behemot17-13
23.02.18, 21:31
Pan Krzysztof będąc na Wyspach zawitał do filharmonii by przypadkiem lub nie, wysłuchać koncertu. Pan Krzysztof, zresztą znany i lubiany krytyk muzyczny usadowiwszy swoje wyczulone lędźwie w wygodnym siedzisku lub nie, zastygł w pozycji leciutko wyprostowanej a z drugiej strony nieco zgarbionej, powodem smartfon aktywny był. Pan Krzysztof, krytyk, co z nie jednego pieca jadł chleb, i nie takich tuzów muzyki i nie tylko muzyki oceniał i wystawiał noty, przeszedł samego siebie. Skoro jakim zbiegiem okoliczności zawitał w murach filharmonii, jeśli już dane mu było brać udział w tej " imprezie", to kultura wymaga lub nie, by trzymać swędzące paluszki na smyczy.
A tak na marginesie, wielokrotnie drwił z wykształcenia Wałęsy, a tu zong, ukończona szkoła podstawowa, acz w "Srebrnej" nieco wyżej.