tojajurek
18.02.14, 20:12
Jak się człowiek sam nie pochwali, to nikt tego nie zrobi z równym przekonaniem.
Otóz ja - jako antidotum na wszechobecną politykę, zatruwającą atmosferę dyrdymałami - od dawna już czytam na głos co wieczór Kiciusiowi, gwoli przypomnienia, "Kima" Kiplinga. Już dotarlismy do 289 strony, więc nieźle idzie. Człowiek przy tym nabiera wprawy w modulacji głosu i artykulacji, co zawszeć gdzie indziej może się w życiu przydać, choćby przy okazji odprawiania z kwitkiem akwizytorów telefonicznych. Zwłaszcza, że tekst - choć cudowny - jest piekielnie trudny, najeżony tasiemcowatymi, wielopietrowymi zdaniami i mnóstwem określeń hinduskich, słówek angielskich i nazw geograficznych. Swoistą perełką jest polski przekład Józefa Birkenmajera z jego wybujałym młodopolskim słowotwórstwem (szkoda, że go w kwiecie wieku zamordowały jakieś oprychy). Żal, że ta książka odeszła w zapomnienie, choć autor to jeden z wcześniejszych noblistów literackich.
No, ale to każdy wie na naszym Forumie.
Aliści zawsze warto się pochwalić, skoro na razie niczym innym nie można.