Dorosły vs. dziecko

27.06.13, 21:11
Syn mój aniołkiem nie jest, charakter ma trudny i sprawia problemy wychowawcze.
Również w szkole.
Nie słucha, przeszkadza, komentuje w durny sposób... i - co najgorsze - upatrzył sobie jednego kolegę, którego niemal gnębi.
Wiem o tym, pracujemy nad tym, rozmawiamy, chodzi na zajęcia socjoterapeutyczne, czekam na opinie od wychowawczyni (i wychowawców ze świetlicy, i szkolnego pedagoga) żeby iść działać prywatnie (mnie w szkole nie ma).
No mam świadomość, że problem jest i - poważnie - działam w tym temacie.

Ojciec chłopca, na którym Edek się skupia postanowił sprawy wziąć w swoje ręce i rozmówić się z moim synem.
Pierwsza sytuacja miała miejsce w szkole, sam mi powiedział że (ojciec), że z Edkiem gadał, zakomunikowałam, że to niedopuszczalne i w przyszłości ma rozmawiać ze mną/wychowawczynią.
Absolutnie nie z dzieckiem.

No i dziś sytuacja, kompletnie niepojęta dla mnie...
Gość zaczął grozić mojemu dziecku.
Że wie gdzie mieszka i jak się nie odczepi od jego syna, to on go dorwie.
Przy czym nie miało to miejsca w szkole a na osiedlu gdzie mieszkają (Edek był w odwiedzinach u innego kolegi z klasy).
I pytanie - co ja mogę zrobić?

Absolutnie nie pomijam winy mojego syna tutaj, wiem że jest źle, pracujemy nad tym.
Ale taka interwencja DOROSŁEGO w starciu z DZIECKIEM jest dla mnie niedopuszczalna.
Nie mogę tego tak zostawić...

Jakieś pomysły?

m.
    • amoreska Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 21:19
      Wiesz...punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...

      A rozmawiał z wychowawczynią wcześniej, że twój syn gnębi jego dziecko?
      • marjanna.b Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 21:36
        Nie wiem czy rozmawiał, ja rozmawiałam na pewno.

        m.
        • grave_digger Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 21:56
          Ale to naturalne, że ojciec broni swego dziecka. Sorry, ale ja się nie dziwię.
    • 3-mamuska Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 21:21
      Wiesz co nie dziwie sie reakcji ojca chłopca.
      Skoro wy nie jesteście w stanie zaradzić dreczeniu.

      Ja kiedyś tez tak zrobiłam, pojechaliśmy na wakacje do polski i na podwórku pod blokiem mojej matki gnebi mi syna.

      Kiedyś wyskoczylam złapalam gowniarza... Za rękę i powiedziałam ze idziemy do rodziców płakał wyrywal sie , powiedziałam mu ze jesli sie nie odczepi to inaczej pogadamy.

      W życiu bym dzieciaka nie uderzyła wiec to czyste groźby dla strachu, od tamtej pory był dobrym kolega dla syna...


      Ja bym nic nie zrobiła tym bardziej nie bronić syna , bo myśle ze facet po prostu chciał go nastraszyc, a skoro sobie nie radzicie, moze to pomoże.
      Jeszcze bym swojemu powiedziała ze bardzo dobrze i niech mu wieje skoro męczy jego syna...
    • moonshana Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 21:22
      pomysłów na tą chwilę nie mam. grożenie małemu dziecku przez dorołego jest niedopuszczalne.
      ale...
      tak zupełnie po cichu trochę tego ojca rozumiem. wyobraź sobie, że to tamten chłopiec gnębi Twoje dziecko. i to Twoje ( być może) przychodzi do domu i płacze, nie chce chodzić do szkoły, ciągle się boi agresora. a Ty spokojnie czekasz, aż agresor się uspokoi? tak? kolejny raz rówieśnik krzywdzi Twoje dziecko a Ty ... czekasz. tak? odpowiedz sobie na pytanie jak postąpiłabyś w takiej sytuacji. zrozum mnie dobrze: absolutnie nie popieram tego, co zrobił ojciec chłopca. ale trochę go rozumiem.
      • marjanna.b Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 21:30
        Chodzi o to, że ja doskonale rozumiem.
        Poważnie.
        Dlatego bardzo pracuję z dzieckiem, chodzę na spotkania z pedagogiem szkolnym i staram się organizować coś jeszcze (tylko opinie ze szkoły mi potrzebne, mnie tam nie ma, nie mogę opisać zachowania dziecka, którego nie widzę).
        Ja rozumiem dlaczego tren ojciec się tak zachował...

        ALE - dziecko w starciu z dorosłym nie ma szans.
        Szczególnie przy takim komunikacie.
        I nie ma możliwości uzyskania ŻADNEGO wsparcia.
        Bo jest samo.
        A gnębiony chłopiec w szkole może iść do nauczyciela, innych pracowników szkoły...
        No ja dużo mogę zrozumieć, jak mojemu dziecku koledzy wlali, to mu powiedziałam, że sam sobie na to zasłużył... I rozmawialiśmy o tym długo, i tłumaczyłam.
        Ale w tej sytuacji nie mogę.
        Bo IMO dorosły nie ma prawa dziecku grozić.
        No nie i już...

        m.
        • moonshana Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 21:43
          nie ma prawa grozić. oczywiście. ale dany dorosły jest rodzicem małego dziecka. dziecka, któremu dzieje się konkretna krzywda. dziecka, które jak widać nie może liczyć na skuteczną pomoc innych ( bo gnębienie go trwało nadal, tak?) i ja rozumiem, że w takim wypadku dany rodzic przełożył prawo własnego dziecka ( prawo do bezpieczeństwa) nad prawo Twojego syna.
          co mogę zaproponować. porozmawiaj z tym ojcem. nie z pozycji atakującej a z pozycji rodzica z problemem wychowawczym. powiedz jasno, że nie życzysz sobie takich zachowań, ale... ale może wypracujecie wspólnie jakieś rozwiązanie. pamiętaj o jednym: to Wy jesteście na pozycji winnych ( z braku lepszego określenia) druga strona jest na pozycji pokrzywdzonych.
        • 3-mamuska Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 21:46
          Tylko ze ... Nauczyciele i pedagog nie jest na miejscu i co z tego ze tamten pójdzie powie, jak i tak zachowanie twojego syna sie przez to nie zmienia.
          Moze wlasnie tego mu trzeba, moze ty jesteś za miękka i młody robi co chce.
          Bo co dają rozmowy z pedagogiem ???nic

          W doope dać nie mozna, nawrzeszczec tez nie.
          Czas odciąć pępowinę i pozwolić ponieść konsekwencje swoich czynów.
          Przestań go bronić. Niech sam teraz stanie oko w oko z tatusiem skoro taki mądry i do słabszego startuje.
          To mu sie przyda na przyszłość.
          Za jakiś czas bedzie tak sie zachowywał to mu w kilku wleja. Teraz to była groźba i bardzo dobrze...
          Tym bardziej ze jak napisalas w szkole nie możesz go pilnować nich go życie nauczy, lepiej wczesniej niż późnej...
          • 3-mamuska Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 21:54
            I nie zrozumiesz co czuja tamci i rodzice. Ja tak bo mi syna gnebiono.
            Wracał z płaczem serce mało człowiekowi nie pęknie.
            Chciałby pójść i wlac gowniarzowi tak żeby do końca życia popamietal.
            Ci co gnebili syna, to robili to tez przy mnie na ulicy w czasie spacerów.

            Maz zrobił taka rozrube w szkole, trochę pomogło.
            Skończył szkole i teraz w jego szkole nie ma meczenia, bo przy najmniejszej próbie jest wydalenie ze szkoły.
            Codziennie rano jest pogadanka na temat meczenia dzieci innych konsekwencji.

            Nie broń syna ... Dobrze mu to zrobi ... Zawsze sie za twoja spódnica chować nie bedzie.
            -----------------------
            Myśl o tym co mówisz...
            Nie mów tego co myślisz...
            • marjanna.b Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 22:01
              Ok, tylko ja dostałam 2 - dosłownie 2 zgłoszenia ze szkoły, że jest problem w kontaktach między chłopakami...

              m.
          • marjanna.b Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 21:59
            CytatNiech sam teraz stanie oko w oko z tatusiem skoro taki mądry i do słabszego startuje
            Poważnie?
            Uważasz, że konfrontowanie 8-latka z dorosłym jest ok?

            Problem pojawił się w marcu, czy kwietniu.
            Poza pierwszą rozmową z ojcem chłopca nie było więcej zgłoszeń, dopiero teraz, ta groźba.
            I, dla jasności, zapytam jeszcze raz... uważasz, że w porządku jest kiedy dorosły facet mówi 8-latkowi, że 'wiem gdzie mieszkasz, dorwę cię'???
            Bo chyba żyjemy w innych światach.

            Ja nie umniejszam winy mojego dziecka.
            Zaczepiał chłopaka, ok.
            Ale to nie powód, żeby dorosły facet straszył dziecko, nieprawdaż?

            m.
            • 3-mamuska Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 22:15
              No ja to widzę inaczej, facet nie zbił go nie szarpal, tak uważam ze miał prawo skoro twój pastwi sie nad tamtym....
              To była tylko groźba , sama napisalas ze nie radzisz sobie z dzieckiem.

              Prawo do obrony swojego dziecka facet ma.
              I jak ktos dorosły opieprzy moje dziec,i bo coś złe robią, to nie głaszcze po glowce jaki ten facet niedobry tylko mówię, no widzisz mówiłam ze tak nie mozna.
              Nie słuchasz mnie to obcy ludzi ci zwrócą uwagę.
              Naszczescie było tak ze 2-3 razy w życiu moich 3 dzieci, moje ponoszą konsekwencje swoich czynów. Twój tez powinien ,bo potem będziesz płacić za adwokatów ,żeby go z kicia wyciągnęli. Bo on taki biedny.
              • mallard Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 11:50
                3-mamuska napisała:

                > I jak ktos dorosły opieprzy moje dziec,i bo coś złe robią, to nie głaszcze po glowce jaki ten
                > facet niedobry tylko mówię, no widzisz mówiłam ze tak nie mozna.
                > Nie słuchasz mnie to obcy ludzi ci zwrócą uwagę.

                Rety, Mamuśka, - Ty jesteś żywa skamienielina! wink
          • kklekss Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 22:05
            Nie dziwię się ojcu , ze tak zareagował na twego syna , sama pewnie bym nie wytrzymała jakby taki mały tyran gnębił moje dziecko. Syn musi ponieść jakąś karę stosowną do wieku, skoro rozmowy nie przynoszą efektu.
        • nowi-jka Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 14:13
          marjanna.b napisała:

          > ALE - dziecko w starciu z dorosłym nie ma szans.

          no i co szkoda ci synka bo to taki wpływ na niego miało?
          a czy słaby psychicznie kolega ma szanse z agresorem?
          skoro po dobroci nie pomaga to moze groźba
          to twój syn w tej bajce jest złym charakterem
    • grave_digger Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 22:00
      Marjanna, ile syn ma lat? Od kiedy tak się zachowuje? Co robi w domu?
      • marjanna.b Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 22:03
        8 lat, w domu próbuje sił, ale stawiamy granice i się ich trzyma, problem z tym chłopcem został mi zgłoszony jakoś w marcu chyba, problemy w szkole (z zachowaniem) są od początku tego roku szkolnego.

        m.
        • grave_digger Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 22:09
          Czy nie za surowo go w domu trzymacie? Próbuję znaleźć przyczynę.
          Wcześniej musiały być też jakieś sygnały.
          Macie inne dzieci?
          • marjanna.b Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 22:24
            Zdecydowanie nie za surowo, rozmawiam, staram się motywować nie karać.
            Andrzej ma inną wizję - ale staramy się wypracować wspólną drogę.
            Mamy dwójkę dzieci.
            Wprawdzie Edek jest mój tylko, i został rozpuszczony przez dziadków, ale pracujemy nad tym bardzo.
            Sygnały były, odkąd się pojawiły, działamy w tym temacie, razem ze szkołą - jak myślałam.

            m.
            • szamanta Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 15:09
              > Zdecydowanie nie za surowo, rozmawiam, staram się motywować nie karać.
              > Andrzej ma inną wizję - ale staramy się wypracować wspólną drogę.
              > Mamy dwójkę dzieci.
              > Wprawdzie Edek jest mój tylko, i został rozpuszczony przez dziadków, ale pracuj
              > emy nad tym bardzo.
              > Sygnały były, odkąd się pojawiły, działamy w tym temacie, razem ze szkołą - jak
              > myślałam

              No widzisz? i twoja taktyke mozna o kant tylka roztrzaskac, bo zero poprawy. Zmien metody, i zacznij byc surowa, zacznij karać.Do tej pory twoje owijanie w bawelne i bawienie sie w podchody ,delikatne reagowanie zadnego pozytku nie przynosilo.Jak stalas w miejscu tak stoisz
              A najlepiej byloby aby dziecko ktore jest gnebione przez twojego, jesli prosby,i na slowa jest oporny ,wkoncu przylalo twojemu zdrowo.Nie zaden dorosly,ale pokrzywdzony i napastowany przez twojego.Wtedy dorosliby sie w zadne spory dzieciece nie wtrącali ,i moze chlopaki rozwiązali by wlasnymi metodami i sposobami zatarg
              To co twoj syn robi jest baardzo,bardzo paskudne .Ojciec tamtego dziecka nie musialby sie angazowac osobiscie w tą sytuacji,gdyby jego syn pokazal twojemu ,ze nie taki hoop do przodu jak mu sie zdaje,i zobaczylby ze kazdemu kiedys cierpliwosc sie konczy, nawet koledze-ofierze
              A ty temperuj synka,bo niestety kiedys tak mu skopią dupsko za podskakiwanie,i dreczenie ,że dopiero wtedy bedzie placz
        • 3-mamuska Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 22:22
          Widzisz tu nie chodzi o próbę sił, ale o to żeby dziecko zrozumiało dlaczego tak nie wolno.
          Tłumaczenie rozmowy nie dają efektu to tak rozmowa z ojcem pokrzywdzonego dziecka moze pomoc.
          Bo zobaczy, ze nie ma tak ze będę robić co mi sie chce i oni sobi pogadaja ,a ja dalej swoje.


          I jesli to była tylko rozmowa nie szarpanie popychanie to tak nic bym nie zrobiła.
          Ojciec ma prawo bronić swojego syna... Najwidoczniej to co wy robicie to za mało.
          I moze jest tego wiecej tylko tamten nie zgłasza bo i tak nic nie pomoże.

          Albo tak jak nasz tez nie zawsze mówił bo nie chciał robić kłopotu.
        • stillgrey Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 22:24
          marjanna, a moze zamiast terapii i pogadanek wystarczyloby zaprosic tego kolege do domu, czy na jakas wspolna wycieczke razem z jego rodzicami, tak zeby sie dzieciaki poznaly od innej strony, przerwaly schemat agresor-ofiara? Mysle, ze taka integracja na innym niz szkolny gruncie bardzo by pomogla i przeniosla sie na pozniejsze kontakty w szkole.
    • karra-mia Re: Dorosły vs. dziecko 27.06.13, 22:46
      wiesz gdyby ktoś gnębił moje dziecko i to by trwało itrwalo, to w dupie mam czy pracuje ktoś z nim nad tym czy nie, też pewnie bym już nie wytrzymała i spróbowała załatwić to osobioście słownie.
      punkt widzenia zależy od punktu siedzenia niestety
      niby niedopuszczalne, ale rodzic dziecka gnębionego słyszy tylko że pracujecie, a jego dziecko nadal jest gnębione... więc tak jakby no...
      • paciaty Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 07:48
        Karra dobrze prawi, bardzo dobrze. Polać jej.
        • aqua48 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 07:57
          Ja zamiast oburzać się na ojca powiedziałabym synowi, że rzeczywiście jak nie odczepi się od tego chłopca to jego ojciec go dorwie i wtedy nie ma zmiłuj.
          Czekanie od marca (!) aż syn zdecyduje się przestać robić sobie z innego dziecka ofiarę jest tylko dowodem niewydolności wychowawczej.
          • opium74 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 08:07
            Tamten chłopiec tez nie ma szans w konfrontacji z twoim synem. Nauczyciele? Pedagog? Przeważnie agresor atakuje jak ich nie ma w pobliżu.
            Od marca pracujecie nad zachowaniem?? 3 miesiące?? Zakładam ze zanim do was trafiła informacja to gnebienie trwało jakiś czas....
            Ojciec tamtego chłopca i tak długo wytrzymał.
            Kiedyś dzieci wychowywała cała wioska. Jak się sąsiadowi jabłka z sadu kradlo to i on po swojemu sprawiedliwość wymierzal... A teraz?? Zwrócił ktoś w końcu uwagę w sposób który może w końcu do agresora dotrze to się podnosi larum.
            • ella_nl Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 08:23
              Niestety, ale na miejscu tego ojca zrobiłabym to samo...
            • cudko1 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 08:26
              zgadzam się w całej rozciągłości, ten ojciec to i tak świątynia cierpliwości, gdyby mi ktoś dziecko dręczył od kilku miesięcy, całe g..... by mnie obchodziło że nad agresorem się pracuje, pękłabym znacznie wcześniej.
              marjanna patrz że ten ojciec czekał i czekał na efekty i poprawę ale się niestety nie doczekał i w końcu zrobił coś żeby Twojego syna w końcu powstrzymać,
              serio jak piszą punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
              • intuicja77 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 08:38
                zgadzam się z ojcem dręczonego chłopca. Też kiedyś powiedziałam takiemu podwórkowemu dręczycielowi ,że mu nogi z d....powyrywam jak się nie odczepi od mojego syna / oczywiście groźba była poprzedzona kulturalnym zwróceniem uwagi ,żeby się odczepił i znalazł inne zajęcie /
      • zuzanka79 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 21:13
        karra-mia napisała:

        > wiesz gdyby ktoś gnębił moje dziecko i to by trwało itrwalo, to w dupie mam czy
        > pracuje ktoś z nim nad tym czy nie, też pewnie bym już nie wytrzymała i spróbo
        > wała załatwić to osobioście słownie.

        Pamiętam, jak Fil przyszedł w pierwszej klasie z płaczem ze szkoły, że go starsi koledzy straszą. Pisałam nawet ot tym. Dobrze, że ja byłam akurat w domu i że sprawę grzecznie i polubownie załatwiłam u wychowawcy w szkole, u pedagoga i dyrekcji. W międzyczasie wyszły "inne kwiatki" dręczycieli. Ich rodzicom też nikt nic nie zgłaszał, bo ... moje dziecko o wszystkim powiedziało dopiero jak samo na prawdę się porządnie przestraszyło.
        Ale ręczę, że gdyby w domu był mój mąż to zapewniam, że tak jak dziewczyny piszą, załatwiłby to właśnie słownie raz i porządnie sam z agresorami. W najlepszym przypadku poszedłby nie do szkoły a prosto na policję.
    • mw144 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 08:51
      Święty człowiek ten ojciec, że wytrzymał aż tyle - 4 m-ce!!! Wzięłabym sprawy w swoje ręce góra po miesiącu.
    • marjanna.b Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 09:13
      Może ja powtórzę, bo jak widać informacja umknęła.
      Zgłoszono mi 2 incydenty pomiędzy dziećmi - jeden w marcu, drugi jakoś 3 tygodnie temu.
      W obu wypadkach reakcja była natychmiastowa, podjęliśmy też kroki aby do takich sytuacji nie dochodziło w przyszłości i pracujemy nad tym.
      O żadnych innych sytuacjach między chłopcami nie wiem, jeżeli były jakieś problemy, to nie zostały mi zgłoszone, a - siłą rzeczy - nie mogę reagować na coś o czym nie wiem, prawda?
      W obu zaistniałych sytuacjach ojciec chłopca sam rozmawiał z Edkiem.

      Anyway, idę zaraz do szkoły to się z ojcem spotkam.
      Dziękuję za opinie.

      m.
      • kajos5 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 09:37
        marjanna.b ale nie możesz mieć pretensji do ojca że tobie zgłoszono zdarzenia tylko 2 razy.

        Ja tego ojca bardzo dobrze rozumiem, choć my sprawę załatwiliśmy inaczej. Mąż interweniował kilka razy w szkole, a kiedy to nie przyniosło rezultatu zgłosił sprawę bezpośrednio na policję. Wizyta umundurowanych panów w domach dwóch prześladowców załatwiła sprawę na dobre.
        • opium74 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 09:46
          Dokładnie, Tobie mogli zgłosić 2 razy ale znając życie dręczenie nie jest hobby dorywkowym a stałym...
          Do innych incydentów mogło dochodzić jak panie nie widziały a dręczony dzieciak mógł się bać zgłaszać sprawy.
      • rose.rouge Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 09:50
        >W obu wypadkach reakcja była natychmiastowa,
        >podjęliśmy też kroki aby do takich sytuacji nie dochodziło w przyszłości

        no i co? No i dupa te Wasze kroki, z całym szacunkiem. Pracujecie nad tym - świetnie, ale tamten chłopak mimo Waszej pracy nadal cierpi. Moja cierpliwość też by się wyczerpała.
        Dobrze,że powiedział wiem gdzie mieszkasz dorwę cię - to bardzo łagodne słowa w takiej trwającej miesiącami traumie ich syna, a co, lepiej by powiedział "jeszcze raz tkniesz mojego syna to nogi z dupy ci powyrywam gówniarzu?" (mój mąż pewnie właśnie tak by powiedział)
        • rose.rouge Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 10:02
          Poza tym - oni nie życzą sobie by Twój syn się znęcał nad ich synem, Ty:
          1. pracujesz nad tym i robisz co możesz, podejmujesz kroki by gnębienie się nie powtórzyło
          2. przepraszasz za syna jednocześnie, wiedząc, że to co on nadal robi jest złe, ale naprawdę to od Twego syna silniejsze.
          To teraz Ty nie życzysz sobie, by ojciec chłopaka tak robił, ale on
          1. pracuje nad swoją cierpliwością, zrobi wszystko by jego groźby się w pzryszłości nei powtórzyły
          2.Zdaje sobie sprawę, że to co robi jest złe, ale pracuje nad tym mimo że to od niego silniejsze

          Jak to jest, gdy poczuło się na własnej skórze, jak to jest być bezsilnym, co?
          (Zaznaczam, że ojciec dzieciaka, Twego syna nawet nie dotknął, czy zrobił to Twój syn w stosunku do tamtego dzieciaka - sama go o to zapytaj może będzie okazja do rozmowy...)
          • mme_marsupilami Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 10:29
            Wiecie co, Genia Smoliwas z "Ballady o Januszku" mi sie przypomniala. Jak ludzie Januszka chcieli "wychowac", to bronila i tlumaczyla. Nie mialabym pretensji do ojca Edka, wrecz wykorzystalabym przyklad i sprobowala wplynac na mlodego ( prosby juz byly, wiec moze widmo kary ...) Ja wiem terapia itd, ale tamto dziecko nie moze cierpiec i popieram to co pisze rose.rouge. Dzialaj i trzymam kciuki za rozwiazanie konfliktu obu chlopcow.
    • iziula1 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 10:57
      Może za mało robisz. Gnębienie bez względu czy tylko werbalne czy fizyczne jest niedopuszczalne.

      Nie tłumaczę dorosłego, absolutnie.

      Może rozważcie spotkanie ty, ojciec dziecka i dwoje chłopców w obecni mediatora, pedagoga.
      Pamiętaj,że gnębiony dzieciak ma prawo źle się czuć, twój syn go krzywdzi a rodzice sa z tego powodu sfrustrowani.
      To ty musisz zrobić więcej. Pisanie skarg zaostrzy konflikt pomiedzy dorosłymi ale także pomiędzy dziećmi.

      Co ja bym zrobiła:
      - odebrałabym wszytkie przywileje synowi PSP, tv, koledzy.
      - aby go zawstydzić zrobiłabym pokazówkę i odprowadzałbym do i z szkoły aż do POPRAWY zachowania
      - i najważniejsze zorganizowałabym spotkanie z rodzicami chłopca na terenie szkoły ale z dyrektorką/wychowawczynią/pedagogiem aby konflikt złagodzić, upuścić złe emocje, zmienić zachowanie twego syna.

      Nie dopuszczalne jest to co robi twój syn. Nie wierze,że zrobiłaś wszytko. Nie wierze że twój syn jest oporny na empatie w stosunku do drugiego człowieka.
      Szukaj pomocy, bo kiedyś twój syn trafi na kogoś silniejszego od siebie i z roli oprawcy stanie się ofiarą. A to już nie fajne.
      Lub co gorsze utrwali się w nim ten sposób zachowania a kiedy skończy 18 lat to już będzie karalne.
      • marjanna.b Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 12:44
        Cytatodebrałabym wszytkie przywileje synowi PSP, tv, koledzy
        Zrobione, poza wychodzeniem na dwór - bo IMO dziecko musi się wybiegać, żeby później być w stanie siedzieć na tyłku i skoncentrować się na nauce.

        Cytataby go zawstydzić zrobiłabym pokazówkę i odprowadzałbym do i z szkoły aż do POPRAWY zachowania
        To akurat rozwiązanie dla niego idealne, chciałby być wożony autem. Zdecydowanie większą karą jest jak musi iść sam.

        Cytat i najważniejsze zorganizowałabym spotkanie z rodzicami chłopca na terenie szkoły ale z dyrektorką/wychowawczynią/pedagogiem aby konflikt złagodzić, upuścić złe emocje, zmienić zachowanie twego syna.
        Najpewniej będziemy coś takiego organizować, jeśli po wakacjach sytuacja nie ulegnie zmianie.

        Dzięki za konkrety.

        m.
    • mae24 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 11:47
      Calym sercem jestem z przesladowanym chlopcem i jego ojciec zrobil dokladnie to co ja bym zrobila w takiej sytuacji. Jesli sprawa ciagnie sie od jakiegos czasu, to znaczy, ze ani Ty, ani nauczyciele nie jestescie w stanie temu zaradzic, dajecie ciala, a biedne dziecko cieprpi.
      Moze i cos robisz w tej sprawie, ale wyraznie nie dosc.
    • marjanna.b Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 12:39
      No i jestem po rozmowie w szkole.
      Wprawdzie nie z ojcem chłopca, bo go nie było - ale z wychowawczynią.
      Okazuje się, że między chłopakami iskrzy obustronnie.
      I ten chłopak sam prowokuje wiele sytuacji.
      Zaczepia Edka, również agresywnie (Edek nigdy go nie dotknął, bo to nie ten typ).
      Tyle, że mój syn jest wyszczekany i inteligentny, więc starcia najczęściej kończą się w ten sposób, że tamten chłopiec 'przegrywa'.
      Jedyne sytuacje gdzie całkowicie winny był Edek to te o których pisałam wcześniej.

      Jakby nie było wczorajszą sytuację zgłosiłam wychowawczyni, po wakacjach wrócimy do tematu.
      No i we wrześniu się okaże czy chłopaki dalej - cytując wychowawczynię - 'ciągną do siebie jak ćmy do światła'.

      Dziękuję za wnikliwą analizę mojego dziecka smile
      Nawet nie wiedziałam jakiego bandytę trzymam w domu wink

      m.
      • iziula1 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 12:55
        Marianna , niestety jesteś na przegranej pozycji bo to twój syn jest agresorem.

        Wiem,że gorzko o tym myśleć i jeszcze gorzej słuchać.
        Myślę,że coś między chłopcami "zadziałało" na zasadzie konfliktu. I bez pomocy z zewnątrz i zaangażowania obydwu chłopców tego nie zmienisz.
        Ja wiem,że to tylko 8 latek.
        Ja wiem,że i tamten chłopak nie jest bez winy.
        Ale raczej nastaw się na rozwiązanie problemów z zachowaniem swego syna nie dając mu argumentów" bo tamten trochę zasłużył lub sprowokował".
        Mam dwóch chłopaków wiem jak szybko wyłapują KAŻDE ALE TO KAŻDE usprawiedliwienie dla swego złego postępowania.

        Dobrze by było gdyby tamci rodzice wykazali się chęcią współpracy z Tobą i szkołą i chęcią znalezienia sposobu, żeby chłopcy zmienili swój schemat zachowań. Nie muszą się lubić, przyjaźnić.
        Wystarczy,że zaczną patrzeć na siebie inaczej.

        Nie usprawiedliwiam twego syna i ty też tego nie rób ale może sytuacja rodzinna trochę go jak na 8 letnie dziecko przerasta. Chodzi o ojczyma, przyrodnie rodzeństwo.
        Może te zachowania o których piszesz w pierwszym wątku wynikają z jakiegoś nadmiaru emocji które w nim siedzą.
        Sami będąc dorosłymi ludźmi reagujemy dziwnie a cóż dopiero dziecko.
      • kannama Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 13:03
        nie znam dzieci ani ciebie ale dobrze przemyśl tekst :
        Tyle, że mój syn jest wyszczekany i inteligentny, więc starcia najczęściej końc
        > zą się w ten sposób, że tamten chłopiec 'przegrywa'.

        Robisz wrażenie matek stylu- moje dziecko jest typem przywódcy, inteligentny, wygadany i nie jego wina, że inni...
      • moonshana Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 13:19
        nie styka mi to.
        najpierw piszesz, że już dwa razy miałaś zgłoszone iż Twój syn gnębi inne dziecko.
        nagle, po incydencie z ojcem tamtego dziecka okazuje się że...

        to tamten zaczepia Twoje dziecka, a Twój (ponieważ bardziej inteligentny) - wygrywa potyczki.

        nie styka mi to i już. przykro mi, ale wygląda na to że usiłujesz tłumaczyć swojego syna przy okazji obrażając ofiarę ( agresywny mniej inteligenty łobuz, tak?)

        nie nie nie.

        zawsze można powiedzieć, że to inny zaczął. ja miałam w rodzinie dręczone dziecko. które też podobno prowokowało sytuację. okazało się, że biedny maluch był tak zastraszony - że działał irracjonalnie.
        np. widząc prześladowcę - wyzywał go.albo z daleka krzyczał " nie boję się ciebie!" miało to na celu ochronę własnego tyłka. był przekonany, że prześladowca i tak będzie się znów nad nim znęcał - więc próbował go zastraszyć. bo ani zgłaszanie nauczycielowi problemu, ani unikanie prześladowcy nie dawało rezultatu. takich sytuacji "prowokowania" było kilka.
        pomógł psycholog.
        dlatego jestem mocno sceptyczna co do faktu , że to tamten zaczynał. i teraz, nagle to się okazało.
      • quadalupa Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 14:07
        I wcześniej niby o tym Ci nie powiedziano? dopiero jak okazało sie, że większość matek jest za ojcem tamtego dziecko? e coś kręcisz i tyle.

        Zastraszanie dziecka przez dorosłego jest niedopuszczalne, ale pokazuje też jak bezsilny był ojciec zastraszanego chłopca wobec całej tej sytuacji.
    • jkl13 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 13:44
      Sory marjanna, ale popieram ojca krzywdzonego chłopca.
      Mój syn był właśnie tym krzywdzonym, też ma 8 lat. Mają w klasie takiego jednego - idealnego kandydata na kryminalistę. Wytrzymaliśmy miesiąc. Miesiąc rozmów z wychowawcą, z dyrektorem, z rodzicami agresora. Nic na niego nie skutkowało. Dlatego pewnego dnia, na szkolnym placu zabaw, podeszłam do niego i miłym, ciepłym, przyjacielskim głosikiem powiedziałam, że jak jeszcze raz zaczepi mojego syna, to tak mu w.p.i.e.r.d.o.l.ę., że go rodzona matka nie pozna.
      I co - i skończyło się. Tzn. nadal zaczepia dzieci, ale od mojego syna trzyma się z daleka, a nawet próbuje się z nim kumplować. I przykro mi, że musiało dojść do tego typu groźby, ale sory - bezpieczeństwo mojego dziecka i jego dobre samopoczucie jest dla mnie ważniejsze niż dobro jakiegokolwiek innego dziecka.

      Tak samo jak u młodszego w przedszkolu - mają w grupie dziewczynkę, która ma ewidentny problem z agresją. Codziennie bije dzieci, gryzie je, szczypie. Rozmowy z nią nie dają rezultatu, zwłaszcza że rodzice nie za bardzo widzą problem. W końcu kazałam młodemu oddawać za każdym razem, gdy ta go uderzy. Na początku nie chciał, mówił, że tak nie wolno, że dziewczyn sie nie bije. Powiedziałam ok, ale jak nie oddasz, to będziesz za każdym razem obrywał. I któregoś dnia mu się ulało. Po prostu jej oddał. A że jest silniejszy od niej, to nagle ona z agresora stała się ofiarą.
      Ale poskutkowało, i to za pierwszym razem. I żeby nie było - inne dzieci nadal bije i gryzie, rozmowy nadal nic nie dają, ale od mojego trzyma się z daleka. Nawet nie chce koło niego jeść czy przebierać sie w szatni. Bo się go po prostu boi.

      Morał - czasem nie ma innego wyjścia, jak z ofiary stać się agresorem.
    • saguaro70 Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 13:50
      Ojciec tamtego chłopca bardzo dobrze zrobił, że pogadał sobie z Twoim synem. Może stwierdził, że z Tobą nie warto rozmawiać, bo jesteś prawdziwą mamuśką, co zawsze będzie bronić syneczka. Sam bym tak zrobił na miejscu tego gościa.
      Miałem przypadek w rodzinie. Chrześnica mojej żony była gnębiona przez jedną taką, najlepszą uczennicę. Wyzwiska, szturchańce. Odbierałem Agnieszkę wtedy i to zobaczyłem.Pogadałem sobie z tą dziewuchą. A tatusiowi tej małej powiedziałem, że jak będzie fikał to dostanie w ryj.
      Tamten facet zareagował prawidłowo, a Ty jesteś oburzona. OBURZAJĄCE!
    • kanna Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 14:03
      Prawo zabrania grożenia innym. Szczególnie - ojciec tamtego dzieciaka (jakby Twój nie zawinił) NIE MA PRAWA grozić twojemu. Rodzice nie są od rozmawiania z cudzymi dziećmi, partnerem dla rodziców powinni być inni dorośli.
      Moim zdaniem możesz złożyć doniesienie na policję o tym, ze ktoś grozi twojemu dziecku.

      ALE - oczywiście, twój syn jest nie w porządku, skoro dokucza tamtemu. Ojciec tamtego dziecka tez może zgłosić sprawę na policję, bo szkoła ma zapewnić jego dziecku bezpieczeństwo.

      Tym co się najbardziej sprawdza w takich sytuacjach jest zaprzyjaźnianie dzieci - stwarzanie im możliwości do spotkań poza szkoła, pod waszą opieką.
    • turzyca Re: Dorosły vs. dziecko 28.06.13, 15:38
      Ktos tu rzucil, zeby chlopcow ze soba zaprzyjaznic, zeby przerwac uklad agresor-ofiara.

      I to jest calkiem niezla mysl. Ja bym dorzucila do tego jeszcze jedno: poszlabym do rodzicow chlopca, przeprosila za zachowanie i zaproponowala stworzenie wspolnego frontu. Niech oni nie maja nie mysla o Tobie jako o "pani B., matce tego strasznego Edka", tylko o milej Mariance, ktora probuje swojego Edka utemperowac, biedna dziewczyna probuje jak moze. Wychodz z inicjatywa, niech oni nie maja wrazenia, ze Ty ich splawiasz, tylko wrecz przeciwnie robisz co w Twojej mocy.
      Jesli wina lezy po obydwu stronach, to moze chlopcy skonfrontowani ze wspolna akcja rodzicielska pojda na ugode, zeby uwolnic sie od Waszej kontroli. To tez bedzie zysk.


      Tylko nie zrobcie z tego "Rzezi" jak u Polanskiego. wink
Pełna wersja