Dodaj do ulubionych

granice prywatności

12.11.09, 14:55
Witam! czytam sobie i czytam i bardzo tu dużo mądrych życiowo
kobiet. Mam takie pytanie i pragnę poznać Waszą opinię. Czy
uważacie, że przeglądanie telefonu, laptopa partnera to naruszenie
świętej zasady prywatności. Wciąż się o to kłócimy z mężem. On
dostaje białej goraczki jak dotykam jego telefon, do wszystkiego ma
hasła dostępu a dla mnie sprawa jest prosta: jak masz cos do ukrycia
to się boisz.Co Wy na to?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • verdana Re: granice prywatności 12.11.09, 15:12
      Ja na to, ze mąż ma rację.
      Nie trzeba miec niczego d ukrycia, zeby nie chcieć przegladania
      swojej korespondencji, interesowania się dokladnie, na jakie strony
      sie wchodzi. Mozna nie zyczyc sobie komentowania, ze jest się fanem
      klockow Lego i koresponuje z innymi fanami, mozna nie chciec, aby
      zona pytala o współpracownice "A ta Basia to kto", choc Basia ma 60
      lat i kurzajki.
      • asiurka7 Re: granice prywatności 12.11.09, 15:23
        zgoda, ale...gdybym pół roku temu nie przeczytała czułych sms-ów w
        telefonie męża, pewnie nigdy nie dowiedziałabym się że
        ma "przyjaciółkę". Postanowilismy dać sobie jeszcze jedną szansę,
        ale mąz nawet dla swiętego spokoju nie odpuści z tymi telefonami.
        Nie mogę ruszać i tyle
        • brak.polskich.liter Re: granice prywatności 12.11.09, 18:06
          A konkretnie to co masz na mysli piszac, ze maz ma/mial "przyjaciolke"? Walnal
          Cie w rogi, zakochal sie, czy po prostu trzepiac mu telefon znalazas cos w
          rodzaju "ladnie dzis wygladasz, cukiereczku"?
      • asiula1987 Re: granice prywatności 26.11.09, 21:33
        z doswiadczenia wiem ze nie masz racji, ktos kto nie ma nic do ukrycia do chowa
        komorki nie drze sie na partnera/partnerke o dotkniecie jej,
    • foczkaka Re: granice prywatności 12.11.09, 15:33
      Ja kiedyś przeczytałam na gg coś czego pewnie nie powinnam, innym razem
      znalazłam "coś" w historii przeglądarki, zupełnie przypadkowo, szukając czegoś
      swojego. Zachwiało to moim zaufaniem, była afera, on mnie prosił o wybaczenie,
      zaklinał itd. Wtedy powiedziałam, ok, ale mam prawo do sprawdzania, czytania
      itd. On się zgodził, a ja byłam jak SS-man :D
      Po jakims czasie uspokoiłam się, przeszło mi. Teraz byłoby mi głupio go
      sprawdzać. Uwazam że jesli maż będzie nie w porządku to to prędzej czy później
      wyjdzie na jaw. W koncu kłamstwo ma krótkie nogi. Ale po co się zadręczać,
      szukać i nie ufać. Nieufność szkodzi przede wszystkim mi. A jesli on będzie
      chciał np. zdradzic to i tak to zrobi. No ale musiałam przejsć przez te
      wszystkie etapy, łącznie ze sprawdzaniem, żeby to zrozumieć.
      Teraz nie czytamy, nie sprawdzamy sie, ale też na zajrzenie do telefonu zadne z
      nas by sie nie obraziło. Znamy swoje hasła, choć raczej z nich nie korzystamy.
    • deodyma Re: granice prywatności 12.11.09, 15:51
      mysle, ze maz cos ukrywa, dlatego zachowuje sie tak, nie inaczej.
      gdybym podejrzewala meza o cokolwiek, przetrzepalabym mu telefon i
      laptopa na wszystkie strony, bez zadnych wyrzutow sumienia.
      • verdana Re: granice prywatności 12.11.09, 17:21
        I może dlatego mąz ma coś do ukrycia... Bo prawde mowiac, ja nie
        wytrzymalabym w takiej atmosferze podejrziwosci. Dom to nie
        wiezienie - jesli w domu mi nie ufaja i wiem, że przy najmniejszych
        podejrzeniach moga zarzadzic rewizje - to jest naprawde powod, aby
        odejśc do innej, albo przynajmniej szukac u niej wytchnienia od
        zazdrosnej i podejrzliwej żony.
        Możesz, wszem, szukac dowodow zdrady - IMO jednak sama tą zdrade
        prowokujesz.
    • mara_jade73 Re: granice prywatności 12.11.09, 18:21
      Mamy skonfigurowaną mozillę i tam przychodzą wszystkie maile i do
      kompa i laptpa ; i prywatne i służbowe moje i męża. Nikt nie robi z
      tego problemu. Poza tym jak jedno nie może (wc-t, wanna itp.) to
      drugie odbiera telefony, sms-y. Jakoś nie mamy przed sobą tajemnic i
      na piwo też razem chodzimy.
    • kai_30 Re: granice prywatności 12.11.09, 18:38
      Granice prywatności są tam, gdzie je sobie dany człowiek poustawia.

      My swoje hasła do wszystkiego znamy, ale dostałabym białej gorączki, jakbym się
      dowiedziała, że mój nieślubny mi grzebie w archiwum komunikatora, np. Głównie
      dlatego, że naruszyłby tym nie tylko moją prywatność, ale też moich rozmówców.
      Podobnie z pisaniem na forum - dużo piszę, nieślubny o tym wie, ale to ja
      wybieram, czy chcę się z nim podzielić tym, o czym piszę.
      • pani.filifionka Re: granice prywatności 12.11.09, 21:19
        My swoje hasła do wszystkiego znamy, ale dostałabym białej gorączki, jakbym się
        > dowiedziała, że mój nieślubny mi grzebie w archiwum komunikatora, np. Głównie
        > dlatego, że naruszyłby tym nie tylko moją prywatność, ale też moich rozmówców.

        Święta prawda. Jeżeli zwierzam się z czegoś przyjaciółce w mailu, to
        niekoniecznie mam ochotę zwierzać się z tego jej mężowi i miałabym naprawdę duży
        żal, gdyby pozwoliła mu przeczytać moją wiadomość.
    • aiczka Re: granice prywatności 12.11.09, 19:41
      Tak, to zdecydowanie naruszenie świętej zasady prywatności. My nie zaglądamy
      sobie nawzajem bez porozumienia:
      - do laptopów,
      - do korespondencji,
      - do dokumentów,
      - do plecaków,
      - do szafek przy łóżku (trzeba mieć gdzie schować prezent niespodziankę, no!).
      Nie ustalaliśmy tych zasad w jakichś jawnych negocjacjach - tak nam dyktuje
      wychowanie i wyczucie. W niektórych przypadkach, gdy bezpośrednie porozumienie
      nie jest możliwe, stosujemy domniemanie zgody (np. wiadomo, że nikt się nie
      obrazi za wyciągnięcie z plecaka wspólnego zakupu albo otwarcie szafki podczas
      pucowania jej środkiem do drewna).
      • zott36 Re: granice prywatności 12.11.09, 21:36
        Ja uważam, że w małżeństwie powinno być " co moje to Twoje" .
        Nie widzę problemu , zeby mąż/zona zajrzał do komorki, laptopa, portfela czy tez
        torebki.
        Uważam , ze jeśli małżonek nie ma nic do ukrycia , to powinno to byc dla niego
        naturalne.
        Dla mnie związki , w których podkreśla się , to moje nie ruszaj !/teren
        prywatny!, są sztuczne i mają mało wspólnego z rodzinnością ,miłością i zaufaniem.

        Co do Twojej sytuacji , skoro nie raz zawiódł Twoje zaufanie , to ja bym bez
        skrupułów przejrzała jego rzeczy, bez informowania go o tym fakcie. Ponieważ nie
        pozwoliłabym sobie , żeby mąż grał ze mną na 2 fronty.Jeśli Twój mąż tak bardzo
        walczy o swoją prywatność , to moim zdaniem może mieć coś do ukrycia, nie musi
        ale może ,tym bardziej , że go już przyłapałaś.


        • krzysztof-lis czy naturalny będzie też test DNA Twojego dziecka? 12.11.09, 21:44
          > Uważam , ze jeśli małżonek nie ma nic do ukrycia , to powinno to
          > byc dla niego naturalne.

          Uważam, że jeśli matka nie ma nic do ukrycia, zgoda na test DNA na ojcostwo
          powinna być dla niej naturalna.

          Mam rację?
          • verdana Re: czy naturalny będzie też test DNA Twojego dzi 12.11.09, 21:54
            Masz, wyjatkowo masz.
            Jesli małżenstwo polega na tym, ze nie ma nic, czego nie moge ukryć
            przed mężem - łacznie z tym, ze przyjaciółka zwierzyla mi sie, ze
            mąż ja zdradza, a inna ma bolesne miesiączki - to jest to idealna
            droga do rozwodu. Bo małżenstwo to sa dwie osoby, mające do siebie
            zaufanie, ale jednak odrebne - a nie osoby, ktorych obowiązkiem jest
            meldowac partnerowi o absolutnie kazdym fakcie z zycia swojego i
            innych.
            Teraz rozumiem plage rozwodow - jednym z powodow jest
            nierealistyczne spojrzenie na małżenstwo, jako totalna współnote
            wszystkiego.
            • daba5 Re: czy naturalny będzie też test DNA Twojego dzi 12.11.09, 22:07
              Brawo Verdano! Masz absolutną rację!Brawo!!
            • zott36 Re: czy naturalny będzie też test DNA Twojego dzi 12.11.09, 22:19
              Verdana , nie popadaj w skrajności .
              Mówimy tu o zajrzeniu do komórki , lub laptopa , a nie ciągłym kontrolowaniu .
              Dla mnie różnica jest ogromna.
              Naturalne jest , ze w małżeństwie, mieszkając pod jednym dachem skorzysta się z
              komórki męża lub laptopa. Mąż , który nie ma nic do ukrycia , raczej nie rzuci
              się z pazurami i krzykiem ZOSTAW NIE TWOJE.
              Co ma piernik do wiatraka?
              Co ma okres Twojej przyjaciółki wspólnego z tym tematem ?
              W dobrym małżeństwie nie ma potrzeby ukrywania się, i nie gada się z mężem o
              głupotach czyt. okresach koleżanek.
              Naturalne jest tez to , ze w małżeństwie , nie opowiada się partnerowi ,
              wszystkiego w 100%np. rozmów z koleżankami. Podejrzewam , ze normalny mąż raczej
              nawet takich rzeczy nie chciałby słuchać.
              >"Teraz rozumiem plagę rozwodów"- yhym
              • twoj_aniol_stroz Re: czy naturalny będzie też test DNA Twojego dzi 12.11.09, 22:52
                > Co ma okres Twojej przyjaciółki wspólnego z tym tematem ?
                Ano ma :) Jeśli "przetrzepuję" mężowski telefon lub laptopa i
                uważam, że mąż ma prawo też to robić, to istnieje spore
                prawdopodobieństwo, że mąż natknie się właśnie na takie wywody
                jakiejś Ani, czy Kasi. I co wówczas? Pewnikiem nic go to nie
                obejdzie, ale owa Ania, czy Kasia będzie miała prawo mieć
                uzasadnione pretensje jeśli dowie się, że pan mąż w ramach
                sprawdzania pani żony czytał tę prywatną korespondencję.
                Właśnie w tym rzecz: nasza korespondencja, sms'y, komunikator, czy
                teksty na forach internetowych to nasza rozmowaz kimś jeszcze. Wiele
                razy jest tak, że ta rozmowa dotyczy mniej lub bardziej intymnych
                kwestii (właśnie kwestie okresu, bólów miesiączkowych, różnych mniej
                lub bardziej istotnych problemów małżeńskich, problemów ze wzwodem,
                zapatrywań na długość nóg Agatki z księgowości itd) i obowiązuje coś
                takiego jak tajemnica korespondencji. Skoro ktoś mi zaufał i DO MNIE
                napisał jakieś tego typu wynurzenia, to on to napisał do mnie, a nie
                do mojego męża, czy żony.
                Oczywiście,że będąc żoną zdarzyło mi się korzystać z mężowskiego
                lapotopa, czy komórki, ale... no właśnie, zawsze po pierwsze pytam,
                czy mogę, po drugie proszę o wpisanie lub podanie hasła (niby je
                znam, ale nie pamiętam)i po trzecie pozwolenie na wykonanie telefonu
                nie oznacza przejrzenia sms'ów i wszystkich połączeń przychodzących
                i wychodzących. Podobnie rzecz wygląda z kompem męża. Ja także nie
                pozwalam na zaglądanie przez ramię gdy do kogoś piszę, dzieci także
                od małego są przepędzane w takich sytuacjach. Po prostu nie i
                koniec.
                To jest taka sama sytuacja jak wówczas, gdy umawiam się z koleżanką
                na pogaduchy. Nie wlokę wówczas męża i nie każę słuchać o bzdetach,
                podobnie jak ja nie wysłuchuję dyrdymałów mojego ślubnego z kumplem,
                gdy umówią się na piwo.
            • aiczka Re: czy naturalny będzie też test DNA Twojego dzi 13.11.09, 17:22
              > Jesli małżenstwo polega na tym, ze nie ma nic, czego nie moge ukryć
              > przed mężem - łacznie z tym, ze przyjaciółka zwierzyla mi sie, ze
              > mąż ja zdradza, a inna ma bolesne miesiączki - to jest to idealna
              > droga do rozwodu.

              O, o, o, zawsze na to zwracam uwagę. Zdarza się, że ktoś chce powierzyć jakiś
              problem tylko mnie albo tylko mojemu ukochanemu. Zrozumiawszy od biedy, że ktoś
              nie ma na twarzy wypieków wstydu, grzebiąc w rzeczach ukochanego, nie rozumiem
              wciąż, jak można ich nie mieć, grzebiąc w życiu innych ludzi.
        • aiczka Re: granice prywatności 13.11.09, 17:17
          > Dla mnie związki , w których podkreśla się , to moje nie ruszaj !/teren
          > prywatny!, są sztuczne i mają mało wspólnego z rodzinnością ,miłością i zaufani
          > em.

          Ludzie mają do tego różne podejście - ja np. miałabym problem ze związaniem się
          z osobą, której trzeba takie rzeczy podkreślać. A mało wspólnego z rodzinnością,
          miłością i zaufaniem ma dla mnie raczej kontrola.
        • dominisia07 Re: granice prywatności 08.12.09, 17:52
          Zgadzam się z tobą.Ale jak ja bym zajrzała do tel.męża to by mnie
          powiesił bo to jego prywatność wszędzie pozmieniał hasła na
          poczcie,n-k itp z tel.chodzi przy tyłku i mam wrażenie że ukrywa coś
          przedemną i ze nie jest zemną szczery że rozmawia z kimś na mój
          temat a nie powie prosto w oczy co ma do mnie.Jeśli jesteśmy
          małżęństwem to nie powinno być po między nami nic do ukryci.
    • rlena Re: granice prywatności 12.11.09, 22:55
      On zna moje hasla, ja znam jego. Przegladam od czasu do czasu, bez
      poczucia winy. Wszystko jest jawne. Dzis dzieki elektronice jest
      bardzo latwo prowadzic podwojne zycie. Uwazam,ze malzenstwa powinny
      miec te sprawy bardzo jasno ustalone. Nie wierze w prywatne i tajne
      hasla, w malzenstwie to nie dziala. Jesli nie masz nic do ukrycia,
      nic nie ukrywasz.
      Znam kobiety, ktore lubily myslec o sobie,ze sa szlachetne i
      ufajace. Dzis sa samotne. Moim zdaniem na wlasne zyczenie. Jesli
      ktos jest 100% w zwiazku i chce go utrzymac robi wszystko ,zeby tak
      sie stalo. Ktos, kto szuka furtek i usprawidliwien dla walsnych
      malych "ucieczek" bedzie adwokatem takiej"prywatnosci"...
      • twoj_aniol_stroz Re: granice prywatności 12.11.09, 23:08
        > Znam kobiety, ktore lubily myslec o sobie,ze sa szlachetne i
        > ufajace. Dzis sa samotne. Moim zdaniem na wlasne zyczenie.
        Bo co? Bo jeśli zobaczyłyby początek tej znajomości to uwiązałyby
        pana męża za nogę do kaloryfera? Przecież to bez sensu. Jeśli chcę
        zdardzić męża, to go zdradzę choćby mi przeglądał telefon pięć razy
        dziennie i vice versa.
        • ladaco2 Re: granice prywatności 12.11.09, 23:39
          Wchodząc w związek z drugim człowiekiem mówię "jesteś dla mnie najważniejszy,
          ważniejszy od przyjaciół, ważniejszy ode mnie" - taki jest sens przysięgi
          małżeńskiej. Tu nie ma miejsca na sztuczne własne terytoria, jest miejsce na
          totalne otwarcie i akceptację. Akceptację również tego, że nie robię niczego, co
          w jakikolwiek sposób mogłoby tej najważniejszej osobie ubliżyć. Jeżeli
          Najważniejsza osoba czuje potrzebę sprawdzenia mojej komórki - proszę bardzo, w
          końcu dlaczego nie? Mówię w ten sposób - "Nie mam nic do ukrycia i wierzę, że to
          co tam znajdziesz nie wykorzystasz przeciwko mnie". O ile oczywiście
          rzeczywiście nie mam nic do ukrycia...
          Argument o uszanowaniu prywatności jest przezabawny :))) tak jakby nigdy nie
          zdarzyła się sytuacja, że K. opowiedziała M o swojej bolesnej miesiączce, a M
          nie opowiedziała tego D. Zresztą - czasami jest tak, że od pełnej otwartości
          naszych laptopów, komórek, komunikatorów zależy przyszłość związku i wtedy
          należy się zastanowić czy ważniejsze jest dochowanie do grobowej deski tajemnicy
          miesiączki D. czy też komfort naszego partnera.
          Ktoś kto nie jest gotowy na taką otwartość nie jest gotowy na pełnowartościowy
          związek.
          Nota bene - kusi to, co zabronione. To co dozwolone jest mało interesujące i nie
          wywołuje potrzeby sprawdzania.
          • pani.filifionka Re: granice prywatności 13.11.09, 00:51
            Może po prostu Ty masz w zwyczaju powtarzać psiapsiółkom powierzone Ci w
            zaufaniu informacje, ale nie oznacza to, że jest to jedyny obowiązujący model.
            Ja osobiście plotkarstwa nienawidzę.
            Nie wyobrażam sobie związku z kimś do tego stopnia wścibskim, że przeglądałby
            maile i sms-y nie przeznaczone dla niego. I vice versa: poważnie zastanowiłabym
            się nad związkiem z kimś, kto nie potrafi uszanować cudzych sekretów i bez
            zahamowań dzieli się ze mną informacjami, które były przeznaczone tylko dla niego.
          • zyg_zyg_zyg Re: granice prywatności 13.11.09, 11:37
            > Nota bene - kusi to, co zabronione. To co dozwolone jest mało
            interesujące i nie wywołuje potrzeby sprawdzania.

            Istnieje jeszcze wersja "tego się po prostu nie robi". Dla
            niektórych ludzi jest ona zupełnie naturalna i oczywista, jak mycie
            zębów przed snem. Zwyczana potrzeba, która dla innnych może być
            kosmosem.

            Ale liczy się jedynie to, żeby partnerzy mieli jednakowe podejście
            do kwestii prywatności w związku. Uczestnicy forum mogą mieć
            różne... :-)
          • twoj_aniol_stroz Re: granice prywatności 13.11.09, 15:01
            Widzisz, rzecz w tym, że to sprawdzanie męża/żony, to szukanie
            śladów, ten brak zaufania to jest powłoczka - tam głębiej leży
            sedno. Tam głębiej jest problem, który, jak ból, jest znieczulany za
            pomocą tego przeglądania telefonu, laptopa, czy czego tam jeszcze.
            Jeśli jestem dojrzała emocjonalnie, jeśli żyję w związku, gdzie ja
            szanuję, kocham i jestem szanowana, kochana to po prostu nie czuję
            potrzeby zaglądania do komórki mojego męża, mało tego, nie jest dla
            mnie uwłaczające, że pytam męża, czy mogę skorzystać z jego
            telefonu, jak również nie obraża mnie jego prywatność i chęć
            posiadania świata tylko swojego.
            Natomiast to co napisałaś o plotkach jest dla mnie porażające. No
            właśnie nie, nie zdarzyło mi się by coś co zostało mi opowiedziane
            było przedmiotem mojej rozmowy z kimś trzecim. Owszem bywały
            sytuacje kiedy używałam jako przykładu sytuacji kiedyś słyszanej,
            ale zawsze było to anonimowe, zawsze bez możliwości identyfikacji o
            kogo chodzi. Słucham często bardzo różnych, dziwnych zwierzeń,
            jestem wielokrotnie świadkiem wynurzeń tak intymnych, tak często
            bolesnych, że absolutnie nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek miał
            to usłyszeć, czy przeczytać - nawet mój mąż. Zresztą on wie o tych
            zwierzeniach, wie o specyfice niektórych wynurzeń i myślę, że jest
            wdzięczny, że nie musi tego czytać.
            • aiczka Re: granice prywatności 13.11.09, 17:36
              Czytam sobie i czytam i cieszę się, żę jednak jest trochę osób, które tak jak ja
              po prostu wstydziłyby się i krępowały wkraczać w prywatne strefy innych (nie
              mówiąc o tym, że nie czują takiej potrzeby...)
          • krzysztof-lis Re: granice prywatności 13.11.09, 20:03
            > Wchodząc w związek z drugim człowiekiem mówię "jesteś dla mnie
            > najważniejszy, ważniejszy od przyjaciół, ważniejszy ode mnie" -
            > taki jest sens przysięgi małżeńskiej.

            A więc robisz spory błąd...

            Bo zawsze JA jestem najważniejszy. Po to się człowiek wiąże z kimś, żeby ten
            związek zaspokajał JEGO potrzeby a nie potrzeby JEGO PARTNERA ("ważniejszy ode
            mnie").

            > Tu nie ma miejsca na sztuczne własne terytoria,

            Oczywiście
            • vvrotka Re: granice prywatności 23.11.09, 13:12
              krzysztof-lis napisał:

              > > Wchodząc w związek z drugim człowiekiem mówię "jesteś dla mnie
              > > najważniejszy, ważniejszy od przyjaciół, ważniejszy ode mnie" -
              > > taki jest sens przysięgi małżeńskiej.
              >
              > A więc robisz spory błąd...
              >
              > Bo zawsze JA jestem najważniejszy. Po to się człowiek wiąże z kimś, żeby ten
              > związek zaspokajał JEGO potrzeby a nie potrzeby JEGO PARTNERA ("ważniejszy ode
              > mnie").
              >

              Sens małżeństwa jest dawać, a jeśli oboje dają, czyli w zdrowym związku branie
              powinno być automatyczne. Jak jest w wielu małżeństwach to każdy wie.
              Po pierwsze kultura osobista i dobre wychowanie oznacza dawanie wolności
              osobistej nawet w małżeństwie, zaglądanie do telefonów, komputerów bez pytania i
              szpiegowanie jest żenujące.
        • rlena Re: granice prywatności 15.11.09, 00:07
          Zalezy co jest dla ciebie wazne. Taki zignorowany, z twojej strony,
          poczatek znajomosci bedzie mial swoj ciag dalszy. Jesli wolisz
          zamknac na niego oczy to musisz sie liczyc z konsekwencjami bo
          dajesz mezowi mu na to zgode. Oczywiscie, malzenstwa wyznaja rozne
          filozofie. Wazne,zeby obie strony czuly sie z tym dobrze. Osobiscie
          wole przeciwdzialac,niz ponosic konsekweencje czegos, przed czym
          chcialam sie ustrzec- tym wypadku, rozwodu. Korzysc z takiego
          podejscia to przede wszystkim nie pozwalanie na zepchniecie sie do
          naroznika i bycie ofiara -jesli wiesz, to masz wybor,bo mozesz albo
          przeciwdzialac albo zgodzic sie na status quo.
          Jesli nie zgadzasz sie, to mowisz mezowi wyraznie,ze internetowe
          romanse nie byly addendum do malzenskiej przysiegi. Jesli mu zalezy
          na malzenstwie, to wyswiadczysz mu przysluge - bedzie mial szanse
          poczuc to,ze moze cie stracic i dokonac wyboru. Jesli twoja
          ingerncja nic z nie zmieni, to masz mozliwosc zadecydowania,czy
          zycie z kobieciarzem jest na miare twoich wyobrazen o tym czym jest
          malzenstwo, i albo odejsc, albo -z wlasnego wyboru- trwac w taki
          ukladzie.
          P.S. wiele par ocalilo swoje malzenstwa przez taka konfromtacje.
          • rlena moja odp. do twojego aniola stroza 15.11.09, 00:09
          • twoj_aniol_stroz Re: granice prywatności 16.11.09, 18:55
            Tylko jest jeden drobiazg: oboje z mężem jesteśmy dorośli i
            dojrzali, oboje wiemy czym jest wierność, uczciwość i szacunek, więc
            skoro kiedyś zdecydowaliśmy się na wspólne życie to była to decyzja
            dojrzała, przemyślana i oparta na zaufaniu. Mój mąż nie może być
            traktowany jak dziecko, które jest sprawdzane, upominane, ma
            stawiane ultimatum itd - to jest dojrzały człowiek, który podejmuje
            decyzje sam we własnym zakresie. Przecież on doskonale wie jakie są
            moje zapatrywania na zdradę i wie także jakie mogą być konsekwencje
            zdrady. Po co mam mu to przypominać? Po co śledzić, kontrolować,
            napominać? Oczywiście, że istnieje prawdopodobieństwo,że on zdradzi,
            jak również istnieje prawdopodobieństwo, że ja zdradzę. Z czego to
            wynika? Z tego, że do końca nie możemy być sami siebie pewni, wynika
            to z prostego faktu, że wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono.
            Natomiast zatruwanie sobie życia tu i teraz poprzez kontrole,
            podchody itp jest kompletnie bez sensu, a wręcz może spowodować chęć
            zwiania z tego stanu permanentnej inwigilacji. Zdrada jest potężnym
            wyzwaniem dla związku, jest trzęsieniem, które może ten związek
            zniszczyć, ale może także go zmienić, ulepszyć. Tyle, że
            zamartwianie się o to w sytuacji gdy tej zdrady nie ma, gdybanie na
            ten temat, tworzenie scenariuszy itp jest bezsensownym wpędzaniem
            sie w niepotrzebne stresy. Wydarzy się zdrada, znajdziemy się w
            sytuacji, gdy trzeba będzie podjąć jakąś decyzję, to wówczas
            będziemy sytację analizowali i podejmiemy taką decyzję jaka w tej
            konkretnej chwili będzie wydawała się najlepszą, natomiast to będzie
            wówczas gdy problem się pojawi, a nie tu i teraz jak problemu nie ma.
            • rlena Re: granice prywatności 16.11.09, 21:54
              Jak sama napisalas, nie mozemy byc do knca siebie pewni,NAWET
              DOROSLI LUDZIE. Gdyby doroslosc mierzylo sie iloscia lat lub stanem
              cywilnym, to zgodzilabym sie z toba. Tak nie jest, i dlatego musimy
              myslec REALISTYCZNIE. Powodzenia.
              • twoj_aniol_stroz Re: granice prywatności 17.11.09, 18:08
                Rzecz w tym, że ja właśnie jestem realistką i wiem doskonale, że
                jeśli ktoś chce zdradzić to zdradzi, choćby był kontrolowany non
                stop. I nic tu nie da kontrolowanie, szperanie, dopytywanie się i
                ostrzeganie...
                • verdana Re: granice prywatności 17.11.09, 19:46
                  Czyli mysleć realistycznie oznacza, że trzeba sledzic współmałzonka,
                  aby go w razie koniecznosci zatrzymać siłą. To, czy chce z nami byc
                  nie gra roli i wlasciwie sie nie liczy. Kocha czy nie - nieważne,
                  byle dopilnować, zeby nie odszedł do innej, bo jest naszą wlasnoscia.
                  Dziekuje, wolę już odejscie czlowieka, ktory woli byc z kim innym
                  niz utrzymanie go siłą. Co to za małżenstwo...
                • rlena Re: granice prywatności 18.11.09, 06:36
                  Chodzi o otwartosc i jawnosc w malzenstwie. Nie jest prawda,ze jak
                  bedzie chcial zdradzic to zdradzi. Bywa,ze ludzie robia glupie
                  rzeczy z nudow, z braku pomyslu na zycie, z nieswiadomosci. Mysle,ze
                  przeceniasz zdradzajacych oby plci. Na ludzi MOZNA oddzialywac.
                  Wiele madrych kobiet ocalilo malzenstwa wlasnie dlatego,ze w pewnych
                  momentach "postawilo sie" i przywolalo meza do porzadku, ktory
                  bedzie jej za to wdzieczny. Nawet jesli jest to troche "matczyne"
                  zachowanie to nie szkodzi, wszyscy jestesmy od czasu do czasu
                  dziecmi, a on wlasnie zachowuje si ejak dzieciak, ktory chce miec
                  cukierka i zjesc cukierka.
                  • marianka_marianka Re: granice prywatności 18.11.09, 09:42
                    Można się ciągle nawzajem kontrolować, można zupełnie się nie interesować sprawami partnera i wszystko jest w porządku dopóki taki układ pasuje obojgu.
                    Jeżeli ktoś zawiódł zaufanie musi liczyć się z niezapowiedzianymi kontrolami.
                    Niepokojące jest na pewno inne niż zwykle zachowanie, zmiany kodów, ukrywanie telefonu, tajemnicze rozmowy w dziwnych miejscach itp.
                    Mój komp jest przeważnie włączony, mąż w każdej chwili może do niego zajrzeć, sprawdzić historię, gg, maile. Tak samo z telefonem. Czasem się zainteresuje z kim mailuje , ja odpowiadam zgodnie z prawdą. Nie mam nic do ukrycia. Ja też czasem pytam męża gdzie pisze, jedzie czy z kim rozmawia. Czasem, a nie ciągle. Ma ochotę to sam mi opowie. Znamy swoje hasła, kody, piny.
                    W niektórych sytuacjach kontrola jest wskazana np. żona ma jakieś sygnały o prawdopodobnej zdradzie męża, a mąż zaciera wszelkie ślady, złapany na oszustwie beszczelnie się wypiera. Będzie zdradzać, ale nie ma zamiaru opuszczać żony i przytulnego domu. Kto chciałby tak żyć, nie wiedząc że jest "robiony w rogi"? Nie sprawdzając nie dajesz sobie szansy na pozbycie się takiego palanta.
                  • krzysztof-lis Re: granice prywatności 18.11.09, 21:46
                    > Nie jest prawda,ze jak bedzie chcial zdradzic to zdradzi.

                    Oczywiście, że jest to prawdą
                    • marianka_marianka krzysztof-lis 18.11.09, 22:10
                      krzysztof-lis napisał:
                      Nie jest prawda,ze jak bedzie chcial zdradzic to zdradzi.
                      >
                      Oczywiście, że jest to prawdą
      • aiczka Re: granice prywatności 13.11.09, 17:29
        Jest różnica pomiędzy mówieniem wszystkiego, co druga osoba powinna usłyszeć z
        własnej woli i chęci podtrzymania wzajemnego zaufania a mówieniem, bo i tak się
        wyda, bo pytają wprost, bo sami sobie sprawdzili.

        Ostatnio w tej audycji:
        www.tok.fm/TOKFM/0,91173.html
        (odcinek "O pryzmacie zaufania") padło kilka sensownie brzmiących zdań na temat
        "jasnego ustalania wszystkiego" w małżeństwie.
    • mankencja Re: granice prywatności 12.11.09, 23:50
      gdyby moj facet chcial czytac moje maile i smsy, powaznie zastanowilabym sie nad
      rozstaniem. nie mam nic do ukrycia, ale inwigilacja jest dla mnie obrzydliwa
    • asiurka7 Re: granice prywatności 13.11.09, 00:40
      dzięki wszystkim za opinie. Są bardzo różne hmmm. Ciesze się, że
      niektóre z Was mają takie fantastyczne związki i darzą partnera
      całkowitym zaufaniem i nie wyobrażają sobie sprawdzania, podglądania
      itd. Ja kiedyś też tak miałam, dopóki nie wzięłam telefonu męża,
      żeby ustawić budzik, bo mój się rozładował.Byłam w takim szoku,że
      kretynka zapytałam się czy to jego telefon:) Potem wyprowadził się z
      domu zostawiając mnie z dwójką malutkich dzieci: 5 lat i 3 miesiące.
      Ciężko było bardzo. Po 4 miesiącach zdecydowałam się wystąpić o
      separację. Do męża chyba zaczęło powoli docierać, że jego romans nie
      jest tego wart i poprosił w sądzie o mediacje i psychologa. Tydzień
      mija jak się wprowadził, ale widzę że z tego nic nie będzie. Jak
      pisałam- same sekrety. No cóż, trzeba żyć dalej. Ale mnie naszło na
      zwierzenia!

      pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, a szczególnie te z Was,
      które uważają, że jeśli dwoje ludzi się kocha i szanuje to
      przeglądnięcie telefonu od czasu do czasu nie jest dla nikogo
      problemem:)
      • tiana77 Re: granice prywatności 13.11.09, 14:27
        Mam podobną sytuację z sms'ami, które mój mąż pisał do swojej
        koleżanki z pracy. Jeszcze się z tego nie wytłumaczył, bo dziś
        przyszedł biling z komórki i jestem ciekawa co mi powie. Swoją drogą
        na 70 sms ponad połowa jest do niej? O różnych porach jest nawet o
        22.30. O czym to świadczy? Do mnie wysłał raptem 20. Faceci są do
        dupy. Mój nawet mi nie dał kwiatka na rocznicę ślubu a z koleżanką
        sobie sms'y wysyła. Mam mętlik w głowie. Pozdrawiam.
      • krzysztof-lis Re: granice prywatności 13.11.09, 20:05
        > Ja kiedyś też tak miałam, dopóki nie wzięłam telefonu męża,
        > żeby ustawić budzik, bo mój się rozładował.Byłam w takim szoku,że
        > kretynka zapytałam się czy to jego telefon:) Potem wyprowadził się
        > z domu zostawiając mnie z dwójką malutkich dzieci: 5 lat i 3
        > miesiące.

        Naturalnie jedynym powodem rozstania było to, że mu ufałaś?
      • rapunzel1 To zmienia postać rzeczy 16.11.09, 12:59
        Mąż asiurki7 jest teraz jak na zwolnieniu warunkowym, i musi liczyć się z tym, że przestrzeganie warunków zwolnienia będzie kontrolowane.
        On nie tylko sms-ował ale i porzucił żonę z małymi dziećmi, więc nie powinien się dziwić że przekonanie o szczerości nawrócenia wymaga ofiar i długiego czasu

        Wcześniej też bym pisała, że nie cierpię jak ktoś mi choćby zagląda przez ramię przy surfowaniu (mąż też, a sekrety ma raczej typu klocki LEGO), nie znoszę gdy mąż bierze moją rzuconą gdzie popadnie komórkę i że każdy w małżeństwie powinien mieć jakąś tylko swoją szufladę.

    • alba27 Re: granice prywatności 13.11.09, 11:09
      u nas nie ma problemu, mąż zna wszystkie moje hasła, ja jego,
      telefonu mu nie sprawdzam, ale gdyby on mi chciał to nie widzę
      przeszkód, nie mam nic na sumieniu.
      • verdana Re: granice prywatności 13.11.09, 13:50
        A dlaczego tylko komórki - trzeba w ogole nie pozwalać spotykac się
        z nikim bez obecnosci partnera, romanns można nawiązać takze
        osobiscie, nie tylko przez internet czy komorke. Berzesz slub -
        zerwij wszelkie kontakty z ludxmi, współmałżonek ma ci wystarczyc na
        resztę życia jako jedyny towarzysz i rozmowca.
        Cóż, ja w dodatku zastanawiam sie, cóż wart taki zwiazek, ktory
        opiera się na tym, że nie ma się cienia prywatnosci i pewnych rzeczy
        nie robi się nie dlatego, ze się nie chce ich robić, tylko dlatego,
        ze istnieje niebezpieczenstwo wykrycia. Czyli - ważniejsze jest ,
        aby utrzymac w domu męża nie dlatego, ze chce ze mna byc, tylko
        dlatego, ze nie ma szans na romans, o ktorym marzy. Jest mój, więc
        go nie oddam, chocby juz wolał byc z kim innym - dopilnuję, abym
        miała kontrolę, że nawet gdy ma mnie kompletnie dość nie bedzie miał
        szans mnie rzucić.
        To ja dziękuję za taki związek z przymusu.
        A poza tym uwazam, ze czasem i mąż i zona powinni mieć prawo
        poskarzyć się przyjaciółce, siostrze, matce na partnera, wyżalic się
        i tyle. Jesli pozbawimy ich tej szansy, zamiast uspokoic sie, będa
        to dusili w sobie i małżenstwo moze i rpzetrwa, ale jako związek
        dwojga wscieklych na siebie ludzi.
        • twoj_aniol_stroz Re: granice prywatności 13.11.09, 15:10
          Też tak to widzę :)
          Analogię można tu użyć do zakupów w sklepie, kiedy ekspedientka
          drepcze za mną krok w krok, kiedy patrzy mi na ręce i leży prawie na
          plecach, bo a nuż coś ukradnę. Ja nie kradnę nie dlatego, że
          ekspedientka mi patrzy na ręce tylko dlatego, że po prostu nie
          kradnę, bo uważam to za nieetyczne, wstrętne i niedopuszczalne.
          Natomiast taka drepcząca za mną ekspedientka doprowadza mnie do
          białej gorączki i to co robię natychmiast to wyjście ze sklepu.
          Podobnie jest ze związkiem z człowiekiem podejrzliwym - na dłuższą
          metę jest to nie do wytrzymania i to także powoduje chęć
          natychmiastowej ucieczki.
    • bas-122 Re: granice prywatności 13.11.09, 15:54
      Oczywiście, przeglądanie telefonu, laptopa, to to naruszanie prywatności innej
      osoby.
      W moim odczuciu, jeśli ktoś przeglądałby mój telefon, itp. itd., bez mojej
      aprobaty, zgody, to ja jakby mówił: "Ja ci nie ufam". Może powinnaś zapytać sama
      siebie, dlaczego to robisz?
      • asiara74 Re: granice prywatności 13.11.09, 16:23
        Ja kiedyś też tak miałam, dopóki nie wzięłam telefonu męża,
        żeby ustawić budzik, bo mój się rozładował.Byłam w takim szoku,że
        kretynka zapytałam się czy to jego telefon:) Potem wyprowadził się z
        domu zostawiając mnie z dwójką malutkich dzieci: 5 lat i 3 miesiące.


        Naprawdę czytacie i nie rozumiecie o czym autorka pisze? Mam wrażenie, że ona o
        niebie a co niektóre idealistki o chlebie. Ona o życiowej porażce a nawet
        tragedii bo nieodpowiedzialny gbur szuka miejsca żeby zadekować zadek w
        cieplutkim domu po to, aby swobodnie romansować z "koleżanką a idealistki, że to
        fe i nieładnie tak zaglądać mu w tel. bo tam jego prywatność.
        Ja też taka mądra byłam kiedyś, jak ma zdradzić to zdradzi mówiłam, teraz jestem
        o kilka doświadzczeń mądrzejsza i przetrzepuje co sie da bo nie pozwolę byle
        komu się upokarzać.
        A do autorki: on nie ma prawa na hasła i ukrywanie czegokolwiek, nie pozwól aby
        ktoś cię wykorzystywał.
        • puch11 Re: granice prywatności 13.11.09, 17:38
          asiara74 napisała:

          > Ja kiedyś też tak miałam, dopóki nie wzięłam telefonu męża,
          > żeby ustawić budzik, bo mój się rozładował.Byłam w takim szoku,że
          > kretynka zapytałam się czy to jego telefon:) Potem wyprowadził się
          z
          > domu zostawiając mnie z dwójką malutkich dzieci: 5 lat i 3 miesiące

          > Naprawdę czytacie i nie rozumiecie o czym autorka pisze?

          Skupiwszy się i przeczytawszy ze zrozumieniem dochodzę do wniosku (po
          długim namyśle, oczywiście), że ustawianie budzika w telefonie
          znajduje się w tym samym miejscu, co "wiadomości odebrane".
          • asiara74 Re: granice prywatności 13.11.09, 19:19
            puch11 napisała:

            > Skupiwszy się i przeczytawszy ze zrozumieniem dochodzę do wniosku (po
            > długim namyśle, oczywiście), że ustawianie budzika w telefonie
            > znajduje się w tym samym miejscu, co "wiadomości odebrane".

            Jeśli sama nie czegoś nie doświadczyłaś to nie jestes w stanie zrozumieć jak to
            działa. Ja nigdy nie kontrolowałam, nie inwigilowałam, byłam pewna, że tak
            trzeba. Ale pewnego dnia (może zabrzmi to irracjonalnie) chyba ręka Boga kazała
            mi sięgnąć po ten cholerny tel, nie wiem ale jakoś tak bezwiednie i bez żadnych
            podtekstów czy podejrzeń weszłam w odebrane. Tak miało być i wierzę w to.
            • pani.filifionka Re: granice prywatności 13.11.09, 20:11
              O przypadkach już było dużo, ale ręka Boga to nowość...
            • puch11 Re: granice prywatności 13.11.09, 21:53
              asiara74 napisała:

              > puch11 napisała:
              >
              > > Skupiwszy się i przeczytawszy ze zrozumieniem dochodzę do wniosku (po
              > > długim namyśle, oczywiście), że ustawianie budzika w telefonie
              > > znajduje się w tym samym miejscu, co "wiadomości odebrane".
              >
              > Jeśli sama nie czegoś nie doświadczyłaś to nie jestes w stanie zrozumieć jak to
              > działa. Ja nigdy nie kontrolowałam, nie inwigilowałam, byłam pewna, że tak
              > trzeba. Ale pewnego dnia (może zabrzmi to irracjonalnie) chyba ręka Boga kazała
              > mi sięgnąć po ten cholerny tel, nie wiem ale jakoś tak bezwiednie i bez żadnych
              > podtekstów czy podejrzeń weszłam w odebrane. Tak miało być i wierzę w to.

              BTW. I co zrobiłaś z tą cudownie objawioną informacją?
        • asiurka7 Re: granice prywatności 13.11.09, 18:14
          dzięki asiara74 za Twoją opinię. Widzę, że też przeszłaś co swoje i
          rozumiesz, że czasem nie da się inaczej. Pozdrawiam
    • bas-122 Re: granice prywatności 13.11.09, 18:24
      Właściwie nie wiem po co asiurka7 zadaje pytanie: "Co Wy na to?".
      Przecież nie oczekuje innej odpowiedzi, niż jedynie akceptującej...
    • coll_age Re: granice prywatności 14.11.09, 12:08
      ja moze nie powinnam sie za bardzo wypowiadac ale mam tak samo.. maz
      ma hasła w kompie na tel. komórkowym na gg.. oszukuje i ściemnia
      przeważnie są to głupoty ale zawsze.. i zawsze prawda wypływa ...
      moze i kazdy jest odrębną jednostka ale podkopane zaufanie owocuje
      brakiem jego po jednej stronie a hasłami po drugiej; i wg mnie mąz
      coś ukrywa bo mój komp. moze być włączony komórka lezec na stole w
      jadalni i nie robie z tego afery
      • stoprocent Re: granice prywatności 14.11.09, 23:40
        Przecież to są różne sytuacje, to znaczy takie założenie,że
        sprawdzam, bo mam prawo, na wszelki wypadek, a co innego, gdy
        oczekuję transparentności małzonka po tym, jak juz raz poważnie
        zawiódł zaufanie! Jeśli doprowadził do tego, że żona straciła do
        niego zaufanie, to powinien sie starać za wszelką cenę to zaufanie
        odzyskać (oczywiście jeśli zależy mu na związku), w przejściowym
        okresie -tj.zanim zona go nie odzyska, musi sie pogodzić z tym, że
        ona może mieć potrzebę przeprowadzenia akcji "czyste ręce':-),a im
        mniej on sie będzie bronił, tym mniej ona bedzie miała taką
        potrzebę.
        Nie wzięłabym telefonu męża bez pytania, natomiast, gdy na moje
        pytanie, czy mogę, rzucałby się Rejtanem i wrzeszczał "to moje"
        byłabym zaniepokojona co najmniej. Co nie zmienia faktu,że rozsądny
        osobnik wszelkie dwuznaczne (a może raczej jednoznaczne) sms-y
        kasuje zaraz po przeczytaniu, telefonu "przyjaciólki" nie ma
        wpisanego do książki i z jakiegoś pojedynczego świeżego bez trudu
        wytłumaczy sie pomyłką. Telefon zonie może pokazywać skolko ugodno.
        Względnie na okoliczność kontaktu z nielegalną nabyc telefon na
        kartę, coby żona bilingu nie dorwała. To proste, jak konstrukcja
        gwoździa. Czytajac to forum jednak dochodzę do wniosku, że chyba
        trzeba byc gejzerem intelektu, żeby mając romans zachować te
        podstawowe środki ostrożności:-)
        Co niechybnie prowadzi do wniosku, że te nieszcześliwe śledczynie
        mają za mężów głupków. A to wiele wyjaśnia:-)
        • tiana77 Re: granice prywatności 15.11.09, 11:21
          Ja właśnie wczoraj dowiedziałam się że mój mąż w najlepsze rozpisuje
          się w sms'ach ze swoją koleżanką z pracy. Nie sprawdzałam jego
          komórki po prostu dostałam biling z połączeń. Sms'ów jest cała masa
          a dodatkowo połączenia na np 5 10 minut. I w zasadzie oprócz mojego
          numeru i pojedynczych innych jest przede wszystkim numer tej
          dziewczyny. Ja to traktuję jako zdradę, tym bardziej że zapewniał
          mnie że to tylko koleżanka z pracy. Więc o czym świadczą te sms'y?
          Jak się z kimś tylko koleguje to można wysłać 2, 3 smsy ale żeby 20
          pod rząd co minutę każdego prawie dnia i to o różnych porach? Chyba
          coś jest nie tak. I tak oprócz tych wyzwisk doczekałam się też tego.
          Ale ja byłam naiwna...Dodam że on ma wykasowane sms'y przych. i
          wych.
          Oznajmiłam mu dziś że to definitywnie koniec, a on na to że chce się
          dogadać. Dupek
    • easy321 Re: granice prywatności 16.11.09, 16:12
      maz ma racje.ja wyznaje taka zasade-jezeli maz ma sprawdzac moja
      poczte mailowa, to nie-bo narusza prywatnosc, ale ja jego-tak,bo to
      zdrowe kontrolowanie :)) he he a tak powaznie to zalezy od
      partnerow, u mnie telefony leza na wierzchu,czytam sms meza, on moje
      jak kto ma ochote i tyle :)nic do ukrycia, ale nieraz
      irytujace... :)
    • vocativa Re: granice prywatności 16.11.09, 17:41
      Jeżeli sobie tego wyraźnie nie życzy to moim zdaniem jest to złamanie tej
      zasady:(Ale skoro mąż zawiódł Twoje zaufanie to wyobrażam sobie,że musi być Ci
      ciężko ją szanować.
      Wiem,że są różne modele związków,ale ja osobiście nie rozumiem takich granic.My
      z mężem znamy wzajemnie swoje wszystkie hasła i każde z nas ma oficjalną zgodę
      na zaglądanie wszędzie(co nie oznacza oczywiście,że cały czas z niej
      korzystamy).Ale jest w każdym razie dla nas naturalne,że jak przyszedł do kogoś
      sms to druga strona może go przeczytać itp.:)
    • badeagle Re: granice prywatności 18.11.09, 10:19
      Nie dotykam tel mojego partnera, bardziej z tego powodu że boję się
      że coś tam znajdę, a z drugiej strony nie chciałabym aby czytał on
      moje maile do moich znajomych- głównie kolegów. Chociaż nie piszę
      tam nic złego, nie zdradzam, ani się z nimi nie umawiam, to jednak
      jest to moja prywatna korespodencja nie przeznaczona dla nikogo
      innego. Moje hasła zna, więc może i czyta wszystko... .
    • rapunzel1 do asiurka7 18.11.09, 10:50

      Hej asiurka7,

      Masz prawo wymagać większej transparentności od męża, ale nie warto ciągle się o to kłócić, bo umykają wam ważniejsze tematy jak:
      od czego mąż uciekał do kochanki, czego sama się boisz, co cię uszczęśliwia w życiu i małżeństwie itp.

      Po takim kataklizmie nie da się posprzątać w ciągu tygodnia. To trwa ale w trakcie można się sporo o sobie nauczyć.

      Zdobądź się na trochę ludzkiego miłosierdzia wobec męża - wiem to bardzo trudne.
      Facet prawdopodobnie teraz nie czuje gruntu pod nogami. Miał takie cudowne tajemnicze wytchnienie od codzienności w osobie kochanki, a po kilku miesiącach okazało się że jego problemy poszły tam z nim. W dodatku poczuł że coś go jednak z tobą i jego dziećmi wiąże.



    • kicia031 Re: granice prywatności 18.11.09, 10:51
      hmm, powiem tak
      znamy nawzajem swoje hasla, chlop czesto pokazuje mi smsy od
      znajomych. skype, e-mail czesto stoi otwarty i gdybym chciala, to
      moge zerknac.
      Nie robie tego, ale gdybym miala uzasadnione podejrzenia co do jego
      wiernosic, to bez skrupulow przetrzebalabym wszelkie dostepne media
      zeby tym skuteczniej kopnac go w dupe afterwards.

      Dla mnei jest jasne - jesli chce miec mnie, to nie ma mowy o
      romasach, czy nawet flirtach z innymi kobietami.
      • asiurka7 Re: granice prywatności 23.11.09, 11:59
        Poznałam w niedzielę nad ranem powód panicznej troski mojego męża o
        telefon. Wyszedł z kolegami na piwko, potem odprowadzał swoją
        koleżankę za rączkę do jej mieszkania. Do domu nie wrócił na noc.
        Moje rozumowanie się potwierdziło- jednak miał coś do ukrycia. Jak
        widać nie warto dawać draniom drugiej szansy.
        Pozdrawiam
        • reszka2 Re: granice prywatności 25.11.09, 20:55
          Bardzo serdecznie ci współczuję, jestem na prawie dokładnie takim samym etapie
          jak Ty, z właściwie identycznego powodu.
          Ciekawe co powiedzą teraz zwolennicy absolutnej prywatności w małżeństwie. Czy
          lepiej jest szlachetnie przymykać oczy na ewidentne wskazówki, czy lepiej mieć
          je otwarte. Owszem, sprawdzenie maila czy komórki nie zapobieże zdradzie, ale
          Ciebie ustawia w zupełnie innej sytuacji, chociażby w przypadku sprawy
          rozwodowej z orzeczeniem o winie. Poza tym osobiście i bardzo nieszlachetnie
          oraz skrajnie egoistycznie - ja wolę wiedzieć co sie święci, oczywiście że nie
          legnę Rejtanem pod drzwiami, ale wolę być choćby psychicznie przygotowana kiedy
          spadnie cios.
    • cegielka612 Re: granice prywatności 25.11.09, 13:39
      Ja jak chce sobie coś sprawdzić w necie, albo zadzwonić z telefonu męża to się
      pytam gdzie ten sprzęt jest a nie czy mogę. Mąż mi się też nie pyta czy może
      użyć mojego telefonu albo laptopa, uznałabym to zresztą za durne pytanie. Jak
      mąż potrzebuje się zalogować na moją pocztę bo np. ja coś dla nas załatwiam to
      po prostu to robi.
      Nie wiem dlaczego mąż miałby czytać moją korespondencję na gg czy analizować
      napisane przeze mnie posty - ale skoro by miał taką potrzebę to jednak
      przewijająca się przez dyskusję "miesiączka Marzenki" byłaby dla mnie mniej
      istotna niż dobre samopoczucie i spokój ducha mojego męża.
      Zastanawiam się gdzie są te granice prywatności w małżeństwie, tj. co bym uznała
      za naruszenie moich... może jakby mi podsłuch zainstalował?
    • asiula1987 Re: granice prywatności 26.11.09, 21:38
      jak dla mnie twoj partner naprawde ma cos do ukrycia tym bardziej jesli juz raz
      zostal przylapany, w takiej sytuacji jesli juz raz dalas mu szanse powinien z
      checia pokazywac ci ze naprawde mozesz mu nadal ufac i choc popelnil blad to
      teraz mozesz go przeswietlac i nic nie znajdziesz bo przeciez jest fair ale
      jesli sie broni krzyczy ze nie wolno zahalsowuje wszystko co sie da to sorry ale
      cos ukrywa

      moj maz mial pewien okres ze tez nerwowo trzasl rekami jak dotykalam wogole jego
      telefon (wtedy to tylko chlopak bylmoj) i w sumie do tej pory nie wiem czy tak
      naprawde czegos nie ukrywal choc nigdy nic nie znalazlam w danym momencie,
      pozniej mi mowil ze kiedys jak byl mlodszy mama mu przeszukiwala szafki i
      znalazla cos tam jak do kolezanki pisal i od tej pory swoja prywatnosc traktowal
      jak swietosc nikt nie mogl dotykac komorki itd naszczescie mu pzreszlo i nie ma
      problemu z niczym mam wszystkie hasla dostep do stron do komorki itd nie
      sprawdzam go bo nawet nie mam czasu ale raczej ufam ze nic bym nie znalazla,
      bardziej bym sie bala i pewnie sprawdzala gdyby byl taki ze chowa komorke nie
      pozwalal dotykac itd
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: granice prywatności 29.11.09, 12:02
      Telefon komórkowy i komputer stanowią współczesne narzędzia do korespondencji.
      Wobec tego należy do nich stosować zasadę tajemnicy korespondencji znaną od
      dawna. Obowiązującą nawet w małżeństwie, które jest wspólnotą, ale jednak nie
      jednością. Zasada tajemnicy korespondencji szeroko rozumiana w małżeństwie
      jest wyznaczaniem granic własnej odrębności.
      Argument, że odczytując telefon partnera zapobiegnie się jego nielojalnym
      działaniom, obroni się przed upokarzającą sytuacją lub znajdzie niezbity dowód
      zdrady, którą się przeczuwa, nie jest argumentem zwalniającym z tej zasady lub
      usprawiedliwiającym jej celowe i jawne naruszanie. Nie można też wymagać od
      partnera aby przyjął zasadę poddawania się wzajemnej kontroli.
      To, że klasycznie już wiele zdrad zostało ujawnionych , odkrytych poprzez wgląd
      do poczty sms - owej także nie jest argumentem za pozwalaniem sobie na stałą
      jej kontrolę. Na to można powiedzieć tylko tyle, że jest to jeden z obszarów
      dzięki którym przypadkowo można odkryć zdradę lub inne niepożądane zachowania
      drugiej osoby. Przypadkowo a nie poprzez celowe jego przeszukiwanie.
      Według mnie jest to mieszanie dwóch porządków. Granice powinny być wyznaczone i
      jest to indywidualna sprawa każdej osoby w związku.
      Druga osoba może to przyjąć, może się nie godzić ale kłócić się o to i
      próbować wpływać na zmianę, ale uwzględniając cały czas, że nie osiągnie swojego
      celu i trzeba się z tym ryzykiem godzić lub nie zgodzić i zrezygnować z takiego
      związku.
      Kryzys w związku, rozpad zaufania , zdrada jest widoczna i wyczuwalna w inny
      sposób i wielu obszarach życia pary i trzeba z tego korzystać. Jeśli te postawy
      uległy destrukcji, to przeszukiwanie telefonu tego nie naprawi.
      Odwołując się do Pani przypadku czy przeszukiwanie telefonu coś by zmieniło w
      zachowaniu męża ? Lepiej by się pewnie ukrywał ze swoim drugim życiem i już. To
      przykre, że po raz kolejny mąż nie zachował się odpowiedzialnie. Przykre co Pani
      musi w związku z tym znosić, ale to nie ma nic wspólnego z zgodą na taką
      kontrolę, bo to jest stawianie siebie w pozycji rodzica w związku. A Pani
      jest żoną, partnerką, która wymaga wierności. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • rlena Re: granice prywatności 30.11.09, 23:26
        Natomiast malzenstwo jest instytucja spoleczna, ktore w zalozeniu ma
        byc chronione. O ochronie jakiej tajemnicy korespondencji pani
        Pycholog mowi? O czatach na forach towarzyskich, o stronach dla
        singli, o nocnym telefonicznym wspieraniu "psychicznym" kolezanki w
        pracy? Teelefon kom. i internet siega daleko poza niewinna
        korespondencje i wszyscy o tym wiedza. Zasady o ochronie
        korespondencji sprzed ery elektronicznej nie stosuja sie w
        identyczny sposob do czasow obecnych. Osoba odrebna zdaja sobie z
        tego sprawe i potrafi byc dla siebie adwokatem, nieodrebne wpadaja w
        sidla wspolczesnej techniki duzo latwiej.
        Niestety, nie jest tak,ze malzenstwo musi byc w kryzysie,zeby doszlo
        do naduzycia zaufania i do zdrady. Wystarczjaca motywacja jest nuda,
        wyzwania zyciowe, jak bycie ojcem/matka,przeciekajacy dach itp. W
        trudnych chwilach ci mniej wyodrebnieni lubia sie do kogos przykleic
        lub podlaczyc do komputera. Moze nawet niekoniecznie chca zdradzic,
        ale szukaja ekscytacji, ktora moze przybrac nieoczekiwany obrot.
        Dlatego taka ochrona odrebnosci o jakiej Pani Psycholog pisze wydaje
        sie naiwna i nie oparta na doswiadczeniu.
        • doctor.no.1 Re: granice prywatności 02.12.09, 15:45
          ...ale za to powołanie się na ochronę korespondencji jest poprawne
          politytcznie :)

          i chyba nawet konstytucja nam takie cóś gwarantuje
          • doctor.no.1 Re: granice prywatności 02.12.09, 15:51
            tia - dokładnie artykuł 49 Konstytucji zapewnia nam tajemnice
            korespondencji

            Art. 49.

            Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich
            ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w
            ustawie i w sposób w niej określony.

            A przysięga małżeńska nie zwalnia od przestrzeania praw każdego
            człowieka, które zapewnia mu konstytucja.
            • wysoki.brunet Re: granice prywatności 08.12.09, 12:47
              doctor.no.1 napisała:
              > A przysięga małżeńska nie zwalnia od przestrzeania praw każdego
              > człowieka, które zapewnia mu konstytucja.

              W zasadzie przyjęło się że mężczyźni którzy złożą przysięga małżeńska nie mają
              już żadnych praw tylko obowiązki...
      • mariola.maria Re: granice prywatności 08.12.09, 17:10
        ...nie jest argumentem zwalniającym z tej zasady lub
        usprawiedliwiającym jej celowe i jawne naruszanie. Nie można też
        wymagać od partnera aby przyjął zasadę poddawania się wzajemnej
        kontroli.


        i chyba o to chodzi.
        Kiedy mój maz żadałby ode mnie, zebym mu pokazywała wszystkie maile -
        to oznacza problemy - mojego meza. Bo moje mail sa OK. moge
        pokazac - z ostatniego roku, wszystkie. Ale to, że on tego żada nie
        jest OK. - związek potrzebuje pracy.

        Kiedy ja nie ządam dostepu do komórki/laptopa itp - tylko np z
        lenistwa chce skorzystac z komórki/laptopa meża i grzecznie
        prosze , i nie jest to reguła, tylko wyjątkowa sytuacja - a mi nie
        wolno - to oznacza cos nie tak. Albo maz ma kłopoty z wyznaczaniem
        granic swojej prywatność- "to moje nie rusz..!" albo ma coś do
        ukrycia. Obydwie sytuację oznaczaja, że związek potrzebuje pracy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka