, 11:52 Broń Boże nie słuchaj eeelki (wiem, że i tak nie słuchasz, tak tylko sobie mówię). Nie jesteś żadną ciapą, ani "ścierą" (sic!). Eeela jest pozytywistką-nie rozumie pewnych rzeczy z zasady (to tylko moja opinia,eeela. Naturalnie, mogę się mylić i pewnie tak jest). Jak facet jest niemal genialny (warto), a Ty masz łeb na karku i trochę dystansu (a wygląda na to, że masz) to możesz dużo ugrać. Naucz się tylko grać w jego kulki, a jak jesteś inteligentna (podejrzewam, że jesteś) to w końcu go ograsz. Co Ci szkodzi. :) Trudno być geniuszem, dlatego geniuszom należy wiele wybaczać:) Odpowiedz Link
pzgr Re: kardla... 30.03.11, 16:06 ładne. nie powiem. nazwij go najpierw politykiem lewicy średniego pokolenia. i przyjacielem moskalem. a potem nagraj na dyktafon i zanieś do prokuratury. Odpowiedz Link
larusse Re: kardla... 30.03.11, 17:14 Dalej z lękami walczysz? pzgr napisał: > ładne. > nie powiem. > nazwij go najpierw politykiem lewicy średniego pokolenia. > i przyjacielem moskalem. > a potem nagraj na dyktafon i zanieś do prokuratury. > Odpowiedz Link
pzgr Re: kardla... 30.03.11, 21:45 ani troszkę. próbuję jedynie skłonić kogoś do refleksji. jak widać nieskutecznie. Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 03:07 kardla: cos mi sie wydaje, ze piszesz doktorat z mitologii. O ile na poczatku jeszcze ci wierzylem, wierzac, ze przejaskrawiasz dla efektu, to obecnie mam nieodparte wrazenie, ze zmyslasz. Jak facet ma granty (a podobno ma), to wydanie 400 euro na koneferncji to zaden pieniadz. Nie mowiac o tym, ze na wiekszosci powaznych konferencji Twoje rzekome obowiazki robia ludzie specjalnie na ten cel zatrudnieni. I w koncu, jak taki slawny to sie latwo moze zalapac do komitetu organizacyjnego i nie placic. Tworz swoje bajki dalej, ale nie licz, ze ktos w nie uwierzy. Odpowiedz Link
kardla Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 08:53 Hehehe :P 1. Wydanie 400 euro to zaden problem, ale po co wydawac, jak mozna nie wydawac (bo student cie wpusci po cichu). 2. Na powaznej konferencji pracuja ludzie specjalnie zatrudnieni czyli studenci. Zglosilam sie pol roku temu i bede tam pracowac. Jako specjalnie zatrudniony czlowiek. W zamian dostane jakies kieszonkowe i nie musze placic 400 euro wejsciowki. 3. Jest w komitecie organizacyjnym. Mial prowadzic jedna z sesji. Ale odwolal bo ma inne wazne spotkanie. Owszem, jak opowiadamy o sytuacji na zewnatrz, nikt nam nie chce wierzyc. Odpowiedz Link
pzgr Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 09:24 masz dziwną łatwość w ferowaniu kategorycznych sądów. to diagnostyczne jest niestety. a tak na marginesie, takie praktyki starszych panów, polegające na dokonywaniu groszowych oszczędności, które kosztują system ogromne pieniądze, to niestety norma. Odpowiedz Link
dala.tata Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 15:29 ja rowniez mialbym latwosc w ferowaniu sadu na temat promotora ktory chce zebym go wpuscil na konferencje na krzywy ryj. nie widze w tym nic dziwnego, bo sytuacja jest tak zenujaca, ze dech odbiera. nie wiem oczywiscie, czy kardla mowi prawde, jednak nie mam zadnych trudnosci w uiwerzeniu, ze tak moze byc. pzgr napisał: > masz dziwną łatwość w ferowaniu kategorycznych sądów. > to diagnostyczne jest niestety. > a tak na marginesie, takie praktyki starszych panów, polegające na dokonywaniu > groszowych oszczędności, które kosztują system ogromne pieniądze, to niestety n > orma. > Odpowiedz Link
pzgr Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 16:17 przeczytaj, łaskawco, ze zrozumieniem poprzednią dyskusję, a zobaczysz, że o inne sądy chodziło. o to mianowicie, że miły pan raczył napisać, że Kardla pisze doktorat z mitologii, za co powinien zostać skarcony. Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 17:37 Bynajmniej: wez i przeczytaj cala tworczosc zalozycielki watku. Podziel przez pol wszystkie zle uczynki jej szefa. W dalszym ciagu - trudne do uwierzenia. Mielismy juz kradzieze IP, znecanie sie nad studentami a teraz obecny watek. Owszem zdarzaja sie wszedzie rozni osobnicy, ale w tym jej szefie jest jakies wyjatkowe skomasowanie zla. Podobno facet jest wysoko, jako taki jest na swieczniku, z ktorego latwo spasc. Jesli rzeczywiscie ma tyle grzechow na sumieniu to jest duze prawdopodobienstwo, ze ktos sie tym zachowaniem wkurzyl i doniosl do wladz wyzszych. Wierz mi, iz w cywilizacji nawet najwiekszym takiego numery nie przechodza. Przynajmniej nie w tej ilosci. I stad moj mily posadzenie, a nie kategoryczny osad, o mitologie. Skarcony Odpowiedz Link
kardla Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 18:13 Ale w co konkretnie ty nie mozesz uwiezyc? Ze bil studentow? Ja nie wiem czy bil, slyszalam tylko takie historie (ale nie od jednego czlowieka). Nagran ani zdjec nikt nie zrobil. Pozatym od jakis 6 lat przestal byc takim cholerykiem i na studentow sie nie zamachuje. Ze kradl wyniki? Znowu: mi nic nie ukradl. Ale kilku profesorow z mojego wydzalu mi na boku mowilo zebym bardzo uwazala co mu pokazuje. A na ostatniej konferencji zgadalam sie przez przypadek ze studentem profesora z innego osrodka do ktorego napisalam i nie dostalam odpowiedzi. Okazalo sie ze moj promotor zrobil bardzo brzydka rzecz tamtemu, i od tego czasu tamtem profilaktycznie sie nie zadaje z nikim z mojego osrodka. Ze regularnie jego postdock pisze mu abstrakty, przygotowuje prezentacje na ktrorych nie jest nawet uwzgledniana? No tak, nie wiem nawet jak mialabym zaprzeczyc. Ze olewa studentow? No nie da sie ukryc. Ja z nim rozmawialam raz przez 10 minut w grudniu - gdy wreczalam mu 2 abstrakty na ktorych jest wspolautorem, i drugi raz przez godzine na spotkaniu z kilkoma innymi profesorami. Drugi raz nastapil wylacznie dlatego ze druga osoba z doktoranckich zdecydowala sie wiac. I teraz zaczol sie obawiac utraty niewolnikow. Ze jest skapy? No owszem. Nie tylko nie chcial zaplacic za konferencje, ale tez nie dal mi pieniedzy na specjalne kwasoodporne rekawiczki. No skapiradlo. Ale z drugiej strony zaplacil mi za przelot do stanow na szkolenie w zeszlym roku. Wiec on chyba lubi oszczedzac na drobnych wydatkach. Facet jest tak wysoko na swieczniku ze przez nastepne 4 lata nie do ruszenia. Zreszta, jest niezwykle skuteczny i inteligentny. Calkiem niezla wykonuje prace, i jego umiejetnosci autoprezentacyjne sa nie do przecenienia. Naprawde myslisz ze taka osoba nie ma prawa istniec? Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 20:17 Powiedzmy, ze jest mi trudno w to uwierzyc. Jesli zachowuje sie tak jak piszesz to bez wzgledu na "swiecznik" mialby duze problemy. Pare lat temu usunelismy naszego dziekana za nacznie mniejsze sprawki Odpowiedz Link
kardla Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 23:04 Teraz jest nie do ruszenia. Ze wzgledu na swiecznik, swoje 352 publikacje (tak, ma na swojej stronie internetowej licznik) oraz to ze jego nazwisko na podaniu o pieniadze gwarantuje ich otrzymanie. Ale nie mam pojecia jak to sie stalo ze sie stal niezniszczalny. Owszem jest pracowity i bardzo inteligentny, ale jednoczesnie wiele osob go szczerze nieznosi. Kilka osob pytalam, ale nikt mnie przekonujaco nie oswiecil. Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 23:20 Nie ma czegos takiego jak gwarancja dostania grantu za samo nazwisko Odpowiedz Link
matdokt Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 23:34 mam wrażenie, ze twoje doswiadczenia z promotorem są izomorficzne z opisami kaguya1982 na tym forum, a moze to wręcz ten sam promotor:) choć ja już od jakiegoś czasu nie czytam forum regularnie, wiec może coś przeoczyłem (nawiasem nudno się zrobiło, ciągłe narzekania na to lub tamto, dyskusje o tym samym przy pomocy tych samym argumentów między tymi samymi nickami) niestety w nauce dzisiejszej trzeba być sprytnym, bo jest duża konkurencja, jedni promotorzy prowadzą doktorantów po sznurku i zazwyczaj wtedy koniec doktoratu oznacza koniec kariery naukowej, a inni mają ich gdzieś (choć jak trzeba to pomagają) co czasami może pomóc w osiągnięciu jako takiej samodzielności, jeśli twoje prace badawcze i publikacje idą według planu to olej promotora, a nawet nawiąż współpracę z innymi naukowcami, gorzej jeśli nie idą, to wtedy zastanów się czy nie tracisz czasu siedząc na uczelni, bo później może być b. ciężko o pracę Odpowiedz Link
kardla Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 01.04.11, 00:02 Ten sam promotor :P Wcielo mi chaslo do poprzedniego nicka na pewnien czas wiec sobie zalozylam nastepny :P No wlasnie normalnie olewam dziada i korzystam ze wszystkich okazji jakie sie nawijaja. Jak to wyjdzie, to sie okaze za dwa lata. a potem w czasie reszty mojego zycia... Ale tym razem mnie naprawde wpienil nieziemsko z tym przemycaniem na konferencje. Odpowiedz Link
matdokt Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 01.04.11, 00:49 a może on testuje na ile sobie może pozwolić, bo myśli że naiwna jesteś ja bym na twoim miejscu zapytał bym się jego czy może pożyczyć 400eur np. na kawior z szampanem, bo akurat zabrakło pod koniec miesiąca:) Odpowiedz Link
h_hornblower to prawda 29.03.11, 17:00 eeela napisała: > Trudno mi jest uwierzyć w taką czystą koncentrację zła i wszelkich wad, > [...], w jednej osobie, która jest na dodatek wszechmocna, Ja myslę, że to jest po prostu jakieś alter ego Jarosława Kaczyńskiego, który - jak to wiadomo z pobieżnej choćby lektury wątków typu off top na tym forum - odpowiada dokladnie powyższemu opisowi. pzdr horny Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to prawda 29.03.11, 17:10 tylko ta genialność jakoś nie pasuje, horny... ;-) Odpowiedz Link
eeela Re: to prawda 29.03.11, 17:53 Ależ, Hornblower, ja wcale nie uważam, że JK to czysta koncentracja zła. Uważam jedynie, że JK to całkiem spory kawał głupoty. To jednak coś innego. Odpowiedz Link
h_hornblower zapewne 30.03.11, 17:27 eeela napisała: > Uważam jedynie, że JK to całkiem spory kawał głupoty. Zapewne. Jak każdy z nas. Taka już nasza ludzka kondycja. pzdr horny Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 17:09 i to wszystko zdaje się w cywilizacji, gdzie ponoć jest raj.... Odpowiedz Link
mr.mud Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 17:14 hehe, mało wiesz znam gościa który potrafił swojej sekretarce awanturę zrobić o 6 pln delegacyjnego podczas gdy na konto spływało mu ca circa 1.3 mln/rok za same wdrożenia. Ten sam gość potrafił przez 30 lat we wszystkich publikacjach swojej jednostki dopisywać się na 1 miejsce. Wszystkich którzy nie uwzględniali go jako autora, nawet wówczas, gdy nie wiedział o czym jest art. zwalniał lub pozostawiał na etacie technicznym, w ten sposób z 70 osobowego instytutu pozostała 9 osobowa katedra. Podział wynagrodzeń w 12 osobowym zespole badawczym wygląda tak - wszystkim po równo połowa bierze szef reszta do podziału pomiędzy czterech najbliższych współpracowników, reszta nie miała istotnego wkładu dlatego nie dostaje nic. Jedna osoba która sie mu sprzeciwiła i opubliowała po doktoracie wyniki swoich badań bez nazwiska szefa została pozwana (sic!), obecnie pracuje gdzie indziej. W jednostce nie ma obecnie właściwie żadnego sprzętu, jeżeli kiedykolwiek jakaś aparatura badawcza posłużyć mogła prowadzeniu badań poza wiedzą szefa to natychmiast została przekazywana do innej jednostki. Każdy jego doktorant po obronie stawał się wrogiem. Naprawde nie ma nic przyjemniejszego jak dowiedzieć się przez przypadek od innego profesora że jedynym ekspertem od działki w której się specjalizujesz jest Twoj szef. O przywłaszczaniu cudzego dorobku, naciskach różnego typu włącznie z mobbingiem szkoda pisać. Kiedyś już pisałem ze żałuje kilku dobrych artykułów, które pisałem fizycznie, lecz nominalnie w stopce jest kto inny. itede itede - itede Gość naprawdę wybitny naukowiec, w tej działce jego nazwisko wiele znaczy, jego wychowankowie, którzy kończyli doktoratu u niego niemal w 100% są "kimś" w nauce i to nie tylko w naszym kraju. Chociaż nigdy nikt któ po dr został w jego instytucji nie został samodzielnym pracownikiem. Inteligencja jak widac moze być różnie wykorzystywana. Odpowiedz Link
kardla Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 17:24 Ok. U mojego nie jest at tak zle. :P Odpowiedz Link
eeela Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 17:56 > Ten sam gość potrafił przez 30 lat we wszystkich publikacjach swojej jednostki > dopisywać się na 1 miejsce. Wszystkich którzy nie uwzględniali go jako autora, > nawet wówczas, gdy nie wiedział o czym jest art. zwalniał lub pozostawiał na et > acie technicznym, w ten sposób z 70 osobowego instytutu pozostała 9 osobowa kat > edra. I tak przez 30 lat wyniszczał instytut, i nikt się nie zainteresował? Odpowiedz Link
mr.mud Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 18:03 hehe, byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie gdyby z takich powodów ktokolwiek by się interesował. Zwykle nikt się nie interesuje bo: - im mniej konkurencji tym więcej roboty dla pozostałych jednostek - w dzisiejszych czasach jednym ruchem likwiduje się kilkanaście katedr na uczelniach zatem co tam jedna... Odpowiedz Link
eeeee1 Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 10.04.11, 06:39 > Jedna osoba która sie mu sprzeciwiła i opubliowała po doktoracie wyniki swoich > badań bez nazwiska szefa została pozwana (sic!), obecnie pracuje gdzie indziej dla mnie doktorant ktory publikuje bez nazwiska swojego szefa na publikacji (na ostatnim miejscu) to zwykly zlodziej Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 10.04.11, 07:05 Zlodziej to moze za ostre slowo. Poza tym zalezy od przypadku. W wielu systemach wklad szefa to labolatorium pomoc etc. Wielu doktorantom sie wydaje, ze szef do niczego jest niepotrzebny. Czesto arogancja takich doktorantow mnie zdumiewa. No ale coz. Malo jest doktorantow, ktorzy samodzielnie potrafia napisac sensowna prace. Odpowiedz Link
frusto Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 01.04.11, 14:57 Ja znam takiego. Nie mój szef, ale pracuje na tej samej uczelni. Zastanawiam się, czy to nie ten sam facet.... Łebski, duża wiedza, olbrzymi kontakty. A zarazem tyran, cham, indeks hirscha 20+, publikujący rocznie dziesiątki artykułów... tyle tylko, że niektórych nie widział na oczy. Do tego promowanie nachalne swojej rodziny i znajomych, kumoterstwo, nepotyzm.... Ile razy słyszę, co człowiek wywija, tyle razy się cieszę, że szef mojego zakładu jest inny. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 29.03.11, 17:07 przyjemniaczek... Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 30.03.11, 21:07 Pod wpływem lektury wypowiedzi niektórych forumowiczów byłem pewien, ze takie straszne rzeczy są możliwe tylko w Polsce... Odpowiedz Link
bar-aku Re: gdy promotor prosi cie (mnie) o zlamanie praw 31.03.11, 23:10 nie zazdroszczę Ci takiego promotora, już ta sytuacja się mi nie spodobała, a z odpowiedzi pod Twoim postem wynika, że trafił Ci się niezły okaz :/ no kasa kasą, ale zachowanie promotora proszącego o darmowe wpuszczenie na konferencję - żenujące! Odpowiedz Link