Dodaj do ulubionych

Co to jest MIŁOŚĆ???

11.05.10, 12:56
Witam. Nie wiem, czy to pytanie zadaję na odpowiednim forum, ale
spróbuję tutaj. Może uzyskam odpowiedź.
Mam 35 lat i jestem 7 lat po rozwodzie. Mieszkałam sama z 11-letnią
obecnie córką przez te wszystkie lata po rozwodzie. Dwa lata temu
poznałam mężczyznę, który bardzo mnie pokochał i, jak to mówi,
zrobiłby dla mnie wszystko. Wiem na pewno, że kocha mnie nad życie,
bo widzę to i czuję na każdym kroku, w każdej sytuacji. Moja córka
bardzo go polubiła i wiecznie pyta, kiedy przyjedzie. Planujemy
niedługo wspólne zamieszkanie. On wychowuje sam dwie córki. Kilka
razy rozstawaliśmy się, bo mnie przeraża chyba już wszystko. Ciągle
jestem na nie. Nie zrobie tego, bo nie lubię. Nie ubiorę spódnicy,
bo nie lubię. Wiecznie NIE NIE NIE!!! Podczas jednej z takich bardzo
głośnych rozstań była obecna moja córka i zareagowała histerią na
odejście Piotra. Wypakowała jego rzeczy z torby, którą ja
spakowałam. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy coś jest ze mną
nie tak. Nie chcę się z nim rozstawać, ale też czasami robię
wszystko, by tak się stało. Zastanawiam się, czy ja go kocham. Może
ja nie znam tego słowa, nie wiem, co to miłość. Bo czy kocha osoba,
która nie ma potrzeby przytulenia, pocałowania drugiej osoby, nie ma
potrzeby bliskości. Coraz rzadziej mówię mu, że go kocham. Boję się
go stracić, ale też boję się z nim żyć. Chciałabym, żeby ktoś się
wypowiedział na ten temat. Nie wiem, co mam robić. Nie wyobrażam
sobie życia bez niego, ale takie życie jak jest teraz też mi nie
odpowiada. Mało się uśmiecham, a przecież człowiek zakochany
powinien być szczęśliwy. Boję się o córkę, gdybym miała to
zakończyć. Nie, nie chcę tego kończyć, ale nie chcę też ciągnąc
dalej. Czy ja go kocham??? Chciałabym znać odpowiedź na pytanie, co
to miłość? Czasami wszystko mi w nim przeszkadza. Nie cieszę się, że
przyjeżdża. Nie tęsknię. Najchętniej pobyłabym parę dni sama.
Targają mną różna uczucia. Mam już tego dość. Chciałabym wiedzieć,
czego chcę. Może nie nadaję się do związku. Może muszę być sama,
żeby wszystko mi odpowiadało. Nie mam pojęcia. Wiem jedno - mam już
tego dość!!!. Tego myślenia, co będzie, jak będzie, czy robię
dobrze, czy źle.
Prosże o pomoc. Wiem, że nikt nie zadecyduje za mnie, ale może
pomożecie odpowiedzieć mi na pytanie, czy ja go naprawdę kocham.
Obserwuj wątek
    • doctor.no.1 Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 11.05.10, 17:37
      Mam taką hipotezę, że występuje u ciebie klasyczny konflikt dążenie-
      unikanie, czy też inaczej mówiąc masz problem z bliskością, z
      zaufaniem partnerowi. Prawdopodobnie wynika to z jakichś
      nierozwiązanych problemów z przeszłości.
      Opisujesz klasyczny syndrom "chciałabym i boje się". Chcę być
      blisko, ale jak jest za blisko, to odsuwam się sama, by nie zostać
      porzuconą czy zranioną w inny sposób. Osoby o takich tendencjach
      czesto zostawiają partnerów nie z powodu "braku miłości" ale z LĘKU
      PRZED NIĄ.
      • 74edyta Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 11.05.10, 19:10
        Tak. Czasami mam ochotę przytulić mojego partnera, pocałować go, ale
        coś mnie powstrzymuje. Sama nie wiem co. Okazywanie uczuć to dla
        mnie oznaka słabości, a przecież muszę być silna, by przetrwać i nie
        okazuję uczuć, by ktoś tego nie wykorzystał. Mimo, że wiem, że mój
        obecny partner bardzo mnie kocha, to boję się, że i tak zostanę
        kiedyś zraniona i boję się przed nim całkowicie otworzyć. Czasami
        jestem chłodna dla niego, wręcz lodowata. Nie chcę być zraniona, a
        sama go tak bardzo ranię. To dla mnie niezrozumiałe!
        Dlatego pytam, czym jest miłość, czy ja go kocham, czy też mi się
        wydaje, że go kocham.
        • rlena Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 11.05.10, 20:35
          Moze wlasnie tak zrob.Umowcie sie ,ze nie bedziecie sie spotykac
          przez 2-3 miesiace. Obserwuj swoje uczucia i potrzeby.
          Zaastanawiajace jest,ze twojemu partnerowi w jakis sposob taka
          sytuacja tez odpowiada. Oboje cos z takiego ukladu macie.

          Ludzie dojrzewaja do rozynch krokow w roznym wieku. Czas na
          zbadanie swoich potrzeb. Nie widze nic nienormalnego w tym,ze nie
          chcialabys sie z nikim wiazac. Jednym z zyciowych wyzwan jest
          stawienie czola lekom. Moze boisz sie zyc w pojedynke? A moze boisz
          sie zyc w zwiazku? Cokolwiek by to bylo warto sie nad tym zastaniwic.
          • efi-efi Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 11.05.10, 22:26
            Tytuł powinien brzmieć "CZY to jest miłość?" bo definicji miłości jest pewnie
            wiele, czasami znacznie odbiegających od naszych własnych , pytanie tylko czy
            Tobie taki rodzaj miłości odpowiada.

            Piszesz, że nie masz potrzeby przytulania, całowania i bliskości w ogóle.
            No dobra, ale 35-letnia kobieta uprawia chyba seks i co wtedy?
        • kajda28 Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 11.05.10, 22:27

          Okazywanie uczuć to dla
          > mnie oznaka słabości, a przecież muszę być silna, by przetrwać i
          nie
          > okazuję uczuć, by ktoś tego nie wykorzystał.

          Jeszcze parę lat temu sama to bym napisała, teraz już nie pamiętam
          że tak było. Trochę chodziłam na terapię, rozwiodłam się, ale chyba
          mój nowy partner mnie najbardziej zmienił- a najbardziej to że z
          każdym moim "otwarciem się" on się przybliżał. Im bardziej ja mu
          okazywałam uczucia tym bardziej czułam się kochana przez niego, i
          czułam że on (też skryty w sobie) otwiera się na mnie.
          Jak czujesz że stajesz się lodowata rób sobie na przekór, przytul
          się do niego, choćby miało to wyglądać sztucznie.


          I coś co nie jest dobre, ale co pozwoliło mi okazywać uczucia
          drugiej osobie- to myśl że zawsze możesz powiedzieć że kłamałaś,
          oszukiwałaś, że się dał nabrać, że ..., taka droga ucieczki. Teraz
          wiem że nigdy jej nie wykorzystam, ale pomaga sama myśli że ona jest.
        • marc.el Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 14.05.10, 09:30
          74edyta napisała:

          > Tak. Czasami mam ochotę przytulić mojego partnera, pocałować go, ale
          > coś mnie powstrzymuje. Sama nie wiem co. Okazywanie uczuć to dla
          > mnie oznaka słabości, a przecież muszę być silna, by przetrwać i nie
          > okazuję uczuć, by ktoś tego nie wykorzystał. Mimo, że wiem, że mój
          > obecny partner bardzo mnie kocha, to boję się, że i tak zostanę
          > kiedyś zraniona i boję się przed nim całkowicie otworzyć. Czasami
          > jestem chłodna dla niego, wręcz lodowata. Nie chcę być zraniona, a
          > sama go tak bardzo ranię. To dla mnie niezrozumiałe!
          > Dlatego pytam, czym jest miłość, czy ja go kocham, czy też mi się
          > wydaje, że go kocham.

          Kiedys też tak miałem, pomógł mi psycholog .. ale to to działa po jakims czasie,
          czasami się możesz dowiedziec ciekawych rzeczy o samej sobie ;-P
          Najpierw zrób cos dla siebie samej i poznaj lęki które nie pozwalają ci sie
          otworzyć.
          Nie ważne czy będziesz z nim , czy nie .. zrób to dla siebie samej.
          A potem zastanawiaj sie czy to jest miłość czy kochanie ;)
    • drugikoniecswiata Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 11.05.10, 22:25
      Namawiam na psychoterapię. Indywidualną, długoterminową, psychodynamiczną /
      systemową.
      • 74edyta Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 13.05.10, 11:37
        Seks? Pewnie, że jest, ale ja nigdy, jak to się mówi, nie zaczynam.
        Nie jestem taka otwarta w tej dziedzinie i wolę kiedy to on jest
        aktywny. To oczywiście jemu nie odpowiada. Lubi, gdy czasami kobieta
        jest inicjatorką. Ja wolę się wtedy w ogóle nie kochać, bo wydaje mi
        się, że z mojej strony to takie sztuczne:(
        Chcę z nim być, jednocześnie nie chcę. On jest przekonany, że chce
        być ze mną na zawsze, bo mnie kocha. Dlaczego ja mam takie
        wątpliwości??? Czy to oznacza, że go nie kocham???
        Nie wiem, co mam robić. Nie chcę go stracić i jednocześnie nie chcę
        go okłamywać, że wszystko jest ok, że jestem z nim szczęśliwa. On
        widzi, co się dzieje. Widzi, że się nie uśmiecham, często błądzę
        gdzieś myślami itd. Zawsze znajdę jakąś wymówkę, że coś mnie boli
        itp.
        Co do tego, że jemu po trosze też odpowiada ta sytuacja, to się nie
        zgadzam, bo on się martwi, co się ze mną dzieje, dlaczego nie mam
        potrzeby bliskości. Twierdzi, że prawdopodobnie nie kocham go tak
        mocno jak on mnie. Na pewno ma rację. Ale jak rozwiązać ten mój
        problem?
        Rozstanie na 2,3 miesięce? Tak już bywało. Rozstawaliśmy się na
        miesiąc, 2 tygodnie. Potem wracaliśmy do siebie. I po jakimś czasie
        znowu ta sama historia, czyli moje lęki, obawy, pytania, dlaczego
        tak jest.
        On wie czego chce. Chce zbudować ze mną RODZINĘ przez dużę R. Ja
        zawsze tego chciałam, ale im bliżej tego jestem tym bardziej się
        boję? Chciałabym wiedzieć, czy JA go kocham, bo jest, czy jestem z
        nim, bo jest dla mnie dobry, kocha mnie nad życie i nikt inny już
        mnie tak nie pokocha.
        • kajda28 Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 13.05.10, 15:55
          Edyta wg mnie tu tylko kilka spotkań u psychologa może ci pomóc,
          pomoże ci to wyjaśnić dlaczego z nim jesteś, czego się boisz,
          dlaczego ukrywasz uczucia. Dla mnie to typowe zachowania dla DDA lub
          DDRD.
          • kochamkotyijuz Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 14.05.10, 00:38
            Jak juz sie facet zmeczy czekaniem,twoimi humorami i niedecydowaniem
            i odejdzie to po stracie nagle cie oswieci co to jest milosc ,ale
            wtedy juz bedzie za pozno.
            Uczuc mu nie okazujesz,co jakis czas odstawiasz szopki z wywalaniem
            z torba za drzwi,sexu nie zainicjujesz bo to oznaka slabosi,nie
            mowiac juz ,ze robisz sieczke z mozgu dziecka dajac i za razem
            odbierajac nadzieje na posiadanie pelnej rodziny.
            Albo masz duzy problem ze soba (kompleksy,leki,fobie)wedy radze
            podjac terapie, albo w facecie jest jakis defekt o ktorym nam tu nie
            piszesz i wlasnie ten defect powoduje u ciebie rozterki.
            Zycze ci abys jak najszybciej doszla do tego gdzie jest pies
            pogrzebany i w czym tkwi problem abys nie stracila wszystkiego i nie
            zranila wszystkich dookola lacznie z soba.
            z drugiej strony jesli to jest milosc to sie to czuje to sie wie i
            nie ma watpliwosci.
    • rumpa Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 14.05.10, 01:07
      nie wiem czy to jest miłość ale zaburzenia emocjonalne widać na
      kilometr

      kłania się terapia inaczej skończysz jak Ci to koleżanka od kotów
      wyjasniła

      acha, z facetem też pewnie coś nie tak, bo zdrowy psychicznie juz
      dawno by sobie dał spokój...
      • marc.el Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 14.05.10, 09:34
        rumpa napisała:

        > nie wiem czy to jest miłość ale zaburzenia emocjonalne widać na
        > kilometr
        >
        > kłania się terapia inaczej skończysz jak Ci to koleżanka od kotów
        > wyjasniła
        >
        Nigdy nie czułąs że to ta osoba, motyle w brzuchu, napady głupawki etc.
        Faceci też potrafią kochać, ba rzekł bym że nawet bardziej .. ale boja się
        otworzyć .... gdyz tak ich wychowano ..
        > acha, z facetem też pewnie coś nie tak, bo zdrowy psychicznie juz
        > dawno by sobie dał spokój...
      • 74edyta Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 15.05.10, 11:32
        > acha, z facetem też pewnie coś nie tak, bo zdrowy psychicznie juz
        > dawno by sobie dał spokój...

        Mój facet właśnie BARDZO mnie kocha, dlatego to wszystko jeszcze
        wytrzymuje.
        Wiem, że granice jego cierpliwości mogą się kiedyś skończyć, ale nie
        umiem walczyć z moimi niektórymi zachowaniami :(((
        Nie umiem albo nie chce? I dlaczego???
        • rumpa Re: Co to jest MIŁOŚĆ??? 15.05.10, 15:18
          kocha za bardzo, a to oznacza jakieś trupy w szafie, niestety
          ludzie zdrowi nie kontynuują znajomości z osobami które je krzywdzą
          zdrowa kobieta rzuci alkoholika ewentualnie go poinformuje że możemy
          pogadać jak pójdziesz na AA i rok nie będziesz pił

          zdrowy człowiek ma granice i wymaga szacunku do siebie i swoich
          uczuć, oraz wie że pewne sprawy może załatwić tylko osoba
          zainteresowana i to zazwyczaj po przygrzmoceniu buźką w glebę

          a co do twoich pytań, to na nie się odpowiada na terapii u
          psychoterapeuty i nie jest to spotaknie jednorazowe, niestety.
          Tutaj nikt ci tego nie powie, ewentualnie mogłabym spróbować rzucić
          parę PRZYPUSZCZEŃ,gdybyś napisała swój zyciorys z uwzgelędnieniem
          wszystkich nieprzyjemnych rzeczy jakie ci się zdarzyły...
          ale i tak wymagałoby to tak zwanego "przepracowania" na terapii, bo
          sama świadomość to za mało.

          być może twoje "przygrzmocenie w glebę" jeszcze nie nadeszło i
          prawdopodobnie jego bunt bardzo by ci pomógł, bo dał kopa do pracy
          nad sobą. A tak jeszcze na dnie nie jesteś to i złudzenia że sobie
          sama poradzisz, masz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka