blues-2
05.07.10, 11:57
Witam,
U mojego męża narastają zachowania agresywne. Najpierw były wyzwiska (on
twierdził, że po prostu mówi mi prawdę i ma do tego prawo), np. że jestem
baranem, mam 2 lewe ręce, ostatnio nazwał mnie "suką", etc.
Pewnego razu w styczniu przytrzymał mnie za kark od tyłu bo coś nie takiego mu
powiedziałam, etc.
Ostatnio zapowiedział mi - znów po jakiejś mojej uwadze - żebym uważała, bo
dostanę w pysk i on się nie opanuje, "dostaniesz za samo patrzenie" - a
ponieważ nadal stałam i patrzyłam - zapytał, czy chcę dostać, powiedziałam "no
zrób to" - i zrobił. Nie było to mocne uderzenie, śladu nie było - w szczękę -
ale pogłaskanie też nie i odczułam je.
Najgorsze, że mój mąż nie dostrzega, że robi źle. Nie jest u nas tak, jak
piszą, że po akcie agresji następuje miodowy miesiąc. U nas to mąż jest
"skrzywdzony", bo ja go sprowokowałam. Zresztą po tym incydencie od razu
wygłosił hasła, które już z tej strony znam - że "sama jestem sobie winna, bo
go sprowokowałam i to wyłącznie moja wina".
Zastanawiam się, czy jest jakaś terapia dla osób agresywnych, może jakaś
książka, artykuł - żeby pomóc im dostrzec, że robią źle i to one mają problem.
To straszne, że z osoby kochającej, choć w swojej rodzinie też dotkniętej
agresją - ktoś robi się tak ślepy, że uważa, iż ma prawo bić, poniżać drugą
osobę i że to ona jest winna.
Wiem, napiszecie, że powinnam myśleć o sobie i uciekać - rozmawiałam z
psychologiem i mam zamiar walczyć o siebie.
Ale jednak coś mnie kiedyś z mężem połączyło, jakoś nie mogę się pogodzić, że
idzie w ślady ojca, którego szczerze nienawidził za agresję wobec żony i dzieci.
Chciałabym mu pomóc, nawet niekoniecznie będąc z nim - jednak pomóc mu
(przynajmniej dać taką szansę) otrząsnąć się. Nie wiem, jak ktoś inteligentny,
wrażliwy (jak sam o sobie uważa), dotknięty przykrymi doświadczeniami - może
dojść do takiego samousprawiedliwiania się, że on chyba rzeczywiście wierzy w
to, że to ja jestem winna!
Proszę o podpowiedzi (mieszkamy w Krakowie) - ale nie piszcie mi, że mam
odejść - chcę sama podjąć decyzję. Zależy mi tylko na podpowiedziach, jak
dotrzeć do takiego osobnika, jaką lekturę mu podsunąć, ewentualnie czy w
Krakowie ktoś trudni się pomocą osobom agresywnym.
To też są ofiary - swojego dzieciństwa.
Pozdrawiam.