olga_w_ogrodzie
05.02.11, 22:05
gdy ktoś umrze,
to chyba często się myśli nie tylko o osobie,
która odeszła, ale też o własnym do niej stosunku.
i pomaga, gdy się jest pewnym, że nie było
złych czy niecnych zachowań.
ni nawet jednej niedobrej myśli.
a mogła się zdarzyć, choćby ze zmęczenia.
ale nie.
nie zdarzyła się.
umysł funkcjonował normalnie.
ciało nie.
wyciągała ręce prosząc o pomoc w każdym na łóżku ruchu.
i to takie dziwne.
w ostatnich godzinach sama chciała wstawać,
odkrywała się, próbowała usiąść.
- Dokąd pani chce iść ?
- Do domu - odpowiedziała.
- Przecież jest pani w domu.
- Nie. Tu mi się nie podoba. Tam chcę.
potem znowu wstawała :
- Chcę iść.
- Dokąd ?
- W świat.
- To może później, gdy pani wyzdrowieje pójdziemy razem?
- Tak. Razem pójdziemy.
poszła sama jednak.
zostało 9 kotów bez Tej, która je kochała
tak bardzo, że tylko tego dnia ostatniego
zgodziła się, by najpierw pomóc Jej,
a dopiero potem nakarmić koty.