Nastrój majówkowy mi się nie udziela. Zamiast odpoczywać, to wszystko mnie boli - brzuch, plecy, łeb. Do rodziców przyjechałam, a tu nie dość, że siostra siedzi, co mnie wkur**** okrutnie (rozpuszczona, pusta gówniara, wrrrr) to jeszcze jutro teście przyjeżdżają. A między czasie muszę trzy kuzynki odwiedzić i nie mam tego jak odwołać niestety, bo od każdej coś potrzebuję na ślub
Tak czy siak - kompa wyciągam rzadko. Więc jakbym się nie meldowała to znaczy, że mi się nie chciało go włączać. Najpóźniej odezwę się w poniedziałek, ale pewnie szybciej się skuszę. Ale miłego długiego weekendu Wam życzę, a mi życzcie cierpliwości