tojajurek
28.09.11, 19:19
Wczoraj późnym wieczorem coś nagle i bez ostrzeżenia tak głośno pierdykneło w naturze, że słychać było od Mokotowa po Bielany. Potem było jeszcze parę błyskawic i grzmotnięć, więc okazało się, że to nagła burza, co potwierdziło się solidnym deszczem.
Aliści to walnięcie było zastanawiająco gwałtowne i niespodziewane, aż w pierwszej chwili pomyślałem, że coś niedalako wybuchło, albo się zawaliło. Co ciekawe - nie tylko ja takie miałem skojarzenia. Kiciuś dziś bladym świtem pokonywał jak zwykle swoje kilometry, spotykając różne stałe uliczne babskie znajomości. Wszystkie niemal chórem twierdziły, iż pomyślały od razu o zamachu, a większość - nie wiedzieć czemu - uznała, że ktoś wysadził Stadion Narodowy.
I skąd ludziom takie pomysły przychodzą do głowy?