Dodaj do ulubionych

Terapia dla osoby agresywnej

05.07.10, 11:57
Witam,

U mojego męża narastają zachowania agresywne. Najpierw były wyzwiska (on
twierdził, że po prostu mówi mi prawdę i ma do tego prawo), np. że jestem
baranem, mam 2 lewe ręce, ostatnio nazwał mnie "suką", etc.

Pewnego razu w styczniu przytrzymał mnie za kark od tyłu bo coś nie takiego mu
powiedziałam, etc.

Ostatnio zapowiedział mi - znów po jakiejś mojej uwadze - żebym uważała, bo
dostanę w pysk i on się nie opanuje, "dostaniesz za samo patrzenie" - a
ponieważ nadal stałam i patrzyłam - zapytał, czy chcę dostać, powiedziałam "no
zrób to" - i zrobił. Nie było to mocne uderzenie, śladu nie było - w szczękę -
ale pogłaskanie też nie i odczułam je.

Najgorsze, że mój mąż nie dostrzega, że robi źle. Nie jest u nas tak, jak
piszą, że po akcie agresji następuje miodowy miesiąc. U nas to mąż jest
"skrzywdzony", bo ja go sprowokowałam. Zresztą po tym incydencie od razu
wygłosił hasła, które już z tej strony znam - że "sama jestem sobie winna, bo
go sprowokowałam i to wyłącznie moja wina".

Zastanawiam się, czy jest jakaś terapia dla osób agresywnych, może jakaś
książka, artykuł - żeby pomóc im dostrzec, że robią źle i to one mają problem.

To straszne, że z osoby kochającej, choć w swojej rodzinie też dotkniętej
agresją - ktoś robi się tak ślepy, że uważa, iż ma prawo bić, poniżać drugą
osobę i że to ona jest winna.

Wiem, napiszecie, że powinnam myśleć o sobie i uciekać - rozmawiałam z
psychologiem i mam zamiar walczyć o siebie.

Ale jednak coś mnie kiedyś z mężem połączyło, jakoś nie mogę się pogodzić, że
idzie w ślady ojca, którego szczerze nienawidził za agresję wobec żony i dzieci.

Chciałabym mu pomóc, nawet niekoniecznie będąc z nim - jednak pomóc mu
(przynajmniej dać taką szansę) otrząsnąć się. Nie wiem, jak ktoś inteligentny,
wrażliwy (jak sam o sobie uważa), dotknięty przykrymi doświadczeniami - może
dojść do takiego samousprawiedliwiania się, że on chyba rzeczywiście wierzy w
to, że to ja jestem winna!

Proszę o podpowiedzi (mieszkamy w Krakowie) - ale nie piszcie mi, że mam
odejść - chcę sama podjąć decyzję. Zależy mi tylko na podpowiedziach, jak
dotrzeć do takiego osobnika, jaką lekturę mu podsunąć, ewentualnie czy w
Krakowie ktoś trudni się pomocą osobom agresywnym.

To też są ofiary - swojego dzieciństwa.

Pozdrawiam.


Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Terapia dla osoby agresywnej 05.07.10, 14:32
      Jeśli mąż SAM nie zauważy problemu, SAM nie zechce terapii, ty
      możesz na rzęsach przytupywać, NIC nie zrobisz, po prostu nic, bo
      taki agresywny śmieć pretekst (patrz przysłowiowe: zupa była za
      słona) znajdzie zawsze.
      Warto pomyśleć przede wszystkim o sobie, a jeśli macie dzieci- o
      nich, bo pan ewidentnie zaczyna się nakręcać, będzie coraz gorzej,
      aż raz chwyci cię za gardło za mocno. Ponieważ uważa, że to twoja
      wina (stały tekst przemocowców), będziesz dostawała regularny
      oklep, chyba że w końcu pogonisz go w diabły.
    • rumpa Re: Terapia dla osoby agresywnej 05.07.10, 15:12
      najlepiej się takie anomalie leczy stawiając stanowcze veto. Pan
      musi poczuć że to on ma problem. Czyli zabieramy zabawki i się
      wyprowadzamy, informując kogo się da o przyczynach takiego a nie
      innego ruchu, najlepiej po uprzednim nagraniu wywodów dżentelmena.
      Jesli kocha, mimo że pojeb, to zacznie myśleć i SAM zacznie szukać
      ratunku dla siebie, bo świat mu się rozpadnie - stracił rodzinę,
      dziecko, oczywiście najlepiej by było gdybyś to jego wykopała z
      domu, żeby stracił i mieszkanie, ale nie żądajmy za dużo, straci
      twarz wobec znajomych i rodziny, zrobi się kole kolesia smród. czyli
      dostanie to na co sobie zapracował, co będzie słuszne i jeśli rokuje
      na jakąkolwiek poprawę, to ta poprawa i zajęcie się sobą nastąpi.
      Jesli nie to nie.

      To też są ofiary - swojego dzieciństwa.

      ale też dorosli ludzie, a na ratowanie się wybrali przeuroczy sposób
      - zostania katem.

      A czego ty jesteś ofiarą, że traktujesz dorosłego mężczyznę jak
      skrzywdzone dziecko, a nad katem pochylasz się z czułością?

      • magdalena.flonc Re: Terapia dla osoby agresywnej 18.09.22, 18:33
        Świetna opinia, sama prawda
    • joanna35 Re: Terapia dla osoby agresywnej 05.07.10, 15:32
      > To też są ofiary - swojego dzieciństwa.
      >
      Trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia a zobowiązuje.
      • verdana Re: Terapia dla osoby agresywnej 05.07.10, 17:33
        A jesteś pewna, ze mąż nie jest chory? U męża mojej kolezanki taka
        zmiana zachowania, byla niestety spowodowana powazna chorobą.
        • blues-2 Re: Terapia dla osoby agresywnej 05.07.10, 20:42
          Raczej nie chodzi tu o chorobę. To nie tak, że mąż z dnia na dzień z uroczego
          człowieka stał się agresywny. To tak następowało latami, powoli... obserwowałam
          jak np. jest agresywny słownie, gdy mówi o kimś, kto mu nie pasuje - starałam
          się to tonować, zwracać uwagę, że pewne odzywki są chamskie, nawet jeśli nikt
          poza mną ich nie słyszy, etc.....
        • sebalda Re: Terapia dla osoby agresywnej 05.07.10, 20:44
          Toksyczni rodzice Susan Forward i Craiga Bucka dla męża (Ty też powinnaś
          przeczytać, pomoże Ci zrozumieć) i Toksyczne słowa, agresja słowna w związku
          Paricii Evans dla Ciebie. Pierwsza tłumaczy mechanizmy powielania złych wzorcow
          z domu, uświadomienia sobie tego i radzenia sobie z takim obciążeniem
          (kumulowany w dzieciństwie gniew, ktory nie mógł znaleźć ujścia, w dorosłym
          życiu musi być wyładowany, najłatwiej na kochającej osobie, bo ta wszystko
          wybaczy), druga dla Ciebie, jak próbować stwawiać granice i reagować w kryzysie.
          Mój mąż też nie radzi sobie z frustracją i złością, regularnie musi im dać
          ujście w domu, teraz po lekturze tych książek trochę lepiej sobie z tym radzę,
          ale to bardzo trudne.
    • tully.makker Re: Terapia dla osoby agresywnej 05.07.10, 21:08
      Terapis - dla wspoluzaleznionych - jest potrzebna tobie. Wybralas
      sobie agresywnego partnera, ktorym sie zajmujesz zasteopczo, by nie
      mierzyc sie ze swoimi wlasnymi problemami. Jak z twoim dziecinstwem?
      DDA?
    • evenjo Re: Terapia dla osoby agresywnej 05.07.10, 22:08
      Taki osobnik wymaga diagnozy psychiatrycznej i leczenia-także psychiatrycznego jak również psychoterapii. Problem polega na tym, że decyzja o pójsciu do psychiatry, psychologa, psychoterapeuty ma być decyzją owego osobnika, a nie kogokolwiek innego. Niestety, z mego doświadczenia-jestem psychiatrą-tacy osobnicy "dobrowolnie" do psychiatry, terapeuty sie nie zgłaszają. Za to zdarza się, że mają sprawy w sądzie. Nie wierzę, że przekonasz męża, by podjął-systematyczne-leczenie. Zgodzi się-z łaski-na jedną konsultację. I powie potem, że już więcej nie pójdzie do tego lekarza "od czuów", bo przecież on nie jest czubem. Tak to widzę, niestety...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Terapia dla osoby agresywnej 07.07.10, 23:42
      Myślę, że agresja męża jest to zewnętrzny objaw zaburzenia osobowości. Nie
      pomoże mu zatem jedynie leczenie tego objawu. obawiam się, że nie pomogą nawet
      najlepiej dobrane lektury. Wygląda na to, że mężowi potrzebna pomoc lecząca
      źródło agresywnych zachowań. Z tego co Pani napisała,mąż ma tendencję do
      zachowań i myśli paranoidalnych, czuje się zagrożony, zagrożenie to jest na
      zewnątrz, w tym w Pani, i on się musi przed tym bronić.
      Nie ma to nic wspólnego z jego być może dobrze funkcjonującą inteligencją.
      Osoby impulsywnie agresywne mają potem poczucie winy, próbują zadośćuczynić i
      naprawić krzywdę. Mają krytycyzm dla swoich zachowań. Mąż nie. To wskazuje na to
      co napisałam wyżej.
      Mąż musi dojrzeć sam do głębszej terapii. Może na początek warto zacząć od
      konsultacji Was jako pary.Wtedy fachowiec uzmysłowi mężowi konieczność leczenia
      a Pani będzie mogła swobodnie i bezpiecznie
      powiedzieć o swoich niepokojach i wątpliwościach wobec codziennych zachowań męża.
      W Krakowie na terapię pary mogę polecić ośrodek zorganizowany wokół p.
      Zbigniewa de Barbaro. Potem sam mąż może skorzystać z Krakowskiego Centrum
      Psychodynamicznego. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • black_smirnovka Re: Terapia dla osoby agresywnej 08.07.10, 00:02
        A nie boisz się że po takiej wizycie terapeutycznej dostaniesz?
        Albo już za samą propozycję?

      • asia.sthm Re: Terapia dla osoby agresywnej 10.07.10, 23:23
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:
        > Mąż musi dojrzeć sam do głębszej terapii. Może na początek warto
        > zacząć od konsultacji Was jako pary.Wtedy fachowiec uzmysłowi
        > mężowi konieczność leczenia a Pani będzie mogła swobodnie i
        > bezpiecznie powiedzieć o swoich niepokojach i wątpliwościach wobec >
        codziennych zachowań męża.

        Pani Agnieszko z calym szacunkiem, lecz wkraczam tu z protestem. Terapia
        rodzinna czy w parach wskazana jest w kazdym wypadku, z wyjatkiem jednego:
        wlasnie kiedy powodem jest przemoc (fizyczna, psychiczna). To, ze autorka watku
        bezpiecznie opowie o swoich niepokojach to jest bujda na resorach. Nigdy
        bezpiecznie tego nie powie. W wypadkach kiedy kobieta jest narazona na agresje
        partnera, jedyna droga jest terapia indywidualna.

        Aby przemocowiec zdecydowal sie na terapie potrzebny jest porzadny bodziec. Z
        reguly prosby zony nie sa wystarczajacym motywem.
        W Szwecji sad kieruje tam tych bohaterow w wyroku o pobicie.
        Ci, ktorzy sie zdecyduja pod naciskiem maja szanse 50/50 zrozumienia swojego
        problemu.

        Zona nie ma tu najmniejszych szans.
    • amb25 Re: Terapia dla osoby agresywnej 08.07.10, 11:14
      Witaj
      Moj moz tez byl gresywny (slownie) a ja sie nie dawalam, wiec
      awantury byly niezle. Czul sie zagrozny, mial mysli paranoidalne
      (tak ja napisala p. Agnieszka). Wszystko zaczelo sie stopniowo od
      pewnego wypadku jego matki i scysji z rodzina, ktora chciala go
      okrasc. Tez mial perypetie w dziecinstwie.
      On sam nie uwazal, ze ma jakis problem i oczywiscie awantury byly
      przez mnie :). Co ciekawe, pewna niedouczona psychoterapeutka tez
      nie widziala zadnego porblemu.... ale przez rok kase brala. Ale moj
      maz jest w tanie zagrac kazda role jaka sobie wyznaczy. Jesli ktos
      go dobrze nie zna to da sie nabrac.
      Zgodzil sie na pomoc - dokladne badania psychologiczne i
      psychiatryczne - dopiero gdy kazalam mu podpisac wniosek o rozwod.
      Wystraszyl sie, ze zostanie sam. Wiec przy okazaji przebadali mu
      wszystko co sie dalo (doslownie).
      Po wielu perypetiach i blednych diagnozach, szukaniu wlasciwego leku
      okazlo sie, ze to ChAD. Bierze tabletki i jest ok.
      Ale pamietaj ty nie mozesz pasc jego ofiara, nawet jesli agresja
      wynika z choroby.
      Podsuwanie ksiazek, artykulow czy rozmowy wg mnie nie maja sensu gdy
      on nie widzi problemu. Bedzie mial pretensje ze to ty mu wmawiasz
      problem.
      Moj do dzis wierzy, ze jest zdrowy i ze lekarze zrobili sobie z
      niego krolika doswiadczalnego, tabletki bierze bo wie ze nie ma
      wyjscia. Na razie jest ok.
      • sebalda Re: Terapia dla osoby agresywnej 08.07.10, 16:40
        Amb25, czy moglabyś powiedzieć, gdzie skierować męża na takie dokladne badania
        psychologiczne i psychiatryczne? Właśnie badania, bo wiem, że jeden przypadkowy
        terapeuta może nie rozpoznać problemu. Mąż chodząc krótko do specjalisty skupił
        się wyłącznie na swoich problemach zawodowych, lekarz zdiagnozował u niego
        problemy z radzeniem sobie ze stresem, przez krótki czas mąż brał jakieś leki,
        ale potem z braku kasy zaniechał i lekarza, i leków. Wszystko wrócilo bardzo
        szybko do normy, czyli do regularnych wybuchów niekontrolowanego gniewu.
        Gdzie robi się takie badania i czy nie kosztuje to bajońskich sum?
        • amb25 Re: Terapia dla osoby agresywnej 09.07.10, 10:19
          Niewiele Ci moge pomoc, bo mieszkam za granica.
          Wiem, ze w Polsce do panstwowego psychiatry mozesz isc za darmo i
          bez skierowania.
          Ja zaczelm od psychiatry i psychologa (nie myl z psychoterapeuta).
          Zeby stwierdzic przyczyny zachowania meza byc moze potrzeba bedzie
          wiecej niz jedno spotkanie. W naszym przypadku bylo to 5 spotkan z
          psychologiem i 3 z psychiatra. Potem dopiero "orzeczenie" o tym czy
          kiedy i jaka rozpoczac psychoterapie.
          Lekarz psychiatra (bo psycholog to nie lekarz) jest potrzebny do
          tego aby okreslic czy potrzebne jest leczenie farmakologiczne i
          jesli tak to wypisac lekarstwa.
          Tutaj gdzie meiszkam zaden szanujac sie psychiatra nie wypisze
          diagnozy "nieumiejetnosc razenia sobie ze stresem". Tak napisze
          psycholog albo powie psychoteapeuta. Na cos takiego nie ma tak na
          prawde lekarstwa poza psychoterapia, bo tabletki pomoga mu doraznie-
          uspokajaja ale one nie naucza meza zachowywac sie w sytuacjach
          stresowych. Od tego jest psychoterapeuta (a nie psycholog).
          Ale do stwierdzenia jakiej terapi (psychoterapia i/lub lekarstwa)
          jest potrzebny LEKARZ. I to dobry. Do lekarza ja chodzilam czesto z
          mezem (na zyczenie psychiatry). Bo np. moj maz czasem inaczej
          pstrzegal rzeczywistosc i lekarz moglby miec zafalszowany obraz
          swiata. Np. na pytanie czy regularnie cwiczy, moj maz odpowiedzial,
          ze tak. A ze robi to regularnie raz w roku to juz ja musialam
          dopowiedziec, bo lekarz przeciez nie pytal z jaka czestotliwosci moj
          maz cwiczy tylko czy cwiczy reularnie. Logicznie to moj maz ma
          racje :) Oczywiscie to nie byla jedyna przyczyna - tutaj uwaza sie,
          ze jesli w rodzinie jest ktos z zaburzeniami psychicznymi to
          potrzebna jest wspolpraca calej rodziny.
    • ylunia78 Re: Terapia dla osoby agresywnej 09.07.10, 23:46
      dzieciństwo i trochę dorosłości ogladałam jak ojciec poniżał mamę,nieraz sama
      dostałam w twarz,bolało bo rękę miał nie małą.Pamiętam wiele
      sytuacji-niestety.Nie zamieniłam z nim słowa od dobrych kilku lat.Modliłam się
      tylko,żeby zmienił się dla mamy.O dziwo zmienił się,nie zawsze mu to
      wychodzi,ale jest lepiej.Bynajmniej jej nie uderzy,a zdarzało mu się to jak
      byłam mała.Pamietam:(
      powiem jedno.Ja nie interesowala bym sie takim facetem i tym jak mu pomóc.Czuję
      taką nienawiść do takich ludzi,że nawet trudno mi to opisać.Za dużo razy
      płakałam po ubliżeniach przez ojca.I tylko tutaj piszę"ojciec"normalnie
      mówię"on".Ja nie mam ojca.I zachowuje się minimalnie lepiej niż Twój mąż.Mój
      ojciec nie raz krzyczał do mamy,że jest suką etc,etc.
      A dzisiaj chyba jest na coś chory i moja mama się tym bardzo martwi.Ale on to
      typ człowieka,że nie lubi rozmawiać.
      Tylko tak w ostatecznym rozrachunku teraz kiedy jestem już dorosła,stwierdzam,że
      on nie umie po prostu okazywać uczuć i do ojcostwa dojrzał jak urodził się mój
      brat dzisiaj 13latek.
      A tak na dobrą sprawę ma dobre serce.
      I cholera...ja też jestem kawał małpy,znaczy nikogo nie bije nie poniżam,ale jak
      ktoś ze mną zadrze,to ma przegiglane.Ale tak wogóle to każdemu niebo bym
      uchyliła by pomóc.Ale nie wszyscy to widzą.Właśnie chodzi o to,że widzą,to złą
      mnie,chociaż więcej jestem tą co wszystkim chciała by pomagać.Ale...
      • blues-2 Re: Terapia dla osoby agresywnej 12.07.10, 13:08
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

        Ja nie boję się (na razie), że "dostanę" za samą propozycję pójścia na terapię
        czy po takiej wizycie. Widzę, że mąż - jeśli ktoś obcy zwróci mu na coś uwagę,
        zastanawia się.

        On nie jest agresywny (fizycznie) tak na zasadzie, że go swędzi ręka i musi
        sobie ulżyć. Ostatnio bardzo szybko - w mojej ocenie głupoty wyprowadzają go z
        równowagi, wtedy podnosi głos i lecą różne (nawet nie osobiście do mnie
        kierowane) nieeleganckie słowa.

        I widzę, że rzeczywiście w jego oczach to ja jestem tą "złą". Nawet hasło, które
        dziś powiedziałam, że z reguły obie strony są winne (np. rozpadu związku) -
        potraktował w ten sposób, żebym nie odwracała kota ogonem.

        Nie rozumiem go. Byliśmy w ten weekend na weselu. Mąż nie nosi obrączki, chociaż
        wielokrotnie prosiłam go, że ma to dla mnie znaczenie (tłumaczy, że boi się, że
        zgubi - tak kiedyś było).
        Ale jak jest między nami lepiej - jednak tę obrączkę zakłada.
        Przed ślubem sobotnim zapytałam go, czy chce ubrać obrączkę i powiedział, że nie.

        Nie trzymałam się jakoś specjalnie jego na weselu, chociaż też go ostentacyjnie
        nie unikałam. W Kościele akurat siadłam obok teściów - dla męża nie starczyło
        miejsca, ale on powiedział, że i tak będzie fotografował. W połowie mszy
        poprosił jednak, bym usiadła z nim w innej ławce, bo to "głupio wygląda" jak
        siedzimy osobno. No to usiadłam, czemu nie. Nawet się fajnie razem bawiliśmy na
        weselu. Mąż w spontanicznej rozmowie z ciocią przyznał, że niestety widzi, że
        powtarza to, czego doświadczył we własnej rodzinie i że chociaż chciał tego
        uniknąć to nie ma takiej siły. Czyli jakaś refleksja w nim jest.

        Ostatnio w domu spał w drugim pokoju, w 2 noce "weselne" nie było wyjścia i
        spaliśmy na jednym łóżku. Wydawało mi się, że jest z jego strony lepiej - co
        mogłoby być dobrym wyjściem do rozmowy o problemie. Ja co prawda nie wyczekuję
        jakichś oznak poprawy sytuacji, żeby znów zacząć się łudzić, odkąd uświadomiłam
        sobie problem wiem, że kilka nawet dobrych tygodni nikogo tu nie uzdrowi.

        A po powrocie do domu mąż znów poszedł spać do drugiego pokoju. Ponieważ nasz
        synek dziś mi powiedział, że jest smutny bo nie widzi taty - powiedziałam mu, że
        tata śpi w dużym pokoju, bo w naszym było bardzo gorąco (to prawda). A synek na
        to, że bym mu tak nie tłumaczyła, bo coś mu tu brzydko pachnie i on nie wie,
        dlaczego ma smutną minkę. Jakoś to wszystko tak poważnie zabrzmiało - synek
        czasami tak sobie opowiada "bajki", ale uświadomiłam sobie, że nawet jeśli to
        był zbieg okoliczności, on coraz więcej rozumie i my musimy szybko coś postanowić.

        Powiedziałam o tym mężowi, a on na to - "no to się tłumacz przed dzieckiem, bo
        to ty wszystko spieprzyłaś".

        I tak jak napisałam - nie rozumiem go. Wydawało mi się, że coś w nim drgnęło na
        lepsze. Napisałam do niego list - bo wiem, że jak zaczniemy rozmowę, to pewnie
        znów skończy się na kłótni. Poza tym wolę, żeby coś na papierze zostało- w
        rozmowie niektóre słowa ulatują, niech sobie chłop spokojnie przemyśli. Tylko że
        on pewnie nie przeczyta.

        No zobaczymy. Jest mi ciężko, wokół poszerzają się rodziny, ja też bardzo
        chciałabym rodzeństwo dla synka, tymczasem tkwię w beznadziei.
        Ale to tylko takie żale....



        • sebalda Re: Terapia dla osoby agresywnej 12.07.10, 15:47
          Jak tak Ciebie czytam, to tak jakbym widziała siebie powiedzmy 15 lat temu,
          kiedy ciągle się łudziłam, że jakoś dotrę do męża, kiedy każdą poprawę jego
          zachowania i postawy brałam za dobrą monetę i liczyłam na trwałą poprawę, kiedy
          ciągle tłumaczyłam jego, że taki nerwowy, że ciężka, stresująca praca, kiedy
          tłumaczyłam jego wybuchy i pretensje swoimi wadami, bo "w związku zawsze winne
          są obie strony".
          Ja Cię proszę, tak jak i mnie tutaj wcześniej wręcz proszono, nie tylko
          namawiano, przeczytaj tę książkę w trybie ekspresowym:
          www.gandalf.com.pl/fragment/toksyczne-slowa-slowna-agresja-w/
          To jest o moim małżeństwie i o Twoim, i o tysiącach im podobnych. Przeczytaj te
          fragmenty, zrób sobie test 10 stwierdzeń, a potem biegiem do najbliższej
          księgarni, odstaw wszystko i przeczytaj. Zrozumiesz, a przede wszystkim nauczysz
          się ucinać dyskusje, bo to wlaśnie Twoje tłumaczenie z reguły go nakręca,
          nieprawdaż? Ja też pisałam mądre, płomienne, elokwentne, logiczne, miłe i pełne
          tolerancji maile do męża. Jak grochem o ścianę, jeszcze bardziej się nakręcał,
          nawet na odległość. Do takich osobników nie trafiają logiczne argumenty, tylko
          stanowczość i Twój dystans, ktory najpierw wprawi go w osłupienie, potem w
          gniew, a stosowany konsekwentnie może zmusi do refleksji, ale tylko może.
          "Odwracasz kota ogonem" to jedno z ulubionych powiedzonek małżonka, ktory
          stosuje agresję słowną. Osobne spanie, karanie milczeniem, jakie to typowe. A na
          zewnątrz wzorowy mąż (co ludzie powiedzą, siedzimy osobno "to głupio
          wygląda").TYPOWE.
        • evenjo Re: Terapia dla osoby agresywnej 13.07.10, 06:19
          Moja siostra i jej mąż to "twój" przypadek. On-wykształcony, obyty, do obcych-ujmujący, uczynny. W domu-agresywny (głównie słownie), próbujący tyranizować i udowadniać mojej siostrze, że to wszystko-tzn jago skandaliczne wobec niej, dzieci zachowanie-jej wina. Rozmawiałam o tym z siostrą wiele razy-żeby poszli na terapię, żeby ona poszła-jako osoba uzależniona psychicznie od przemocowego męża, żeby jakoś jego namówić na terapię czy leczenie-nic to nie dało. Moja siostra, którą kocham i lubię jest niedojrzałą masochistką. Boi sie podjąć radykalne decyzje i działania, choć miałaby wsparcie-w każdej formie-ze strony rodziców, którzy widzą, co się dzieje-od prawie 20 lat! Więc już teraz nie mówię jej, co należałoby zrobić. Niech robi, co chce, to w końcu jej życie. Dzieci trochę szkoda, bo bez szwanku z tego domowego piekiełka nie wyjdą, ale cóż...gdy przeczytałam twój ostatni post, pomyślałm, że nic nie zrobisz. Będziesz się żalić i skarżyć-jak moja siostra-przez lata i nie podejmiesz żadnej decyzji, która mogłaby naruszyć obecny status quo. Ale może się mylę...
    • agnieszka_w_krakowie Re: Terapia dla osoby agresywnej 13.07.10, 12:21
      blues-2, Ty nie jesteś tu niczemu winna, i nie daj sobie tego wmówić.
      To co czyni Twój mąż nazywa się przemoc psychiczna i jest karalne
      (jest paragraf w kodeksie) na równi z przemocą fizyczną. Przeczytaj
      koniecznie: "TOKSYCZNE SŁOWA Słowna agresja w związkach" Patrycji
      Evans. Sama jestem wieloletnią ofiarą takiej przemocy. Odeszłam, żyję
      sama i jest mi znacznie lepiej. Kiedy czytałam tę książkę ze
      zdumieniem co i raz stwierdzałam - przecież to o mnie i o nim, nawet
      tych samych słów używał, jakie tam są przytoczone jako przykłady
      zachowań agresywnych.
      Nie doszukuj się żadnej winy w sobie. To typowe dla ofiar przemocy.
      Winny jest jedynie on, i tylko on. Choćbyś stanęła na rzęsach - on i
      tak będzie robił swoje. Żyjecie w różnych rzeczywistościach, co
      bardzo ładnie we wspomnianej książce jest wyjaśnione, i dotrzeć do
      niego ze swoją prawdą nie jesteś w stanie.
      Ja bym odeszła (co zresztą zrobiłam), ale próbuj, próbuj, może kiedyś
      coś do niego dotrze. I to zanim zrobi z Ciebie kompletnego wraka.
      • blues-2 Re: Terapia dla osoby agresywnej 14.07.10, 13:23
        Jak na siebie patrzę - widzę, że długo też usprawiedliwiałam męża, wybaczałam,
        nawet nie zauważyłam kiedy rzeczywiście on zaczął żyć w innej rzeczywistości i
        nie docierało do mnie, że np. od jakiegoś czasu przestał przepraszać za złe
        zachowanie. Nawet kiedy zapomniał o urodzinach - przeszłam nad tym do porządku
        dziennego, wręcz go pocieszałam, że mogło się zdarzyć i niech się nie martwi...
        A trzeba było odegrać rozzłoszczoną, obrażoną panienkę. Jakie to przykre, że
        zawsze chciałam partnerskiego związku, a okazuje się chyba, że lepiej wychodzą
        te, które się nie starają, nie wybaczają tak łatwo... żeby być kochaną trzeba
        być zołzą.

        Widzę, że długo nie widziałam innego wyjścia jak przebaczać (bo nikt nie jest
        doskonały). Dzięki temu forum dotarło do mnie, że mąż prawdopodobnie jest chory,
        co go nie usprawiedliwia. Ale ta świadomość mi pomaga nie wdawać się w
        niepotrzebne kłótnie. Wczoraj też mąż zaczął się nakręcać - do niego nie
        dociera, co mówię, ja swoje, a on swoje i jeszcze mi mówi znów, że go prowokuję
        (chociaż to on znów wyzywał mnie od baranów etc.).

        Czuję, że dojrzewam - tj. nie zamierzam podejmować pochopnych decyzji, ale też
        uświadomiłam sobie, że nie zamierzam w tym trwać.

        Jeśli mąż jest rzeczywiście chory (ma zaburzenia osobowości) - powinien się
        leczyć. Od niego zależy jednak, czy to zrobi. Ja w tym tygodniu chciałabym
        porozmawiać spokojnie, a w przyszłym sama albo z nim (ha, ha) pójdę do psychologa.

        Dopiero teraz zaczęło do mnie docierać, że to nie tak, że mamy kryzys małżeński
        i parę lepszych tygodni, wakacje, to naprawi.
        Teksty, które mówi mąż, brak samokrytycyzmu, to, że słyszy co innego niż mówię,
        agresja słowna i nie tylko - i to, że sam siebie usprawiedliwia - to niestety
        nie przelotny kryzys u kochającej się pary.

        Ja działam faktycznie powoli, dużo mogę zrozumieć i wybaczyć, ale - uwierzcie mi
        - dojrzewam do innych decyzji.

        Tylko tak strasznie mi żal naszego synka. Boję się, że mąż zacznie nim rozgrywać
        sprawę, że przez głupotę dorosłych zniszczymy takiego pięknego, radosnego
        chłopca. To jest mój największy ciężar.
        • marzeka1 Re: Terapia dla osoby agresywnej 14.07.10, 13:53
          "Tylko tak strasznie mi żal naszego synka."- a nie żal ci tego, że synek będzie
          oglądał i coraz więcej rozumiał, że tatuś może matką pomiatać, uważać, że jest
          nikim? że ten słodki, kochany synek "załapie" od ojca, że tak mozna traktować
          kobiety???
          • blues-2 Re: Terapia dla osoby agresywnej 14.07.10, 14:17
            Ależ oczywiście, że mi żal, tj. bardzo się tego boję. Ludzie - wiem, jak istotna
            jest rola ojca w wychowaniu, zwłaszcza chłopców... ale też wiem, że agresji się
            człowiek uczy przez przykład.... Dlatego tak mi ciężko...
            • marzeka1 Re: Terapia dla osoby agresywnej 14.07.10, 14:30
              Kiedyś lata temu myślałam, że rodzina musi być za wszelką cenę razem, bo dobrze
              jak dzieci mają oboje rodziców, teraz już tak nie myślę, NIE ZA WSZELKĄ CENĘ, na
              pewno nie za cenę znoszenia poniżania, złego traktowania.
        • agnieszka_w_krakowie Re: Terapia dla osoby agresywnej 15.07.10, 10:38
          Opisujesz tu klasyczne przejawy przemocy psychicznej (agresji
          słownej).
          A to:
          - brak u osoby agresywnej poczucia winy (nie przeprasza)
          - cykliczność zachowań agresywnych przedzielonych okresami spokoju
          (tzw. "miesiąc miodowy")
          - zablokowanie komunikacji na temat swoich agresywnych zachowań
          - zaprzeczanie, zapominanie, bagatelizowanie takich zachowań
          - obwinianie partnerki o swoją agresję

          to są wszystko cechy typowe i to się nie zmieni. Jemu się nie da nic
          wytłumaczyć, przekonać. I nic nie zdziałasz, ani uległością ani
          tłumaczeniem, ani przekonywaniem. Nie da się. Koniecznie przeczytaj
          zalecaną książkę - łatwiej będziesz mogła rozpoznać przejawy agresji
          i łatwiej sobie z nimi radzić. Tam wszystko jest napisane. Ja od
          mojego agresora odeszłam. Teraz się leczę u psychoterapeuty. Wciąż.
          Pomimo, ze odeszłam już prawie 3 lata temu.
          • blues-2 Re: Terapia dla osoby agresywnej 16.07.10, 09:34
            Książkę już zamówiłam. :)

            Co do "miesiąca miodowego" - u nas tak raczej nie ma. Albo ja czegoś nie widzę.
            Mąż nie przeprasza, nie nadskakuje, nie kupuje np. kwiatów, nie "nosi na
            rękach". Mam wrażenie, że on założył w swojej świadomości jakiś mój negatywny
            obraz i to w nim tkwi. Jak akurat nie ma między nami problemów, nie wkurzę go
            czymś, to zaczyna się bardziej starać (ale nadal nie ma w nim skruchy typu -
            "słuchaj, przepraszam cię za tamten wyskok, nie gniewaj się już"). Przechodzi
            nad tym do porządku dziennego. Tak jakby to on mi dawał "szansę".

            Potem z jakiejś głupoty on mi robi wymówki, ja się "stawiam" - tj. bronię i on
            wtedy wybucha.

            Dzień przed tym opisanym na wstępie uderzeniem mąż mi sam zaproponował, żebyśmy
            powiedzieli sobie, co nas w sobie wzajemnie denerwuje - 3 rzeczy - i na początek
            starali się z tym walczyć.
            A potem, w dniu następnym, ponieważ coś nie tak jak by sobie życzył powiedziałam
            - zagroził znów biciem no i w końcu uderzył. I powiedział, że mylił się co do
            mnie, miał złudzenia, ale już właśnie je stracił.

            Teraz otwierają mi się oczy, że to nie jest normalne - tj. taka huśtawka nastrojów.

            Może to nie jest klasyczny "miesiąc miodowy". On nie stara się jakoś
            szczególnie, a ja jednak oczekuję przeprosin i cały czas staram się pamiętać, że
            - kurczę - to on tu zawinił i nie mogę też pozwolić przejść nam nad tym do
            porządku dziennego. Bo wtedy ta huśtawka będzie trwać. On ma mnie przeprosić,
            zobaczyć, że ma problem i sam lub ze mną powinien to leczyć.

            Zaproponowałam rozmowę na weekend, zobaczymy czy znajdziemy czas i warunki. Mąż
            stwierdził, że nie potrzebuje więcej niż 5 minut na rozmowę i że nie wie, czy
            powinien rozmawiać ze mną bez swojego prawnika. To pewnie też rodzaj
            zastraszania, ale ja się nie boję.

            Spędziłam z nim kawał życia, nadal mi na nim zależy, szkoda mi gościa - ale
            jeśli nie będzie chciał wykorzystać szansy, to już mi szkoda więcej czasu.

            Tylko trudno mi się pogodzić z tym, co się stało, dlaczego aż tak się zmienił (w
            jego ocenie to "moja robota"). Dlaczego z kochającego gościa, romantyka,
            przemienił się w zimnego robota.
            • sebalda Re: Terapia dla osoby agresywnej 16.07.10, 10:11
              Nie jesteś sama, mogłabym się podpisać pod każdym Twoim słowem. U mnie też nie
              ma "miesiąca miodowego" w sensie przeprosin, skruchy, jest takie przejście do
              porządku dziennego nad awanturą, wyzwiskami, jest okres spokoju, wyciszenia,
              starań, ale nie takich pod tytułem: "wiem, że źle zrobiłem, wybacz, zrobię
              wszystko żeby było dobrze", tylko próba sklecenia rozbitych relacji. To trwa
              bardzo krótko, bo już za chwilę potrzeba wyładowania gniewu przewyższa nad
              potrzeba normalności.
              > Potem z jakiejś głupoty on mi robi wymówki, ja się "stawiam" - tj. bronię i on
              > wtedy wybucha.
              Dokładnie tak to wygląda. IDENTYCZNIE.
              > On nie stara się jakoś
              > szczególnie, a ja jednak oczekuję przeprosin i cały czas staram się pamiętać, ż
              > e
              > - kurczę - to on tu zawinił i nie mogę też pozwolić przejść nam nad tym do
              > porządku dziennego.
              I to właśnie tak cholernie boli. Bo to Ty dostałaś i Ty powinnaś usłyszeć
              przeprosiny, i Ty powinnaś mu dać szansę, a nie odwrotnie. W jego mniemaniu Ty
              ponosisz za wszystko winę. Ja żyć z człowiekiem, ktory tak skrajnie
              niesprawiedliwie Cię traktuje?
              Nie ma słów, ktorymi mogłabyś dotrzeć do tak rozumującego faceta. Ja próbuję
              ponad 20 lat, bez najmniejszego nawet skutku, a im bardziej się emancypuję, tym
              większą to rodzi agresję. Zero nadziei.
            • agnieszka_w_krakowie Re: Terapia dla osoby agresywnej 16.07.10, 10:18
              Witaj, z nim się nie da porozmawiać, zapomnij. Tzw. "miesiąc miodowy"
              w związku przemocowym, zwłaszcza, gdy w grę wchodzi głównie przemoc
              psychiczna (u Ciebie również fizyczna), nie polega na tym ,że on
              dostrzega co zrobił źle i przeprasza. Nie. On nie dostrzega, że coś
              robi źle. Jego zdaniem to ofiara jest winna. Nie posiada empatii, ma
              fałszywy obraz samego siebie i chroni ten obraz za wszelką cenę.
              Przyjęcie do wiadomości, że to on jest winien, a chociażby rozmowa o
              tym - może ten kruchy wizerunek naruszyć i on do tego nie dopuści. Ja
              niestety uciekłam dopiero po ponad 30 latach w międzyczasie wpadając
              w alkoholizm. Jak chcesz, poczytaj sobie mój stary blog. Najnowszy,
              niestety musiałam zastrzec, mój, już były mąż dorwał się do niego i
              głupio komentował. Blog się nazywa "Bez nogi - zapiski
              trzeźwiejącej".
            • amb25 Re: Terapia dla osoby agresywnej 16.07.10, 10:50
              Wiem, ze latwo sie pisze.
              Ale on Cie bije a nie ma do tego prawa. To jest karalne to
              przestepstwo! To nie ty jestes winna. Cokolwiek bys robila, chocbys
              nie wiem jak go wkurzala, to bedzie to zawsze jego wina bo to on cie
              bije. On powinien nad soba panowac.
              Zrob wszystko aby poddal sie szybko leczeniu (bo moze sie skonczyc
              tragedia) albo zostw go. To nie jest dobry przklad dla dzieci. Byc
              moze potem Twoi synowie beda rozwiazywali konflikty w soich domach w
              ten sam sposob.
              Musisz byc stanowcza i zdeterminowana bo inaczej on bedzie Cie
              wykorzystywal. A ty i dzieci bedziecie cierpiec. I zdecydowana go
              zostawic jesli nie podda sie szybko leczeniu (o ile to sie da
              wyleczyc, ja nie jestem lekarzem, agresja mojego wynikala z choroby
              i zle dobranych lekarstw, u twojego moze wynikac z czego innego). On
              musi wiedziec i UWIERZYC w to, ze nie dasz mu drugiej szansy jesli
              sie rozejdziecie, bo wtedy bedzie gral na twoich uczuciach do niego.
              Nie badz ofiara. Bo w ten sposob mozesz zrobic niechcacy krzywde
              swoim dzieciom i ich przyszlym wspolmalzonkom.
              Nawet jak zostaniesz sama to sobie jakos poradzisz, przynajmniej
              bedziesz miala bezpieczny dom. Jesli to mozliwe, zglos pobicie
              policji, zeby zostal slad w papierach na wypadek rozwodu i walki o
              dzieci (jesli do niej dojdzie).

              Moj byl agresywny (slownie bo nigdy mnie nie uderzyl). Tabletki
              ktore bral wywolaly u niego manie i wtedy stwierdzil, ze jest
              zdrowy. Ale awantury byly bo latwo sie denerwowal. To bylo nie do
              wytrzymania.Ja awantury zglosilam pomocnikom socjalnym (ale mieszkam
              za granica) i policji (przyjechali i zabrali go do szpitala, na
              kontrole, dopiero tam postawili mu wlasciwa diagnoze) i lekarzowi
              meza, przed podaniem mu wniosku, tak na wszelki wypadek, gdyby chial
              dostac opieke nad dzieckiem. Tak jak pisalam Ci wczesniej dopiero
              postawienie mu ultimatum zadzialalo. Wlasciwie to nie bylo nawet
              ultimatum bo po prostu dalam mu pewnego dnia do podpisania wniosek
              rozwodwy ze stwierdzeniem, ze ja juz tego nie wytrzymuje i po
              rozwodzie ma sie wyprowadzic (jako matce z dzieckiem to mnie
              przysluguje mieszkanie w ktorym mieszkam) a takze, ze postaram sie
              zeby nie dostal prawa do opieki nad dzieckiem po rozwodzie. Bez
              wczesniejszego gadania, staszenia itp. No i otrzezwilo go - staral
              sie nad soba panowac, poszedl do lekarza po inne tabletki. I sie
              uspokoilo. Ale on uwierzyl, ze nas moze stracic.
              Gdyby tego nie zrobil to by nas stracil, nie odpuscilabym, bo nasze
              dziecko przez awanruty ktore byly w domu tez ma problemy...... Ono
              zylo w ciaglym strachu a my tego nawet nie zauwazylismy. Dopiero
              psycholog nam uswiadomila co sie z dzieckiem dzialo, kiedy my sie
              klocilismy.
              No dlugo bylo.
              Ale trzymaj sie i bron siebie i swoje dzieci. Bo to wobec nich masz
              zobowiazania. Wobec meza nie.
              • bellaj Re: Terapia dla osoby agresywnej 17.07.10, 06:27
                W jakim kraju jestes?
                • blues-2 Re: Terapia dla osoby agresywnej 19.07.10, 12:09
                  W Polsce.
                  • blues-2 Re: Terapia dla osoby agresywnej 02.08.10, 11:08
                    Witam ponownie.

                    Bardzo dziękuję za polecenie lektury "Toksyczne słowa" Patricii Evans. Jestem w
                    trakcie czytania. Przypomniałam sobie, że kiedyś czytałam artykuł jak to się
                    stało, że cywilizowani ludzie, kulturalni, osłuchani, etc. - Niemcy - w czasie
                    II wojny światowej mogli innym ludziom zgotować takie piekło jak obozy. I tam
                    było napisane, że zaczęło się od umniejszenia roli tych innych (np. Żydów,
                    Słowian) w języku, którym się posługiwano.

                    Tak stopniowo przesuwa się w umysłach granica, za którą bez wyrzutów sumienia
                    można posłać ludzi do gazu, bo przecież to "nie są ludzie, tylko wszy, etc".

                    I tak też jest z tą agresją słowną - uderzenie kochanej żony nie wchodzi w grę,
                    ale złośliwej "suki" - czemu nie?

                    To taka refleksja, trochę wyrwana z kontekstu, ale chciałam się nią podzielić. I
                    wszystkim, którzy nie reagują na słowną agresję też polecić powyższą lekturę.
                    Nie można pozwolić po sobie "jeździć", wybaczanie bez prośby o to partnera nie
                    ma sensu, bo on wówczas uważa, że to my przyznajemy się do błędu, za który nas
                    ukarał wyzwiskami.

                    Jednak słowa mają wielką moc i zmieniają nie tylko tego, kto jest "tylko"
                    słownie obrażany, ale też zmieniają tego, kto to robi.

                    Pozdrawiam :)
            • zosia_1 Re: Terapia dla osoby agresywnej 26.08.16, 08:11
              mnie zdziwił fragment z Twojego pierwszego postu:[i]"dostaniesz za samo patrzenie" - a
              ponieważ nadal stałam i patrzyłam - zapytał, czy chcę dostać, powiedziałam "no
              zrób to" - i zrobił.[
              /i]. dla mnie to dziwne, jeśli pyta czy chcesz dostać, to dlaczego mówisz "Zrób to" , a nie np " nie możesz na mnie podnosić ręki", "Albo : "zastanów się co robisz".

              Oczywiste nie tłumaczy to nadal zachowania męża, ale taka odpowiedź jak Twoja dla mnie jest prowokująca.
    • zmeczona100 Re: Terapia dla osoby agresywnej 02.08.10, 17:49
      Hm... Przeczytałam cały wątek...
      Czy mąż czasami nie ma kochanki? Bo ta agresja, rezygnacja ze wspólnego
      spania, nienoszenie obrączki, chęć zrobienia z Ciebie winnej jakoś dziwnie
      przypomina mi moją własną sytuację sprzed okresu, kiedy nie byłam jeszcze
      świadoma istnienia kochanki, ba, to był początek jego polowań w sieci,
      zakładania kont na kolejnych portalach randkowych...
      • blues-2 Re: Terapia dla osoby agresywnej 02.08.10, 22:06
        Raczej nie (chociaż żona podobno dowiaduje się ostatnia).
        Mąż nie nosi obrączki od jakichś dwóch, trzech lat. Akcja z niespaniem to wynik
        jego obrażenia się na mnie za to, że go "sprowokowałam" i mnie uderzył.

        Akurat co do jego wierności to (na razie) jestem pewna.
        Nawet analizując jego rytm dnia - nie miałby kiedy spotykać się "na boku" (chyba
        że w pracy, w co szczerze wątpię).
        • i-kona Re: Terapia dla osoby agresywnej 03.08.10, 04:05
          A ja posadzam takie "typy" o calkowite odkochanie sie, a moze wcale
          z ich strony tej milosci nie bylo.
          Moze poprostu ta slowna zlosc, to nieumiejetnosc powiedzenia dosc,
          chce odejsc, tylko robi to, moze nawet bezwiednie, aby sprowokowac
          partnerke do odejscia? Moze sam nie ma dosc odwagi, zeby spakowac
          manele i odejsc. Moze to wlasnie jest pretekst?
          Czy jest tu ktos, kto moze potwierdzic, ze w ich zwiazku jest
          milosc, cwierkanie, udany seks... a pare razy w tygodniu atak slowny
          i chec pobicia? Jak milosc kwitnie, nie ma takich sytuacji, tak
          uwazam.
          • sebalda Re: Terapia dla osoby agresywnej 03.08.10, 09:37
            > Czy jest tu ktos, kto moze potwierdzic, ze w ich zwiazku jest
            > milosc, cwierkanie, udany seks... a pare razy w tygodniu atak slowny
            > i chec pobicia?

            To ja się zgłaszam, a trwa tak ponad 20 lat!
            Po ataku ze strony męża są albo ciche dni, obrażanie się (jego), potem odwilż, a
            potem dni starań, przymilania się, komplementów, ćwierkanie to dobre słowo:).
            Teraz co prawda zdarza się to rzadziej i to ćwierkanie nie takie słodkie jak
            kiedyś, ale czuły poranek i gorące wyznania miłości zakończone wieczorną
            kosmicznych rozmiarów awanturą były na porządku dziennym. Dlatego kiedyś
            powiedziałam, że nie chcę wyznań miłosnych (a tak wiele kobiet to uwielbia,
            jakaś dziwna jestem), bo potem wyzwiska i krzyki jeszcze bardziej bolą. Sama też
            od dawna nie używam już słów "kocham cię" właśnie dlatego, co skądinąd jest mi
            skrzętnie wypominane przy każdej okazji. Ale ja już się zwyczajnie boję takich słów.
            Myślę, że wiele związków opiera się na takich kontrastach. Chyba zwłaszcza u
            facetów bardzo łatwo jest przejść od gorącej miłości do skrajnej nienawiści,
            nawet tego samego dnia. Dlatego tak długo to znosiłam, bo nie wiedziałam, czy
            takie działania mieszczą się jeszcze w granicach tzw. burzliwego związku. Teraz
            wiem, że się nie mieszczą.
          • 4mmolas Re: Terapia dla osoby agresywnej 25.07.15, 14:55
            Muszę dodać coś od siebie, ja np. w swoim małżenstwie mam udany seks, jest ćwierkanie, mizanie do siebie, przytulanie, zakochani po uszy w sobie, tygodnie dobre, ale....jedna rzecz ,ktora wyprowadzi męza z równowagi i wielka awantura, a jak zaczynam się bronić, to jeszcze większa.
            Póżniej przeprasza, wie ,ze musi panowac nad sobą. Kiedys raz mnie uderzył w tylek, z premedytacja , podczas dużej kłotni w Wigilie..., później wyrzucił z szafy ciuchy ( oberwałam wieszakiem,ze rozwalił mi wargę ), od tamtego czasu , nigdy mnie nie uderzył.
            Powiedziałam,że jesli "kiedykolwiek podniesie wiecej na mnie reke", odejde, nie wiem gdzie , ale nie bede z takim męzem, bo znam to z domu rodiznnego, raz podniesiona reka = zawsze tak będzie.

            U nas jest innaczej troche, jest z pewnościa agresja, (wydaje mi sie ze , jeszcze nie az tak rozwinięta ), ale sa tygodnie "słodkie", jestesmy kochajaca sie ,piekna , młoda para, a jedna kłotnia ( wielka burza), i zadaje sobie pytanie, gdzie jest mój ukochany mąz???

            czesto słysze, to moja wina, ja powiedziałam niby coś, ja go wyprowadziłam, jest zestresowany praca, i itd, same tłumaczenia siebie.
            Mam nadzjeje, że u Ciebie juz jakos rozwineła sytuacja ( oczywiscie na lepsze).
            My mieszkamy za granica, wiec roznie to bywa, nie mam takiej swobody jak w Polsce.
        • zmeczona100 Re: Terapia dla osoby agresywnej 04.08.10, 20:10

          blues-2 napisała:

          > Raczej nie (chociaż żona podobno dowiaduje się ostatnia).
          > Mąż nie nosi obrączki od jakichś dwóch, trzech lat. Akcja z niespaniem
          to wynik
          > jego obrażenia się na mnie za to, że go "sprowokowałam" i mnie uderzył.
          >
          > Akurat co do jego wierności to (na razie) jestem pewna.
          > Nawet analizując jego rytm dnia - nie miałby kiedy spotykać się "na
          boku" (chyb
          > a
          > że w pracy, w co szczerze wątpię).

          Jeszcze jakieś 2 19 miesięcy temu napisałabym dokładnie tak samo. Prawda
          stopniowo wychodziła na jaw i w październiku złozyłam pozew o rozwód.
          Sprawa w toku.
          Też byłam wszystkiego pewna- zwłaszcza tego, że on- karierowicz,
          pracoholik, nie ma czasu i okoliczności na kochanki.
          • joanna35 Re: Terapia dla osoby agresywnej 05.08.10, 10:41
            Rozumiem, że najważniejsze jest to czy ma kochankę. Przemoc fizyczna
            i psychiczna to za mało, żeby złożyć pozew o rozwód?
            • blues-2 Re: Terapia dla osoby agresywnej 05.08.10, 20:21
              Ależ to nie ja wysunęłam temat ewentualnej kochanki. Ja wcale nie "potrzebuję"
              jeszcze tego.

              Po prostu dojrzewam .... niestety łatwo się mówi, jak się nie jest w "środku"
              czegoś, danej sytuacji. Ja też kiedyś mówiłam, że jeśliby mnie kiedyś mąż
              uderzył to więcej mnie nie zobaczy....

              Jak pisałam wyżej - dojrzewam do decyzji.

              Pozdrowienia :)
              • postolek Re: Terapia dla osoby agresywnej 05.08.10, 22:17
                blues-2 napisała:

                > Po prostu dojrzewam .... niestety łatwo się mówi, jak się nie jest
                w "środku"
                > czegoś, danej sytuacji. Ja też kiedyś mówiłam, że jeśliby mnie
                kiedyś mąż
                > uderzył to więcej mnie nie zobaczy....
                >
                > Jak pisałam wyżej - dojrzewam do decyzji.
                >
                > Pozdrowienia :)

                Obyś nie dojrzewała tak długo jak, ja :) Mnie zajęło to 7 lat, bo
                wierzyłam w terapię, w możliwości człowieka, w jego chęci. Czekając
                tak długo straznie zniszczyłam psychikę własną i dzieci.
                Ale wiem z własnego doświadczenia, że faktycznie do decyzji trzeba
                dojrzeć. W przeciwnym wypadku powrót pod wpływem łez i onietnic
                szybko zaowocuje wycofaniem się z decyzji o przerwaniu związku.
                Poczytaj na temat cykli przemocy, kobiet uwikłanych w tak trudne
                związki, z których wyjście staje się coraz trudniejsze w miarę
                upływu czasu.
                pozdrawiam
    • malgoszac Re: Terapia dla osoby agresywnej 06.12.10, 15:28

      Tak czytam sobie ten watek. Musze przyznac, ze szukalam podobnych tematow na forum, bo dzis znow zaliczylam straszna awanture w domu i zle mi z tym.
      Najgorsze, ze juz nie wiem czy wierze partnerowi, ze to wszystko moja wina...
      Wiem, ze sama nie jestem idealem, ale staram sie panowac nad soba jak moge. Mam czesto stany depresyjne - bo mnie jakos zycie w ostatnich latach nie rozpieszczalo. Partner mial trudne dziecinstwo i nie utrzymuje kontaktow z matka ani bracmi. Z tego, co wiem to by i alkohol i generalnie nieciekawa sytuacja. Ojca nie znal. Wczesniej tez mielismy klopoty z jego agresywno-depresyjnymi zachowaniami. Nawet namowilam go na wizyte u psychiatry - tez stwierdzil, ze to ewidentnie wina trudnego dziecinstwa i ze powinien pochodzic na terapie psychologiczna, zeby to sobie uzmyslowic i zwalczyc przenoszenie zlych emocji z przeszlosci na obecne zycie. No ale na tym sie skonczylo - bo wizyta wypadla w tygodniu w ktorym to ja "sobie wymyslilam" wakacje (za ktore zreszta w wiekszosci zaplacilam), wiec nie poszedl, a i nigdy nie umowil sie ponownie.
      To tak tytulem wstepu.
      Dzisiejsza sytuacja wygladala tak, ze jak w 99% to ja sprzatnelam kuchnie i powrzucalam wszytsko do zmywarki. Byla godzina 12 - jak partner wparowal niezadowolony do kuchni - bo glodny, a wszystkie naczynia sa o zgrozo w zmywarce! No i jeszcze przeciez on chcial wziac prysznic - a teraz to zmywarka cala ciepla wode mu zuzyje (mamy podlaczenie bezposrednie z boilera do zmywarki). Poniewaz to ja wkolko sprzatam (on ma strategie, ze jak bedzie potrzebne to sie umyje - ktora zreszta czesto na glos mi oznajmia) zdenerwowalam sie, ze nie dosc ze on nie zwraca uwage na wszytko co robie wokol domu to jeszcze musze znoscic fochy. Zatrzymalam zmywarke w polowie programu, wyjelam mu patelnie i ja umylam.
      Ale ten sie juz wsciekl, ze ponoc podnioslam na niego glos. Zarzadal przeprosin. Kiedy powiedzialam, ze to chyba on powinien przprosic - wpadl w szal. Szarpal mnie po kuchni i spluna mi w twarz. Powod: nie zauwazam ani jego ani jego potrzeb (tak jak jego matka). Darl sie w nieboglosy i przeklinal probujac wymusic moje przeprosiny. Uslyszalam, ze zachowuje sie jak egoistyczna dziwka, ze wszytsko musi byc tak, jak ja chce. Ze mam manie sprzatania i powinnam sie leczyc. A no i ze awantura to moja wina, bo ja go prowokuje, poglebiam konflikt zamiast przeprosic. Plus, ze on sie w koncu zabije bo on nikogo nie obchodzi. Ja juz wtedy przyjelam pozycje obronna, zaczelam sie zbierac do wyjcia - nie chcialam tam byc. On czesto w takiej sytuacji staje w drzwiach i nie pozwala mi wyjsc z pomieszczenia. W koncu udalo mi sie wyjsc z domu.
      Ale nie wiem, co dalej. Wiekszosc czasu jest nam dobrze, ale przy tych atakach (srednio raz na 3-4 tyg) po prostu nie daje rady. Ja naprawde wiem, ze nie jestem idealna, ale takie reakcje sa po prostu niedopuszczalne. Czy ja juz mam cos z glowa i zle oceniam sytuacje?
      Wezcie mnie oswieccie.
      • helusia007 Re: Terapia dla osoby agresywnej 06.12.10, 15:51
        Zatrzymalam zmywarke w polowie programu, wyjelam mu patelnie i ja umylam.

        Masz cos z glowa... Buc jest leniwy i agresywny. Przepraszaj go dalej, napewno Cie doceni. Na drugi raz porzadnie Ci przylozy i powie, ze to jak zwykle Twoja wina.
      • evenjo Re: Terapia dla osoby agresywnej 06.12.10, 15:53
        Twój partner powinien się leczyć, nie tylko psychologicznie. Zapewne, gdyby miał do czynienia z ogolonym dresiarzem nie przyszłoby mu do głowy szarpać go czy opluć-bałby się o swoje cztery litery. Ale ciebie się nie boi to i folgować sobie nie zamierza. A ty się zastanawisz co z tobą jest nie tak...może i coś jest nie tak, ale to on jest agresywny. On jest sprawcą przemocy. I nie ma znaczenia, jakie są jego doświadczenia - z dzieciństwa, z adolescencji, z poprzedniego wcielenia. Jest dorosłym człowiekiem, nieupośledzonym umysłowo i, jak sądzę, nie choruje na ciężką chorobę psychiczną ograniczającą lub znoszącą poczytalność. Za swoje zachowania jest odpowiedzialny on. I tylko on
      • triss_merigold6 Re: Terapia dla osoby agresywnej 06.12.10, 19:33
        Powiedz, co Cię trzyma w tym małżeństwie? Musi facet naprawdę miliony zarabiać i być bogiem w łóżku, że pozwalasz traktować się jak szmata do podłogi.:/
        Sama idź na terapię, jego nie uleczysz.
        • piosaw3 Re: Terapia dla osoby agresywnej 09.09.15, 00:13
          Żałosne solidaryzujące się jajniki które płaczą że facio bije i zwala winę na biedną małżonkę, trzeba od niego odejść, sponiewierać, postawić ultimatum.A najlepiej wezwać policję i złożyć pozew o rozwód tak radzą nieszczęśliwe i niemądre kobiety które facetów traktują jak maszynkę do wszystkiego bo jest facetem..wszędzie to się słyszy na ulicy w pracy w domu na przyjęciu, natomiast kobieta musi być dobrze zaopiekowana przez wszystkich, wszystkie instytucje i w ogóle całe Państwo ma o nią dbać bo to rodzicielka taka skomplikowana a facet no cóż jak nie ten to inny no i argument z dziećmi ciągle że to dla dobra dzieci musisz odejść no i że to przecież tylko twoje dziecko nie faceta itd.to właśnie jest żałosne że współczesna kobieta oczytana wykształcona i niby  świadoma czerpie swoje mądrości z kolorowych czasopism zapisywanych przez ortodoksyjne feministki które same nie mają ani dzieci ani własnej rodziny z wyboru..sam jestem facetem który przez wiele lat walczył z nałogami i z agresją i wchodzenie w głąb dzieciństwa żeby przyjrzeć się pewnym sytuacjom nie jest wcale ucieczką od problemów jak tu któraś z pań wcześniej napisała a to że facet szuka wyjścia z sytuacji to jest nie koniecznie dlatego że jest leniem i szuka kolejnej ucieczki od odpowiedzialności tylko dowodem na realne zmierzenie się z problemem.Mądra kobieta czy mężczyzna którzy przysięgali kiedyś w Kościele w obecności Boga będzie się wzajemnie wspierać nawet w bardzo ciężkiej chorobie, choćby psychicznej a stawianie wszystkiego na ostrzu noża nie jest wcale rozwiązaniem bo on nawróci się ze strachu a dalej w sercu będzie knuł i pomstował.Najbardziej wytłumaczy i doradzi Pani drugi facet a szczególnie taki które przeszedł podobną drogę a nie nienawidzące mężczyzn kobiety które miały beznadziejnych ojców a teraz zwalają winę na wszystkich samców.Ze wszystkiego można się wyleczyć tylko trzeba bardzo chcieć i bardzo intensywnie nad sobą pracować i przede wszystkim robić to dla siebie a nie dla żony i tylko wtedy można zrozumieć samego siebie, trzeba też mieć odwagę żeby w trudnych chwilach zwracać się w modlitwie do Boga, oddawać też i polecać mu gorąco męża, trzeba tu dużo rozwagi i cierpliwości.Proszę nie wczytywać się w książki które serwuje współczesna psychologia która nią wcale nie jest.Ta psychologia daje Pani gotowca że trzeba myśleć wyłącznie o sobie a to nie prawda, trzeba myśleć o rodzinie o sobie o mężu o dzieciach jako całości i polecać ze wszystkich sił sprawę Bogu bo tylko on ma moc sprawczą żeby wejść w ten obszar serca człowieka który należy uzdrowić. A już najbardziej śmiać mi się chce z dresiarzy, dresiarzy ja też klepałem i to bez różnicy mi robiło jak się na coś wk...czy dresiarz czy żona czy pies czy rzecz, wszystko zlewało mi się w całość i tyle.Kobiety kochajcie swoich chorych mężów i próbujcie do skutku bo warto żyć w szczęśliwej rodzinie. Nam się udało ale trwało to 10 lat, dziś mija pięć lat odkąd jestem normalnym człowiekiem,pozdrawiam serdecznie
          • yoma Re: Terapia dla osoby agresywnej 09.09.15, 22:28
            Cześć Fujara :) Na uj wyciągasz wątek sprzed 5 lat?
            • pokemon84 Re: Terapia dla osoby agresywnej 25.08.16, 21:35
              Cześć, może to nie istotne ale mam dobre doświadczenie jeżeli chodzi o leczenie agresji u dorosłych warszawa z Przystankiem Empatia Centrum Pomocy Psychologiczno Prawnej w Warszawie przy Nowolipkach.
    • fikcyjne-konto Terapia dla osoby akceptującej/ulegającej agresji. 06.12.10, 18:13
      > Najgorsze, że mój mąż nie dostrzega, że robi źle. Nie jest u nas tak, jak
      > piszą, że po akcie agresji następuje miodowy miesiąc.

      A z kim mąż uprawia ten miodowy miesiąc?? z krasnoludkami, czy jednak z tobą bo się godzisz na to??


      Zajmij się tym co w tytule posta. Możesz zmienić swoje zachowania, na samoistne zmiany u męża, tylko dlatego że "ty poprosisz" - nie masz co liczyć.
    • pokemon84 Re: Terapia dla osoby agresywnej 26.08.16, 09:09
      jeżeli byłaby potrzeba pomoc profesjonalna to zapraszam do odwiedzenia Centrum Pomocy Psychologiczno Prawnej w Warszawie Przystanek Empatia. przystanekempatia.pl
    • stenkaa Re: Terapia dla osoby agresywnej 22.08.18, 08:55
      W przypadku terapii osoby agresywnej warto jest, żeby zajęła się tym osoba, która przeszła specjalistyczne szkolenia w tym kierunku. W Przystanek Empatia mają specjalistów, którzy zajmują się treningiem zastępowania agresji, terapią agresji i złości. Psychoterapia, leczenie agresji może pomóc osobom, które mają problem z impulsywnością, agresywnymi zachowaniami, a także z napięciem i złością.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka