Dodaj do ulubionych

Zdalne nauczanie

21.05.13, 17:24
Ostatnio oglądałem na youtube różne filmiki na których ludzie uczą rozwiązywania zadań rachunkowych (typu szkolnego i takich np z prostej analizy matematycznej) i naszła mnie refleksja, że właściwie to za niedługo może być tak że uczelnie każą przykładowo kilku pracownikom przygotować różne kursy w formie takich filmów (udostępnianych np. na stronie uczelni), może nawet zapłaca im dodatkowo za to z jakiś funduszy unijnych a potem
zlikwiduje się ćwiczenia czy wykłady oczekując że studenci obejrzą sobie te filmiki w domu. Pewnie jakieś tam godziny do fizycznej konsultacji ze studentami zostaną wyznaczone, jednak tak czy inaczej znacznie zredukuje to liczbę dostępnych do podziału godzin dydaktycznych. Takie kształcenie
z punktu widzenia MNiSW byłoby tańsze, więc pewnie będzie je ono wspierać. I teraz moje pytanie do Was - widzicie jakąś możliwość powstrzymania tego trendu ?
Obserwuj wątek
    • zitterbewegung Re: Zdalne nauczanie 21.05.13, 17:48
      A co? Prowadzisz Analizę na wyższym poziomie? Np z podręcznika Elias Stein, czy Eliott Lieb?

      Wiesz, w cywilizacji przychodzi student który umie Analizę i równania różniczkowe, and tests out of a course, przechodzi od razu do kolejnego w sekwencji. Podczas gdy w Polsce cały pierwszy semestr, nierzadko rok, to repetycje z liceum.
      • dobrycy Re: Zdalne nauczanie 21.05.13, 19:29
        zitterbewegung napisał:

        > A co? Prowadzisz Analizę na wyższym poziomie? Np z podręcznika Elias Stein, czy
        > Eliott Lieb?
        >

        analizę podałem jako przykład, jestem fizykiem

        > Wiesz, w cywilizacji przychodzi student który umie Analizę i równania różniczko
        > we, and tests out of a course, przechodzi od razu do kolejnego w sekwencji. Pod
        > czas gdy w Polsce cały pierwszy semestr, nierzadko rok, to repetycje z liceum.

        puk, puk, pobudka - jesteśmy w Polsce
        tutaj przychodzi student i nie umie tabliczki mnożenia o funkcjach trygonometrycznych
        nie wspominając.
    • pfg Re: Zdalne nauczanie 21.05.13, 17:49
      MNiSW już to wspiera, aczkolwiek z pewnymi ograniczeniami: Liczba ECTS, jakie można zdobyć poprzez e-learning nie może przekraczać jakiejś tam części całości. Od tego nie będzie odwrotu. Na razie nie ma lawiny tylko ze względu na nieuświadomienie sobie możliwości, jakie kryje e-learning, przez wladze i samych wykładowców.

      Nb, uważam, że *są* przedmioty, które lepiej jest nauczać w trybie e-learningu.
      • flamengista my to przerabialiśmy 21.05.13, 18:30
        była już euforia e-learningowa i pędzenie ludzi do robienia e-kursów.

        Mieliśmy specjalne szkolenia, uruchomiono z wielką pompą platformę i specjalne centrum e-learningowe. Ludzie faktycznie rzucili się do robienia kursów online, szczególnie że była możliwość realizacji nawet do 60% zdalnie.

        Po kilku latach okazało się, że:
        1. sprawdza się to w przypadku nudnych obowiązkowych kursów "do odbębnienia" - szczególnie obowiązkowe szkolenie z BHP
        2. "sprawdza się" w przypadku e-konsultacji, przy czym asertywność niektórych wykładowców jest porażająca (niektórzy odpowiadają na maile tylko raz w tygodniu przez te 1,5 godziny - jeśli nie zdążą, odpowiedź zostaje udzielona w kolejnym tygodniu)
        3. w przypadku normalnych kursów im więcej przeniesie się na moodla, tym więcej roboty. Ciągle trzeba to ulepszać i udoskonalać, ponadto właśnie migrujemy na nową platformę i w zasadzie trzeba zaczynać od nowa. Ilość poświęconego czasu na przygotowanie kursu zupełnie nie przekłada się na późniejsze oszczędności
        4. darmowe oprogramowanie (moodle) nie bez powodu jest darmowe. Wielu rzeczy "nie da się" zrobić, inne raz działają raz nie. Cały czas system bywa zawodny.
        5. studenci zdalnych materiałów nie czytają a ćwiczeń nie wykonują - trzeba cały czas i tak stać z batem nad głową, a i tak konieczne są spotkania face-to-face. Ja nawet nie jestem w stanie wyegzekwować poprawnie zrobionych przypisów w pracach dyplomowych, mimo że kompletna instrukcja jest zamieszczona w kursie seminaryjnym. Podobnie jak ćwiczenia online z kwerendy czy z korzystania z danych.

        Przy okazji realizacji paru projektów europejskich miałem możliwość oglądnięcia, jak to działa na Zachodzie, plus staż badawczy w USA. Sprawa jest prosta: e-learning ma olbrzymią przyszłość, ale wymaga GIGANTYCZNYCH inwestycji. Gigantycznych oczywiście jak na polskie warunki. Byłem w jednej uczelni, która realizuje niemal całe studia w formie wyłącznie e-learningowej. Przygotowanie jednego kompletnego programu studiów wraz z podręcznikami online i gotowymi kursami w ramach platformy e-learningowej kosztowało... milion euro. Komuś trzeba było za to zapłacić.

        Przecież te filmiki ze Stanfordu czy Princeton to nie są amatorskie przedsięwzięcia. Te wykłady mają starannie przygotowany scenariusz, jest ekipa dbająca o nagłośnienie, oświetlenie i jakość nagrania (często z kilku kamer). Wreszcie montaż i często dołączenie animacji. To wszystko kosztuje. Inaczej mamy jakość jak z telewizji edukacyjnej (jeśli ktoś pamięta to kuriozum;).

        U nas marchewką ma być to, że część zrealizowanych godzin rozliczy się za pracę online. Więc e-learningiem zajmują się tylko pasjonaci.

        Najgorsze jest to, że pieniądze na e-learning są tak rozpraszane, że wszystko idzie na mini-projekciki. Nie ma żadnej strategii, a przecież idealnie byłoby ogłaszać konkursy na realizację całego programu studiów ze wspomaganiem e-learningowym. Wtedy miało by to sens.

        Reasumując: na chwilę obecną to niestety nie działa, był efekt chwilowej mody i tyle.
        • dobrycy Re: my to przerabialiśmy 21.05.13, 19:18

          flamengista napisał:


          > była już euforia e-learningowa i pędzenie ludzi do robienia e-kursów.
          >
          > Mieliśmy specjalne szkolenia, uruchomiono z wielką pompą platformę i specjalne
          > centrum e-learningowe. Ludzie faktycznie rzucili się do robienia kursów online,
          > szczególnie że była możliwość realizacji nawet do 60% zdalnie.
          >
          > Po kilku latach okazało się, że:
          > 1. sprawdza się to w przypadku nudnych obowiązkowych kursów "do odbębnienia" -
          > szczególnie obowiązkowe szkolenie z BHP

          na matematyce czy fizyce (przedmioty teoretyczne w rodzaju mechniki klasycznej)
          to wiekszosc materiału z pierwszych lat to jest własnie nudne przepisywanie wykładu z kartek
          przez prowadzącego

          > 2. "sprawdza się" w przypadku e-konsultacji, przy czym asertywność niektórych w
          > ykładowców jest porażająca (niektórzy odpowiadają na maile tylko raz w tygodniu
          > przez te 1,5 godziny - jeśli nie zdążą, odpowiedź zostaje udzielona w kolejnym
          > tygodniu)

          tylko że jak jest przerost kadry w stosunku do ilości studentów to kij się znajdzie

          > 3. w przypadku normalnych kursów im więcej przeniesie się na moodla, tym więcej
          > roboty. Ciągle trzeba to ulepszać i udoskonalać, ponadto właśnie migrujemy na
          > nową platformę i w zasadzie trzeba zaczynać od nowa. Ilość poświęconego czasu n
          > a przygotowanie kursu zupełnie nie przekłada się na późniejsze oszczędności

          może się mylę ale komercyjne platformy nie są chyba znowu aż takie drogie żeby ich z jakiś funduszy nie pokryć

          > 4. darmowe oprogramowanie (moodle) nie bez powodu jest darmowe. Wielu rzeczy "n
          > ie da się" zrobić, inne raz działają raz nie. Cały czas system bywa zawodny.

          > 5. studenci zdalnych materiałów nie czytają a ćwiczeń nie wykonują - trzeba cał
          > y czas i tak stać z batem nad głową, a i tak konieczne są spotkania face-to-fac
          > e. Ja nawet nie jestem w stanie wyegzekwować poprawnie zrobionych przypisów w p
          > racach dyplomowych, mimo że kompletna instrukcja jest zamieszczona w kursie sem
          > inaryjnym. Podobnie jak ćwiczenia online z kwerendy czy z korzystania z danych.
          >

          Ja zakładam że tych kilku studentów to by było zmotywowanych.
          Od kilku lat obserwuję że na fizyce jest trochę całkiem zainteresowanych i rokujących studentów
          , co innego na bardziej masowych kierunkach


          > Przy okazji realizacji paru projektów europejskich miałem możliwość oglądnięcia
          > , jak to działa na Zachodzie, plus staż badawczy w USA. Sprawa jest prosta: e-l
          > earning ma olbrzymią przyszłość, ale wymaga GIGANTYCZNYCH inwestycji. Gigantycz
          > nych oczywiście jak na polskie warunki. Byłem w jednej uczelni, która realizuje
          > niemal całe studia w formie wyłącznie e-learningowej. Przygotowanie jednego ko
          > mpletnego programu studiów wraz z podręcznikami online i gotowymi kursami w ram
          > ach platformy e-learningowej kosztowało... milion euro. Komuś trzeba było za to
          > zapłacić.
          >
          > Przecież te filmiki ze Stanfordu czy Princeton to nie są amatorskie przedsięwzi
          > ęcia. Te wykłady mają starannie przygotowany scenariusz, jest ekipa dbająca o n
          > agłośnienie, oświetlenie i jakość nagrania (często z kilku kamer). Wreszcie mon
          > taż i często dołączenie animacji. To wszystko kosztuje. Inaczej mamy jakość jak
          > z telewizji edukacyjnej (jeśli ktoś pamięta to kuriozum;).
          >
          > U nas marchewką ma być to, że część zrealizowanych godzin rozliczy się za pracę
          > online. Więc e-learningiem zajmują się tylko pasjonaci.

          Na takim wydziale fizyki to marchewką może być to że sie nie wyleci z roboty

          >
          > Najgorsze jest to, że pieniądze na e-learning są tak rozpraszane, że wszystko i
          > dzie na mini-projekciki. Nie ma żadnej strategii, a przecież idealnie byłoby og
          > łaszać konkursy na realizację całego programu studiów ze wspomaganiem e-learnin
          > gowym. Wtedy miało by to sens.
          >
          > Reasumując: na chwilę obecną to niestety nie działa, był efekt chwilowej mody i
          > tyle.

          Ja myślę że z biegiem czasu to raczej nawet na tych bardziej rynkowych kierunkach
          będzie tendencja do zastępowania teatru jednego aktora (wykładu) elearningiem.
          Tak jest taniej dla MNiSW i wygodniej dla studenta. W sensownie działającym systemie
          zaoszczedzony czas pracownik mogłby poswiecic na prace naukową, u nas podejrzewam
          że raczej zaoszczedzone godziny posłużą do zwolnienia wykładowców.



          • flamengista przepraszam, ale jak to sobie wyobrażasz:) 21.05.13, 20:22
            Cytattylko że jak jest przerost kadry w stosunku do ilości studentów to kij się znajdzie
            Czyli przychodzi Rektor na spotkanie z pracownikami i mówi:
            "Róbcie zajęcia e-learningowe, bo inaczej was zwolnimy. A tak, to zwolnimy was dopiero później, jak przygotujecie kursy e-learningowe które poprowadzą profesorowie z Bangladeszu za miskę ryżu"

            Właśnie tłumaczę, że ludzie nie są tacy głupi. Widzą, że w obecnym systemie się to nie opłaca i nie robią tych kursów. Nie za bardzo jest jak ich do tego zmusić. Bo przecież wykonują swoje obowiązki dydaktyczne, prowadząc tradycyjne zajęcia. Do tego trzeba przekonać szefów katedr/instytutów, ale oni doskonale znają zagrożenie i też te pomysły torpedują.

            CytatW sensownie działającym systemie zaoszczedzony czas pracownik mogłby poswiecic na prace naukową, u nas podejrzewam że raczej zaoszczedzone godziny posłużą do zwolnienia wykładowców.
            Ano właśnie, dlatego też to się nie uda. Ludzie nie są samobójcami.
      • dobrycy Re: Zdalne nauczanie 21.05.13, 19:39
        pfg napisał:

        > MNiSW już to wspiera, aczkolwiek z pewnymi ograniczeniami: Liczba ECTS, jakie m
        > ożna zdobyć poprzez e-learning nie może przekraczać jakiejś tam części całości.
        > Od tego nie będzie odwrotu. Na razie nie ma lawiny tylko ze względu na nieuświ
        > adomienie sobie możliwości, jakie kryje e-learning, przez wladze i samych wykła
        > dowców.
        >
        > Nb, uważam, że *są* przedmioty, które lepiej jest nauczać w trybie e-learningu.

        Też jestem zdania że od tego nie ma odwrotu, sęk tkwi w tym że póki
        władze mają pieniądze to siłą inercji nie chce im sie zmieniac tego systemu,
        jak pojawią się naprawdę duże deficyty to przewiduje zaoranie deficytowych
        kierunków z zostawieniem kadłubka w formie elearningu udostepnianego
        przez np. 2 uczelnie w kraju.

    • nullified Re: Zdalne nauczanie 22.05.13, 12:10
      te "platformy" (to są dość złożone systemy informatyczne ze spora nieinformatyczną infrastrukturą) są drogie - bardzo drogie - nieprzypadkowo. I wymagają stałych inwestycji, już choćby dlatego, że technologie się zmieniają. Nie załatwią tego serie filmów na jutubie, proste platformy wykładowo-ćwiczeniowe itp. Tak można robić krótkie kursy albo całkiem niezłą popularyzację, edukacji nie.

      Zdecydowanie "czarno" to widzę przy takim poziomie nakładów na edukację - prosze nie mieć złudzeń - (kazda) nowa technologia jest znacznie droższa od starej; nie tylko na poziomie samej "techniki". Także wyszkolenia ludzi, infrastruktury "twardej" i "miękkiej". To są niby oczywiste oczywistości tyle, że... cóż "u nas jak zwykle".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka