99venus 01.04.13, 20:47 uważam,że należy absolutnie koniecznie przeczytać wywiad z Terlikowskim.najlepiej na czczo. wyborcza.pl/1,75248,9428970.html?as=9 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tojajurek Re: nie chciałbym nikomu psuć dobrego nastroju al 01.04.13, 21:28 Może lepiej nie. O tej porze w Święta nikt nie jest na czczo. Więc kto by chciał zes... się ze śmiechu? Odpowiedz Link
gat45 Byłam na czczo, ale już w pierwszych słowach 02.04.13, 07:11 pan Terlikowski powiedział mi o to o : Pytanie : Co Europa ma zobaczyć pociągającego w tych naszych wartościach? Czy my jesteśmy lepsi niż inne narody? Czy na przykład mniej się mordujemy? Nie - wskaźniki morderstw mamy złe. Czy się bardziej miłujemy? Uczciwsi jesteśmy? Z czym do gościa?! TT : Czeski filozof i ksiądz Tomasz Halik zadał mi podobne pytanie: "W czym wy jesteście lepsi od nas - Czechów, ateistów? Nie ma u nas więcej przestępstw, nie pijemy więcej". Odpowiedziałem: "To wszystko prawda. Ale proszę pomyśleć, co to by było, gdyby Polacy nie byli chrześcijanami. Kogo byście mieli za miedzą! Jeśli nawet przy pomocy łaski bożej jesteśmy tacy słabi, to bez niej bylibyśmy potworami". Tak uważam. Być może Czesi łaski bożej nie potrzebują, żeby trzymać pion. A Polacy potrzebują. I chciałbym, żeby wiedzieli, że mają skarb. I pokazywali innym, jaki to skarb No i poraził mnie (dobrze mówię ? porażenie to w obecnym języku takie małe zdziwienie pomieszane z lekkim niedowierzaniem, prawda ?) jego dogłebny patryotys. O co chodzi panu TT, co widziany jego oczyma Polak ma tej Europie przekazać ? Patrzajta, dobrzy ludzie, dzięki wierze mojej świętej was nie zabijam, bo gdybym działał zgodnie ze swoją narodową naturą, to bym tylko na okrągło mordował z drobnymi przerwami na gwałcenie, bo z natury mojej polskiej to ja jestem potwór ? Patrzcie i Bogu dziękujcie, że tylko kradnę, a i to nie codziennie ? Przyznaję, że dalej mi się czytać nie chciało. Nie lubię Polaków oczyma pana Terlikowskiego. Odpowiedz Link
smutas13 Re: Byłam na czczo, ale już w pierwszych słowach 02.04.13, 07:59 Niby wykształcony człowiek, a poglądy ma prostackie. Odpowiedz Link
ave.duce Wciąż na okrągło trzeba tłumaczyć różnicę 02.04.13, 08:31 między tym, co prawem chce narzucać wszystkim taki T. , a wolnością wyboru. A mnie już się po prostu nie chce. -- ... I’m the leader, I’m the leader, I’m the leader of the gang I am ... > Forum ze Dworum/Freedom Odpowiedz Link
ave.duce Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 02.04.13, 08:45 "Małżeństwo zrównane ma być z konkubinatem i relacjami homoseksualnymi. A w dalszej perspektywie także z zoofilskim związkiem pana z kozą". Odpowiedz Link
gat45 Re: Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 02.04.13, 08:59 I ma rację (mają rację) ! No bo popatrz : dali prawo głosu kobietom, teraz głosują psy i koty, a mówi się już o gryzoniach... Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 02.04.13, 09:14 Nieno! Ledwo i wielkim trudem się pogodziłam ze straszliwym odkryciem, iż Fszyscy jesteśmy Wildsteinami, a teraz się okazuje, że nie tylko Wildsteinami, ale też Terleckimi. A ta "koza" jest wyjątkowo obleśna i nie wiem dlaczego, bo koza to miłe i ładne zwierzątko, ale myślę, że obleśność tego stwierdzenia polega nie na kozie, a na twierdzącym/twierdzących( bo kilku ich było). Tak to dziwnie się dzieje, że im bardziej umoralniające i święte pogadanki o seksie to tym bardziej paskudnie obleśne. Większość wypowiedzi homofobicznych jest tak wulgarnych, że aż włos się jeży. Odpowiedz Link
trusiaa Re: Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 02.04.13, 09:27 Mię do tego nie mieszajcie. Jako gryzonia! Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 02.04.13, 09:35 Wiesz, Trusiuu, że przy Wildsteinie też niektórzy protestowali i się okazało, że Fszyscy oprócz Damy są i nie ma zmiłuj. Tak, że teraz też na nic płacze, na nic krzyki, jak się okaże, że Fszyscy to Fszyscy (z tym, że ja jestem na dodatek Dziwiszem przebranym za Wildsteina albo na odwrót). I nie pytaj się, Trusiuu, komu bije dzwon, ani jak żyć, ani czyja to wina... bo wiadomo, że wiadomo! Odpowiedz Link
trusiaa Re: Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 02.04.13, 09:39 Ja w temacie praw wyborczych i małżeńskich. Jako gryzoń niewinny protestuję! Terlikowskim będą kiedyś dzieci straszyć. Wejdzie na stałe do kanonu bajek tuż za wilkiem i bazyliszkiem. Odpowiedz Link
gat45 Re: Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 02.04.13, 09:49 Kocicą tak wstrząsło, że jej się panowie na Te pomylili Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 02.04.13, 09:57 gat45 napisała: > Kocicą tak wstrząsło, że jej się panowie na Te pomylili Tak mną wstrząsło, że prawdziwego pana na Te wyparłam i nie chciał mi przejść przez klawiaturę. Fszyscy jesteśmy Terlikowskimi. Tomaszami! Aczkolwiek paru Terleckich też by się znalazło do kompletu. Odpowiedz Link
gat45 Re: Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 02.04.13, 10:02 ploniekocica napisała: [...] Fszyscy jesteśmy Terlikowskimi. Tomaszami! > Nie wierzę ! Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 02.04.13, 10:09 gat45 napisała: > ploniekocica napisała: > > [...] Fszyscy jesteśmy Terlikowskimi. Tomaszami! > > > > Nie wierzę ! Znowu coś pokręciłam? Odpowiedz Link
gat45 Re: Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 02.04.13, 10:19 Nie, ale imię zobowiązuje :) Odpowiedz Link
ave.duce Re: Kogoś mi przypomina widok znajomy ten: 03.04.13, 21:34 Gdy żona ujrzała Poemat mego ciała, Jak stała, Zemdlała, Ze śmiechu krztusząc się. Tomasz, ach, Tomasz, Ach, powiedz, gdzie ty to masz? Odpowiedz Link
man_sapiens Wstyd, ale 02.04.13, 14:56 nie daję rady. Nawet Viagra nie pomaga, nie potrafię tego czytać... Odpowiedz Link
widz102 eksperyment mentalny 03.04.13, 10:04 — Tak? — powiedziała maszyna. — To ile jest dwa a dwa? — Czte... to jest siedem — jeszcze ciszej powiedział Trurl. — Ha, ha! Nie cztery więc, tylko siedem, co? — zahuczała maszyna. — A widzisz! — Siedem, naturalnie, że siedem, zawsze było siedem! gorliwie przytaknął Klapaucjusz. — Czy wypuścisz nas już? — dodał ostrożnie. — Nie. Niech Trurl jeszcze raz powie, że mu bardzo przykro i ile jest dwa razy dwa... — A czy puścisz nas, jeśli powiem? — spytał Trurl. — Nie wiem. Zastanowię się. Nie będziesz mi stawiał warunków. Mów, ile jest dwa razy dwa! — Ale prawdopodobnie nas wypuścisz? — powiedział Trurl, chociaż Klapaucjusz szarpał go za rękę, szepcząc do ucha: — To idiotka, idiotka, nie sprzeczaj się z nią, błagam! — Nie wypuszczę, jeśli mi się nie zechce — odparła maszyna. Ale ty i tak powiesz mi, ile jest dwa razy dwa... Nagła wściekłość zatrzęsła Trurlem. — O! Powiem ci, powiem! — zakrzyknął. — Dwa a dwa jest cztery i dwa razy dwa jest cztery, choćbyś się na głowie postawiła, choćbyś całe te góry w proch obróciła, morzem się udławiła, niebo wypiła, słyszysz? Dwa a dwa jest cztery!! — Trurl! Tyś zwariował! Co ty mówisz? Dwa a dwa jest siedem, proszę pani! Kochana maszyno, siedem! Siedem!!! — wołał Klapaucjusz, usiłując przekrzyczeć przyjaciela. — Nieprawda! Cztery jest! Tylko cztery, od początku aż do końca świata CZTERY!! — do utraty głosu ryczał Trurl. Nagle skały pod ich stopami przeszył febryczny dreszcz. Maszyna odsunęła się od wylotu jaskini, że w jej głąb padł szarawy pobrzask, a zarazem wydała przeciągły krzyk: — Nieprawda! Siedem! Powiesz zaraz, jak cię chwycę! — Nie powiem nigdy! — odparował Trurl, jakby mu już było wszystko jedno, a wtedy ze stropu na ich głowy sypnął się kamienny grad, bo maszyna jęła całym swoim ośmiopiętrowym cielskiem raz za razem taranować skalny wiszar i waliła sobą w pionowe zbocze, aż ogromne głazy odpryskiwały od litych skał i z hukiem toczyły się w dolinę. Grzmot wraz z wonią krzemionkowego dymu napełniał jaskinię pospołu z krzesanymi stalą o głaz iskrami, lecz poprzez te piekielne odgłosy szturmu chwilami dawał się słyszeć głos Trurla, wołającego bez ustanku: — Dwa a dwa jest cztery! Cztery!!! Klapaucjusz próbował zamknąć mu przemocą usta, lecz, odtrącony gwałtownie, zamilkł i usiadł, okrywając głowę rękami. Maszyna wciąż nie ustawała w piekielnych wysiłkach i zdawało się, że lada chwila strop jaskini runie na uwięzionych, miażdżąc ich i grzebiąc na wieki. Lecz kiedy stracili już wszelką nadzieję, kiedy gryzący pył wypełnił powietrze, coś naraz straszliwie zazgrzytało, dał się słyszeć powolny grom, silniejszy od wszystkich odgłosów zaciekłego kucia i dobijania się, potem powietrze zawyło, czarna ściana, zasłaniająca otwór, znikła jak zdmuchnięta przez wicher, w dół poszła lawina olbrzymich złomów skalnych. Echo grzmotów toczyło się jeszcze przez dolinę, odbijane od gór, kiedy obaj przyjaciele dopadli wyjścia jaskini i wychyliwszy się do połowy ciał, ujrzeli maszynę, jak leżała pogruchotana i spłaszczona wywołanym przez siebie skalnym obwałem, z olbrzymim głazem pośrodku swych ośmiu pięter, który przełamał ją niemal na pół. Zeszli ostrożnie po kurzącym się mąką skalną rumowisku. Aby dotrzeć do koryta wyschłego potoku, musieli przejść tuż obok zewłoku leżącej na płask maszyny, wielkiego jak okręt wyrzucony na brzeg. Nic nie mówiąc, zatrzymali się obaj jednocześnie pod jej wgniecioną, stalową flanką. Maszyna ruszała się jeszcze słabo i słychać było, jak w jej wnętrzu z gasnącym hurkotem coś krąży. — A więc taki twój niesławny koniec i dwa a dwa jest dalej — zaczął Trurl, lecz w tejże chwili maszyna zaszumiała słabo i niewyraźnie, ledwo słyszalnie, po raz ostatni wybełkotała: — SIEDEM. Potem coś cienko zgrzytnęło w jej wnętrzu, kamienie posypały się z wierzchu i zamarła, przeistoczona w bryłę martwego żelastwa. Obaj konstruktorzy spojrzeli na siebie, a potem, bez jednego słowa, jęli, nie odzywając się do siebie, wracać korytem wyschłego strumienia. Stanisław Lem, Cyberiada, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001, str. 147-157 ..... A teraz w ramach okropnego eksperymentu mentalnego proponuję postawić Terlikowskiego najpierw w roli Maszyny. A zaraz potem - w roli Trurla i Klapaucjusza. Ciekawe doznanie, zaręczam. Odpowiedz Link
gat45 Re: eksperyment mentalny 03.04.13, 10:57 Twoje końcowe zalecenie zaczęłam spontanicznie realizować już w trakcie czytania i wyszło mi tak : - zygota jest życiem - zygota nie jest człowiekiem Odpowiedz Link
ploniekocica Re: eksperyment mentalny 03.04.13, 13:18 gat45 napisała: > Twoje końcowe zalecenie zaczęłam spontanicznie realizować już w trakcie czytani > a i wyszło mi tak : > - zygota jest życiem > - zygota nie jest człowiekiem A to, że są dwie szkoły falenicka i... terlikowska to było chyba wiadomo i przed eksperymentem? > Odpowiedz Link
widz102 Re: eksperyment mentalny 03.04.13, 16:44 Ale nie o to, nie o to, nie o to! To społecznie znacznie głębsza i większa rzecz nawet niż cechy zygoty (żeby nie było - dla mnie zygota to żyjący organizm kształtującego się człowieka. A więc na pewno nie rzecz). pytanie pomocnicze1: Czy Trutl i Klapaucjusz gotowi byli oddać za 2x2=4 życie? Jak maszyna za swoje 2x2=7? Pytanie pomocnicze 2: czy dyskusja kogoś wierzącego z kimś nie wierzącym prowadzona na gruncie wiary - czyli na terenie wierzącego - ma jakiekolwiek szanse na konstruktywny kompromis na warunkach niewierzącego? Pytanie pomocnicze 3: Czy zastanawiał się ktoś, czy kk byłby nadal przeciw in vitro, gdyby skuteczność tego zabiegu wynosiła 100 procent? Czyli w sposób nieuchronny z każdej POŁĄCZONEJ komórki jajowej i plemnika rodził się człowiek? Odpowiedz Link