Dodaj do ulubionych

Od czapy...

20.06.11, 15:46
Całkiem bez sensu przyszło mi do głowy pytanie, czy ktoś kiedykolwiek słuchał na żywo koncertu na szklanej harmonice? Słyszałem, że pod koniec 19 wieku upowszechnił się pogląd, że słuchanie tego instrumentu prowadzi do szaleństwa, obłędu i w ogóle kaftanu bezpieczeństwa. Podobno były nawet kraje, w których zakazano używania harmoniki, ale nie wiem, czy to prawda.
Znalazłem nawet taki szklany kawałek (jako człowiek od lat niespełna rozumu, nie miałem zahamowań do słuchania), ale to nie jest dokładnie to, o co chodzi, choc brzmi nieźle.
www.youtube.com/watch?v=3rmFleYqNxw&feature=fvsr
Obserwuj wątek
    • gat45 Re: Od czapy... 20.06.11, 18:11
      Ja. Skutki widać ?

      Konkretnie dwa razy : w Wiedniu, na specjalnym koncercie w Muzeum Tytoniu i w Budapeszcie, nie pamiętam dokładnie gdzie.

      Nie zauważyłam, żeby mi się zaraz potem szczególnie pogorszyło.
    • ploniekocica Re: Od czapy... 20.06.11, 18:41
      To, co ToTyJurku zalinkowałes to jest szklana harfa, albo anielskie organy i faktycznie brzmi nieźle. Zdarzyło mi się słuchać na żywo dokładnie tych państwa z Glass Duo.
      Natomiast szklana harmonijka brzmi, jak dla mnie, dość przerażająco, nawet w specjalnym Mozarcie
      www.youtube.com/watch?v=jeeQQLoxHfw&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=7Gx5Dk-42lE&feature=related
      na gwiazdach, jak na szklanej harmonijki kręgach....
      • gat45 Re: Od czapy... 20.06.11, 21:07
        Święte słowa, Kocico. Jak zwykle nie otworzyłam linku...

        Dwa razy w życiu słuchałam na żywo szklanej harmonijki. Szklanej harfy częściej.
    • maniasza Re: Od czapy... 20.06.11, 21:03
      tojajurek napisał:

      > Całkiem bez sensu przyszło mi do głowy pytanie, czy ktoś kiedykolwiek słuchał n
      > a żywo koncertu na szklanej harmonice? Słyszałem, że pod koniec 19 wieku upowsz
      > echnił się pogląd, że słuchanie tego instrumentu prowadzi do szaleństwa, obłędu
      > i w ogóle kaftanu bezpieczeństwa.

      Coś podobnego kiedyś w filmie widziałam. Wsadzalo się więźnia do tak zwanej "muzykalnoj szkatułki", celi, w której brzmialy szklane harmonijki, , tyle ze w odrózniuniu od utworów Bacha, były to dżwieki bez ładu i składu i harmonii, i tak na okrągło, kilkanaście, kilkadziesiąt godzin, aż gość wariował.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka