sawa.com
12.02.12, 01:49
Ave kiedys stwierdziła, ze to ja w którymś swoim wątku chlapnęłam, że ów jest mątkiem. Wiec skromnie prżypominam...
Ale nie a propos, też opowiem dramtyczną historie. Która mnie wprawdzie nie budzi po nocach. Ale mnie poruszyła.
Kiedys na poczatku transformacji mialam okazje byc świadkiem kilkakrotnie zresztą sceny kiedy mloda kobieta z dwójka małych dzieci przychodzi do urzedu prosić o zamianę mieszkania komunalnego na większe. Bo to w którym mieszkają obecnie jest malutkie, jednopokojowe, zagrzybione i zawilgocone.
Ona zaś nie dośc, ze ma te dwójke malutkich dzieci ale tez męża z otwartą gruźlicą i alkoholika leczonego z przerwami w szpitalu w Otwocku.
Mieszkania tego nie dostawała, bo gmina nie miała. Lata mijały. Nasza słuzba zdrowia na tyle małżonka wyleczyła, ze mógł dalej wraz z ferajną popijać po krzakach jakies tam wynalazki alkoholopodobne, i bąki zbijać kiedy owa kobieta jako sprzataczka cięzko pracowała, zeby dzieci miały co jeść i w czym chodzić do szkoły.
Gdzies po latach chyba znalazło sie mieszkanie o lepszym standardzie...
I gdy starsze dziecko było wieku w którym pisze sie maturę nagle czytam nekrolog tej kobiety. Okazuje sie, ze zachorowała na raka wobec którego nasza słuzba zdrowia okazała się byc bezradna.
minęlo trochę czasu i znów czytam nekrolog z imieniem i nazwiskiem mlodszego dziecka tej kobiety. Okazało sie, ze ten młody czlowiek popełnił samobójstwo. Gdzies ktos powiedzieł, ze to z zawiedzionej milości.
Starsze zas dziecko jest dorosłe. W firmie w ktorej pracuje zajmuje dobrze płatne kierownicze stanowisko. Ojciec jest dalej drobnym pijaczkiem. Od swoich kumpli meneli wyróznia sie tym, ze jest umyty. Nie śmierdzi jak większość menelstwa. Oprócz alkoholu, kiedy sie kolo niego przechodzi wyraźnie czuć zapach mydła.