Dodaj do ulubionych

Wyrzucili z domu

30.04.10, 22:28
Witam,
mam ciezka sytuacje, nie mam z kim pogadac, chcialam sie wyzalic...

Z moim obecnym narzeczonym jestem juz praiwe 7 lat (w tym 1 rok
narzeczenstwa). Nieco ponad 9 m-cy temu urodzil sie nam Synek. Juz w podczas
ciazy moi rodzice zaczeli okazywac niechec do narzeczonego (w skrocie N), moja
ciaza ich nie cieszyla, dlugo nie mogli sie z tym faktem pogodzic.
Zaproponowali nam mieszkanie u nich (dom jednorodzinny), tyle ze trzeba bylo
gruntownie wyremontowac 2 pomieszczenia. Remont ten przeprowadzali moj ojciec
i N. Od poczatku byly z tym problemy-nie potrafili sie dogadac. N przez jakis
czas probowal rozmawiac z moim ojcem, pytal sie go co robic itd. Ojciec
kompletnie go ignorowal, wiec N sam bral sie do roboty. I tu zaczynaly sie
pretnesje, ze on cos robi. Pare razy mu sie oberwalo i przestal cokolwiek
robic, bo co by nie zrobil bylo zle. I tu tez byly pretenseje-bo nic nie robi.
Z pieniedzmi na remont tez byly cyrki-rodzice powiedzieli, ze bedzie musial
sie dokladac do remontu-N sie zgodzil. JAkis czas po tej rozmowie zaczeli sie
czepiac, ze nie ma dawac pieniedzy. Pozniej im sie odmienilo-jak nie dal kasy
to bylo zle, jak dal kase to tez zle... Remont jakos zostal zakonczony, ale
bylo ciezko-nawet czepiali sie o kolor scian do pokoji. Kiedy dziecko sie
urodzilo N wprowadzil sie, sami powiedzielismy ze chcemy placic rachunki po
polowie-rodzice zgodzili sie. Placilismy zawsze na czas. NA samym poczatku, po
jego wprowadze wyzwali go od darmozjada(a chcielismy dokladac sie do
jedzenia,ale nie zdazylismy powiedziec). Zaczelismi za swoje pieniadze kupowac
jedzenie i sami dla siebie gotowac. Rodzice nawet o to sie czepiali-ze kupuje
fileta z kurczaka zamiast kurczaka, ze kupuje w sklepie X a nie Y, ze smaruje
maslem, a nie margaryna itd... Nieraz powiedzieli mu ze to ich mieszkanie, ze
on jest tutaj gosciem i obcym. Dlatego nie robil nic w domu(tzn poza
rozpalaniem w piecu), choc sa jeszcze rzeczy do remontu-to tez mieli i maja
prentesje ze nie remontuje dalej.
Kryzys nastapil 2 dni temu-bylam z moja matka na zakupach, ona miala koszyk,
ja wozek z dzieckiem, bylysmy w roznych czesciach sklepu, mialam kilka rzeczy
w rece, wzielam 4-ropak jogurtow dla dziekca, nie miala juz jak go trzymac,
wiec wlozylam w zlozony daszek od wozka, i zapomnialam o nim... Po powrocie do
domu zorientowalam sie, ze nie zaplacilam-matka wyzwala mnie od zlodzieji,
zwalila cala wine na N, stwierdzila, ze ona nie lozy na dziecko i celowo
ukradlam... Zazadala od niego zaswiadczenia, ze otrzymuje dochody, on sie nie
zgodzil, wiec wywalila go z domu... NA 2 dzien przyniosl zaswiadczenie ze
otrzymuje dochody i ile, ale... Rodzice stwierdzili, ze to nie tak powinno
wygladac zaswiadczenie o dochodach i ze zarty sobie stroimy. N pracuje w
firmie, ktora czeka na zgode z urzedu, by rozpoczac legalna dzialanosc-to
zaswiadczenie bylo pisane recznie wraz pieczatka i podpisem pracodawcy-narazie
nic innego nie mozna bylo zalatwic. Od 2 dni wychodze rano do N, ktory mieszka
teraz u swowje matki, wracam wieczorem, przed snem dziecka,od jutra chcem tam
nocowac. Mam dosc tej sytuacji, tej kontorli ze strony roszicow, a zwlaszcza
matki(jak wychodze z dzieckiem, to pyta sie gdzie ide, po co, co bede kupowac,
jak wracam to chce zobaczyc co kupilam, jak jedlismy razem sniadania to zawsze
ona tez musiala jesc, jak podslyszala o czym rozmawiamy to sie dopytywala,
wszystko zawsze chciala wiedziec...). dzis jak na wieczor wrocilam to sie ona
poryczala, bo dziecka caly dzien nie widziala. Nigdy nie mialam dobrych
stosunkow z rodzicami, ale teraz... Jestem tym wykonczona, przez 2 dni
schidlam 4 kilo, prawie nic nie jem, w nocy malo spie, a karmie dziecko
piersia i tylko dla synka jem. Kocham N, chce z nim byc, mimo ze rodzice go
nie akceptuja-ja jestem z nim szczesliwa, maly go uwielbia, wielu ludzi bardzo
go sobie chwali i lubi go-jest czlowiekime pogodnym, zawze usmiechnietym,
zawsze powie cos milego itd. Cala ta sytaucja jest zagmatwana, wielu rzeczy
jeszcze nie napisalam, a moglabym tak chyba bez konca. Teraz jestem sama z
synkiem na 2 pokojach i teskno mi za N. Planujemy znalesc mieszkanie na
wynajem, bo tu gdzie jestesmy zle sie czujemy,a u jego matki nie am miejsca
dla naszej trojki na dluzszy czas. Jestem u kresu sil, zycie zawsze mnie
czestowalo kopniakami, ale teraz... Nie dosc ze koplo to i skopalo, czasami
odechciewa mi sie zyc :(
Obserwuj wątek
    • sueellen Re: Wyrzucili z domu 30.04.10, 23:56
      Znajdziecie dla siebie mieszkanko - chocby jednopokojowe i bedziesz miała
      spokoj. To jedyne rozwiazanie.
    • bracialwieserce Wybacz szczerość 01.05.10, 00:09
      jak się tak poczyta to forum to się ten hm....schemat się powtarza. Jeśli z
      Twoimi rodzicami Ci się nie układało prawie zawsze dobrze to czemu raptem
      mieliby się zmienić? Nie zrobią tego! Zachowanie jest ich karygodne ale w sumie
      skoro z nimi zamieszkaliście i mimo perypetii z remontem zostaliście
      -utwierdzili się tylko w przekonaniu, że te manipulacje,labilność psychiczna są ok!
      Postawię sprawę jasno - jeśli zostaniesz z nimi zepsujesz sobie życie! Już
      doprowadzili przy Waszym współudziale {bo się daliście} do rozdzielenia WAS. TY
      i Twój partner+dziecko Wasze jesteście rodziną - papierki nie są potrzebne - ja
      sama nie mam. Jesteś dorosła i On też - warto aby rodzice uszanowali Wasze
      decyzje i ewentualnie wpierali - niekoniecznie finansowo. Jak najszybciej należy
      wyszukać własny kąt - naprawdę nie musi to być nic spektakularnego -ważne byście
      byli razem na swoim/ w ciszy i spokoju. Z rodzicami można a nawet trzeba
      spokojnie porozmawiać - ale nie należy dać się szantażować/poniżać/dać wpędzić w
      poczucie winy! Spokojnie i grzecznie z Twojej strony -szacunek nawet jeśli oni
      się będą pieklić - im spokojniejsza będziesz tym lepiej. Nic nie brać od
      rodziców - oni się nie zmienią a każdy gest materialny z ich strony będziesz
      musiała potem odpokutować/wysłuchać etc. Należy dać sobie spokój -ewentualnie
      powiedzieć, że takie zachowanie Cię obraża/poniża i nie przyjmiesz
      prezentu/jedzenia w takiej formie bo albo się coś daje z serca albo nie.
      Proponuję skoro N jest ok i TOBIE{!!!} z nim jest dobrze stać murem za swoim
      facetem { racjonalnie patrząc wtedy kiedy ewidentnie go poniżają/obrażają i NIE
      mają racji} proponuję werbalnie zasygnalizować, że są okrutni i niesprawiedliwi
      i po prostu wyjść -jeśli będziecie dawać sobie wchodzić na głowę - Ty będziesz
      miała zszargane nerwy a oni rozbiją Twój związek - chociażby wpędzając Cię w
      poczucie winy -żeś zła córka/oni tyle dla Ciebie robią/robili a Ty co?
      Nie jesteś ich zabawką ani sługą -poniżając N obrażają i Ciebie warto o tym
      pamiętać. Im lepiej to rozegrasz - nawet z ograniczeniem kontaktów na jakiś czas
      tym lepiej dla WAS - zobaczą, że nie mogę wbić klina! Ale musicie być
      samodzielni i nie oczekiwać, że jednorazowy gest i ich lepsze zachowanie z
      czasem to od razu coś znaczy! Trzeba czasu na to i konsekwencji z WASZEJ strony.
      • bracialwieserce Re: Wybacz szczerość 01.05.10, 00:10
        miało być wspierali
    • doctor.no.1 Re: Wyrzucili z domu 01.05.10, 09:22
      Karolino, ile masz lat? Z jakiego powodu Twoi rodzice mają tak ogromny
      wpływ na Twoje życie. Uciekaj od nich jak najdalej, bo zniszczą Ciebie,
      Twoje dziecko i Twój związek.

      Rodzice się nie zmienią, jak już mogłaś przeczytać. Natomiast zachowują
      się karygodnie. Te wszystkie kontrole i zachowania... Brak mi słów po
      prostu...

      Nie rozumiem ludzi, którzy uczepiają się toksycznych rodziców jak
      rzepy, a potem żalą się na forum i koleżankom jakie mają ciężkie życie.
      Toksycznego człowieka nie zmienisz. Możesz zmienić SWOJE życie SWOIM
      działaniem. Ot, wszystko. Możesz wybrać wygodę materialną i koszmar
      psychiczny pod dachem rodziców lub dorobek młodych, trud utrzymania
      rodziny, ale pełen komfort i możliwość samodzielnego decydowania o
      sobie i swojej rodzinie. Ten wybór jest przed Tobą!
    • marianka_marianka Re: Wyrzucili z domu 01.05.10, 10:04
      Jesteś kolejnym przykładem, że z rodzicami nie należy mieszkać.
      Nie ma takiej siły, która odciągnie rodziców od próby zbytniego angażowania się w Wasze życie.
      Te pieniądze (nie licząc włożonej pracy), które Twój partner utopił w remoncie domu z sukcesem mogliście wykorzystać chociażby na wynajem.

      Pomieszkajcie parę dni u teściowej razem, dopóki nie wynajmiecie chociażby kawalerki. Rozejrzyj się za pracą, opieką nad dzieckiem.
      Z rodzicami stosunki mogą się ułożyć względnie poprawnie pod warunkiem, że nie będziecie z nimi mieszkać.
      Z mamą porozmawiaj spokojnie, że nie da się w takiej atmosferze dobrze razem żyć. Badź co bądź kazała wyprowadzić się Twojemu partnerowi, właściwie bez poważnego powodu co jest błędem niewybaczalnym.

      Na marginesie - przynoszenie rodzicom "kwitów" z pracy, żeby udowodnić że się pracuje to moim zdaniem jakaś dziecinada.
      • kochamkotyijuz Re: Wyrzucili z domu 01.05.10, 10:46
        Nie rozumiem ludzi, którzy uczepiają się toksycznych rodziców jak
        rzepy, a potem żalą się na forum i koleżankom jakie mają ciężkie
        życie.

        Oj tu sie mylisz.Odczepic sie od toksycznego rodzica to nie tylko
        kwestia dobrej woli i swiadomego wyboru.
        Toksyczny rodzic to wyjatkowy manipulant.Czesto jest tak ,ze dziecko
        (ofiara)nie potrafi wyrwac sie z tego kolowrotka.Udaje mu sie to
        jedynie za pomoca terapi i ciezkiej pracy nad soba.Sa tez tacy
        ktorzy do konca zycia tkwia w niezdrowym wyniszczajacym ukadzie bo
        maja za malo sily aby sie przeciwstawic.Zmanipulowane dziecko zyje w
        poczuciu winy ,ma problemy z ulozeniem sobie zycia,cierpi i pomimo
        swiadomosci NIE POTRAFI sie od tego odciac.
        Mam taki przyklad w rodzinie.Moja babcia(mama mojej mamy)tak
        traktowala swoja corke(siostre mojej mamy).Ciotka urodzila sie na
        tym swiecie tylko po to aby uslugiwac i dotrzymywac towarzystwa
        babci.Na lozu" smierci" babcia dawala sie przewijac i karmic tylko
        ciotce nieustannie ja krytykujac -do konca swoich dni.Fatalnie sie
        na cos takiego patrzylo.Dopiero po smierci babki ciotka
        odzyla.Wyremontowala mieszkanie tak jak chciala bo wczesniej nie
        miala na to zgody,totalnie zmienila sposob odzywiania inawet na
        stare lata znalazla sobie faceta ; 0
        • doctor.no.1 Re: Wyrzucili z domu 01.05.10, 18:12
          Tak się składa, że doskonale rozumem psychologiczne mechanizmy
          uwiązania dziecka i jego lojalności w stosunku do toksycznych rodziców,
          tak samo, jak rozumiem, że istnieje coś takiego jak przywiązanie ofiary
          do kata, itp...
          Niemniej jednak, w życiu chodzi o to, by przeżyć je na własny rachunek.
          Tymczsem takie skrzywdzone, uwiązane dziecko wychowane przez
          toksycznych rodzicó, wybiera środowisko, jakie już zna i godzi się na
          to by zmarnować swoje całe i jedyne życie tylko dlatego, że nie ma
          odwagi by walczyć o siebie, by być za siebie odpowiedzialnym w pełni.
          Łatwo bowiem zrzucić odpowiedzialnosć za swoje niedole na złych
          rodziców... Trudno zaś przerobić te wszystkie traumy, ale po to, by
          zrozumieć siebie i stanowic o sobie, zarabiać na siebie i samemu o
          siebie zadbać... a w dalszej kolejności zadbać o swoje dzieci...

          Wiem, że lojalność dzieci względem rodzin pochodzenia jest niezwykle
          silna. Wszystko to wiem. Ale ta wiedza, w moim rozmieniu świata, nie
          usprawiedliwia bezradności życiowej i niechęci do wyzwolenia się z
          jarzma...
    • marzeka1 Re: Wyrzucili z domu 01.05.10, 10:28
      Dlaczego zakładałaś, że skoro nigdy ci się za bardzo z rodzicami nie
      układało, miałoby zacząć się, gdy zamieszkasz z narzeczonym i
      dzieckiem????
      Co robić? Wyprowadzić się i zacząć żyć, jak przystało na osobę
      dorosłą: SAMODZIELNIE.
    • p_wolf Re: Wyrzucili z domu 01.05.10, 17:26
      Jestem u kresu sil, zycie zawsze mnie
      > czestowalo kopniakami, ale teraz... Nie dosc ze koplo to i skopalo, czasami
      > odechciewa mi sie zyc :(


      Jeżeli najpierw zrobiłaś dziecko (świadomie?), a potem zaczęłaś się zastanawiać nad dobrym, bezpiecznym domem dla twojej rodziny, to się nie dziw kopniakom. Kolejność działań powinna być dokładnie odwrotna, w ten sposób naraziliście dziecko na podobne cyrki, a w przyszłości może być jeszcze gorzej.

      IMO teraz aby się wyplątać z matni powinnaś:
      1. tymczasowo wyprowadzić się do matki chłopaka
      2. ograniczyć kontakt z rodzicami do minimum do czasu ustabilizowania sytuacji
      3. znaleźć pracę
      4. zatrudnić opiekunkę
      5. wynająć z facetem mieszkanie

      Życzę powodzenia :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka