• inna57 Kto to jest ? 26.04.13, 18:01
      https://bi.gazeta.pl/im/21/bf/d2/z13811489H.jpg
      Jeżeli będzie ktoś zainteresowany opowiastką o tym zwierzątku to chętnie Wam napiszę o naszym z nim spotkaniu ;)
      • ave.duce Re: Kto to jest ? 26.04.13, 18:33
        ... No to opowiadaj - araukara będzie zadowolona ... :)
      • gat45 Re: Kto to jest ? 26.04.13, 18:47
        Chcemy opowiastki !
        I dlaczego toto ma takie cieniutkie nóżki ?
        • ave.duce Re: Kto to jest ? 26.04.13, 18:57
          gat45 napisała:

          > Chcemy opowiastki !

          Też tak napisałam - żeby łatwiej było czytać, nawet stosowny wątek do opowieści podsunęłam zcichapęk..

          > I dlaczego toto ma takie cieniutkie nóżki ?

          A widziałaś ziemniaka z grubymi nóżkami?
      • inna57 Opowiastka o aguti 26.04.13, 19:17
        Ten niezwykle groźny zwierz to aguti. Spotkaliśmy go kilka lat temu podczas naszego pobytu na Jukatanie w Meksyku. Jak to mamy w zwyczaju mieszkaliśmy w hotelu. Mamy taką zaprzyjaźnioną sieć hoteli która ma lekkiego hopla na punkcie ochrony przyrody żywej. Dzięki temu goście mają okazję bez szwendania się to tu to tam na co dzień spotykać "dzikie" zwierzęta. W hotelu znaczną część terenu zajmowały mangrowce i namorzyny. Tam właśnie miały swoje siedziby aguti, koati, pancerniki, pokaźnych rozmiarów kraby i wielkie jaszczurki. Na szczytach wyschłych drzew lubiły siadać kondory. Ot taka egzotyka dla ludu.
        Okna naszego pokoju wychodziły właśnie na taki namorzyn. Dwa razy dziennie o godzinie 6 rano i 18 wieczorem zarośla zaczynały szeleścić. Zegarek można było według tego szelestu regulować. Jako goście zaprzyjaźnieni byliśmy vipami i jako tacy byliśmy obdarowywani dobrem wszelakim od pater wędlin i serów przez alkohole wszelkiej maści (można było wpaść w alkoholizm) po kosze pełne owoców. A hotel z dużym allinclusivem, więc choćby dla zdrowia trzeba było się po restauracjach powłóczyć. Coś trzeba było z tym dobrem zrobić bo żal było zostawiać a przejeść się nie dało. Ale były zwierzęta. Koati gustowały w płatkach śniadaniowych a aguti w owocach. Mały aguti faktycznie wygląda jak kartofelek na nóżkach z patyczków. Dzielnie z Kolegą M. szykowaliśmy naszym małym przyjaciołom poranny i wieczorny poczęstunek. Jabłka (dla nas urodzonych w kraju 100 gatunków jabłoni niejadalne) kroiliśmy na cząstki a śliwki (gdzie im tam do rodzimych węgierek) rzucaliśmy w całości, do tego brzoskwinie i winogrona. Uczta dla owoco-lubnych aguti. Gdy aguti znalazł jabłko chwytał je i szybko krył się w zaroślach ze zdobyczą. Jeśli znalazł śliwkę odbywał się przecudny rytuał, malec przysiadał na tylnych łapkach a następnie rozkładał swoją długą sierść jak pawi ogon. Zaraz potem chwytał śliwkę i tyle go widzieliśmy.
        O tym jak mamy koati uczą swe potomstwo w następnej opowiastce, jeśli będą chętni poczytać ;)
        • ewa9717 Re: Opowiastka o aguti 26.04.13, 20:11
          Pierwsza!
          W sensie zapisu na cd.
          • gat45 Re: Opowiastka o aguti 26.04.13, 20:19
            Pani tu nie stała ! Co jest, kolejka cierpliwie czeka, a ta się pcha ! No co za ludzie....
            • inna57 Miłe panie 27.04.13, 10:27
              proszę się nie pchać starczy dla wszystkich ;)

              https://media-cdn.tripadvisor.com/media/photo-s/01/f7/c7/a9/sandos-playacar-beach.jpg

              Oto familia koati czyli po naszemu ostronosów rudych. Ostronos to zwierzątko wszystkożerne do tego ciekawskie i nad wyraz sprytne. Jako że trafiło im się niezłe mieszkanie z nieograniczoną ilością dostawców pożywienia to i o przychówek warto się starać. Mamuśki gdy tylko maleństwa wyrosną z ssania mleczka zaczynają edukację. Ten duży dwunożny to nie wróg tylko dostawca, stając na tylnych łapkach i składając przednie jak do modlitwy łatwo można uzyskać datek. Oczywiście można być nawet wybrednym, dwunożny się nie obrazi tylko będzie się starał następnym razem przynieść coś smaczniejszego. Dwunożny jest na wakacjach, ma wolne dobry nastrój więc łatwo go namówić na składanie danin na rzecz choćby największej "ostronosowej" familii. Kiedy koati dorasta i wyprowadza się od rodziców już wie jak najprościej uzyskać smaczne kąski. Wystarczy zaczaić się w zaroślach i gdy tylko zbliża się dwunożny wyskoczyć na środek chodnika i stanąć w pozie ekshibicjonisty, pozytywny efekt gwarantowany.
              My ostronosy nazywaliśmy pieszczotliwie Franiami i oczywiście pomimo licznych tabliczek o tym żeby nie karmić dzikich zwierząt i tak mieliśmy przy sobie zawsze coś smacznego a zwłaszcza jeden szczególnie ulubiony rodzaj płatków śniadaniowych.
              Wiem że niektórzy hodują koati w domach, jesteśmy przeciwni takim praktykom. Przecież tam pomimo że w jakiś sposób uzależnione od człowieka zawsze jednak pozostawały wolne i mogły sobie wybrać czy chcą tu zostać czy odejść.
              • damakier1 Re: Miłe panie 27.04.13, 11:53
                Bardzo ciekawa historyjka. Zgadnij, komu się najbardziej podobała i dlaczego?
                • inna57 Re: Miłe panie 27.04.13, 12:16
                  Oj Franciszek jest również moim ulubieńcem także z racji imienia. Jeden z moich dziadków nosił to piękne imię. Wszystko "franciszkowe" wzbudza u mnie sympatyczne wspomnienia, choć grzeczną wnuczką raczej nie byłam.
    • ave.duce SOSNA, a pod nią - JaGa 10.11.13, 07:58
      Baba zresztą - od nieco ponad miesiąca jest we WSI na kursie przygotowawczym. Niebawem czeka ją egzamin, uprawniający do pobierania dalszych nauk. Egzaminatorem będzie visiting prof. Pan P. (Agent).

      https://images64.fotosik.pl/361/9614644754c6b6c8.jpg
      • gat45 Witamy Babę Jagę ! 10.11.13, 08:45
        www.youtube.com/watch?v=G8W86beHgIY
        • czan-dra Re: Witamy Babę Jagę ! 10.11.13, 10:30
          Wyprzedziłaś mnie, chciałem wkleić to:

          www.youtube.com/watch?v=jLI5FSmhuTE
          PeeS. Tak szczerze, to każde wykonanie tego arcydzieła jast cudowne.
          • gat45 Re: Witamy Babę Jagę ! 10.11.13, 10:37
            Następne zwierzę spod Sosny będzie się nazywało Wielkie Wrota Kijowskie ?
            • czan-dra Re: Witamy Babę Jagę ! 10.11.13, 10:41
              Chyba nikt nie będzie aż tak okrutny, chociaż Gnom , albo Bydło, by mogło ostatecznie przejść.
          • gat45 Re: Witamy Babę Jagę ! 10.11.13, 10:59
            czan-dra napisał:

            > Wyprzedziłaś mnie, chciałem wkleić to:
            >
            > www.youtube.com/watch?v=jLI5FSmhuTE
            > PeeS. Tak szczerze, to każde wykonanie tego arcydzieła jast cudowne.

            Ekhymmmmm... Czan-dro ? To ma być Mussorgski i jego Baba Jaga ?
            • czan-dra Re: Witamy Babę Jagę ! 10.11.13, 11:05
              A to?
              www.youtube.com/watch?v=xMdwIP9vRWs
      • damakier1 Witamy Babę Jagę 10.11.13, 11:24
        Jezu, jak się CZESZĘ...!

        A to drobny upominek od Wrony i Szopka:
      • trusiaa Re: SOSNA, a pod nią - JaGa 10.11.13, 12:46
        Wiwat Jadzia!

        Dla Pań na deszczowe spacery:

        https://www.dressyourbear.co.uk/acatalog/1493med.JPGhttps://www.dressyourbear.co.uk/acatalog/1493med.JPG

        https://ecx.images-amazon.com/images/I/81BzgMWy7DL._SY535_.jpg
        • gat45 Re: SOSNA, a pod nią - JaGa 10.11.13, 14:09
          To ja jeszcze dorzucę letnią rezydencję, model tradycyjny :

          https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQX7t3J0ceM067RL3NE4FzIJoJZMpacv0xwdiRudzocNf816dai
      • ave.duce JaGa dziękuje fszystkim za prezenty 10.11.13, 19:01
        i zaprasza do zabawy "żółtkiem" - widocznym u dołu fot. po naszej prawej, a jej lewej stronie ;)

        Dołączam do podziękowań... ćwicząc flagmachy >

        https://www.dzienflagi.org/images/img1.gif
        • magdolot Re: JaGa dziękuje fszystkim za prezenty 10.11.13, 19:40
          I ja, i ja!
          Pyszne smakotki dla pysznej psiakotki:
          https://us.123rf.com/400wm/400/400/funlovingvolvo/funlovingvolvo0812/funlovingvolvo081200249/3996274-valentines-prezent-dla-psow.jpg
      • ave.duce Re: SOSNA, a pod nią - JaGa wiosenna 28.04.14, 13:44
        https://images61.fotosik.pl/921/fb0f65c7f4db2f9f.jpg
        • magdolot Re: SOSNA, a pod nią - JaGa wiosenna 28.04.14, 14:31
          Taka rosła Psina, że już chyba zdolna zaaportować Putina. I szkoda, że Ave - estetka jej zakrzyknie: FUJ! W obawie, że od dotykania takiego syfa buziom kurze łapki rosnom? I f koncikach i zamiast nóg...

          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/2e/Chupacabra.gif/240px-Chupacabra.gif

          Błeeeee! I dobrze, że Ave-estetka jej zakrzyknie FUJ!
          Za wiki: "Chupacabra (wym. /tʃupa'kabɾa/; hiszp. La Chupacabra, również chupacabras – dosł. wysysacz kóz, z hiszp. chupar – ssać, la cabra – koza) – legendarne latynoamerykańskie zwierzę, obiekt badań kryptozoologii, którego istnienia nie udało się wiarygodnie potwierdzić."
          I nie dziwota, że się nie udało, bo Pucio ciągle niezaaportowany jest.
      • ave.duce SOSNA, a pod nią - JaGa późno...jesienna 19.11.14, 11:48
        https://images69.fotosik.pl/381/f96265190b01274egen.jpg
    • gat45 Re: SOSNA 10.12.13, 18:07
      Się uprzejmie informuje p.t. Towarzystwo, że w domku Gacio-Tubylczym pojawił się dzisiaj Toby (czytaj : Tobik) - spory czarny pies wielorasowy w sile wieku. Prosto ze SPA, czyli ze schroniska Société Protectrice des Animaux. Kolejne etapy zapoznawania się ludzi ze zwierzem oraz zwierza z ludźmi i z terenem przebiegają jak na razie wzorcowo. Zwierz - od zawsze schroniskowy - oszalał na punkcie lustra i koniecznie chce się bawić z tym przystojnym kolegą z drugiej strony tafli.
      Komunikat zostanie uzupełniony dokumentacją fotograficzną jak tylko takowa powstanie.
      • ave.duce Niech się Tobikowi wiedzie jak najlepiej! 10.12.13, 18:28
        Na fot. się poczeka. Spoko :)

        Jaga (baba) śle całuski ;)
        • magdolot Re: Niech się Tobikowi wiedzie jak najlepiej! 10.12.13, 18:48
          Prosz up doręczyć Tobikowi to oto pozębne wielce podmordne lustereczko, żeby nawet przez sen wiedział, że ten przystojniak jess obok i nigdzie nie poszet... z najlepszymi życzeniami na nową pszepiękną drogę życia:

          https://kopec24.pl/img/p/164-246-large.jpg

          Dziś mnie wielki ryży z pędzelkyma na uszach nie dawau dojś do sznelcuga, bo mię szyszkę po bruku cięgiem podrzucał pod kopyta, żebym mu ją kopała, to żem mu kopała. To chyba był znak?
          • ave.duce Re: Niech się Tobikowi wiedzie jak najlepiej! 10.12.13, 18:53
            Szyszkę widzieć pod nogami: masz wiele okazji, których jednak nie potrafisz dobrze wykorzystać..... o!
        • trusiaa Re: Niech się Tobikowi wiedzie jak najlepiej! 10.12.13, 19:18
          Dla Tobika z pozdrowieniami

          https://www.craftster.org/pictures/data/500/medium/146268_09Dec10_toby_pillow_back.jpg
          • ewa9717 Re: Niech się Tobikowi wiedzie jak najlepiej! 10.12.13, 19:46
            Tobikowi na drugie Farciarz się należy ;)
      • damakier1 Re: SOSNA 10.12.13, 19:18
        Tobikowi i jego Koledze z Lustra - z życzeniami wesołej zabawy:

      • gat45 Re: SOSNA 11.12.13, 14:29
        Tobik jest Bardzo Mądry. To oczywista oczywistość.
        Poczytałam sobie o labradorach, jako że dużo w nim jest z tej rasy, tak na oko. Sama Wielka Wiki twierdzi, że te psy są w stanie przyswoić sobie około 100 słów. Jako mieszaniec Tobik jest oczywiście inteligentniejszy (bogactwo hybrydów !), więc szacuję jego potencjał na przynajmniej 150 słów.
        Dzisiaj zaczęliśmy. W porządku alfabetycznym. Uczymy się słowa „abstrakcja”. Jutro będzie „bardak”. Oblecimy alfabet pięć razy w kółko i będziemy mieli podstawowy słowniczek do miłych, niezobowiązujących dyskusji w długie, zimowe wieczory.

        PS Zainteresowanie facetem z drugiej strony lustra minęło. Albo zrozumiał, że się z nim nie dogada, albo go już po prostu nie widzi, bo tak zapluł i zasmarkał powierzchnię zwierciadła, że rzeczywiście już tylko jakieś cienie tam widać.
        • ave.duce Re: SOSNA 12.12.13, 09:57
          Przed "abstrakcją" jest "absmak"!
          Niebawem Tobik prześcignie ciupasem Kamilka ;)
          • gat45 Re: SOSNA 12.12.13, 11:03
            Zapominasz, że mam do dyspozycji tylko 150 słów. Zdecydowanie wolę dyskutować z Tobikiem o abstrakcjach niż o absmakach. Przy następnym okrążeniu alfabetu na „a” będzie „absolut”.
            Całkiem nieźle nam idzie. „Bardak” opanowany intuicyjnie, przechodzimy do „caresse”, co też nie bedzie chyba trudne.
              • ave.duce Re: SOSNA 12.12.13, 16:48
                magdolot napisała:

                > Cienszkie jest życie psa, który ma pana-moralistę!
                >

                A panią-moralistkę... szkoda suf.
      • gat45 TOBIK wewnętrzny i zewnętrzny 12.12.13, 22:39
        wys. w kłębie = 60 cm
        obwód w biuście = 71cm
        waga = 38 kg

        https://images61.fotosik.pl/472/98539b378a127c9a.jpg

        https://images64.fotosik.pl/474/4b5428fdef792b93.jpg

        • damakier1 Re: TOBIK wewnętrzny i zewnętrzny 12.12.13, 22:46
          Bardzo przystojny.
          I co? Zlazł?
          • ewa9717 Re: TOBIK wewnętrzny i zewnętrzny 12.12.13, 23:14
            No nareszcie! Rzeczywiście kawał przystojnego chłopa ;)
          • ave.duce Re: TOBIK wewnętrzny i zewnętrzny 13.12.13, 09:30
            damakier1 napisała:

            > Bardzo przystojny.
            > I co? Zlazł?

            • scoutek Re: TOBIK wewnętrzny i zewnętrzny 13.12.13, 10:12
              ale biedaczek:(

              nie zapomnę jak moja poprzednia psina na kratki przed drzwiami nigdy nie weszła, a także na schody ażurowe albo z prześwitami:(

              a lustro? jak Majka zobaczyła się po raz pierwszy w lustrze to zwiała
              mój M na to powiedział: no widzisz, a my z tym musimy żyć!
              • ewa9717 Re: TOBIK wewnętrzny i zewnętrzny 13.12.13, 10:55
                A na spacerze leci zafascynowany czymś Tobik, potem dłuuuuga smycz, potem ręka Gata i wreszcie w powietrzu sam Gat, powiewając uszkami ;)
                • gat45 Re: TOBIK wewnętrzny i zewnętrzny 13.12.13, 13:00
                  Jaka byś przy tym spacerze była osobą własną, Ewuniu... Można nawet zaryzykować twierdzenie, że Gat chwilami frunie w poziomie, wierzgając nóżkami w powietrzu

                  Ale nic to. Przed chwilą ja, Gat, zniosłam z piętra na parter tego konia, który waży 14 kg mniej ode mnie. Skorzystałam z krótkiej nieobecności Tubylca i nie wytrzymałam nerwowo tego psa, który od ponad 20 godzin nie jadł, nie pił i nie siusiał. Noc przespał słodko (w odróżnieniu ode mnie, bo go pilnowałam), a od wczesnego poranka usiłowałam go skłonić do zejścia po schodach zakręconych w podkówkę (po prostych lata jak dziki). Siłą i przede wszystkim łagodną perswazją werbalną i manualną. Siedziałam na schodach i przemawiałam do niego czułymi słowy. Wabiłam tymi jego pastylkami czyli suchą karmą. Położyłam na schodach najpierw dywanik, a potem materac, na którym bym go sciągnęła, gdyby tylko zechciał łaskawie nań wleźć. Ale nic z tego, na górnym podeście siedziała kupa przerażonego nieszczęścia i zapierała się przynajmniej tuzinem łap. Wreszcie nie wydzierżyłam, wzięłam pod tyłek i pod biust, a on powarkiwał i miauczał na przemian. Postawiony bezpiecznie na podłodze w holu rzucił się najpierw oblizywać mi oblicze, a zaraz potem do drzwi i hajda do ogrodu. Ma u mnie wielkiego plusa za wstrzemięźliwość fizjologiczną.

                  Teraz łazi po chałupie z poduszeczką we flanelowej oprawce (dostał na wstępie jako namiastkę robala) i ją tarmosi. Długo nie wytrzyma. Ta poduszeczka.

                  Nie wiedziałam, że jestem taka mocarna !
                  • scoutek Re: TOBIK wewnętrzny i zewnętrzny 13.12.13, 13:48
                    Gatuś, kocham Cię :)
                  • damakier1 Re: TOBIK wewnętrzny i zewnętrzny 13.12.13, 15:47
                    No, medal! MEDAL!! MEDAL!!!
                    Lecę, pędzę wnioskować!
                    • magdolot Re: TOBIK wewnętrzny i zewnętrzny 14.12.13, 00:45
                      Kiedy zrobiliśmy schody do nadbudówki, straszliwie strome, bo na inne miejsca nie było, to w ramach wielkiego otwarcia wleźliśmy po nich fszyscy, a za nami pies Tymoteusz, który byu strrrasznym tfardzielem, chodzącym smolistym machismo. I my zleźliśmy, a Tim popatrzył w dół i zawył bardzo boleśnie i oczy w sup i apy w zad. Nie pamiętam już jakim cudem żeśmy go ftedy z nich ściągnęli, ale wkrótce je pokonywał z lekkością smołowanego motyla.

                      Przystojniak pan Tobik jest!
                  • gat45 Wielki Dzień Tobika 14.02.14, 19:07
                    Otóż dzisiaj, proszę szanowne państwo, Tobik osobą własną wlazł na górne poziomy. Pokręcił się, zwiedził co się dało i słodko zasnął w sypialni na dywaniku. Po mniej więcej godzinie zlazł dobrowolnie po zakręconych schodach i obrzucił mnie spojrzeniem typu "No i co się tak gapi ? Niby że schodów nie widziałem ?" - po czym udał się godnie w kierunku miski.
                    Sprzątając skarpetki spod łóżka Tubylec twierdzi, że jeszcze pożałujemy czasów, kiedy zwierz nie umiał dokonać tej sztuczki.
                    • damakier1 Re: Wielki Dzień Tobika 14.02.14, 21:09
                      No to ciekawe, kto teraz będzie spać w środku?
                      • magdolot Re: Wielki Dzień Tobika 14.02.14, 23:06
                        Brawo ten pan! Pogromca pięter jak się paczy!

                        Kiedy Mus zaczął się ładować na poduszkę małża rankami, by mi powiedzieć "dzień dobry!" na czas, małż zaczął gwałtownie sobie wypraszać kłęby futra w gębie. Ale spietrał się dopiero ftedy, kiedy wyczytał w psiej książce straszliwą opowieść o psie, który uznał że razem z panią tworzy parę alfa i wypierdzielał jej małżonka z sypialni na zbity pysk. Chfilę musiałam tłumaczyć, że Mus nie jest TAKI. I nie był.
                        • ewa9717 Re: Wielki Dzień Tobika 15.02.14, 08:30
                          Tobik maładiec!
                          A Tambylec dobrze gada.
                          Poniekąd ;)
                    • gat45 Pies wielopoziomowy 15.02.14, 15:22
                      Dzisiaj rano znowu wlazł na górę niewołany, ale z zejściem było gorzej - na gónym podeście zobaczyłam te same oznaki histerii, co 2 miesiące temu. Skupiłam się na tym, żeby samej nie histeryzować, wzięłam książkę i posiedziałam z nim na górze ponad dwie godziny. Potem zeszłam jakby nigdy nic, on za mną do podestu - i znowu histeria. Postukałam puszką od smakołyków - krążenie psa na górze stało się jeszcze bardziej nerwowe. Zdjęłam smycz i otworzyłam drzwi wejściowe - zaczął skomleć. Zacisnęłam zęby i poszłam do piekarni po świeżą bagietkę. Nie było mnie 3 minuty z zegarkiem w ręku, ale po powrocie zastałam psa w kuchni koło pustej miski. Wyszliśmy na spacer - nie za długi, bo pada - położyłam psa na materacyku, pobawiłam się z nim chwilkę aż zasnął, jak mi się wydawało, syty wrażeń. Odeszłam i - ależ skąd, coś drapło pazurkami za mną po kafelkach w korytarzu. Ale nie zatrzymało się jak zwykle u dolu schodów, śmignęło obok i na zakręcie było już przede mną.
                      Teraz siedzę przy swoim biurku z psim łbem na lewej stopie, a prawa mi marznie. Pies ni to mruczy, ni to chrapie, wyciągnięty na całą swoją długość wielorasowca labradorowatego, a nawet trochę więcej. Bardzo go dużo jest w niewielkim pokoju.
                      • damakier1 Re: Pies wielopoziomowy 15.02.14, 17:29
                        No Zaklinaczka Psów całą gębą! :)

                        Gdybym miała 3 min. drogi do piekarni ze swieżymi bagietkami, to bym była tak gruba, że zabrakłoby medali do przykrycia mego obfitego biustu.
                        • ave.duce Re: Pies wielopoziomowy 15.02.14, 21:59
                          damakier1 napisała:

                          > zabrakłoby medali do przykrycia mego obfitego biustu.

                          Prowokatorka! ;)
                          • magdolot Re: Pies wielopoziomowy 16.02.14, 00:42
                            Ogry mają warstwy, cebula ma warstwy, a psy mają poziomy. Trzymają poziom, pion rzadziej. Mają wiele poziomów. Ponad poziomy wylatują. Za to poziomki lubią rzadko.
                          • damakier1 Re: Pies wielopoziomowy 16.02.14, 02:22
                            A nie wiem, czy Jaśnie Wodzowa zauważyła, że to już drugi wątek, w którym z wrodzonym taktem i nieśmiałością się przymawiam?
                            • ave.duce Re: Pies wielopoziomowy 16.02.14, 08:09
                              Zauważyła, a jakże! ;)
                        • gat45 Re: Pies wielopoziomowy 16.02.14, 06:27
                          Piekarnia jest jeszcze bliżej niż myślisz - trzy minuty to droga fte i wefte, a po środku zakup i krótka wymiana zdań z panią bulanżerką o pogodzie. A piekarnia najlepsza w całym miasteczku, zewsząd się tu ludzie zjeżdżają. Pod tym względem jesteśmy rzeczywiście w czepku urodzeni.
                          A ja czasem sobie myslę, chrupiąc bagietką, że jak tylko mam jeszcze pod ręką flaszkę płynu Nałęczankopodobnego z bąbelkami, to kara "o chlebie i wodzie" mi nie straszna.
                      • gat45 Biedny Tobik, biedny Gat.... 01.06.14, 19:36
                        Tobik był u nieludzkiego doktora, bo wydawało nam się, że od czasu do czasu bardzo ciężko dyszy bez powodu. Na samym początku nieludzka dochtórka wstawiła go na wagę, a potem jak nie zacznie Gata ochrzaniać.... !!!! Przez 4 ostatnie miesiące przybyło psu prawie 4 kg. Dostało mi się za upasienie pieska, oj dostało. Próbowałam tłumaczyć, że on tak na mnie patrzy, że mi serce pęka, ale ona zbyła mnie krótkim "jak go państwo utuczycie jeszcze bardziej, to jemu pęknie". Potem prychnęła, fuknęła jeszcze kilka razy i przeszła do konkretów - co i jak. Przy okazji Tobołek awansował na rasowca "proszę pani, to jest labrador i on zawsze będzie miał ochotę na małe conieco, ile by nie jadł"- powiedziała.
                        No i zaczęło się. Mamy się stawić do raportu za 4 miesiące i pies ma znowu ważyć 40kg i ani grama więcej. Sprowadzona została specjalna karma, posiłki wydawane ściśle co do grama zgodnie z przepisem. Podwojono czas spacerów i potrojono porcje pieszczot.
                        I jesst problem, bo jak dotąd co na psie przybyło, to z Gata zeszło :( Taki Lavoisier-Łomonosow nam się wprowadził. Czyli teraz ja powinnam przybrać na wadze, a na to przy podwojonych spacerach i wyrzutach sumienia (jak ja się mam napychać, kiedy ta biedna psina tak żałośnie na mnie patrzy ?) będzie praktycznie niewykonalne. Что делать ????? Szczególnie, że doktory ludzkie zabroniły Gatu zejść poniżej tego, co Gat teraz sobą przedstawia. Chyba morał jest taki, że dochtorom - ludzkim czy nie ludzkim - nigdy nie dogodzi. Pocieszcie psa i Gata !!!
                        • dupeteczek Re: Biedny Tobik, biedny Gat.... 01.06.14, 19:59
                          Jakby tak Gat na spacery rowerem, a Tobik łapami, to może efekt pożądany udałoby się? Tylko trzeba psa nauczyć chodzić obok roweru, bo łatwo o wypadek.
                          • gat45 Re: Biedny Tobik, biedny Gat.... 01.06.14, 20:04
                            Tiaaaa.... Ty nie masz pojęcia, jak Tobołek potrafi szarpnąć na widok psa, który akurat nie cieszy się jego sympatią. Gata by się zbierało z podłoża w częściach, przemieszanych z elementami welocypedu.
                            • ewa9717 Re: Biedny Tobik, biedny Gat.... 01.06.14, 21:11
                              Przydałby się Gatu na spacery taki obłoczek z Muminków!
                              A ja bym chętnie z Gatem stworzyła wagową średnią ;)
                        • ave.duce Re: Biedny Tobik, biedny Gat.... 01.06.14, 23:01
                          elegancki siad dla Gat ;)
                          • magdolot Re: Biedny Tobik, biedny Gat.... 02.06.14, 00:45
                            Piękny.
                            Gat sobie napakuje wałówy na siedzonko i będzie sobie ftryniał, bo Tobik będzie tyłem. A jakby się oglądał, to zafsze możliwa jest wędka przed dziup.

                            Albo Tobika na rowerek.
                          • gat45 Re: Biedny Tobik, biedny Gat.... 02.06.14, 08:08
                            O !!!!! Ja chcę takie coś !
                            Będzie Tobiasz wprzęgnięty w rydwan czy inny faeton, a ja na nim jak jaka bogini... Tylko bogini od czego ? Oczekuję sugestii, po uwzględnieniu poniższego (za Wiki, oczywiście) :


                            Afrodyta – miała rydwan zaprzężony w gołębie;
                            Demeter – miała rydwan zaprzężony w skrzydlate smoki;
                            Hera – miała rydwan zaprzężony w pawie;
                            Kybele – miała rydwan zaprzężony w lwy;
                            Dionizos – miał rydwan zaprzężony w pantery;
                            Helios – miał rydwan zaprzężony w 4 konie;
                            Pluton – miał rydwan zaprzężony w kare konie;
                            Posejdon – miał rydwan zaprzężony w hippokampy.
                            • ave.duce Re: Biedny Tobik, biedny Gat.... 02.06.14, 10:12
                              Kybele - ze względu na bankiety ;)
                              • magdolot Re: Biedny Tobik, biedny Gat.... 02.06.14, 10:51
                                Mnie by się najbardziej podobał rydwan zaprzężony w hipokampy. Tobik, przemundry pies, na hipo-hopo-kampa się znakomicie nadaje.
                                • ave.duce Re: Biedny Tobik, biedny Gat.... 02.06.14, 10:54
                                  Gat byłby dżęder.
                        • gat45 Idziemy w dobrą stronę 26.06.14, 14:22
                          Po miesiącu ścisłej diety (1.050 kcal dziennie, podwojony czas spacerów i potrojona dawka pieszczot) z Tobiasza zeszło 1 kg 300 g.
                          Gat sam się nie waży od miesiąca.
                          • gat45 Dzień, kiedy Tobiasz zawarczał 16.07.14, 21:44
                            Już chyba wspominałam, że Tobik jest zupełnym milczkiem. Dziwi to nas o tyle, że ze schroniska zabraliśmy okrutnego wrzaskuna, który dzielnie przekrzykiwał wszystkie psy w pobliżu. Ale już przestało dziwić, bo w końcu jeżeli przez ponad 7 miesięcy stwór szczeknął co najwyżej 5 razy, to widocznie tylko tyle miał do powiedzenia.
                            A dzisiaj na spacerze wydarzyło się Wydarzenie. Tobiasz obwąchiwał spokojnie i starannie pień jednego z platanów koło merostwa :
                            https://agglo-montargoise.fr/documents/articles/i_mairie_chalette.jpg
                            (ten najbliżej rogu budynku, po lewej na zdjęciu, ale teraz ma piękną, bujną, zieloną czuprynę)
                            kiedy z urzędu wyszedł facet z telefonem przylepionym do ucha, świata dookoła nie widzący. Gdzieś tak w połowie drogi między wierzejami gmachu (:)) i naszym platanem nagle podniósł wzrok, zobaczył Tobiasza i zaczął wrzeszczeć - naprawdę wrzeszczeć, głośno i okrutnie agresywnie. Na mnie. Że mam mu zabrać z drogi to świństwo (chyba szło o Tobika), natychmiast i definitywnie. Zalecenie było bogato okraszone słowami nie do powtórzenia, barwnie opisującymi poziom mojego rozwoju intelektualnego (oceniony jako raczej niski) oraz sposób prowadzenia się mojego i moich przodkiń po kądzieli. Zatkało mnie całkowicie, bo takiej agresji to ja chyba nawet na paryskiej ulicy nigdy nie doświadczyłam, a co mówić o moim spokojniutkim Szalecie. Na szczęście z merostwa wyszedł starszy, dystyngowany pan, który położył awanturującemu się osobnikowi dłoń na ramieniu i uciszył go w kilku grzecznych i bardzo dowcipnych, ale nie znoszących sprzeciwu słowach (emanacja ToJegoJurka czuwa nade mną - pomyślałam sobie).
                            No ale to było o ludziach. Wyobraźcie sobie, że kiedy facet wrzasnął na mnie, Tobik najpierw spojrzał ze zdumieniem, ale zaraz ściągnął uszy na kark, wyszczerzył straszne mnóstwo zębów i ZAWARCZAŁ. Głęboko, groźnie, basowo. Czołg z oddali, takie to sprawiało wrażenie. Musiałam go trzymać ze wszystkich sił, tak się rwał mnie bronić, cały warczący i naprężony jak struna. No, taka trochę pękata struna, ale widzicie, co mam na myśli. I przez całą drogę powrotną do domu szedł sam z siebie przy nodze i podejrzliwie patrzył na każdego mijanego przechodnia.
                            No nie wiedziałam, że mam takiego obrońcę.
                            • damakier1 Re: Dzień, kiedy Tobiasz zawarczał 16.07.14, 22:23
                              Może chciał Ci dać do zrozumienia, że jako PIES OBRONNY nie może być przesadnie szczupły?
                            • magdolot Re: Dzień, kiedy Tobiasz zawarczał 17.07.14, 03:43
                              Brawo ten pan!!!

                              A tutaj serduszko od fanki, żeby ostrzegafczych grzmotuf spod żeberek wystarczyło mu na fszystkich chłystkuf, no. Z wyrazami podziwu i zachwytu.
                              https://img.zszywka.pl/0/0009/w_5047/kuchnia/parowkowe-serduszko-z-jajecznica.jpg
                        • gat45 Wciąż do przodu 30.07.14, 19:27
                          W kolejnym miesiącu odchudzania z Tobiasza zeszło tylko jedno marne kilo. Ale tak podobno jest zawsze, że najpierw traci się "łatwe tłuszcze", a potem idzie wolniej - pocieszyła Gata piękna panienka w recepcji kliniki weterynaryjnej, gdzie znajduje się psia waga. Miało być 4 kilo w 4 miesiące, po dwóch mamy 2,3 kg do tyłu, czyli jesteśmy do przodu.
              • trusiaa Re: TOBIK wewnętrzny i zewnętrzny 13.12.13, 11:14
                Biedaczek, ale synuś :)
                • gat45 złodziej kocyków 23.10.14, 19:15
                  Wczoraj temperejczer nam wykonał gwałtowny skok w dół. Dzisiaj, po porannym spacerze, pies Tobiasz powiedział, że według niego należałoby już włączyć ogrzewanie.
                  A ponieważ życzenie Psa T. nie zostało spełnione, to cóżem ja ujrzała przed chwilką, wróciwszy z kolacji na górę ? Otóż Pies zwlókł ulubiony Kocyk Gata, zaniósł na swój materacyk i uwił sobie dodatkowe gniazdo.
                  Żeby nie było, Tobiasz dysponuje dwoma własnymi kocykami. Na moim się rozwalił i nie chce oddać.
                  • damakier1 Re: złodziej kocyków 23.10.14, 19:35
                    Może Ci pożyczy jeden z dwóch swoich?
                    PS. dawno nie było żadnego zdjątka pana Tobiasza.
                • gat45 No i wykrakałaś, Damo :( 26.10.14, 10:15
                  Na blogu swym wykrakałaś.
                  Dzisiaj rano Tobiasz się wytarzał w czymś niesamowicie śmierdzącym. Podejrzewam mocno przeterminowane rybie zwłoki, bo rzecz miała miejsce na brzegu rzeki, tuż obok ulubionych stanowisk wędkarzy.
                  Tego, co odbyło się po powrocie, nie podejmuję się opisać. Nie jestem Homerem, a opis walk pod Troją w porównaniu z naszym dzisiejszym porankiem to pestka i bułka z masłem.
                  Już schnę.

                  PS Obyło się bez udziału służb mundurowych.
                  • damakier1 Re: No i wykrakałaś, Damo :( 26.10.14, 12:08
                    Najtrudniejszy pierwszy krok. Za dziesiątym razem już będziecie działać rutynowo.
                    • magdolot Re: No i wykrakałaś, Damo :( 26.10.14, 16:24
                      A ja mam psią łazienkę, się nie chfaląc. Przy okazji przerabiania kalwaryjskiej kuchni i łazieneczki obok 1mx2m, autorka projektu, moja przyjaciółka psiara, wymyśliła psią łazienkę na 45 kg Musa z gęstym futrem, wersja listopadowa. Leciutko pochyła podłoga, kratka odpływowa, a w umywalce bateria z pobocznym prysznickiem, teoretycznie do pupy, a praktycznie do psuf. Łazienka jest blisko wejścia, fięc miast się pieprzyć w wycieranie łap we ciasnym przedpokoju i późniejsze elektroluksowanie spadów suchych, przeszliśmy na spłukiwanie podwozia.
                      Jak miałam nogę w proszku, to się kąpałam tylko tam. I to najlepsze miejsce w domu do mycia głowy punktowo [z pominięciem reszty]. Od śmierci Musa w łazience regularnie kąpano Mańkę Bernardynkę, a dwa tygodnie temu taśmowo Heńka i Forresta, bez wrzaskuf i kóbr. Projektanci - psiarze są wielce rozgarnięci. :)))

                      Psa Tymoteusza [ponoć alzatczyk + wodołaz, uwielbiający wodę] kąpać mógł jeno Tygrys rozebrany do majtek, co się z nim zaczaskiwał w łazience na zamek, bo to polegało na wkładaniu do wanny wyskakującego z niej [suchego, mokrego, namydlonego, płukanego, wyrywającego się] psa. Odgłosy, które temu procederowi towarzyszyły solidnie straumatyzowały me dzieciństfo. A Tygrysowi na czas jakiś podskakiwało machismo - optycznie - koleinami na ciele wyrytymi pazurmi spierdzielającego z wanny psa. Wanna stoi do dziś, bo jest przedwojenna.
                      • mania.sza Re: No i wykrakałaś, Damo :( 26.10.14, 21:37
                        A mnie moj Mop spokoju nie daje, tak sie martwie. Syn wyjechal na tydzien w swoich sprawach, Mopa z ojcem zostawil, wrocil, Mop pol tylka mial wygryzionego. Nie wiem czy go alergia jakas dopadla czy cos sie stalo. Drapal sie i gryzl niemilosiernie podobno. Rasa w sumie mocno podatna na alergia, choc wczesniej nie bylo problemow, no ale wiek juz swoj ma przeciez.
                        Stresu sie najadlam. Ale Mlody mowi ze juz lepiej. Tyle ze , zanim ja z Mlodym pogadalam, to moja siostra miala z nim rozmowe telefoniczna w miedzyczasie, on sie poskarzyl, ze cos z psem nie tak , to ona zaproponowala, zeby go oddac moze w dobre rece itp, skoro nikt dla niego nie ma juz czasu i w ogole....
                        No fakt, mlody faktycznie ma urwanie glowy w tym roku, ale nie az tak, by sie psa pozbywac...
                        Po tym wszystkim to juz w ogole bylam dumna z Mlodego. Zabral go do weta, a siostrze mojej powiedzial, ze nie ma takiej mozliwosci, by go komukolwiek oddac.
                        Ale co sie strachu najadlam, to moje. :(
                • gat45 ZAMACH !!!!!!! 07.12.14, 10:27
                  Dzisiaj o mglistym (sic !) świcie Tobiasz się zamachnął na Gata. Nad rzeką, co była po naszej prawej. Coś z lewej zaszeleściło pod topolami i śmigać zaczęło ku wodzie - chyba jakiś ogromnych rozmiarów nutrj (bo takie duże to chyba tylko samce, nie ?). Tobiasz szarpnął jak dziki .... i potem Gat się ocknął wyciągnięty jak długi na ścieżynce, a pies mu mordę lizał.
                  Dość długo zastanawiałam się, czy powinnam próbować wstawać czy też samej sobie zaaplikować zasadę, że połamanego się nie przemieszcza i zadzwonić pod 112. Problem rozwiązała torebeczka z komórką, bo leżała w pewnym oddaleniu i żeby telefonu dosięgnąć musiałam się ruszyć. A jak się już ruszyłam, to i jakoś dokuśtykałam do chałupy. Po oględzinach stwierdzono, że Gat ma lekko otarty podbródek, dość mocno lewe kolano z zewnętrznej strony oraz bardzo mocno odczuwa, że ma lewe biodro. Ciekawe, czy można mieć coś pękniętego - kość miedniczną albo udową u góry - i przekuśtykać blisko kilometr? Wie ktoś ? Ja mam nadzieję, że kuśtykanie wyklucza pęknięcie i na razie tego się będę trzymać. Chociaż każdy ruch boli jak wszyscy diabli.
                  A swoją drogą - jednak wieloletni trening judo coś daje, a mianowicie pozostawia człowiekowi automatyzmy w postaci umiejętnego padania na glebę. Fakt, że szarpnięta zdecydowanie do przodu odruchowo przekręciłam się na bok przed zetknięciem się z podłożem świadczy, że te długie godziny trenowania upadków na macie coś dały :)
                  • ewa9717 Re: ZAMACH !!!!!!! 07.12.14, 11:57
                    Ajajaj, Gatu, z początku wietrzyłam opowiadanie, jak to przestraszony PT skoczył Gatu na rączki, a tu taki kraks! Może jednak się przerentgenić na wsiakij słuczaj? W stresie połamańce mogą się jakiś czas trzymać w kupie, wiem, bom doświadczyła, kiedy skracałam drogę do jeziora. Owszem, dojechałam, nawet popływałam, dopiero potem mnie zaatakowało i wyszło, że złamałam się w żebrze.
                  • magdolot Re: ZAMACH !!!!!!! 07.12.14, 13:45
                    Bidunio! Odruchy działają, ale lepiej sprawdź, bo możliwości jest sporo, a w tym złamania awulsyjne, czyli przez pociąganie, a przecież Cię pociągnięto! [Zażartowała paskudnie Żyrafa.] Mama małża, przy której Matka Polka to suka nie dbająca o dzieci, złamała na nartach nogę i na tej nodze zasuwała 6 kilometrów do autobusu, żeby ukochanego ośmiolatka nie zdenerwować i nie przestraszyć.
                    I czasem przedziwne rzeczy te dochtory sprawdzają. Po upadku na czubek nosa [cyrkowa rewela] żem poszła do laryngologa sprawdzić co je i on mi kazał paczyć na swój palic zamiast mnie nos macać i sprawdzał czy widzę, a jak się zdziwiłam to mi wytłumaczył, że mogła mi była pieprznąć kość jarzmowa.
                    Pies Tymoteusz był strasznie zajadłym gonicielem kotów i ja do tej pory każdego jednego kota gdzieś skitranego wypaczę, bo zdążyć się zaprzeć zanim on go wypaczy oznaczało: przeżyć. Pamiętam jak jakiś durń kopnął mu piłkę przed nosem, gdy moja przyjaciółka go miała na smyczy. Babusia uszyła jej piękną sukienkę z plisowaną spódniczką ze szkockiej kraty, a guziki bluzeczki też były obciągniętę tą samą piękną kratą i miała na sobie bialuśkie rajteczki i lakierki. Do tej pory ją widzę zasmarkaną i utytłaną nawet na buzi, ffffszystkie guziki pozbawione kratki z wiszącymi szczępyma owej, kolanka wyglądające z białych niegdyś rajstopek przez czarno-czerwone dziury z których dalej cieknie czerwonym strumykiem w lakierki zdarte na nice. Łokcie i dłonie też chyba miała poranione, ale tak się to nie rzucało w oczy jak te guziki i kolanka poniżej.
                  • ploniekocica Gatu hop hop? 08.12.14, 17:10
                    Jak tam po zamachu? Zebrana już do kupy?
                    Się martwimy.
                    • damakier1 Re: Gatu hop hop? 08.12.14, 17:20
                      Też hopam i hukam - Gatu, żyjesz???
                      • ewa9717 Re: Gatu hop hop? 08.12.14, 17:22
                        Gata widziałam tu i tam, chwali się, że ma prawo gadać jak potłuczony ;)
                        • magdolot Re: Gatu hop hop? 08.12.14, 17:39
                          :)))))
                          Byle nie za bardzo. Potłuczony, nie: gadał.
                    • gat45 Re: Gatu hop hop? 08.12.14, 18:02
                      Siem wszak nie rozleciałam na części drobne, ino solidnie potłukłam. Ale jest OK, jak się nie ruszam, to nic nie boli. Opanowałam już sztukę schodzenia tyłem ze schodów, bo frontem jeszcze nie mogę. I dziwuję się okrutnie : jakim cudem ja nie mam na bioderku najmniejszego siniaka ? Spodziewałam się pokazowego, rozlanego - dzisiaj już powinien być gdzieś między szkarłatem a śliwką węgierką. A tu nic, powiadam wam - NIC ! Chyba mi zanikły naczynia krwionośne.
                      Pies chodzi koło mnie i w oczy mi patrzy przepraszająco. Albo tak mi się tylko wydaje.
                      Pojutrze świętujemy rocznicę jego pojawienia się w domu i Tubylec właśnie coś pysznego pichci. Wygmerał jakiś specjalny psi przepis na wielkie okazje. Zobaczymy, czy Pies Tobiasz doceni :)
                      • ave.duce Gatu - zdr00Fka, Tubylcu - 09.12.14, 19:16
                        żeby nigdy nie zabrakło pomysłów na duże "co nieco",
                        a Tobiku - coś takiego, ale
                        różowego.
                        I niech całej trójce się dzieje jak najlepiej!!!

                        https://static.goldenline.pl/event_logo/010/event_33162_a4a2e7_huge.jpg
                  • gat45 Uroczyste Obchody 10.12.14, 09:07
                    1-szej rocznicy pojawienia się Psa Tobiasza w życiu Gata i Tubylca

                    Od samego rana Pies Tobiasz został wyściskany, wycałowany, wydrapany, wygłaskany i wyturlany po podłodze na cztery ręce. Następnie odmówił udania się na spacer, jako iż że albowiem lało, wiało i zimno było. Spędził absolutne minimum czasu w ogródku (wychodzi letki z cichej klozetki....) i stawił się u miski. Pożarł śniadanko ze zwykłym entuzjazmem i zażądał wytarcia lekko wilgotnej sierści (bardzo lubi być wycierany), a następnie udał się na zasłużony wypoczynek. Tamże został mu odczytany wpis Ave. Bardzo się ucieszył, ale materialistycznie zapytał, gdzie te okulary. Zdolność do abstrakcji nie jest najsilniejszą stroną PT.
                    Teraz leży zwinięty w rolmopsa, kocyk ma pod głową a pod łapą - Królika Wężowatego (jego pierwsza przytulanka pluszowa, ulubiona na komnatach, bo w ogrodzie prym wiedzie Żaba Zielona). Sapie z ukontentowania.
                    • ewa9717 Re: Uroczyste Obchody 10.12.14, 09:24
                      Ach, ach, pożyczam Psu Tobiaszu! Nie wiem, jak we Francyjej, ale na Śląsku roczek to nie byle jakie święto. I z pamiątkowym zdjęciem!
                    • damakier1 Re: Uroczyste Obchody 10.12.14, 11:56
                      Tobiaszowi Wspaniałemu i Jego Rodzinie GatowoTubylcowej, z okazji ROCZNICY, Stolasz, stolasz... gromkim chórem śpiewają Wrona i inne zwierzaki oraz ich cała luCka rodzina.
                      • magdolot Re: Uroczyste Obchody 10.12.14, 15:41
                        Spieszę z tortem paszczatym i najlepszymi życzeniami dla szczęśliwej rodziny. A jedno z nich, to życzenie aby "ffffszystko pozostawało w rodzinie" w tak pokręconym sęsie: każdy jeden kilogram, bez mylenia adresów. I właśnie tak należy podzielić rzeczony tort. Za Tobika, tyralierą, am!

                        https://i.obrazky.pl/paszczaty-tort-669-OBRAZKY.PL.jpg
                    • gat45 Kolejna rocznica 13.12.14, 10:27
                      bo dzisiaj mianowicie mija rok od znoszenia Psa Tobiasza po schodach. Rozhisteryzowanego psa. Na rękach. Przez Gata.
                      Jak mu to przypominam, to zmienia temat i udaje, że nie pamięta. Wyparł, całkowicie wyparł i już.
      • gat45 OBCHODY rocznicowe 10.12.16, 11:18
        Dzisiaj. Rocznica przybycia Psa Tobiasza do nas.
        Już był specjalny, ponad godzinny spacer (pogoda cudna) w słabo znane okolice, więc upojna nowość zapachów. Potem wyjątkowe danko na śniadanko.
        Teraz odbywa się Wielki Seans Piszczotliwy między Tubylcem (drapiący) i PT (drapany) + lizanie na odwrót. Zaraz będzie szczotkowanie w ogrodzie w moim wykonaniu. Jak zawsze, na początku Tobiasz stoi grzecznie i zamyka oczy z lubości, potem mu się nudzi, wali się na grzbiet i następuje szczotkowanie połączone z turlaniem zwierza. A na koniec PT wstaje i tańczy dookoła mnie (złap mnie, no złap mnie z tą szczotką !) - taniec trwa aż Tobiaszowi udaje się wywalić mnie na trawę.
        A wieczorem, tuż przed spaniem, PT dostanie 2 (dwa!) świńskie ucha.
        • damakier1 Re: OBCHODY rocznicowe 11.12.16, 14:05
          Psu Tobiaszowi ślemy (znaczy ja i Wronka) najserdeczniejsze życzenia oraz robala:

          https://images4.okazje.info.pl/p/sport-i-hobby/1918/th300/fat-cat-terrible-nasty-scaries-dla-malych-psow-635104.jpg
          • ave.duce Re: OBCHODY rocznicowe 12.12.16, 13:54
            Czas leci jak szalony, gna i gna...
            Dołączamy się z Jagą do życzeń i przesyłamy drugiego robala Tobiaszu do pary z kotem:

            https://www.easypet.pl/dane/middle/1a75b242ia4d0i4c27iab01i27968f2b0de844.jpg
      • gat45 Re: SOSNA 14.02.17, 14:49
        Dzisiaj, w rocznicę Wielkiego Zwycięstwa Nad Schodami Kręconymi, pies Tobiasz zlazł do ogrodu i starannie obwąchał pierwszego tegorocznego żonkila. Zachował się tradycyjnie : najpierw jako poeta-esteta oddawał się doznaniom olfaktycznym mrużąc oczy z lubości. Dość długo się oddawał, po czym wykonał zwrot i równie starannie obsikał kwiatek.
        Znaczy - wiosna idzie. U nas już się utarło, że nadchodzi z Tobiaszowym sikiem na żonkile. Przebiśniegi go nie inspirują. Późniejsze żonkile też nie, tylko zawsze ten pierwszy.
        • ave.duce Re: SOSNA 14.02.17, 16:00
          Niech do Ojczyzny wiosna tyż zawita szybciutko, bo nie wyrabiam :(
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a włałczam - dołałczam siem do apelu 16.02.17, 18:14
            ave.duce napisała:
            Niech do Ojczyzny wiosna tyż zawita szybciutko, bo nie wyrabiam :(
            ---
            dołaŃczam się:

            www.tinypic.pl/ovd8lwhvkjxb


    • olga_w_ogrodzie Re: SOSNA 28.01.15, 21:28
      Niczuś najmilsza od śmierci uratowana. Królewienka pelną buzią.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/YSgfxguEBAoUjtth0B.jpg

      Maleństwo - no się chce kumplować lub poluje na Niki.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/kmoZBhYtKIjPmWPOVB.jpg

      Czasem robią za wkurzone sowy. Obie.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/4IdMkRBwazD68Bd1EB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/REVZniEQS6dMOKDk1B.jpg

      Klopot z Maleństwem polega na tym, iż, jak się mi zdaje, Krzysia wcale nie wie wciąż, że nigdy bezdomną nie będzie już. No to siusia - kuweta kuwetą, ale gdy tylko może, to na sofę, gdzie śpię.
      Żadne inne kanapy i fotele. Stąd się mi zdaje, że Krzysia mnie chce naznaczyć - no, że jej jestem i już.
      • olga_w_ogrodzie Re: SOSNA 28.01.15, 22:35
        Dodam, iż Maleństwo się lęka, gdy się mu ostro sprawę naświetla - że sikanie gdzie nie nie wolno jest niemile widziane.
        Jednako się jest, znaczy ja, nieco zafiksowaną pod czystości względem: musi być wszystko wyprane w te i nazad.
        Nawet jedna plamka.

        A Maleństwo nasika, po czym wlezie na kark mi i rozplątuje włosy - czy coś. Potem idzie umyć uszy Nikusi - i jak tu taką zrugać?/
        • damakier1 Re: SOSNA 28.01.15, 23:33
          A jakbyś tak wtedy, kiedy na niej nie śpisz, na kanapie drugą kuwetkę postawiła (może na jakiej folii?) i po jakimś czasie, jak Krzysia trochę do niej posiusia, przestawiła ją jaki metr od kanapy i tak powolutku, powolutku...
          • olga_w_ogrodzie Re: SOSNA 29.01.15, 15:27
            Tak zrobię. Jest kuweta zapasowa do zbierania moczu Nikolii dla badań.

            Krzysia nie robi tego, bo jest brudasem.
            Jest kociątkiem wdzięcznym za każdą oznakę miłości.
            No ale moja pralka mówi, że już nie chce tyle prać - a sikowanie kota jak śmierdzi...- no muszę od razu prać wszystko.

            Na zdjęciach tak tego nie widać, ale Krzysia nie jest kotem z tej Ziemi.
            Jest drobniutka, a takie ma długie kończyny.
            I wielkie ręce - dzięki nim jest bardzo czepliwa i super sprawnie uprawia parkour.
            Korzysta też z laptopa i pisze sobie.
            Ponadto ma maleńką główkę, ale wielkie uszyska oraz przejrzyste, skośne oczy /Chińczyk?/
            Do tego nie miauczy, tylko robi "pi, pi, pi".
            Wszystko to skłania mnie do opinii, iż Krzysia jest ufoludem, a nie kotem.

            A Nikusia z tego wszystkiego przestała rzygać.
            Niemniej codziennie jej tłumaczę, że Krzysia Krzysią, ale to Nikusia jest królewienką najmilszą na cały świat.

            /Choć ja już tej Krzyśki bym nie oddała nikomu za nic. Mimo tego, że sika, gdzie nie trza./
            • olga_w_ogrodzie Re: SOSNA 29.01.15, 16:04
              P.S. Acha. Ponadto sama wykryłam czemu Niki wymiotowała, mimo intensywnego leczenia.
              I wkuta jestem na to, że wet jeden, drugi i ta trzecia olewali moje zeznania na temat tego kiedy i jak Niki wymiotuje.
              Powiedzieli, że nie wiedzą i trzeba będzie do profesora jakiegoś tam się udać.
              A ja im nawet kalendarz zaniosłam na którym zaznaczałam co się dzieje - jak często i jak wyglądają te wymiociny.
              Chyba mnie uznali za starą wariatkę.
              A ja tylko bardzo chciałam, by kociczka zdrowa była.
              Gdy był dzień, że się Niki na nogach już słaniała - nooo - sądziłam, że się przekręcę z rozpaczy.
              Wiedziałam, że Niki silnie na stres reaguje - wtedy się b. ślini i śliną wymiotuje.
              Mówiłam im, a oni szukali choroby i badali ślinianki.
              No i jest mocno puchata i bardzo myjąca się - to wymiotowała swoją sierścią.
              A po trzecie, to ma...refluks. Za bardzo nie wiedziałam co to jest, ale coś mi w uszach zadzwoniło, że ludziom to dokucza. I zaczęłam szukać w sieci - tak - zwierzom też.
              Nikusia nie może jeść za dużo - małe porcje tej jej karmy leczniczej, by mocz zakwasić i pilnować, by nie dobrała się do karmy Krzyśki.
              I gdy je mało, ale często, nie ma wymiotów.

              Jest spory ambaras, bo obie są walnięte - mają naprawdę drogie karmy - Niki urinary s/o a Maleństwo proplan dla juniorów z witaminkami. Walnięcie wariatek polega na tym, że w połowie jedzenia się chcą zamieniać miskami - wcale się nie kłócą, tylko uzgadniają za moimi plecami, że teraz będą jadły, to, co one chcą, a nie to, co ja dałam.

              I takie to buty.

              P.S. 2 No nie. Ja takiego kota, jak Maleństwo, to jeszcze nie widziałam. Walnięta na amen.
              • ploniekocica Re: SOSNA 29.01.15, 17:01
                Po pierwsze koniecznie dwie kuwety. Dla kotów niewychodzących kuweta na łeb plus jeśli mieszkanie duże jedna dodatkowo na wszelki wypadek.
                Po drugie do pranej pościeli jeśli zasikana była nigdy płynów pachnących, bo koty generalnie sikają na coś, co ma dla nich nieprzyjemny zapach i sikają, żeby ten zapach zabić. Robi się sprzężenie zwrotne, bo jeśli kot nasika to ludzie chcąc zabić zapach używają pachnideł, a kot nie dość, że wyczuwa swój mocz to na dodatek ten zapach dla niego paskudny.
                Zapach kociego moczu najlepiej zabija ocet. Zwyczajny spirytusowy za dwa złote. Się go chluszcze do bębna pralkowego (oprócz zabijania kocich siuśków, dezynfekuje i odkamienia pralkę, szczególnie, że jeśli pościel biała to można dodać sody oczyszczonej).
                Dodatkowo można jako zapach dodać parę kropli oleju goździkowego - podobno działa odsraszająco na koty. Na dzień na strategiczne łóżko folię, a w miejscach najchętniej używanych przykleić dwustronną taśmę klejącą.
                • klara_izydor Re: SOSNA 29.01.15, 17:18
                  Rady Kocicy uważam za cenne i wypróbuję,ale...
                  Moja Trzyłapka Lolita sika po domu od trzech lat: na podłodze,poduszkach,ręcznikach.
                  Skojarzyła bardzo szybko,że zrobienie kupy na kuwetę jest dużym wyczynem i woła mnie po fakcie głośnym gruchaniem.Chwalę,jak mogę i zabieram w ciekawe miejsca naszego domu - pokoju zoologicznego,gdzie mieszkają rybki.
                  Sikania do kuwety nie jest w stanie ogarnąć.Zrobi się cieplej i Lolita zacznie sikać w ogródku.
                  Do tego czasu - pozostaje tylko ścierka.
                  Przypominam,że Lolita trafiła do nas ze zgruchotaną nogą i wszystko zostaje jej wybaczone ze względu na wstrząs pourazowy..
                  • ploniekocica Re: SOSNA 29.01.15, 17:32
                    Zapomniałam jeszcze - podobno koty strasznie nie lubią zapachu cytrusów i warto miejsca, w które nie powinny wchodzić spryskać cytryną, a w kanapę włożyć ususzone skórki pomarańczowe. Ale oczywiście jak to z kotami nie na wszystkie to działa. Warto też wypróbować Akyszek albo inne cudo tego rodzaju. Kupuje się w sklepach zoologicznych.

                    Moje koty w starym mieszkaniu sikały na łóżko córki. Najpierw jedna, a po nastaniu Ryżego drugi. Nie było mocnych. W nowym mieszkaniu nie sikają w ogóle, albo prawie w ogóle, bo Ryżemu to się zdarza kilka razy do roku, kiedy hormony (bo w mózgu podobno zostają ślady) dają znać o sobie, chodzi wtedy po mieszkaniu, zawodzi tenorem rozpaczliwym i zdarza mu się zaznaczyć coś. Wydaje mi się, że miało to związek ze straszliwym bałaganem na łóżku młodej kobiety zwanej moją córką, a ponadto z faktem, że jej pokój był najbardziej oddalony i używany raczej jako garderoba i ogólny pierdolnik niż miejsce pobytu.
                    • olga_w_ogrodzie Re: SOSNA 29.01.15, 18:16
                      Dodam, że Krzysia uznała, iż mam...no ten...spore piersi. A nie mam. No normalne. Czy coś. A Krzysi się podoba włazić mi na piersiową klatkę i tam se mruczeć. Albo na kark, by włosy mi rozpuścić. No gmera we włosach, ale tak delikatnie - tylko trochę chce je jeść.

                      Bałam się, że jej nie pokocham. No bo jest Niki i już. Ale bardzo lubię smarkulę.
                      • olga_w_ogrodzie Re: SOSNA 29.01.15, 18:54
                        No już wiem, iż się rozgadałam w te i nazad.
                        Lubię to Maleństwo.
                        Pragnę dodać, że ma okropnie różowy nos i ryjek.
                        To nie jest ładne.
                        Niby.
                        A za chwilę jest ładne - rozczula.
                        Nie to, co Nikusia - arystokratycznie brązowa, a oczy wielkie i zielenią napełnione.
                        A ta Krzyśka jest brzydka.
                        Tylko idzie o to, że Maleństwo takie jest ufne, tak uważa, że nawet, gdy nasika na łożko, to zabitą nie zostanie wcale.
                        A mruczy za każdy głask. Jak wariat.
                        • klara_izydor Re: SOSNA 29.01.15, 20:16
                          Przy każdym kolejnym kocie bałam się,że nie zdołam go pokochać,ale :
                          1.Besia ma dziesięć lat i jest taka mądra,że aż.
                          2.Berda - córka Besi i Winstona - niezbyt mądra,bo niedotleniona podczas długiego porodu i cięcia cesarskiego.Bardzo kochana za to niezbyt mądre spojrzenie.
                          3.Imi - przepiękne umaszczenie - czarno-rudo-ecru.Prawie rasowa.
                          4.Piksel - szarak z piwnicy - leczyłam go ze wszystkich piwnicznych schorzeń i stąd tylko do mnie przychodzi na pieszczoty.
                          5.Bazyl - jeszcze bardziej rasowy niż Imi.Prawie Brytyjczyk.
                          6.Trzyłapka Lolita - wiadomo - sika po kątach.
                          7.Rychu - zwany też Rysieńkiem,bo jest najbardziej czuły z całej bandy.
                          • olga_w_ogrodzie Re: SOSNA 29.01.15, 21:41
                            się mi zdaje, że wiem o czym mówisz, Klaro.

                            no bardzo ja lubię Maleństwo.

                            choć koteńka z niej dziwna.
                • olga_w_ogrodzie Re: SOSNA 29.01.15, 17:42
                  dzięki Kocico i Klaro. Oraz Damo.

                  no ja się na kotach za bardzo nie znam - życie całe byłam psiarą.
                  znam się tylko na mojej Nikusi, która owszem, sikała poza kuwetą, ale była chora i sikanie sprawiało jej ból - sądziła, że na czymś miękkim mniej będzie bolało. Teraz jest czyścioszką, że ho, ho.

                  piorę jak nawiedzona - szop pracz - gdy tylko na skraju koca nasika Krzysia.
                  i po wypraniu jeszcze psikam dezodorantem.
                  nie wiedziałam, że takie to buty z kocimi zapędami, że właśnie nie psikać.
                  dobrze, że się tu zaplątałam i powiedziałam.

                  Krzysiak to kochana szczeniaczka, ale sikanie mnie rozwala.
                  Wyro to ja na dzień zastawiam czym mogę - gdy są kartony i jakieś tam inne rzeczy, to Krzysia nie sika.
                  Jednak na moment z oka spuszczę i leje.
                  Mnie się też zdaje, że nieco to się stąd bierze, że ona jest wciąż zajęta - no czasu nie ma.
                  Jest tak ciekawa świata, że się jej nie chce tracić czasu, by iść do pokoju, gdzie kuweta jest.
                  Ale z drugiej strony, wet mi powiedział, że koty często wstydzą się załatwiać.
                  Tak, tak - wstydzą. I wiem, że Niki lubi to, że kuweta stoi w miejscu.. no odosobnionym.

                  Dobra, dzięki za rady. Włączam drugą kuwetę. I ocet.
      • ave.duce Re: SOSNA 30.01.15, 08:38
        Nikusi jest raźniej z Krzysią - tak myślę :)
        • olga_w_ogrodzie Re: SOSNA 30.01.15, 13:18
          Tak.
          Całymi dniami płakała, że nie poświęcam jej tyle czasu, ile by chciała.
          To kociczka wewnętrzna - nudziła się.
          Teraz bałam się, iż pomyśli, że nieważna jest no bo Maleństwo przyszło.
          Zatem wzmogłam głaski i zapewnianie, iż jest najważniejsza.
          Ostatnio uwierzyła.
          Gonitwy zabawowe z Maleństwem coraz częstsze.
          Niczka ma 12 lat już, to ruch jej dobrze robi.
          No i ma miłość Krzyśki, prócz mojej - Krzysia nie zaśnie, gdy nie ma przy niej Nikolki.
          A ta Krzyśka, to łazi za mną jak pies.
          Ona się chyba boi, że ją opuszczę.
          Nie opuszczę, choć się wściekam za sikanie.

          /wiem, że mogę przynudzać.
          no to spadam już z tymi gadkami o kotach./

          P.S. Do zaopiekowania się jest Pola - na tymczasie jest - około 3 letnia sunia, 9 kg, maleńka, toleruje koty, psy, grzeczna, spokojna, bardzo zalękniona - ktoś coś musiał jej złego zrobić - śliczną mordkę b. nieśmiało do głasków nadstawia, ale reaguje radością, gdy się cichutko do niej mówi i powolusieńku rękę wysuwa do miziania. Warszawa. Zdjęcie fatalne, ale co tam wygląd - psineczka z cud charakterem.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/hd/yc/ztxd/ONF56d1ckShBWYM6bB.jpg
    • magdolot Ratujku, Gatu? 04.04.15, 13:25
      Czy Tubylec wie, co siedzi w kosie?! Znaczy, od podszewki, bo nas jeden kutafon molestuje.

      O świcie popełzłam po domu za jakimś dziwnym stukaniem i szę okazało, że na kracie we oknie od klatki schodowej siedzi sobie kos i napierdala dziobem w szybę jak gupi osioł jakiś.

      Najpierw mnie to bawiło, potem żem mu powygrażała, to se odfruwa na mur 3 metry dalej i po chfili wraca kuć. Potem ja wysiadłam i wygrażał mu małż i da capo, a potem wstał Szaciek, dostał ataku śmiechu, a następnie oświadczył że wczoraj też tak było. Na to dictum gwałtownie żem sobie przypomniała, że jak żem fczoraj zawędrowała za dom, to żem odkryła że parapet w kuchni jest dziwnie mocno obesrany, więc ten kos już tak ma od jakiegoś czasu [porównywałam ślady na oknie kutym aktualnie]. Otfiera oko o śficie ten kos i dawaj, kuć szyby! Ale tylko te od strony muru i z kratą na której się dobrze siedzi.

      Teorie są trzy:
      - on jest zwierzak oswojony a wychodzący i chałupy mu się popieprzyły [ale go przecie nie fpuszczę tytułem sprawdzenia, bo jak dostanie histerii, to...],
      - jest to kos wychowany przez dzięcioły [jak szyba może się pomylić ze ślimakiem?!],
      - a może to prorok Eliasz myli okna i drzwi fkurzając się, że zamknęli?

      I co począć aby nas przestał molestować?
      Szaciek coś poguglował i mi zrelacjonował straszny przypadek pliszki co se upodobała okna w pewnym domu i z uporem maniaka brała je na klatę, asz fszystkie szyby były ganc ubłocone. Ludzie fachowo nalepili naklejki ze ptakiem drapieżnym i to dało tyle, że pliszka w niego klatą celowała, a odpieprzyła się dopiero jak wywędrowała na zimę.

      Właśnie kos dał se siana. Po odwaleniu 8-godzinnej dniówki ma fajrant? A może poleciał pośfięcić sobie jaja?

      Żem lezłazo, ale chyba nie bezwarunkowo.
      A małż czuje się pominięty, bo jego chrapanie zeszło na drugi plan i jeszcze nabawi się jakichś kompleksów. Myśl o upieczeniu pieczeni dwóch - ze kosa i małża [małż chrapiący na kosa] - mi, ofszem, śfitnęła, ale jest zbyt okrutna. Jednak.

      • gat45 Kosy ostronose 05.04.15, 08:38
        Po konsultacji z Tubylcem : takiego behaviora od czasu do czasu się stwierdza wśród gatunków różnych-najróżnistszych i żaden ornitolog jeszcze nie wysunął takiej tezy na temat jego etiologii, która by wszystkich zadowoliła (albo chociaż kogoś innego poza autorem) - ot, zdarza się. Gmin myśli, że ptak ma kuku na muniu i atakuje swoje własne odbicie (patrz wyżej, wpis sprzed ponad roku o Tobiku łaszącym się do lustra).
        Skutecznym środkiem paliatywnym jest czasowe zaślepienie atakowanych szybek : od zewnątrz (oczywiście i koniecznie od zewnątrz) za pomocą wyrżniętej z jakiegoś kartonu dykturki i taśmy klejącej. Naklejona materia tekstylna też się sprawdza. Skuteczność wzmaga polanie miejsca, gdzie ptok siaduje przy tej robocie (parapet i kratka) czymś mocno woniejącym - najlepiej chemicznie, ale perfuma też się nadaje. Ludzkie perfumy śmierdzą istotom o dobrym węchu. A kos dobry węch ma.

        Powodzenia !
        • magdolot Re: Kosy ostronose 05.04.15, 12:56
          Dzięki Wam, o Znawcy Ptastwa. Nożyczki w duoń, perfoma pod pachę i do boju. Na to bym w życiu nie fpadła! Macie i nieśfiadomą wdzięczność Waltera Hipochondryka, którego miałam ja stawiać w oknie jako stracha na kosy ostronosy, a tak go ominęło i może sobie śfiętować do woli.
          Bu! :)
        • magdolot Re: Kosy ostronose 08.04.15, 01:33
          Melduję że rozpoczęłam ornitologiczny eksperyment.

          Ale najpierw degresja, of kołz:
          Nie wiem czy kosu chodzi o jego odbicie jak wieść gminna niesie, czy o odbicie po prostu, w sensie: "Shining". I f tym momencie mi powiewa grozą i chyba sobie sprawdzę wsłuchując się w kucie ewentualne, czy on aby nie wystukuje morsem "REDRUM" - morsem wspak po angielsku mogłam nie rozpoznać...

          Eksperyment wziął mnie się z kreatywnych rozmyślań o świetle - jak by go nie odcinać i móc jednak ślipić przez okna. Na tej ścianie są 3 okna, kute były/są 2, a trzecie ma siatkę na owady. Wyszło mi że warto takiej metody spróbować i żeby sprawdzić czy ona zadziała wypucowałam fszystkie 3 okna na glanc [kos zostawia ślady, będzie widać czy metoda się sprawdza] i zaopatrzyłam je w siatki. Jak siatka nie zadziała to zabłoci okna nawet jeśli przechrapię jego atak. Ha!
          Nie mogę doczekać się śfitu... Ale chyba nie będę taka podła, żeby się czaić o śficie przy oknie, zobaczyć tę jego minę i mu zrobić zyg-zyg.
    • inna57 Królowa Wena 06.04.15, 10:13
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bc/ag/bgyb/9NI6BFMHF4Z1tVUMmB.jpg
      • inna57 Para królewska 19.04.15, 14:31
        Król Aslan i Królowa Wena pilnują bramy zamczyska ;)

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bc/ag/bgyb/chp1qCR8rHhSSOWl5X.jpg
    • inna57 Na pożegnanie :( 14.10.15, 16:03
      Królowa Wena i księżniczka Bambi

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bc/ag/bgyb/U1g7RW0Pg3ShoRUuKB.jpg
      • ave.duce Re: Na pożegnanie :( 14.10.15, 16:08
        Niech się im śnią same przyjemności...
    • ave.duce Przbył "nowy" - prosto od Venusa 25.01.16, 14:09
      https://images75.fotosik.pl/263/da78a993c00a1b8egen.jpg
      • trusiaa Re: Przbył "nowy" - prosto od Venusa 25.01.16, 14:48
        Piękny :)
        Zdaje mię się, czy on leśnym norweskim jest?
        • 99venus Re: Przbył "nowy" - prosto od Venusa 25.01.16, 18:23
          Znajda-znalazł mnie.
      • damakier1 Re: Przbył "nowy" - prosto od Venusa 25.01.16, 15:35
        O rany, żeby go tylko Venus nie wykręcał!
        • gat45 Re: Przbył "nowy" - prosto od Venusa 25.01.16, 15:59
          Nic się nie bój. Jeszcze troszkę, a ten przystojniak będzie kręcił Venusem jak sam będzie chciał. I kto tu będzie wykręcony ?
        • 99venus Re: Przbył "nowy" - prosto od Venusa 25.01.16, 18:25
          Jest traktowany z respektem.Chyba,że nad ranem wchodzi pod kołdrę.
      • magdolot Re: Przbył "nowy" - prosto od Venusa 25.01.16, 16:50
        Ślicznotek. Czy te oczy mogą kłamać?! Chiba nie...
    • ave.duce Panie Szopku ... 28.11.16, 17:55
      ...

      https://aruart.blox.pl/resource/g789yoghiuoijnpbuuikb2.jpg
      • damakier1 Re: Panie Szopku ... 28.11.16, 19:26
        No i trzymałam się dzielnie, trzymałam i teraz się poryczałam... Dziękuję.
    • inna57 Czy już zaczął się sezon polowań? 07.04.17, 12:41
      Nasze dziewczynki, pieszczotliwie nazywane torebeczkami cukru, uznały że zdecydowanie tak.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bc/ag/bgyb/2l500WtKtGyCh80HZB.jpg
      • inna57 Re: Czy już zaczął się sezon polowań? 07.04.17, 12:45
        Zanim zaczniecie krytykować. Widoczna na zdjęciu kaczuszka jest jedynie sztucznym rekwizytem. Żadne żywe zwierze nie ucierpiało podczas sesji zdjęciowej.
    • inna57 Franio :-( 26.04.17, 14:09
      Odszedł do krainy wielkich łowów, a może zatęsknił... Brak mi słów :-(
      • ave.duce Re: Franio :-( 26.04.17, 18:24
        Smutno tak :(
    • ave.duce SOSNA 29.12.17, 19:56
      Tylko sprawdzam, czy jakiś Pi$szyszka nie wpieprzył się tu podstępnie harvesterem...
    • trusiaa Re: SOSNA 21.06.20, 08:27
      Szesnastego czerwca Kora poszła do psiego nieba.

      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/rj/ha/kemb/uOEUyZ0bD3WNSLLYQB.jpg
      • scoutek Re: SOSNA 21.06.20, 11:25
        Moja kochana Majusia na Nią czekała już prawie dwa lata. Całuję Cię Trusiu, bardzo, wiem, naprawdę wiem....

        Jest we mnie tylko jedna absolutna niezgoda na to co napisałaś: otóż psie niebo (w sensie osobne) nie istnieje! Bo co by to było dla nas, ludzi, niebo bez naszych ukochanych piesków?????
        One tam na nas czekają. Pod drzwiami. Jak wtedy, gdy pojechaliśmy do pracy. Albo na zakupy.

        Hovki są cudne.
        • trusiaa Re: SOSNA 21.06.20, 12:43
          Dzięki, Scoutku.
          Właśnie, to czekanie. Wracam do domu, a tam nie ma niuchania po drugiej strony drzwi.

          Fajnie byłoby jeszcze kiedyś spotkać nasze psunie.
      • inna57 Re: SOSNA 21.06.20, 16:44
        Trusieńko Kora tylko przeszła na drugą stronę tęczy. One wszystkie tam na nas czekają. Kiedyś się tam z nimi spotkamy.

        Możemy być na nie źli za wszystkie pogryzione kapcie, za "wypadki przy pracy", za podrapany dębowy stół bo nieodpowiedzialny człowiek zostawił coś smakowitego poza zasięgiem ale gdy odchodzą to pustka po nich zostawia wyrwę w naszych sercach głębszą niż Rów Mariański.
        • trusiaa Re: SOSNA 21.06.20, 20:51
          Też mam taką nadzieję.

          Nie bywałam zła na Korę, bo była domownikiem, którego sama zaprosiłam. Ewentualne "straty" były przewidziane z góry. Kora niczego nie robiła złośliwie, z psiego punktu widzenia było to słuszne, albo nieuniknione. Jako szczeniara, zostawiona domu, zjadła róg wełnianego dywanu, a innym razem odgryzła narożnik komody. Zawsze to jakaś pamiątka: Tu byłam, Kora. Więcej grzechów nie pamiętam.
          • magdolot Re: SOSNA 23.06.20, 00:29
            Bardzo Ci Trusiuu współczuję i mocno przytulam.

            I pozwolę ja sobie nie zgodzić się ze Scoutkiem, że One tam na nas czekają pod drzwiami, bo co to za niebo by było?! Po trawce se stadnie hulajo niebieskiej, a pode drzwiami węszą na odsapkę tak, bo wią że i tak nas wywęszą i zdążą nam się rzucić na szyję na czas. W tym niebie muszą być pyszne komody i smakowite dywany i różne inne atrakcje. Się założę, że pies Mus może liczyć na jakieś obrąbki ze pizzy i kilka par damskich okularów słonecznych...
            • scoutek Re: SOSNA 23.06.20, 09:04
              Lotka, czekają! Na trawie, w lesie, w ogrodzie, w stawie... Gdzie lubią, ale zerkają czy idziem. I czekają. Na mur.
              • scoutek Re: SOSNA 23.06.20, 11:06
                Poza tym to Trusiaaa mówiła o niuchaniu pod drzwiami ;))
                • magdolot Re: SOSNA 23.06.20, 18:30
                  No jasne, że czekają i niuchają. I wią, że nas nie przegapią, bo mają te zmysły strrrasznie wyoszczone. To z rańca chfilkę niuchają, a potem idą f tany, a jak się mocno zaziapią, to znowu chfilkę niuchają.
                  Jak tylko oprotestowuję ewentualną wieczność niuchania pod dzwiami. :-)
                  • scoutek Re: SOSNA 23.06.20, 19:43
                    Ja też. Absolutnie
            • trusiaa Re: SOSNA 23.06.20, 18:40
              Dziękuję, Magdolocie.
              O tak?
              • magdolot Re: SOSNA 24.06.20, 01:28
                Tak. Bardzo bardzo tak. :-)
          • ploniekocica Re: SOSNA 24.06.20, 13:15
            Ludwik Jerzy Kern
            Jeśli jest niebo psie,
            skierujcie do niego mnie.
            Znajdę tam jakieś drzewko z cieniem
            I, otoczony anielskim skomleniem,
            Odpocznę sobie w śnie.
            A psy przybiegną i
            Gębę położą mi.
            Niech liżą, bo jak duch mój mniema,
            Bakterii chyba w niebie nie ma...
            Czyż duch mój w błędzie byłby-li?
            Nieważne. Harfa gra
            Suitę z "Wolnego Psa".
            Nagle, z drugiego końca nieba,
            W dzikich podskokach do mnie zbiega
            Niedawno zmarła Farsa ma.
            Nie może złapać tchu.
            "No, jak ci - mówię - tu?"
            "Nieźle - powiada - lecz mi się nudzi,
            Bo tu zupełnie nie ma ludzi,
            A z samych psów cóż psu?..."
            Więc jeśli niebo psie
            Gdzieś jest, czy ja wiem gdzie?
            Gdzieś, gdzie prócz psów nie spotkasz się z nikim,
            To ja odnośne proszę czynniki:
            Skierujcie do niego mnie.
            • trusiaa Re: SOSNA 24.06.20, 19:58
              O: o to mi szło.
    • inna57 Żegnaj Misiu 29.12.21, 19:41
      Dziś przeprowadziliśmy za Tęczowy Most naszą Misię.
      Diagnoza była nieubłagana, rak z licznymi przerzutami.
      Odeszła w naszych ramionach. Dołączyła do wielu czworonożnych przyjaciół które bywałych we dworum. Będzie nam jej brakowało tak samo jak brakuje nam wszystkich innych naszych psów.
      • scoutek Re: Żegnaj Misiu 30.12.21, 11:20
        Przytulam.
        • ave.duce Re: Żegnaj Misiu 30.12.21, 15:02
          "Psy nigdy nie umierają. One śpią w twoim sercu" - Ernest Montague
      • trusiaa Re: Żegnaj Misiu 31.12.21, 08:54
        Biedna Misia. Trzymajcie się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka