Dodaj do ulubionych

Poczęstunek na konferencji

16.02.13, 21:15
Może mi ktoś tutaj odpowie :) jak należy zorganizować obiad dla profesorów-gości podczas studenckiej konferencji? Czy powinniśmy wydzielić osobny stolik, czy osobną salę (też jest taka możliwość)? I menu: czy powinni jeść to samo co studenci, czy jakieś ekstra menu / wino itp.? Bardzo proszę o radę.

Pytam, bo w zeszłym roku zaproszeni prelegenci siedzieli przy jednym stole ze studentami. Później jednak opiekun koła zasugerował, że powinniśmy byli zorganizować co najmniej odrębny stół dla profesorów. Ponoć taka sugestia była ze strony któregoś z prelegentów.
Obserwuj wątek
    • adept44_ltd Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 21:36
      moja sugestia - zmieńcie opiekuna koła...
      • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 21:41
        Nie rozumiem...?

        Tak jak napisałam, to nie jest wymysł naszego opiekuna, tylko sugestia jednego z profesorów...
        Być może chcieli oni siedzieć we własnym gronie, w sumie bym się nie zdziwiła.
        • adept44_ltd Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 21:44
          to dowiedzieć się czyja i nie zapraszać... :), rzeczywiście raz zdarzyło mi się zostać posadzonym na takiej imprezie przy odrębnym stoliku i uważam ta za mało sympatyczne...
          • charioteer1 Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 21:47
            Osobny stolik w tej samej stolowce rzeczywiscie jest malo sympatyczny.
            • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 21:54
              > Osobny stolik w tej samej stolowce rzeczywiscie jest malo sympatyczny.

              To w takim razie osobna sala...?
              • adept44_ltd Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 21:57
                nie, jeszcze gorzej... rozwiązaniem ewentualnie mogą być stoliki bezprzydziałowe, każdy siada gdzie chce...
                • charioteer1 Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 22:05
                  To jest dobre rozwiazanie na konferencjach dla wszystkich, na ktorych zreszta czesto jest sporo studentow. Wiekszosc ludzi na takich konferencjach i tak, wchodzac do sali, wybiera stolik, przy ktorym siedza znajomi. Rozumiem, ze niektorzy profesorowie moga czuc sie w takiej sytuacji skrepowani na konferencji stuidenckiej, na ktorej nie znaja nikogo. Jezeli jest osobna sala, to nalezy gosci konferencji dyskretnie do niej zaprosic, chocby tylko pierwszego dnia konferencji, zanim zostana przelamane pierwsze lody. Z duzym prawdopodobienstwem i tak uczestnicy nie zauwaza braku. Natomiast koniecznie wtedy nalezy zorganizowac jakas wspolna okazje towarzyska.
                • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 22:05
                  Dziękuję za sugestie. Spytam, czy tak się da (mało miejsca).
                  Jeśli tak to w takim razie może zarezerwujemy 2-3 stoliki tylko dla profesorów, żeby nie było sytuacji, że jakiś profesor z braku miejsca będzie musiał się dosiąść do studentów. I jeszcze mam pytanie odnośnie menu: czy coś ekstra wypada podać? Student - wiadomo - wszystko zje :) Ale profesorowie mają różne wymagania.
          • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 21:51
            Nigdy wszystkim nie dogodzi :)
            Jedni profesorowie chcą siedzieć we własnym gronie, inni (jak adept) z kolei uważają to za mało sympatyczne... Ciekawi mnie tylko, czy adept jest wyjątkiem, czy raczej regułą...
            • dala.tata Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 22:23
              Adept nue jest wyjatkiem. Wydzielanie stolika profesorskiego jest wyjatkowo koszmarnym pomyslem. Stoliki powinny byc bezprzydzialowe, kazdy siada, gdzie chce. A na konferencji pwoiedziec wprist, ze stoliki sa wspolne.
            • podworkowy Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 23:00
              podoba mi się pomysł chario z mniej sformalizowanym grillem.
              Natomiast jeśli chodzi o zwykłe posiłki, to jestem zwolennikiem segregacji. Nie dlatego, że się wywyższam;), ale wydaje mi się, że zarówno studenci, jak i pracownicy czują się swobodniej w swoim gronie. Studentom głupio rozmawiać o swoich sprawach przy pracowniku, a z kolei na pracownika spada społeczny obowiązek (którego ja nie cierpię) zagajania rozmowy.
              To tak jak na weselu - możemy się wszyscy kochać, ale jednak ciotki winny siedzieć z ciotkami, a młode pokolenie (z wyjątkiem nieszczęsnych państwa młodych) w swoim gronie.
              Krótko mówiąc, musi Pani stworzyć warunki do nieformalnego kontaktu międzypokoleniowego, ale nie wymuszać fraternizacji.
              • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 23:19
                Dziękuję za sugestię! Proszę mi jeszcze podpowiedzieć - osobna sala, czy odrębny stolik?
                I co do menu - czy takie samo dla wszystkich, czy dla profesorów coś bardziej "wykwintnego"?
                • charioteer1 Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 23:30
                  Osobny stolik profesorski z "lepszym" menu to forma dyskryminacji, albo wywyzszania sie. Naprawde, niezbyt sympatycznie. Osobna sala to forma wyroznienia dla zaproszonych gosci. Jezeli gosc nie chce byc wyrozniony, ma mozliwosc zjedzenia na ogolnej sali razem z pozostalymi uczestnikami konferencji. Ilu tych profesorow bedzie? Domyslam sie, ze od was z uczelni tez ktos bedzie.
                  • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 23:58
                    > Osobny stolik profesorski z "lepszym" menu to forma dyskryminacji, albo wywyzsz
                    > ania sie.

                    No właśnie, ale z drugiej strony niektórzy mogą się poczuć urażeni, że dostali "studenckie żarcie".

                    Osobna sala to forma wyroznienia dla
                    > zaproszonych gosci. Jezeli gosc nie chce byc wyrozniony, ma mozliwosc zjedzenia
                    > na ogolnej sali razem z pozostalymi uczestnikami konferencji.

                    Aż takich możliwości lokalowych, żeby ktoś sobie wybrał, czy będzie jadł w osobnej czy ogólnej sali, to my niestety nie mamy. Musimy więc podjąć decyzję przed jej organizacją, i przygotować odpowiednią liczbę nakryć, w odpowiedni sposób.

                    Ilu tych profeso
                    > row bedzie? Domyslam sie, ze od was z uczelni tez ktos bedzie.

                    Spodziewamy się ok. 10, w tym 2-3 z naszej uczelni.

                    Aha, jeszcze co do wspólnego grilla / wspólnego piwa: niestety nikt z profesorów na to nie chodzi (obserwacja z zeszłego roku), więc studenci chcąc nie chcąc bawią się we własnym gronie.
              • dala.tata Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 23:32
                Taaaa. I to w taki, nie wywyzszajacy sie sposob, kontynuujemy dobre feudalne tradycje. W UK nikomu by nie przyszlo dac osobnego stolu. I nikt jakos nie czuje sie skrepowany.
                • podworkowy Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 23:55
                  cóż, najwidoczniej jest Pan bardziej kontaktowy i otwarty na nieznajomych niż ja...;)
                  Ja np. również na posiłkach podczas niestudenckich konferencji po prostu wolę siedzieć ze znajomymi niż z obcymi osobami, z którymi - biorąc pod uwagę charakter spotkania - nie mam wielu wspólnych tematów do niezawodowej rozmowy.
                  I nie widzę w tym żadnego feudalizmu, wódeczki się wieczorem z młodzieżą w odformalizowanej atmosferze chętnie napiję...
                • podworkowy Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 23:58
                  aha, no i jeszcze jedno. Jeśli na podstawie mojej wypowiedzi uważa Pan, że popieram kultywowanie feudalizmu, to ja na podstawie Pana wypowiedzi uznaję go za współczesnego Miętusa, łaknącego bratania się z parobkami...;)
                  • dala.tata Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:02
                    Nic takiego nie twierdze. Po prostu to,co pan proponuje pieknie wpisuje sie tradycje feudalna. To, co pan popiera czy nie, nie ma znaczenia. To, co pan zrobi, ma znacznie wieksze. Oobny stolik to wlasnie czesc feudalizmu.

                    Czy jestem kontaktowy? Nie wiem. Po prostu, moge usiasc przy stole ze studentami.
                  • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:03
                    No i właśnie przez tak różne wypowiedzi mamy dylematy organizacyjne :)

                    Chyba jednak najbezpieczniej będzie: osobna sala + "wykwintniejsze" menu...
                    • dala.tata Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:19
                      Gratuluje. Proponuje jeszcze studentow i studentki z wachlarzami.

                      studentka_trzeciego_roku napisał(a):

                      > No i właśnie przez tak różne wypowiedzi mamy dylematy organizacyjne :)
                      >
                      > Chyba jednak najbezpieczniej będzie: osobna sala + "wykwintniejsze" menu...
                      • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:26
                        > Gratuluje. Proponuje jeszcze studentow i studentki z wachlarzami.

                        Pewnie by Pan chciał, szczególnie zgrabne studentki w bikini :)

                        A tak na poważnie. Po takich wypowiedziach jak podwórkowego, widzę, że pomysł osobnej sali z lepszym jedzeniem nie jest pozbawiony sensu. Zawsze znajdzie się jakiś profesor, który uzna, że student to jakiś gorszy gatunek człowieka, niegodny żeby usiąść z nim przy jednym stole...
                        • adept44_ltd Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:28
                          to ja powtórzę to, co napisałem, dajcie ludziom szansę niech się sami ustrukturyzują... jeśli jest potrzeba podziału, niech wyjdzie naturalnie... (a tak na marginesie to jednak wątek ten poraził mnie..., nawet uwzględniając różne pojawiające się w nim konwencje literacko-kulturowe).
                          • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:31
                            "a tak na marginesie to jednak wątek ten poraził mnie"

                            Można wiedzieć dlaczego?

                            • adept44_ltd Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:34
                              jestem niechętny segregacji ;-), a na dodatek używany tu język segregujący jest koszmarny...
                              • adept44_ltd Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:35
                                do ku.wy nędzy jest koszmarnie koszmarny...
                              • dala.tata Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:35
                                Kolego profesorze adepcie, bardzo sie ciesze, ze myslimy podobnie.
                                • adept44_ltd Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:42
                                  Kolego profesorze, Dalatato, po prostu wyobraziłem sobie jak nas sadzają do tego osobnego stoliczka, w osobnej sali i dają dodatkowy kompot i poczułem empatię... (tak z nami, że głupio tak, jak i z tymi, co mają jeden kompot, że tylko jeden...).
                                  • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:45
                                    Czyżby dodatkowy kompot uważał Pan za "wykwintniejsze" menu?
                                    Bo ja miałam na myśli coś innego, typu dodatkowo przystawki, wino, deser...
                                    • adept44_ltd Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:47
                                      w jednym ze światów równoległych tak mogłoby być ;), w moim dyskursie dodatkowy kompot, spieszę wyjaśnić, stał się metaforą...
                        • dala.tata Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:34
                          Moze lepiej topless?

                          Jesli profesor przyjezdza na konfencje organizowana przez studentow, wie, ze bedzie sie ze studentami. Sooro sie juz decyduje pzryjechac, trudno by nie chcial sie ze studentami kontaktowac. Pomijam juz to, ze studenci jako organizatorzy uwazaja, ze nie sa godni siadac ze ludzmi, ktorych zapraszaja. Do ku.wy nedzy, miejcie troche szacunku dla siebie!
                    • capo.di.tutti_capi Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:36
                      studentka_trzeciego_roku napisał(a):

                      > No i właśnie przez tak różne wypowiedzi mamy dylematy organizacyjne :)

                      droga studentko 3. roku, proponuje aby nie brac zbytnio pod uwage wypowiedzi niektórych osób, które reprezentują gatunki bardzo niszowe i osobliwe (np. gdzie indziej na świecie już prawie wymarłe).

                      Nigdzie nie widziałem, na studenckiej konferencji, aby profesorowie/mówcy siedzieli osobno i mieli inne menu. Raczej siedzieli razem z innymi studentami (bo właśnie o to chodzi na konferencjach aby wymieniać poglądy i rozmawiać, a posiłki są ku temu jedną z najlepszych okazji). Myślę też, że nie chciałbym brać udziału w konferencji, w której organizatorzy robiliby podobne podziały.
                      • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:42
                        > Nigdzie nie widziałem, na studenckiej konferencji, aby profesorowie/mówcy siedz
                        > ieli osobno i mieli inne menu.

                        W zeszłym roku mieliśmy obiad przy wspólnym stole, jak już pisałam. I jednak znalazł się ktoś, komu się to nie spodobało. Sama do tamtej pory uważałam za naturalne, że profesorowie, których zapraszamy, zjedzą posiłek razem z nami. Dlatego zapytałam, co Państwo o tym sądzą. No i jak widzę tutaj też pojawiają się głosy o "brataniu się z parobkami".... ech...
                        • dala.tata Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:48
                          Jak sie komus nie podoba, to niech spi.rdala. I juz. I mowie to calkiem powaznie.

                          Idea tego dodatkowego kompotu pieknie podsumowuje absurdalnosc tego pomyslu. I zgadzam sie z capo, po co przyjezdzac na konferencje studencka i nawet ze studentami nie porozmawiac.
                        • capo.di.tutti_capi Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:51
                          studentka_trzeciego_roku napisał(a):

                          > sy o "brataniu się z parobkami".... ech...

                          ach, myślę, że szanowny kolega podworkowy nie byl zbytnio w formie to pisząc, albo wciąż nie może się pogodzić, ze czasopisma robione przez jakiś "parobków z USA" mają >20 punków, a jego ulubione polskie księgi parafialne w których on publikuje mają bardzo niewiele (może 0?),
                          dlatego, jak już wspomniałem, można te uwagi zignorować
                          • podworkowy Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 01:04
                            Po 1, specjalnie dla capo: potes meos suaviari clunes
                            Po 2, do wszystkich, proponuje czytać ze zrozumieniem; nigdzie nie pisałem nic o osobnej sali czy osobnym menu. Nigdzie też nie napisałem, że nie chcę się kontaktować ze studentami na konferencji; napisałem wyraźnie aprobatywnie o wieczornym grillu. Szkoda również, że dla niektórych Ferdydurke jest nieczytelne. Napisałem tylko tyle, że nie lubię jeść na konferencji przy stoliku z nieznajomymi (a zakładam, ze o takiej relacji mówimy), bo akurat przy tej okazji nie mam ochoty na sztuczne podtrzymywanie konwersacji.
                            • podworkowy Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 01:14
                              i jeszcze jedno, to że wyrażam tu taką opinię oczywiście nie oznacza, że czyniłbym wyrzuty organizatorom z tytułu przyjęcia innego wariantu.
                            • felisdomestica Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 10:31
                              podworkowy napisał(a):
                              Nap
                              > isałem tylko tyle, że nie lubię jeść na konferencji przy stoliku z nieznajomymi
                              > (a zakładam, ze o takiej relacji mówimy), bo akurat przy tej okazji nie mam oc
                              > hoty na sztuczne podtrzymywanie konwersacji.

                              No dobra, ale konferencji nie organizuje się dla czyjejś przyjemności. I co za różnica, czy się je z obcymi studentami, czy z obcymi profesorami? Chyba ze profesorowie to zawsze ten sam, znajomy grajdołek, towarzystwo wzajemnej adoracji.
                              Konwersacji przy stole trzeba się nauczyć, to cenna umiejętność.
                              • jose35 Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 10:39
                                "I co za różnica, czy się je z obcymi studentami, czy z obcymi profesorami?"

                                Jest różnica.
                                Pracownik naukowy z drugim pracownikiem naukowym zawsze znajdą wspólny temat do konwersacji. Ze studentem - niekoniecznie. Zarówno student, jak i profesor będą się czuli niekomfortowo w takiej sytuacji.
                                • adept44_ltd Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 10:46
                                  pracownik naukowy jest z Neptuna, student z Plutona?
                                • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 12:52
                                  Ja się nie czuję niekomfortowo w obecności profesorów. Większość z tych, z którymi miałam do czynienia, byli bardzo ludzcy i sympatyczni (no może oprócz tego prelegenta co sobie osobnego stolika zażyczył:). I nie odniosłam wrażenia, jakoby oni przy mnie czy innych studentach czuli się jakoś skrępowani...

                                  Ale z niektórych wypowiedzi tutaj na forum wynika, że jednak powinnam zachować dystans i do wspólnego stołu z profesorem nie mieć śmiałości zasiadać :)
                            • spokojny.zenek Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 11:26
                              Padł Pan dzięki swej wypowiedzi niewątpliiwe ofiarą zjawiska dawno opisanego - zerojedynkowego widzenia świata. Tymczasem pomiędzy wariantem "osobna sala i zakaz miesznia" a wariantem "sadzamy naprzemian i zmuszamy do integracji" jest mnóstwo wariantów pośrednich. Na przykład wariant, który ja znam z róznych konferencji - obszerna sala, dużo miejsc i każdy siada gdzie ma ochotę.
                        • dala.tata Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:59
                          Bez przesady jednak. Kolega pdoworkowy przytoczyl Ferdydurke dajac mi odpor. I bardzo watpie, by chcial mowic o studentach jako o parobkach.
                          • podworkowy Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 02:09
                            dziękuję:)
                            A tak dla rozluźnienia atmosfery
                            www.youtube.com/watch?v=037k_grauMI
                            P.S. Cóż, lubię "Przyjaciół"...;(
                        • charioteer1 Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 01:22
                          studentka_trzeciego_roku napisał(a):

                          > > Nigdzie nie widziałem, na studenckiej konferencji, aby profesorowie/mówcy
                          > siedz
                          > > ieli osobno i mieli inne menu.
                          >
                          > W zeszłym roku mieliśmy obiad przy wspólnym stole,

                          Stole, czy stolach? Jezeli jest jeden dlugi stol, przy ktorym wszyscy siadaja, to nikt nie powinien czuc sie urazony. Sorry, ale nie mam pojecia, jak duza ma byc ta konferencja. Jezeli jest jeden stol, przywilejem gospodarza jest wybrac miejsca dla szczegolnie waznych gosci, ale wszyscy jedza to samo.
                    • anfa05 Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 10:44
                      Jakby to miało w czymś pomóc to mogę tylko powiedzieć, że moje doświadczenie z kilkudziesięciu konferencji krajowych i zagranicznych jest takie: nigdy nie spotkałem się z osobnymi stolikami, osobnymi salami czy innym menu dla profesorów.
                  • studentka_trzeciego_roku Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:07
                    > aha, no i jeszcze jedno. Jeśli na podstawie mojej wypowiedzi uważa Pan, że popi
                    > eram kultywowanie feudalizmu, to ja na podstawie Pana wypowiedzi uznaję go za w
                    > spółczesnego Miętusa, łaknącego bratania się z parobkami...;)

                    Hmmmm, nie ukrywam, że poczułam się trochę dotknięta tym porównaniem studentów do parobków... mam nadzieję że Pan żartował :/
                    • podworkowy Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 00:23
                      wydawało mi się to czytelne...
    • charioteer1 Re: Poczęstunek na konferencji 16.02.13, 21:46
      Proponuje pomyslec o dwoch rzeczach. Osobne spotkanie, zeby profesorowie mogli sie poznac, porozmawiac o swoich sprawach. Jezeli obiad, to bez wina. Jezeli kolacja, to moze byc wino. I osobna impreza, podczas ktorej profesorowie mogliby nieoficjalnie spotkac sie ze studentami: wspolny wieczor przy piwie, pieczenie kielbasek, czy co tam wam przyjdzie do glowy.
    • dr_pitcher Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 01:29
      Oczywiscie, ze osobny. Ze srebrna zastawa, ostrygami i szampanem. Studenci powinni czekac az jasnie wielmozne profesorstwo zostawi ochlapy.
      A tak na powaznie - ozywiscie, ze mieszane. Sa profesorzyktorzy chetnie dosiada sie do stolika by poznac studentow. W wypadku tych z zadartym nosem - organizatorzy konferencji niech przy nich siada i zabawiaja.
      • dr_pitcher Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 01:41
        A powaznie: jesli masz watpliwosci miast stoliow zrob stojacy bufet z zakaskami, malymi szaszlykami na patyku i winem. W ten sposob ludzie powinni sie wymieszac
      • podworkowy Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 01:41
        dlaczego zaraz "z zadartym nosem"? Mnie na oficjalnych posiłkach konferencyjnych (sytuacja "captive audience") najsympatyczniej siedzi się z doktorantami oraz adiunktami mniej więcej w moim wieku, oczywiście z tymi, których już znam. Od stolików profesorskich trzymam się jak najdalej (tam także jest drętwo...), ale również nie siadam z obecną niekiedy na konferencjach nieznaną mi młodzieżą studencko-doktorancką, co absolutnie nie przeszkadza mi konwersować z nimi merytorycznie i niemerytorycznie na papierosie, przy świniaku, podczas bilardu czy pokerka... Zresztą 3 dnia to już nie ma szczególnego znaczenia.
    • eeela Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 02:17
      W życiu nie widziałam na żadnej konferencji osobnego poczęstunku dla kadry naukowej i studentów. Przecież to jest zaprzeczenie sensu całej imprezy! Kadry się zjeżdżają na ploty, a młodzi po to, żeby się wkręcić i posłuchać. To się networking nazywa, czy jak.
      • spokojny.zenek Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 10:27
        eeela napisała:

        > W życiu nie widziałam na żadnej konferencji osobnego poczęstunku dla kadry nauk
        > owej i studentów.

        No jak??? Nie oglądałaś "Barw ochronnych" Zanussiego? Masz braki.
        • eeela Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 19:06
          Nie oglądałam, przyznaję. Braki zaś mam nie tylko w zakresie kinematografii ;-)
    • scrider Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 03:00
      To jest fatalny pomysl! Obecnie jestem poza Polska i wielokrotnie bywalem na konferencjach krajowych i zagranicznych i nigdy nie bylo takiego podzialu. Konferencja jest m. in. od tego zeby poznawac ludzi, dyskutowac z nimi, wymieniac poglady itd., a nie izolowac.

      Pamietajcie, ze profesorowie to tez ludzie i trzeba normalnie rozmawiac ze soba. Z szacunkiem rzecz jasna. Z doswiadczenia wiem ze przy stole wychodza bardzo przyjemnie i interesujace konwersacje.

      Juz pomijam, ze ten pomysl pachnie wioska i sredniowiecznym zacofaniem... Zadne inne menu, zaden oddzielny stol!
    • flamengista dla profesorów kawior w odrębnej sali 17.02.13, 08:51
      a dla studentów placki ziemniaczane z kompotem na stołówce... A na sali profesorskiej napis: "studentom wstęp wzbroniony"...

      Żarty sobie stroisz?

      W czasach studenckich byłem szefem koła i jeśli po konferencji robiliśmy obiad dla prelegentów i organizatorów, to siedzieliśmy przy wspólnym stole wszyscy: nie tylko studenci i profesorowie, ale i członkowie korpusu dyplomatycznego. Menu było takie same dla wszystkich: konsul też wcinał schabowego i popijał colą. To konferencja studencka, a nie obiad w ministerstwie!

      Tak samo to wygląda i teraz, gdy jestem zapraszany jako prelegent na studenckie konferencje.

      Ba: odnoszę wrażenie że zorganizowanie osobnej sali z obiadem konferencyjnym dla profesorów to faux pas - jeśli ktoś nie chce siedzieć na obiedzie, to grzecznie dziękuje. A jak chce to liczy na interakcję i rozmowę z młodymi ludźmi. Obiady z profesorami to oni mają na co dzień w uczelnianej stołówce:)

      Podzielam zdanie przedmówców: macie dziwnego opiekuna.
      • spokojny.zenek tylko osobny budynek 17.02.13, 11:19
        Pomysł z osobną salą jest bardzo niedobry.
        Odrębna sala nie wystarczy. Może dojść do róznych incydentów. Ktoś może omyłkowo wejść nie do tej sali. Albo udawać, że omyłkowo. A co wtedy, jeśli juz coś nadgryzie?
        Konieczny jest osobny budynek.
        Poza tym młodo wyglądający profesorowie mogliby być omyłkowo brani za studentów. I co wtedy?
        • flamengista btw: osobna sala na stołówce 17.02.13, 12:13
          Swoją drogą, w przypadku stołówki uczelnianej mamy problem.

          "Od zawsze" było tak, że stołówka jest na 2 piętrach. Przy czym na drugim piętrze była wydzielona sala pracownicza + sala ogólnodostępna. Sala pracownicza nie była tylko dla profesorów, ale dla pozostałych dydaktycznych i administracji. Chodziło o to, by pracownicy nie musieli szukać miejsca tylko szybko zjedli posiłek i wracali do pracy. Na ogół przecież przerwa na obiad była między zajęciami.

          W moich czasach studenckich dochodziło do żenujących scen, gdy w kolejce po bloczki do kolejki wpychali się pracownicy, mówiąc że "za 5 minut mam zajęcia". A panie z administracji nic nie mówiły, po prostu im obsługa bez kolejki "się należała". Nawet nikt nie miał śmiałości, by wpaść na pomysł by zaglądać do profesorskiej części stołówki, nie mówiąc o zajmowaniu tam stolika.

          Teraz się zrobił większy egalitaryzm i bardzo dobrze. Wszyscy ładnie stoją w kolejce - niezależnie od statusu w hierarchii uczelnianej. A stołówka działa na zasadach komercyjnych.

          Niestety, ubocznym skutkiem jest wiocha, która odchodzi w części pracowniczej. Mimo czytelnego szyldu na drzwiach często dochodzi do sytuacji, gdy studenci zajmują tam stoliki i nie ma gdzie zjeść posiłku. Już kilkukrotnie oddawałem bloczek i przenosiłem się do sąsiedniego chińczyka - różnica w obiedzie to zaledwie 2 złote.

          Więc co innego wspólny posiłek przy konferencji, a co innego wspólny obiad w części pracowniczej:-/

          I jeszcze jedno: w amerykańskiej uczelni, w której przebywałem na stypendium nie było wydzielonych osobnych stolików dla wykładowców. Było za to dość miejsca dla wszystkich. W dodatku tam jak ktoś ma ochotę sam w spokoju zjeść posiłek, to ma gwarancję że nikt się nie przysiądzie. Co innego u nas - jesteśmy społeczeństwem stadnym.
          • pfg Re: btw: osobna sala na stołówce 17.02.13, 13:17
            NA stołówce?! Znaczy, na dachu? Ty chyba z Krakowa jesteś, fla.
            • flamengista ano tak 17.02.13, 18:59
              se napisałem:)

              Gwoli ścisłości: z Bronowic.
    • pfg Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 10:04
      Ten sam stół, to samo menu. Inny opiekun koła.
      • jose35 Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 10:34
        > Ten sam stół, to samo menu. Inny opiekun koła.

        Z tego, co zrozumiałem, to nie był pomysł opiekuna koła, tylko któregoś z zeszłorocznych prelegentów.
        • pfg Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 13:19
          jose35 napisał:

          > Z tego, co zrozumiałem, to nie był pomysł opiekuna koła, tylko któregoś z zeszł
          > orocznych prelegentów.

          ...który powiedział to opiekunowi koła, a ten zasugerował to studentom. Wstyd.
      • eeela Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 19:20

        > Ten sam stół, to samo menu. Inny opiekun koła.

        Bardzo lubię twoje komentarze. Krótkie, treściwe i w samo sedno :-)
    • jose35 Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 10:30
      A ja się akurat zgadzam z podwórkowym. Nie wiem, o czym miałbym rozmawiać ze studentami, których w dodatku nie znam. Dziwię się też, że większość z Was sprzeciwia się organizacji obiadu w dwóch osobnych salach, skoro taka możliwość istnieje. Kadra profesorska nie przyjeżdża na konferencję studencką po to, żeby się bratać ze studentami, ale po to, żeby poplotkować we własnym gronie (zazwyczaj się znają). Może inne menu to przesada, ale osobna sala - jak najbardziej. Ja też lubię zjeść w spokoju, a nie stresować się koniecznością podtrzymywania sztucznej konwersacji. Studenci też swobodniej czują się we własnym gronie. Ja w takiej organizacji obiadu nie widzę żadnego "feudalizmu", ani wywyższania się.
      • capo.di.tutti_capi Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 11:06
        jose35 napisał:

        > eje. Kadra profesorska nie przyjeżdża na konferencję studencką po to, żeby się
        > bratać ze studentami, ale po to, żeby poplotkować we własnym gronie (zazwyczaj

        czytając to forum można się dowiedzieć o niezwykle osobliwych poglądach przedstawicieli (już chyba wymierającego) gatunku homo-sovieticus-academicus,
        czy wy naprawdę wierzycie w to co piszecie? niebywałe....

        choć możliwe, że niektórzy tylko udają naukowców i robią sobie jaja
      • pfg Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 13:15
        jose35 napisał:

        > Dziwię się też, że większość z Was sprzec
        > iwia się organizacji obiadu w dwóch osobnych salach, skoro taka możliwość istni
        > eje. Kadra profesorska nie przyjeżdża na konferencję studencką po to, żeby się
        > bratać ze studentami

        Chyba się mocno potłukłeś wypadając ze swojej maszyny czasu. Nawet w college'ach Cambridge nie ma już high table. Chyba został jeszcze tylko w Hogwarcie. No i w polskich stołówkach akademickich.
      • dr_pitcher Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 14:12
        jose:
        jesli nie wiesz o czym rozmawiac ze studentami to nie powinienes byc nauczycielem akademickim
        Jesli "kadra" przyjezdza zeby poplotkowac - to nie zapraszac.
        Slyszales kiedys o Gordon Reserach COnference? - studenci z noblistami w boarding school przez 5 dni. Jedza wspolnie, pija wspolnie, graja w pilke wspolnie - efekty znakomite.
        No ale jak widac profesorostwo polskie wyzej sra niz dupe ma.
        • sendivigius Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 14:43
          dr_pitcher napisał:

          > jose:
          > jesli nie wiesz o czym rozmawiac ze studentami to nie powinienes byc nauczyciel
          > em akademickim
          > Jesli "kadra" przyjezdza zeby poplotkowac - to nie zapraszac.
          > Slyszales kiedys o Gordon Reserach COnference? - studenci z noblistami w boardi
          > ng school przez 5 dni. Jedza wspolnie, pija wspolnie, graja w pilke wspolnie -
          > efekty znakomite.
          > No ale jak widac profesorostwo polskie wyzej sra niz dupe ma.

          Bendonc mlodym studentem (dawno) bylem na Gordon's conference - same miernoty bez habilitacji, ani jednego belwedera - dodatkowo niektorzy calkiem wypili a potem spiewali...a pare lat potem jeden z nich dostal Nobla - ale to po prostu spisek anglosaski....
      • dala.tata Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 16:29
        Musze powiedziec, ze mi szczeka opadla, jak to przeczytalem. choc troche rozumiem - profesorska rozmowa wspina sie na tak wysublimowane szczyty, ze zejscie z nich jest niezwykle trudne.

        jose35 napisał:

        > A ja się akurat zgadzam z podwórkowym. Nie wiem, o czym miałbym rozmawiać ze st
        > udentami, których w dodatku nie znam. Dziwię się też, że większość z Was sprzec
        >
        • adept44_ltd Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 16:35
          Dala, zbieraj szczękę, bo się okaże, że jesteś Dala cool... ;-)
          • dala.tata Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 16:40
            Dala, Dala cool.....


            adept44_ltd napisał:

            > Dala, zbieraj szczękę, bo się okaże, że jesteś Dala cool... ;-)
            • adept44_ltd Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 16:44
              polecam tę wersję

              www.youtube.com/watch?v=JUpFv77MRIg
    • aleksy-12 Re: Poczęstunek na konferencji 17.02.13, 11:19
      To ja się wypowiem jako student, który często czyta to forum, i bierze udział w konferencjach studenckich. Są studenci i studenci. Jednak większość tych, którzy biorą udział w takich konferencjach, to studenci zainteresowani nawiązaniem kontaktów z kadrą naukową. Temu właśnie służą tego typu wydarzenia. Część z tych studentów zostanie zapewne pracownikami uczelni. A w końcu profesorowie też nie wzięli się znikąd, tylko kiedyś byli studentami... to tak na marginesie.

      A co do dzielenia sali.
      Jakiś czas temu uczestniczyłem w konferencji studenckiej, gdzie był podział na dwie sale: studentów i profesorów. Podczas konferencji spotkałem bardzo sympatycznego profesora, z którym dzieliłem zainteresowania, i miło nam się rozmawiało. Bardzo chętnie kontynuowalibyśmy tę rozmowę podczas obiadu :) niestety, okazało się że jest ścisła "segregacja". Już na wejściu profesora zaproszono do osobnej, kameralnej sali na zapleczu stołówki, mi wskazano miejsce przy stole studenckim. Menu też było zupełnie inne, studenci dostali tylko schabowego i kompot, profesorowie - przystawkę, pełny obiad, wino itp. Wtedy pomyślałem, że to forma wyróznienia gości :)
      • flamengista no właśnie 17.02.13, 12:21
        w konferencjach studenckich biorą udział najlepsi, ponadprzeciętnie uzdolnieni i pracowici żacy. Kontakt z nimi i konwersacja to chyba powinna być dla wykładowców przyjemność, nie smutny obowiązek.

        Chciałem poinformować niektórych obecnych na tym forum, że u nas funkcjonują np. obozy naukowe czy seminaria międzynarodowe, na których - o zgrozo - "bratamy się" ze studentami. Ja np. podczas takiego wyjazdu nawet przygotowałem wspólny posiłek i postawiłem kilka butelek wina. Na takich obozach często też idzie się na wspólne piwo. Nie oznacza to przejścia "na ty", ale pokazanie że wykładowca też człowiek.

        Odnoszę też wrażenie, że takie wyjazdy to nie jest rzecz wyjątkowa - o podobnych inicjatywach słyszałem na UJ czy AGH.

        Najfajniejszą inicjatywę zrealizowała zaprzyjaźniona katedra. W ramach jednego kursu realizowany jest projekt badawczy. Dla autorów najlepszego projektu fundowany jest wyjazd na wspólną konferencję naukową dla młodych pracowników nauki, gdzie mogą go przedstawić w formie referatu.
        • jose35 Re: no właśnie 17.02.13, 12:34
          "Chciałem poinformować niektórych obecnych na tym forum, że u nas funkcjonują np. obozy naukowe czy seminaria międzynarodowe, na których - o zgrozo - "bratamy się" ze studentami. Ja np. podczas takiego wyjazdu nawet przygotowałem wspólny posiłek i postawiłem kilka butelek wina. Na takich obozach często też idzie się na wspólne piwo. Nie oznacza to przejścia "na ty", ale pokazanie że wykładowca też człowiek."

          No widzisz, każdy jest inny i lubi co innego. Ja bym się czuł niekomfortowo w takiej sytuacji, Ty lubisz odgrywać brata łatę dla studentów. Żeby pokazać, żeś człowiek - jakby niektórzy mieli wątpliwości :)
          • adept44_ltd Re: no właśnie 17.02.13, 12:36
            posiedzenie z kimś i pogadanie, to jest 'brat łata'??? czyli co?, mamy jednak do czynienia z jakimś innym gatunkiem? czy to my jesteśmy innym gatunkiem?
            • jose35 Re: no właśnie 17.02.13, 12:44
              > posiedzenie z kimś i pogadanie, to jest 'brat łata'??? czyli co?, mamy jednak d
              > o czynienia z jakimś innym gatunkiem? czy to my jesteśmy innym gatunkiem?

              O nie nie, ja zrozumiałem że to flamengista usilnie chce demonstrować, że jednak nie jest innym gatunkiem :)

              A na poważnie, chodzi o coś innego. Nie miałem na myśli zwykłej konwersacji, tylko sadzanie "na siłę" naukowców ze studentami przy jednym stole, podczas gdy jest możliwość podziału. Tyle. Gdyby nie było możliwości - też byłoby ok. Natomiast innemu menu jestem przeciwny.
              • adept44_ltd Re: no właśnie 17.02.13, 12:54
                jose35 napisał:


                > A na poważnie, chodzi o coś innego. Nie miałem na myśli zwykłej konwersacji, ty
                > lko sadzanie "na siłę" naukowców ze studentami przy jednym stole, podczas gdy j
                > est możliwość podziału. Tyle. Gdyby nie było możliwości - też byłoby ok. Natomi
                > ast innemu menu jestem przeciwny.


                to bardzo liberalnie, zuch :)

                a mówiąc serio - ja w pełni rozumiem, że ktoś może chcieć posiedzieć sam (znam też takich, którzy po prostu nie potrafią jeść w towarzystwie...), natomiast, jak czytam, że problemem jest podział na 'nas' i studentów... i jeszcze jak czytam ten język, sugerujący jakąś esencjalną odmienność, to myślę, że granice śmieszności i żenady zostały mocno naruszone... Swoją drogą, jak muszą na zajęciach cierpieć zwolennicy osobnych stolików... choć, w sumie, mają swoje katedry, za którymi mogą się schować, bo ktoś może dotknąć...
                • jose35 Re: no właśnie 17.02.13, 13:05
                  "a mówiąc serio - ja w pełni rozumiem, że ktoś może chcieć posiedzieć sam (znam też takich, którzy po prostu nie potrafią jeść w towarzystwie...)"

                  no to może chociażby dlatego warto się postarać o osobną salę i stolik w mniejszym gronie, a nie sadzać wszystkich razem...? :) nigdy nie wiadomo, czy ktoś taki się nie trafi :)
                • podworkowy Re: no właśnie 17.02.13, 13:41
                  Poczułem się wywołany do tablicy, więc jeszcze raz:
                  1) jestem przeciw osobnej sali
                  2) jestem przeciw osobnemu menu
                  3) jeden duży stół może być - wtedy i tak wszyscy grawitują raczej do siedzenia w swoim gronie.
                  4) nie mam nic przeciwko nawiązywaniu kontaktów ze studentami (gdybyście Państwo mnie znali w realu, zdalibyście sobie sprawę, jak idiotyczny jest to wątek...) w ramach wydarzeń konferencyjnych, o czym napisałem bodaj trzykrotnie; chodzi wyłącznie o posiłki, które są sytuacją "captive audience" (nie można odejść w sytuacji, gdy rozmowa nam nie pasuje - i dotyczy to także studentów, których wcale nie musi bawić siedzenie przy sztywnej okazji z jakimś "old fart")), i o studentów, których nie znam.
                  5) niezależnie od rozwiązania przyjętego przez organizatorów, nie skarżyłbym się na nie. Wyraziłem po prostu swoją preferencję co do tego, z kim wolę siedzieć przy stoliku przy formalnych posiłkach.

                  Gigantyczna histeria co poniektórych obecnych w tym wątku jest dla mnie kompletnie niepojęta. Wygląda to, jakby niemal każdy na wyprzódki chciał udowodnić jaki to jest "cool". O.K., niech będzie... jesteście super cool:)
                  Informuję również, ze podczas konferencji zasadniczo nie chciałbym dzielić dwuosobowego pokoju ze studentem/studentką i gdybym miał wybór wolałbym, aby moim roommate był ktoś mniej więcej w moim wieku. Skandaliczne wywyższanie się, prawda?;) Nazwano mnie już tu feudałem i sovieticusem - przyszła pora na faszystę;)
                  • adept44_ltd Re: no właśnie 17.02.13, 13:48
                    ale ja nie wywoływałem Pana (w pełni zrozumiałem post do Dali :)), a post podpięty chyba pode mnie...; a co do histerii, mnie po prostu dobił język, którym się mówi tu o tej kwestii, bardziej niż sama sytuacja..., bo naturalne jest, że ktoś chce gdzieś siedzieć, a gdzieś nie chce... nienaturalne jest robienie z tego problemu... a zwłaszcza językiem, z którego wynika, że stykamy się z jakimiś innymi (może nawet z Innym?), swoją drogą, jak czytam, że są też ludzcy wykładowcy, bo usiądą ze studentem, to też mnie skręca... to jest nienormalne... (oczywiście, nie to, że usiądą...).
                    • podworkowy Re: no właśnie 17.02.13, 13:51
                      O.K.
                    • madry11 Re: no właśnie 17.02.13, 15:05
                      "swoją drogą, jak czytam, że są też ludzcy wykładowcy, bo usiądą ze studentem, to też mnie skręca... to jest nienormalne... (oczywiście, nie to, że usiądą...). "

                      Co w tym zatem "nienormalnego" widzisz?
                      • adept44_ltd Re: no właśnie 17.02.13, 15:15
                        określanie tego mianem 'ludzki'... to jest normalne i tyle...
                  • studentka_trzeciego_roku Re: no właśnie 17.02.13, 13:57
                    To ja przepraszam, że się uniosłam. Źle zinterpretowałam Pana słowa, ale już późna pora była :)
                    • adept44_ltd Re: no właśnie 17.02.13, 14:04
                      porozmawiajmy lepiej, co tam na obiadek będzie? :)
                      • studentka_trzeciego_roku Re: no właśnie 17.02.13, 14:11
                        To jest w trakcie ustalania :) Zależy, czy będzie odrębne "wykwintne" menu dla profesorów ;)
                  • dr_pitcher Re: no właśnie 17.02.13, 14:22
                    Podworkowy:
                    Nie wywoluje Cie to tablicy. Pokoj z studentami dzielilem, ale zdaje sobie sprawe, ze moze byc to niekomfortowe (przede wszystkich dla studentow). Wspolny obiad to jednak nie dzielenie nocy. Nie mowie tu o brataniu sie ze studentami, a o tym, ze zarowno dla studentow jak i profesorow wspolne biesiadowanie jest stymulucja forma dyskursu naukowego inie tylko. Nie chodzi o to by byc "cool".
              • dr_pitcher Re: no właśnie 17.02.13, 14:17
                Jose:
                Wiesz dlaczego nauka na zachodniej polkuli trzyma sie dobrze?
                Studenta traktuje sie jak partnera a nie jak piate kolo u wozu.
                • jose35 Re: no właśnie 17.02.13, 14:24
                  Bardzo przepraszam, ale ja nigdy nie traktuję studentów per noga. Skąd to wysnułeś?

                  Wyraziłem tylko swoją opinię na temat organizacji konferencji. Na forum wszyscy udają "luzaków", ale jak przyjdzie co do czego, to i tak przy stole wolicie zasiąść we własnym gronie, ot co.
                  • adept44_ltd Re: no właśnie 17.02.13, 14:30
                    jose35 napisał:

                    Na forum wszyscy
                    > udają "luzaków", ale jak przyjdzie co do czego, to i tak przy stole wolicie za
                    > siąść we własnym gronie, ot co.

                    to ja jeszcze poproszę o notowania Wig 20 w 2013 roku...
                  • flamengista udawanie luzaków 17.02.13, 19:09
                    O czym ty piszesz?

                    Siedzenie ze studentami przy jednym stole na obiedzie konferencyjnym, wyjście z kołem naukowym na piwo to przejaw luzactwa?

                    W takim razie to na Zachodzie dopiero są luzakami. Podczas stypendium na uczelni amerykańskiej robiono "Pizza Day" - imprezę dla pierwszoroczniaków, podczas którego profesorowie całego wydziału serwowali studentom pizzę (kupioną z własnych pieniędzy!) i opowiadali o swoich zajęciach i zainteresowaniach.
                    • jose35 Re: udawanie luzaków 17.02.13, 19:37
                      Nie porównuj naszego kraju z Ameryką. Inna mentalność - studentów, jak i wykładowców. Ja też jak byłem kiedyś asystentem zaraz po studiach to taki "luzak" ze mnie był, zdarzało mi się jeść obiad ze studentami, iść z nimi na piwo itp. Niestety potem jeden z takich studentów usiłował wymusić na mnie zaliczenie. No bo jak to, razem jemy i pijemy, a tu wykładowca taki problem robi? Od tej pory już nie jestem taki liberalny, a im starszy jestem tym trudniej mi znaleźć z nimi wspólny język :)

                      No ale widzę niektórzy się świetnie z młodzieżą dogadują, a nawet śpią razem w pokojach :)
                      • dala.tata Re: udawanie luzaków 17.02.13, 20:07
                        Zadumalem sie nad twym losem. Biedactwo. To poswiecenie, potem zawod. Po prostu wykorzystali cie. I juz im nie ufasz. Opowiedz nam o tym wszystkim.
          • flamengista brat łata 17.02.13, 19:01
            to spora przesada, "bratanie" celowo ubrałem w cudzysłów.

            Chodzi raczej o bardziej partnerskie podejście do studentów. I to nie wszystkich - tylko tych, którym na czymś zależy.

            Dystans nadal jest i nie ma co bawić się w kumpla, bo to jest sztuczne. Ale można z nimi wyjść raz w semestrze na piwo albo lampkę wina. Oczywiście - poza godzinami pracy.
        • adept44_ltd Re: no właśnie 17.02.13, 12:34
          no właśnie, jeśli jakoś przyjmuję, że naukowiec może być niegramotny i ortografia może być dla niego niejasna (swoją drogą, można wnioskować z forum, że jak polski naukowiec robi błędy w j. angielskim, to skandal, a jak w polskim, to ok :)), to jednak, jak czytam, że posiedzenie z kimś i pogaworzenie też jest problemem, to myślę sobie, że może by warto uczyć konwersacji na studiach doktoranckich?
        • studentka_trzeciego_roku Re: no właśnie 17.02.13, 13:47
          Oby więcej takich wykładowców jak Pan :)
          • charioteer1 Re: no właśnie 17.02.13, 15:03
            Skromnie pozwole sobie zauwazyc, ze obowiazkiem organizatorow konferencji jest zapewnic takie warunki, by wszyscy - i zaproszeni goscie, i zwykli uczestnicy, czuli sie komfortowo. Salomonowym wyjsciem moze byc jeden obiad "profesorski" ze specjalnym menu, reszta posilkow egalitarnie.
            • studentka_trzeciego_roku Re: no właśnie 17.02.13, 16:49
              > Skromnie pozwole sobie zauwazyc, ze obowiazkiem organizatorow konferencji jest
              > zapewnic takie warunki, by wszyscy - i zaproszeni goscie, i zwykli uczestnicy,
              > czuli sie komfortowo. Salomonowym wyjsciem moze byc jeden obiad "profesorski" z
              > e specjalnym menu, reszta posilkow egalitarnie.

              Konferencja trwa 1,5 dnia, przy czym obiad zaplanowano tylko w 1 dniu, na 2 dzień wszyscy się rozjeżdżają. Wieczorem jest grill, ale jak pamiętam z zeszłego roku, nie przyszedł na niego nikt z profesorów. A z relacji kolegów wiem, że w poprzednich latach wyglądało podobnie. Tak więc studenci integrowali się tylko we własnym gronie.

              Czytając Państwa komentarze, widzę, że zdania są podzielone. Jose sugeruje osobną salę, charioteer dodatkowo specjalne menu. Nasz opiekun ma (stety albo niestety) podobne zdanie na ten temat, ale się nie upiera. W końcu część kosztów obiadu pokryjemy ze składek studentów - członków koła.

              Prawdopodobnie więc będzie osobna sala, i menu dla profesorów: przystawka, zupa, II danie, deser, wino, napoje. Chodzi o to, że przyjeżdżają do nas za darmo, więc w sumie wypada ich jakoś ugościć i wyróżnić. Dla studentów natomiast tylko zupa i drugie danie, ale jeszcze nie wiem, czy to samo co dla wykładowców, czy coś innego.

              Dziękuję w każdym razie za sugestie.
              • charioteer1 Re: no właśnie 17.02.13, 17:29
                Ja tez sie przy niczym nie upieram. Konferencje bywaja rozne. To, co sie sprawdza na jednej, moze nie sprawdzic sie na innej. Moze wspolny obiad i dodatkowo kolacja z winem dla profesorow zamiast grilla, skoro i tak na niego nie pojda?

                Czy ta konferencja ma jakas oplate konferencyjna? Zwykle kalkuluje sie tak, by koszt zaproszenia gosci pokryc z oplat konferencyjnych, a na wydatki ekstra szuka sie sponsora. Rektor, urzad miasta, dziekan, prywatne firmy?
                • madame.bozydara U mnie będzie tak 17.02.13, 18:16
                  Ja również organizuję konferencję, na której jednak nie będzie studentów, jeno doktoranci, doktorzy, docenci (choć to wymierający gatunek), habilitowane głowy i oczywiście parnas intelektualny, który ma prof. przed nazwiskiem. Wszyscy będziemy jedli razem obiad, co więcej, razem będziemy jeść kolację, na której, bogowie, będziemy razem pić wino. Nawet mi przez głowę nie przeszło, by tworzyć odrębne stoliki. Co prawda, nie chciałabym siedzieć obok profesora, ale to wynika tylko z mojego wstydliwego charakteru, jeszcze by mi makaron na bluzkę spadł i co by było... Wstyd!

                  PS Dala.tato - w związku ze sprawą: padła odpowiedź "niet".
          • flamengista raczej szefów 17.02.13, 19:12
            to pomysły naszego szefa, moim zdaniem bardzo dobre.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka