olga_w_ogrodzie 30.11.12, 21:13 najbardziej mi żal, że się nie dowiem co tam z voyagerem 1. choć istnieje możliwość, że mój Tata szepnie panu Bogu : - Fajna laska, Znam kobietę. Powiedz co i jak. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
olga_w_ogrodzie Re: Umieranie 30.11.12, 21:16 za jakiś czas wszyscy się przekonają, że to zły pomysł polegać na bibliotekach serwerów. wrócą do zapisywania danych na papierze. IMO, jeden atak hakerski zrobi sto tysięcy wiecej szkód, niż palenie książek w średniowieczu. czasem patrzę na ulicę pełną ludzi i myślę jak z nią będzie za 100 lat. to proste. nikt nie będzie żył. a moja wiara w Boga i ewolucję zarazem się opiera na działaniu świadomym Boga i mądrości ewolucji. po cóz ewolucji takie dręczenie człeka, by o śmierci myślał ? i czy jest do pojęcia nieskończonośc bez Boga ? Odpowiedz Link
zbigniew_clapton Re: Umieranie 01.12.12, 10:40 Jak najbardziej jest do pojęcia. Wystarczy odrobina matematyki i fizyki. Nieskończoność jest abstraktem. Nie ma nieskończoności - prawa natury nie pozwalają na jej istnienie poza mniej lub bardziej rozbudowanym ciągiem znaków na papierze. Reasumując: wszyscy do piachu. Odpowiedz Link
humbak Re: Umieranie 01.12.12, 10:44 Dyskusyje. Nieszkończoność jest poniekąd naturalną konsekwencją zera. Odpowiedz Link
zbigniew_clapton Re: Umieranie 01.12.12, 11:00 Skąd ten pomysł? Zero jest jedynie konsekwencją nie-zera. Nieskończoność mogłaby być konsekwencją nicości, ale ta nie istnieje podobnie jak nieskończoność. Odpowiedz Link
magdolot Re: Umieranie 01.12.12, 12:16 zbigniew_clapton napisał: > Skąd ten pomysł? Zero jest jedynie konsekwencją nie-zera. Nieskończoność mogłab > y być konsekwencją nicości, ale ta nie istnieje podobnie jak nieskończoność. Tylko spokojnie, panowie, bo jak się taka dyskusja rozkręci, to potem znikają murkwie i jest klops. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Umieranie 01.12.12, 16:44 magdolot napisała: > Tylko spokojnie, panowie, bo jak się taka dyskusja rozkręci, to potem znikają m > urkwie i jest klops. masz ci los. a co to murkwie ? Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Umieranie 01.12.12, 16:56 olga_w_ogrodzie napisała: > > magdolot napisała: > > > Tylko spokojnie, panowie, bo jak się taka dyskusja rozkręci, to potem zni > kają m > > urkwie i jest klops. > > masz ci los. > a co to murkwie ? Stworzenia przypominające nieco pćmy i sepulki :) Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Umieranie 01.12.12, 15:59 zbigniew_clapton napisał: > Jak najbardziej jest do pojęcia dla mnie nie. jeśli nieskończoności nie ma, to są granice. a co za granicą ? jest możliwe, by był początek i koniec ? a co przed nim i za nim ? wszechświat i czas gdzieś muszą się kończyć i zaczynać. no chyba, że idzie o coś/kogoś nadprzyrodzonego i dlatego niczego nie można zrozumieć. Odpowiedz Link
zbigniew_clapton Re: Umieranie 01.12.12, 16:12 > wszechświat i czas gdzieś muszą się kończyć i zaczynać. Zaczęły się - mniej więcej 13,7 mld lat temu. Pojawiła się teoria, ze koniec (w postaci, jaką znamy) nastąpi w momencie osiągnięcia przez wszechświat zera bezwzględnego na skutek permanentnej ekspansji. To jednak sprawiłoby, ze wszechświat stałby się idealnie statyczny i po newtonowsku w tej statyczności nieskończony. Czyli ta wersja odpada. Inna prognoza zakładała stopniowe wyhamowanie ekspansji, po którym nastąpi proces odwrotny, zmierzający do Wielkiego Kolapsu - niedawno obalił ją dowód, ze ekspansja przyspiesz, zamiast zwalniać . Pozostaje teoria ciemnej energii, która w końcu przezwycięży wszystkie oddziaływania silne i słabe. Wyglada to nieciekawie, ale iskierkę nadziei dla potomnych rozpala teoria Multiversum, czyli Wieloświata. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Umieranie 01.12.12, 16:54 nie jestem biegła w tym wcale. ja nawet telewizji nie rozumiem. czy internetu i zero jedynek. ale musi wszak być poczatek i koniec. chyba, że istnieją rzeczy o których człowiek może mieć małe pojęcie. a nawet żadne. ale jeśli nie jest wynikiem błędu w badaniach i że są te cząstki elementarne przekraczające prędkość światła, to wszystko wydaje się być możliwe. Odpowiedz Link
tojajurek Re: Umieranie 30.11.12, 23:41 Próbowałem. Nic takiego. Mocno przereklamowane. Odpowiedz Link
magdolot Re: Umieranie 30.11.12, 23:59 To za światłą radą Pana Jajurka dajemy sobie siana z umieraniem. Howgh. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Umieranie 01.12.12, 16:39 tojajurek napisał: > Próbowałem. Nic takiego. Mocno przereklamowane. tak. w banał pójdę : jeszcze duzo do zobaczenia i morze muśnięć dłoni Pani Kiciuś. prawda ? Odpowiedz Link
illmatar Re: Umieranie 01.12.12, 11:47 Może za rano żeby mi rozum działał, więc wytłumacz, bo widzę sprzeczność: > najbardziej mi żal, że się nie dowiem co tam z voyagerem 1. > choć istnieje możliwość, że mój Tata szepnie panu Bogu Nie dowiesz się bo nie dożyjesz? Czyli Twój Tata wie, wie bo jest "tam" gdzie wszyscy wszystko wiedzą lub mogą wiedzieć? Albo jest jakiś inny system. Jak już się polazło w okolice, które strach nazwać po imieniu, to się idzie z podaniem do P. B. i on informuje o różnych wydarzeniach...? Ale tylko swoich zwolenników, czy wszystkich? Cała eschatologia się tu kryje. I tego też nie rozumiem: albo będziesz tu, to i dowiesz się tego co wszyscy, albo tam, więc po co Ci pomoc Taty, sama spytasz kogo trzeba o newsy...? Pytanie numer 1 stawiam na końcu: tytuł wątku. "Umieranie" jako rzeczownik odsłowny wskazuje na akcję co działa się kiedyś, się akurat dzieje lub zamierza się dziać nieco później. Jaki stan masz na myśli? Odpowiedz Link
dorola13 Re: Umieranie 01.12.12, 12:12 Jak mawiał pewien słynny filozof, którego imienia nie pamiętam :D- śmierć nas kompletnie nie dotyczy. Póki żyjemy, ona nie ma do nas dostępu, a kiedy umrzemy, to nas nie ma. Należy tylko zawczasu zadbać o koty. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Umieranie 01.12.12, 16:07 Takie skojarzenie > Trzy słowa najdziwniejsze Kiedy wymawiam słowo Przyszłość, pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości. Kiedy wymawiam słowo Cisza, niszczę ją. Kiedy wymawiam słowo Nic, stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie. Wisława Szymborska Odpowiedz Link
ave.duce Re: Umieranie 02.12.12, 12:00 HQ - Opole 97, "Zielono Mi", Ja nie chcę spać... (początek), Jędrusik Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Umieranie 01.12.12, 16:29 illmatar napisała: > > Nie dowiesz się bo nie dożyjesz? Czyli Twój Tata wie, wie bo jest "tam" gdzie w > szyscy wszystko wiedzą lub mogą wiedzieć? no. bo nie dożyję. a tu pewności nie ma co do Boga. nawet na maksa wierząca i rozmodlona osoba z mej rodziny dopytywała po mym wypadku, gdy na OIOMie leżałam czy ja nie miałam światła w tunelu i takich tam. nie mogłam jej uspokoić, bo byłabym kłamczuchą : żadnego światła nie było, tylko niebyt. > > Albo jest jakiś inny system. Jak już się polazło w okolice, które strach nazwać > po imieniu, to się idzie z podaniem do P. B. i on informuje o różnych wydarzen > iach...? Ale tylko swoich zwolenników, czy wszystkich? Cała eschatologia się tu > kryje. > no ja chcę wierzyć w takiego Boga czy Kogośniedopojęcia, który nie jest tym ze Starego Testamentu - nikt nie jest lepszy i gorszy i nie ma żadnych piekieł. ale jest jakaś dusza czy coś. też to wiem, że ludzie religie wymyślają różne, by sobie pomóc. tylko o naturze myślę i ewolucji : nie wymyślają one rzeczy zbędnych i szkodliwych dla gatunku. to po co wymyśliłyby one obdarzanie ludzi myślą o śmierci ? pies, kot itd. mają tylko instynkt życia. czasu na rozważania o śmierci nie tracą. > I tego też nie rozumiem: albo będziesz tu, to i dowiesz się tego co wszyscy, al > bo tam, więc po co Ci pomoc Taty, sama spytasz kogo trzeba o newsy...? > to trochę żart był - że jak ma się tam swoich ludzi, to oni wesprą. > Pytanie numer 1 stawiam na końcu: tytuł wątku. "Umieranie" jako rzeczownik odsł > owny wskazuje na akcję co działa się kiedyś, się akurat dzieje lub zamierza się > dziać nieco później. Jaki stan masz na myśli? przyszłość tylko Odpowiedz Link
tojajurek Mudry 03.12.12, 20:07 Stosował ktoś mudry? Okropnie się czuję, że pies w studni to przy mnie ocean radości. Ale właściwie, to nic mnie nie boli. Może zaraza? Czyżbym był zeszedł? Kiciuś podsunął mi, jako remedium, znalezioną pod szafą książeczkę o mudrach, z rysunkami. Ale nie mam cierpliwości do siedzenia trzy kwadranse ze splecionymi palcami. Ani się podrapać, ani w nosie podłubać. Więc siem zapytowywuję, czy chtóś takie cóś stosował i co z tego wynikło? Odpowiedz Link
zbigniew_clapton Re: Mudry 03.12.12, 20:50 Ja stosuję. Za każdym razem podczas podnoszenia szkła finezyjnie odginam mały palec. Odpowiedz Link
tojajurek Re: Mudry 03.12.12, 22:39 magdolot napisała: > Ja se mudry wpycham w pludry. Pomaga. Hindusy nie noszą pludrów, tylko piżamki, a najczęściej kiecki, jak nie przymierzając... Ja tu wzywam słoniocy, a tu ani strachowy pom, ani pomocny strach... Ino szydzom, puchy marne i wietrzne. Odpowiedz Link