hesperia1
18.06.10, 12:44
Nie wiem czy dobrze trafiłam,ale nie mam pojęcia do kogo zwrócić się o
rade.Problem nie dotyczy mnie bezpośrednio,ale pomyślne rozwiązanie leży mi na
sercu.Otóż moja kuzynka,matka osiemnastoletniego chłopca i dziewczynki
czternastoletniej kompletnie nie przywiązuje uwagi do ich szkolnego
obowiązku.Chłopak przez całą szkołę podstawową miał odrabiane lekcje przez
matkę,ciotki...Dziewczynka zaś z racji że jestem jej chrzestną,była poniekąd
pod moją opieką.Pilnowałam aby szła do szkoły przygotowana,spakowana
itd.Pomagałam jej w nauce,ale absolutnie jej nie wyręczałam.Próbowałam wpoić
jej samodzielność,chęć dążenia do celu,wiarę w siebie,w swoje
możliwości.Chciałam aby coś w życiu osiągnęła(mając na uwadze że matka raczej
nie zapewni jej ze względów materialnych żadnego zaplecza finansowego)własną
pracą.W jej wypadku dobra szkoła to jedyna droga do dobrego życia.Dziewczyna
uczyła się dobrze,miała problemy z niektórymi przedmiotami,lecz zaprzyjaźnione
nauczycielki udzielały jej darmowych korepetycji.Zdarzało mi się chodzić na
wywiadówki,więc wiem że radziła sobie dobrze.Do pewnego momentu.Nagle
przestała chodzić do szkoły,zaczęła ukrywać złe oceny,a jeśli się już wydało
że nie radzi sobie w szkole,matka twierdziła że to wina wrednych
koleżanek,głupich nauczycieli...Nauczycielki które udzielały korepetycji już
nie chcą tego robić,twierdząc że dziewczynka wyśmiewa się z nich,stała się
opryskliwa,a matka gdy zwracały jej uwagę robiła awantury.Przecież one robiły
to za darmo,wypadałoby chociaż podziękować.Mała już od 26 kwietnia nie chodzi
do szkoły,jest zagrożona z czterech przedmiotów,za to razem z matką biegają po
sklepach,chodzą się opalać.Ta beztroska mnie przeraza.O ile mogę zrozumieć
dziecko(choć myślałam że jest rozsądna),trudny wiek,dojrzewanie...To za nic
nie potrafię zrozumieć rozumowania matki.Jak można własne dziecko nastawiać
źle do nauki,nauczycieli?Jak można kłamać i ukrywać problemy w szkole gdy tyle
ludzi chce pomóc?Co kieruje taka matką?Chęć ochrony dziecka?Tylko przed
czym?Przed stresem?Przecież większy stres będzie gdy nie zda.Tak samo
postępowała ze swoim synem,który teraz na dobrą sprawę nie zna tabliczki
mnożenia.W maju skończył 18 lat,a jest w trzeciej kl gimnazjum.Bardzo proszę o
pomoc,zupełnie nie wiem jak dotrzeć do tej kobiety,nie chce z nikim
rozmawiać,twierdzi że wszyscy ją atakują,że jej dzieci nie maja
problemów(chłopak był przyłapany na kradzieży),ale to jej zdaniem wina
kolegów.Bardzo mi zależny na dziewczynce,na jej przyszłości,a obawiam się że
matka ją zniszczy.Bardzo proszę o pomoc.