Dodaj do ulubionych

Studenci i ich poziom

18.04.09, 01:18
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=93889434
Jakieś intrygujące komentarze?
Obserwuj wątek
    • ford.ka Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 01:19
      Sorry - artykuł jest tutaj:
      wyborcza.pl/1,75515,6485258,Szkola_buja_w_oblokach.html
    • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 02:03
      nic intrygujacego. maniera i bufonada profesora autora mnie raczej odstrasza
      (ale pewnie jestem uprzedzony....).

      ale powiem tyle: mowienie tylko o studentoach jest nieporozumieniem. jesli sa
      analfabetami, jak mowi Hartman ,to po czesic jest to wynik zaniedban rodzicow,
      czy wreszcie zmieniajacych sie warosci w spoleczentwie.

      co wiecej, jako student polonistyki, napisalem moze z 4 prace w ciagu calych
      studiow. to kiedy mialem sie nauczyc pisac? studenci nie pisza ot tak, to nie
      jest kompetencja 'wyssana z mlekiem matki'. chetnie bym zapytal laskawego
      profesora, jak czesto daje eseje do napisania swoim studentom (tak, tak, potem
      to trzeba czytac i oceniac, a to przeciez upierdliwe).

      sciaganie? jasne, problem jak cholera. a przyszlo laskawemu profesorowi zadac
      takie pytanie, zeby student nie musial przygotowywac sciagi na 3 km z datami,
      nazwiskami i koniecznie 7mioma przyczynami wybuchu II wojny swiatowej. 6 i 8 sie
      nie liczy - ma byc 7 i basta. niech sobie przyniesie wszystkich tatarkiewiczow
      na siwecie i niech sobie uzywa do woli na egzaminie. co profesor na to?

      mowienie, ze studenci nie mysla jest tylko polowa problemu: a co by bylo
      gdybysmy zapytali, co profesor Hartman i jego koledzy robia w kierunku tym, zeby
      studenci zaczeli myslec. jakiez to strategie wymyslaja dla tych wszystkich
      biedakow, ktorzy z niewiadomego powodu musza sie uczyc pieprzonej filozofii bez
      wzgledu na to, czy studiuja polonistyke, socjologie czy moze ekonomie i fizyke.

      a ciekawosci zapytalbym, czy profesor Hartman dostosowuja swoje wyklady i
      cwiczenia (jelsi takowe prowadzi) do kierunku studiow, na ktorym wyklada. czy
      przychodzi mu do glowy, by z polonistami porozmawiac bardziej o filozofii
      jezyka, a z socjologami o critcal theory. a z ekonomistami i etycznych wymiarach
      biznesu? nie? no wiem, przeciez musi byc Sokrates, Platon, Arystoteles,
      Augustyn, Tomasz z Akwenu, Kartezjusz, Humen, Kant.....i rzygac mi sie chce z
      nudow. no ale jak musi, to musi. i pieprzonej filozofii ucza tych wszystkich
      nieboorakow, ktorzy maja ja gleboko w odbycie.

      i choc maja racje, ze filozfoia jest oszalamiajaco ciekawa, taki Hume na
      przyklad, ja z niego!, tyle ze robia wszystko zeby obrzydzic ja. mnie pokonanie
      traumy zajec z filozfoii zabralo laaaadnych pare lat.
      • megaborsuk2000 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 02:27
        Moim zdaniem - kompletne pudło. Akurat Hartman potrafi trafić do ludzi jak mało
        kto.
        • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 02:37
          no to bedziemy sie roznic pieknie. zdania jednak nie zmienie. akceptuje jednak,
          ze perspektywa studenta jest inna niz moja, a zatem roznice naszych ocen moga
          wlasnie stad wynikac.

          pytania, ktore stawiam, zostaja. nawet jesli nie wobec Janka, ktory byc moze
          jest tym jednym jedynym, ktory ma inne wyklady dla ekonomistow, socjologow i
          archeologow (szczerze w to watpie), to wobec wszystkich nas pozostalych. co
          robimy, by nauczyc studentow pisac, myslec, rozumiec, krytykowac itd itd.
          • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 07:07
            ja robię dużo -
            a dala.tato mam wrażenie że twoją misją jest podważanie rzeczy oczywistych - to
            bardzo kreatywne i dobrze, że jest ktoś taki ale czasem warto trzymać się
            rzeczywistości
            • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:16
              nie rozumiem tego komentarza i o jaka rzeczywistosc chodzi. jesli idzie o
              filozofie, to byly to dla mnie najnudniejsze zajecia. wielokrotnie pytalem
              prowadzacych, czy dostosowuja zajecia do kierunku studiow: jedna osoba
              powiedziala ze stara sie.

              jesli idzie o pisanie, obserowwalem to na 2 roznych uczelniach, wsrod studentow
              bardzo dobrych i slabych, studenci nie pisza w ogole. kiedy na 3. roku zadawalem
              i prace pisemna, pytali mnie o co chodzi i jak to napisac.

              zamiast sie czepiac, moze jednak odpowiedz na pytanie: ile prac pisemnych pisza
              twoi studenci (niekonczienie u ciebie). dla ulatwienia dodam, ze tu w UK, na
              przecietnej uczelni, student pisze kilkanascie prac rocznie, na Oxbridge, ktory
              ma zupelnie inny system nauczania, pisze kilkadziesiat. na tym wlasnie polega
              uczenie pisania.
              • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:26
                1. rzeczywistość polską - to nie Oxford
                2. dostosowuję zajęcia do specjalności - nie przekłada się to na zainteresowanie
                - większości chodzi po prostu o zaliczenie
                3. nie zadaję prac pisemnych "do domu", bo znudziło mnie bawienie się w
                detektywa - kto, skąd przepisał. Piszą u mnie egzamin pisemny
                4. Studia to okres za późny, żeby nauczyć ich pisać - kluczowa rola leży w
                liceum - to tutaj rezygnuje się z prac pisemnych, na rzecz nie-wiadomo-czego.
                Właściwie nie wiem co się robi dzisiaj w liceum - ani nie przekazuje wiedzy, ani
                nie uczy myśleć.
                • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:44
                  1.nie powiedizalem ze Oxford jest w Polsce.
                  2. fascynuje mnie to, ze brak zainteresowania widzisz tylko w studentach, a nie
                  laczysz tego w zaden sposob z tym, jak prowadzisz zajecia. zworc uwage, ja nie
                  twierdze, ze nie jestes swietnym wykladowca, jednak podsumowywanie wszystkiego
                  brakiem zainteresowania studentow jest niepowazne.
                  3. to kiedy maja sie nauczyc pisac? pisanie egzaminu (daty i wydarzenia, co?) to
                  zupelnie co innego od pisania. mnie po prostu powala narzekanie na to, ze
                  studenci nie umieja pisac, a przy tym niestosowanie zadnych strategiii, zeby sie
                  uczyli. na odpisywanie sa tez sposoby. tylko trza pomyslec.
                  4. nie studia to swietny czas zeby sie nauczyc pisac. a nawet jesli w liceum nie
                  ucza? to co? to olewamy? to nie nasza srpawa - z pewnoscia latwiej jest tylko
                  narzekac
                  • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:01
                    2. fascynuje mnie to, ze brak zainteresowania widzisz tylko w studentach, a nie
                    laczysz tego w zaden sposob z tym, jak prowadzisz zajecia".

                    no właśnie - znowu ten sam argument. To moja wina, że studenci nie wiedzą, kto
                    to Sokrates i właściwie ich to nie obchodzi.
                    Właściwie nie wiem co mogę sobie zarzucić. Prowadzę wykłady bez kartki, staram
                    się wplatać w narrację ciekawostki, mam rzutnik multimedialny, wspieram się
                    prezentacjami PP, ilustracjami, puszczam fragmenty filmów. Mam precyzyjnie
                    podane zagadnienia i regulamin zaliczeń. Umieszczam na necie streszczenia
                    wykładów, wyjaśnienia pojęć, linki do ciekawych opracowań itd. Jestem otwarty na
                    pytania od studentów. Więcej nie zrobię - nie ubiorę się w strój batmana i nie
                    będę sypał żarcików, zamiast solidnej wiedzy.



                    "3. to kiedy maja sie nauczyc pisac? pisanie egzaminu (daty i wydarzenia, co?)
                    to zupelnie co innego od pisania".

                    nie wymagam żadnych dat - szokuje cię to?
                    pytanie są problemowe: wyjaśnij, oceń, porównaj, zastanów się itd.
                    można się fantastycznie wykazac umiejętnością pisania, syntezy, łącenia wątków -
                    tylko oczywiście trzeba mieć wiedzę i kontekst.

                    "zeby sie uczyli. na odpisywanie sa tez sposoby. tylko trza pomyslec"

                    dala.tato - tak, tak, moja wina, moja wielka wina.
                    Otóż można znaleźć sposoby żeby nie odpisywali, ale jak wytropię czy ktoś za
                    nich tego nie napisał - pisać mogą, ale u mnie na konsultacjach.


                    'nie studia to swietny czas zeby sie nauczyc pisac. a nawet jesli w liceum nie
                    ucza? to co? to olewamy? to nie nasza srpawa - z pewnoscia latwiej jest tylko
                    narzekac"

                    znowu zmyślasz - nie TYLKO narzekam. Od kilku lat robię wiele, żeby sytuację
                    naprawić. Ale często jest już za późno. Mam semestr zajęć - często tylko 15
                    godzin - co ja mogę w tym czasie zrobić, kiedy student przychodzi i nie wie kto
                    to był Sokrates. Powtórka z gimnazjum?
                    • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:09
                      nie, nie napisalem ze to twoja wina. napisalem, ze nie mozna wszyskiego zrzucac
                      na studentow i tyle. i pewnie na tzw. uslugowce (ja tez musialem prejsc przez
                      historie, choc wcale nie chcialem jej studiowac) beda tacy, ktorych sie nie
                      zaintrsuje, ale.....warto tez spojrzec na siebie. ja spogladam, choc robie to
                      wszystko co ty. :-)

                      na egzaminie nie mozna sie niczym wykazac. na egzaminie trzeba napisac egzamin.
                      moze cie to zszokuje, ale egzamin nie jest forma pisarska, ktora jest od tego
                      zeby byla piekna. i niech pisza na konsultacjach. niech maja 24 godizny na
                      napisanie. dawaj kazdemu inny temat. itd itd. to sie da zrobic.

                      nie zmyslam bo nie twierdze, ze TYLKO narzekasz. natomiast nie odpowieada mi
                      stwierdzenie: studia to za pozno zeby sie nauczyc pisac.

                      po semsstrze zajec masz egzamin pisemny? a po jakiego grzyba?! masz 15 godizn,
                      zeby z nimi porozmawiac o historii (choc w twoim wypadku dazenia do jedenj
                      jedynej prawdy, moze lepiej nie rozmawiaj, tylko glos), a potem im kazac cos
                      napisac.
          • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:34
            Dalatata, ja rozumiem tę ideę zróżnicowania i ją w pełno popieram (by było
            jasne), jeśli jednak kurs filozofii trwa semestr w porywach dwa (ale to już
            chyba rzadko), to różnicowanie Sokratesa na - dla ekonomistów, polonistów, i
            innych, jest nie do zrobienia. Już daje rozwiązanie (na ten przypadek) - kurs
            ogólny filozofii powinien być w liceum (np. zamiast nauczanej tam świętości), a
            później profilowane...
            • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:47
              to moze po prostu mozna by Sokratesa nie uczyc co? moze historia filozofii w
              calosci dla kazdego nie jest najlepszym rozwiazaniem? moze by warto usiasc i sie
              zastanaowic: o ikim opowiem tym studentom. a moze lepiej: o czym opowiem tym
              studentom.
              • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:49
                ale jak nie uczyć Sokratesa? Dala.tato nie przesadzaj.
                Cała filozofia to przypisy do Platona/Sokratesa.
                Dopiero postudiowanie starożytnych pokazuje jak miałki jest postmodernizm :)
                • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:53
                  Tocq, ale który konkretnie, hę??? i pokaż mi jakiś dowód, jak przestudiowanie
                  filozofii starożytnej ujawniło ci miałkość postmodernizmu, też chciałbym to
                  zobaczyć...!
                • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:54
                  normalnie nie uczyc Sokratesa. ot tak nie uczyc Sokratesa. zapewniam cie ze
                  studenci po prostu nie zauwaza tego. filozofii naprawde nie trzeba uczyc od
                  deski do deski.

                  nie pieprz tocq z postmodernizmem. Platon byl pierwszym postmodernista.
                  • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:58
                    nie trzeba... ale akurat z S. jest problem, bo on będzie wracał przez cały XIX i
                    XX wiek, i co??? filozofia to dialog, no i jest jeszcze coś takiego jak kanon

                    na końcu dyskusji zaczynającej się Sokratesa można nie uczyć, jest sformułowanie
                    - można w ogóle nie uczyć filozofii
                    • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:00
                      kanon jest ucielesnieniem dogmatu i polityki.

                      no jasne ze mozna nie uczyc filozfoii i ja uwazam ze uczenie jej wszdzie jest
                      nieporozumieniem. podobnie zreszta jak egzamin dokotrski z tejze filozofii.

                      ale js tteraz tak, ze uczyc jej trzeba, no to sie zastanawiamy jak jej uczyc.

                      adpecie, ty mowisz o rzeczach, o ktorych przecietny profesor polonistyki nie ma
                      zielonego pojecia, a chcesz zeby studenci byli tego swiadomi? no dajze spokoj.
                      • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:03
                        tak, chcę, żeby studenci polonistyki byli tego świadomi... ;-))), podciągną
                        później przeciętnych profesorów i będzie dobrze
                        • dala.tata powodzenia n/t 18.04.09, 12:09

                          • adept44_ltd :-) 18.04.09, 12:14
                            miewałem takich...
                      • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:07
                        jest ucieleśnieniem dogmatu i polityki, podobnie jak cała edukacja (podział
                        dyscyplin etc.) i powiem, nic w tym złego, pod warunkiem, że wszyscy o tym
                        wiedzą... i akurat to może pokazać filozofia
                        • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:13
                          tak, ale wlasnie dlatego nie nalezy sie przywiazywac do kanonu. jest wiele
                          kanonow i ja sie zgadzam z tym, ze one musza byc, ale waslnei sa rozne kanony
                          dla roznych studentow. one byc moze maja wspolna czesc wszystkie, ale sa rozne.

                          przy czym, jka mowie, uczenie nazwiskami nie ma sensu. czyz nie lepiej dla
                          psychologiw zrobic z zajecia nie wiem z tozsamosci, a dla ekonomistow z etyki?
                          jest taka ksiazeczka, Think, to jest podrecznik do filozofii. prawie nie ma
                          nazwisk (podkreslam: prawie) - auotr opowiada o roznych ciekawych problemach.
                          polecam polksim filozofom. autor Blackburn.
                          • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:15
                            1. no ale wyjściem jest pokazanie wielu kanonów, a nie jednego!!!
                            2. ale ja nie głoszę uczenia nazwiskami, akurat Sokrates był dla mnie synekdochą
                            • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:16
                              1.no tak, ale masz 2 semestry na polonistyce.
                              2. no wiem wiem, choc nie wiedzialem ze synekdocha :-) ja tylko proponuje
                              refleksyjna wybiorczosc.
                          • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:25
                            ale zgadzam sie że filozofii należy uczyć problemowo, tematycznie (a nie
                            chronologicznie zaczynając od Anaksymandra i Anaksymenesa) - chodzi mo o to , że
                            w żadnym z ujęc problemowych nie powinno zabraknąc Platona
                            • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:30
                              bylo o Sokratesie. jeszcze raz polecam Think Blackurna

                              tocqueville napisał:

                              > ale zgadzam sie że filozofii należy uczyć problemowo, tematycznie (a nie
                              > chronologicznie zaczynając od Anaksymandra i Anaksymenesa) - chodzi mo o to , ż
                              > e
                              > w żadnym z ujęc problemowych nie powinno zabraknąc Platona
                              • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:32
                                ale Sokrates nic nie napisał - zatem nie wiem jakie miał poglądy
                                pisząc Platon, mam na myśli jego samego oraz Sokratesa
                  • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:02
                    nieprawda - pierwszym postmodernistą był Protagoras z Abdery :)
                    po prostu starożytność pokazuje że postmodernizm nic nie wnosi - wszystko już było
                    • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:12
                      Tocq, wybacz, ale to bzdura tygodnia, i nie głosiłbym jej publicznie na twoim
                      miejscu (choć masz wielu poprzedników - od czasu renesansu, niemniej swego czasu
                      nowożytnicy zanegowali tę myśl...), bo sugeruje, że o jednym i drugim nie masz
                      pojęcia...
                    • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:14
                      chyba w Abwerhy :-)

                      ja wiem, wiem. mialem profesora ktory twierdzil ze starozytni juz wszytsko
                      powiedzieli. ale my maluczcy sobie jeszcze chcemy pogadac o czym innym.


                      tocqueville napisał:

                      > nieprawda - pierwszym postmodernistą był Protagoras z Abdery :)
                      > po prostu starożytność pokazuje że postmodernizm nic nie wnosi - wszystko już b
                      > yło
                • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:55
                  hm, a nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że np. w XVIII wieku mówiono, że
                  solidne studiowanie starożytnych ujawnia miałkość kantyzmu... a z tą tezą pewnie
                  się nie zgodzisz... więc proponuję ostrożność wobec komunałów...
              • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:51
                hm, no i tu już się różnimy dogmatycznie, bo ja uważam, że trzeba...; i że
                podstawowy, erudycyjny kursik filozofii jest niezbędny, z wielu powodów...
                • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:55
                  dla slabego studenta polonistyki, ktory pojdzie potem uczyc w slabej szkole
                  podstawowej? daj spokoj adept.
                  • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:00
                    a to mnie teraz rozłożyłeś - wiesz, słabego studenta, który pójdzie uczyć w
                    słabej szkole można po prostu niczego nie uczyć...

                    przypomniała mi się studentka na egzaminie, która po kompletnej wtopie
                    powiedziała: "ale ja i tak pójdę uczyć w szkole"

                    i tu jest problem, bo do szkoły powinni iść najlepsi studenci polonistyki,
                    znający nie tylko Sokratesa, ale być może i Parmenidesa i resztą z tej zgrai... ;-)
                    • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:02
                      no, ale niestety tak nie jest. i argument ze 'ona i tak pojdzie do szkoly uczyc'
                      nie jest taki glupi, chociaz nie po kompletnej wtopie.

                      parmenidas to ten od parmezanu czy padidasa?
                      • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:10
                        stryj paracelsusa, wynalazca paraboli...

                        no właśnie ten argument wiąże się z wtopą, brzmi on: 'jestem tak durna, nic nie
                        umiem, zostanę nauczycielką', więc jest głupi... nauczyciel niemający wiedzy
                        nikogo do niczego nie zapali..
                        • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:15
                          bo ona byla glupia najwyrazniej. ale sam arguemtn nie jest :-)
                          • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:24
                            intrygujesz (mnie), bo argument brzmi: 'mogę nie umieć, bo pójdę uczyć', i
                            jedyne uzasadnienie dla niego widzę w tym, że jest powszechny...
                            • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:29
                              nie argument jest inny: poziom wiedzy, ktory jest mi potrzebny do uczenia w
                              szkole podstawowej jest inny od poziomu wiedzy, ktory chce zdobyc ktos, kogo ta
                              tematyka interesuje, pasjonuje. ktos kto chce miec dokoatart z literaturznawstwa.
                              • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:31
                                a rozumiem - nauczycielka w szkole powdstawowej powinna umieć dokładnie tyle,
                                ile wymaga program szkoły podstawowej
                                jeśli w programie nic nie ma o sokratesie, to nauczycielce przyszłej głowy tym
                                zawracać nie wolno
                                gdyby przeczytała coś więcej niż jej podopieczni mogłaby sie zmęczyć :)
                                • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 13:08
                                  nie nauczycielka szkoly podstawowej powinna nie dosc ze byc wyksztalcona
                                  literaturoznawczynia, oczywiscie we wsyztskich okresach literatury polskiej plus
                                  powszechnej (ale ta powszechna to taki pikusinek), na dodatek miec w palcu
                                  filozofie (oczywiscie nie ograniczamy sie tylko do europejskiej), to na dodatek
                                  powinna byc koryfeuszem w historii (wszak tego tez ucza). co wiecej, jej wiedza
                                  z socjologii, psychologii i pedagogiki (tego tez nas ucza) powinna byc
                                  przynajmniej niebagatelna. NO BO PRZECIEZ UCZA i przeciez na pewno robia
                                  egzaminy pisemne, no bo jak to! kazdy przemdiot najwazniejszy!
                                  • adept44_ltd to piękne ;-))) n/t 18.04.09, 13:22

                              • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:33
                                może mam słabą pamięć, ale nie mogę pozbawić się przekonania, że to ja tam
                                byłem, a nie ty... i w miarę wyraźnie tudzież w w miarę jednoznacznym kontekście
                                słyszałem, co powiedziała ;-)))
                                • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:37
                                  wg dala.taty twój opis zdarzeń jest równorzędny do jego opisu, nawet jeśli w
                                  nich nie uczestniczył - i nie można ich wartościować wg tak banalnego kryterium
                                  jak "widzenie na włąsne oczy". To też postmodernizm.
                                  • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:41
                                    tocq, proszę cię z tym postmodernizmem... my wszyscy jesteśmy natural born
                                    postmodern... i nic nie poradzimy, a tamto to był dalatatyzm, ewidentny... ;-)))
                                • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 13:09
                                  ja z historii wyciagam wnioski i mowie ci jaki to powienien byl byc argument.
                                  • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 13:23
                                    hm, powszechnej czy naturalnej???

                                    no powinien być, powinien, ale był, jaki był... ;-)
                                    • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 17:32
                                      z historii opowiedzianej przez ciebie :-)
                                  • adept44_ltd inaczej... 18.04.09, 13:35
                                    hm, jako że się rozbudzam, zaczynam się i zastanawiać
                                    1. czy istnieją jakieś badania na temat poziomu studentów? bo narzekania, że
                                    jest coraz gorzej słyszę od 15 lat...; ale ja sam nic na ten temat nie mogę
                                    powiedzieć: wydaje mi się, że jest gorzej, ale może psuje to perspektywa.
                                    Prowadzę dość trudny przedmiot i kiedyś po roku studenci zaczynali mówić jego
                                    językiem... i widziałem, że to jest dobre, teraz jest pół roku (system boloński)
                                    i oni nie mają żadnych szans na nauczenie się tego...
                                    2. może cały problem wynika z umasowienia, jednak, jak ja szedłem 20 lat temu na
                                    studia, to jeszcze liceum było czymś elitarnym, później studia, a zwłaszcza na
                                    uniwersytecie i zwłaszcza na tym...; teraz to się wymięszało i liczy się ilość,
                                    byle gdzie, byle jak. Ale uwaga są enklawy, bo jak ja słyszę, że w warszawskich
                                    elitarnych liceach czytają Bachtina itp...
                                    3. no ale jednak jest i to, o czym pisałem niżej, wiedza to nie jest ceniony
                                    towar... i taka jest presja świata, ponadto wiedza to trudny towar, a ma być
                                    przecież łatwo i szybko...
                                    • dala.tata Re: inaczej... 18.04.09, 17:48
                                      tak ogolnie to ja watpie ze jest gorzej. jest po prsotu wiecej studentow, a
                                      uczelnie chca jeszcze wiecej, a zatem tych lepszych trudniej spotkac.

                                      studia przestaly byc dobrem samym w sobie - dzisiaj sa problematyzowane,
                                      relatywwizowane itd itd. ja szedlem na studia, bo nie mozna bylo inaczej. teraz
                                      ilsoc wyborow, karier, mozliwosci jest nieporownywalnie wieksza. chocbby wybor
                                      miedzy studiowaniem w Polsce i za granica.

                                      mialem w Polsce studentow, o ktorych tu moglbym tylko marzyc, byli wybitni,
                                      oczytani. mialem tez takcih, ktorzy byli polanalfabetami. czt kiedys bylo
                                      inaczej. watpie.

                                      a z ostatnim sie zgadzamy. wszystko chcemy szybciej i najlepiej bez wysilku. to
                                      jest argument Baumana o kartach kredytowych. kiedys trzeba bylo oszczedzac,
                                      teraz moznesz miec wszystko juz, natychmiast. i tak jest z nauka. wszystko ma
                                      byc podane, poszatkowane, napisane na handoutach, prezentacjach itd itd. do tego
                                      dazymy, ale tez sami to nakrecamy.

                                      czyz sami nie wymyslilismy tysiecy sposobow ocen nas samych. nie oceniamy
                                      wiedzy, przekazu wiedzy, ale oceniamy wyniki. ile piatek, ile publikacji. liczy
                                      sie outcome a nie proces. a skoro nie proces. nie ma wiec sensu nagle zmienic
                                      perspektywy i zazadac od studenta zeby sie delektowal procesem. skoro nie
                                      wymagamy od niego procesu, ale wlasnie wyniku. egzamin, prezentacja, wynik badania.

                                      nie oczekujemy 'reflective log', zapisu procesu badawczego. nei oczekujemy
                                      adnotowanej bibliografii, dzienniczka samo-etnograficznego. a zatem zaliczen
                                      pokazujacych proces....bo to upierdliwe, bo dlugo by ssprawdzac, bo nie
                                      'pokazuje wiedzy'.

                                      sami sobie zgotowalismy ten los. tocq mowi o tym ze daje 'prawdziwa wiedze'.
                                      daje? moze i daje, jednak po egzaminie student zapomina, w mysl zasad zakuc,
                                      zdac, zapomniec. i czy nie lepiej byloby porozmawiac w te 15 godzin o procesie?
                                      ja mysle ze lepiej. i to jest dokladnie to: co mozna zrobic w 15 godzin? krtoki
                                      kurs historii? wolne zarty.

                                      moje wspomnienia z polonistyki na UJ z historii, filozofii, psychologii sa jak
                                      najgorsze. historycy udawali ze jestemy pol-historykami, filozfowie
                                      pol-filozfami itd itd. robili to samo, tylko troche mniej dokladnie. a mysmy
                                      mieli zapamietywac, zapamietywac.a przeciez historycy mogliby z nami zrobic o
                                      historii w literaturze, filozfowie o jezyku, psychologowie o analizie tekstu.
                                      ale po co? i ja nadal nie wierze w to, ze ci wszyscy studenci sa po prostu
                                      niezaintersowani. oni po prostu nie chca miec wykladow z historii bo nie poszli
                                      na historie. i ja chcialbuym zeby historyk mnie zapytal, czego ja sie chce od
                                      niego dowiedziec.

                                      chcialbym zeby mnie prowadzacy zapytal, jakie zaliczenie bym chcial napisac, co
                                      mnie intersuje. zeby ze mna wynegocjowal zajecia. i jak to wszystko zrobi, a ja
                                      nadal to oleje, to wtedy moze zaczac narzekac. i ja nie mam prawa oczekiwac
                                      jakiegokowliek zrozumienia. bo to znaczy, ze ja nie wypelniam mojej czesci
                                      kontrkatu: ja sie nie chce uczyc.
                                      • adept44_ltd ale... 18.04.09, 18:08
                                        1. nie istnieje przecież dyscyplina sama w sobie, odcięta od reszty...
                                        2. żeby mogło dojść do takiego kontraktu (jestem jak najbardziej za), to ta
                                        druga strona musi: a) coś wiedzieć, b) być czymś zainteresowana...

                                        a oczywiście wiele zależy od prowadzących - z tej samej polonistyki: świetna
                                        historia (ówczesny dr Chwalba) i świetny semestr psychologii (ówczesny doc.
                                        Nęcki, prowadzącego pierwszy semestr nie wymienię, z litości),

                                        tylko widzisz, delikwenta, który wie, że dyplom mu na nic, wiedza na nic, etc.,
                                        trudno czymś zafascynować... a wylać go obecnie nie można, bo trzeba będzie
                                        kierunek zamknąć... sprawa jest że tak powiem systemowo skomplikowana... i my tu
                                        (w tym przypadku tak sądzę) jesteśmy najmniej winni.
                                        • dala.tata Re: ale... 18.04.09, 18:12
                                          1. nie, nie istnieje, ale kiedy ty to odkryles?
                                          2. ja bym powiedzial jednak inaczej: zeby doszlo do kontraktu to ta strona musi
                                          dokladnie przemyslec to, co robi.

                                          moze milaes szczescie, choc ciekawjestem na ile reprezentatwyne jest to, co mowisz.

                                          niestety nie zgadzam sie: nie jestesmy najmniej winni. mysle ze to latwy unik.
                                          • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 18:27
                                            1. hm odkryłem to... broniąc kursu filozofii innych, wczytując się z uwagą w
                                            twój post o nieszczęśniku, który poszedł na jakieś tam syudia i musi się
                                            wczytywać w inne ;-))
                                            2. tak, ale musi do tego dysponować jakimś outputem...
                                            3. wiesz, ja nie mówię o olewaniu... wiem, że to istnieje, wszędzie to
                                            widziałem, zawsze w takich przypadkach wspominam sytuację, jak prowadziłem swoją
                                            pierwszą grupę zaoczną (będąc zresztą studentem) i przez semestr to była
                                            katastrofa, później się okazali "normalni", tylko wcześniej i pewnie później
                                            zazwyczaj ich traktowano jako gorszych... Ale mnie o to chodzi, że ja nie jestem
                                            od zespołu wyrównawczego i wymagam (chciałbym), by osoba przychodząca na mój
                                            kurs była do niego przygotowana, inaczej to ja poproszę o przemianowanie nazw
                                            zajęć i będę prowadził Prolegomena do propedeutyki czegośtam, ale póki to jest
                                            inny przedmiot, a miejsce gdzie pracuje, nazywa się uczelnią wyższą, to mnie się
                                            to nie podoba... o, tyle...
                                            • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 18:30
                                              no a kompletna kicha jest w związku z procesem bolońskim, bo przedmioty się tnie
                                              nonsensownie (i ucz (chyba ócz; -) przez 15 godzin czegoś i jeszcze np. na I
                                              roku, bo tylko tam się to zmieściło, nie ważne, czy przedmiot wymaga jakiś
                                              wprowadzeń, czy nie... tylko, że to nie ja za to odpowiadam, tylko jakiś idiota
                                              z EUnadzoru
                                              • charioteer1 Re: ale... 18.04.09, 18:43
                                                Nie Bolonia, tylko sami sobie jestescie winni. Tez mam kurs, ktory wymaga
                                                pewnego wprowadzenia. Poniewaz kolejnosc przedmiotow w planie studiow jest taka
                                                jaka jest, to na swoich zajeciach robie wprowadzenie do kursu kolegi, ktory z
                                                zalozenia jest kursem wprowadzajacym. Troche klopotliwe, ale mozna.
                                                • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 18:57
                                                  proszę o powtórzenie, bo nie zdążyłem zanotować...

                                                  kurs, o którym mówię, wymaga znajomości kilku innych, które następują po nim,
                                                  droga "Tino", co radzisz???
                                                  • charioteer1 Re: ale... 18.04.09, 19:06
                                                    Adept, to proste - zamienic kolejnosc kursow. Samodzielny jestes w koncu, nie???
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 19:07
                                                    że też o tym nie pomyślałem, o ja głupia, bez koszyczka... ;-)))
                                                  • charioteer1 Re: ale... 18.04.09, 19:08
                                                    Bez koszyczka, i gdzie sie wybierasz??? ;-)))
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 19:12
                                                    teraz to już do...
                                                  • charioteer1 Re: ale... 18.04.09, 19:16
                                                    Do koszyczka???
                                                • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 19:02
                                                  ech, poza tym to Mc Gyver dydaktyki z ciebie, no, no ;-)
                                            • dala.tata Re: ale... 18.04.09, 20:41
                                              1. no to moze ten kurs nie byl az taki dobry
                                              2. ja tez nie mowie o olewaniu. ja mowie o porzadnym przemyslanym przygotowaniu
                                              sie do zajec. nie na poziomie: czy mam co poweidziec dzisiaj. ale na poziomie
                                              kursu, ktory sie wpisuje w zainteresowania i potrzeby studentow. a co do kursu
                                              prsygtowawczego, to gadaj ze swoimi kolegami, ktorzy nie przygotowuja studentow
                                              do tego, by mogli z twojego skorzystac.
                                              • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 20:51
                                                1. gorączkowo myślę, o co chodzi, ale nie obiecuję, że wymyślę??? na wszelki
                                                wypadek zapytam, jaki kurs???
                                                2. prosić zawsze mogę, gorzej będzie z wykonaniem, nie ma zdaje się roku
                                                zerowego, właśnie o tym pisałem, że przez podział 3+2 debilnie rozbija i upycha
                                                się różne rzeczy...
                                                • charioteer1 Re: ale... 18.04.09, 21:03
                                                  adept44_ltd napisał:

                                                  > przez podział 3+2 debilnie rozbija i upycha
                                                  > się różne rzeczy...

                                                  Jak juz wiadomo, co ma byc w programie studiow trzyletnich, to chyba chodzi o
                                                  to, zeby to poustawiac w odpowiedniej kolejnosci. Jak sie nie da "upchnac"
                                                  sensownie, to trzeba po prostu rozwalic cala siatke i poukladac od nowa.
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 21:07
                                                    ba! tylko czasem coś i tak pozostanie z tej układanki...
                                                    ponadto tak czy siak nie załatwimy kwestia rozbijania przedmiotu, którego da się
                                                    uczyć sensownie przez rok, a już nie za bardzo przez 2 razy semestr...
                                              • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 20:55
                                                po zastanowieniu - o swoich zainteresowaniach studenci powinni decydować,
                                                wybierają świadomie kierunek studiów; ja nie mam odpowiadać na ich
                                                zainteresowania, ja mam im umożliwić studiowanie przedmiotu, który wybrali... ;-)
                                                • ford.ka Re: ale... 18.04.09, 21:03
                                                  Jak słyszę o zainteresowaniach studentów, to mi się przypomina taka
                                                  historyjka mojego kolegi polonisty. Miał on okazję egzaminować z
                                                  literatury polskiej XIX wieku. Studentka dostaje zatem pytanie o
                                                  liryki Norwida.
                                                  Studentka: Wie pan doktor, liryki, liryki, ja tam nie lubię poezji,
                                                  ja kocham teatr, marzę o tym, by zostać aktorką. Dramat, to mnie tak
                                                  naprawdę interesuje!
                                                  Kolega: Niech pani zatem opowie o dramatach Norwida.
                                                  Studentka: To on pisał dramaty?
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 21:05
                                                    cholera, to wszystkim się to zdarza ;-)))???!!!
                                                  • dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:06
                                                    to ja opowiem lepsza historie. na egzamnie z romantyzmu pewnego wybitnego pana
                                                    profesora mialem opowiadac tresc sonetow krymskich. pewnie pan profesor uznal,
                                                    ze to wlasnei to wlasnie znajomosc tresci wiersza zbliza mnei do zaczytnego
                                                    tytuly magistra.
                                                  • dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:10
                                                    dodam, ze niestety nie bylem zainteresowany, nie wykazalem sie pasja wobec
                                                    tresci sonetow krymskich. i wlasciwie poddaje sie: skoro sam nie wykazuje sie
                                                    zainteresowaniem i pasja, to co mam bronic studentow.

                                                    prof powinien zadawac pytania, a student powinien natychmiast wywolywac u siebie
                                                    lawine zainteresowan, najlepiej mowiac o tym profesorowi, zeby mu ego podbudowac.
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:23
                                                    szkoda, to niezłe wiersze... ;-)

                                                    ale wiesz, wszystko do absurdu sprowadzasz obecnie...
                                                    bo entuzjazm nie jest kategorią ocenianą na egzaminie... itd. itp., ale przecież
                                                    nie muszę tego wszystkiego wyjaśniać, nie?
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:20
                                                    eee, on wcale nie był wybitny!!!
                                                  • dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:23
                                                    byl wystarczajaco wybitny zeby byc profesorem na UJ. :-)
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:26
                                                    hm, ja mam w głowie dwóch - jeden był docentem (i mogę na maila napisać
                                                    więcej...), drugi profesorem, ale nie od romantyzmu, no i też wielkim nie był...
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:27
                                                    aaa,mógł być jeszcze trzeci...
                                                • dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:04
                                                  rozumiem zatem ze to studenci sa dla ciebie a nie ty dla studentow. niezle.

                                                  adept44_ltd napisał:

                                                  > po zastanowieniu - o swoich zainteresowaniach studenci powinni decydować,
                                                  > wybierają świadomie kierunek studiów; ja nie mam odpowiadać na ich
                                                  > zainteresowania, ja mam im umożliwić studiowanie przedmiotu, który wybrali... ;
                                                  > -)
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:16
                                                    Dalatata - nie rozumiesz... prowadzę główny przedmiot specjalizacji kierunku i
                                                    mogę to zrobić:
                                                    1. jak najbardziej kompetentnie,
                                                    2. jak najbardziej przystępnie,
                                                    3. jak najbardziej atrakcyjnie,

                                                    natomiast nie wchodzi w grę odpowiadanie na zainteresowania studentów
                                                    (ewentualnie, jeśli jest taka możliwość, mogę czemuś poświęcić więcej czasu,
                                                    czemuś mniej, choć przy obecnym układzie przedmiotu jednosemestrowego już to
                                                    jest niemożliwe, muszę dać basic podstawy, inaczej to nie ma sensu...), bo wtedy
                                                    ten przedmiot powinien nosić tytuł: zainteresowania studentów...

                                                    opozycja, którą konstruujesz jest nieadekwatna i nierelewantna ;-)
                                                  • charioteer1 Re: ale... 18.04.09, 22:19
                                                    To jezeli masz glowny przedmiot specjalizacji kierunku, to tym bardziej plan
                                                    studiow powinien byc tak ulozony, zeby studenci mogli z niego skorzystac.
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:22
                                                    kontaminujesz wątki...

                                                    tak czy siak, zawsze zostaje coś nie tak w tym systemie 3+2...są kierunki,
                                                    których się tak nie da podzielić...
                                                  • dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:19
                                                    niespecjalnie rozumiem, bo zdaje sie ze ja teraz o czym innym. chyba. bo sie juz
                                                    pogubilem.
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:19
                                                    to trochę tak, jak by podczas nauki języka obcego dać delikwentom do wyboru, czy
                                                    wolą się zająć czasownikami, czy rzeczownikami... i pójść w to, co chcą...
                                                    poza tym nie rozumiem twojej skłonności do wyboru najbardziej makabrycznych
                                                    scenariuszy... ;-)
                                                  • dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:22
                                                    analogia nie dziala, bo to zalezy kogo uczysz i po co. czym innym jest uczenie
                                                    przedmiotu kierunkowego. powiedzmy tego romantyzmu od sonetow krymskich. czym
                                                    innym jest uczenie historii na polonistyce, a od tego zaczynalismy. i o ile w
                                                    tym pierwszym wypadku wybor i pole manerwu jest ograniczone (tylko do pewnego
                                                    stopnia, rzecz jasna - ja nadal uwazam ze uczenie sie na pamiec sonetow
                                                    krymskich jest pomyslem dosc idiotycznym), o tyle w tym drugim wypadku, jest
                                                    dosc duze.
                                                  • adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:25
                                                    tak, uczenie się na pamięć jest od rzeczy,

                                                    ale od pewnego czasu debata już nie szła o 'usługowym' przedmiocie...
                                      • charioteer1 Re: inaczej... 18.04.09, 18:38
                                        Tresc kursu mozna negocjowac w przypadku przedmiotow uzupelniajacych, typu
                                        filozofia na filologii, albo na zajeciach specjalizacyjnych. W przypadku kursow
                                        podstawowych dla kierunku nie ma mowy o zadnych negocjacjach. Jezeli wiem, ze
                                        moj kurs ma dac podstawy wiedzy teoretycznej dla kursu, ktory zacznie sie w
                                        przyszlym semestrze, to nie bede ze studentami negocjowac, czy oni tego chca.
                                        • adept44_ltd Re: inaczej... 18.04.09, 18:57
                                          no, o czymś takim jest mowa w wątku... ;-)
                                          • charioteer1 Re: inaczej... 18.04.09, 19:04
                                            No wiem, o czym jest mowa. Co mi tlumaczysz :p
      • megaborsuk2000 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:04
        Choć muszę przyznać, że przynajmniej 4 studentów lubi Hartmana raczej średnio:
        www.ocen.pl/lecturer.php?action=show&who=10763
        • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:27
          no i? mnie też duży procent lubi raczej średnio - przede wszystkim ci, którzy
          oblewają lub mają warunki.
      • charioteer1 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:07
        Masz racje, tylko co z tego.

        Coraz czesciej podstawowa forma zajec jest wyklad dla 100-200 osob, bo to tansze
        niz 6 grup cwiczeniowych.

        Zeby to mialo sens, zaliczenie zajec powinno polegac na 2-3 testach w ciagu
        calego kursu + ewentualnie jakas dodatkowa praca pisemna. Na to nie ma warunkow.
        Pomijajac sprawdzanie tych prac, po prostu nie ma fizycznej mozliwosci usadzenia
        studentow tak, zeby nie zzynali jeden od drugiego. Wiec jest egzamin po calym
        kursie, potem poprawkowy.

        Szkola demoralizuje. Szkola uczy sciagac i oszukiwac. Wielu nauczycieli nie
        zdaje sobie sprawy z tego, ze skopiowanie tekstu z wikipedii i przedstawienie
        tego jako wlasnego referatu jest rzecza naganna.

        Na dobrze prowadzonym kierunku te problemy znikaja na starszych latach. Ze
        studentami starszych lat bardzo przyjemnie sie pracuje, ale pierwszy rok to jest
        zaraza i katorga. Jezeli wyklad jest o 8, to jasnie panstwo studenci nie
        przyjda, bo nie bedzie im sie chcialo wstac. Jezeli jest o 15, to nie przyjda,
        bo sa glodni i pojda na obiad. O 18 juz sa zmeczeni i im sie spac chce, a o
        11:30 jest przerwa na kawe i drugie sniadanie.

        Na pierwszym roku student jak sie nie boi, to sie nie uczy.

        > niech sobie przyniesie wszystkich tatarkiewiczow
        > na siwecie i niech sobie uzywa do woli na egzaminie. co profesor na to?

        Najpierw trzeba studenta nauczyc czytania i krytycznego myslenia. Dla mnie taka
        forma egzaminu jest nie do zastosowania w przypadku podstawowego kursu na
        pierwszym roku. Robie tak czasem na wyzszych latach, ale zdarzaja sie takie
        grupy, w ktorych jest to bez sensu, poniewaz bez wzgledu na sposob sformulowania
        pytania, wiekszosc ograniczy sie do bezmyslnego przepisania z ksiazki pierwszej
        lepszej odpowiedzi. Na pierwszym roku wiekszosc tego Tatarkiewicza po raz
        pierwszy w zyciu zacznie czytac dopiero na egzaminie.
        • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:52
          z wieloma rzeczami sie zgadzam: szkola demoralizuje. przepisywanie z wikipedii
          jest uwazane za sswietne zadanie domowe (tu tez) itd itd.

          jednak tak: na wyklad o 8 tez bym nie przyszedl. ty wiesz, ze sa studenci ktorzy
          zeby dojechac na wyklad o 8 musza wstac o 4-5 rano? tomusialby byc wyjatkowo
          dobry wyklad....tylko prosze nie mow o problemach lokalowych, bo to nie jest
          problem studenta. podobnie 'argument' ze nie ma warunkow na sensowne zaliczenia:
          to jest twoj pronblem, nie studenta.

          tak, studenta trzeba nauczyc najpierw krytycznego myslenia. reka do gory, w
          ktorym instyutucie jest przedmiot: krytyczne myslenie.

          i wreszcie, pogadajcie ze studentami na temat ich zaliczen, co sadza o nich.
          wiele ciekawych rzeczy sie dowiecie.
          • charioteer1 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:23
            dala.tata napisał:

            > jednak tak: na wyklad o 8 tez bym nie przyszedl

            Na wyklad nie moga, a na cwiczenia moga zdazyc na osma? Trzeci rok moze zdazyc,
            a pierwszy juz nie? To nie w tym rzecz. Zreszta, planisci patrza na mnie jak na
            UFO, bo ja sie wyklocam o godzine wykladow.

            Problem frekwencji rozwiazala lista obecnosci. Teraz mam 90-procentowa
            frekwencje. Smiesznie jest, bo po moim wykladzie powinni zostac na nastepnym.
            Kolezanka nie sprawdza obecnosci, wiec po moim wykladzie panstwo studenci ida
            sobie do domu.

            A dla mnie to byl straszny dylemat. Sprawdzac obecnosc i ryzykowac, ze wiekszosc
            bedzie na wykladzie spac, jesc, rozmawiac i odrabiac zadania domowe, czy
            pozwolic na to, zeby chodzili tylko najpilniejsi? Na razie to dziala, ale z inna
            grupa studentow moze nie zadzialac.

            > tylko prosze nie mow o problemach lokalowych, bo to nie jest
            > problem studenta. podobnie 'argument' ze nie ma warunkow na sensowne zaliczenia

            Mysle nad tym caly czas. To sa ogolnie problemy organizacyjne, nie tylko
            lokalowe. Majac ponad setke studentow w grupie, nie jestem w stanie z kazdym
            pracowac indywidualnie. Sorry, mam jeszcze inne kursy, mam magistrantow, ktorym
            tez musze poswiecic sporo czasu.

            Problem polega na tym, ze studenci nie czytaja. Zadziwil mnie kiedys kolega,
            ktory wycinal akapity z podrecznika, robil z tego wyklejanke i kserowal
            studentom na zajecia. Po co to robisz? Nie szkoda ci czasu na to na zajeciach? -
            Bo jak zadam do domu, to i tak nie przeczytaja, taka byla jego odpowiedz. Ja w
            tej chwili skracam wszystkie listy lektur, zostawiajac tylko najwazniejsze teksty.
            • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:33
              ja nigdy nie sprawdzam obecnosci. ani na wykladzie, ani na cwiczeniach. nigdy.
              jak chca przyjda. zazwyczaj nie mam problemow z obecnoscia, ale wole 5
              zaintresowanych niz 35 ktorzy musza.

              i ja wiem ze to wszystko nie jest takie proste. jednak mnie tylko chodzi o to,
              ze nie mozna wszystkiego na studenta zrzucic, ktory nie dosc ze ma sie
              pacjonowac, to na dodatek koniecznie byc w gotowosc na zajecia zawsze.

              a zajecia o 8 rano to jest nieporozumienie.
              • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:39
                również nigdy nie sprawdzam obecności, w związku z czym dwie anegdoty:

                1. na studiach podyplomowych (!), jak ich szefowa połapała się, że tego nie
                robię, to sama zaczęła wpadać i sprawdzać... jak zrobiła to pierwszy raz, w
                połowie zajęć, to stałem jeszcze długi z rozdziawioną szczęką.
                2. w szkole prywatnej, w jednej grupie studenci zażyczyli sobie tego, motywując,
                że kilka osób nie chodzi, a świetnie zaliczyło... stwierdziłem, że nie mam siły
                na przedyskutowanie tej kwestii...
              • charioteer1 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:41
                dala.tata napisał:

                > ja nigdy nie sprawdzam obecnosci. ani na wykladzie, ani na cwiczeniach. nigdy.
                > jak chca przyjda. zazwyczaj nie mam problemow z obecnoscia, ale wole 5
                > zaintresowanych niz 35 ktorzy musza.

                Ja zazwyczaj sprawdzam obecnosc, zeby skojarzyc nazwisko z twarza. W grupach, w
                ktorych wszystkich znam z imienia i nazwiska nie sprawdzam.

                W przypadku wykladu sytuacja jest inna, bo ci panstwo musza zdac egzamin, zeby
                kontynuowac studia. Uwierz, ze mozna zdac egzamin nie chodzac na zajecia i nie
                czytajac zadanych tekstow. Wole zainteresowac tych, ktorzy musza chodzic. Na
                razie chyba jest niezle, skoro na zajeciach siedza i sluchaja, a nie graja w
                strzelanki na laptopach.

                > a zajecia o 8 rano to jest nieporozumienie.

                Dla mnie tez :-)))
      • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:31
        hm, oj nie lubimy profesora H., nie lubimy ;-)))

        ale co do meritum tego, o czym pisze, to niestety zgoda... i problem zaczyna się
        wcześniej w szkole... zresztą to, co piszesz to już jest syndrom szkoły:
        niepotrzebna wiedza, niekształcenie umiejętności, system testowy... a Hartman i
        jego koledzy nie mogą już nic zrobić przez semestr wykładów... (choć ja akurat
        jestem krytykiem takich usługowych wykładów na innych kierunkach, raz tylko
        spotkałem się z takim świetnym wykładem z historii, no ale trwał 2 lata i
        prowadził go ktoś!)
      • flamengista Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:10
        Rozumiem, że mam je dostosować do poziomu moich studentów?

        w takim razie musiałoby to zabrzmieć mniej więcej tak:

        Siemanko, dzisiaj na zajęciach zapodam wam filmik o zajebistej sprawie, a
        mianowicie o wojnie wietnamskiej. Nie bójta nic, będzie fajowo - puszczę Wam
        kawałek zassanego z torrenta filmu Stone'a - może znacie tytuł (pytanie do grupy):

        - Liberator Stevena Seagala?
        - Nie, Panie Kowalski ale było blisko.

        No więc po oglądnięciu filmiku pójdziemy razem na piwko, a może nawet zajaramy
        blunta...


        To w kwestii tego, z jakim materiałem ludzkim mamy do czynienia.

        A co do ludzi, którzy się pchają na studia humanistyczne i nie lubią filozofii -
        niech na studia nie idą. Obowiązek edukacyjny kończy się bodaj na 15 roku życia.
        • dala.tata Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:23
          fla, no bez jaj. negocjacja tresci i zaliczen jest czyms codziennym na
          brytyjskich uniwersytetach.
          • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:27
            Do negocjacji student musi dojrzec. Jak przez cale studia byl przeganiany jak
            bezwolna kloda drewna, to on nie umie sensownie negocjowac.
            • tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:30
              ale co on może negocjować?! jak on nie wie kto to Sokrates i nie rozumie
              podstawowych pojęć (relatywizm, indywidualizm itp.)
          • flamengista negocjować trzeba umieć 21.04.09, 20:13
            Bo ja np. spotykam się z oryginalnymi propozycjami "zaocznego zaliczenia", tzn.
            "Pan mi wpisze teraz dst, a ja przyjdę później pisać kolokwium, na pewno
            świetnie się nauczę".

            Do negocjowania trzeba mieć klasę i jakiekolwiek argumenty. Większość moich
            studentów, która chce negocjować przychodzi do nich nieprzygotowana;)
            • pr0fes0r Re: negocjować trzeba umieć 21.04.09, 21:31
              Zgadza się, obecni studenci tego nie potrafią. Nawet oferta uciech cielesnych w
              zamian za pozytywną ocenę z egzaminu złożona mi została w bardzo mało
              zachęcający sposób :> (i nie, nie brzmiała ona "P. p****dol się").
        • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:24
          Nie lubie filozofii, Fla. Dla mnie to bylo zlo konieczne.

          Maturzysta wybierajacy kierunek studiow z reguly nie ma bladego pojecia, czego
          sie po tych studiach spodziewac.

          Filmik to nie jest zly pomysl. Studenci moga nie wiedziec o wojnie wietnamskiej,
          bo nikt ich o niej nie uczyl.

          Ty nie jestes od tego, zeby ze studentami chodzic na piwo. Ty jestes od tego,
          zeby im wytlumaczyc tak, zeby zrozumieli.
          • tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:34
            ja bardzo lubię filozofię - oczywiście z wyjątkiem współczesnych Francuzów
            (Derrida, Lacan, Baudrillard, Lyotard, Foucault i inne posmodernisty) :)
          • tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:35
            jak im puszczę film to nic nie zrozumieją
            • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:49
              To mozesz poswiecic cale zajecia na objasnianie filmu. Na pewno wiecej
              zapamietaja niz z suchego wykladu ;-)
            • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:50
              Kurcze, a mnie grupa rozwalila na ostatnich zajeciach. Pamietali przyklady,
              ktore podawalismy na zajeciach miesiac temu!!! I to jest fajne, bo oni ten temat
              na pewno zapamietaja na dlugie lata.
          • adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:50
            Chario, to było ironiczne...
            co do filozofii, no tak można lubić, nie lubić, tylko że nie znając po prostu
            wyklucza się z dialogu i tyle... a jeśli marzy nam się jakaś
            interdyscyplinarność, no to se możemy o niej zapomnieć...

            negocjacje są szczytną ideą, tylko właśnie ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia na
            dany temat, nie może negocjować.... to dowód na to, że różne rzeczy są potrzebne...
            • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:55
              Dobra, nie przeginajmy, bo ja robie bardzo interdyscyplinarne rzeczy, ale inter
              nie znaczy, ze mam sie znac na wszystkich dyscyplinach, jakie Adeptowi sie
              zamarza ;-) A filozofia mi do niczego niepotrzebna i bardzo mnie to cieszy.

              Co do negocjacji, to sa przedmioty, ktorych sie nie da negocjowac i juz. Mozna
              negocjowac tresc kursu wprowadzajacego metody statystyczne dla magistrantow,
              uwzgledniajac ich indywidualne potrzeby, ale nie da sie negocjowac tresci kursow
              kierunkowych, ktore sa wprowadzeniem do przedmiotu.
            • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:57
              Adept, przestan ty sie skarzyc, ze nie ma dialogu. A kto ci kaze ze mna gadac???????
              • adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:08
                Dajmonion, Chario, Dajmonion ;-)

                a ogólnie to nie wiem, o co ci chodzi? ;-)
                • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:15
                  Ze co, ze niby sumnienie mnie gryzie? No nie gryzie... Piszesz, ze ktos (w
                  domysle: ja, a jakze, i w tym wypadku nawet nie sile sie na skromnosc :-))
                  dobrowolnie wyklucza sie z dialogu. No ja sie nie wykluczam. Nie chcesz ze mna
                  gadac, to nie :P
                  • adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:19
                    ech, kompletne misreading, chario, no jak monada bez okien się zachowujesz...

                    a Dajmonion to mnie nakazywał, odpowiadałem grzecznie na pytanie...
                    • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:23
                      To jednak ciebie gryzie. No sam widzisz...

                      Tylko ja ciebie bardzo grzecznie prosze Adept, nie posluguj sie mna w dowodzie
                      na istnienie Boga...
                      • adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:26
                        e tam, ono nie musi gryźć

                        ale z tym drugim, tak myślę i tak lepiej posłużyć w dowodzie na istnienie Boga
                        niż na nieistnienie...
                        • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:27
                          No wiec jednak chcesz mnie wykorzystac. I ladnie to tak???
                          • tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:28
                            imperatyw kantowski
                          • adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:32
                            to zależy od dowodu...
                            • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:35
                              No tak, cel uswieca srodki. I co ma Kant do tego?
                              • adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:37
                                chyba sierotki...
                                • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:39
                                  Ty tu teraz nie rob z siebie takiej sierotki Marysi z koszyczkiem, dobrze? Bo
                                  wilk przyjdzie...
                                  • adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:41
                                    e nie, dzisiaj nie...
                                    a tocq już powiedział, że jesteś autonomiczny cel... ;-)))
                                    • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:42
                                      Dobra, wole byc celem niz srodkiem.
                                      • adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:49
                                        byle nie celą...
                                        • tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:55
                                          ce(est)la vie
                                        • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 21:00
                                          Adept, no nie przesadzaj (marchewki). Przymrozki zapowiadali...
                              • tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:39
                                no kant właśnie mówił, żeby ludzi nie wykorzystywać, a tym pisałeś że ciebie
                                wykorzystano ;)
                                • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:41
                                  Nie no, ja tylko demaskuje niecne zamiary Adepta... Jako tej monadzie bez okien
                                  chyba mi wolno...
                                  • adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:42
                                    ja tylko okna próbuję pouchylać, wiosna!
                                    • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:47
                                      Tak dobrze mnie znasz?

                                      www.youtube.com/watch?v=cwFAD2GkBnI&NR=1
                                      • adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:53
                                        a to nieistotne akurat :-)

                                        www.youtube.com/watch?v=6utDdnJxB9c&feature=related
                                        • charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:59
                                          Glowa w dol? Nieee... To niech ten ksiezyc tam sobie dalej swieci ;-)
          • flamengista ja wiem od czego jestem 21.04.09, 20:08
            Ja jestem od tego, by studentowi DAĆ MOŻLIWOŚĆ poszerzenia wiedzy.

            Nie przeczę, staram się robić moje zajęcia w przystępnej formie. Ale umówmy się,
            jeśli ktoś myli Iran z Izraelem - to niech nie idzie na stosunki międzynarodowe,
            tylko na AWF.

            I ja nie mam zamiaru uczyć podstaw, bo ci ludzie mają zdaną maturę - to nie mój
            problem, że niektórzy absolutnie nie nadają się na te studia.
    • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 07:01
      zgadzam sie co do tych 10% - to totalna porażka i nic się z nich nie wyciągnie -
      ale przecież ktoś dał im maturę :(
    • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 07:06
      pod wszystkim co pisze autor mogę się podpisać
    • tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 07:54
      nie chcę generalizować, bo naprawdę zdarzają się perełki, świetni studenci z
      otwarty umysłem
      jednak nieco giną w masie

      brak wiedzy to jeden problem - drugi, brak chęci jej pogłębienia, uzupełnienia
      luk, przekonanie o bezużyteczności bezinteresownego poszerzania horyzontów,
      poszukiwania wiedzy i (tak, dala.tato ;) prawdy

      dołączam się także do negatywnego zdania o dzisiejszej maturze, a tym samym o
      całym systemie kształcenia w szkole średniej, który przekształcił się w kurs
      przygotowawczy do zdania matury

      kiedy przychodzi do mnie student i pyta mnie dlaczego nie zdał egzaminu, bo
      dostał aż 7 punktów (na 24) - to w pierwszym momencie jestem zaskoczonym w ogóle
      takim pytaniem, ale potem przychodzi mi do głowy refleksja , że te 7 punktów to
      jest właśnie te 30% punktów, wystarczajacych do zaliczenia matury
      i rzeczywiście - skoro taki zasób wiedzy pozwolił zdać maturę to dlaczego ma
      blokować zdanie zwykłego egzaminu na studiach? :)
      • andole3 Re: Studenci i ich poziom 19.04.09, 00:09

        > kiedy przychodzi do mnie student i pyta mnie dlaczego nie zdał
        egzaminu, bo
        > dostał aż 7 punktów (na 24) - to w pierwszym momencie jestem
        zaskoczonym w ogól
        > e
        > takim pytaniem, ale potem przychodzi mi do głowy refleksja , że te
        7 punktów to
        > jest właśnie te 30% punktów, wystarczajacych do zaliczenia matury
        > i rzeczywiście - skoro taki zasób wiedzy pozwolił zdać maturę to
        dlaczego ma
        > blokować zdanie zwykłego egzaminu na studiach? :)

        Myślę, że wszyscy nauczyciele akademiccy mają podobne problemy. Czy
        ktoś zauważył w tej dyskusji, ze obecnie studiuje co najmniej 10
        razy więcej młodzieży niż 20 lat temu? Nie tylko matura marnie
        odsiewa - również Uczelnie godzą się przyjmować słabszych uczniów -
        byle więcej. Zatem narzekanie na to, że są oni beznadziejni jest po
        prostu hipokryzją. Ponoć liczba geniuszy w każdym pokoleniu
        utrzymuje się na stałym poziomie. Rozcienczamy ich tłumem ludzi
        słabych i przeciętnych, a potem narzekamy, że ich nie widać...
    • mpit78 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 09:14
      podzielam zdanie Pana profesora, chociaż reprezentuję zupełnie inną dziedzinę i
      normą jest, iż na zaliczeniach moi studenci mogą korzystać ze wszelkich maści
      notatek, mało tego wręcz prosimy ich o zadawanie pytań i zwiększamy ilość
      konsultacji. Studenci nie chcą zdobywać wiedzy, nie interesuje ich nauka i
      odsetek jednostek z jakąkolwiek pasją.

      • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:58
        1. kto jest odpowiedzialny za to ze nei ma pasji.
        2. czy kazdy student musi miecf pasje.
        3. na ile europejska kultura certyfikacji odpowiedzialna jest za to, ze obywatel
        musi miec kwit, no to sie studiuje dla kwitu. ja zreszta nie jestem pewien czy
        to jest takie zle.
        • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:05
          ale tu z kolei idziesz w maksymalizm, mówiąc o pasji... mnie by wystarczyła
          "świadoma kooperacja", uczestniczenie w zdobywaniu wiedzy..., mówię o
          statystyce, bo i znam pasjonatów (niestety, zazwyczaj giną w masie bądź giną
          przez wykładowców niemających nic do zaproponowania...), i wypracowuję sobie
          kooperację...
          • dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:18
            ja nie mam z tym trudnosci. mnei po prostu drazni narzekanie, ze studenci pasji
            nie maja.

            wielokrotnie slyszalem na studiach (bylo, nie bylo na UJ), zeby konczyc dyskusje
            bo zajecia przedluzamy....wszyscy mieli pasje, ale zeby robic co innego :-)
            • adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:28
              dobrze, że nie mają szewskiej pasji, ale

              nie mają pasji, bo:
              1. od urodzenia spotykają się z nieukami,
              2. wiedza w narodzie nie jest czymś poważanym, zazwyczaj wypada się z nią kryć,
              by nie wyjść na przemądrzałego, co jest niezwykle łatwe w związku z 1.,
              3. nauczyciele są po selekcji negatywnej,
              4. wykształcenie nie liczy się w związku z pracą (mówię statystycznie, a nie o
              wyjątkach),
              5. nie uczy się ich o Sokratesie

              i wiele innych, ale wracam do artykułu
      • mpit78 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:42
        Studenci nie chcą zdobywać wiedzy, nie interesuje ich nauka i
        > odsetek jednostek z jakąkolwiek pasją.
        >
        przepraszam, miało być ;" maleje odsetek jednostek z jakąkolwiek pasją" - oczy
        posłuszeństwa odmówiły (głowa chyba tez ;))
    • piotr.55 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 19:13
      Ukradłem pomysł na watek i przedstawię problem na innym forum. Tu jest dla nas
      za wysoki poziom, a tez chcemy o tym pogadać. Tym bardziej , że mamy u siebie
      kilku nauczycieli.
      Przepraszam autora.
      • ford.ka Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 19:27
        Kradnij, chłopie, kradnij. Jestem za wolnym dostępem ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka