lorek08
28.12.09, 15:00
Minelo pol roku od czasu kiedy zmarl moj narzeczony a ja zostalam z 5
miesieczna wtedy corka. Po 6 miesiacach moge powiedziec ze zaczynam sie uczyc
zyc na nowo.Sciagnelam zalobe,spotykam sie ze znajomymi,wychodze gdzies do
pubu. Potrafie sie smiac.I to nie znaczy ze zapomnialam,ze nie kocham.Ale
uswiadomilam sobie ,ze mam prawo dalej ,szczesliwie zyc. Mam 21 lat,kochana
coreczke i chce powoli ukladac sobie zycie na nowo. Ale wiem,ze niezaleznie od
tego kogo spotkam, z kim bede Dawid bedzie moja jedyna,prawdziwa miloscia.Byl
moim pierwszym chlopakiem,z nim spedzilam cudowne 3 lata. I mimo wielkiego
bolu dziekuje Bogu ze dal mi go na mojej drodze.Bo teraz wiem,ze istnieje
milosc,prawdziwa -ktorej nawet smierc nie zniszczy.Napisalam tego posta
abyscie mialy nadzieje,ze bedzie lepiej.Ja przez kilka miesiecy plakalam kilka
godzin dziennie.Nie moglam patrzyc na szczesliwe pary z dziecmi. A teraz
moge,moge duzo wiecej.Czas ran nie leczy ale przyzwyczaja nas do nowej
sytuacji w ktorej w koncu sie odnajdziemy.