Dodaj do ulubionych

#MeToo #JaTez

18.10.17, 12:26
Na fb i twitterze mocno rozkręca się ta akcja i nawet dzisiaj się z jednym posprzeczałam
Jedna z fejsbukowiczek opisała większość wydarzeń z życia kobiety takich jak: dwie próby gwałtu, zaczepki na ulicach, ekshibicjoniści w krzakach, ocierania w środkach komunikacji miejskiej, próby obmacywania przez księdza, kolegów, durne dowcipy znajomych w pracy i w szkole... Koleś skomentował to tekstem, że ale miała pecha, tyle na raz w życiu...
Najpierw pomyślałam, że to ironia
Potem się okazało, że nie, on nie uwierzył w taki tłum molestantów dookoła
Twierdzi, że generalizuję, ale ja twierdzę, że afera jest bo wreszcie odważyłyśmy się głosić prawdę w tym kraju, w którym jest przyzwolenie na wszelkie tego typu teksty a do tej pory było zamiatane pod dywan
Obserwuj wątek
    • magdolot Re: #MeToo #JaTez 18.10.17, 12:54
      No i teraz ten jeden pożałuje, że był taki naiwny i gupi i zacznie się pchać z apami, póki ich jeszcze za to nie opcinają?
      Ale ogólne wrrr i chyba po dugiej przerwie wleze na fejs-zbuk szę jakoś dopisać... gdzieś.
      • gat45 Re: #MeToo #JaTez 17.11.17, 09:20
        A mnie coś w tej akcji przeszkadza. Coś w niej siedzi, co sprawia, że Gat nijak nie może jej uznać za krystalicznie czystą.
        Na szczęście życie wypełnia Gatu pomyślunek i nie ma czasu na zastanawianie się nad mitu. Może kiedyś przyjdzie....
        • yoma Re: #MeToo #JaTez 17.11.17, 10:24
          O, o, o.

          BTW czy ekshibicjonistę w krzakach można podciągać pod mitu? Ekshibicjonista musi, bo się udusi...
          • scoutek Re: #MeToo #JaTez 17.11.17, 12:54
            Tak to można tłumaczyć również pedofila, tez musi inaczej się/nie tylko udusi

            Do mitu nie należy dodawać za żadne skarby przypadku pisarza JR
            to zwykły cham i mizogin
            żal mi bo lubiłam jego teksty
            i za cholerę nie zrozumiem Kazi Szczuki i innych broniących tego "kumpla"
            polecam tekst w Wysokich na ten temat własnieTutaj
            • gat45 Re: #MeToo #JaTez 17.11.17, 13:15
              To coś gdzieś głębiej mi siedzi i zawadza. Coś, co sprawia, że odnoszę wrażenie, że w którymś ważnym miejscu jest brak logiki, że coś mi zgrzyta. Ale naprawdę sama jeszcze nie wiem, co to takiego. Jak mi się wykluje w mózgu, to wam powiem.
              • yoma Re: #MeToo #JaTez 17.11.17, 13:52
                Powiedz powiedz, bo mnie też zgrzyta i też nie wiem.
            • yoma Re: #MeToo #JaTez 17.11.17, 13:56
              Nie. Pisarz JR miał wolny wybór, czy lecieć chamskim tekstem czy nie. Ekshibicjonista nie ma wyboru. Równie dobrze koleżanka fejsbukowiczka mogłaby się domagać od somatycznie chorego, żeby sobie siłą woli zbił gorączkę i się nie wygłupiał.
          • gat45 Re: #MeToo #JaTez 28.11.17, 18:15
            yoma napisała:

            > O, o, o.
            >
            Jeszcze nie 3 x o, ale jedno małe "o" chyba złapałam.
            Czy na skutek udanej akcji mitu paść będą musiały domy mody, salony przepiękności, wytworne fryzjernie i inne takie, których pracą jest dodawanie białogłowom urody ?
            • yoma Re: #MeToo #JaTez 28.11.17, 20:27
              W sensie że żeby nie było macania po tyłku, trzeba zrobić z siebie Krychę Pawłowicz?
              • gat45 Re: #MeToo #JaTez 28.11.17, 21:40
                yoma napisała:

                > W sensie że żeby nie było macania po tyłku, trzeba zrobić z siebie Krychę Pawło
                > wicz?
                >
                Naprawdę tak to zrozumiałaś ? Nie wierzę.
                Mówiłam wyraźnie o DODAWANIU sobie urody, a nie o tej, którą nas natura obdarzyła.
                Skoro nie życzymy sobie nawet pełnego podziwu gwizdu na ulicy, to po co DODAWAĆ sobie wdzięków ? Skoro facetu nie wolno powiedzieć, że mam piękne oczy (chyba że sama wyraźnie wyartykułuję wcześniej "życzę sobie, żeby pan uczynił mi jakiś komplement, najlepiej na temat piękna moich oczu"), to po co te wszystkie tusze i cienie ?
                • yoma Re: #MeToo #JaTez 28.11.17, 21:50
                  Bo szczerze mówiąc nie za bardzo łapię (może temu, że zmęczona jestem). Jeśli zakładamy, że tusze i fryzjernie są po to, żeby zarobić gwizd, to w miarę pewnym sposobem na niezarobienie gwizdu byłoby zrobienie z siebie Krychy.

                  Nie dotyczy budowlańców. Ci gwiżdżą na wszystko, co na drzewo nie ucieka i widocznego garbu nie ma.
                  • gat45 Re: #MeToo #JaTez 28.11.17, 21:54
                    No to od drugiej strony : a po co są tusze, cienie i fryzjernie ?
                    Poza budowlańcami.
                    • yoma Re: #MeToo #JaTez 28.11.17, 22:24
                      Mogę mówić za siebie, a powiem tak: do fryzjerni chodzę, jak mi się widok w lustrze nie podoba. Oko maluję abo i nie. Ostatnio maluję, żeby nie popaść w marazm. BTW jak miała na imię bohaterka Persepolis, bo nigdy nie pamiętam?
            • kanciasta Re: #MeToo #JaTez 28.11.17, 21:21
              Jadąc dzisiaj do pracy tramwajem przypadkiem otworzyłam w czytniku "Lektury nadobowiązkowe" Szymborskiej. (Polecam, jakby ktoś nie czytał, a jak czytał - to przypomnieć też warto :-)
              No i akurat po kilku stronach trafiłam na świetny komentarz do książki "Nikt nie rodzi się kobietą" z 1982 roku.
              Zacytuję kilka zdań:
              "Chodzi o walkę z pewnymi uporczywymi stereotypami na temat biologii i psychiki żeńskiej – stereotypami zakorzenionymi tak głęboko, że nawet same kobiety w swojej masie potulnie w nie wierzą. Naturalnie walka ta, jak każda inna, nie obywa się bez pewnego zacietrzewienia. W jakichś momentach tych wywodów chciałoby się rzec stop i poczekać na nikły bodaj gest rycerskości w kierunku mężczyzn. Bo im także nie jest lekko i też może chcieliby się z czegoś wyzwolić. Wśród litanii utrapień kobiecego żywota, wśród licznych ról kobietom narzuconych, wśród bezustannych lęków, przymusu i wyrzeczeń znalazłoby się wiele takich, które i mężczyznom nie są obce. Istnieją, jak widać, cierpienia wcale z patriarchalizmu nie wynikające, ale po prostu z faktu, że wszyscy jesteśmy niepewnymi jutra, śmiertelnymi ludzi, którym nie wszystko w życiu się udaje."
              • gat45 Re: #MeToo #JaTez 28.11.17, 21:51
                Bardzo to ładne i mądre.
                Tylko że ja zupełnie nie widzę pani Szymborskiej - ani wielu cenionych przeze mnie kobiet - wchodzących z entuzjazmem w akcję mitu.
                Dużo ostatnio myślę o pani Simone Veil.
                • kanciasta Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 07:34
                  Też myślę, że Szymborska by nie weszła w tę akcję.
                  Ale żal mi, że dziś nie może zabrać na ten temat głosu.
                  A „dodawanie sobie urody”, bez względu na to, czy sobie to ktoś uświadamia, czy nie - zawsze jest elementem uwodzenia. W każdym wieku. (Nie ja to wymyśliłam, ale się z tym zgadzam).
                  • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 12:01
                    A ja nie.

                    Naprawdę nigdy nie szłaś do fryzjera celem poprawienia sobie samopoczucia, a nie zarobienia gwizdu budowlańca?
                    • kanciasta Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 12:28
                      :-)
                      A zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego poprawia Ci się wtedy samopoczucie?
                      • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 12:49
                        Wielokrotnie i twardo mi wychodzi, że jest to zadowolenie ksobne :) Ale ja dziwna jestem.
                        • kanciasta Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 13:19
                          Co to jest „ zadowolenie ksobne” ? Mogłabyś opisać?
                          • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 13:30
                            Jak niżej. Interesuje mnie ze spojrzenia w lustro satysfakcja własna, nie pana Kowalskiego spod piątki ani zazdrość pani Ziuty z sąsiedniego podwórka.
                            • kanciasta Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 14:28
                              Ale na czym opiera się/polega ta satysfakcja?
                              „Jestem atrakcyjniejsza od pani Ziuty”? „Gdybym tylko zechciała, to pan Kowalski spod piątki leży u moich stóp”? Czy coś innego?
                              • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 18:53
                                Na "lubię swoją twarz okoloną polem szczypiorku, w które trafił piorun". Poważnie.

                                Toż by można zwariować, gdyby się kierować panią Ziutą, bo już dla pani Loni ładne może być coś całkiem innego.
                            • scoutek Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 18:32
                              Yomka
                              Całkowicie Cię rozumiem, bo ja tak mam właśnie.
                              Wszyscy dookoła mówią, że lepiej wyglądam jak mam dłuższe włosy (choćby do ramion), a ja z uporem maniaka ścinam na zapałkę. I farbuję bo zawsze mi się podobał ten kolor.
                              Tak mi wygodniej i tyle.
                              Lubię czynność malowania oczu i paznokci od dzieciństwa, gdy mazałam się kuzynkowymi kosmetykami.
                              I dlatego uważam, że przynajmniej ja maluję się i chodzę do fryzjera dla siebie.

                              Poza tym wszyscy zapytani faceci mówią, że wolą kobiety naturalne
                              I jak się to ma do malowania dla nich?
                              • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 18:55
                                Dzięki, Scoutku :) miło wiedzieć, że się nie jest jedyną na świecie :)
                    • gat45 Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 12:34
                      Ależ oczywiście, że celem poprawienia sobie samopoczucia!!!
                      Tylko kroczek dalej, proszę. Co to nam to samopoczucie tak poprawia ? Czy nie są to przypadkiem pełne uznania spojrzenia pań i panów wokół nas ? Bo przecież nie wychodzisz z parikmachierskoj tylko po to, żeby zasiąść przed lustrem i się napawać własnym widokiem ?

                      PS Gwizdy proponuję odłożyć na chwilkę, swoją rolę już spełniły w tej dyskusji.
                      • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 12:48
                        Może nie uwierzysz, ale naprawdę mi wiszą kalafiorem spojrzenia pań i panów :) Ja, tu obecna, cieszę się, że ten stóg siana na głowie został chwilowo spacyfikowany i twarz wyjrzała na świat.

                        Idźmy zatem krok dalej. Po co myjemy zęby? Czyżby czasem nie po to, żeby pań i panów nie straszyć strupieszałymi pieńkami?
                        • kanciasta Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 13:20
                          Zęby akurat do jedzenia są potrzebne :-)
                          • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 13:28
                            Niemytymi też można jeść :)

                            Dobrze. Szanowne przedmówczynie stoją, jak widzę, na stanowisku, że myjemy siebie i zęby, chodzimy do fryzjera i malujemy oko dla uzyskania spojrzeń otoczenia, uznania otoczenia, a zatem, uwaga, spełnienia jakichś tam norm uznanych czy określonych przez otoczenie.

                            Zatem skoro tak, szanowne przedmówczynie powinny z radością poddawać się klepaniu po tyłku. Bo skoro nie liczą się odczucia jednostki co do własnego wyglądu i komfortu, tylko normy w otoczeniu, a w otoczeniu funkcjonuje norma pozwalająca klepać po tyłku, to klepać po tyłku wolno.
                            • gat45 Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 13:55
                              Możesz tak myśleć. Masz do tego prawo.
                              Tylko że mnie Twój wywód zupełnie nie przekonuje. A już logika, pozwalająca Ci na stwierdzenie o radości z klepania po tyłku nie jest godna Yomy, którą znam.
                              Tak że wybacz, ale wyłączam się z tematu po jednym, maleńkim "o". A miało być jeszcze drugie i trzecie, ale jakoś nie mam ochoty na styl, w którym poprowadziłaś dyskusję.
                              • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 14:03
                                A nie, tak łatwo się nie wywiniesz. Argumenty personalne nie sa godne Gata, jakiego znam. Godne Gata, jakiego znam, byłoby wskazanie błędu logicznego w wywodzie.

                                Który to wywód, jak i cała dyskusja, przypominam, wziął się ze sprzeciwu wobec klepania po tyłku.

                                Natomiast rzeczywiście jestem zdziwiona, że dyskusja, zbiegłszy na komfort jednostki vs. oczekiwania społeczeństwa, zdaje się preferować te drugie kosztem tych pierwszych.
                                • gat45 Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 14:31
                                  Dobra. Spróbuję jeszcze raz.
                                  Gryzie mi się wszechobecna chęć podobania się z jednoczesnym zakazem dla otoczenia, żeby dało wyraz, że tej czy innej jednostce to się akurat udało.
                                  Klepanie po tyłku i innych krągłościach jest akurat tak niedopuszczalne, że zdziwiło mnie wielce, że uznałaś akurat to za leitmotiv akcji.

                                  A o wywodzie logicznym, o tym :
                                  Dobrze. Szanowne przedmówczynie stoją, jak widzę, na stanowisku, że myjemy siebie i zęby, chodzimy do fryzjera i malujemy oko dla uzyskania spojrzeń otoczenia, uznania otoczenia, a zatem, uwaga, spełnienia jakichś tam norm uznanych czy określonych przez otoczenie.
                                  Zatem skoro tak, szanowne przedmówczynie powinny z radością poddawać się klepaniu po tyłku. Bo skoro nie liczą się odczucia jednostki co do własnego wyglądu i komfortu, tylko normy w otoczeniu, a w otoczeniu funkcjonuje norma pozwalająca klepać po tyłku, to klepać po tyłku wolno.


                                  chyba się jeszcze wypowiem, ale nie teraz, bo nie mam za grosz czasu.
                                  • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 16:24
                                    A no widzisz, to się zgadzamy. Bo mnie się też gryzie :)

                                    Natomiast kiedy przyjmiemy założenie, że malujemy się dla siebie, a nie dla Kowalskiego czy Ziuty, nic się nie gryzie. Przy czym jest mi naprawdę dokładnie obojętne, czy Ziuta maluje się dla siebie, czy dla Kowalskich świata tego. Podobnie jak miło by było, gdyby Ziucie było obojętne, dlaczego i jak ja się maluję.

                                    Trzymaj się :)
                                    • gat45 Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 17:42
                                      A weź Ty mi powiedz, jaki może być cel malowania się dla siebie samej ? Obracam to w tych kilku swoich bidnych zwojach mózgowych fte i wefte i nijak nie widzę sensu. Lustro mało mnie cieszy, a sama na siebie nie mam możliwości spojrzeć inaczej. Czyli że mam być zadowolona, że wyglądam ładniej niż bez malunków na własnej materii ożywionej, bo.... No właśnie - bo co ?
                                      Gdyby Ziucie makijaż Yomy był obojętny jak Yomie fryzura Ziuty, to te wszystkie zabiegi nie miałyby najmniejszego sensu. I chodziłybyśmy wszystkie schludnie uczesane i higienicznie wypucowane - i chwatit.
                                      Nie, to mnie żadną miarą nie przekona. I faceci, i niewiasty - rywalizujemy o pełne podziwu spojrzenie. Nie o szczypa w tyłek, droga Yomo, ani o budowlańczy gwizd. O lepszość, ładniejszość i inne takie, pozytywnie zwracające uwagę. Nie wszyscy, oczywiście - ale tym, którzy się trzymają daleko od fryzjerni i perfumerii przylepiamy łatkę abnegatów.
                                      • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 19:02
                                        No i co złego w chodzeniu uczesanym i umytym i chwatit? Jak sobie nie umaluję danego dnia oka, bo mi się nie chce albo się spieszyłam, to najwyżej Ziuta uzna mnie za abnegatkę. Jak umaluję, to też nie celem zrobienia wrażenia na Ziucie, na bogów, co mnie Ziuta obchodzi.

                                        Mnie z kolei trudno pojąć, że ktoś maluje się dla Ziut tego świata - to jesteśmy kwita.
                                        • kanciasta Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 20:42
                                          yoma napisała:

                                          > No i co złego w chodzeniu uczesanym i umytym i chwatit? Jak sobie nie umaluję d
                                          > anego dnia oka, bo mi się nie chce albo się spieszyłam, to najwyżej Ziuta uzna
                                          > mnie za abnegatkę. Jak umaluję, to też nie celem zrobienia wrażenia na Ziucie,
                                          > na bogów, co mnie Ziuta obchodzi.

                                          Złego? Absolutnie nic :-)

                                          Ale żeby trochę jeszcze dołożyć do piecyka:

                                          Może trochę przesadzone, a może i nie...;-)
                                          • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 21:08
                                            Ależ ja tego nie neguję. I pawie mają ogony :)
                                            • kanciasta Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 23:01
                                              No tak. Niby rozmawiamy o tym samym - a mówimy o czym innym :-)

                                              Miłego!
                            • kanciasta Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 14:25
                              Niemytymi można do czasu - potem zepsute śmierdzą - nie mówiąc o bólu.
                              • yoma Re: #MeToo #JaTez 29.11.17, 16:25
                                A idzis. Tobie śmierdzą czy otoczeniu? :)
        • magdolot Re: #MeToo #JaTez 17.11.17, 13:20
          A czy zdarzają się krystalicznie czyste akcje?
          Ze 2,5 roku temu w mediach temat zaistniał bardziej. I wylazł na wierzch problem, że w kraju nad Wisłą młode samce, zresztą nie tylko młode, powszechnie nie kumają czym się różni szeroko pojęta erotyka od molestowania i gwałtu. Fffftedy postulowano szkolne nauczanie choć młodych samców tego. Jakoś w tym samym czasie w "Polityce" ukazał się artykuł o tym, jak polskie sądy prowadzą sprawy o gwałt. Wstrząsnął mną głęboko. XIX-wieczne realia, sprawdzanie prowadzenia się ofiary. Jeżeli jesteś Matką Boską, do tego abstynentką, co chodzi zakwefiona po ulicy i nigdy przenigdy po zmroku, to po serii policyjnych i sądowych upokorzeń jest szansa, że nie okażesz się naciągaczką.
          Co się zmieniło od tej pory?
          Władza. Ta władza nie daje najmniejszej szansy na to, żeby cokolwiek w tej kwestii oświatą poruszyć.
          Dlatego jestem zdecydowanie za.

          Mię zbrzydziła akcja z Rudnickim Januszem. A dokładnie jej część, którą znalazłam w Aszdzienniku. Z trudem mieści mi się w głowie głuchy pisarz, laureat Nike, który nie kuma różnicy między "o, kurwa" i "ty kurwo". A z jeszcze większym, panie ze świecznika, które go mocno bronią wysuwając argument, że jeśli facio walczy o prawa kobiet, to mu wolno.
          Rosssskoszny salonowy pieszczoszek, ąfącik teriblik, kurna.
          Widać, fszyscy tu mają do zinternalizowania coś niecoś, do ustawienia granice...

          Ekshibicjonistom we krzakach bym ja dała spokój. Panom co niewybrednie wymachują fiutem po śfieczniku - nie.

          Ekshibicjonistom
          • yoma Re: #MeToo #JaTez 17.11.17, 13:57
            O, o. Dobrze powiedziane.
            • gat45 Re: #MeToo #JaTez 17.11.17, 14:30
              Bardzo dobrze powiedziane (no ba, Magdolotem powiedziane), ale mój wewnętrzny dysonans nie w tych rewirach się obraca.
              I tak, upieram się, że akcje powinny mieć zasady krystalicznie czyste, żeby było z czego zejść, przechodząc od teorii do praktyki i żeby zostać jednak na jakimś wytwornym balkoniku. Bo jak założenia są z góry poluzowane, to w rzeczywistym przeprowadzaniu akcji można zjechać do parteru, a nawet stoczyć się niżej. A ja nie lubię podziemi wilgotnych i chłodem wiejących.

              Mój zgrzytający dysonansik obraca się - chyba ! - dookoła pytanka o takiego o : kobity, my dobrze wiemy, czego nie chcemy. Ale czy wiemy, czego chcemy ? I jak by to miało być ?
              Nie, to nie tak. Sami widzicie, że Gat się plącze. Inna rzecz, że rozmyślania o MITU w szpitalnem łożu, będący podłączonym do tysiąca elektrod i tyluż kroplówek i oglądający na kilku monitorach swoje własne funkcje życiowe, nie za bardzo sprzyja tematowi. Ja na tym OIOM-ie byłam najzdrowsza, ale sąsiedztwo sprawiało, że MITU jakoś mi traciło na wadze i powadze. Teraz wypoczywam już w domu, więc może mi się ten zgrzyt wreszcie wykluje ?

              A do ekshibicjonistów w krzakach nic nie mam niby, wystarczy, że zdejmę okulary. A mimo wszystko kiedyś, dawno, jeden taki sprowadził mnie do stanu kobity jaskiniowej i mało brakowało, a miałabym go na sumieniu. No ale to nie było w krzakach, tylko na parkingu podziemnym, poziom minus 7, późna noc. Ja za kierownicą w alejce z samochodami po obu stronach i murem z tyłu. On w tejże jedynej alejce, kilka metrów przede mną. Czasy przedkomórkowe. Po pół godzinie nie wytrzymałam i ruszyłam z piskiem opon. Na szczęście uskoczył między zaparkowane samochody. Ktoś powinien go pouczyć, że lepiej i bezpieczniej w krzakach.
              • magdolot Re: #MeToo #JaTez 18.11.17, 02:49
                Gatu, unikaj tych miejsc! Nie plącz się Ty po OIOMach, plis! Błagu, błagu, błag. Pokorniutko tak.
          • scoutek Re: #MeToo #JaTez 17.11.17, 14:04
            Yesu. A tłumaczenie pisarza JR przez Hołdysa Zbigniewa doprowadziło mnie do pasji. Streszczając długie przemówienie powiem, że wg niego chamstwo jest celowe nakierowane w kogoś konkretnego: ty kurwo na ten przykład, a rzucone tak se w przestrzeń kurwy już są nie jest. Tym bardziej, że taki już urok pisarza JR, tak ma i ch.j
            • yoma Re: #MeToo #JaTez 17.11.17, 14:09
              Szczerze mówiąc nie będę pyskować zanadto, bo zdecydowałam nie śledzić casusu pisarza JR. Bardzo nie lubię, jak kto rzuca kurwą przestrzenną czy kierunkową jako przecinkiem, zaszufladkowałam pisarza w szufladce z napisem "szufladka dla chamów" i nie wiem, co było dalej.
            • magdolot Re: #MeToo #JaTez 18.11.17, 04:15
              Ja w sprawę fpadłam od środka tzn. w Aszdziennik cytujący salonowe panie broniące onego pieszczoszka i im bardziej one panie czytałam, tym straszniej mi się robiło. Bo to było plemiennie, to raz. Ale teraz dopiero sobie kropki nad i postawiłam, dlaczemu mój smutek był jeszcze dużo większy. Ano, jeżeli nowoczesne panie z radością biorą udział w takich gierkach i całe zadowolone same z siebie opisują jeszcze kilka podobnych świetnych wiców, by pokazać jakie to fffszystko zabawne, no taki hehehehe styl, po prostu na wagę złota dofff-cip, to jest to patriarchat czysty żywy, niestety bujnie kfitnący. Znaczy, taką panią musi to bawić, gdyż inaczej wyjdzie na jakęś zaściankową gąś pozbawioną stylu? No, bo jakoś nie mogę uwierzyć, żeby naprawdę bawiło. I im więcej tych pań czytałam, tym bardziej. Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było. A własnego poczucia humoru bym nie nazwała szczególnie subtelnym...
              No i jeszcze w dodatku to jakoś zalatuje Harveyem Weinsteinem - jednak pieszczoszkowi na fali wolno więcej?


              Hołdysa żem nie czytała, ale un nie jest wiodącą feministką.
              To nie była rzucona w przestrzeń [jakaś nieokreślona] kurwa. Tylko [te] "kurwy już są". Rozwijając domysł: [te] kurwy [które siedzą obok mnie]. Nie dość że podwójne ty kurwo, to jeszcze tak jakby ciebie, kurwo, tu wcale nie było i tej drugiej kurwy też nie. Zostać ciężko obezwanym i na dodatek kompletnie pominiętym okropnie zabawnie jest.
              Chu-mór sytuacyjny?
              Czym takie niedopowiedzenia się różnią od kaczyńskich obraźliwych sugestii firmowych [dawnych, bo teraz leci równo].
              Jeno zawieraniem wulgaryzmu.

              Zrobiłam ostatnio coś podobnego, prawdę mówiąc. Się przyznam i Yoma mnie zamknie f szufladce " Nie bawie sie s takimi"?
              Tłumaczono mi sprawę Kulsona, znaczy skąd nagle takie stada kulsonów hulają po necie. I gdy już pojmowałam w lot o ssso chozzzi, pewnemu oficjelowi włożyłam do ust takie oto ośfiatczenie, okropnie niesssmaczne:
              "Policjant wcale nie mówił do tej kurwy, tylko do swego kolegi Kulsona".
              • yoma Re: #MeToo #JaTez 18.11.17, 10:30
                Aaa... bo ja tam nie napisałam w wypowiedzi, że nie lubię kurew poza Przypadkami Usprawiedliwionymi, choć miałam, biję się fpierś zwiędłą, moja kulpa. Będziesz się ze mną bawić?

                Jedna moja znajoma, osoba nader subtelnego języka, spytała mnie ostatnio, jak to jest, że coraz częściej chce się jej rzucić kurwą i im dalej, tym gorzej. Od jakichś dwóch lat tak ma.
                • eulalija Re: #MeToo #JaTez 18.11.17, 11:01
                  Moja Mamunia nigdy nie mówiła słów uważanych za wulgarne.
                  Też ma jak Twoja znajoma od dwóch lat.
                  • yoma Re: #MeToo #JaTez 18.11.17, 11:13
                    Ciekawostka, nie? :)
                  • trusiaa Re: #MeToo #JaTez 18.11.17, 12:53
                    ... mamy tę samą Mamę?!
                    • yoma Re: #MeToo #JaTez 18.11.17, 20:22
                      Patrzcie, jak to się góra z górą nie zejdzie... ;)
                • magdolot Re: #MeToo #JaTez 18.11.17, 14:17
                  Uff. Odetchłam z dużą ulgą.

                  Dziś w nocy mię przytoczono dialog z istotą, którą mam poznać:
                  - i poznasz moją zdrowo odlepioną przyjaciółkę...
                  - Bo my jesteśmy takie bardzo normalne?
                  A na dodatek wysłuchałam historii, która zasługuje co najmniej na pamiętnik wydany w formie bestselerowej książki. O tym jak urzędnicy kreatywność promują oraz tulą do łona i zaiste, sami są kreatywni jak cholera, w dodatku nieustająco, w ramach obowiązków służbowych, a całę swę kreatywność zwracają przeciwko tym, którym mają umożliwiać ową nieskrępowaną kreatywność, z refrenem/pointą w każdej jednej sprawie, od szczotki do kibla aż po pryncypia najbardziej pryncypialne: Przecież inaczej oni by robili co chcą!
                  Kurwa! - powiedziała Żyrafa z zachwytem.
    • ave.duce Najciemniej pod latarnią? 28.11.17, 07:50
      ... Mobbing, przemoc psychiczna i fizyczna oraz nadużycia seksualne nie są domeną wyłącznie prawicy ...
    • yoma Re: #MeToo #JaTez 02.12.17, 11:39
      hihi:

      www.sokzburaka.pl/show-mem/facebook-post/1452015088365848_2111014832465867
    • magdolot Re: #MeToo #JaTez 04.12.17, 17:10
      Otrząchnięta z lucerny i wywleczona z nory, przemycona na salony jako żyrafa w czerwonych butach, zwalałam ja na deser tony przeróżnych frustracji na parkiet kultowego od pokoleń nocnego klubu. Byłam tam pierwszy raz w życiu i zdrowo odjechałam w atmosferze przechodzonego PRL-owskiego kiczu. Zupełnie niespodziewanie i psiejsko czarodziejsko mogłam nadrobić kilka lat nietańczenia! Ochrypnięta od dorabiania obraźliwych końcówek piosenkom discopolo, prawie na śmierć ugotowana od tańcowania w zimowych butach, z endemicznym miedźwiedziem na jenzyku, nagle zostałam ucapiona przez nobliwego pana o rozpoznawalnej tfarzy tytułem wolnego. I muszę rzec uczciwie, że pan miał dość zinternalizowane MITU, bo mię wyszeptał na uszko "powiedz jak będziesz miała dość", czym podał mi pomocną dłoń nim nadwyrężył se obie. I muszę rzec, że to co mnie po namyśle zdrowo fkurza f tej całej sytuacji, to skojarzenie z małym synkiem przyjaciółki, co wołał "ZOBACZYĆ chcę!" wyciągając dwie niecierpliwie macające powietrze łapy, aby wczepić się w obiekt zainteresowania.
      I że pan ten we mnie chciał macać Salome, a Salome tańczyło dla siebie! I miało głęboko w dupie gupiego "nie tańcz mnie" małża, co skorupieje w chałupie i inne samce gupie, głęboko gardziło Herodem i Jana Chrzciciela wzwodem, bo f tańcu nie miało pci najzwyczajniej. Wyparło, zapomniało. Po burdelowych pluszowych lożach fcale nie paczało, czy w nich se pajonk-predator nie siedzi. No. A jak mu brutalnie o tym przypomniano, to odtańczyło na deser demonstracyjne tango kopulango z najdawniejszą przyjaciółką sfą prosssto w oczy gawiedzi, po czym Salome dwie elgiebete odfalowały minąć się w wyrze z gupim małżem, co fstaje o śficie nie tańcząc nic a nic, z czego garściami czerpie se podmiotowę dumę.

      No i właśnie ta rozbuchana menska nadpodmiotowoś, co ffffszystko bierze do siebie i do macania sprowadza, mnie wyjątkowo fffkurza. I nie będę się ja chować po żadnych cholernych kątach ani krzakach, by jej przypadkiem nie sprowokować.
      Niedoczekanie.
      Nie po to ja sobie tańczę, żeby mnie jakiś macał, nie po to czasem bywam u fryzjera i zdecydowanie nie po to zęby ja sobie myję. Niech taki podmiotowy predator nim ruszy z łapami, pierwej łaskawie zwróci swą podmiotową uwagę, czy cokolwiek z tego co mu przed oczyma lata, jest doń w jakikolwiek sposób zaadresowane. Się cudzych listów nie czyta, drogi panie.
      • aga-kosa Re: #MeToo #JaTez 04.12.17, 19:10
        Mam swoje lata. Nie stroję się już dla żadnego mężczyzny obecnego/byłego - niepotrzebne skreślić. Stroję się dla własnego dobrego samopoczucia - szczególnie jak się sąsiadki gapią i zazdroszczą.
        Wanda Warska śpiewa piosenkę: " Nikomu nie zal pięknych kobiet" aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka