19.04.10, 21:03
piszę, bo jestem w pewnej sytuacji, w której nie wiem kto ma rację.
1 strona - mój chłopak, z którym jestem prawie 3 lata, mieszka na drugim końcu Polski, pracuje dużo, robi drugi kierunek zaocznie, dość trudny, ma zajęcia co weekend. 0 dni wolnych w tygodniu minus święta i inne takie.
2 strona - ja, studiuję dziennie dwa kierunki, jeden trudniejszy, drugi łatwiejszy. Czasu wolnego mam dużo, powinnam wykorzystywać na naukę, ale mało systematyczna jestem, pracuję dużo w ostatniej chwili.
Problemem dla mnie jest to, że nie spędzamy ze sobą dużo czasu. Prawie wcale. Ja do niego czasem jeżdżę na weekend jak ma szkołę, wakacji od 3 lat żadnych razem, poza jakimiś grupowymi wyjazdami raczej krótszymi niż dłuższymi. Zawsze odwołuje tudzież marudzi w ostatniej chwili, że nie może jechać, bo obowiązki. Naprawdę dużo pracuje. 15 minut rozmowy dziennie to optymalna ilość dla niego.
I właśnie do napisania o tym zainspirował mnie kolejny odwołany 9-dniowy wyjazd do Barcelony. Ostatni 7-dniowy na Słowację był 1,5 roku temu.
Czy według Was to ja powinnam "ruszyć dupę w troki" i jak będę miała mniej wolnego czasu, to sama nie będę miała ochoty rozmawiać z moim chłopakiem, a wspólne spędzanie czasu nie jest koniecznością, wystarczy raz na miesiąc 2 dni?
Czy jednak mój chłopak tak sobie ustawia życie, że będąc ambitnym i dokładnym w pracy czy szkole, stawia związek na ostatnim miejscu, jako coś, o co nie trzeba się starać?
Czy może mu wystarcza świadomość, że kogośtam ma, a konflikt wynika z różnicy w potrzebach tego kontaktu?
Postarałam się w miarę obiektywnie przedstawić sytuację, jestem bardzo ciekawa Waszych opinii...
Obserwuj wątek
    • panpaniscus Re: czas 19.04.10, 21:15
      Zakładając, że on nie ma nikogo innego - to może ona ma po prostu inne potrzeby.
      Spytaj się sama siebie, czy taka sytuacja odpowiada Ci na dłuższą metę, na
      stałe. Bo jeśli ma inne potrzeby to one się raczej nie zmienią np. pod wpływem
      ślubu/wspólnego zamieszkania. Mam znajomych, co się rozwiedli, byli świetną parą
      - jak byli razem. Ale byli mało, a z czasem jemu przestało wystarczać pracowanie
      12 godzin na dobę i zacząl pracować 16.
      Chyba niewiele was łączy, jeśli się tak rzadko i niedużo widujecie? właściwie to
      kiedy, bo piszesz, że jesteście razm prawie 3 lata, a ptem, że wakacji razem w
      ciągu ostatnich 3 lat nie spędzaliście? Czy ten związek pozwala ci zaspokajać
      swoje potrzeby?
    • ula-lo Re: czas 19.04.10, 21:25
      Może to to:

      "Czy jednak mój chłopak tak sobie ustawia życie, że będąc ambitnym i dokładnym w
      pracy czy szkole, stawia związek na ostatnim miejscu, jako coś, o co nie trzeba
      się starać?
      Czy może mu wystarcza świadomość, że kogośtam ma, a konflikt wynika z różnicy w
      potrzebach tego kontaktu?"

      Byłam w takim związku - praca/nauka na pierwszym miejscu; potrzeba kontaktu
      (nawet słownego) niewielka; też był to związek na odległość.
      Ja nie dałam rady, myślę, że za szybko się poddałam - pogadaj z nim o swoich
      potrzebach, może on nie wyobraża sobie nawet, że dla Ciebie coś jest nie tak.
      Ja też w perspektywy kilku lat patrzę na naszą sytuację z większym dystansem,
      ale pamiętam, jak mi było ciężko.

      Powodzenia!
    • 18_lipcowa1 Re: czas 19.04.10, 21:45
      Myślę że Twój chłopak ma Cię gdzieś.
      • baszi Re: czas 19.04.10, 21:52
        dokładnie porozmawiajcie, zapytaj go wprost jak sobie wyobraża waszą przyszłość

        a tak poza tym nie jestem zwolenniczką związków na odległość, co innego kiedy
        para spędzająca duzo czasu razem lub mieszkająca ze sobą musi się rozstać na
        jakiś czas a co innego, kiedy dwoje ludzi prowadzi zupełnie inne odległe od
        siebie życie, mimo wszystko jestem romantyczka i konserwą i jesli dwoje ludzi
        się kocha i planuje wspólną przyszłość robi wszystko by być jak najbliżej siebie
        i jak najczęściej.
        oczywiście są pary, którym takie życie pasuje, ale do tego trzeba zgody obojga,
        jeśli podstawowe sprawy mają dla was zupełnie inne znaczenie, to gdzie ten punkt
        w którym się spotkacie?
        • karolina.chonly Re: czas 19.04.10, 22:12
          Ja podpisuje sie pod baszi.
          U nas bylo tak: on praca w miejscu X (duuuuuuuuuuuzo pracy), ja
          studia i praca w miejscu Y (miejsca od siebie bardzo oddalone). Juz
          po 3-4 miesiacach wiedzialam, ze cos musi sie zmienic. Dokonczylam
          szybko szudia (szybko, bo chcialam mgr, a skonczylam na
          licencjacie), rzucilam prace i wyruszylam do lubego :) ROznica jest
          jednak taka, ze oboje tegi chcielismy za wszelka cene, bo wspolne
          zycie na urlopach czy dluzszych weekendach nie wystarczalo.
          Tez znam pary tak zyjace na odleglosc, ale u kazdej skonczylo sie to
          niestety zle. Zazwyczaj niedlugo po pojawieniu sie dziecka wszystko
          zaczynalo sie "rozjezdzac"
    • marzeka1 Re: czas 19.04.10, 22:44
      Odległość, która was dzieli, plus ta śmieszna ilość czasu, którą ze
      sobą spędzacie, nie pozwala tego w ogóle nazwać związkiem.
    • tully.makker Re: czas 20.04.10, 09:29
      Sorry, ze sprawie ci przykrosc, ale ty nie masz chlopaka. Jest jakis
      tam facet, ktory od czasu do czasu do ciebie dzwoni i pozwala ci
      przyjechac do siebie jak ma ochote sobie bzyknac.

      Przestan zyc zludzeniami i pozwol sie zdobyc mezczyznie, ktory
      bedzie hcial spedzic z toba kazda minute swojego zycia - no OK,
      dobra, moze co druga minute swojego zycia.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: czas 21.04.10, 23:00
      Bywają takie style osobowości czy też rysy osobowości dla których relacje z
      innymi ludźmi są trudne lub nieważne.Te relacje z innymi są przeżywane jako
      zagrażające, zniechęcające, pochłaniające, absorbujące, napawające lękiem,
      nieważne. Nie dążą zatem do bliskości, a relacje z mniej zagrażającymi obiektami
      takimi jak praca, nauka, komputer, sport wydają się atrakcyjniejsze. Zgodnie są
      tendencją starają ułożyć sobie życie. Takie osoby wchodzą oczywiście w związki,
      ale dla osoby żywej i dążącej do relacji taki partner jest bardzo trudny.
      Szczególnie, że często tak się dzieje, że takie osoby wybierają do związku
      właśnie kogoś aktywnego i pragnącego bliskości w nadziei, że zostaną przez nie
      ożywieni. Ale konflikt potrzeb szybko daje znać o sobie.
      Warto, aby Pani zastanowiła się czy Pani podoła wytrwać w takim związku.
      Odpowiedzialność za bliskość i relację może spocząć na Pani. Zmiana u partnera,
      jeśli go dobrze zdiagnozowałam może być trudna. Ciekawa jestem co studiuje Pani
      partner i czym się zajmuje w pracy. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka