74edyta
11.05.10, 12:56
Witam. Nie wiem, czy to pytanie zadaję na odpowiednim forum, ale
spróbuję tutaj. Może uzyskam odpowiedź.
Mam 35 lat i jestem 7 lat po rozwodzie. Mieszkałam sama z 11-letnią
obecnie córką przez te wszystkie lata po rozwodzie. Dwa lata temu
poznałam mężczyznę, który bardzo mnie pokochał i, jak to mówi,
zrobiłby dla mnie wszystko. Wiem na pewno, że kocha mnie nad życie,
bo widzę to i czuję na każdym kroku, w każdej sytuacji. Moja córka
bardzo go polubiła i wiecznie pyta, kiedy przyjedzie. Planujemy
niedługo wspólne zamieszkanie. On wychowuje sam dwie córki. Kilka
razy rozstawaliśmy się, bo mnie przeraża chyba już wszystko. Ciągle
jestem na nie. Nie zrobie tego, bo nie lubię. Nie ubiorę spódnicy,
bo nie lubię. Wiecznie NIE NIE NIE!!! Podczas jednej z takich bardzo
głośnych rozstań była obecna moja córka i zareagowała histerią na
odejście Piotra. Wypakowała jego rzeczy z torby, którą ja
spakowałam. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy coś jest ze mną
nie tak. Nie chcę się z nim rozstawać, ale też czasami robię
wszystko, by tak się stało. Zastanawiam się, czy ja go kocham. Może
ja nie znam tego słowa, nie wiem, co to miłość. Bo czy kocha osoba,
która nie ma potrzeby przytulenia, pocałowania drugiej osoby, nie ma
potrzeby bliskości. Coraz rzadziej mówię mu, że go kocham. Boję się
go stracić, ale też boję się z nim żyć. Chciałabym, żeby ktoś się
wypowiedział na ten temat. Nie wiem, co mam robić. Nie wyobrażam
sobie życia bez niego, ale takie życie jak jest teraz też mi nie
odpowiada. Mało się uśmiecham, a przecież człowiek zakochany
powinien być szczęśliwy. Boję się o córkę, gdybym miała to
zakończyć. Nie, nie chcę tego kończyć, ale nie chcę też ciągnąc
dalej. Czy ja go kocham??? Chciałabym znać odpowiedź na pytanie, co
to miłość? Czasami wszystko mi w nim przeszkadza. Nie cieszę się, że
przyjeżdża. Nie tęsknię. Najchętniej pobyłabym parę dni sama.
Targają mną różna uczucia. Mam już tego dość. Chciałabym wiedzieć,
czego chcę. Może nie nadaję się do związku. Może muszę być sama,
żeby wszystko mi odpowiadało. Nie mam pojęcia. Wiem jedno - mam już
tego dość!!!. Tego myślenia, co będzie, jak będzie, czy robię
dobrze, czy źle.
Prosże o pomoc. Wiem, że nikt nie zadecyduje za mnie, ale może
pomożecie odpowiedzieć mi na pytanie, czy ja go naprawdę kocham.