ford.ka 18.04.09, 01:18 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=93889434 Jakieś intrygujące komentarze? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ford.ka Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 01:19 Sorry - artykuł jest tutaj: wyborcza.pl/1,75515,6485258,Szkola_buja_w_oblokach.html Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 02:03 nic intrygujacego. maniera i bufonada profesora autora mnie raczej odstrasza (ale pewnie jestem uprzedzony....). ale powiem tyle: mowienie tylko o studentoach jest nieporozumieniem. jesli sa analfabetami, jak mowi Hartman ,to po czesic jest to wynik zaniedban rodzicow, czy wreszcie zmieniajacych sie warosci w spoleczentwie. co wiecej, jako student polonistyki, napisalem moze z 4 prace w ciagu calych studiow. to kiedy mialem sie nauczyc pisac? studenci nie pisza ot tak, to nie jest kompetencja 'wyssana z mlekiem matki'. chetnie bym zapytal laskawego profesora, jak czesto daje eseje do napisania swoim studentom (tak, tak, potem to trzeba czytac i oceniac, a to przeciez upierdliwe). sciaganie? jasne, problem jak cholera. a przyszlo laskawemu profesorowi zadac takie pytanie, zeby student nie musial przygotowywac sciagi na 3 km z datami, nazwiskami i koniecznie 7mioma przyczynami wybuchu II wojny swiatowej. 6 i 8 sie nie liczy - ma byc 7 i basta. niech sobie przyniesie wszystkich tatarkiewiczow na siwecie i niech sobie uzywa do woli na egzaminie. co profesor na to? mowienie, ze studenci nie mysla jest tylko polowa problemu: a co by bylo gdybysmy zapytali, co profesor Hartman i jego koledzy robia w kierunku tym, zeby studenci zaczeli myslec. jakiez to strategie wymyslaja dla tych wszystkich biedakow, ktorzy z niewiadomego powodu musza sie uczyc pieprzonej filozofii bez wzgledu na to, czy studiuja polonistyke, socjologie czy moze ekonomie i fizyke. a ciekawosci zapytalbym, czy profesor Hartman dostosowuja swoje wyklady i cwiczenia (jelsi takowe prowadzi) do kierunku studiow, na ktorym wyklada. czy przychodzi mu do glowy, by z polonistami porozmawiac bardziej o filozofii jezyka, a z socjologami o critcal theory. a z ekonomistami i etycznych wymiarach biznesu? nie? no wiem, przeciez musi byc Sokrates, Platon, Arystoteles, Augustyn, Tomasz z Akwenu, Kartezjusz, Humen, Kant.....i rzygac mi sie chce z nudow. no ale jak musi, to musi. i pieprzonej filozofii ucza tych wszystkich nieboorakow, ktorzy maja ja gleboko w odbycie. i choc maja racje, ze filozfoia jest oszalamiajaco ciekawa, taki Hume na przyklad, ja z niego!, tyle ze robia wszystko zeby obrzydzic ja. mnie pokonanie traumy zajec z filozfoii zabralo laaaadnych pare lat. Odpowiedz Link
megaborsuk2000 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 02:27 Moim zdaniem - kompletne pudło. Akurat Hartman potrafi trafić do ludzi jak mało kto. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 02:37 no to bedziemy sie roznic pieknie. zdania jednak nie zmienie. akceptuje jednak, ze perspektywa studenta jest inna niz moja, a zatem roznice naszych ocen moga wlasnie stad wynikac. pytania, ktore stawiam, zostaja. nawet jesli nie wobec Janka, ktory byc moze jest tym jednym jedynym, ktory ma inne wyklady dla ekonomistow, socjologow i archeologow (szczerze w to watpie), to wobec wszystkich nas pozostalych. co robimy, by nauczyc studentow pisac, myslec, rozumiec, krytykowac itd itd. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 07:07 ja robię dużo - a dala.tato mam wrażenie że twoją misją jest podważanie rzeczy oczywistych - to bardzo kreatywne i dobrze, że jest ktoś taki ale czasem warto trzymać się rzeczywistości Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:16 nie rozumiem tego komentarza i o jaka rzeczywistosc chodzi. jesli idzie o filozofie, to byly to dla mnie najnudniejsze zajecia. wielokrotnie pytalem prowadzacych, czy dostosowuja zajecia do kierunku studiow: jedna osoba powiedziala ze stara sie. jesli idzie o pisanie, obserowwalem to na 2 roznych uczelniach, wsrod studentow bardzo dobrych i slabych, studenci nie pisza w ogole. kiedy na 3. roku zadawalem i prace pisemna, pytali mnie o co chodzi i jak to napisac. zamiast sie czepiac, moze jednak odpowiedz na pytanie: ile prac pisemnych pisza twoi studenci (niekonczienie u ciebie). dla ulatwienia dodam, ze tu w UK, na przecietnej uczelni, student pisze kilkanascie prac rocznie, na Oxbridge, ktory ma zupelnie inny system nauczania, pisze kilkadziesiat. na tym wlasnie polega uczenie pisania. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:26 1. rzeczywistość polską - to nie Oxford 2. dostosowuję zajęcia do specjalności - nie przekłada się to na zainteresowanie - większości chodzi po prostu o zaliczenie 3. nie zadaję prac pisemnych "do domu", bo znudziło mnie bawienie się w detektywa - kto, skąd przepisał. Piszą u mnie egzamin pisemny 4. Studia to okres za późny, żeby nauczyć ich pisać - kluczowa rola leży w liceum - to tutaj rezygnuje się z prac pisemnych, na rzecz nie-wiadomo-czego. Właściwie nie wiem co się robi dzisiaj w liceum - ani nie przekazuje wiedzy, ani nie uczy myśleć. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:44 1.nie powiedizalem ze Oxford jest w Polsce. 2. fascynuje mnie to, ze brak zainteresowania widzisz tylko w studentach, a nie laczysz tego w zaden sposob z tym, jak prowadzisz zajecia. zworc uwage, ja nie twierdze, ze nie jestes swietnym wykladowca, jednak podsumowywanie wszystkiego brakiem zainteresowania studentow jest niepowazne. 3. to kiedy maja sie nauczyc pisac? pisanie egzaminu (daty i wydarzenia, co?) to zupelnie co innego od pisania. mnie po prostu powala narzekanie na to, ze studenci nie umieja pisac, a przy tym niestosowanie zadnych strategiii, zeby sie uczyli. na odpisywanie sa tez sposoby. tylko trza pomyslec. 4. nie studia to swietny czas zeby sie nauczyc pisac. a nawet jesli w liceum nie ucza? to co? to olewamy? to nie nasza srpawa - z pewnoscia latwiej jest tylko narzekac Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:01 2. fascynuje mnie to, ze brak zainteresowania widzisz tylko w studentach, a nie laczysz tego w zaden sposob z tym, jak prowadzisz zajecia". no właśnie - znowu ten sam argument. To moja wina, że studenci nie wiedzą, kto to Sokrates i właściwie ich to nie obchodzi. Właściwie nie wiem co mogę sobie zarzucić. Prowadzę wykłady bez kartki, staram się wplatać w narrację ciekawostki, mam rzutnik multimedialny, wspieram się prezentacjami PP, ilustracjami, puszczam fragmenty filmów. Mam precyzyjnie podane zagadnienia i regulamin zaliczeń. Umieszczam na necie streszczenia wykładów, wyjaśnienia pojęć, linki do ciekawych opracowań itd. Jestem otwarty na pytania od studentów. Więcej nie zrobię - nie ubiorę się w strój batmana i nie będę sypał żarcików, zamiast solidnej wiedzy. "3. to kiedy maja sie nauczyc pisac? pisanie egzaminu (daty i wydarzenia, co?) to zupelnie co innego od pisania". nie wymagam żadnych dat - szokuje cię to? pytanie są problemowe: wyjaśnij, oceń, porównaj, zastanów się itd. można się fantastycznie wykazac umiejętnością pisania, syntezy, łącenia wątków - tylko oczywiście trzeba mieć wiedzę i kontekst. "zeby sie uczyli. na odpisywanie sa tez sposoby. tylko trza pomyslec" dala.tato - tak, tak, moja wina, moja wielka wina. Otóż można znaleźć sposoby żeby nie odpisywali, ale jak wytropię czy ktoś za nich tego nie napisał - pisać mogą, ale u mnie na konsultacjach. 'nie studia to swietny czas zeby sie nauczyc pisac. a nawet jesli w liceum nie ucza? to co? to olewamy? to nie nasza srpawa - z pewnoscia latwiej jest tylko narzekac" znowu zmyślasz - nie TYLKO narzekam. Od kilku lat robię wiele, żeby sytuację naprawić. Ale często jest już za późno. Mam semestr zajęć - często tylko 15 godzin - co ja mogę w tym czasie zrobić, kiedy student przychodzi i nie wie kto to był Sokrates. Powtórka z gimnazjum? Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:09 nie, nie napisalem ze to twoja wina. napisalem, ze nie mozna wszyskiego zrzucac na studentow i tyle. i pewnie na tzw. uslugowce (ja tez musialem prejsc przez historie, choc wcale nie chcialem jej studiowac) beda tacy, ktorych sie nie zaintrsuje, ale.....warto tez spojrzec na siebie. ja spogladam, choc robie to wszystko co ty. :-) na egzaminie nie mozna sie niczym wykazac. na egzaminie trzeba napisac egzamin. moze cie to zszokuje, ale egzamin nie jest forma pisarska, ktora jest od tego zeby byla piekna. i niech pisza na konsultacjach. niech maja 24 godizny na napisanie. dawaj kazdemu inny temat. itd itd. to sie da zrobic. nie zmyslam bo nie twierdze, ze TYLKO narzekasz. natomiast nie odpowieada mi stwierdzenie: studia to za pozno zeby sie nauczyc pisac. po semsstrze zajec masz egzamin pisemny? a po jakiego grzyba?! masz 15 godizn, zeby z nimi porozmawiac o historii (choc w twoim wypadku dazenia do jedenj jedynej prawdy, moze lepiej nie rozmawiaj, tylko glos), a potem im kazac cos napisac. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:34 Dalatata, ja rozumiem tę ideę zróżnicowania i ją w pełno popieram (by było jasne), jeśli jednak kurs filozofii trwa semestr w porywach dwa (ale to już chyba rzadko), to różnicowanie Sokratesa na - dla ekonomistów, polonistów, i innych, jest nie do zrobienia. Już daje rozwiązanie (na ten przypadek) - kurs ogólny filozofii powinien być w liceum (np. zamiast nauczanej tam świętości), a później profilowane... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:47 to moze po prostu mozna by Sokratesa nie uczyc co? moze historia filozofii w calosci dla kazdego nie jest najlepszym rozwiazaniem? moze by warto usiasc i sie zastanaowic: o ikim opowiem tym studentom. a moze lepiej: o czym opowiem tym studentom. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:49 ale jak nie uczyć Sokratesa? Dala.tato nie przesadzaj. Cała filozofia to przypisy do Platona/Sokratesa. Dopiero postudiowanie starożytnych pokazuje jak miałki jest postmodernizm :) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:53 Tocq, ale który konkretnie, hę??? i pokaż mi jakiś dowód, jak przestudiowanie filozofii starożytnej ujawniło ci miałkość postmodernizmu, też chciałbym to zobaczyć...! Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:54 normalnie nie uczyc Sokratesa. ot tak nie uczyc Sokratesa. zapewniam cie ze studenci po prostu nie zauwaza tego. filozofii naprawde nie trzeba uczyc od deski do deski. nie pieprz tocq z postmodernizmem. Platon byl pierwszym postmodernista. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:58 nie trzeba... ale akurat z S. jest problem, bo on będzie wracał przez cały XIX i XX wiek, i co??? filozofia to dialog, no i jest jeszcze coś takiego jak kanon na końcu dyskusji zaczynającej się Sokratesa można nie uczyć, jest sformułowanie - można w ogóle nie uczyć filozofii Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:00 kanon jest ucielesnieniem dogmatu i polityki. no jasne ze mozna nie uczyc filozfoii i ja uwazam ze uczenie jej wszdzie jest nieporozumieniem. podobnie zreszta jak egzamin dokotrski z tejze filozofii. ale js tteraz tak, ze uczyc jej trzeba, no to sie zastanawiamy jak jej uczyc. adpecie, ty mowisz o rzeczach, o ktorych przecietny profesor polonistyki nie ma zielonego pojecia, a chcesz zeby studenci byli tego swiadomi? no dajze spokoj. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:03 tak, chcę, żeby studenci polonistyki byli tego świadomi... ;-))), podciągną później przeciętnych profesorów i będzie dobrze Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:07 jest ucieleśnieniem dogmatu i polityki, podobnie jak cała edukacja (podział dyscyplin etc.) i powiem, nic w tym złego, pod warunkiem, że wszyscy o tym wiedzą... i akurat to może pokazać filozofia Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:13 tak, ale wlasnie dlatego nie nalezy sie przywiazywac do kanonu. jest wiele kanonow i ja sie zgadzam z tym, ze one musza byc, ale waslnei sa rozne kanony dla roznych studentow. one byc moze maja wspolna czesc wszystkie, ale sa rozne. przy czym, jka mowie, uczenie nazwiskami nie ma sensu. czyz nie lepiej dla psychologiw zrobic z zajecia nie wiem z tozsamosci, a dla ekonomistow z etyki? jest taka ksiazeczka, Think, to jest podrecznik do filozofii. prawie nie ma nazwisk (podkreslam: prawie) - auotr opowiada o roznych ciekawych problemach. polecam polksim filozofom. autor Blackburn. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:15 1. no ale wyjściem jest pokazanie wielu kanonów, a nie jednego!!! 2. ale ja nie głoszę uczenia nazwiskami, akurat Sokrates był dla mnie synekdochą Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:16 1.no tak, ale masz 2 semestry na polonistyce. 2. no wiem wiem, choc nie wiedzialem ze synekdocha :-) ja tylko proponuje refleksyjna wybiorczosc. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:25 ale zgadzam sie że filozofii należy uczyć problemowo, tematycznie (a nie chronologicznie zaczynając od Anaksymandra i Anaksymenesa) - chodzi mo o to , że w żadnym z ujęc problemowych nie powinno zabraknąc Platona Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:30 bylo o Sokratesie. jeszcze raz polecam Think Blackurna tocqueville napisał: > ale zgadzam sie że filozofii należy uczyć problemowo, tematycznie (a nie > chronologicznie zaczynając od Anaksymandra i Anaksymenesa) - chodzi mo o to , ż > e > w żadnym z ujęc problemowych nie powinno zabraknąc Platona Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:32 ale Sokrates nic nie napisał - zatem nie wiem jakie miał poglądy pisząc Platon, mam na myśli jego samego oraz Sokratesa Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:02 nieprawda - pierwszym postmodernistą był Protagoras z Abdery :) po prostu starożytność pokazuje że postmodernizm nic nie wnosi - wszystko już było Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:12 Tocq, wybacz, ale to bzdura tygodnia, i nie głosiłbym jej publicznie na twoim miejscu (choć masz wielu poprzedników - od czasu renesansu, niemniej swego czasu nowożytnicy zanegowali tę myśl...), bo sugeruje, że o jednym i drugim nie masz pojęcia... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:14 chyba w Abwerhy :-) ja wiem, wiem. mialem profesora ktory twierdzil ze starozytni juz wszytsko powiedzieli. ale my maluczcy sobie jeszcze chcemy pogadac o czym innym. tocqueville napisał: > nieprawda - pierwszym postmodernistą był Protagoras z Abdery :) > po prostu starożytność pokazuje że postmodernizm nic nie wnosi - wszystko już b > yło Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:55 hm, a nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że np. w XVIII wieku mówiono, że solidne studiowanie starożytnych ujawnia miałkość kantyzmu... a z tą tezą pewnie się nie zgodzisz... więc proponuję ostrożność wobec komunałów... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:51 hm, no i tu już się różnimy dogmatycznie, bo ja uważam, że trzeba...; i że podstawowy, erudycyjny kursik filozofii jest niezbędny, z wielu powodów... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:55 dla slabego studenta polonistyki, ktory pojdzie potem uczyc w slabej szkole podstawowej? daj spokoj adept. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:00 a to mnie teraz rozłożyłeś - wiesz, słabego studenta, który pójdzie uczyć w słabej szkole można po prostu niczego nie uczyć... przypomniała mi się studentka na egzaminie, która po kompletnej wtopie powiedziała: "ale ja i tak pójdę uczyć w szkole" i tu jest problem, bo do szkoły powinni iść najlepsi studenci polonistyki, znający nie tylko Sokratesa, ale być może i Parmenidesa i resztą z tej zgrai... ;-) Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:02 no, ale niestety tak nie jest. i argument ze 'ona i tak pojdzie do szkoly uczyc' nie jest taki glupi, chociaz nie po kompletnej wtopie. parmenidas to ten od parmezanu czy padidasa? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:10 stryj paracelsusa, wynalazca paraboli... no właśnie ten argument wiąże się z wtopą, brzmi on: 'jestem tak durna, nic nie umiem, zostanę nauczycielką', więc jest głupi... nauczyciel niemający wiedzy nikogo do niczego nie zapali.. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:15 bo ona byla glupia najwyrazniej. ale sam arguemtn nie jest :-) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:24 intrygujesz (mnie), bo argument brzmi: 'mogę nie umieć, bo pójdę uczyć', i jedyne uzasadnienie dla niego widzę w tym, że jest powszechny... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:29 nie argument jest inny: poziom wiedzy, ktory jest mi potrzebny do uczenia w szkole podstawowej jest inny od poziomu wiedzy, ktory chce zdobyc ktos, kogo ta tematyka interesuje, pasjonuje. ktos kto chce miec dokoatart z literaturznawstwa. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:31 a rozumiem - nauczycielka w szkole powdstawowej powinna umieć dokładnie tyle, ile wymaga program szkoły podstawowej jeśli w programie nic nie ma o sokratesie, to nauczycielce przyszłej głowy tym zawracać nie wolno gdyby przeczytała coś więcej niż jej podopieczni mogłaby sie zmęczyć :) Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 13:08 nie nauczycielka szkoly podstawowej powinna nie dosc ze byc wyksztalcona literaturoznawczynia, oczywiscie we wsyztskich okresach literatury polskiej plus powszechnej (ale ta powszechna to taki pikusinek), na dodatek miec w palcu filozofie (oczywiscie nie ograniczamy sie tylko do europejskiej), to na dodatek powinna byc koryfeuszem w historii (wszak tego tez ucza). co wiecej, jej wiedza z socjologii, psychologii i pedagogiki (tego tez nas ucza) powinna byc przynajmniej niebagatelna. NO BO PRZECIEZ UCZA i przeciez na pewno robia egzaminy pisemne, no bo jak to! kazdy przemdiot najwazniejszy! Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:33 może mam słabą pamięć, ale nie mogę pozbawić się przekonania, że to ja tam byłem, a nie ty... i w miarę wyraźnie tudzież w w miarę jednoznacznym kontekście słyszałem, co powiedziała ;-))) Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:37 wg dala.taty twój opis zdarzeń jest równorzędny do jego opisu, nawet jeśli w nich nie uczestniczył - i nie można ich wartościować wg tak banalnego kryterium jak "widzenie na włąsne oczy". To też postmodernizm. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:41 tocq, proszę cię z tym postmodernizmem... my wszyscy jesteśmy natural born postmodern... i nic nie poradzimy, a tamto to był dalatatyzm, ewidentny... ;-))) Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 13:09 ja z historii wyciagam wnioski i mowie ci jaki to powienien byl byc argument. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 13:23 hm, powszechnej czy naturalnej??? no powinien być, powinien, ale był, jaki był... ;-) Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 17:32 z historii opowiedzianej przez ciebie :-) Odpowiedz Link
adept44_ltd inaczej... 18.04.09, 13:35 hm, jako że się rozbudzam, zaczynam się i zastanawiać 1. czy istnieją jakieś badania na temat poziomu studentów? bo narzekania, że jest coraz gorzej słyszę od 15 lat...; ale ja sam nic na ten temat nie mogę powiedzieć: wydaje mi się, że jest gorzej, ale może psuje to perspektywa. Prowadzę dość trudny przedmiot i kiedyś po roku studenci zaczynali mówić jego językiem... i widziałem, że to jest dobre, teraz jest pół roku (system boloński) i oni nie mają żadnych szans na nauczenie się tego... 2. może cały problem wynika z umasowienia, jednak, jak ja szedłem 20 lat temu na studia, to jeszcze liceum było czymś elitarnym, później studia, a zwłaszcza na uniwersytecie i zwłaszcza na tym...; teraz to się wymięszało i liczy się ilość, byle gdzie, byle jak. Ale uwaga są enklawy, bo jak ja słyszę, że w warszawskich elitarnych liceach czytają Bachtina itp... 3. no ale jednak jest i to, o czym pisałem niżej, wiedza to nie jest ceniony towar... i taka jest presja świata, ponadto wiedza to trudny towar, a ma być przecież łatwo i szybko... Odpowiedz Link
dala.tata Re: inaczej... 18.04.09, 17:48 tak ogolnie to ja watpie ze jest gorzej. jest po prsotu wiecej studentow, a uczelnie chca jeszcze wiecej, a zatem tych lepszych trudniej spotkac. studia przestaly byc dobrem samym w sobie - dzisiaj sa problematyzowane, relatywwizowane itd itd. ja szedlem na studia, bo nie mozna bylo inaczej. teraz ilsoc wyborow, karier, mozliwosci jest nieporownywalnie wieksza. chocbby wybor miedzy studiowaniem w Polsce i za granica. mialem w Polsce studentow, o ktorych tu moglbym tylko marzyc, byli wybitni, oczytani. mialem tez takcih, ktorzy byli polanalfabetami. czt kiedys bylo inaczej. watpie. a z ostatnim sie zgadzamy. wszystko chcemy szybciej i najlepiej bez wysilku. to jest argument Baumana o kartach kredytowych. kiedys trzeba bylo oszczedzac, teraz moznesz miec wszystko juz, natychmiast. i tak jest z nauka. wszystko ma byc podane, poszatkowane, napisane na handoutach, prezentacjach itd itd. do tego dazymy, ale tez sami to nakrecamy. czyz sami nie wymyslilismy tysiecy sposobow ocen nas samych. nie oceniamy wiedzy, przekazu wiedzy, ale oceniamy wyniki. ile piatek, ile publikacji. liczy sie outcome a nie proces. a skoro nie proces. nie ma wiec sensu nagle zmienic perspektywy i zazadac od studenta zeby sie delektowal procesem. skoro nie wymagamy od niego procesu, ale wlasnie wyniku. egzamin, prezentacja, wynik badania. nie oczekujemy 'reflective log', zapisu procesu badawczego. nei oczekujemy adnotowanej bibliografii, dzienniczka samo-etnograficznego. a zatem zaliczen pokazujacych proces....bo to upierdliwe, bo dlugo by ssprawdzac, bo nie 'pokazuje wiedzy'. sami sobie zgotowalismy ten los. tocq mowi o tym ze daje 'prawdziwa wiedze'. daje? moze i daje, jednak po egzaminie student zapomina, w mysl zasad zakuc, zdac, zapomniec. i czy nie lepiej byloby porozmawiac w te 15 godzin o procesie? ja mysle ze lepiej. i to jest dokladnie to: co mozna zrobic w 15 godzin? krtoki kurs historii? wolne zarty. moje wspomnienia z polonistyki na UJ z historii, filozofii, psychologii sa jak najgorsze. historycy udawali ze jestemy pol-historykami, filozfowie pol-filozfami itd itd. robili to samo, tylko troche mniej dokladnie. a mysmy mieli zapamietywac, zapamietywac.a przeciez historycy mogliby z nami zrobic o historii w literaturze, filozfowie o jezyku, psychologowie o analizie tekstu. ale po co? i ja nadal nie wierze w to, ze ci wszyscy studenci sa po prostu niezaintersowani. oni po prostu nie chca miec wykladow z historii bo nie poszli na historie. i ja chcialbuym zeby historyk mnie zapytal, czego ja sie chce od niego dowiedziec. chcialbym zeby mnie prowadzacy zapytal, jakie zaliczenie bym chcial napisac, co mnie intersuje. zeby ze mna wynegocjowal zajecia. i jak to wszystko zrobi, a ja nadal to oleje, to wtedy moze zaczac narzekac. i ja nie mam prawa oczekiwac jakiegokowliek zrozumienia. bo to znaczy, ze ja nie wypelniam mojej czesci kontrkatu: ja sie nie chce uczyc. Odpowiedz Link
adept44_ltd ale... 18.04.09, 18:08 1. nie istnieje przecież dyscyplina sama w sobie, odcięta od reszty... 2. żeby mogło dojść do takiego kontraktu (jestem jak najbardziej za), to ta druga strona musi: a) coś wiedzieć, b) być czymś zainteresowana... a oczywiście wiele zależy od prowadzących - z tej samej polonistyki: świetna historia (ówczesny dr Chwalba) i świetny semestr psychologii (ówczesny doc. Nęcki, prowadzącego pierwszy semestr nie wymienię, z litości), tylko widzisz, delikwenta, który wie, że dyplom mu na nic, wiedza na nic, etc., trudno czymś zafascynować... a wylać go obecnie nie można, bo trzeba będzie kierunek zamknąć... sprawa jest że tak powiem systemowo skomplikowana... i my tu (w tym przypadku tak sądzę) jesteśmy najmniej winni. Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale... 18.04.09, 18:12 1. nie, nie istnieje, ale kiedy ty to odkryles? 2. ja bym powiedzial jednak inaczej: zeby doszlo do kontraktu to ta strona musi dokladnie przemyslec to, co robi. moze milaes szczescie, choc ciekawjestem na ile reprezentatwyne jest to, co mowisz. niestety nie zgadzam sie: nie jestesmy najmniej winni. mysle ze to latwy unik. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 18:27 1. hm odkryłem to... broniąc kursu filozofii innych, wczytując się z uwagą w twój post o nieszczęśniku, który poszedł na jakieś tam syudia i musi się wczytywać w inne ;-)) 2. tak, ale musi do tego dysponować jakimś outputem... 3. wiesz, ja nie mówię o olewaniu... wiem, że to istnieje, wszędzie to widziałem, zawsze w takich przypadkach wspominam sytuację, jak prowadziłem swoją pierwszą grupę zaoczną (będąc zresztą studentem) i przez semestr to była katastrofa, później się okazali "normalni", tylko wcześniej i pewnie później zazwyczaj ich traktowano jako gorszych... Ale mnie o to chodzi, że ja nie jestem od zespołu wyrównawczego i wymagam (chciałbym), by osoba przychodząca na mój kurs była do niego przygotowana, inaczej to ja poproszę o przemianowanie nazw zajęć i będę prowadził Prolegomena do propedeutyki czegośtam, ale póki to jest inny przedmiot, a miejsce gdzie pracuje, nazywa się uczelnią wyższą, to mnie się to nie podoba... o, tyle... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 18:30 no a kompletna kicha jest w związku z procesem bolońskim, bo przedmioty się tnie nonsensownie (i ucz (chyba ócz; -) przez 15 godzin czegoś i jeszcze np. na I roku, bo tylko tam się to zmieściło, nie ważne, czy przedmiot wymaga jakiś wprowadzeń, czy nie... tylko, że to nie ja za to odpowiadam, tylko jakiś idiota z EUnadzoru Odpowiedz Link
charioteer1 Re: ale... 18.04.09, 18:43 Nie Bolonia, tylko sami sobie jestescie winni. Tez mam kurs, ktory wymaga pewnego wprowadzenia. Poniewaz kolejnosc przedmiotow w planie studiow jest taka jaka jest, to na swoich zajeciach robie wprowadzenie do kursu kolegi, ktory z zalozenia jest kursem wprowadzajacym. Troche klopotliwe, ale mozna. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 18:57 proszę o powtórzenie, bo nie zdążyłem zanotować... kurs, o którym mówię, wymaga znajomości kilku innych, które następują po nim, droga "Tino", co radzisz??? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: ale... 18.04.09, 19:06 Adept, to proste - zamienic kolejnosc kursow. Samodzielny jestes w koncu, nie??? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 19:07 że też o tym nie pomyślałem, o ja głupia, bez koszyczka... ;-))) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 19:02 ech, poza tym to Mc Gyver dydaktyki z ciebie, no, no ;-) Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale... 18.04.09, 20:41 1. no to moze ten kurs nie byl az taki dobry 2. ja tez nie mowie o olewaniu. ja mowie o porzadnym przemyslanym przygotowaniu sie do zajec. nie na poziomie: czy mam co poweidziec dzisiaj. ale na poziomie kursu, ktory sie wpisuje w zainteresowania i potrzeby studentow. a co do kursu prsygtowawczego, to gadaj ze swoimi kolegami, ktorzy nie przygotowuja studentow do tego, by mogli z twojego skorzystac. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 20:51 1. gorączkowo myślę, o co chodzi, ale nie obiecuję, że wymyślę??? na wszelki wypadek zapytam, jaki kurs??? 2. prosić zawsze mogę, gorzej będzie z wykonaniem, nie ma zdaje się roku zerowego, właśnie o tym pisałem, że przez podział 3+2 debilnie rozbija i upycha się różne rzeczy... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: ale... 18.04.09, 21:03 adept44_ltd napisał: > przez podział 3+2 debilnie rozbija i upycha > się różne rzeczy... Jak juz wiadomo, co ma byc w programie studiow trzyletnich, to chyba chodzi o to, zeby to poustawiac w odpowiedniej kolejnosci. Jak sie nie da "upchnac" sensownie, to trzeba po prostu rozwalic cala siatke i poukladac od nowa. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 21:07 ba! tylko czasem coś i tak pozostanie z tej układanki... ponadto tak czy siak nie załatwimy kwestia rozbijania przedmiotu, którego da się uczyć sensownie przez rok, a już nie za bardzo przez 2 razy semestr... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 20:55 po zastanowieniu - o swoich zainteresowaniach studenci powinni decydować, wybierają świadomie kierunek studiów; ja nie mam odpowiadać na ich zainteresowania, ja mam im umożliwić studiowanie przedmiotu, który wybrali... ;-) Odpowiedz Link
ford.ka Re: ale... 18.04.09, 21:03 Jak słyszę o zainteresowaniach studentów, to mi się przypomina taka historyjka mojego kolegi polonisty. Miał on okazję egzaminować z literatury polskiej XIX wieku. Studentka dostaje zatem pytanie o liryki Norwida. Studentka: Wie pan doktor, liryki, liryki, ja tam nie lubię poezji, ja kocham teatr, marzę o tym, by zostać aktorką. Dramat, to mnie tak naprawdę interesuje! Kolega: Niech pani zatem opowie o dramatach Norwida. Studentka: To on pisał dramaty? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 21:05 cholera, to wszystkim się to zdarza ;-)))???!!! Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:06 to ja opowiem lepsza historie. na egzamnie z romantyzmu pewnego wybitnego pana profesora mialem opowiadac tresc sonetow krymskich. pewnie pan profesor uznal, ze to wlasnei to wlasnie znajomosc tresci wiersza zbliza mnei do zaczytnego tytuly magistra. Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:10 dodam, ze niestety nie bylem zainteresowany, nie wykazalem sie pasja wobec tresci sonetow krymskich. i wlasciwie poddaje sie: skoro sam nie wykazuje sie zainteresowaniem i pasja, to co mam bronic studentow. prof powinien zadawac pytania, a student powinien natychmiast wywolywac u siebie lawine zainteresowan, najlepiej mowiac o tym profesorowi, zeby mu ego podbudowac. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:23 szkoda, to niezłe wiersze... ;-) ale wiesz, wszystko do absurdu sprowadzasz obecnie... bo entuzjazm nie jest kategorią ocenianą na egzaminie... itd. itp., ale przecież nie muszę tego wszystkiego wyjaśniać, nie? Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:23 byl wystarczajaco wybitny zeby byc profesorem na UJ. :-) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:26 hm, ja mam w głowie dwóch - jeden był docentem (i mogę na maila napisać więcej...), drugi profesorem, ale nie od romantyzmu, no i też wielkim nie był... Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:04 rozumiem zatem ze to studenci sa dla ciebie a nie ty dla studentow. niezle. adept44_ltd napisał: > po zastanowieniu - o swoich zainteresowaniach studenci powinni decydować, > wybierają świadomie kierunek studiów; ja nie mam odpowiadać na ich > zainteresowania, ja mam im umożliwić studiowanie przedmiotu, który wybrali... ; > -) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:16 Dalatata - nie rozumiesz... prowadzę główny przedmiot specjalizacji kierunku i mogę to zrobić: 1. jak najbardziej kompetentnie, 2. jak najbardziej przystępnie, 3. jak najbardziej atrakcyjnie, natomiast nie wchodzi w grę odpowiadanie na zainteresowania studentów (ewentualnie, jeśli jest taka możliwość, mogę czemuś poświęcić więcej czasu, czemuś mniej, choć przy obecnym układzie przedmiotu jednosemestrowego już to jest niemożliwe, muszę dać basic podstawy, inaczej to nie ma sensu...), bo wtedy ten przedmiot powinien nosić tytuł: zainteresowania studentów... opozycja, którą konstruujesz jest nieadekwatna i nierelewantna ;-) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: ale... 18.04.09, 22:19 To jezeli masz glowny przedmiot specjalizacji kierunku, to tym bardziej plan studiow powinien byc tak ulozony, zeby studenci mogli z niego skorzystac. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:22 kontaminujesz wątki... tak czy siak, zawsze zostaje coś nie tak w tym systemie 3+2...są kierunki, których się tak nie da podzielić... Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:19 niespecjalnie rozumiem, bo zdaje sie ze ja teraz o czym innym. chyba. bo sie juz pogubilem. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:19 to trochę tak, jak by podczas nauki języka obcego dać delikwentom do wyboru, czy wolą się zająć czasownikami, czy rzeczownikami... i pójść w to, co chcą... poza tym nie rozumiem twojej skłonności do wyboru najbardziej makabrycznych scenariuszy... ;-) Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale... 18.04.09, 22:22 analogia nie dziala, bo to zalezy kogo uczysz i po co. czym innym jest uczenie przedmiotu kierunkowego. powiedzmy tego romantyzmu od sonetow krymskich. czym innym jest uczenie historii na polonistyce, a od tego zaczynalismy. i o ile w tym pierwszym wypadku wybor i pole manerwu jest ograniczone (tylko do pewnego stopnia, rzecz jasna - ja nadal uwazam ze uczenie sie na pamiec sonetow krymskich jest pomyslem dosc idiotycznym), o tyle w tym drugim wypadku, jest dosc duze. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: ale... 18.04.09, 22:25 tak, uczenie się na pamięć jest od rzeczy, ale od pewnego czasu debata już nie szła o 'usługowym' przedmiocie... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: inaczej... 18.04.09, 18:38 Tresc kursu mozna negocjowac w przypadku przedmiotow uzupelniajacych, typu filozofia na filologii, albo na zajeciach specjalizacyjnych. W przypadku kursow podstawowych dla kierunku nie ma mowy o zadnych negocjacjach. Jezeli wiem, ze moj kurs ma dac podstawy wiedzy teoretycznej dla kursu, ktory zacznie sie w przyszlym semestrze, to nie bede ze studentami negocjowac, czy oni tego chca. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: inaczej... 18.04.09, 19:04 No wiem, o czym jest mowa. Co mi tlumaczysz :p Odpowiedz Link
megaborsuk2000 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:04 Choć muszę przyznać, że przynajmniej 4 studentów lubi Hartmana raczej średnio: www.ocen.pl/lecturer.php?action=show&who=10763 Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:27 no i? mnie też duży procent lubi raczej średnio - przede wszystkim ci, którzy oblewają lub mają warunki. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:07 Masz racje, tylko co z tego. Coraz czesciej podstawowa forma zajec jest wyklad dla 100-200 osob, bo to tansze niz 6 grup cwiczeniowych. Zeby to mialo sens, zaliczenie zajec powinno polegac na 2-3 testach w ciagu calego kursu + ewentualnie jakas dodatkowa praca pisemna. Na to nie ma warunkow. Pomijajac sprawdzanie tych prac, po prostu nie ma fizycznej mozliwosci usadzenia studentow tak, zeby nie zzynali jeden od drugiego. Wiec jest egzamin po calym kursie, potem poprawkowy. Szkola demoralizuje. Szkola uczy sciagac i oszukiwac. Wielu nauczycieli nie zdaje sobie sprawy z tego, ze skopiowanie tekstu z wikipedii i przedstawienie tego jako wlasnego referatu jest rzecza naganna. Na dobrze prowadzonym kierunku te problemy znikaja na starszych latach. Ze studentami starszych lat bardzo przyjemnie sie pracuje, ale pierwszy rok to jest zaraza i katorga. Jezeli wyklad jest o 8, to jasnie panstwo studenci nie przyjda, bo nie bedzie im sie chcialo wstac. Jezeli jest o 15, to nie przyjda, bo sa glodni i pojda na obiad. O 18 juz sa zmeczeni i im sie spac chce, a o 11:30 jest przerwa na kawe i drugie sniadanie. Na pierwszym roku student jak sie nie boi, to sie nie uczy. > niech sobie przyniesie wszystkich tatarkiewiczow > na siwecie i niech sobie uzywa do woli na egzaminie. co profesor na to? Najpierw trzeba studenta nauczyc czytania i krytycznego myslenia. Dla mnie taka forma egzaminu jest nie do zastosowania w przypadku podstawowego kursu na pierwszym roku. Robie tak czasem na wyzszych latach, ale zdarzaja sie takie grupy, w ktorych jest to bez sensu, poniewaz bez wzgledu na sposob sformulowania pytania, wiekszosc ograniczy sie do bezmyslnego przepisania z ksiazki pierwszej lepszej odpowiedzi. Na pierwszym roku wiekszosc tego Tatarkiewicza po raz pierwszy w zyciu zacznie czytac dopiero na egzaminie. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:52 z wieloma rzeczami sie zgadzam: szkola demoralizuje. przepisywanie z wikipedii jest uwazane za sswietne zadanie domowe (tu tez) itd itd. jednak tak: na wyklad o 8 tez bym nie przyszedl. ty wiesz, ze sa studenci ktorzy zeby dojechac na wyklad o 8 musza wstac o 4-5 rano? tomusialby byc wyjatkowo dobry wyklad....tylko prosze nie mow o problemach lokalowych, bo to nie jest problem studenta. podobnie 'argument' ze nie ma warunkow na sensowne zaliczenia: to jest twoj pronblem, nie studenta. tak, studenta trzeba nauczyc najpierw krytycznego myslenia. reka do gory, w ktorym instyutucie jest przedmiot: krytyczne myslenie. i wreszcie, pogadajcie ze studentami na temat ich zaliczen, co sadza o nich. wiele ciekawych rzeczy sie dowiecie. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:23 dala.tata napisał: > jednak tak: na wyklad o 8 tez bym nie przyszedl Na wyklad nie moga, a na cwiczenia moga zdazyc na osma? Trzeci rok moze zdazyc, a pierwszy juz nie? To nie w tym rzecz. Zreszta, planisci patrza na mnie jak na UFO, bo ja sie wyklocam o godzine wykladow. Problem frekwencji rozwiazala lista obecnosci. Teraz mam 90-procentowa frekwencje. Smiesznie jest, bo po moim wykladzie powinni zostac na nastepnym. Kolezanka nie sprawdza obecnosci, wiec po moim wykladzie panstwo studenci ida sobie do domu. A dla mnie to byl straszny dylemat. Sprawdzac obecnosc i ryzykowac, ze wiekszosc bedzie na wykladzie spac, jesc, rozmawiac i odrabiac zadania domowe, czy pozwolic na to, zeby chodzili tylko najpilniejsi? Na razie to dziala, ale z inna grupa studentow moze nie zadzialac. > tylko prosze nie mow o problemach lokalowych, bo to nie jest > problem studenta. podobnie 'argument' ze nie ma warunkow na sensowne zaliczenia Mysle nad tym caly czas. To sa ogolnie problemy organizacyjne, nie tylko lokalowe. Majac ponad setke studentow w grupie, nie jestem w stanie z kazdym pracowac indywidualnie. Sorry, mam jeszcze inne kursy, mam magistrantow, ktorym tez musze poswiecic sporo czasu. Problem polega na tym, ze studenci nie czytaja. Zadziwil mnie kiedys kolega, ktory wycinal akapity z podrecznika, robil z tego wyklejanke i kserowal studentom na zajecia. Po co to robisz? Nie szkoda ci czasu na to na zajeciach? - Bo jak zadam do domu, to i tak nie przeczytaja, taka byla jego odpowiedz. Ja w tej chwili skracam wszystkie listy lektur, zostawiajac tylko najwazniejsze teksty. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:33 ja nigdy nie sprawdzam obecnosci. ani na wykladzie, ani na cwiczeniach. nigdy. jak chca przyjda. zazwyczaj nie mam problemow z obecnoscia, ale wole 5 zaintresowanych niz 35 ktorzy musza. i ja wiem ze to wszystko nie jest takie proste. jednak mnie tylko chodzi o to, ze nie mozna wszystkiego na studenta zrzucic, ktory nie dosc ze ma sie pacjonowac, to na dodatek koniecznie byc w gotowosc na zajecia zawsze. a zajecia o 8 rano to jest nieporozumienie. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:39 również nigdy nie sprawdzam obecności, w związku z czym dwie anegdoty: 1. na studiach podyplomowych (!), jak ich szefowa połapała się, że tego nie robię, to sama zaczęła wpadać i sprawdzać... jak zrobiła to pierwszy raz, w połowie zajęć, to stałem jeszcze długi z rozdziawioną szczęką. 2. w szkole prywatnej, w jednej grupie studenci zażyczyli sobie tego, motywując, że kilka osób nie chodzi, a świetnie zaliczyło... stwierdziłem, że nie mam siły na przedyskutowanie tej kwestii... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:41 dala.tata napisał: > ja nigdy nie sprawdzam obecnosci. ani na wykladzie, ani na cwiczeniach. nigdy. > jak chca przyjda. zazwyczaj nie mam problemow z obecnoscia, ale wole 5 > zaintresowanych niz 35 ktorzy musza. Ja zazwyczaj sprawdzam obecnosc, zeby skojarzyc nazwisko z twarza. W grupach, w ktorych wszystkich znam z imienia i nazwiska nie sprawdzam. W przypadku wykladu sytuacja jest inna, bo ci panstwo musza zdac egzamin, zeby kontynuowac studia. Uwierz, ze mozna zdac egzamin nie chodzac na zajecia i nie czytajac zadanych tekstow. Wole zainteresowac tych, ktorzy musza chodzic. Na razie chyba jest niezle, skoro na zajeciach siedza i sluchaja, a nie graja w strzelanki na laptopach. > a zajecia o 8 rano to jest nieporozumienie. Dla mnie tez :-))) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:31 hm, oj nie lubimy profesora H., nie lubimy ;-))) ale co do meritum tego, o czym pisze, to niestety zgoda... i problem zaczyna się wcześniej w szkole... zresztą to, co piszesz to już jest syndrom szkoły: niepotrzebna wiedza, niekształcenie umiejętności, system testowy... a Hartman i jego koledzy nie mogą już nic zrobić przez semestr wykładów... (choć ja akurat jestem krytykiem takich usługowych wykładów na innych kierunkach, raz tylko spotkałem się z takim świetnym wykładem z historii, no ale trwał 2 lata i prowadził go ktoś!) Odpowiedz Link
flamengista Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:10 Rozumiem, że mam je dostosować do poziomu moich studentów? w takim razie musiałoby to zabrzmieć mniej więcej tak: Siemanko, dzisiaj na zajęciach zapodam wam filmik o zajebistej sprawie, a mianowicie o wojnie wietnamskiej. Nie bójta nic, będzie fajowo - puszczę Wam kawałek zassanego z torrenta filmu Stone'a - może znacie tytuł (pytanie do grupy): - Liberator Stevena Seagala? - Nie, Panie Kowalski ale było blisko. No więc po oglądnięciu filmiku pójdziemy razem na piwko, a może nawet zajaramy blunta... To w kwestii tego, z jakim materiałem ludzkim mamy do czynienia. A co do ludzi, którzy się pchają na studia humanistyczne i nie lubią filozofii - niech na studia nie idą. Obowiązek edukacyjny kończy się bodaj na 15 roku życia. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:23 fla, no bez jaj. negocjacja tresci i zaliczen jest czyms codziennym na brytyjskich uniwersytetach. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:27 Do negocjacji student musi dojrzec. Jak przez cale studia byl przeganiany jak bezwolna kloda drewna, to on nie umie sensownie negocjowac. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:30 ale co on może negocjować?! jak on nie wie kto to Sokrates i nie rozumie podstawowych pojęć (relatywizm, indywidualizm itp.) Odpowiedz Link
flamengista negocjować trzeba umieć 21.04.09, 20:13 Bo ja np. spotykam się z oryginalnymi propozycjami "zaocznego zaliczenia", tzn. "Pan mi wpisze teraz dst, a ja przyjdę później pisać kolokwium, na pewno świetnie się nauczę". Do negocjowania trzeba mieć klasę i jakiekolwiek argumenty. Większość moich studentów, która chce negocjować przychodzi do nich nieprzygotowana;) Odpowiedz Link
pr0fes0r Re: negocjować trzeba umieć 21.04.09, 21:31 Zgadza się, obecni studenci tego nie potrafią. Nawet oferta uciech cielesnych w zamian za pozytywną ocenę z egzaminu złożona mi została w bardzo mało zachęcający sposób :> (i nie, nie brzmiała ona "P. p****dol się"). Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:24 Nie lubie filozofii, Fla. Dla mnie to bylo zlo konieczne. Maturzysta wybierajacy kierunek studiow z reguly nie ma bladego pojecia, czego sie po tych studiach spodziewac. Filmik to nie jest zly pomysl. Studenci moga nie wiedziec o wojnie wietnamskiej, bo nikt ich o niej nie uczyl. Ty nie jestes od tego, zeby ze studentami chodzic na piwo. Ty jestes od tego, zeby im wytlumaczyc tak, zeby zrozumieli. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:34 ja bardzo lubię filozofię - oczywiście z wyjątkiem współczesnych Francuzów (Derrida, Lacan, Baudrillard, Lyotard, Foucault i inne posmodernisty) :) Odpowiedz Link
tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:35 jak im puszczę film to nic nie zrozumieją Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:49 To mozesz poswiecic cale zajecia na objasnianie filmu. Na pewno wiecej zapamietaja niz z suchego wykladu ;-) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:50 Kurcze, a mnie grupa rozwalila na ostatnich zajeciach. Pamietali przyklady, ktore podawalismy na zajeciach miesiac temu!!! I to jest fajne, bo oni ten temat na pewno zapamietaja na dlugie lata. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:50 Chario, to było ironiczne... co do filozofii, no tak można lubić, nie lubić, tylko że nie znając po prostu wyklucza się z dialogu i tyle... a jeśli marzy nam się jakaś interdyscyplinarność, no to se możemy o niej zapomnieć... negocjacje są szczytną ideą, tylko właśnie ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia na dany temat, nie może negocjować.... to dowód na to, że różne rzeczy są potrzebne... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:55 Dobra, nie przeginajmy, bo ja robie bardzo interdyscyplinarne rzeczy, ale inter nie znaczy, ze mam sie znac na wszystkich dyscyplinach, jakie Adeptowi sie zamarza ;-) A filozofia mi do niczego niepotrzebna i bardzo mnie to cieszy. Co do negocjacji, to sa przedmioty, ktorych sie nie da negocjowac i juz. Mozna negocjowac tresc kursu wprowadzajacego metody statystyczne dla magistrantow, uwzgledniajac ich indywidualne potrzeby, ale nie da sie negocjowac tresci kursow kierunkowych, ktore sa wprowadzeniem do przedmiotu. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 19:57 Adept, przestan ty sie skarzyc, ze nie ma dialogu. A kto ci kaze ze mna gadac??????? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:08 Dajmonion, Chario, Dajmonion ;-) a ogólnie to nie wiem, o co ci chodzi? ;-) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:15 Ze co, ze niby sumnienie mnie gryzie? No nie gryzie... Piszesz, ze ktos (w domysle: ja, a jakze, i w tym wypadku nawet nie sile sie na skromnosc :-)) dobrowolnie wyklucza sie z dialogu. No ja sie nie wykluczam. Nie chcesz ze mna gadac, to nie :P Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:19 ech, kompletne misreading, chario, no jak monada bez okien się zachowujesz... a Dajmonion to mnie nakazywał, odpowiadałem grzecznie na pytanie... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:23 To jednak ciebie gryzie. No sam widzisz... Tylko ja ciebie bardzo grzecznie prosze Adept, nie posluguj sie mna w dowodzie na istnienie Boga... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:26 e tam, ono nie musi gryźć ale z tym drugim, tak myślę i tak lepiej posłużyć w dowodzie na istnienie Boga niż na nieistnienie... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:27 No wiec jednak chcesz mnie wykorzystac. I ladnie to tak??? Odpowiedz Link
tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:28 imperatyw kantowski Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:32 to zależy od dowodu... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:35 No tak, cel uswieca srodki. I co ma Kant do tego? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:37 chyba sierotki... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:39 Ty tu teraz nie rob z siebie takiej sierotki Marysi z koszyczkiem, dobrze? Bo wilk przyjdzie... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:41 e nie, dzisiaj nie... a tocq już powiedział, że jesteś autonomiczny cel... ;-))) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:42 Dobra, wole byc celem niz srodkiem. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:49 byle nie celą... Odpowiedz Link
tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:55 ce(est)la vie Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 21:00 Adept, no nie przesadzaj (marchewki). Przymrozki zapowiadali... Odpowiedz Link
tocqueville Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:39 no kant właśnie mówił, żeby ludzi nie wykorzystywać, a tym pisałeś że ciebie wykorzystano ;) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:41 Nie no, ja tylko demaskuje niecne zamiary Adepta... Jako tej monadzie bez okien chyba mi wolno... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:42 ja tylko okna próbuję pouchylać, wiosna! Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:47 Tak dobrze mnie znasz? www.youtube.com/watch?v=cwFAD2GkBnI&NR=1 Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:53 a to nieistotne akurat :-) www.youtube.com/watch?v=6utDdnJxB9c&feature=related Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Dala.tata, jak mają wyglądać takie zajęcia? 19.04.09, 20:59 Glowa w dol? Nieee... To niech ten ksiezyc tam sobie dalej swieci ;-) Odpowiedz Link
flamengista ja wiem od czego jestem 21.04.09, 20:08 Ja jestem od tego, by studentowi DAĆ MOŻLIWOŚĆ poszerzenia wiedzy. Nie przeczę, staram się robić moje zajęcia w przystępnej formie. Ale umówmy się, jeśli ktoś myli Iran z Izraelem - to niech nie idzie na stosunki międzynarodowe, tylko na AWF. I ja nie mam zamiaru uczyć podstaw, bo ci ludzie mają zdaną maturę - to nie mój problem, że niektórzy absolutnie nie nadają się na te studia. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 07:01 zgadzam sie co do tych 10% - to totalna porażka i nic się z nich nie wyciągnie - ale przecież ktoś dał im maturę :( Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 07:06 pod wszystkim co pisze autor mogę się podpisać Odpowiedz Link
tocqueville Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 07:54 nie chcę generalizować, bo naprawdę zdarzają się perełki, świetni studenci z otwarty umysłem jednak nieco giną w masie brak wiedzy to jeden problem - drugi, brak chęci jej pogłębienia, uzupełnienia luk, przekonanie o bezużyteczności bezinteresownego poszerzania horyzontów, poszukiwania wiedzy i (tak, dala.tato ;) prawdy dołączam się także do negatywnego zdania o dzisiejszej maturze, a tym samym o całym systemie kształcenia w szkole średniej, który przekształcił się w kurs przygotowawczy do zdania matury kiedy przychodzi do mnie student i pyta mnie dlaczego nie zdał egzaminu, bo dostał aż 7 punktów (na 24) - to w pierwszym momencie jestem zaskoczonym w ogóle takim pytaniem, ale potem przychodzi mi do głowy refleksja , że te 7 punktów to jest właśnie te 30% punktów, wystarczajacych do zaliczenia matury i rzeczywiście - skoro taki zasób wiedzy pozwolił zdać maturę to dlaczego ma blokować zdanie zwykłego egzaminu na studiach? :) Odpowiedz Link
andole3 Re: Studenci i ich poziom 19.04.09, 00:09 > kiedy przychodzi do mnie student i pyta mnie dlaczego nie zdał egzaminu, bo > dostał aż 7 punktów (na 24) - to w pierwszym momencie jestem zaskoczonym w ogól > e > takim pytaniem, ale potem przychodzi mi do głowy refleksja , że te 7 punktów to > jest właśnie te 30% punktów, wystarczajacych do zaliczenia matury > i rzeczywiście - skoro taki zasób wiedzy pozwolił zdać maturę to dlaczego ma > blokować zdanie zwykłego egzaminu na studiach? :) Myślę, że wszyscy nauczyciele akademiccy mają podobne problemy. Czy ktoś zauważył w tej dyskusji, ze obecnie studiuje co najmniej 10 razy więcej młodzieży niż 20 lat temu? Nie tylko matura marnie odsiewa - również Uczelnie godzą się przyjmować słabszych uczniów - byle więcej. Zatem narzekanie na to, że są oni beznadziejni jest po prostu hipokryzją. Ponoć liczba geniuszy w każdym pokoleniu utrzymuje się na stałym poziomie. Rozcienczamy ich tłumem ludzi słabych i przeciętnych, a potem narzekamy, że ich nie widać... Odpowiedz Link
mpit78 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 09:14 podzielam zdanie Pana profesora, chociaż reprezentuję zupełnie inną dziedzinę i normą jest, iż na zaliczeniach moi studenci mogą korzystać ze wszelkich maści notatek, mało tego wręcz prosimy ich o zadawanie pytań i zwiększamy ilość konsultacji. Studenci nie chcą zdobywać wiedzy, nie interesuje ich nauka i odsetek jednostek z jakąkolwiek pasją. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 11:58 1. kto jest odpowiedzialny za to ze nei ma pasji. 2. czy kazdy student musi miecf pasje. 3. na ile europejska kultura certyfikacji odpowiedzialna jest za to, ze obywatel musi miec kwit, no to sie studiuje dla kwitu. ja zreszta nie jestem pewien czy to jest takie zle. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:05 ale tu z kolei idziesz w maksymalizm, mówiąc o pasji... mnie by wystarczyła "świadoma kooperacja", uczestniczenie w zdobywaniu wiedzy..., mówię o statystyce, bo i znam pasjonatów (niestety, zazwyczaj giną w masie bądź giną przez wykładowców niemających nic do zaproponowania...), i wypracowuję sobie kooperację... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:18 ja nie mam z tym trudnosci. mnei po prostu drazni narzekanie, ze studenci pasji nie maja. wielokrotnie slyszalem na studiach (bylo, nie bylo na UJ), zeby konczyc dyskusje bo zajecia przedluzamy....wszyscy mieli pasje, ale zeby robic co innego :-) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:28 dobrze, że nie mają szewskiej pasji, ale nie mają pasji, bo: 1. od urodzenia spotykają się z nieukami, 2. wiedza w narodzie nie jest czymś poważanym, zazwyczaj wypada się z nią kryć, by nie wyjść na przemądrzałego, co jest niezwykle łatwe w związku z 1., 3. nauczyciele są po selekcji negatywnej, 4. wykształcenie nie liczy się w związku z pracą (mówię statystycznie, a nie o wyjątkach), 5. nie uczy się ich o Sokratesie i wiele innych, ale wracam do artykułu Odpowiedz Link
mpit78 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 12:42 Studenci nie chcą zdobywać wiedzy, nie interesuje ich nauka i > odsetek jednostek z jakąkolwiek pasją. > przepraszam, miało być ;" maleje odsetek jednostek z jakąkolwiek pasją" - oczy posłuszeństwa odmówiły (głowa chyba tez ;)) Odpowiedz Link
piotr.55 Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 19:13 Ukradłem pomysł na watek i przedstawię problem na innym forum. Tu jest dla nas za wysoki poziom, a tez chcemy o tym pogadać. Tym bardziej , że mamy u siebie kilku nauczycieli. Przepraszam autora. Odpowiedz Link
ford.ka Re: Studenci i ich poziom 18.04.09, 19:27 Kradnij, chłopie, kradnij. Jestem za wolnym dostępem ;) Odpowiedz Link