Dodaj do ulubionych

życiowy błąd prof.Samsonowicza

13.06.16, 18:16
W sobotnim wydaniu GW zamieszczony jest wywiad z prof.Samsonowiczem,znakomitym historykiem.Prof.Samsonowicz,człowiek niezmiernej zacności i olbrzymiej wiedzy popełnił niestety w swoim życiu błąd.Poważny błąd.Jak powszechnie wiadomo błąd jest w niektórych przypadkach znacznie gorszy od zbrodni.Pierwszy stwierdził to Talleyrand i moim zdaniem jest to prawda.
Otóź prof.Samsonowicz w rządzie Tadeusza Mazowieckiego pełnił funkcję ministra edukacji narodowej do początku 1991 roku.Jako minister przeszedł do historii wprowadzając nielegalnie i nieroztropnie religię do polskich szkół.Dzisiaj w wywiadzie twierdzi,że był to błąd(a więc więcej niż zbrodnia) ale kościołowi się to należalo!
Sympatyczny profesor w moich oczach popełnił zbrodnię (nie bądźmy nadmiernie restrykcyjni)oddając polską oświatę i szkołe w pacht kościołowi co powoduje wieloletnią zapaść cywilizacyjną i kulturalną na dziesiątki lat.
Szybko smutnych skutków tego się nie zlikwiduje.
Ale mnie dręczy pytanie:dlaczego i za co się to kosciołowi NALEŻAŁO??
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 13.06.16, 20:54
      Bo im się zawsze należy?
    • man_sapiens Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 13.06.16, 22:18
      > Ale mnie dręczy pytanie:dlaczego i za co się to kosciołowi NALEŻAŁO??

      Za Bóg zapłać.
      Czytam właśnie Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne Dennetta.
      Bardzo wymagająca lektura (czyli bardzo męcząca mój umysł prostaczka) i zasmucająca (bo pozbawia różnych miłych a wygodnych złudzeń). Ale bardzo pomaga chłodno i spokojnie spoglądać na wyczyny m.in. naszego Kościoła.
    • magdolot Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 14.06.16, 01:13
      Myślę, że oni się zwyczajnie bali, że sobie nie poradzą. W związku z tym narracja jak wiele KK zawdzięczamy i ucieczka pod kleszą sukienkę. Odpowiedzialność się rozmyła.

      JPII tak dużo zrobił dla polskiej wolności, że trzeba mu było natychmiast przekazać prawa reprodukcyjne polskich kobiet ponad ich głowami, bowiem przypadkowy naród nie może decydować o sprawie tak świętej, jak... [pierdu pierdu a walizka sama skacze po peronie]. Konkordat, zwrot majątku - tu wszędzie prawo za uszy naciągano ku chwale... KK.
      Warto to wspomnieć w momencie łamania demokracji w PL przez PiS, że to już po raz enty, że na większą chwałę, wpływy i mamonę KK łamano ją przez lata nad wyraz regularnie i że to jedna z przedziwnych nowych świeckich tradycji III RP. A zarazem być może jej zguba i szubieniczna pętla.
      Wrrrr!
      Tyle.
      Nie. Jeszcze cuś.
      Czepiamy się Kaczucha że symbole zachapał. A tutaj też się jakby historia powtarza i mści na dodatek. Ateistyczne czerwone nowa władza pogoniła krzyżem [symbol!] i na nim pojechała. A jak się dalej nie dało, bo do UE na krzyżu kraj kleszą kiecką przykryty nie wjedzie i trzeba czegoś więcej... Nio, w tym momencie ta nowa władza fpadła pod ten sam tramwaj co komuchy, zastawiając na siebie pułapkę z resztek które nie pasowały - Kaczuch jej przylał na odlew przez eb martyrologią naszą ukochaną, doprawił wyklętymi i teraz prawdziwi patrioci rżną sierpem i młotem czerwoną hołotę, czyli solidarnościowców jako, panie, ubeków. Ouuups! A kibicuje im w tym dzielnie wieloletni ukochany beneficjent przez nich nadmuchany i mocno zdemoralizowany, czyli KK.

      Samsonowicz niestety przyłożył do tego rękę, bo ogłupianie polskich dzieci od przedszkola się mści. Współczesne 19-latki już zaliczyły pełny kurs religii - od 3 roku życia. W tych wyborach głosowały po raz pierwszy stworzonka [pierwszy taki rocznik!], w których 19-letnim życiu 16 lat to intensywne religijne pranie mózgu. Pranie przeprowadzane w ramach systemu edukacji i za państwowe pieniądze na edukację właśnie, a przez system edukacji nijak nie kontrolowane [ zawartość tępej propagandy, bzdur i kłamstw] ...

      W zimie zatkał mnie ten odcinek T-Dziennika TV, bo dzięki niemu dotarło do mnie jakim mocarstwem jest Kościół. Z końcówki wieje grozą:
      www.youtube.com/watch?v=pgWo9wzp214
      A na pociechę fajny wywiad z Hausnerem:
      m.krytykapolityczna.pl/artykuly/kraj/20160611/hausner-rzeczywistosci-nie-zmienia-sie-ustawa
      Gdyby się dało tak myślących gości klonować! Uch.
    • gat45 Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 14.06.16, 08:01
      Kiedyś już wspominałam, że jako bardzo nieletnie dziecię wyraziłam chęć uczestniczenia w zajęciach katechezy, na którą cała moja klasa udawała się do salki przy parafii. Moi rodzice nie mieli nic przeciwko temu - poprosili tylko, żebym nie podejmowała życiowych zobowiązań bez konsultacji z nimi.
      Uczyłam się więc pilnie, dopóki ksiądz katecheta nie wyrzucił mnie (dziewięciolatki!) za podważanie dogmatu o piekle, choć miał wobec mnie poważne zamiary sakramentalne : chrzest i komunię. Ale com się nauczyła, to moje. Resztę uzupełniłam w ramach tzw kultury ogólnej.
      No i strasznie dziwię się teraz, kiedy stykam się z młodzieżą, która studiowała "religię" aż do matury, jak ograniczone są jej wiadomości na przykład o znaczeniu poszczególnych świąt ruchomych. Rzadko kiedy wiedzą, co to Pięćdziesiątnica, nawet przetłumaczona na Zielone Świątki. Mało kto wie, co to akt strzelisty. I takie tam inne. No to czego ich uczą przez te setki godzin lekcyjnych, skoro nawet żywot Chrystusa mętnie nim się jawi ?
      • yoma Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 14.06.16, 09:40
        Nie wiem, czego uczą. Wiem, że mój pasierb chadzał był na religię w celach towarzyskich, więc jeśli cała klasa chadzała w takichże...
      • magdolot Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 14.06.16, 10:26
        Gorzej. Nie wią o co biegało w Kazaniu na górze i nie wią że trzeba przyjąć krzyż, bo inaczej to nie jest żadne poświęcenie, ino wypadek przy pracy. Jak mają to wiedzieć absolwenci, skoro hierarchowie tego wyraźnie nie wiedzą? Bo to przecież niemożliwe by hierarchowie mogli świadomie olewać naukę Chrystusa...
        Ostatnie dziecię z paczki Szaćka zmuszone przez rodzinę do uczęszczania aż do końca liceum bywało przede mną stawiane, by opowiedzieć mi najświeższe bzdety których dowiedziało się na religii. Ostatni bzdet [III kl. LO] na tyle smakowity aby go sprawozdawać brzmiał: jeśli znajdziesz się, dziecko, na Rynku w czasie Marszu Zboczeńców i przypadkiem zobaczysz całujące się lesbijki, zarazisz się od nich! Kurczak, pani katechetka odkryła zupełnie nowy rodzaj zakażenia. Nobla jej z medycyny. Może dlatego ten dziecko dziś pracowicie zostaje lekarzem bes sumienia? A może dlatego, że kiedy był mały i wyleciał koleżankom ze paczki z ochroną życia nienarodzonych, do czego powołane są, to dostał po łbie aże zadudniło i przeskoczyło mu coś? A teraz wie nawet co to jest apoptoza. Niezbadane są wyroki losu, no.

        W każdym razie niespecjalnie mnie dziwi reakcja Młodzieży Wszechpolskiej na masakrę w Orlando. Choć z niej wniosek płynie zupełnie smutny już, że jak nasza dobrze wytresowana młodzież zna Biblię, to jest jeszcze gorzej. A może zna tylko te nienawistne kawałki, bo inne jej zaklejają?

        Lekcje religii bywają opresją dla obu stron. Zaprzyjaźniony ksiądz rzucony na odcinek licealnej katechezy rozpalił się z nerw, ale na jego lekcje chodzili też niewierzący, bo uznali że warto. Martwię się co się z nim dzieje teraz, bo został rzecznikiem i chyba przywiało mu Michalika w ramach podmianki hierarchów. Mam nadzieję że jeszcze się nie szprycuje...

        Idę pakować walizek, bo frunę. Pies Forek podobno czeka na mnie w domu.
    • erte2 Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 14.06.16, 12:48
      99venus
      To nie jest takie proste. Bo jednak KK był w dużym stopniu wpółtwórcą naszej wolności i demokratycznych przemian w Polsce, a rola w tym Karola Wojtyły jest nie do przecenienia. A w latach '80. KK był takim buforem pomiędzy władzą a społeczeństwem, a także azylem i wspomożeniem dla wielu którym bez tej pomocy trudno byłoby przetrwać (z autopsji). No i wsparcie duchowe - msze za Ojczyznę, organizacje zebrań, budowanie wspólnoty przeciw komuchom.
      Inna rzecz że był to Kościół Tischnera, Orszilika, Pieronka i nawet Glempa, a nie Rydzyka, dzięgi czy Głódzia.
      P.S. Żeby nie było - jestem co najmniej agnostykiem ze wskazaniem na ateizm (z bardzo katolickiej rodziny).
      • magdolot Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 14.06.16, 13:06
        To jest takie proste. Ci ludzie szalenie uczciwie zarobili na nagrodę w niebie, na szacunek i wdzięczność ludzi którym pomagali i na ziemską sprawiedliwość dla KK. Lecz nie na otrzymanie na ziemską trywialną własność kraju wraz z zawartością.
        • erte2 Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 14.06.16, 19:56
          magdolot
          Kochana, powtarzam: to nie jest proste. Coś za coś. I tak jak należało dochować zobowiązań w stosunku do Jaruzelskiego, Kiszczaka czy innych Urbanów (choć wielu się przeciw buntowało) - bo przecież mieli jeszcze w swojej gestii siłę i mogli jej użyć co mogło skończyć się krwawą jatką - to również, jak powiedział Samsonowicz, Kościołowi "się należało".
          Ale o ile komuchy odchodzą sobie cichutko w niebyt i nie przeszkadzały w budowie polskiej demokracji i normalności polskiej gospodarki - o tyle KK próbuje (niestety, z powodzeniem) zagarniać coraz to więcej i więcej. I nie tylko dóbr materialnych, ale domaga się coraz większego udziału w tzw. "rządzie dusz" co przekłada się na narzucanie społeczeństwu kościelnego prawa na sprawy ewidentnie świeckie.
          Czy można było tego uniknąć? Byłoby to bardzo trudne, albo i niemożliwe, bowiem nie byliśmy w sytuacji Rewolucji Francuskiej kiedy to KK był ewidentnie stroną w sporze, i to tą "po złej stronie". Tyle że mimo wszystko nie chciałbym bazować na doświadczeniach Robespierre'a czy Dantona oraz ich metodach "przekonywania" wrogów rewolucji do swoich racji.
          • magdolot Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 15.06.16, 03:35

            Poważnie twierdzisz, że KK pomagał Solidarności w zamian za bardzo konkretne profity mocno przewyższające zwyczajną sprawiedliwość, a takie nieistotne pierdoły jak zwalczanie wspólnego wroga to pryszcz? KK na zmianie ustroju ewidentnie zyskiwał. Krocie. I bez ponadwymiarowych i pozaprawnych prezentów. Powiadasz, że KK się należało tak samo jak Jaruzelskiemu? Auć! Czyli stawiasz komuchów na równi z klechami. Dwie organizacje totalitarne którym się płaci haracz? Nie bardzo rozumiem co w tym kontekście robi Tischner. Tischner na godziny?
            Na serio stawiasz tezę, że skoro w 1989 roku nie potopiono klechów, to musiało się skończyć tak, jak się skończyło?
            Chyba jednak ciupinkę, kochany, przesadzasz.

            Wychowywanie to stawianie granic. KK nie tylko ich nie postawiono, ale latami go rozbestwiano. I to nie był naród homo sovieticusów, tylko jego wybrańcy nad głową narodu. Wybrańcy których zdrowo masowo popierdoliło. Przypadkowy naród nie mógł głosować w referendum na temat aborcji, bo nie był na to dość święty. Wtedy po raz pierwszy narzucono coś narodowi przemocą i nie był to KK tylko politycy. Olano wtedy 1,7 miliona podpisów i to się mści do dzisiaj. W tym momencie przetrącono kiełek społeczeństwa obywatelskiego. Czy tyle podpisów obywateli zdarzyło się kiedyś jeszcze? Przypadkowy naród robił więc to co zwykle - jak na sovieticusa przystało publicznie się prześcigał w czapkowaniu nowej czarnej Partii, a po kątach bormotał i cichcem robił swoje.

            Moim zdaniem to politycy święcie uwierzyli, że bez KK ani rusz. A część tej wiary to także pogarda dla homo sovieticusa, że głupi i ciemny i bez bata nie zrozumi, ino ten bat musi być dla odmiany święty. Naród zrozumiał więcej niż trzeba - odpierdziela obrzędy i po cichu robi swoje.

            Za to KK okrponie się zborsuczył. Co było do przewidzenia pod koniec lat 80. Kiedyś dużo mówiono o negatywnej selekcji w zawodzie nauczyciela... Odkąd nastał polski papież, zawód księdza zaczął być karierą co się zowie. Możliwość studiów za granicą! Możliwość przebywania na Zachodzie jak biały człowiek. W stanie wojennym i potem rozdawnictwo darów, a za nowej Polski to już żyć nie umierać na wszystkich możliwych frontach. Możliwość zrobienia zawrotnej kariery okropnie źle wpływa na jakość powołań. Władza demoralizuje. Dlatego w demokracji się ją zmienia i wietrzy.

            KK od lat wietrzy się w odwrotną stronę - z wielkim hukiem wywala tolerancyjnych inteligentów z powołaniem. Sensowni księża stulają uszy i idą w partyzantkę lub giną. Oj, w miarę odchodzenia od sovieticusowania powinno być odwrotnie. Dlaczego jest jak jest? To nie tylko pęd do waaadzy i mamony. To może mieć dużo wspólnego także z "negatywną selekcją" księży przez polityków. "Co pan może załatwić, kogo dobrze pan zna" - sądzę że to świetnie działa w obie strony. Tischnery nie balują z Meleksami, lecz ten drugi rodzaj baluje. Dyzma z Dyzmą, a rączka rączkę myje. Od lat. Tu jest prawdziwy "układ", tylko Kaczusia miast go zwalczać na nim pasożytuje i też porasta w pierze. Tak to działa.

            Dlatego wg. mnie cała nasza klasa polityczna jest do wymiany. Właśnie ze względu na ten sposób myślenia i te koneksje. KK nie da się wymienić, trza go wychować. Powinni to zrobić wierni i pewnie kiedyś zrobią. Ale najpierw trzeba rozbić układ KK- politycy.

            Ja wiem co i z jaką otoczką i w jakim klimacie wpuszczono do polskiej szkoły. Moje starsze dziecię poszło do szkoły w tym samym roku, w którym przyszła do niej religia, a ja w tym czasie byłam nauczycielką. Pamiętam jak pokój nauczycielski podskakiwał we traumie i równo lał pianę z pyska, jak pierdolenie p. Jurka o przykazie zaczynania i kończenia KAŻDEJ LEKCJI modlitwą wydrukowały gazety. Obejrzałam ten kataklizm ze wszystkich stron wtedy. Wkurw rodziców którzy tymi ręcami budowali salki katechetyczne. Widzisz, w naszej szkole, jak tam wlazła religia nie zmieściło się nauczanie początkowe. Szkoła za kasę, której tradycyjnie nie starcza na kredę i pastę do podłóg, musiała wynająć od parafii te salki po cenie rynkowej, a najmłodsi cały dzień tam i nazad kursowali po ulicach. Świetlica, obiad, w.f. - to mieli w szkole, a lekcje w salkach. Maluczcy nie byli w prawie protestować. Idylliczny obrazek katolickiego narodu łaknącego jak kania dżdżu Boga w szkole zamiast biologii i chemii, to propagandowa ściema. Od samego początku. Ściema dla ludzi którzy wierzą w przygłupich maluczkich.

            Kataklizmu starczyło mi jeszcze na następne dziecko. Do przedszkola katecheza dotarła 10 lat później. I też nie obywatele tego żądali spragnieni duchowego pokarmu dla dziatwy, tylko "im wprowadzono". Jako matka "jedynego takiego w przedszkolu" miałam wtedy bardzo duże wsparcie u nauczycielek, które mnie bez ogródek mówiły, jak belfer belfrowi, co o tym sądzą. Szaciek też miał ich wsparcie, bo on się, kurna, wyłamał. Czterolatek! Ja mu tego nie potrafiłam zrobić, skazać na los raroga. [Eksperci od edukacji w naszym kraju nie wiedzą o takim zjawisku?! Czy też na nie liczono? To się nazywa instytucjonalna przemoc.] I Szaciek ze świadomością, że my nie, ale on se może, spróbował i wymiksował się sam po miesiącu chyba, kiedy miła, młoda pani katechetka z długimi włosami i gitarą przed świętem zmarłych doprowadziła grupę przedszkolną do stanu histerii, koszmarów i płaczu. Szaciek mi tego nie zrelacjonował, ino swą suwerenną decyzję ogłosił. Jeżeli ktoś zna się na okresach rozwojowych, wprowadzenie religii do przedszkola musi uznać za oburzające i zbrodnicze w takich okolicznościach przyrody, w których pozwala się nieukom dowolnie eksperymentować sobie na cudzych dzieciach. I choć normalny nauczyciel miałby w takim wypadku kłopoty i choć świecka dyrekcja przy tak ewidentnych sprawach ma prawo reagować [bym rzekła ja: obowiązek], to zwykle się je przemilcza lub pracowicie zakopuje. Katechetka opowiadająca 11-latkom o mordowaniu nienarodzonych i smakowicie się przy tym skupiająca na rozszarpywaniu płodu i urywaniu mu głowy, to świeży obrazek. Polskie prawo zabrania konfrontowania dziatek poniżej 13 r.ż. z martyrologią. Czy nauczyciel ma prawo w ramach lekcji ordynarnie kłamać? Tu interweniowali rodzice. Było w prasie. Dyrekcja oświadcza, że pani przeprosiła rodziców, więc wszystko w porządku. Nikt nie przeprosił dzieci i one muszą dalej z tą babą obcować?! Super! Czyli nasz system edukacji uczy dzieci od pieluch, że kościółkowym się nie podskakuje, bo są z lepszej gliny i mają inne prawa. Gratulacje.

            Jako otwarty raróg nasłuchałam się oburzenia zwyczajnych katolików przez lata.
            I dziwnym zupełnie trafem ci oburzeni nadkatolicką rzeczywistością katolicy byli zupełnie szarzy, szeregowi, a nad sobą otóż mieli bardzo religijnego szefa przyklaskującego temu całym sobą [szczerze lub na pokaz - to żadna różnica] i świadomość, że nad owym szefem jest władza, która też przyklaskuje. Więc sobie mogli latami po kątach bormotać i mieli tę świadomość, że więcej nie mogą.
            Mnie w podstawówce nawracali koledzy z klasy w trosce o moje życie wieczne i to było na równi i to było OK. Obydwie moje córki doświadczyły nawracania w szkole przez nauczycieli, bynajmniej nie religii, i ich publicznie stawianych im moralnych ocen. Ja jako matka też. Moich dzieci nie próbowali nawracać koledzy, na dwie sztuki w różnych latach nie znalazł się nikt taki.
            Te dwie sprawy też chyba dowodzą przemocowości zjawiska.

            Samsonowicz jest historykiem. Naiwne idealizowanie Kościoła historykowi nie przystoi. Szczególnie mediewiście. Spór o inwestyturę wystartował w 962 r.

            P.S. Wygmerałam link do artykułu z 2006, który mnie niedawno osłabił. Końcówka. Przepowiada to, co się właśnie dzieje. Co do joty. Nie, nie tylko Samsonowicz umoczył. Moczono latami grupowo, a efekt właśnie wypełza spod dywanu... Widać, 10 lat temu dało się go przewidzieć.
            www.tygodnikprzeglad.pl/aborcyjny-kompromis/
            • 99venus Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 15.06.16, 09:36
              Kłaniam się z najwiekszym szacunkiem i uznaniem za te słowa prawdy.
              • magdolot Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 16.06.16, 10:51
                Odkłaniam się Szanownemu Panu spłoniona dygając.
      • 99venus Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 14.06.16, 16:32
        Kościół(moim zdaniem) nie jest instytucją zainteresowaną demokracją i wolnoscią.@ tysiące lat o tym świadczą.Kościół popierał polskie społeczeństwo nie z miłości do demokracji,której sam nie stosuje tyle mając dalekosiężne cele i to udało mu się zrealizowac.
        Tischner publicznie gloryfikował Ognia-bandytę z Podhala w imię podhalańskiego solidaryzmu.
        Pierunkowi i Glempowi nieraz wyrywały się z ust przedziwne słowa.
        Dzisiaj krainą od Odry do Bugu włada parafialna ciemnota oddalająca Polskę od demokracji,wolności,
        Europy i rozumu.
        • magdolot Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 16.06.16, 10:46
          Tischnerowi chyba możesz wybaczyć, Venusie. Zważywszy, że jemu wystarczyło spotkanie ze świadkiem pewnej akcji Ognia, żeby się z tego poparcia publicznie wycofać na łamach Tygodnika Powszechnego. To spotkanie odbyło się w cztery pary oczu. Mam relację w wywiadzie. Szef krakowskiej Gminy Żydowskiej dowiedział się, że Ogniowi robią w Nowym Targu ulicę. Zadzwonił do burmistrza, dowiedział się że sprawę popiera Tischner i zorganizował spotkanie. Tischner, burmistrz, on i świadek - niegdyś żydowski chłopiec, który zdążył się schować za szafę gdy ogniowcy mordowali jego matkę i siostrę. Więcej Tischnerowi nie było trzeba. Tłumaczył w Tygodniku, że chodziło mu raczej o byłych podwładnych Ognia i ich uczucia, lecz po namyśle niestety nie może dłużej popierać tej sprawy, bo poparłby rzeczy zbyt okrutnie paskudne. Zrobił to z otwartą przyłbicą, publicznie, choć mógł się cichcem wycofać.
          Tischnerem sobie z upodobaniem wycierają mordy krakowscy narodowcy, choćby Maciej Korkuć z IPN, piewca Ognia, powołujący się nieuczciwie na wygodnie martwego Tischnera, który nie może zaprzeczyć.

          Niedawno czytałam książkę Anny Kłys "Brudne serca" i ją serdecznie polecam. To książka o wyklętych i tropieniu w archiwach. Autorka zestawia źródłowe fragmenty z własnym mocno emocjonalnym komentarzem, z własnym myśleniem i czuciem. Bywa cudownie dosadna i bardzo tę panią polubiłam w trakcie lektury. Czyta się jednym tchem. Anna Kłys znakomicie maluje powojenną rzeczywistość. To książka o straumatyzowanym bajzlu, w którym ludzie usiłowali jakoś przeżyć, o roli przypadku i o tym jak piramidalnym kretynizmem jest wrzucanie wszystkich do jednego wora, etykietkowanie jak leci i gwałtowne zmienianie tych etykietek w takt podrygów historii o 180. To także pamiętnik człowieka na tropie historii i jego bobrowania, zestawiania okruszków w obrazy i pamiętnik człowieka na którego znienacka historia wypada z archiwów - wali obuchem, rani i kaleczy. Anna Kłys odczekała co najmniej 10 lat z publikacją. Decyzja z gatunku uczciwych, szacun. Ale i trochę szkoda, zważywszy stada dumnie "wyklętych" młodych ludzi na naszych ulicach. Chciałabym pożyć w kraju, w którym ta książka jest lekturą w liceum...
          • az43 Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 16.06.16, 11:13
            Tischner Ognia gloryfikował publicznie.Czy również publicznie ogłosił zmianę tego stanowiska?
            • gat45 Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 16.06.16, 14:14
              az43 napisał:

              > Tischner Ognia gloryfikował publicznie.Czy również publicznie ogłosił zmianę te
              > go stanowiska?
              >

              Magdolot zaczyna tak swój ostatni wpis : Tischnerowi chyba możesz wybaczyć, Venusie. Zważywszy, że jemu wystarczyło spotkanie ze świadkiem pewnej akcji Ognia, żeby się z tego poparcia publicznie wycofać na łamach Tygodnika Powszechnego

              Czy to nie jest wystarczająco publiczne ?
              • 99venus Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 16.06.16, 14:47
                Wypowiedź Tischnera o Ogniu słyszałem w tv.
                Przy całym szacunku dla TP jaki ma nakład i ile osób go czyta?
                Nie zmienia to faktu,że publiczna zmiana stanowiska nastąpiła co w polskim kościele raczej sie nie zdarza.
            • magdolot Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 16.06.16, 14:41
              Tak, 10 lat temu znalazłam tę wypowiedź Tischnera na łamach Tygodnika Powszechnego i fragmentem podparłam moją notę o Ogniu.
              -----------
              Na temat sprawy "Ognia" zmieniałem długo zdanie. Tam jednak było dużo bandytyzmu. Były bandziory i była elita, która niewiele wiedziała. Być może należał do niej "Ogień". Ja broniłem sprawy, jak adwokat, który nie ma w niej interesu finansowego, ale mitologizujący. Wbrew sobie. Bo tam współpracowało około 3 tysięcy ludzi. Uważam, że słusznie broniłem. Czułem pewne zobowiązanie wobec kolegów, którzy byli w partyzantce "Ognia", a potem trafili do seminarium. Mówiłem, że świat to nie czarne - czarne, białe - białe. Ale dziś uważam, że biali by pewnych rzeczy nie robili. To były jednak paskudne czasy...
              ks. prof. Józef Tischner
              ------------
              Nie znalazłam linku do Tygodnika, do oryginalnej wypowiedzi. To może zbyt dawny tekst? Ale ten cytat mocno chodzi po necie i jest znany. Najszersza wersja jaką znalazłam jest w tekście Tokarskiej-Bakir, fragment pt. "manipulacja pamięcią". www.tygodnik.com.pl/numer/280111/bakir.html

              Opisałam Ci powód. Tak w Nowym Targu nie powstała ulica Ognia, zdarzenie miało miejsce jeszcze w latach 90' i dopiero Kaczuch Tysiąclecia w 2006 Ognia ufetował [to chyba pamiętna część "spuścizny"]. Robiłam wywiad z szefem Gminy Żydowskiej akurat jak stawiano Ogniowi pomnika i nam w rozmowie wylazła opowieść o tym, że Tischner miał podobny pomysł, ale opowieść jednego świadka jednego wydarzenia spowodowała, że uznał za niemoralne swe dalsze obstawanie przy idei mitologizowania w intencji pokrzepienia serc.

              Drobna przewaga filozofa i nad Kaczuchem... i nad Sienkiewiczem.
              • 99venus Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 16.06.16, 14:44
                Madame,chapeau bas!
                Bardzo dziekuję.
                • magdolot Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 16.06.16, 23:38
                  Cher Monsieur, cała przyjemność po mojej stronie. To mjut na kobietę, która dziś chyba spaliła kosiarkę w 1/3 trawnika [okaże się jak kupię nowy przewód] i prawie poległa walcząc z ogromnymi chwastami w ogrodzie [skrzyp, jęk].
                  Prostuję/dopowiadam - o Tischnerze pisałam nie po to, by wymóc na Tobie wybaczenie, bo tego zwyczajnie się nie da. Raczej z intencją jednego mniej Twego rozczarowania w tych rozczarowujących czasach.
                  Jak człek którego się szanuje mówi coś z czym się bardzo mocno się nie zgadzamy, to wybaczyć i zapomnieć mu trudno. Sama tak mam z Pieronka polewaniem feministycznego betonu kwasem solnym, nie wprost ale jednak. I to mimo, że Pieronka nigdy nie odbierałam jako autorytet moralny, raczej jako rozgarniętego księdza, który nagle się jakoś okropnie rozkraczył i już mu tak zostało...
                  Nie śmiałabym, zaprawdę, wymagać od Cię więcej niż od siebie.
                  • 99venus zbaczając z tematu 17.06.16, 18:13
                    Madame,do koszenia mam około 1300 m kw.Jestem wposażony w 1 kosiarke-traktorek
                    (niezmierne przydatny do licznych prac transportowych).1 kosiarkę elektryczną.1 podkosiarke.
                    Do tego wszystkiego 4 kable,ktore nieustannie skręcają się i plączą.Pogoda sprawiła,że trzeba kosić co 2-3 dni-najszybciej rosną chwasty i mech.Pot wybarwił me włosy z młodzienczych kolorów ale walczę.
                    Doceniam Pani ból i problemy ogrodnicze.Niech dobry duch będzie z nami!
                    • magdolot Re: zbaczając z tematu 18.06.16, 02:28
                      Monsieur, nieustająco podziwiam pańską szalenie męską twardość. Na 1300 m kw. ona może pohasać do syta. Włosy być może stopniowo przyjmują kolor spiżu?
                      Wróciłam do gry dorwawszy rowerem miłego pana w Castoramie - już sprawdziłam, że tylko przewód się spalił. Jutro się rozprawię z tą moją trawą po kolana najpierw podkaszarką a potem kosiarką - tę opcję wymyśliłam dopiero jak poszedł mi dymek z kosiarki... O tępota, o mores! A jak jeszcze okna powycinam z bluszczu, to zobaczę hortensje pnące się po murze. Myślałeś kiedyś o takich, Venusie. Pną li się dobrze, czy zrezygnowałeś? A hortensja imienia Giwi, klasyczna, w tym roku będzie miała duuużo kwiatów.

                      Wdzięcznam Ci za ten wątek, bo mi się poskładało w głowinie tak jakoś, że dwa kiksy grube, co legły u podstaw wolnej Rzplitej przystopowując nam powstanie społeczeństwa obywatelskiego, to nadmierna wiara w cudowną rękę rynku [o tym mówi Hausner - państwo widziane tylko jako regulator gospodarki i reprezentacja zewnętrzna, a nie jako wspólnota] i do tego wartości chrześcijańskie jako ideolo. Rynek na spółkę z pokropkiem miały wypełnić społeczne funkcje państwa i podołać, bo... lepszego pomysłu nikt nie miał? O tym się głośno nie mówi, tylko na ludzkie lenistwo wyrzeka i aspołeczność zuych obywateli co nie są obywatelscy. A na nich trochę nie było miejsca, bo zostali tradycyjnie odesłani do wójta i plebana, czyli mówiąc trywialnie: do diabła.
                      To chyba KK miał nam zbudować narodową wspólnotę. Jak o tym pomyślę to mi się flak wywraca.

                      A dobry duch mię nawiedził dzisiaj na rowerze, com nim pół miasta opłotkami przejechała myśląc sobie pod nosem, że świat jest piękny. I niech tak zostanie. JEST piękny.
                      • 99venus Re: zbaczając z tematu 18.06.16, 16:52
                        Madame,podziwiam wytrzymałość na nocne wypisywanie.Ja osobiście aktywność kończę o 23.00 i po kilku,kilkunastu minutach słuchania radia odpadam.
                        Władam ziemiami niestety wrednymi,polesnymi z bardzo silną tendencją do pokrywania się mchem.W dodatku jest to obszar duzego deficytu deszczowego co skutkuje kilkugodzinnym podlewaniem prawie każdego dnia oraz brakiem grzybów w okolicznych lasach.
                        Mam!Mam posadzone 2 hortensje pnące ale po latach pieszczot urosły na wysokość-jedna 50 cm,druga 29 cm.Jesienią 2015 przesadziłem je i z ciekawoscią obserwuje co się dzieje,Wydaje mi się,że chyba zaczynają się ruszać.Jesienią też posadziłem 2 krzewy pnace-aktinidię i drugi,którego nazwy nie pomnę.Obydwa przezimowały i wiosną ruszyły do góry.Postawiłem przy nich kratke i teraz codziennie mierzę wysokość.Na wiosnę posadziłem 2 oczar,różne.Jeden poszedł do góry,drugo trochę wegetuje.Dzikie wino idzie do góry.Potrzebny mi jest pomysł na ścianę z krzewów długosci 10-12 m.
                        Krzewy winny mieć maksymalną wysokość do 2 m.Nie mam pomysłu ale chętnie kupie.
                        Czy można coś bliżej na temat hortensji imienia Giwi i warunków jakich wymaga?

                        Społeczeństwa obywatelskiego to my nie mamy i prędko mieć nie będziemy.Więcej -my nie mamy społeczeństwa.To raczej zbiorowisko elektronów krążącychj między Odrą a Bugiem bez wzajemnych powiązań,bez sympatii,uśmiechu i nie wiedzieć czemu ciągle wrogie.
                        Niewidzialna ręka jest w stanie czynić cuda w sferze gospodarki ale jasne,czytelne i zdecydowane działania rzadu winny tkac tkankę społeczną zwracając baczną uwagę na konieczność tworzenia zrównowazonych możliwości korzystania z wszelkich dobr.
                        Za PRL nie było tak silnych antagonizmów społecznych bo wszyscy mieli mniej więcej podobne dochody i podobną mozliwość zdobywania dóbr i realizacji dążeń.Teraz się to zmieniło.Młode chodzą po ulicach z wystawami dóbr wszelkich i wiedzą,że na wiele z nich a nawet na większość nigdy nie będzie ich stać.To ich wkurwia tym bardziej,że wedle mnie szkoła nie robi nic aby pewnie procesy społeczne wyjaśnić i skomentować a kolejne rządy nie dostrzegły konieczności prawidłowej redystrybucji budżetu i nie nauczyły się prowadzenia skutecznej polityki społecznej.Kościół karmiony stałym strumieniem mamony zapewnia kaganiec na bardziej radykalne protesty społeczne i tak stan obecny się zasklepia.Populistyczne działania PiS skutkują jedynie szaleństwem coraz większej demagogii i agresji.A wspólnoty spełcznej nie ma.
                        • magdolot Re: zbaczając z tematu 20.06.16, 03:03
                          Jestem sową, Monsieur. A upał w tym jeszcze pomaga. Posiadłość dla prawdziwego twardziela - mniemam po wyczesaniu 150 m kw trawnika z mchu i staroci za pomocą ręcznego kolczastego dydła. Wtedy do mnie dotarło, że nie mam 20 lat i już się nie regeneruję w kwadrans, ale jakoś nie zinternalizowałam i mnie to cięgiem ffffkurza.

                          Giwi - klasyczna hortensja - była w ogrodzie od zafffsze, zanim ja nastałam. Dlatego dostała imionko Giwi - miłośniczki i znawczyni hortensji, co także była na FK od zafffsze. Ku pamięci. W tym roku będzie obficie kwitnąć. Może taki rok hortensjowy, a może o hortensję imienia się pieczołowiciej dba? Nie wiem jakich warunków wymaga. U mnie ma glinę podsypaną próchnicą. I kobylaste świerki, które jej wypijają wodę i rododendronom też. Ze 2 lata temu z rozpaczy okopałam ich fszystkich żeby im wrzucić aquagel wokół korzeni, to dodałam i obornika bo go mogłam zakopać. Ulubiony mój pan ogrodnik, co dogląda orzecha, żeby się nie rozleciał za wcześnie, postukał się po głowie że go nie wezwałam ino ryłam jak opętana norka, bo on ma specjalny świder. Bardziej jest ze mnie kreatywny pacan [sama to wymyśliłam, pan mi przytwierdził że tak można czynić] niż ogrodnik, ale rośliny mi wybaczają i to nawet chętnie. Normalni ludzie mają rabatki, ja dżunglę.

                          Pnącymi hortensjami byłam ze 2-3 lata rozczarowana, że takie jakieś małe i w końcu przegapiłam jak wlazły na mur. Nic im nie robiłam. Najpierw wlazły na górę, takie trochę lelawe, a potem się zaczęły rozrastać na boki. Rosną od północy pod kuchennym oknem. Na murze mają towarzystwo hetery felixa [on szybko wlazł, tylko go musiałam sznurkować, a hortensja sama sobie miejsca do przyczepienia znajdowała - dół muru ma schodek a na szczycie są dachówki i sobie zagłębienia dobrze wykorzystała], a u nóżek rosną funkie i przez większość roku nie da się do hortensji podejść, żeby im zrobić cokolwiek. Jedna hortensja rośnie sobie pod kołdrą z botanicznego clematisa, co wypuszcza żółte sasanki które zamieniają się w dmuchawce potem i ten clematis jej nic złego nie robi. Uschnięte kwiaty hortensji zostawiam do wiosny, bo zdobią. Cudownie nieupierdliwa roślina. Kiedyś tam były okropnie wyleniałe świerki, bo pan bywszy właściciel lubił je sadzić co metr, czy półtora...

                          Ściankę mam z cisów. Chodziło o coś wyżej płotu, ale nie bardzo wyżej, żeby odgrodzić sąsiada w ruinie a troszkę widoku z tarasu zostawić i dopuścić światła. Tam były wyleniałe sosny co 1,5 metra i pustynia dołem. Pani ogrodniczka poleciła odmianę cisa co rośnie pionowo na 2-2,5 metra.
                          U nóżek poszły tawułki i one ledwie żyją, bo ten cis jednak nie rośnie tak całkiem pionowo i trza mu robić sznurek z palikami i go, skurczysyn, co roku wywraca i rzuca się na tawułki. I ta ogrodniczka jeszcze nakłamała, że wybierała specjalnie chłopców i dzieffczynki żeby mieli kulki, a kulek ani dudu! No, może kilka. To zła kobieta była. Ale da się wytrzymać z tym cisem.
                          Niemcy robią żywopłoty z grabów, nawet całkiem niskie, wystrzyżone. Francuzi maniacko robią ściany z drzew niewyskokich liścistych. Szpaler wystrzyżony w prostokątną ścianę. Wygląda to znakomicie, lecz ma ze 4 metry i chyba kupa strzyżenia. Sorko za skojarzenia ze ścianową ścianą, ale ja nie mam gdzie poszaleć.

                          Mam oczar w kolekcji. Późną zimą zakwita i daje nadzieje na wiosnę, że ona kiedyś przyjdzie. Jednak.

                          W tym roku ogród na akord robię i wyjeżdżam. Posprzątałam po zimie, przycięłam, nawiozłam, cisnęłam nasiona trawy i nie zdążyłam przysypać i na miesiąc do Niemiec. Wróciłam na miesiąc odrobiłam obsuwy, wyczesałam trawnik, trawę jeszcze raz w glebę i dawaj podlewać. Miesiąc we Francji, trawa do kolan, chwasty do pasa, plącza oplątały fffszystko jak gupie, a paprocie zżerają azalie i dzwonki. Rododendrony kwitły beze mnie, do dupy z taką robotą. Odrobię się trochę i zaraz trza stawiać bazę namiotową, studencką już głównie z nazwy, a ogród znowu zarośnie na cacy...

                          Można powiedzieć złośliwie, że za PRL nie było antagonizmów, bo ludzie wiedzieli że jak ktoś się dorobi na boku, to zostanie za to przykładnie ukarany.
                          Moja przyjaciółka robi teraz karierę razem ze studiami i ryjąc do egzaminów w chwilach wolnych od pracy odkryła, że u nas za sukces uważa się fuksa, ten sukces ma się obyć bez jakiejkolwiek pracy. Bo sukces okupiony ciężką pracą to nie jest PRAWDZIWY sukces i co tu w ogóle podziwiać?! I wyjaśniło jej się dlaczego orze i orze i ciągle ma trudności z byciem dumną z siebie i czuje okropny niedosyt prawdziwego sukcesu - bo ciężko nań pracuje. I jak to już wymyśliła i zbuntowała się przeciwko tej głupocie "narodu szlachciców", to jej się zrobiło znacznie lepiej na świecie. Mądrzejemy. Mimo wszystko. Stopniowo.

                          Gdyby nie ogród, to dziś mocno zdołowałby mnie Łoziński:
                          studioopinii.pl/krzysztof-lozinski-duza-lekcja-do-odrobienia/
                          A tak, wycinając okna ze bluszczu można sobie spokojnie pomyśleć oblewając się na drabinie zdrowym potem, że plusem takich czasów jest to, że z podmiotową dumą wychodzi na wierzch to, co zwykle się skrzętnie ukrywa i chowa... i dużo lepiej widać jaka kupa rzeczy jest jeszcze do zrobienia.

                          Dobranoc, powiedziała Sowa.
                          I fajnie jest siedzieć w nocy na pożyczonym psie, co mi na jednej bosej nodze łeb trzyma, a ja drugą mu trzymam na grzbiecie. Tak fajnie, że trudno wstać. :-)
    • ave.duce Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 15.06.16, 16:38
      > mnie dręczy pytanie:dlaczego i za co się to kosciołowi NALEŻAŁO??

      Nie odpowiem na to pytanie, bo wg mnie - NIC się kk nie należało.
      Przychodzą mi na myśl, np., Romaszewski i Czuma, którzy uznali, że im się też "należy".
      • 99venus Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 15.06.16, 17:39
        ale Romaszewski i Czuma to najprawdziwsi patrioci.jak się po czasie okazało za stokilkadziesi,at tysięc zł każdy.
        Dzisiaj rano okazało się,z kościołowi należą sie 463 miliony zł.
        • ave.duce Re: życiowy błąd prof.Samsonowicza 15.06.16, 17:57
          Nie denerwuj mnie, bo jestem u kresu...
          • ave.duce ps. 15.06.16, 18:07
            A skąd ta kwota? (jestem nieco wyautowana...)

            Czy wzięta z powietrza jak 340 mld. straSzydła?
            • 99venus Re: ps. 15.06.16, 18:12
              tyle budżet oraz samorządy wyda na ŚDM.rachunek nie obejmuje wszystkich pozycji ponieważ część kosztów będzie znana dopiero po zakończeniu tej imprezy.
              ps.
              w Centrum Zdrowia dziecka brakuje podobno około 70 pielęgniarek.roczny koszt ich zatrudnienia to około 5-6 milionów zł. o czym my k. mówimy???
            • gat45 Re: ps. 15.06.16, 18:23
              ave.duce napisała:

              > A skąd ta kwota? (jestem nieco wyautowana...)
              >
              > Czy wzięta z powietrza jak 340 mld. straSzydła?


              Po prostu od każdej zmarnowanej złotówki kościołowi należy się procent. Od nie zmarnowanej zresztą też.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka