Dodaj do ulubionych

znalezione w necie

27.11.12, 11:14
nie podaję namiarów autor:

"Chciałbym oświadczyć publicznie, że nie zamierzam wykonywać dla Uniwersytetu żadnych dodatkowych prac ponad to, co wynika z umowy o dzieło i z obowiązków studenta-doktoranta. Nakazywanie przez kierowników tych jednostek tego typu działań nosi znamiona polecenia służbowego i może być wykorzystane w ewentualnym pozwie z art. 22 par. 1 KP o ustalenie stosunku pracy. Zachęcam wszystkich doktorantów, którzy czują się na siłach, do bojkotu tego typu poleceń lub żądania nawiązania stosunku pracy. I nie chodzi tu o żadne osobiste sympatie ani antypatie. Po prostu: albo system nas, albo my system. Naszą darmową lub prawie darmową pracą przyczyniamy się do tego, że Uniwersytet każdego roku może zaoszczędzić (w przypadku IFR jest to ogromna ilość godzin: PNJ-y) bardzo duże pieniądze poprzez uchylanie się od zatrudnienia pracowników na normalnych warunkach (czyli dość drogo, gdyż nauczamy języka obcego). Dodatkowo, fakt, że jesteśmy studentami powoduje, że budżet KUL jest zasilany odpowiednią subwencją z budżetu państwa. Oprócz tego 20% z uzyskanych przez nas grantów badawczych stanowi tzw. koszty pośrednie, których bez-pośrednim i jedynym beneficjentem jest KUL. Wreszcie przyznawane nam niewielkie sumy na cele badawcze służą pomnożeniu majątku Uczelni. To Uczelnia jest naszą dłużniczką, a nie odwrotnie. Czas zacząć wymagać: zarówno polepszenia warunków pracy jak i większej kontroli nad wydawaniem pieniędzy przez Uczelnię, którą - mimo tych wszystkich niesprawiedliwości - bardzo kochamy. Dziękuję za uwagę".

adresatem powinno być jednak ministerstwo...
Obserwuj wątek
    • zitterbewegung Re: znalezione w necie 27.11.12, 12:59
      www.businessweek.com/articles/2012-11-21/the-troubling-dean-to-professor-ratio?
      Tam mają to samo na poziomie centralnym uczelni (poza katedrami gdzie administracje maja wiadomo po co, pomaga w grantach, nie to co polska), wiec adresatem jednak chyba mogą byc uczelnie.

      Ciekawa obserwacja: administracja uczelnia w 1970 polegala na z grubsza tych samych czynnosciach, teraz jest na pewno latwiej dzieki komputerom, a jednak zatrudnienie wzroslo w proporcji znacznie przekraczajacej przyrost studentow. Latwiejsza prace musi wykonywac wiecej osob?
    • fajnytoster Re: znalezione w necie 27.11.12, 13:11
      Życie byłoby nudne bez KUL-u ;)

      Ale tak na poważnie, to autor ma jak najbardziej rację. System opiera się w dużej mierze na darmowej pracy doktorantów, którą dla niepoznaki nazywa się "praktykami" czy - szerzej - "studiowaniem [na III stopniu]", choć nie ma ona z nimi prawie nic wspólnego. Problem jednak oczywiście polega na strzelaniu we własną stopę, bo jakby uczelnie miały płacić doktorantom to albo się szybko pozbędą 90% z nich, albo zbankrutują.
      • chilly Re: znalezione w necie 27.11.12, 16:42
        Na pocieszenie powiem, że są kierunki, gdzie zobaczenie doktoranta na uczelni graniczy z cudem, a umówienie się z doktorantem na rozmowę to już cud bezsprzeczny. Do czasu, oczywiście. Pod warunkiem, że promotor potrafi w którymś momencie odmówić zaliczenia kolejnego semestru. A jeśli nie potrafi - poniesie tego skutki.
    • pfg Re: znalezione w necie 27.11.12, 17:49
      adept44_ltd napisał:

      > adresatem powinno być jednak ministerstwo...

      Ministerstwo, system, System (!), i to w dodatku adaptowany zza wielkiej wody. Ekonomicznie nieopłacalne jest zatrudnianie asystentów, skoro de facto tę samą pracę mogą wykonywać znacznie tańsi doktoranci, mamieni bardzo mglistymi obietnicami przyszłej kariery w nauce.

      Zitterowi dziękuję za linka. Rewanżuję się tekstem, który już chyby kiedyś linkowałem. Tekst jest długi, więc przytaczam drobny fragment:
      Cytat
      Back when today’s senior scientists were starting their careers,[...] [a]cademic science functioned as an apprenticeship system, with graduate students and postdocs accepting meager pay and long hours, knowing that their teachers took personal responsibility for launching their careers. Indeed, the success of senior scientists’ students was an important measure of their professional standing [...]
      Starting about three decades ago, however, this long-standing agreement began to unravel. In a number of fields, placing students in desirable faculty jobs became more and more difficult, and several years of postdoctoral “training” gradually became the norm for nearly everyone [...]
      Graduate students and postdoctoral “trainees” were less and less the protégés of mentors morally responsible for their futures [...]. They morphed instead into highly skilled, highly motivated and invitingly inexpensive labor, doing the bench work needed for professors to keep their grants. Winning those grants gradually came to outweigh placing their students in good jobs as a major mark of professional stature.
      • pfg Re: znalezione w necie 27.11.12, 17:56
        I jeszcze jeden cytat z tego samego artykułu:
        Cytat
        Essentially, this system provides a continuing supply of exceptionally skilled labor at artificially low prices, permitting the federal government to finance research at low cost.
        • charioteer1 Re: znalezione w necie 27.11.12, 18:27
          Dobra, ale system, w ktorym doktorant jest zatrudniony w projekcie to na wielu wydzialach w PL dziw niepojety.
          • adept44_ltd Re: znalezione w necie 27.11.12, 19:01
            powoli coraz mniej... natomiast, gdybyśmy nie pracowali doktorantami, zbankrutowalibyśmy... mając pełne limity studentów... - system...
    • lukasz.maslanka Re: znalezione w necie 29.11.12, 21:24
      Jako autor tego "apelu" chciałbym dodać trzy rzeczy:

      - wycofałem się z apelu o bojkotowanie przygotowania sprawozdania, gdyż wchodzi ono w zakres nie tylko faktycznego, lecz niepotwierdzonego umową o pracę stosunku pracy doktorantów z KUL, lecz także stanowi obowiązek studenta-doktoranta na mocy regulaminu studiów KUL;
      - w pełni podtrzymuję swoje zdanie na temat niekorzystnej pozycji doktoranta na uczelni w stosunku do pieniędzy, jakie płyną "na jego rzecz" z różnych źródeł na uczelnię. W pełni podtrzymuję również moje przekonanie o łamaniu prawa pracy poprzez nawiązywanie z doktorantem stosunku pracy i sankcjonowanie go umową o dzieło, co jest jawnie sprzeczne z art. 22 par. 1 bis KP;
      - moje uwagi odnoszą się do wszystkich uczelni oraz do polityki ministerstwa. Nazwa "KUL" znalazła się tam dlatego, że jestem studentem-doktorantem KUL i mój apel był skierowany przede wszystkim do kolegów. Jest rzeczą oczywistą, że Alma Mater pozostaje podstawowym elementem mojego zainteresowania, choć zdaję sobie sprawę, że na wielu innych uczelniach doktoranci mogą być traktowani gorzej. Jak wspomniałem w apelu, mój protest nie ma charakteru personalnego: na KUL-u zawsze byłem traktowany dobrze lub bardzo dobrze jako osoba, natomiast jednocześnie - jak wszystkie moje koleżanki i wszyscy moi koledzy - padam ofiarą wyzysku, który ma charakter systemowy i nie da się tutaj wskazać jednej osoby i instytucji winnej całej sytuacji;

      Z pozdrowieniami,

      mgr Łukasz Maślanka (IFR KUL)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka