Witam.
Jestem pierwszy raz na tym portalu. Ale chciałem podzielić się spostrzeażeniami ze współpracy z naszymi świętymi w sklepie, panem Ż. i panem W. Na pewno w kilku zdaniach jest ciężko opisać zachowania wyżej wymienionych. Na początek to zaczniemy od traktowania ludzi. Można porównać nas do numerów statystycznych , może do bydląd na polu albo po prostu roboli , którzy mają działać jak automaty. Wszelka kreatywność jest niszczona w zarodku, bo nie jest myślą panów dyrektorów. I jest odbierana jako atak na fantastycznych , fenomenalnych, nie omylnych panów Ż i W. Wtedy można odnieść wrażenie, iż ktoś bardzo ich skrzywdził mianując ich na tą funkcją . Zawsze wszystko jest nie tak jak chcą i my jesteśmy „nie od myślenia”

mały cytacik) ale od robienia. Atmosfera jest popsuta, a co ja piszę , jej już po prostu nie ma. Ludzie nie pracują tylko przebywają w budynku. Każdy chętnie by wyszedł, każdy boi się podjąć decyzji bo będzie upomnienie lub nagana. Jak w takich warunkach pracować , być dobrym doradcą, obsługiwać ludzi aby klienci byli zadowoleni, kiedy panowie robią wszystko żeby zniszczcyć w nas poczucie wartości i identyfikacji z firmą , z wynikikem. Jak dobrze pamiętam to nigdy nie dostliśmy pochwał , podzieńkowań, chociaży uśmiech, a tak naprawde jeden jest Smutny, a drugi Spięty. Nigdy nie widać emocji lub już wszystko popsute nie tak jak trzeba. A wtedy najchętniej rzuciło by się wszystko i komuś wyp……………………uderzyło. Jedynie kierowniką pozostało jeszcz coś ze starej szkoły i potrafią być obok nas, z nami i za nami na dobre i złe. Chętnie zestaw dyrektorski wymienimy na bardziej abitny, który nie boi się zakasać rękawy i wziąć się do pracy, a także po prostu pozwoli pracować, rozwijać się, pokaże autorytet i przykładny pokaz pracy. A nie hipokryzję , którą nas karmią.
Zawsze myślałe iż firm Castorama to przykład dla innych, a tu takie rozczarowanie!!!!!!!!!!!!!!!!!