karolina17w
30.04.10, 22:28
Witam,
mam ciezka sytuacje, nie mam z kim pogadac, chcialam sie wyzalic...
Z moim obecnym narzeczonym jestem juz praiwe 7 lat (w tym 1 rok
narzeczenstwa). Nieco ponad 9 m-cy temu urodzil sie nam Synek. Juz w podczas
ciazy moi rodzice zaczeli okazywac niechec do narzeczonego (w skrocie N), moja
ciaza ich nie cieszyla, dlugo nie mogli sie z tym faktem pogodzic.
Zaproponowali nam mieszkanie u nich (dom jednorodzinny), tyle ze trzeba bylo
gruntownie wyremontowac 2 pomieszczenia. Remont ten przeprowadzali moj ojciec
i N. Od poczatku byly z tym problemy-nie potrafili sie dogadac. N przez jakis
czas probowal rozmawiac z moim ojcem, pytal sie go co robic itd. Ojciec
kompletnie go ignorowal, wiec N sam bral sie do roboty. I tu zaczynaly sie
pretnesje, ze on cos robi. Pare razy mu sie oberwalo i przestal cokolwiek
robic, bo co by nie zrobil bylo zle. I tu tez byly pretenseje-bo nic nie robi.
Z pieniedzmi na remont tez byly cyrki-rodzice powiedzieli, ze bedzie musial
sie dokladac do remontu-N sie zgodzil. JAkis czas po tej rozmowie zaczeli sie
czepiac, ze nie ma dawac pieniedzy. Pozniej im sie odmienilo-jak nie dal kasy
to bylo zle, jak dal kase to tez zle... Remont jakos zostal zakonczony, ale
bylo ciezko-nawet czepiali sie o kolor scian do pokoji. Kiedy dziecko sie
urodzilo N wprowadzil sie, sami powiedzielismy ze chcemy placic rachunki po
polowie-rodzice zgodzili sie. Placilismy zawsze na czas. NA samym poczatku, po
jego wprowadze wyzwali go od darmozjada(a chcielismy dokladac sie do
jedzenia,ale nie zdazylismy powiedziec). Zaczelismi za swoje pieniadze kupowac
jedzenie i sami dla siebie gotowac. Rodzice nawet o to sie czepiali-ze kupuje
fileta z kurczaka zamiast kurczaka, ze kupuje w sklepie X a nie Y, ze smaruje
maslem, a nie margaryna itd... Nieraz powiedzieli mu ze to ich mieszkanie, ze
on jest tutaj gosciem i obcym. Dlatego nie robil nic w domu(tzn poza
rozpalaniem w piecu), choc sa jeszcze rzeczy do remontu-to tez mieli i maja
prentesje ze nie remontuje dalej.
Kryzys nastapil 2 dni temu-bylam z moja matka na zakupach, ona miala koszyk,
ja wozek z dzieckiem, bylysmy w roznych czesciach sklepu, mialam kilka rzeczy
w rece, wzielam 4-ropak jogurtow dla dziekca, nie miala juz jak go trzymac,
wiec wlozylam w zlozony daszek od wozka, i zapomnialam o nim... Po powrocie do
domu zorientowalam sie, ze nie zaplacilam-matka wyzwala mnie od zlodzieji,
zwalila cala wine na N, stwierdzila, ze ona nie lozy na dziecko i celowo
ukradlam... Zazadala od niego zaswiadczenia, ze otrzymuje dochody, on sie nie
zgodzil, wiec wywalila go z domu... NA 2 dzien przyniosl zaswiadczenie ze
otrzymuje dochody i ile, ale... Rodzice stwierdzili, ze to nie tak powinno
wygladac zaswiadczenie o dochodach i ze zarty sobie stroimy. N pracuje w
firmie, ktora czeka na zgode z urzedu, by rozpoczac legalna dzialanosc-to
zaswiadczenie bylo pisane recznie wraz pieczatka i podpisem pracodawcy-narazie
nic innego nie mozna bylo zalatwic. Od 2 dni wychodze rano do N, ktory mieszka
teraz u swowje matki, wracam wieczorem, przed snem dziecka,od jutra chcem tam
nocowac. Mam dosc tej sytuacji, tej kontorli ze strony roszicow, a zwlaszcza
matki(jak wychodze z dzieckiem, to pyta sie gdzie ide, po co, co bede kupowac,
jak wracam to chce zobaczyc co kupilam, jak jedlismy razem sniadania to zawsze
ona tez musiala jesc, jak podslyszala o czym rozmawiamy to sie dopytywala,
wszystko zawsze chciala wiedziec...). dzis jak na wieczor wrocilam to sie ona
poryczala, bo dziecka caly dzien nie widziala. Nigdy nie mialam dobrych
stosunkow z rodzicami, ale teraz... Jestem tym wykonczona, przez 2 dni
schidlam 4 kilo, prawie nic nie jem, w nocy malo spie, a karmie dziecko
piersia i tylko dla synka jem. Kocham N, chce z nim byc, mimo ze rodzice go
nie akceptuja-ja jestem z nim szczesliwa, maly go uwielbia, wielu ludzi bardzo
go sobie chwali i lubi go-jest czlowiekime pogodnym, zawze usmiechnietym,
zawsze powie cos milego itd. Cala ta sytaucja jest zagmatwana, wielu rzeczy
jeszcze nie napisalam, a moglabym tak chyba bez konca. Teraz jestem sama z
synkiem na 2 pokojach i teskno mi za N. Planujemy znalesc mieszkanie na
wynajem, bo tu gdzie jestesmy zle sie czujemy,a u jego matki nie am miejsca
dla naszej trojki na dluzszy czas. Jestem u kresu sil, zycie zawsze mnie
czestowalo kopniakami, ale teraz... Nie dosc ze koplo to i skopalo, czasami
odechciewa mi sie zyc :(