Dodaj do ulubionych

nietypowy problem

07.06.10, 11:30
nie wiem czy to dobre forum na moje pytanie, ale w końcu chodzi o
życie rodzinne, otóż mam męża i dziecko, pracuję zawodowo, stanowimy
zgodną i kochającą się rodzinę...gdzie problem? ano mój mąż jest
osobą chorą/niepełnosprawną, praktycznie nie wychodzi z domu, nie
jest w stanie nic pomoc a jeszcze trzeba się zająć nim... kiedy
wychodziłam za mąż nie był chory, tzn choroba była ale w fazie
początkowej a rozwinęła sie w niedobrym kierunku...lepiej nie
bedzie, może być gorzej lub jak jest.
i z jednej strony wszystko jest na mojej głowie: praca zawodowa,
dom, sprzątanie, zakupy, gotowanie, itd, dziecko, dodatkowe zajęcia,
zawożenie, chodzenie po wszelkich lekarzach, aptekach, męża do
lekarza / przychodni trzeba zawieźć, przywieżć, no, wiadomo,
obowiązków masa...na jedną osobę
druga kwestia: nigdzie nie chodzimy razem! o spacerze we dwoje, o
kinie, koncercie, wyjeździe choćby do rodziny czy znajomych można
pomarzyć..., z dzieckiem na rower, rolki, spacer, do kina, czy
muzeum tylko ja, ja sama,
jak chodze sama / z dzieckiem to mam wyrzuty sumienia, ze on sam
siedzi cały dzien i jeszcze wieczór, jak nigdzie nie chodze to mam
klaustrofobię, ja z tych co w domu nie lubią siedzieć za długo,
marzę o pójściu z własnym mężem do kawiarni na kawę albo na spacer i
na lody w niedzielne popołudnie...
zazwyczaj jakoś się trzymam ale ostatnio nie radzę sobie już
psychicznie, mam taki żal, jak widze pary na spacerze w parku ... i
nie chcę być ciągle dzielną kobieta za jaka mnie uważa otoczenie...
na psychoterapię nie mam teraz ani czasu ani pieniędzy...
może ktoś ma podobne doświadczenia na forum....
Obserwuj wątek
    • anusia29 Re: nietypowy problem 07.06.10, 13:54
      a na tą kawę czy spacer nie da się wziąć męża - chocby na wózku?
      • kozica111 Re: nietypowy problem 07.06.10, 15:38
        Ale on nie chce , czy nie jest w stanie?
        • szczurkidwa Re: nietypowy problem 07.06.10, 16:04
          dziękuję za jakikolwi4ek odzew...
          mąż na wózku nie jeździ... w tym rzecz, tzn on chodzi po mieszkaniu,
          bez obuwia i ma powiedzmy bandaże na nogach, czasami kapcie takie
          luźne wkłada... o butach nie ma mowy, no i poza tym w domu w każdej
          chwili może się położyć, zmieniać opatrunki, itd.
          co do wózka to kilka razy tak delikatnie sugerowałam, ale widzę że
          mąż by nie chciał, to mężczyzna w sile wieku, nie jest niesprawny od
          urodzenia, ja rozumiem, ze nie chce aby żona go woziła na wózku
          inwalidzkim... do tego, od tego siedzenia w domu jest podatny na
          depresję (jak człowiek nic nie może/nie musi to ... wiadomo) i chyba
          niespecjalnie ma chęć z domu wychodzić...
          reasumując o wychodzeniu mowy nie ma, ja raczej szukam jakiejś
          porady dla siebie, jak sobie z tym poradzić...
          • verdana Re: nietypowy problem 07.06.10, 16:12
            Nie poradzisz sobie, póki mąż nie zrozumie, że sprawny czy nie -
            musi coś zrobić. Lepiej chyba jeździć na wózku i chodzić z rodzina
            na spacer, niż być jedynie ciężarem i utrapieniem. Proponuję
            przestać traktować go jak nieszczęsnego chorego, zrobic piekło jak
            zdrowemu i wysłać do psychologa.
            • ki_czort Re: nietypowy problem 07.06.10, 17:01
              Właśnie, Verdana ma rację.
              Facet nie chce jeździć w wózku inwalidzkim, bo mu męskość nie pozwala, ale
              męskość pozwala z drugiej strony, żeby żona zasuwała całymi dniami i w nagrodę
              nawet spaceru nie miała?
              Ciebie stać na wysiłek opiekowania się nim, więc niech on z siebie też trochę da.
              Trzęsiesz się nad nim niepotrzebnie - skoro to facet w sile wieku jak piszesz,
              to niech pokaże że jest mężczyzną i potrafi o siebie zadbać.
          • mruwa9 Re: nietypowy problem 07.06.10, 17:08
            Potrzasnij mezem, zeby sie zdecydowal, czy chce zgnic w domu, czy
            zrobic cos sensownego ze swoim zyciem, byc nadal mezem i ojcem, z
            uwzgledneineim szczegolnych okolicznosci,w jakich przyszlo Wam zyc.
            W koncu jest wielu niepelnosprawnych ludzi, ktorzy staraja sie zyc
            najlepiej, jak mozna, mimo wiekszych ograniczen sprawnosci, niz Twoj
            maz. Starajac sie pracowac zawodowo, byc dobrymi partnerami i
            rodzicami. Nie moze sam jezdzic na wozku, rece tez niesprawne? To
            warto rozwazyc wozek eletryczny, da wieksza niezaleznosc. a to, ze
            razem nie wychodzicie, sami, no sorry, ale takto bywa z malymi
            dziecmi w domu, ze sie nie da (jesli nie ma sie mozliwosci
            zorganiozowania opieki). Mozliwe tez, ze za niechecia do opuszczania
            domu stoi nie urazona godnosc, ale zwykla depresja. Moze warto
            wypchac meza do lekarza?
    • doctor.no.1 Re: nietypowy problem 07.06.10, 17:41
      Jeżeli mąż jest chory od dawna to miał czas, żeby się pogodzić z
      chorobą. Są stowarzyszenia dla osób niepełnosprawnych, gdzie ludzie
      wspierają się nawzajem w chorobie. My nie jesteśmy w stanie
      zrozumieć żalu, który ogrania człowieka nieszczęśliwie chorego.
      JEDNAK choroba nie może być w długiej perspektywnie wymówką, by
      zrzucić z siebie ciężar życia. Jak pisano wyżej, wielu ludzi chorych
      i baaardzo niepełnosprawnych walczy. Trzeba chcieć.

      Słusznie Verdana napisała :) Zrób mu piekło jak zdrowemu i
      kopniaka na rozpęd daj, by zaczął działać a nie poddawał sie
      chorobie :)


      Niestety, znam podobny problem z najbliższej mojej rodziny. Bardzo
      młoda osoba z pierwszym stopniem niepełnosprawności. Pięć lat trawło
      godzenie się z losem. To długi czas, ale też z powodu rodziców,
      którzy starali się nieba przychylić, by ułatwić tę dramatyczną
      sytuację życiową. I tak z młodej i w miarę sprawnej osoby zrobili
      kalekę. Na szczęscie powoli ta osoba odzyskuje chęci do życia, widzi
      możliwości i szuka pomysłu na siebie i swoje dalsze życie :)
      Najgorsze to trwać w stagnacji i ułatwiać chorym, by pogrążali się w
      depresji i przygnębieniu.


    • joffer Re: nietypowy problem 07.06.10, 17:43
      Rozumiem cie doskonale, przez wiele lat bylam w podobnej sytuacji
      tyle,ze my nie mielismy dzieci. Maz spal w jednym pokoju a ja
      ogladalam sama telewizje. Mialam szczescie, ze siostra meza jest
      bardzo towarzyska i razem wychodzilysmy sie zabawic. Moj maz byl
      bardzo wesoly i wynagradzal mi swoja chorobe gdy sie dobrze czul,
      teraz mi go bardzo brakuje.
      Postaraj sie z nim porozmawiac na ten temat, jesli ma depresce nie
      bedzie to takie latwe. Nie zalamuj sie, jak masz totalnego dola i
      nie masz z kim pogadac idz sobie na czata mi to zawsze pomagalo.
      • warszawianka1982 Re: nietypowy problem 07.06.10, 22:07
        Witam,mam bardzo podobną sytuację-niestety w Pażdzierniku wykryli u mojego M
        nowotwór złośliwy chłopak 30lat ja 28 normalnie szok.I zaczeło się najpierw
        rezygnacja całkowita z pracy (1 stopień niepełnosprawności-całkowicie niezdolny
        do pracy)potem załamka totalna -oboje a do tego dziecko w 1-klasie SzP.Normalnie
        tak jakby życie się dla nas skończyło.Ale ja jestem osobą bardzo optymistycznie
        patrzącą na świat i nie dałam się,chociaż do dzis dnia pracuję na 3 etaty i
        np.wracam z nocy biorę M za fraki i do lekarza na kontrol przez pół miasta
        komunikacja miejską.On zawsze był aktywny wręcz uwielbiał swoją pracę
        najbardziej nie mógł się z tym pogodzić że musi zrezygnować,że teraz ja będe
        musiała sie o wszystko martwić.Ale jak mi żle jak jestem zmęczona to potrafię mu
        dać tak popalić że wtedy on się bierze w garść i jest ok, odciaża mnie w miare
        możliwości.Dużo rozmawiamy u nas jest tak że on ma hemie co 2 tygodnie po 2 dni
        spędza w szpitalu wraca i tydzień niewyjęty leży,ale jak się czuje lepiej to
        mnie nie interesują zakupy,gotowanie(nauczyl się co nie co ) czy odprowadzanie
        dziecka ze szkoły.No niestety on także musi mieć jakiś udział w życiu
        codziennym.Myślę że musisz mu powiedzieć że oczekujesz jego pomocy. Bo czemu
        nie? Mój M jest naprawdę kochany że mi pomaga i nie wyobrażam sobie żeby leżał i
        użalał się nad sobą tylko.
    • demonsbaby Re: nietypowy problem 08.06.10, 05:50
      twierdzenie "widziały gały co brały" byłoby chyba największym przejawem mojej
      zgryźliwości, więc daruję sobie podobne komentarze ... nie mniej coś w tym jest
      i wy oboje wymagacie wsparcia od osób trzecich z podobną sytuacją w domu.
      Robisz za dwoje, więc jak ma ciebie to nie przerastać? a w nagrodę dostajesz
      nic, bo twój chłop funkcjonuje w depresji i nawet gdyby chciał ci się
      odwdzięczyć - to choroba natury emocjonalnej - już mu na to nie pozwala, a więc
      dobrze nie jest. Ba, zaczyna być żle i powoli facet zamknie się w swoim świecie,
      jak zgorzkniały piernik, wyżywając się na tobie i twojej sprawności, robiąc ci
      pod górę, unieszczęśliwiając bo sam jest nieszczęśliwy ... i sam nie będzie
      starał się zrozumieć mechanizmu swojego postępowania.

      Jak padały trafne głosy wcześniej, szukaj zajęć terapeutycznych grupowych /
      towarzystw wsparcia etc. Nie dacie sobie rady sami. Mam kolegę ze złamanym w
      najdurniejszy sposób kręgosłupem. Jeżdzi na wózku, żona go rzuciła, nie
      wytrzymała jego depresji, choć i obowiązki też ją przerosły, kiedy do czasu
      odzyskania sprawności w rękach, tylko leżał i wtapiał wzrok w sufit. Gdyby nie
      kilku kumpli, którzy przestali z nim non stop pić, a zaczęli szukać
      paraolimpijczyków, żeby mu pomogli, to pewnie dziś jeździłby ma zdezelowanym
      wózku w obszczanych spodniach. A tak, to dostał "kopa" motywującego,wzięli go w
      sekcji piłki ręcznej w obroty i dziś nie jest tym samym facetem. Zmotywowany, w
      bardzo dobrej kondycji z nową śliczną kobietą i jej dzieckiem u boku -
      szczęśliwy gość na wózku.

      Zatem moja droga, MOŻLIWE DO REALIZACJI, więc szukaj wsparcia u ludzi, którzy
      kiedyś stracili wiarę w życie i działaj razem z nimi, żeby go wyciągnąć z łózka,
      bo się tam położy na amen i będzie czekał na swój i twój koniec.
      • szczurkidwa Re: nietypowy problem 08.06.10, 12:37
        przede wszystkim dziękuję serdecznie wszystkim, którzy się wpisali w
        moim wątku...dziękuję za rady, przykłady z życia innych, niektóre
        bardzo smutne...
        wiele z tego co piszecie jest słuszne i warte przemyślenia... co też
        zrobię, tzn przemyślę...
        tytułem wyjaśnienia, nie mamy po dwadzieścia parę lat, mąż ma 55, ja
        45..., w kwestii jego choroby nikt nie przypuszczał, że tak to
        będzie, no i mąż zawsze był domatorem, typem samotnika, i mimo, iż
        rodzinę założył świetnie by się obył bez... nie zeby mnie i dziecka
        nie kochał, ale to specyficzny typ człowieka, wolnego zawodu, głowa
        w chmurach... zawód niedochodowy, w tym wieku ciężko się
        przekwalifikować biorąc pod uwagę choroby... Nie sądzę żeby mąż był
        nieszczęśliwy, aczkolwiek depresję pewnie ma, natomiast do lekarza
        nie pójdzie, twierdzi, że sobie sam poradzi, a poza tym do żadnego
        lekarza nie chce chodzić...na siłę go tam nie zawlokę...
        nie jest też tak, ze nic nie robi i nic nie pomaga, ale ciężko coś
        robić jak nie można bez bólu stawać na stopach...
        druga strona medalu to fakt, iż ja zawsze byłam taka kobita-chłop w
        sensie samowystarczalna, samofinansująca się, wszystko potrafię,
        zrobię i jeszcze przywiążę miotłę do pleców i pozamiatam...taki
        charakter, ciężko się tego nastawienia wyzbyć, a męża traktuję jak
        drugie dziecko... zapewnę się trzesę za bardzo...
        piszecie: Zrób mu piekło jak zdrowemu ... ale ja nie umiem robić
        piekła!!! my się nigdy nie kłócimy....
        strasznie to wszystko skomplikowane, powinnam udać się do
        psychoterapeuty, najpierw spróbować zmienić coś w swoim podejściu do
        spraw.... tylko albo czasu brak, albo finansów, na nfz odpada, bo
        godziny kolidują z pracą albo trafiam na nieodpowiednie osoby...
        nie obrażam się za "widziały gały..." sama to mówię, choć gały brały
        prawie zdrowego (któż z nas jest w 100% zdrowy)...
        żaby skomplikować jeszcze bardziej ja sama zdrowia nie mam, między
        innymi od 6 lat z małymi przerwami biorę leki na depresję- nie była
        spowodowana chorobą męża, wtedy jeszcze chodził powoli ale
        normalnie!
        do demonsbaby :
        "nie mniej coś w tym jest i wy oboje wymagacie wsparcia od osób
        trzecich z podobną sytuacją w domu". co masz na myśli, wsparcia
        jakich osób?


        • demonsbaby Re: nietypowy problem 08.06.10, 12:58
          poszukaj po portalach / społecznościach internetowych ludzi, którzy przechodzą
          podobne problemy. Innymi słowy, szukaj wsparcia u tych co już przeszli i są
          ponad tym, z pewnością trafniej określą wam obojgu jak nie dać się "zabić"
          chorobą męża. Moja przyjaciółka urodziła synka z zespołem Downa. Zaprzeczałam
          faktom, a w tym niezbędnej rehabilitacji dla dziecka (nie dała sobie
          przetłumaczyć, że sama nie da rady podołać w opiece i nauce dziecka). Jej mąż
          czuł się pogrążony, bo nikomu nie pozwoliła dojść do dziecka. Przeszukał
          internet pod kątem wszelkich form wsparcia od psychoterapii grupowych po
          rodziców na forach internetowych wychowujących chore dzieci. Właśnie tam
          znaleźli kolejnych przyjaciół, tzn. parę z dwójką chorych dzieci, którzy do niej
          potrafili dotrzeć i zmotywować do prawidłowych działań. Nie wiem skąd jesteś,
          jakich form pomocy szukasz. Czy oczekujesz udziału np. w terapiach grupowych,
          gdzie mogłabyś zaciągnąć męża? Czy wolisz (jak mąż mojej przyjaciółki) wkręcić
          "osoby trzecie", które mogłyby pomóc wam zorganizować sobie życie i wrzucić nowe
          światło na wasze życie ...
          • szczurkidwa Re: nietypowy problem 08.06.10, 13:57
            dzięki, o chorych dzieciach i ich rodzicach jest sporo, o chorym
            współmałżonku dużo mniej, ale poszukam...
            mieszkam w dużym mieście...
            czego szukam... spojrzenia osób z podobnym problemem, spojrzenia
            waszego, z boku, za co raz jeszcze dziękuję,
            napewno nie tarapii grupowej, ani mąż ani ja sie do tego nie nadaję!
            osoba trzecia całkiem obca też chyba nie, musiałabym
            raczej "ponamawiać" znajomych mężą!?
            życie towarzyskie prowadzimy ograniczone, nie tylko ze względu na
            chorobę męża, ale jakoś ludzie coraz mniej czasu mają, trudno się
            spotkać, i odległości, i kazdy praca i dom i zmęczony pada na
            kanapę... na wakacjach spotykamy się ze znajomymi... teraz
            organizuję spotkanie towarzyskie, rodzaj parapetowego, bo w zeszłym
            roku był u nas wielki remont...
            no i ja zazwyczaj ledwo na zakrętach się wyrabiam i jeszcze
            goście... poza tym osoby depresyjne często się lubią chować w
            kącie...
            co do mojej depresji - nierozpoznana depresja z dziecinstwa/okresu
            dorastania ciągnąca się latami a doprowadzona do zenitu z powodu
            nagłej śmierci bliskiej osoby, a potem to juz byle silniejsza emocja
            i powtórka z rozrywki... co najdziwniejsze przy całkowitym
            rozchwianiu psychicznym ja potrafię ciągnąć 2 etaty, dom, opiekę nad
            dzieckiem i teraz nad mężem... na zewnątrz sprawiam wrażenie osoby
            optymistycznej, pewnej siebie, szczęśliwej, tryskającej energią... w
            srodku jestem krucha jak szkło...
            • drugikoniecswiata Re: nietypowy problem 18.06.10, 23:50
              > napewno nie tarapii grupowej,
              > ani mąż ani ja sie do tego nie nadaję!

              A skąd wiesz, jeśli nie próbowałaś????? Zapewniam cię, że często osoby mające
              największe opory przed terapią grupową stają się później jej najgorętszymi
              zwolennikami.

              Ja bym cię mocno zachęcała do poszukania wsparcia terapeutycznego, albo tylko
              dla ciebie, albo terapii małżeńskiej - czym innym jest próba namówienia męża,
              żeby zrobił coś ze sobą, a czym innym - wspólny wysiłek, żeby lepiej
              funkcjonować jako para. Ciężko jest samemu zmienić ścieżki, które wydeptało się
              przez wiele lat, a taki podział ról (opiekun-pacjent) raczej nie sprzyja
              partnerskiej relacji. Nie mówiąc już o tym, że terapia bardzo pomaga w życiu z
              nawracającą depresją.

              Boję się, że jeśli zostawicie sprawy samym sobie, to skończy się to depresją do
              kwadratu i nie będzie ani łatwe, ani przyjemne. Jest jeszcze dziecko, może dla
              niego warto zainwestować w lepsze relacje rodzinne i podjąć wysiłek, który budzi
              lęk i opór?
              • drugikoniecswiata Re: nietypowy problem 18.06.10, 23:55
                A, i zapomniałam. Proces godzenia się z chorobą zwykle trwa kilka lat. Dla osoby
                zdrowej jest to często nie do pojęcia, ale tak jest.

                Gadanie o "wygodnictwie", "wymówkach" itd jest o tyle mylące, że nazywa procesy
                dziejące się podświadomie, na które osoba chora ma niewielki, jeśli nie żaden
                wpływ. Zaś ten, kto posługuje się terminem "ucieczka w chorobę" zwykle zakłada,
                że zmiana postawy jest tylko kwestią woli i że chory z jakichś powodów nie chce
                jej zmienić. Nie jest. Żeby zachcieć, musiałby przede wszystkim mieć świadomość.
                To jest cholernie skomplikowane, bardzo bolesne, wymaga czasu i często pomocy.

                O tyle więc tekst "zrób mu piekło jak zdrowemu" jest nietrafiony. Powiedziałabym
                - zacznij traktować go jak partnera, nie jak dziecko. Nie dawaj prawa do
                wszystkiego dlatego, że jest chory, ale i nie udawaj, że chory nie jest.
                • szczurkidwa Re: nietypowy problem 21.06.10, 09:37
                  O tyle więc tekst "zrób mu piekło jak zdrowemu" jest nietrafiony.
                  Powiedziałabym - zacznij traktować go jak partnera, nie jak dziecko.
                  Nie dawaj prawa do wszystkiego dlatego, że jest chory, ale i nie
                  udawaj, że chory nie jest.
                  - bardzo trafne, tylko realizacja niezmiernie trudna!
              • szczurkidwa Re: nietypowy problem 21.06.10, 09:36
                nie próbowalam terapii grupowej, owszem, ale nie mam ochoty
                próbować... zgadzam się natomiast z tym że potrzebna mi terapia
                indywidualna,
                mąz na żadną terapię nie pójdzie, wiem to na 150%
                nie uważam aby relacje w naszej rodzinie były złe...
        • demonsbaby właśnie? 08.06.10, 13:19
          czy wy prowadzicie jakieś życie towarzyskie? Macie przyjaciół / znajomych,
          którzy was odwiedzają, czy raczej mąż wiedziony swoim trybem samotnika i jego
          choroba odizolowała was od wspólnych imprez z przyjaciółmi, pogawędek, etc?
          To tez jest pewien "lek" na twoje stany emocjonalne. A mogę wiedzieć co u ciebie
          wywołało depresję?

          P.S
          poszukaj coś podobnego (zbliżonego hasłowo do choroby męża)
          prawo
          do szczęścia


          forum rodzin osób
          niepełnosprawnych


          portal rodzin osób
          niepełnosprawnych


          może się przydać, wykaz
          stowarzyszeń, portali, organizacji dla rodzin i osób niepełnosparwnych
          • szczurkidwa Re: właśnie? 09.06.10, 15:25
            weszłam na ten portal, zapisałam się ale niestety tam wszystko jest
            o rodzicach chorych dzieci...
            w ogóle jest wszedzie dużo informacji o pfronie, rehabilitacji,
            wyjazdach do uzdrowisk i innych takich, jak muzyskac jakieś tam
            fundusze... które nas nie dotyczą, ja niczego nie chcę, ani pomocy
            materialnej ani informacji czy przystosowania do pracy itd... będę
            jeszcze szukać jakiegoś fosum dyskusyjnego....
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nietypowy problem 14.06.10, 10:51
      Z informacji jakie zawarła Pani w swoich różnych wypowiedziach wynika, że
      jest Pani pogodzona ze swoją sytuacją, a nawet ma Pani wobec niej spore
      zrozumienie dotyczące swojej i męża postawy wobec Waszej rzeczywistości oraz jej
      skutków.
      Wie Pani także, że sytuacja się nie zmieni.
      Czasem w sytuacjach przewlekłej choroby trzeba przejść proces podobny do
      żałoby, która dotyczy straty potencjalnych możliwości życiowych. Wraz z chorobą
      męża część możliwości odeszła bezpowrotnie. Czasem jest Pani z tym pogodzona
      a czasem przeżywa Pani wściekłość czy rozżalenie. Chyba w takim stanie napisała
      Pani swój wątek tutaj. Stan w jaki Pani popadła jest naturalny, biorąc pod
      uwagę dynamikę życia z chorą osobą.
      Dobrze poszukać wsparcia internetowego czy grupy osób z podobną problematyką.
      Psychoterapia może dać niewiele więcej, bo rozumiem, że Pani decyzja jest żyć
      razem z mężem i ponosić konsekwencje takiego życia.
      Warto także , z terapią czy bez, zająć się zastanawianiem się nad możliwością
      zmiany swojego zachowania wobec sytuacji, którą Pani ma. Zmienić stosunek do
      męża na bardziej partnerski. Poczuć, że może tez Pani różnych rzeczy wymagać,
      potrzebować a on może mieć możliwość ich zaspokojenia. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • szczurkidwa Re: bardzo dziękuje 15.06.10, 12:51
        bardzo dziękuję pani ekspert za trafne stwierdzenia...
        szukałam jakiś grup wsparcia w internecie, ale albo chodzi o chore
        dzieci, albo o opiekę nad osobami w podeszlym wieku, albo o chorych
        na chorobę psychiczną, ewentualnie rak, alzheimer itp, nie znalazlam
        niestety żadnej grupy dyskusyjnej o podobnych problemach jak moje...
        na psychoterapie ind. się wybiorę jak tylko znajdę na to fundusze...
        zdaję sobie sprawę, ze dobrze byłoby jak pani pisze: Zmienić
        stosunek do męża na bardziej partnerski. i wymagać więcej, ale tu
        chyba potrzebna mi m.in pomoc terapeuty bo ja mam taki charakter, ze
        bym nieba wszystkim przychyliła, za wszystkich wszystko zrobiła
        itd/itp. - matka-polka-opiekunka....
        dziękuję raz jeszcze szczurkidwa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka