marjanna.b
27.06.13, 21:11
Syn mój aniołkiem nie jest, charakter ma trudny i sprawia problemy wychowawcze.
Również w szkole.
Nie słucha, przeszkadza, komentuje w durny sposób... i - co najgorsze - upatrzył sobie jednego kolegę, którego niemal gnębi.
Wiem o tym, pracujemy nad tym, rozmawiamy, chodzi na zajęcia socjoterapeutyczne, czekam na opinie od wychowawczyni (i wychowawców ze świetlicy, i szkolnego pedagoga) żeby iść działać prywatnie (mnie w szkole nie ma).
No mam świadomość, że problem jest i - poważnie - działam w tym temacie.
Ojciec chłopca, na którym Edek się skupia postanowił sprawy wziąć w swoje ręce i rozmówić się z moim synem.
Pierwsza sytuacja miała miejsce w szkole, sam mi powiedział że (ojciec), że z Edkiem gadał, zakomunikowałam, że to niedopuszczalne i w przyszłości ma rozmawiać ze mną/wychowawczynią.
Absolutnie nie z dzieckiem.
No i dziś sytuacja, kompletnie niepojęta dla mnie...
Gość zaczął grozić mojemu dziecku.
Że wie gdzie mieszka i jak się nie odczepi od jego syna, to on go dorwie.
Przy czym nie miało to miejsca w szkole a na osiedlu gdzie mieszkają (Edek był w odwiedzinach u innego kolegi z klasy).
I pytanie - co ja mogę zrobić?
Absolutnie nie pomijam winy mojego syna tutaj, wiem że jest źle, pracujemy nad tym.
Ale taka interwencja DOROSŁEGO w starciu z DZIECKIEM jest dla mnie niedopuszczalna.
Nie mogę tego tak zostawić...
Jakieś pomysły?
m.